Zagubiłam się w życiu

02.04.09, 16:53
Wkrótce stuknie mi ćwierć wieku, a ja jestem nikim! Zagubiłam się w
życiu, nie skończyłam żadnych studiów, poczułam wolność za granicą,
zarabiałam pieniądze byłam niezależna, była to harówka jaką chciałam
przerwać i tak obudziłam się z marazmu. Nie osiągnełam nic, moje
życie to pasmo porażek i jak tu się podnieść z takiego upadku? Iść
do psychologa? Pomoże czy nie? Przecież nie da mi scenariusza na
przyszłość? Jak to mówią sam sobie żeglarzem, sterem i okrętem
jesteś, taki ze mnie żeglarz że swój okręt na martwe wody
sprowadziłam i powoli zaczyna tonąć:( Czy istnieje jakiś ratunek
zanim kompletnie na dno pójdzie?
    • nangaparbat3 dziecko 02.04.09, 17:09
      idź do psychologa, bo piszesz straszne bzdury.
      Czlowiek nie ma byc "kimś" - ma byc tylko i wylącznie "sobą".
      jestes bardzo młoda, mozesz jeszcze skończyc kazde studia, zdobyc kazdy zawod.
      Na początek zastanów sie, co LUBISZ robic, a jak juz bedziesz wiedziala,
      sprawdź, jakie zawody Ci to umożliwią. A potem jakie studia (czy szkola)
      umozliwia Ci prace w wybranym zawodzie.

      Czy moze ktos Ci wmawia, ze "jestes nikim"?
      • rox_anna_88 Re: dziecko 02.04.09, 17:44
        W tym problem że jestem w takim dnie iż nie wierzę że mogę się
        jeszcze wykaraskać, nie wiem co chce robić, w tym problem gdybym
        wiedziała już dawno bym się za to zabrała, ale to nie w tym
        rzecz,gdy jestem w jednym miejscu chcę być w innym, nigdzie nie mogę
        spedzić więcej niż pare miesięcy. Wszystko dla mnie nie ma sensu:(
        Jeśli chodzi o wmawianie że jestem nikim sama sobie wmawiam, ale ja
        to wiem, patrząc do tyłu, poznając nowych ludzi (mężczyzn) gdy
        pytają się co porabiasz w życiu kim jesteś? Zatyka mnie, bo co mam
        powiedzieć? Dlatego unikam kontaktów z ludźmi, miałam też trudne
        dzieciństwo, dlatego nie wierzę w siebie:(
        • kaa.lka Re: dziecko? 02.04.09, 18:00


          tak.
          ale gdy dojrzeje:)

          roxanno,
          nie alarmuj tak.
          w ilu rownoletnich znajomych odnalazlas slad wlasnych doswiadczen,
          ze wyszukujesz w tym problemy.
          i czy aby potrzebni sa w tych porownaniach, doswiadczanych
          kontaktach, mezczyzni? zeby wierzyc w siebie?;)
          ehh
        • nangaparbat3 Re: dziecko 02.04.09, 18:07
          Nie pytalam, co chcesz robic - ale co LUBISZ robic.
          To zasadnicze zyciowe pytanie.
          • horpyna4 Re: dziecko 02.04.09, 20:35
            Nangaparbat, masz absolutną rację. Problem w tym, żeby dziewczyna
            zrozumiała, że ma być podmiotem, a nie przedmiotem. Żeby zdała sobie
            sprawę z tego, że to, kim jest, zależy od niej, a nie od innych.
            Niestety, zbyt wiele osób stara się przede wszystkim wypaść dobrze w
            oczach innych ludzi i wskoczyć w taką rolę, jakiej od nich się
            (jakoby) oczekuje.
            A ceną tego jest rezygnacja z własnych marzeń, stłumienie aspiracji
            do tego stopnia, że się o nich nawet zapomina.
            Człowiek, który nie stara się chociaż trochę robić tego, co naprawdę
            lubi, nigdy nie będzie w zgodzie z samym sobą.
        • agawa-10 Re: dziecko 04.04.09, 23:18
          Słuchaj, to dobry pomysł, idź do psychologa, on nie da Ci ścieżki, ale pomoże Ci
          ją odnaleźć. Szczególnie jeśli miałaś trudne dzieciństwo, terapia jest wskazana.
          Gdy staniesz na nogi, sama będziesz wiedziała, co robić dalej.
          Nie zamartwiaj się tym, że niczego nie osiągnęłaś w życiu. Jesteś bardzo młodą
          osobą i wszystko przed Tobą. Ludzie zaczynają studia mając 60 lat i więcej.
          Uwierz w siebie, a będziesz miała siłę, by zmienić swoje życie. Ale koniecznie
          zacznij od DOBREGO psychologa. Terapia potrwa około roku, ale będą rezultaty!
    • greengrey Re: Zagubiłam się w życiu 02.04.09, 21:08
      jak to jesteś nikim?

      piszesz, że wyjechałaś za granicę- w obcym kraju zarabiałaś
      pieniądze na swoje utrzymanie, byłaś niezależna i wolna finansowo-
      i jesteś nikim?

      znam ludzi i to niemało około 40, którzy do tej pory nie są
      samodzielni i niezależni i do rodziców rękę po pienioądze wyciągają,
      nie mówiąc już o zależności psychicznej

      pracowałaś dużo, teraz przestało Cię to interesować i w naturalny
      sposób chcesz zmienić swoje życie. I dobrze.

      jeśli masz poczucie straconego czasu to też może być w efekcie
      twórcze
      a to że potrafisz żyć samodzielnie to kapitał, który pozwoli Ci
      znaleźć się i nie pogubić na innych wodach życia

      więc jesteś do przodu

      znajdź swoją nową drogę- czy to bedzie szkoła, czy inna praca- i
      zobacz że doświadczenie które do tej pory zdobyłaś tylko może Ci
      pomóc w nowym etapie życia
    • wichrowe_wzgorza Re: Zagubiłam się w życiu 02.04.09, 22:47
      Myśląca z Ciebie Istota, na pewno... Zauważasz, mając w sumie jeszcze młodość i
      prawo do błądzenia u stóp, coś, co wielu przychodzi dostrzec w wieku dojrzalym.
      To prawda, że uciekanie z miejsca na miejsce nie jest rozwiązaniem - żadnym. Ty
      już to widzisz, pytasz - to już wiele. Ale w rozpacz wpadac nie trzeba, bo to
      akurat destrukcja. Bezsilnośc często jest tym, co ludziom uświadamia potrzebę
      podniesienia się.
      Nie będę taka i powiem Ci, że w zyciu dna często się dosięga... Takie ćwiczenie,
      na wytrzymalosć. Można szukac rąk, które stamtąd wyciągną, tyle, że trzeba się
      licyć z tym, iż te same ręce moga nas nieoczekiwanie tam wbic, więc, jak zycie
      uczy - najlepiej wydobyć się samemu i nie zamykac na innych.
      Trzymam za Ciebie

      PS. Mężczyźni potem będą "smakować" Ci inaczej... może nawet wlasciwie?:)
    • solaris_38 Re: Zagubiłam się w życiu 02.04.09, 23:12
      nie fakty o Tobie są złe,
      ale Twoja ich interpretacja

      Każdy kiedyś tonie , to skończona wędrówka
      o jeszcze bardziej skończonym okresie świetności
      lecz coś z tego
      czy kulawy bezrobotny bezzębny nie może z zachwytu zasnąć dziękować światu za
      każdy kolejny dzień?

      Psycholog dobra rzecz jesli dobry
      pomaga myśleć
      lecz nIC za ciebie nie wymyśli

      wszystko SAMA

      na szczęście
      cóż to by był za świat gdyby KTOŚ Ci mówił jak żyć




      ale to twoje myslenie i twoje plany i twoje błędy tw
      • chava_del_ocho solaris-please 03.04.09, 20:32
        solaris_38 napisała:

        > Każdy kiedyś tonie , to skończona wędrówka
        > o jeszcze bardziej skończonym okresie świetności
        > lecz coś z tego
        > czy kulawy bezrobotny bezzębny nie może z zachwytu zasnąć
        dziękować światu za
        > każdy kolejny dzień?
        >


        Mam podobny problem co autrka watku, zainteresowal mnie, ale nigdy
        cie nie rozumie.
        Czy moglabys to tak troche prosciej...???
        Oh, boy.
        • solaris_38 Re: solaris-please 03.04.09, 23:18
          czasem trzeba porzucić złudzenia aby cieszyć się realem
          my sobie robimy pranie mózgu robiąc i uamcniajac idiotyczne złożenia co do
          szcześcia
          że musismy miec kasę domek ukochanego i zdrowie i zyc bardzo długo a jak nie to
          .. tragedia rzymska
          a tu można być szczęśliwym BEZ ukochanego, domku, kasy , zdrowia

          Sa ludzie chorzy kulawi starzy wdowcy brzydcy skazani na poc innych
          i MOGĄ być szczęśliwi

          ja znam tych ludzi


          pisałam tez o osobach chorych na nowotwora złośliwego którzy dopiero wiedząc ze
          umierają wkrótce zaprzestali swoich ulubionych gier ze światem
          przestali sie martwić co inni powiedzą
          czy maja dość na koncie
          czy mają atrakcyjną żonę
          jaką mają pozycję

          pamiętam szczególnie jedną znajomą

          nagle .. przestała się zachowywać sztucznie i wyniośle stałą się zwyczaj
          bezpretensjonalną i ciepła kobietą
          zawsze gadała tylko o pracy i sukcesach
          a potem zaczęła słuchać a z jej twarzy bił spokój i taka radość spotykanie się
          z nią stało się przyjemnością

          dopiero wtedy zaczęła mieć przyjaciół
          dopiero wtedy chodziła ulicą śpiewając

          Inna znajoma była zawsze marudą żyła biednie bo niezbyt zaradna wciąż narzekała
          az tu zawału serca dostała i ledwie ja odratowali
          jak ja na Górce spotkałam POTEM - to śmieje się aż dotąd To znaczy zawsze jak
          ja widzę to się śmieje cieszy z widoku gór łąki śniegu
          nei ma więcej pieniędzy
          nei ma ukochanego, nie jest zdrowsza
          dom coraz starszy

          ale ona jest inna
          ona się cieszy że żyje

          ach jak ona POTRAFI sie cieszyć minęły lata
          wciąż spotykam ją
          i wciąż ten sam pogodny uśmiech an twarzy
          i radość życia której już nie popuści bo poznała jej smak


          i ja WIEM dlaczego
          bo ja też sie śmieję




          Chodzi mi o to generalnie zę nawet mając naparwdę bardzo mało - wciąż można być
          szczęśliwym tylko tzreba tego chcieć
          otworzyć się


          znam ludzi którzy woleli popełnić samobójstwo nić nigdy więcej nie być prezesem
          albo takich którzy woleli popełnić samobójstwo niż przestać pic

          znam kobiety które wolały nie być wcale niż nie być z gó...anym ukochanym

          my się przywiązujemy do bzdur

          szłam dziś ulicą i zobaczyła ogród z takim grilem w ogródku
          gril był odpicowany super wypasiony
          i widać że od wielu lat .. nie używany

          łatwiej jest bowiem mieć niż cieszyć się tym co się ma

          a jeszcze pół roku temu siedziałam z ubogimi sąsiadami przed ich domem i
          paliliśmy ognisko na trawie jedliśmy ziemniaki i było tak fajnie

          u jednej mojej babci kochanej ludzie na podłodze spali i zawsze było wesoło
          pracowała w Czerwonym Krzyżu piorąc całymi dniami za marne grosze
          i ZAWSZE byłą uśmiechnięta
          u drugiej zaś służąca jadała w innym pokoju niż ona bo by nie mogła jeść ze służbą
          miała usta zasznurowane zaciętością

          nie muszę mówić która była szczęśliwsza i bardziej kochana
          lecz powiem tez że dobrze było zaznać
          ich obu

          no nie wiem cy jaśniej co gadom ?

          :)

          cieszmy się tym co jest
          bo jest nieprawdopodobnie wiele

          sa teraz nawet takie warsztaty rozwojowe gdzie uczestnicy robią rozrachunek ze
          wszystkimi i wszystkim,
          testament piszą i kopią sobie grób
          specjalnie kładą się do trumny w nim w której spędzają jedną noc

          czasem tzreba umrzeć aby zacząć żyć

          bo co maja wszystkei dzieci my dorośli tracimy przez oczekiwanie od życia
          czegoś co nie jest takie istotne
          a tracimy piękno każdego oddechu
          chodzenie an własnych nogach
          możliwość czynienia dobrze sobie i innym czyli - bliźnim

          buziaczki!

          • cycaty.aniol Re: solaris-please 04.04.09, 15:35
            solaris Twoje zdrowie :)woda mineralna
            w tak sloneczny dzien
            • solaris_38 Re: solaris-please 06.04.09, 22:18
              Twoje zdrowie Muszynianką wypiję
              bo niegazowana choć zdrowa jakoś mi nie smakuje
              :)
              w biały dzień oczywiście :)
              nocą wolę ciepła herbatę z sokiem
          • ryd Re: solaris-please 04.04.09, 19:38
            Piękne to co piszesz i pięknymi przemiany w tych ludziach. Życzyć wszystkim tyle
            szczęścia.

            Tylko niepokoi mnie jedna rzecz. Piszesz o ludziach doświadczających zagrożenia
            życia. Wybór po między śmiercią a życiem logicznie jest wyborem jest również
            wyborem na emocje to jest wyborem po między skrajnościami,w obliczu śmierci małe
            rzeczy stają się szczęściem. Żebranie na ulicy w zestawieniu z śmiercią staje
            się takim szczęściem. Śmierć zaburza odczuwanie czasu z tzw normalnego na "nie
            ma chwili do stracenia trzeba się cieszyć każdą sekundą". W tych krótkich
            chwilach które pozostały nie ma sensu myśleć o czymś takim jak przyszłość "ja".
            Ale czy chodzi o szczęście i uśmiech w każdych warunkach? Czy właśnie to
            szczęście które sie osiągnęło w wyniku pracy z umysłem, zestawienia życia ze
            śmiercią nie jest takim samym złudzeniem jak tzw. dobra doczesne które nam
            wdrukowano w serca i umysły nasze?
            Dla mnie nie... bo chodzi o wolność wyboru ale nie taką logiczną, emocjonalną,
            tylko tą złudną która umożliwia wybór nawet ze złudzeń bo nie lubimy gdy coś nam
            blokuje wolność (paradoksalnie ten przymus wyboru jest zatraceniem wolności
            której pragnę). Dla mnie ta kobieta która odnosiła sukcesy i nagle przeszła
            głęboką przemianę i jeśli (jeśli bo nie piszesz jakie są jej losy) przestała
            przejmować się dobrami doczesnymi, pozostała tak samo ślepą jaką była, straciła
            jedną stronę dla drugiej. Czy była wolna? Według mnie nie. Była by gdyby nie
            odcinała reszty.. Tak samo nie jest wolny facet który postanawia się zabić
            ponieważ nigdy nie doświadczy bycia prezesem czy nie doświadczy miłości z
            kobietą którą by chciał.
            Czy znasz takie przypadki w których zagrożenie życia dało "prawdziwą wolność"
            nie odrzucającą żadnej możliwości, nie dającej przymusowo powinności czerpania
            tego co najszczęśliwsze każdego dnia, godzącej prawdziwie serce, umysł, materie.
            • solaris_38 Re: solaris-please 06.04.09, 22:39
              kurcze no nie wiem
              może sama jestem taką osobą ale ani nie do końca ani nie od początku ;)

              myślę ze szczęście nie może być w każdych warunkach
              świat to miejsce wojen, walki z kataklizmami, chorobami i bliźnimi którzy jak my
              to drapieżnicy

              jest czas na wszystko
              lecz ludzie najłatwiej tracą piękno chwili
              a tam jest wiele pokarmu wartosciowego

              nie chodzi mi też o to żeby zaniedbać jak wschodni mędrcy konsumpcję
              ona jest ważna i żyć tylko chwilą

              jestem za droga środka
              pulsowaniem między chwila teraźniejsza a planowaniem z zegarkiem w ręku
              między wolnością nie uznająca zobowiązań
              a świadomym i ochoczym zobowiązaniem

              jestem za walką o godzenie przeciwieństw
              i za cisza kiedy niczego nie godzisz tylko pozwalasz upływać niby daremnie

              los tej kobiety (tej z nowotworem) był taki ze za dwa lata umarła co było wiadome
              ale to naparwdę były dwa najfajniejsze lata jej życia i w jej ocenie i mojej
              jej ocenie

              czemu przykładasz taka rolę do wolności ?

              mnie się czasem zdaje choć nie jestem tego pewna
              że niewolnictwo ma swój sens
              a dążenie do jakiejś bezwarunkowej wolności jest ograniczeniem (że biby rzecz u
              swego szczytu zamienia się w przeciwieństwo

              ale wiesz nie chodzi mi o to ze opisane przypadki to byli ludzie oświeceni
              a jedynie obudzeni z pewnej drętwoty
              bardziej żywi
              nakarmieni
              otwarci na dostępne bodźce

              nie piszę jak człowiek który wie :)
              opisane przypadki to jedyne jakie znam osobiście ale dały mi do myślenia :)

              :)

              hej hej ! góro daleka!

              • ryd Re: solaris-please 07.04.09, 18:08
                > czemu przykładasz taka rolę do wolności ?

                Zwyczajnie po prostu zawsze coś mnie ograniczało, ja sam, inni, itd.. Jak głodny
                wszędzie widzi jedzenie i rozpozna pomidory na krzakach nawet w bezksiężycową
                noc tak mnie dobija zamiast głodu brak wolności, ograniczenia moje własne, widzę
                je często i reaguję alergią.
          • chava_del_ocho dzieki solaris 05.04.09, 04:29
            bardzo fajny i ciekawy post.
            Skad ja to juz znalam?

            Dziekuje
            • solaris_38 Re: dzieki solaris 06.04.09, 22:43
              o tym się dużo mówi i pisze i takich ludzi można znać z podwórka
              czegoś uczą
              ale cała reszta jest dla nas osobiście do odkrycia przeżycia i zostawienia :)
              ;) :)

              Twoje dziękuję bardzo miłe dla mnie :)






    • juliaiga Re: Zagubiłam się w życiu 03.04.09, 15:22
      życiue jest za krótkie na samorealizację.i dużo ludzi tak ma-nie Ty
      pierwsza,możesz się pocieszyć.pomyśl o tych co nie mogli się
      zrealizować bo wybuchła wojna albo w niej kogoś stracili.albo o tych
      co mieszkają tam gdzie nie ma wody i leków.to już katastrofa.ale
      życie jest za krótkie.człowiek chcioałby coś
      zobaczyć,osiągnąć,odkryć,poznać.100 lat to za mało na to wszystko.
      a Ty wbrew temu co piszesz wiele zyskałaś.masz zdolności
      organizacyjne,znasz dobrze obcy język,umiesz przetrwać tam gdzie
      jest daleko od domu,umiesz nawiązywać kontakty,umiesz utrzymać
      pracę,jesteś odporna na stres itp.masz to czego wiele ludzi może Ci
      zazdrościć a tego nie zauważasz.
      i nie jesteś strategiem tylko takim typem spontanicznym.jeśli
      uważasz że jesteś nikim bo brakuje Ci studiów to idż na nie!poprostu
      wyznaczaj sobie dalekosiężne cele.teraz jest dużo studiów
      prywatnych,pełno fajnych kierunków.masz kasę bo masz pracę za
      granicą to na pewno Ci się uda dostać na ciekawy kierunek.a
      znajomych to mijaj ale nie po to żeby się martwić tylko wyznaczać
      sobie cele.
    • zlotyswit i ja zagubiłam się w życiu 03.04.09, 21:14
      Ja też się zagubiłem w życiu, z tym że mnie przytłacza wybór bo jak wyjść z
      takiego patu:
      Idziesz kupić buty, nie chce Ci się daleko łazić a przy tym jesteś wybredny,
      znajdujesz w końcu pasujący do ciebie model czarny ale obok stoi drugi podobny
      (niewielkie różnice) brązowy, badasz wzrokiem, przymierzasz ale który niby mam
      wybrać? przecież różnią się tak niewiele (zakładamy że mamy dość pieniędzy ale
      nie dość odwagi by kupić obydwa rodzaje)
      Mało tego podczas przymierzania zauważasz model starej bluzy z kapturem, twojej
      ulubionej, którą nosiłeś za młodu a której nie można już dostać, niestety jest
      na tyle droga że możesz kupić tylko ją albo buty, masakra! no i co dalej...
      potem rozmyślając nad bluzą (bluza trochę drętwa ale jak mówi że z polakami nie
      da się dzisiaj rozmawiać to się wysilasz i idzie całkiem całkiem) spotykasz może
      nie tak stare jak bluza ale już nie nowe, inne buty które już miałeś ale
      uświadamiasz sobie że teraz wyglądają całkiem fajnie i być może gdybyś o nie (tj
      o kiedyś swoje) wcześniej dbał to były by całkiem fajne.
      No więc kosmos. Podobno kupując należy wybierać kierując się pierwszym
      wrażeniem, chyba dlatego że potem myśląc za bardzo się kombinuje, a pierwsze
      wrażenie przykuwają buty podobne do tych które się nosiło, ale ja lubię
      kombinować i zawsze wybieram te "naj innsze". Mało tego nigdy bym nie kupił
      podobnych butów do tych które już miałem:/ No i właśnie kupiłem nowe brązowe,
      choć czuje pewien niesmak, przez sentyment do starych i bluzy oraz do nowych
      czarnych :F
      A wy jak kupujecie?
      • babushka Re: i ja zagubiłam się w życiu 03.04.09, 21:21
        Zazwyczaj kupuje to, co naprawde mi się spodoba i w czym widze siebie. Pierwsze
        wrażenie. Milość od pirwszego wejrzenia czy cus:) Nigdy nie zaluje zakupow.
        czasem po prostu coś widzę, ale niestety - brak rozmiaru uniemozliwia zakup,
        wtedy zaluje, lecz nie za bardzo, w koncu to tylko rzeczy;)
        • zlotyswit Re: i ja zagubiłam się w życiu 03.04.09, 21:26
          Ale jeśli podobają Ci się dwie podobne rzeczy to co robisz? kupujesz obydwie,
          mimo że drogie? Jak wybierasz ulubione rzeczy jeżeli różnica nie stanowi dla
          ciebie żadnej wartości a mimo to ona jest i musisz wybrać?
          • cycaty.aniol Re: i ja zagubiłam się w życiu 03.04.09, 21:43
            zlotyswit napisał:

            > Ale jeśli podobają Ci się dwie podobne rzeczy to co robisz?
            kupujesz obydwie,
            > mimo że drogie? Jak wybierasz ulubione rzeczy jeżeli różnica nie
            stanowi dla
            > ciebie żadnej wartości a mimo to ona jest i musisz wybrać?

            ach, wpisze sie
            nie trzeba zbyt wiele tu myslec

            otoz tak:

            mam inny problem
            a wlasciwie go nie mam
            poniewaz
            malo co w ogole
            podoba mi sie

            tak wiec kupuje, co potrzebuje, robie liste
            np.:
            2 czarne t-shirty
            1 bialy
            1 brazowy
            1 bezowy

            do tego
            1 sweter bialy
            2 czarne, jeden kardigan, drugi w serek
            1 sweter ciemny popiel
            1 sweter czekoladowy braz

            1 zakiet czarny
            etc etc
            jak mam wszystko czego potrzebuje

            a potrzebuje niewiele
            to czasem kupuje po prostu cos co mi sie podoba
            ale ze rzadko mi sie podoba
            to rzadko kupuje

            pozdrawiam
          • babushka Re: i ja zagubiłam się w życiu 03.04.09, 21:49
            Nie mam problemu z wyborem ;) Po prostu przymierzam, oglądam to "na sobie" i
            widać tę jedną - parę butów, znacznie bardziej czy plaszcz lub inne bluzy;)
            Pomijam te chwile, kiedy stac mnie na wszystko, hahahah ;)))

      • niebieskoszary Re: i ja zagubiłam się w życiu 03.04.09, 21:50
        ostatnie buty jakie kupilem sa calkowicie zielone.
        a dlugo tez kiedys myslalem nad sznurowkami - byly takie pomaranczowe i rozwe
        bardzo wyraziste/jaskrawe, a czerwone bardziej matowe. taki trudny wybor bo nie
        bylo wyrazistych czerwonych ktorych wszedzie szukalem. i przez to sie zrobil
        wybor typu mniejsze zlo - czy poswiecic kolor czy zrezygnowac z ostrosci, pat
        zupelnie jak w twoim przypadku.
        • cycaty.aniol Re: i ja zagubiłam się w życiu 04.04.09, 15:34
          niebieskoszary napisał:

          > ostatnie buty jakie kupilem sa calkowicie zielone

          bardzo ladne te buciki
          • niebieskoszary Re: i ja zagubiłam się w życiu 06.04.09, 00:27
            cycaty.aniol napisała:

            > niebieskoszary napisał:
            >
            > > ostatnie buty jakie kupilem sa calkowicie zielone
            >
            > bardzo ladne te buciki
            ah dziekuje ci cycaty aniele, you made my day
    • klosowski333 Re: Zagubiłam się w życiu 05.04.09, 23:58
      Jezeli masz przyjaciol, pogadaj z nimi, tak od serca. Pogadaj z ludzmi, ktorzy
      Cie znaja i ktorzy wg Ciebie sa Tobie zyczliwi. No i poszukaj ludzi
      doswiadczonych, dojrzalych, madrych, czesto duzo duzo starszych, bo ich sposob
      patrzenia na zycie moze byc dla Ciebie orzezwiajacy i inspirujacy.

      Co do polskich psychologow, to poziom ich wiedzy i profesjonalizmu jest bardzo
      niski, nie mowiac juz o tym, ze operuja oni w materii nie poznanej czyli po
      omacku. Moze trafi Ci sie dobry psycholog, a moze nie. Pamietaj, ze psycholodzy
      to ludzie, ktorzy poszli na psychologie, by rozwiazywac wlasne psychiczne
      problemy, z ktorymi nie umieli sobie wczesniej poradzic. Sa to w wiekszosci
      ludzie niestabilni emocjonalnie, ktorzy traktuja pacjentow instrumentalnie a nie
      podmiotowo.

      Wielu psychologow nie ma zadnego poczucia misji, poza checia zarabiania kasy. I
      tak poswieca Ci godzine za kilkadziesiat zlotych, ale gdy bedziesz miala
      potrzebe poprosic o darmowa porade telefoniczna lub emailowa, to Cie totalnie
      oleja, albo wyglosza pare idiotycznych formulek.
    • niebieskoszary odpowiedz jest prosta 06.04.09, 00:25
      wbrew pozorom odpowiedz jest prosta. na poczatku nalezy zaakceptowac fakt, ze
      zycie nie ma tzw 'sensu', przynajmniej nikt go jasno nie okreslil, a myslalo nad
      tym tematem duzo madrych ludzi.

      jezeli przyjmiemy to zalozenie, to logicznym wnioskiem jest to, ze nalezy zyc
      tak zeby miec z tego jak najwiecej radosci. to oczywiscie jest latwo powiedziec
      ale trudniej wykonac, ale przykladowo, od najlatwiejszego. duzo radosci moze
      sprawic sluchanie muzyki ulubionego zespolu (komercyjna muzyka z radia sie nie
      liczy), obejrzenie dobrego filmu, sztuka, egzotyczne wakacje itp. ww czynnosci
      naleza do kategorii biernych czyli daja duzo radosci ale to uczucie trwa krotko.
      dlatego po jakims czasie dochodzi sie do wniosku, ze najwiecej radosci daje
      osiagniecie czegos (sukces finansowy/praca sie nie liczy) samemu. czyli
      odpowiedz na twoje pytanie - zeby odnalezc sie w zyciu musisz znalezc cos co
      lubisz robic w czasie wolnym. i jak to juz znajdziesz to wtedy problem
      zagubienia sie przestanie byc aktualny. ma to sens?

      (streszczenie w 2 slowach - carpe diem (: )
      • niebieskoszary edit - uncyclopedia 06.04.09, 00:38
        a, zapomnialem dodac ze w przypadku takich pytan zawsze warto sprawdzic co
        jedyna prawdziwa uncyclopedia ma do powiedzenia -
        uncyclopedia.wikia.com/wiki/Meaning_of_life
        • zlotyswit Re: edit - youtube 06.04.09, 22:21
          www.youtube.com/watch?v=7DA2MKuI6fs
    • ferero Re: Zagubiłam się w życiu 08.04.09, 18:58
      proponuję jakiś życiowy serial w telewizji taki dla normalnych ludzi, z wyższym
      wykształceniem bo takie mają podobnież mają osoby piszące głowne wątki. mój
      znajomy tak wyleczył się ze schizofrenii, został mu jeszcze alkoholizm, ale na
      to pomogą mu rozmowy w toku ;-)a jak nie to SZkło POwiększające iTV
Inne wątki na temat:
Pełna wersja