dr.p
21.11.03, 11:17
Jestem psychologiem, pare dobrych lat praktyki za soba. Bywalo roznie -
gorzej (szpitale), lepiej (prwyatne kliniki). Teraz jest super - mam swoj
gabinet, salych klientow. Pomagam ludziom - to sie chyba ladnie nazywa
psychoanalityk.Zawsze, zawsze staralem sie podchodzic do tego co robie
profesjonalnie, tzn. wszystkich traktowac tak samo i tylko jako pacjentow. No
i...przyszla Ona. Oj, nie pierwszy raz przyszla zwykla "ona", po prostu
pacjentka. "Ona" jest teraz, a ja sie okropnie pogubilem.
Sliczna, mloda, zupelnie rozbita. Nie bede opisywal jej hisotrii, nie o to tu
chodzi. Udalo jej sie wyplatac z naprawde fatalnego zwiazku. Bylo pare
spotkan, pomgolem jej "przepracowac" kryzys, odzyskac rownowage. I kiedy
wydawalo mi sie, ze to juz ostatnie spotkanie, ze juz do mnie nie przyjdzie,
dziewczyna sie rozplakala i poprosila, bym ja najzwyczajniej przytulil. Nigdy
tego nie robilem, ale...no wlasnie wygladala pieknie.Czy to byl blad, nie
wiem. Przytulilem i...stalo sie.
Przychodzi do mnie regularnie, kochamy sie od razu, gdy tylko wejdzie. Cala
godzine. Potem Ona wychodzi, ja nie moge sie skupc, zaniedbuje innych
pacjentow i czekam na kolejny sms, kolejne spotkanie. Zona, wlasnie zona,
dzieci...zona nic nie podejrzewa, ale wiem, ze kiedys to musi nastapic, ze
sie dowie. Brne, spalam sie i mam swiadomosc (bolesna), ze to bez sensu, ze
to droga do piekla. Mysle codziennie przed spotkaniem, dzis jej powiem
koniec, wyrzuce numer z komorki, etc. Wiadmo, od wczoraj czekam na kolejne
spotkanie.
Prawie 40 lat na karku i jak dziecko. Niedy nie sadzilem, ze to ja znajde sie
w takiej sytuacji i ze tu sie bede spowiadal, ale nie moge juz tego trzymac w
sobie. Koledzy, nawet najlepsi przyjaciele odpadaja - sprawa sie zaraz
wysypie. Poza tym jak to wyglada, slysze glosy wykorzystal dziewczyne, a to
niestety nie tak. Sytuacja sie komplikuje, ona chce mnie wiecej, czesciej,
wysyla sms, chce ze mna gdzies wyjechac....
Strasznie dlugo to pisalem, nie oczekuje rozwiazania, bo wiem, ze jest tylko
jedno. Musialem to jakos z siebie wyrzucic...Ci, ktorzy cos takiego przezyli,
zrozumieja. Inni pewnie potepia, zal mi dziewczyny, jest taka sliczna i ma
sporo przed soba.