26.03.09, 10:29
Przez 5 lat bylam w zwiazku z facetem,na poczatku ukladalo sie
wspaniale,mieszkalismy razem w duzym miescie(wyjechalismy razem krotko po tym
jak sie poznalismy).Po 3 latach moj chlopak zaczal mnie okradac i oklamywac,ja
niestety jak ostatnia naiwna mu wybaczalam i przyjmowalam go z
powrotem(czasami znikal z wyplata na kilka dni),sytuacja ulegala ciaglemu
pogorszeniu,rzucil prace i zaczal pracowac dorywczo(ulotki,praca w markecie),z
tego nie bylo zadnych pieniedzy bo to co dostal od razu trwonil na alkohol i
papierosy.Przez nastepne dwa lata zarabialam sama na wszystko(musialam wspomoc
sie kilkoma pozyczkami),ktore splacam do dzisiaj.Najgorsze jednak jest to,ze
po tym wszystkim co zrobil zaslam z nim w ciaze. Podsiadomie liczylam na to,ze
dziecko go zmieni i moze uda mi sie uratowac ten zwiazek.Niestety teraz moje
dziecko ma pol roku i od 3 miesiecy nie widzialo ojca,jego rodzice tez nie
maja z nim kontaktu. W styczniu b.r w przeddzien zaginiecia przyszedl do mnie
i obiecal ze nastepnego dnia pojdziemy kupic maluszkowi potzrebne rzeczy bo
dostanie spora wyplate,ale juz sie nie pojawil. zastanawioam sie czy to
choroba,czy po prostu poznal kogos i nic do mnie nie czuje? Mimo ze bylismy
razem 5 lat? Sama sobie jestem winna,ale milosc niestety jest slepa.
Obserwuj wątek
    • zlotyswit Re: chory? 26.03.09, 10:31
      nie wiem czy się śmiać czy płakać, poważnie.
      W twoim przypadku miłość nie jest ślepa tylko ty naiwna.
      • darlenka Re: chory? 26.03.09, 12:24
        zlotyswit napisał:

        > nie wiem czy się śmiać czy płakać, poważnie.
        > W twoim przypadku miłość nie jest ślepa tylko ty naiwna.
        Masz racje,teraz juz to wiem.Tylko lepiej byloby gdyby to nie byla choroba bo
        maluszek moglby byc taki sam.
        • zlotyswit Re: chory? 26.03.09, 14:08
          naiwność to nie choroba, podobnie jak głupota ...przynajmniej jeszcze nie.
          • darlenka Re: chory? 26.03.09, 20:08
            żle to sformułowałam,miałam na myśli ojca dziecka
          • ona3010 Re: nie chory a wygodny 26.03.09, 20:21
            Myśle ze ten facet to lekkoduch zyciowy, prózniak, utrzymywac
            faceta? praca ulotki? hym...
            Wspólczuje i zejdz na ziemie, czym szybciej tym lepiej.


            Świt :)
            wiedzialam ze tu bedziesz najmadrzejszy...


            • zlotyswit Re: nie chory a wygodny 26.03.09, 23:45
              > Świt :)
              > wiedzialam ze tu bedziesz najmadrzejszy...

              łoł, już nie troll i to z dużej litery, w dodatku zauważasz pewne fakty, chyba
              wyczuwam słabość
              ps
              a ja myślałem że wykażesz więcej zrozumienia i współczucia dla kobiety w
              podobnej co Ty niedoli
              • ona3010 Re: nie chory a wygodny 27.03.09, 12:16
                Wykazuje pelne zrozumienie i podziw do wychowania dziecka w takich
                warunkach.
                Widzisz ja sie nie czuje w roli ofiary, u mnie nie dochodzi problem
                finansowy bo miewam sie dobrze jak u autorki postu,
                znów slepy jestes.
                poza tym moj pajac jest dobrze wypłaclny i nie roznosi ulotek...

                Co do ciebie wszystkie twoje posty na temat kobiata -ciaża -dziecko-
                wychowanie sa tematem ciezkim dla ciebie widocznie przezyłeś jakaś
                traume, ktoś cie wykorzystał? Kazda kobiete z dzieckiem oczerniasz
                za sytuacje w ktorej jest i konsekwencje sa tylko kobiety, skad ten
                poglad?
                • zlotyswit Re: nie chory a wygodny 27.03.09, 12:22
                  Ja doskonale rozumiem że u ciebie nie chodzi o problem finansowy ani o żaden
                  inny problem tylko że ty widzisz u innych problemy a nie widzisz swej roli w
                  nich, i to jest twój problem, a taki problem jest i moim problemem bo czuję się
                  odpowiedzialny za twoją reedukację ;)

                  Co do mnie to powiem Ci że dopóki nie skończę reedukacji to raczej nawet blisko
                  nie będziesz prawdy. twoje uprzedzenia co do mojej osoby cię od niej oddalają.
                  No i oczywiście kolejny raz strzelasz na ślepo wymysłami, no chyba że mówiąc
                  "każda" masz na myśli siebie, z tego co się orientuję w istocie tak jest.
                  • ona3010 Re: nie chory a wygodny 27.03.09, 13:13
                    Czas reakcji 6 minut!!! YES YES :D

                    a taki problem jest i moim problemem bo czuję się
                    > odpowiedzialny za twoją reedukację ;)

                    dziecinko...
                    napisz coś jeszcze, jestes taki zabawny dziwnak :)



                    • cortez2_1 Re: nie chory a wygodny 27.03.09, 14:00
                      Dziewczyna ewidentnie potrzebuje psychologa,jest emocjonalnie uzalezniona od
                      faceta.Zaloze sie,ze jak wroci ona go znowu przyjmie.Boi sie byc sama,musi sie
                      leczyc.jesli chodzi o wasze pogawedki moze przeniesiecie je na gg?
    • solaris_38 siły destrukcji 26.03.09, 11:01
      miłośc nie jest ślepa
      ani trochę
      przeciwnie
      widzi więcej bo patrzy sercem

      dlatego miłośc bywa surowa i wymagająca
      a zarazem daje to co trzeba
      czasem potrzeba stawiac garnice
      wymagac

      nie nazywaj miłością własny brak charakteru,
      niechęc do widzenia prawdy
      i własne uzaleznienie od kata

      to nie ejst miłośc

      miłośc jest dobra i robi dobrze każdemu kto w niej uczestniczy

      nie polega na biernym oddawaniu się
      siłom destrukcji

      jesli chesz w życiu zaznac dobroczynnej siły miłości
      nawet jeśli nie zaznałas jej wzorca
      można sie tego nauczy JEŚLI postawisz sobie taki CEL

      nauczyc sie kochac

      • leda16 Re: siły destrukcji 27.03.09, 06:47
        miłośc nie jest ślepa
        > ani trochę
        > przeciwnie
        > widzi więcej bo patrzy sercem

        Tia...patrzy pompą ssąco-tłoczącą :)))
    • shachar Re: chory? 26.03.09, 11:11
      kiedy ulotkarz ma dysponowac grubsza kasa to chyba za mokra robote,
      moze inny rewolwerowiec byl szybszy i opalil mu wasy
      • darlenka51 Re: chory? 04.05.09, 05:07

        polubu jest 3x bardziej atrakcyny czytelniczo od pan ktore sa w
        zwiazku 5lat z tego 3.5roku cos sie psuje, a od 3 miesiecy jest
        bardzo zle
        Nie spodziewałam się zrozumienia,napisałam post poniewaz chciałam to z siebie
        wyrzucić,miałam depresję. Teraz już jest ok,mój synek 11 maja skończy 8
        miesięcy. Ale już nie będę tutaj pisała,bo widocznie to forum dla bardziej
        atrakcyjnych czytelniczo a ja z moim głupim problemem tutaj nie pasuję,dziękuję.
        Dowiedziałam się,że ojciec mojego dziecka był adoptowany . Pozdrawiam.
        • darlenka51 Re: chory? 04.05.09, 05:08
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=93308723&a=93314192
    • mar.lena Re: chory? 26.03.09, 13:40
      W moim przekonaniu to ojcostwo go przeroslo. Moze okazal sie byc
      swinia i ucieka od Ciebie, dziecka, od zycia, w ktorym sie nie
      spelnil. Rozumiem, ze kochasz. Milosc to milosc, tu nie ma podejscia
      zdroworozsadkowego, serce sobie wybiera samo.

      Jednak powinnas zapomniec o tym, ze dostaniesz od niego jakakolwiek
      pomoc, po prostu nie zakladaj tego. Niech dziecko da Ci motywacje do
      zycia, musisz byc teraz silna samodzielnie. Postaraj sie nie szukac
      z nim kontaktu a raczej otworzyc sie na innych porzadnych mezczyzn.

      Kiedys to sie na pewno uda.
      On, jesli nawet wroci, to raczej bedzie wprowadzac do Twojego zycia
      chaos, poczucie krzywdy, niespelnienia. Nie wiadomo czy nie
      potrzebuje pomocy psychologa. Ale do tego czy na taka by sie
      zdecydowal i czy postanowilby zmienic swoje zycie, wiedzie pewnie
      daleka droga i jak na razie nierealna....

      Zycze Ci zebys byla szczesliwa...
      • leda16 Re: chory? 27.03.09, 07:02
        miłośc nie jest ślepa
        > ani trochę
        > przeciwnie
        > widzi więcej bo patrzy sercem


        No, tu raczej decydujący głos miała macica...


        Postaraj sie nie szukac
        > z nim kontaktu a raczej otworzyc sie na innych porzadnych mezczyzn.

        A tak, nie wystarczy, że rozkraczyła się przed jednym, teraz powina dogadzać innym, "porządnym". Nie ważne, że nie wie nawet jak porządny wygląda, porządnego od pożądnego odróżnić nie potrafi...


        Nie wiadomo czy nie
        > potrzebuje pomocy psychologa.


        Tia...nie wiadomo, gdzie się wychował (pewnie na bezludnej wyspie) i jakim zasobem pojęć moralnych dysponował, że był zdolny do porzucenia kobiety w ciąży z jego dzieckiem, skoro nawet zwykły ptak nie jest zdolny do opuszczenia samiczki wysiadującej jaja, do zdrady, kłamstwa, pasożytnictwa. Ale psycholog błyskawicznie nauczy go wartości rodzinnych, uczciwości, odpowiedzialności, pracowitości, zasad moralno-etycznych...
    • delayla :o! 27.03.09, 13:01
      brak mi słów na Twoją nieodpowiedzialność (mówiąc delikatnie)
    • moon_witch czy chory? 28.03.09, 14:24
      Mozliwe ze facet ten mial juz wczesniej jakies asocjalne zburzenia,
      ktore tobie umykaly uwadze. A z czasem one sie nasilily. Jedynie
      specjalista moze wypowiedziec sie na temat choroby. To nie jest
      takie proste, wymaga testow i obserwacji.
      Wchodzac w zwiazek z nim, nie znalas jego historii z poprzednich
      lat.
      Moze porozmawiaj z jego rodzina, zapytaj jaki byl wczesniej, jak
      szlo mu w szkole.
      • gadagad Re: czy chory? 28.03.09, 14:47
        Po co ma tracić czas,zajmowaniem się tym facetem?Z postu wynika,że pomimo
        powstałych trudności,umie sobie dziewczyna radzić.Akurat stany euforyczne
        wywołuje w niej typ "złego chłopca".Owszem,niech idzie do psychologa,by się
        dowiedzieć dlaczego ma taką preferencje.Wcale nie musi,jak będzie mieć jasną
        sytuację,na siłę wybierać nudnych,ale spolegliwych partnerów,którzy ją będą
        pozostawiać emocjonalnie chłodną.Nauczy się jakie przyjmować postawy,by chronić
        swoje bezpieczeństwo,a jednocześnie mieć satysfakcje emocjonalną.
        • darlenka51 Re: czy chory? 04.05.09, 06:54
          Mam pytanie,czy w przypadku jakiejś choroby mojego dziecka wymagającej np
          przeszczepu mam prawo do uzyskania danych adresowych biologicznych rodziców ojca
          dziecka?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka