darlenka
26.03.09, 10:29
Przez 5 lat bylam w zwiazku z facetem,na poczatku ukladalo sie
wspaniale,mieszkalismy razem w duzym miescie(wyjechalismy razem krotko po tym
jak sie poznalismy).Po 3 latach moj chlopak zaczal mnie okradac i oklamywac,ja
niestety jak ostatnia naiwna mu wybaczalam i przyjmowalam go z
powrotem(czasami znikal z wyplata na kilka dni),sytuacja ulegala ciaglemu
pogorszeniu,rzucil prace i zaczal pracowac dorywczo(ulotki,praca w markecie),z
tego nie bylo zadnych pieniedzy bo to co dostal od razu trwonil na alkohol i
papierosy.Przez nastepne dwa lata zarabialam sama na wszystko(musialam wspomoc
sie kilkoma pozyczkami),ktore splacam do dzisiaj.Najgorsze jednak jest to,ze
po tym wszystkim co zrobil zaslam z nim w ciaze. Podsiadomie liczylam na to,ze
dziecko go zmieni i moze uda mi sie uratowac ten zwiazek.Niestety teraz moje
dziecko ma pol roku i od 3 miesiecy nie widzialo ojca,jego rodzice tez nie
maja z nim kontaktu. W styczniu b.r w przeddzien zaginiecia przyszedl do mnie
i obiecal ze nastepnego dnia pojdziemy kupic maluszkowi potzrebne rzeczy bo
dostanie spora wyplate,ale juz sie nie pojawil. zastanawioam sie czy to
choroba,czy po prostu poznal kogos i nic do mnie nie czuje? Mimo ze bylismy
razem 5 lat? Sama sobie jestem winna,ale milosc niestety jest slepa.