Dodaj do ulubionych

Emigracja mnie zabija- samotnosc

22.02.09, 11:48
2,5 roku temu wyjechalem do UK/ W Polsce mialem dobra prace, przyjaciol,
perspektywy awansu. Niestety, nie potrafilem sie uwolnic z toksycznego zwiazku
i uzaleznienia od pewnego czlowieka.
Tutaj jestem bardzo nieszczesliwy. Ci, ktorzy maja za soba to doswiadczenie,
zrozumieja o czym mowie. Wracasz po pracy do 4 scian i..... no wlasnie. Ilez
mozna siedziec przy komp. i rozmawiac przez gg.
Tutaj Polacy albo daleko, albo mlodsi, albo zapracowani.
Anglicy- inna mentalnosc,
Siedze w domu caly weekend i mam coraz wiekszy dol.
Czuje ze zycie przecieka mi miedzy palcami. Jestem zalamany. Samotnosc.
Czy sa inni ktorzy maja podobne przezycia? Czekam na opinie.
Obserwuj wątek
    • tonybleeer Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 11:54
      Jdnoczesnie, kiedy minely juz prawie 2 lata i 8 mies, obawiam sie powrotu do
      Polski i zaczynania wszystkiego od nowa. Tu osiagnalem juz pewna stabilizacje,
      mam stala prace.
      Czy nie jest to tak, ze z perspektywy zagranicy idealizuje sie Polske? Czy sa
      osoby ktore wrocily? Bede wdzieczny za opinie.
      • tonybleeer Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 11:55
        I czy osoby te po powrocie rzeczywiscie odczuly zmiane jesli chodzi o relacje z
        ludzmi, o poczucie wyobcowania, samotnosci....czy tez moze po kilku latach
        pobytu za granica trudno im bylo wpasowac sie w polskie realia.
        • pomdetersote Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 12:02
          Wrócisz do innego kraju, relacje ze znajomymi będziesz budowac od nowa.
          Będąc w Polsce będziesz idealizował Anglię, tęsknił do czystych ulic,
          uprzejmości ludzi.
          Od zera można zaczynac w kazdym wieku.
          Samotnym mozna byc pod kazda szerokoscia geograficzna.
          • pomdetersote Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 12:13
            Trzymaj się tego co masz w Anglii, tu bezrobocie zaraz skoczy do 10%.
            Pracodawcy wrócą do swoich starych przyzwyczajeń tj. traktowania pracowników jak
            g.owno. A to chyba najbardziej irytuje Polaków powracających do kraju.
        • optymi-stka26 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 08.03.09, 16:58
          tonybleeer napisał:

          > I czy osoby te po powrocie rzeczywiscie odczuly zmiane jesli chodzi o relacje z
          > ludzmi, o poczucie wyobcowania, samotnosci....czy tez moze po kilku latach
          > pobytu za granica trudno im bylo wpasowac sie w polskie realia.


          Wyjechałam do uk rok temu. Decyzja dla mnie była bardzo trudna... dobra praca,
          znajomi w Polsce. Po kilku miesiącach pobytu na wyspach zauważyłam, ze to nie
          jest "moja bajka". Może życie jest prostsze,łatwiejsze, ale to nie moje miejsce.
          Natomiast samotność, tęsknota za rodzina, krajem jest straszna. Pomimo dobrej
          pracy możliwości awansu, podjęłam decyzje o powrocie do ojczyzny, bo tam sie
          czuje lepiej. Uważam, ze nie ma sensu mieszkać tutaj tylko po to żeby życ praca.
          Kosztem uczucia wyobcowania, pustki i powrotu do pustych ścian. Takie uczucia
          towarzyszy wielu ludziom.Wszystkim tym którzy czuja sie na emigracji dobrze
          życzę powodzenia. Z kolei tym, którzy sie "meczą" życzę aby zastanowili się czy
          są naprawdę szczęśliwi.
    • facettt placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 15:57
      w stylu - nikt mnie nie chce - co robic?

      Gdy sie jest na emigracji, to chyba po cos sie wyjechalo?

      Najczesciej dla pieniedzy, lub poznania swiata.
      zawsze placi sie za to wysoka cene - samotnosci itd...

      Zacisnij zeby i szukaj sobie przyjaciol/przyjaciolek,
      albo wracaj do kraju.

      - a nie placz innym w rekaw - jak porzucona panienka...

      (PS. - 25 lat na emigracji :)

      • pawulec Re: placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 16:11
        > (PS. - 25 lat na emigracji :)

        Ja tez jestem na emigracji, do alternatywnej rzeczywistości wyemigrowałem ( ale
        krócej niż Ty ).
        Mam tam dziewczynę, rozmawiam z nią ( tzn. słucham jej) chodzę za nią do
        sklepów, jest bardzo fajnie.
        Chciałbym móc ją oglądac.
      • tlustakrowa Re: placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 16:17
        > w stylu - nikt mnie nie chce - co robic?

        > - a nie placz innym w rekaw - jak porzucona panienka..
        to facet
        jak porzucony facet
        • facettt Re: placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 16:40
          tlustakrowa napisał:
          > to facet
          > jak porzucony facet

          toc przecie (w domysle) muvie :)

          Mezczyzni nie placza - tylko placa :)
        • nexstartelescope Re: placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 16:52
          Nie macie pojęcia, o czym piszecie. Autor wątku nie pisze, że nikt
          go nie chce, że nie może sobie znaleźc partnerki. Pisze o
          samotności - stanie, do którego doprowadza brak partnerki, ale też
          rodziny, znajomych, przyjaciół, sąsiadów, kogoś, z kim można pogadac
          także po pracy, zwierzyć się z osobistych spraw, poplotkować,
          pokłócić się, ponarzekać, zapytać o radę. Takie bzdury jak
          stwierdzenie, że post przypomina płacz porzuconej panienki mógł
          napisac chyba tylko ktoś, kto nigdy nie był samotny. Ja mieszkałam
          sama przez jakiś czas, o wiele krótszy, niz autor wątku, ale również
          odczułam to dotkiwie i wiem doskonale, o czym mowa. Najgorsza jest
          właśnie ta przygnębiająca cisza w pustym domu, nie ma się do kogo
          odezwać, do kogo wracać z pracy. Ja miałam dość juz po miesiacu,
          zwłaszcza, że było to dla mnie obce miasto. Wiele zależy od
          charakteru konkretnej osoby, ale jednak człowiek jest istota stadną
          i szuka towarzystwa. Samotność powoduje przygnębienie, frustrację,
          zniechęcenie, depresję. I nie mówię tu o braku partnera życiowego,
          tylko o braku kogokolwiek, do kogo mozna się odezwać "prywatnie" -
          bo ludzie w pracy to zupełnie inna bajka.
          Co zrobić konkretnie w Twojej sytuacji? Dużo zależy od tego, jak
          wyglądało Twoje życie towarzyskie przed wyjazdem. Ja tez mieszkałam
          w UK (2 lata), niedawno wróciłam, odnawiam stare przyjaźnie,
          spotykam się ze znajomymi, wbrew pozorom nic się w naszych relacjach
          nie zmieniło. Trudno przerzucić się znów na polską rzeczywistość,
          ale jednak to kraj, w którym sie urodziliśmy, wychowalismy, kultura
          i mentalność zawsze będzie dla nas łatwiejsza do zrozumienia, niż w
          jakimkolwiek innym kraju. Ja nie żałowałam wyjazdu do UK i teraz nie
          żałuję powrotu, myslę, że niezależnie od tego, jaką decyzję
          podejmiesz, coś trzeba zrobić, ruszyc coś w Twoim życiu, czy to
          będzie powrót do Polski i dawnych znajomych, czy przeniesienie się w
          miejsce w Anglii, gdzie spotkasz przyjazne dusze, gdzie masz więcej
          znajomych. Na pewno zadna "stabilizacja zawodowa" ani dobre
          stanowisko nie jest warte tego, żeby ten stan trwał dalej i czynił z
          każdym dniem coraz gorsze szkody w Twojej głowie, dobijał Cie
          jeszcze bardziej.
          • facettt belkot :))) 22.02.09, 17:15
            nexstartelescope napisała:

            > Nie macie pojęcia, o czym piszecie. Autor wątku nie pisze, że
            nikt go nie chce, że nie może sobie znaleźc partnerki. Pisze o
            > samotności - stanie, do którego doprowadza brak partnerki, ale
            też rodziny, znajomych, przyjaciół, sąsiadów, kogoś, z kim można
            pogadac

            - belkot , dziewcze :)

            5 lat mieszkalem na emigracji kompletnie sam.

            I problem polega na tym, ze gdy ktos nie ma kwalifikacji
            psychologicznych i charakterologicznych do dawania sobie
            rady samemu, to niech sie na emigracje nie dycyduje,
            tylko siedzi na d... w kraju. :)
            a gdy sie juz zdecyduje, to niech jak mezczyzna zacisnie zeby
            i idzie do przodu - a nie , jak panienka, placze innym w rekaw.
            • pomdetersote Re: belkot :))) 22.02.09, 17:47
              > > Nie macie pojęcia, o czym piszecie. Autor wątku nie pisze, że
              > nikt go nie chce, że nie może sobie znaleźc partnerki. Pisze o
              > > samotności - stanie, do którego doprowadza brak partnerki, ale
              > też rodziny, znajomych, przyjaciół, sąsiadów, kogoś, z kim można
              > pogadac
              >
              > - belkot , dziewcze :)

              Nie zrozumiałeś, chłopcze.

              > 5 lat mieszkalem na emigracji kompletnie sam.
              jasne

              > I problem polega na tym, ze gdy ktos nie ma kwalifikacji
              > psychologicznych i charakterologicznych do dawania sobie
              > rady samemu, to niech sie na emigracje nie dycyduje,
              > tylko siedzi na d... w kraju. :)

              Zejdź na ziemię.
              Za długo przebywasz już w tej alternatywnej rzeczywistości.


              • facettt belkot cd...:))) 22.02.09, 18:04
                a jakies odniesienie, hloopcze, do meritum mojego wpisu?
                • pomdetersote Re: belkot cd...:))) 22.02.09, 18:49
                  > a jakies odniesienie, hloopcze, do meritum mojego wpisu?

                  ktoś idzie, słyszę kroki
                  to chyba szarylemur
                  może on odpowie?
                  byleby w cyberprzestrzeni dialogi wartkie się toczyły
                  dialogi nawet z samym sobą


                • pomdetersote Re: belkot cd...:))) 25.02.09, 00:11
                  hloopcze

                  miałam tez parę innych haseł do kont, poczt i innych
                  np.
                  trufla
                  mrufka
                  alfasralfa
                  szpicle

                  i wiele, wiele innych
          • tonybleeer Re: placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 18:45
            dzieki za to co napisalas. dokladnie o to mi chodzi. nie o brak partnera
            zyciowego, ale o ta wlasnie samotnosc wsrod tak naprawde obcych ludzi, ktorzy
            nigdy nie stana nam sie bliscy.
            Nie wiem czemu ludzie sprowadzaja emigracje do poprawy sytuacji
            ekonomicznej....czyste ulice, bezrobocie itd.... a nie mysla o braku rodziny,
            przyjaciol, braku tego wsparcia od ludzi ktorzy przezyli to co my, ktorzy byli w
            tym samym kraju, ogladali te same dobranocki, wiedza co to Autobiografia i Jolka
            Jolka pamietasz. Moze sa tacy ktorzy za granica odbili sie od biedy w Polsce- i
            wtedy poprawa sytuacji ekonomicznej rekompensuje minusy wyjazdu. Ale jesli ktos
            moze swoja prace wykonywac w Polsce i za granica. jesli ma do czego wracac-
            nigdy za granica szczesliwy nie bedzie.

            Ja mam codziennie wrazenie, ze po prostu jestem w NIE SWOJEJ BAJCE.
            • tonybleeer Re: placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 18:48
              poprzedni post odnosi sie do postu nextartelescope
            • cynta Re: placz - jak samotnej panienki :) 22.02.09, 19:11

              > Ja mam codziennie wrazenie, ze po prostu jestem w NIE SWOJEJ BAJCE.

              To musisz wrocic! Emigruja i odnosza sukcesy na emigracji ludzie ktorzy
              wyjechali bo czuli sie w Polsce w nie swojej bajce. A brak wscipskiej rodziny,
              nieustajacych sasiadow i wszystkich ich problemow jest blogoslawienstwem dla
              nich a nie meczarnia.
              Nie rozumiem dlaczego nie mozesz poznac kogos w necie i umowic sie z ta osoba na
              kawe lub do kina. Podobno tam u was miliony nas...

              PS. 20 lat na emigracji
              • chloe_chloe Re: placz - jak samotnej panienki :) 23.02.09, 08:49
                Zgadzam sie z Toba w 100%,ja jestem w UK od 1,5 roku,przeszkadzala mi ciasnota umyslowa w Polsce, przy calym moim uwielbieniu jej za 1000 innych rzeczy.Ja sie tam czulam jak nie u siebie,zwlaszcza przy dzieciństwie spedzonym w innym kraju a potem ciezkim(dla mnie) powrocie do Polski.W przeciewieństwie do autora watku ,Polska nie byla moja bajka albo moze ja do niej nie pasowalam? Tutaj jestem sama,najblizsza rodzina mieszka w Polsce,mam prace ktora lubie, znajomych Anglikow ( moi sa do przejscia:-)))Rozczarowali mnie raczej Polacy ale tez nie wszyscy.Przyjechalam do UK w momencie dla mnie trudnym,z kredytem do spalcenia, pare miesiecy po rozwodzie. Pewnie nie ja jedna :-)Tutaj czuje ze oddycham,czuje ze to moje miejsce.Autorowi watku zycze zeby znalazl swoje miejsce na ziemi, nie warto marnowac zycia na zamykanie sie w klatce "UK" na wlasne zyczenie.
            • facettt toz do hollery to Ci wlasnie tlumacze :) 25.02.09, 15:28
              tonybleeer napisał:
              > Ja mam codziennie wrazenie, ze po prostu jestem w NIE SWOJEJ
              BAJCE.

              To z do hollery, to Ci wlasnie tlumacze: jezeli nie potrafisz
              pogodzic sie z minusami emogracji ktore dla wiekszosci sa
              praktycznie nie do usuniecia - jestes w nie swojej bajce.
              I wyciagnij z tego wnioski.
              albo zaciskasz zeby i godzisz sie z tym, albo wracasz.
    • alina.walkowiak Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 18:38
      Ja wróciłam do Polski po 2 latach w UK. Poczułam się, jakbym z tułaczki wróciła
      do domu. I nigdy, ale to nigdy nie zatęskniłam za tamtym miejscem, za tamtym
      krajem. Tu jest moje miejsce i tyle :)
      • tlustakrowa Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 18:46
        > Ja wróciłam do Polski po 2 latach w UK. Poczułam się, jakbym z tułaczki wróciła
        > do domu. I nigdy, ale to nigdy nie zatęskniłam za tamtym miejscem, za tamtym
        > krajem. Tu jest moje miejsce i tyle :)

        współczuję
      • tonybleeer Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 18:47
        DZIEKI Alina. Ja od pierwszego dnia w UK czulem ze to nie to. A jednak wciaz
        ludzilem sie ze to sie zmieni. Nie zmienilo sie. Jest jeszcze gorzej. Obcy
        ludzie, obce wszystko. Nic mojego.
        • cynta Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 19:13
          tonybleeer napisał:

          > DZIEKI Alina. Ja od pierwszego dnia w UK czulem ze to nie to. A jednak wciaz
          > ludzilem sie ze to sie zmieni. Nie zmienilo sie. Jest jeszcze gorzej. Obcy
          > ludzie, obce wszystko. Nic mojego.

          Wprowadzic wizy!!! i pytac przy wydawaniu po jakiego grzyba sie tam pchaja, po
          zapomogi???
        • risteard Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 23.02.09, 10:48
          Tonybleer - rozumiem Cię doskonale, przechodziłem to samo co Ty.
          Mimo dobrej pracy, płacy, normalności w sklepach i urzędach, jakiej
          doświadczałem na emigracji, tęsknota za rodziną i krajem była nie do
          wytrzymania (tak samo jak ty mieszkałem sam). Brakowało mi smaku
          polskiego chleba, zapachu wiosny, światecznej kolędy i nawet tej
          zaściankowej, swojskiej głupoty, brzydoty, polskich kompleksów.
          Brakowało mi normalnych spotkań z rodziną, rozmów o zwykłych
          domowych problemach. Brakowało mi tego, mimo, iż miałem nowych
          przyjaciół z różnych krajów. Wyjechałem jednak za granicę w
          konkretnym, finansowym celu, który miał pewną granicę. Gdy tą
          granicę osiągnąłem, powróciłem, mimo awansu, lepszej pracy i
          wysokiego zasiłku rodzinnego, jaki tam otrzymywałem. I udało mi się
          wrócić jeszcze do mojego kraju, ale ilu jest takich, którzy po
          powrocie nie znajdą już tutaj dla siebie miejsca, będąc jednocześnie
          osamotnieni tam, za granicą. Czy tęsknię za Wyspami? Mile wspominam
          ten okres! Bo tam odniosłem sukces i pewnie nieraz tam pojadę, ale
          tylko w celach turystycznych. Wiem, że jest Ci ciężko, ale teraz to
          najgorszy moment na powrót - złotówka bardzo spadła, firmy wpadły w
          sidła opcji walutowych, następują masowe bankructwa, bezrobocie
          wzrasta, pensje maleją. Jeśli możesz przetrzymaj ten kryzys tam, a
          później wracaj tak szybko jak to mozliwe. Autobiografię zaśpiewamy
          przy grillu w Beskidach.
    • no1teresa tony, mam parę pytań 23.02.09, 11:38
      mogę na priv?
      • mamina79 Rozumiem o czym mówisz 25.02.09, 12:26
        Jestem w Anglii 5 lat i ciągle się nie czuje tu dobrze. Miałam totalnie inne
        wyobrażenie o tym kraju jak i o ludziach. Samotność jednak, dochodzę do
        przekonania, to pewien stan ducha który może towarzyszyć nam wszędzie, powrót
        moim zdaniem wiele by nie zmienił. Inna sprawa że totalnie nie wiem jak sobie z
        nim radzić z tym stanem. Bynajmniej ogrom obowiązków,. rodzina nic tu nie zmienia
      • mruff Re: tony, mam parę pytań 27.02.09, 21:21
        Przyczyną pustki nie jest emigracja, obce państwo
        inni ludzie

        przyczyną jest pustka serca
        i albo zapełni ją druga osoba albo wszędzie będziesz czuł się
        osamotniony

        niestety doszłam do takich wniosków po powrocie z "podboju
        finansowego" do domu rodzinnego, gdzie też czuję pustkę-pomimo bycia
        wśród bliskich

        przychodzi taki moment w naszym życiu, że brak stadka, tudzież
        drugiej osoby sieje taki pustostan wokół
        niestety :/
        • bupa1 a co mam zrobc jezeli czuje sie samotna wsrod ludz 03.03.09, 00:51
    • lifeisaparadox Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 25.02.09, 01:27
      Jakies 70% moze wiecej Polakow w UK podziela twoje odczucia i z mila checia
      wypili by nie jedno piwo razem z Toba w weekend, chocby na chacie spotkac sie i
      pogadac. Mysle ze niewiele trzeba wysilku zeby zapytac kolege w pracy, czy
      sasiada, co robi w weekend.
      Ale to fakt ze ciezko zabic poczucie odosobnienia, braku bezpieczenstwa w
      postaci zaplecza rodzinnego, ciotek wujkow i starych sprawdzonych sasiadow etc.

      Albo prosciej skoro siedzisz w internecie, znajdz kogos na gg ze swojej
      miejscowosci, na bank nie znajdziesz nikogo kto by nie rozumial czym jest
      siedzenie w 4 scianach. Tylko nie szukaj "partnerki" - one nie daja oparcia a
      czesto moga rodzic frustracje, szczegolnie ciezka sprawa dla zdesperowanych
      samotnikow doswiadczajacych niepowodzenia w tej materii - potrzebujesz kolegi z
      ktorym moglbys nadawac na tych samych falach, wyjsc do knajpy, zorganizowac
      weekend, albo podczepic sie pod jakas grupke.
      Sa portale takie jak gumtree.com, gdzie sa ogloszenia "friends" i naprawde mozna
      tam poznac kogos fajnego ze swojej miejscowosci po czym wyskoczyc gdzies na
      piwo. Ja poznalem pare osob wlasnie w ten sposob jak bylem na emigracji, na
      roznych portalach w tym temacie. Zawsze bylo z kim gdzies pojsc. Koledzy z pracy
      tez, roznokulturowi, ilez to ja niedzielnych popoludni przesiedzialem u
      pakistancow na obiadkach (bardzo goscinni ludzie).
      Ale musisz wyciagnac dlon, inaczej to tylko bedzie puste narzekanie.
      • ori77 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 26.02.09, 06:22
        Takich jak Ty emigrantow jest miliony, z tym ze wiekszosc z takich czy innych
        powodow nie adresuje tego problemu, zato staja sie np. pracoholikami, bo tak
        najlatwiej zabic uczucie samotnosci i odosobnienia. Niestety, tak jest we
        wszystkich krajach anglosaskich, nie tylko w UK. Jakbys mieszkal w Europie
        Srodziemnomorskiej, Azji czy Ameryce Srodkowej czy PLd. nie mialbys tego
        problemu, bo tam ludzie z racji klimatu i innej kultury, a co za tym idzie o
        innej mentalnosci i temperamencie, sa bardzo otwarci na kontakty z obcymi i
        wzglednie latwo zawieraja znajomosci. Zycie towarzyskie jest tam po prostu
        normalnym stylem zycia, podczas gdy Anglosasi wola sie po pracy kisic we
        wlasnych ciezko zapracowanych domach otoczeni swoimi technologicznymi
        gadzetami, ktore daja im znacznie wieksze poczucie bezpieczenstwa i kontroli niz
        osobiste kontakty z ludzmi.

        Swoja sytuacje mozesz zmienic tylko w dwojaki sposob: albo wrocisz do Polski
        kosztem statusu ekonomicznego, albo w UK zaczniesz szukac kontaktow z ludzmi
        'etnicznymi' tj. nie-Brytyjczykami, ktorzy nie sa tak dretwi jak ci poprzedni i
        chetni do zawierania kontaktow z ludzmi z innych kultur.
        • mamina79 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 26.02.09, 09:59
          ori77 napisała:

          > Takich jak Ty emigrantow jest miliony, z tym ze wiekszosc z takich czy innych
          > powodow nie adresuje tego problemu, zato staja sie np. pracoholikami, bo tak
          > najlatwiej zabic uczucie samotnosci i odosobnienia. Niestety, tak jest we
          > wszystkich krajach anglosaskich, nie tylko w UK. Jakbys mieszkal w Europie
          > Srodziemnomorskiej, Azji czy Ameryce Srodkowej czy PLd. nie mialbys tego
          > problemu, bo tam ludzie z racji klimatu i innej kultury, a co za tym idzie o
          > innej mentalnosci i temperamencie, sa bardzo otwarci na kontakty z obcymi i
          > wzglednie latwo zawieraja znajomosci. Zycie towarzyskie jest tam po prostu
          > normalnym stylem zycia, podczas gdy Anglosasi wola sie po pracy kisic we
          > wlasnych ciezko zapracowanych domach otoczeni swoimi technologicznymi
          > gadzetami, ktore daja im znacznie wieksze poczucie bezpieczenstwa i kontroli ni
          > z
          > osobiste kontakty z ludzmi.
          >
          > Swoja sytuacje mozesz zmienic tylko w dwojaki sposob: albo wrocisz do Polski
          > kosztem statusu ekonomicznego, albo w UK zaczniesz szukac kontaktow z ludzmi
          > 'etnicznymi' tj. nie-Brytyjczykami, ktorzy nie sa tak dretwi jak ci poprzedni i
          > chetni do zawierania kontaktow z ludzmi z innych kultur.

          Do tej pory obserwowałam obowiązkowy PUB po pracy, tak jest przynajmniej w
          Londynie. Swoją drogę podzielam przypuszczenie że w karajach śródźemnomorskich
          łatwiej zawiera się znajomości i jest przyjemniej;)
    • bupa1 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 03.03.09, 00:50
      mam to samo..
      • ginger271 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 04.03.09, 10:57
        ja przyjechalam do uk juz dosc dawno temu i do tej pory udalo mi sie
        zaprzyjaznic z sasiadami, znalezc polskich (i nie tylko) znajomych (niestety nie
        przyjaciol, ale to pewnie jest ta cena do zaplacenia). mam z kim pogadac i w
        pracy i poza nia. ale nie bylo latwo, trzeba bylo wyjsc do ludzi, znalezc
        miejsca gdzie mozna zrobic cos wiecej niz tylko wypic piwo. Mysle, ze jest tu
        tak samo jak w pl pod tym wzgledem. trzeba chcec.
        • bupa1 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 04.03.09, 13:06
          a co masz zrobic jezeli rodacy patrza na Ciebie wilkiem,bo masz lepsza
          prace,samochod-ogolnie Ci lepiej?zazdrosc,zazdrosc,nieszczerosc,zawisc
          tylko tyle doswiadczylam bedac zagranica jakis czas temu,potem doszlo
          zalamanie nerwowe bo ludzie potrafia byc okrutni!
    • funkenschlag Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 04.03.09, 15:40
      A ja siedzę w Irlandii od 4 lat (czy cos koło tego) i na brak znajomych nie narzekam. Akurat większość moich dobrych znajomych to Szwedzi lub Francuzi (ogólnie osoby z kontynentu), ale znam tez kilka fajnych autochtonów (takich, którzy dużo podróżowali i mają ogólnie szersze horyzonty).
      Wydaje mi się, że jeżeli nie masz znajomych w UK, to wracając w Polsce z pracy miałbyś identyczną sytuację. Jeżeli nie potrafisz zdobyć znajomych w UK, to tym bardziej nie będziesz ich miał w Polsce (wyspiarze ogólnie są bardziej otwarci na nowe znajomości i bardziej ufni).
      W twoim przypadku emigracja jest tylko wymówką.
      • optymi-stka26 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 08.03.09, 17:02
        tonybleeer napisał:

        > I czy osoby te po powrocie rzeczywiscie odczuly zmiane jesli chodzi o relacje z
        > ludzmi, o poczucie wyobcowania, samotnosci....czy tez moze po kilku latach
        > pobytu za granica trudno im bylo wpasowac sie w polskie realia.


        Wyjechałam do uk rok temu. Decyzja dla mnie była bardzo trudna... dobra praca,
        znajomi w Polsce. Po kilku miesiącach pobytu na wyspach zauważyłam, ze to nie
        jest "moja bajka". Może życie jest prostsze,łatwiejsze, ale to nie moje miejsce.
        Natomiast samotność, tęsknota za rodzina, krajem jest straszna. Pomimo dobrej
        pracy możliwości awansu, podjęłam decyzje o powrocie do ojczyzny, bo tam sie
        czuje lepiej. Uważam, ze nie ma sensu mieszkać tutaj tylko po to żeby życ praca.
        Kosztem uczucia wyobcowania, pustki i powrotu do pustych ścian. Takie uczucia
        towarzyszy wielu ludziom.Wszystkim tym którzy czuja sie na emigracji dobrze
        życzę powodzenia. Z kolei tym, którzy sie "meczą" życzę aby zastanowili się czy
        są naprawdę szczęśliwi.
    • miss.upside.down Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 11.04.09, 22:03
      jestem poza Polska dopiero piaty miesiac. mieszkam w UK.
      decyzje o wyjezdzie podjelam sama. powody: nauka jezyka, podroze, chec zmiany
      zycia. mam niewiele ponad 20 lat.
      przed przyjazdem nie znalam tutaj nikogo. wyjechalam sama.
      teraz krag moich znajomych to glownie Anglicy, byli mieszkancy RPA, US. Znam
      zaledwie garstke Polakow, ktorzy sa wg mnie ograniczeni. Nawet nie probuje
      nawiazywac blizszych kontaktow. Nie chce generalizowac, ale takich Polakow tutaj
      poznalam.

      Otworz sie na ludzi. Zacznij spedzac czas poza domem. Wyjdz ze znajomym z pracy
      na drinka, wybierz sie na krotki citybreak do innego kraju.
      Mnie przy zyciu trzyma ciagle podrozowanie. Obiecalam sobie wyleciec co miesiac
      do innego kraju na przynajmniej 2-4 dni. do tej pory sie udaje.
      3mam za Ciebie kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka