Dodaj do ulubionych

czy próbować wrócić do byłego narzeczonego?

04.04.09, 23:06
niecały rok temu rozstaliśmy się z narzeczonym - przeszkadzały mi jego wady i
zachowania, a on nie chciał się zmienić dla tego związku, nie chciał nad sobą
popracować, wolał się rozstać.
potem co jakiś czas odnawiał kontakt, pisał maile i list, w którym opisywał
jak mu mnie brak, jaki wielki błąd popełnił i że żałuje tej decyzji. jednak
jak zaczęłam mu odpisywać na jego maile i list to tak jakby zapał mu powoli
przechodził (moje odpowiedzi nie były wylewne i uczuciowe, lecz bardziej
stonowane, gdyż chciałam się najpierw dowiedzieć od niego jakie ma plany w
stosunku do mnie, czy chce wrócić, a on nie powiedział tego wprost. później
powiedział mi, że moje suche odpowiedzi go zniechęciły!). w końcu napisałam
mu, że albo jasno mi odpowie jakie ma wobec mnie zamiary albo nie widzę sensu
dalszej korespondencji. wtedy on zamilkł a po kilku tygodniach dowiedziałam
się, że poznał już nową dziewczynę i zaczął się z nią spotykać. zadzwoniłam do
niego chcąc wyjaśnić sytuację. przyznał się. powiedział że jak wyjechałam to
czuł się samotny, a że ja jestem tam a on tu więc to nie ma sensu, by dalej
podtrzymywać kontakt i żebym sobie poznała kogoś bardziej wartościowego niż
on, a jemu może się ułoży z tą nową dziewczyną, "może będzie miłość". wiem, że
był w niej zakochany, na początku ich znajomość zapowiadała się dobrze, ale w
końcu ona go zostawiła, nie odpowiadał jej pod względem pewnych zachowań,
charakteru, widziała jego wady a nie zakochała się w nim na tyle, by z nim
zostać pomimo tych wad. postanowiła to zakończyć. stało się to teraz niedawno.

piszę tu dlatego, że zastanawiam się czy się do niego odezwać.
jest znów sam, może jeszcze byłaby dla nas szansa, może jego uczucie do mnie
całkiem nie wygasło... wiem, że nie powiedział jej, że ją kocha, był jedynie
zakochany, a to chyba nie to samo.

nasz związek trwał 5 lat i podobno mnie kochał...
przed Walentynkami wysłałam mu list, w którym wyznałam mu miłość i prosiłam by
napisał co u niego, ale wtedy on jeszcze był z nią, więc nie odpisał nic :(
od tego czasu ja się nie odzywam i on też nie.
ale teraz sytuacja się zmieniła, jest znów sam, nie wiem czy się odezwać czy
nie. jeśli tego nie zrobię to ryzykuję, że lada chwila on znów pozna jakąś
nową dziewczynę - jest atrakcyjnym facetem, więc nie będzie miał z tym
problemu :( może właśnie w tej chwili jakąś bajeruje, bo wiem że wyszedł
gdzieś z domu do pubu czy gdzieś :(

będę wdzięczna za wszelkie opinie.
Obserwuj wątek
    • agawa-10 Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 04.04.09, 23:15
      <<jeśli tego nie zrobię to ryzykuję, że

      niczego nie ryzykujesz, już raz się nie sprawdził, nie chciał się zmienić, tamta
      dziewczyna też to zauważyła i go nie chciała
      będziesz mieć powtórkę z tego, co już było, nie licz na zmiany

      z tego, co piszesz, on dosyć wyraźnie pokazał, że nie zależy na Tobie, zwraca
      się do Ciebie w chwilach słabości i samotności, nie daj się zwieść, że to miłość
      • ka-ma-be Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 04.04.09, 23:25
        masz rację.
        tyle że po rozstaniu on bardzo cierpiał, dawał na gg płaczliwe opisy, napisał mi
        piękny wzruszający list miłosny :(
        chciałam do niego wtedy wrócić, bo nadal go kochałam i kocham do chwili obecnej,
        ale chciałam by nazwał rzeczy po imieniu, by zadał mi wprost pytanie czy dam mu
        jeszcze szansę, a to pytanie nie padło, zamącił mi w głowie wtedy a jak się
        odezwałam po jego liście to on zaczął się wycofywać. później mi wyjaśnił, że
        ktoś mu zrobił "pranie mózgu", że zajęło to wiele godzin rozmów by mu
        przetłumaczono, że nie powinien do mnie wracać, że to by nie wyszło. i on posłuchał.
        ale wiem, że po rozstaniu też cierpiał i płakał i żałował, tęsknił za mną.
        dlatego wierzę, że mnie kochał. tylko po prostu stracił wiarę w nas, wiedział
        jaki jest i wiedział czego ja oczekiwałam od niego i pewnie stwierdził, że nie
        umie mi tego dać, więc nie ma sensu wracać do mnie, postanowił zamknąć ten
        rozdział - tak mi powiedział, że furtka już zamknięta. tyle że to było wtedy gdy
        poznał tą dziewczynę, a teraz znów jest sam. sama nie wiem, czy warto jeszcze
        raz spróbować, czy czekać, bo może on sam z siebie się odezwie... ale nie
        wierzę. pewnie byłoby mu wstyd po tym jak mnie oszukał i odrzucił dla innej :(
        mógł wtedy wrócić do mnie, ale wolał spróbować z kimś nowym. ale ja mu mówiłam,
        że na cudzej krzywdzie szczęścia swego nie zbuduje i stało się, zostawiła go.
        wiem, że to mądra i wartościowa dziewczyna, przejrzała go szybko i odeszła, bo
        nie zdążyła się w nim zakochać. ja go bardzo mocno kochałam, dlatego aż 5 lat
        znosiłam przykre zachowania z jego strony mając nadzieję na poprawę, na próżno.
        ale miłość była wielka, nie potrafię sobie ułożyć życia z kimś innym, nawet nie
        szukam innego specjalnie, a jestem po trzydziestce, niedługo będzie już za późno
        na wszystko :( na rodzinę, dziecko. może powinnam jeszcze zawalczyć o niego i
        wrócić do niego by założyć rodzinę, bo jego kocham, a nikogo innego nie mam i
        nie mam nawet jak poznać, bo zamknęłam się w sobie i w domu i nigdzie nie
        wychodzę praktycznie :( mimo, że jestem dość atrakcyjna, ale jakoś nikt mi się
        nie podoba, bo kocham byłego narzeczonego :(((


        agawa-10 napisała:

        > <<jeśli tego nie zrobię to ryzykuję, że
        >
        > niczego nie ryzykujesz, już raz się nie sprawdził, nie chciał się zmienić, tamt
        > a
        > dziewczyna też to zauważyła i go nie chciała
        > będziesz mieć powtórkę z tego, co już było, nie licz na zmiany
        >
        > z tego, co piszesz, on dosyć wyraźnie pokazał, że nie zależy na Tobie, zwraca
        > się do Ciebie w chwilach słabości i samotności, nie daj się zwieść, że to miłoś
        > ć
        • scornedwoman napisz jakie miał wady 05.04.09, 09:56
          co takiego w nim nie akceptowalas, napisz nam wszystko, to cos
          poradzimy
          • md65 Re: napisz jakie miał wady 05.04.09, 11:40
            A mnie się wydaje, że..wy kobietki jesteście trochę uzależnione
            od "masy".Wasze opinie kształtuje grupa lub inna kobietka.Więc skoro
            tobie się czegoś nie udało zmienić to dla ciebie zrozumiałe jest że
            nastęna dziewczyna też nie zaakceptuje co tobie się nie podobało.W
            ogóle dlaczego on miał się zmieniać pod ciebie a nie odwrotnie?Może
            bał się że w końcu pory posiłków też będzie musiał zmienić, lub
            wypróżnień:)
            • ka-ma-be Re: napisz jakie miał wady 05.04.09, 13:23
              "Więc skoro tobie się czegoś nie udało zmienić to dla ciebie zrozumiałe jest że
              nastęna dziewczyna też nie zaakceptuje co tobie się nie podobało".

              Otóż, dla mnie jest to nie tylko zrozumiałe, ale ja to WIEM, że tak właśnie było
              :) Dlatego mam satysfakcję i potwierdzenie, że to jednak z nim jest coś bardzo
              nie tak. Wiesz, jakoś tak się składa, że zanim mnie poznał też nie miał udanych
              długoletnich związków, bo laski go zostawiały, zdradzały. Najdłuższe jego
              związki trwały rok czasu, a ze mną aż 5 lat! Wiadomo, że obie osoby powinny
              pracować nad związkiem, ale nie zawsze wina leży po połowie po obu stronach.
              Ja po prostu nie byłabym z nim szczęśliwa z jego zachowaniami i uważam, że
              większość normalnych kobiet na pewnym poziomie nie zaakceptuje tych jego wad i
              będzie mu suszyć głowę o zmianę, a jak on powie że nie, to odejdą. Może po kilku
              takich porażkach wreszcie otworzy oczy i zrozumie swoje błędy.
              Gdybym go nie kochała to na pewno nie zawracałabym sobie nim głowy już, bo wiem
              że nie miałam z nim dobrze. Były chwile, momenty, ale generalnie więcej się
              wycierpiałam przy nim niż byłam szczęśliwa.
              Problem w tym, że pomimo to nadal go kocham i tęsknię za nim :(
              Tylko mam wrażenie, że jemu nie w głowie powrót do mnie, bo on teraz po
              rozstaniu z tą dziewczyną co po mnie się spotykał ponownie cieszy się wolnością
              i testuje na laskach nowe metody podrywu i myśli, że to jest rozwiązanie jego
              problemów z kobietami :/ Jak jakiś nastolatek :/ A że jest atrakcyjny to na
              pewno niejedną jeszcze złapie na piękne oczy i miłe słówka, choćby tylko na seks
              :(((
              A ja już go potem nie przyjmę z powrotem takiego zwleczonego :(((



              md65 napisał:

              > A mnie się wydaje, że..wy kobietki jesteście trochę uzależnione
              > od "masy".Wasze opinie kształtuje grupa lub inna kobietka.Więc skoro
              > tobie się czegoś nie udało zmienić to dla ciebie zrozumiałe jest że
              > nastęna dziewczyna też nie zaakceptuje co tobie się nie podobało.W
              > ogóle dlaczego on miał się zmieniać pod ciebie a nie odwrotnie?Może
              > bał się że w końcu pory posiłków też będzie musiał zmienić, lub
              > wypróżnień:)
              • agawa-10 Re: napisz jakie miał wady 05.04.09, 14:27

                <<<Ja po prostu nie byłabym z nim szczęśliwa z jego zachowaniami

                hmmm, wiesz co, chyba sobie sama odpowiedziałaś na swoje pytanie...
                • ka-ma-be Re: napisz jakie miał wady 05.04.09, 14:34
                  Ale bez niego też nie jestem szczęśliwa :(
                  Ciągle o nim myślę, mimo że od rozstania minie niedługo rok :(
                  To jak jakaś obsesja.
                  Nikogo innego nie poznaję w zasadzie, bo nigdzie nie chodzę, weekendy spędzam w
                  domu, a on się bawi. To niesprawiedliwe :(
                  Nie wiem czy jak bym do niego wróciła to umiałabym mu wybaczyć, że po mnie miał
                  inną i z nią współżył i był dla niej miły i zależało mu i się starał, i gdyby
                  ona go nie zostawiła to kto wie, może by z nią został na długo jeszcze, czyli
                  gdzie w tym wszystkim miłość do mnie??? :(


                  agawa-10 napisała:

                  >
                  > <<<Ja po prostu nie byłabym z nim szczęśliwa z jego zachowaniami
                  >
                  > hmmm, wiesz co, chyba sobie sama odpowiedziałaś na swoje pytanie...
    • polska_potega_swiatowa Dziekuje bardzo!!! :) 05.04.09, 11:54
      Dzieki tobie Ka-ma-be usiwadomilem sobie ze jest nadzieja, na
      sprawiedliwosc. Twoja historia z twoim exem jest identyczna do mojej
      z moja ex. To znaczy ja sadzilem ze mialem nieszczescie zakochac sie
      w egoistce, ktorej zalezalo jedynie na jej planach i potrzebach, a
      ja mialem sie do nich dostosowac i tyle. Jej bezczelnosc nieznala
      granic, coraz gorzej mnie traktowala, przecenila swoja wartosc.
      myslala ze ona nie musi prawie nic robic dla mnie, i tak bedzie mnie
      miala. Wkoncu sie zbuntowalem, odeszlem. Ona nigdy nie powiedziala
      przepraszam.

      Dzieki twojej wypowiedzi, wiem ze kobiety cierpia za sprawienie
      cierpienia ich mezczyznom. Dziekuje ci bardzo! :)
      • ka-ma-be Re: Dziekuje bardzo!!! :) 05.04.09, 13:12
        polska_potega_swiatowa,

        bardzo błędny wniosek wysunąłeś, oj bardzo - i bardzo pod siebie.

        nie KOBIETY cierpią tylko LUDZIE cierpią jeśli pokochają człowieka, który jest
        egoistą, początkującym alkoholikiem, erotomanem, niechlujem z obrzydliwymi
        nawykami, bez ambicji i celu, żyjącym z dnia na dzień i nie szanującym potrzeb
        partnera!!!

        ja nijak nie pasuje do obrazu twojej byłej, bo nie jestem zapatrzoną w siebie
        egoistą, która stawia wyżej własne plany ponad miłość.
        jest odwrotnie!!! długo cierpiałam, bo nie potrafiłam odejść od niego.
        pragnęłam, by zmienił swoje fatalne zachowania w imię miłości, bym zaznała
        wreszcie przy nim spokoju i była szczęśliwa, ale on nie potrafił, wolał się
        rozstać!

        a sprawiedliwość istnieje jednak, to prawda, bo kolejna dziewczyna go zostawiła
        z tych samych powodów - wad, które mnie przeszkadzały w nim! :) a jeszcze nie
        poznała go tak dobrze jak ja, bo byli razem zaledwie kilka miesięcy, a nie kilka
        lat tak jak my!

        a najlepsze jest to, że on uważa, że był dla niej za dobry i dlatego ona do
        zostawiła, w dalszym ciągu nie chce dostrzec swoich wad i się zmienić, przykre.

        tak samo jak przykre są wypowiedzi niektórych tu osób...
    • greengrey Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 13:31

      zanim się do niego odezwiesz, odpowiedz sobie na pytanie:

      czy już przestały przeszkadzać Ci jego cechy charakteru,te które
      spowodowały wasze rozstanie?
      • ka-ma-be Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 13:52
        Okej, zastanowię się nad tym. Ale chyba odpowiedź brzmi NIE.
        Znów bym miała nadzieję, że do niego coś dotarło i że zmieni choć kilka
        zachowań.. Może tak by było?
        Jednak podstawowe pytanie jak dla mnie jest tutaj: CZY ON MNIE W OGÓLE JESZCZE
        KOCHA? Bo coś mi się wydaje, że chyba nie :( Skoro potrafił być z inną, i pewnie
        byłby nadal, bo mu zależało na niej i podobno był w niej zakochany, gdyby go nie
        zostawiła :(
        Więc gdzie tu jest miłość do mnie? :(
        Chyba już o mnie zapomniał, odkochał się i pewnie nie będzie chciał do tego
        wracać :(
        Wolałabym, by to on się pierwszy odezwał do mnie. Mnie nie bardzo pasuje, bo on
        nie wie, że ja wiem, że tamta dziewczyna go rzuciła, więc głupio by to wyszło,
        gdybym się odezwała do niego teraz, nie uważacie?


        greengrey napisała:

        >
        > zanim się do niego odezwiesz, odpowiedz sobie na pytanie:
        >
        > czy już przestały przeszkadzać Ci jego cechy charakteru,te które
        > spowodowały wasze rozstanie?
        • shachar Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:00
          tak, on cie kocha, tylko nie wie ze ty wiesz, ze rzucial go tamta
          dziewczyna i mysli, ze ty myslisz, ze on jest z nia, dlategoglupio
          mu wyslac do ciebie sms-a.zrob tak, zaczaj sie na niego za rogiem
          jego domu, ze niby przypadkiem wpadliscie na siebie, kapewu?
          • ka-ma-be Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:03
            chyba ktoś tu sobie robi jaja :(
            a dla mnie to naprawdę bolesna sprawa :(
            męczę się z tym już od dawna :(
            będę wdzięczna jeśli nie będziecie sobie robić jaj z tej sprawy :(

            shachar napisała:

            > tak, on cie kocha, tylko nie wie ze ty wiesz, ze rzucial go tamta
            > dziewczyna i mysli, ze ty myslisz, ze on jest z nia, dlategoglupio
            > mu wyslac do ciebie sms-a.zrob tak, zaczaj sie na niego za rogiem
            > jego domu, ze niby przypadkiem wpadliscie na siebie, kapewu?
            • manoeuvre Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:11
              Jeśli wiesz na pewno, że to, co czujesz, to miłość, to dla własnego
              spokoju wyciągnij ostatni raz rękę do niego. Nie liczyłabym na
              wiele, ale możesz zrobić to dla siebie. Inaczej zmarnujesz czas
              czekając na jego ruch, który być może nigdy nie nastąpi. Jeśli jest
              uczucie, normalny facet doceni szczerość i walkę o nie. Podchody i
              gry może kręcą niedojrzałych osobników, a Ty chcesz z nim, jak
              rozumiem, być, więc zależy Ci na kimś dojrzałym, prawda?
              A jeśli po rozmowie z nim będziesz się głupio czuła, to odpuść i
              zacznij żyć.
              • eni7.08 Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:17
                jezeli nadal nie akceptujesz jego wad, to nie ma sensu zebys do niego
                wracala....ludzie tak latwo sie nie zmieniaja, bylas z nim 5 lat i sie nie
                zmienil wiec dlaczego teraz mialoby sie cos zmienic. wszyscy chca w to
                wierzyc...jak kocha to sie zmieni ale to nieprawda...
                • manoeuvre Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:23
                  jeśli kocha, to może się zmienić. Pytanie, czy kocha? Jeśli mimo
                  sugestii ze strony partnerki, że jego zachowanie ją rani nie widzi
                  potrzeby modyfikowania czegokolwiek, to uczucia w tym niewiele
                  raczej.
                • shachar Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:23
                  mowsz tak bo jestes zgorzkaniala, bo twoj sie nie zmienil, bo mu sie
                  nie chcialo, niektorym sie chce, jak mocno kochaja
                  troche wiary kobieto, nie doluj innych przy niedzieli
                  milosc jest najwazniejsza, reszta to kwestia dogadania sie, milosc
                  zwyciezy wszystko.
                  • manoeuvre Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:27
                    shachar ma rację: prawdziwe uczucie zwycięża, stąd moja rada, żeby
                    dać mu ostatnią szansę.
                    • shachar Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:30
                      tylko teraz jak to madrze zalatwic, zeby on sie pierwszy odezwal.
                      moze zadzwonic do niego 'przypadkowo'i nie zostawic wiadomosci,
                      wtedy on zobaczy nr i sobie wszystko przypomni, jak bylo fajnie i
                      zadzwoni.
                  • ka-ma-be Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:30
                    Tak, tylko że on wie, że ja go kochałam bardzo mocno. I pewnie domyśla się, że
                    nadal tak jest.
                    Jeszcze na początku lutego przed Walentynkami napisałam mu maila, w którym
                    wyznałam mu miłość. Ale nie odpisał, bo wtedy spotykał się jeszcze z tamtą!
                    Czyli dwa miesiące temu dostał ode mnie maila, na którego nie odpisał, to nie
                    tak dawno znowu, na pewno to pamięta.
                    I co, i teraz ja znów mam się przypominać? Przecież on nie będzie mnie szanował,
                    bo jak szanować taką osobę, która pomimo, że facet jej tyle złego wyrządził,
                    tyle przykrości, upokorzył, odrzucił, związał się z inną, a ja jeszcze wypisuję
                    do niego wiedząc, że on ma kogoś innego, on nie odpisał, a po dwóch miesiącach
                    znów ja mam się odezwać? To jak on ma mnie kiedykolwiek później szanować? :(
                    A bez szacunku nie ma miłości :(
                    • shachar Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:34
                      no to jest pewna trudnosc, ale nie poddawaj sie, trzymaj reke na
                      pulsie. znasz jego rodzicow? moze jego matka ci pomoze, zaprzyjaznij
                      sie z nia, pomoz jej nosic zakupy albo odprowadz do kosciola,
                      nawiaze sie przyjazn ona moze zaprosi cie na obiad, tym sposobem
                      staniesz sie domownikiem i bedziesz wiedziala wiecej. napisz
                      koniecznie co o tym myslisz? bo nie chcialabym Ci zle doradzic.
                      • ka-ma-be Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:47
                        Dzięki :) Ale to jest niemożliwe do zrealizowania. Ja po rozstaniu wyprowadziłam
                        się do miasta rodzinnego, podjęłam tu pracę, dzieli nas trochę km.
                        :(

                        shachar napisała:

                        > no to jest pewna trudnosc, ale nie poddawaj sie, trzymaj reke na
                        > pulsie. znasz jego rodzicow? moze jego matka ci pomoze, zaprzyjaznij
                        > sie z nia, pomoz jej nosic zakupy albo odprowadz do kosciola,
                        > nawiaze sie przyjazn ona moze zaprosi cie na obiad, tym sposobem
                        > staniesz sie domownikiem i bedziesz wiedziala wiecej. napisz
                        > koniecznie co o tym myslisz? bo nie chcialabym Ci zle doradzic.
                    • manoeuvre Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:39
                      Jeśli jest uczucie, ktore ma trwać lata, to dumę można na chwilę
                      schować do kieszeni i mądry facet to doceni.
                      Pomyśl, co jest najważniejsze dla Ciebie: własne ego, czy to
                      uczucie? Czy bycie z nim dawało Ci tyle satysfakcji, takie
                      spełnienie, że dasz radę podejść do kolejnej próby?
                      Zrób to, co sama uważasz za słuszne. Nasze rady wypływają z naszych
                      doświadczeń, które mogą być zupełnie inne od Twoich.
                      Dla mnie osobiście ważne jest poczucie, że niczego nie zaniedbałam.
                      Nie zawsze się udaje, czasem dostaję zimny prysznic, ale nie żałuję
                      niczego.
            • chava_del_ocho hahahahahahaha 05.04.09, 19:17
              ka-ma-be napisała:

              > chyba ktoś tu sobie robi jaja :(
              > a dla mnie to naprawdę bolesna sprawa :(
              > męczę się z tym już od dawna :(
              > będę wdzięczna jeśli nie będziecie sobie robić jaj z tej sprawy :(

              Ta sprawa to tylko dla jaj dziecino.
        • agawa-10 Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:32
          nie zastanawiaj się, czy on Cię kocha, najważniejsze dla Ciebie powinno być to,
          czy będziesz z nim szczęśliwa
          kieruj się nie tylko uczuciem, ale i rozsądkiem
          wierz mi, miłość - taka ślepa - przechodzi, to zależy tylko od Ciebie - czy
          zdecydujesz się otworzyć na świat i na ludzi
          nie trzymaj się kurczowo tego, co zadawało Ci ból tylko dlatego, że 'kochasz',
          szukaj szczęścia, dobrej relacji, a ta zła miłość przestanie mieć dla Ciebie
          wrażenie

          i jeszcze jedno - nie kalkuluj zbyt dużo, nie rozmyślaj, spróbuj się od tego
          odciąć, inaczej trudno będzie Ci otworzyć się na coś innego
          • ka-ma-be Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:44
            Jak byłam z nim to miałam wrażenie, że on uważa, że mnie powinno wystarczyć to,
            że on ze mną jest, że żyje, że mieszkamy razem, i powinnam być z tego powodu
            szczęśliwa. Nie powinnam wymagać od niego już niczego, np. by wyniósł śmieci czy
            naprawił coś,odświeżył ścianę w łazience, czy pomyślał bardziej o mojej
            przyjemności z seksu (np. potrafił odmówić mi czegoś w seksie, bo dla niego to
            męczące, albo odmawiał mi seksu, bo on nie ma ochoty akurat, a seks był głównie
            z mojej inicjatywy, bo on "nie potrafi" pierwszy inicjować tego (ma ponad 30
            lat), pod koniec związku 3 miesiące się nie kochaliśmy, bo ani ja ani on nie
            dążyliśmy do tego, więc nie było nic).
            Nie całował się ze mną jak mężczyzna z kobietą, jego pocałunki to były
            cmoknięcia tylko, zero namiętności.
            Był egoistą również w życiu - potrafił sobie kupić obiad, a mnie nie, a jeśli
            nawet to zaraz wołał, żebym mu oddała kasę.
            Mieszkaliśmy razem i byliśmy po zaręczynach, a kasę mieliśmy osobną.
            On nie potrafił oszczędzać, twierdził, że nie ma z czego, bo zarabia tyle, że
            starczy mu tylko na kredyt i na bieżące wydatki - jedzenie, gry komputerowe
            hehe. Praktycznie nigdzie mnie nie zapraszał, bo nie miał pieniędzy, ale na nową
            grę komputerową to miał jakoś.
            Miał kilka lat dług na karcie kredytowej i nic z tym nie robił.
            I tym podobne....
            :(
            • shachar Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:51
              musicie jeszcze raz szczerze ze soba porozmawiac i napisac na kartce
              w ktorych dziedzinach jest cos do poprawienia i jak chcielibyscie
              zeby wygladalo Wasze wspolne zycie, potem wystarczy tylko zerknac do
              notesu i bedzie wiadomo, kto nie wypelnia zobowiazan, jesli on nie
              wypelni dziesieciu zobowiazan ale wypelni piecdziesiat , wtedy to
              bedzie 80% wypelnionych czy tym podobne, wtedy zerknij do zeszytu
              ile procent chcialas osiagnac i podejmiesz decyzje czy chcesz byc
              razem z nim. ja zawsze tak robie i dobrze na tym wychodze.grunt to
              dobre notatki, powodzenia.
            • agawa-10 Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:58
              Po lekturze nasuwa mi się jedno - UCIEKAJ, GDZIE PIEPRZ ROŚNIE!
              byle dalej od tego typa!
          • manoeuvre Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 14:51
            agawa-10 napisała:

            > nie zastanawiaj się, czy on Cię kocha, najważniejsze dla Ciebie
            powinno być to,
            > czy będziesz z nim szczęśliwa
            > kieruj się nie tylko uczuciem, ale i rozsądkiem
            > wierz mi, miłość - taka ślepa - przechodzi, to zależy tylko od
            Ciebie - czy
            > zdecydujesz się otworzyć na świat i na ludzi
            > nie trzymaj się kurczowo tego, co zadawało Ci ból tylko dlatego,
            że 'kochasz',
            > szukaj szczęścia, dobrej relacji, a ta zła miłość przestanie mieć
            dla Ciebie
            > wrażenie
            >
            > i jeszcze jedno - nie kalkuluj zbyt dużo, nie rozmyślaj, spróbuj
            się od tego
            > odciąć, inaczej trudno będzie Ci otworzyć się na coś innego

            Trudno się zdystansować, kiedy powracają myśli, że może należało by
            zawalczyć. Myślę, że właśnie 'przypominając się' mu, ka-ma-be może
            ostatecznie uporać się z myślami ' a co by było gdyby ..' Otwarcie
            się na coś nowego jest trudne, jeśli nie zamknęło się starego.
            Powtarzam: moje rady to efekt własnych doświadczeń i co jest dobre
            dla mnie, niekoniecznie pomoże komuś innemu.
            • agawa-10 Re: czy próbować wrócić do byłego narzeczonego? 05.04.09, 15:02
              może i masz rację, czasem żeby coś zrozumieć (co wydaję się oczywiste dla
              innych), trzeba dostać mocno po głowie
              nic nie jest tak skuteczne jak nauka przez ból (trenuję sztuki walki, wiem, co
              mówię ;) )
              obiektywnie patrząc, gość jest do niczego, trzeba uciekać, ale jak człowiek
              zakochany, potrzebuje mocnych sygnałów, żeby zrozumieć, że tu szczęścia nie ma



              manoeuvre napisała:

              > agawa-10 napisała:
              >
              > > nie zastanawiaj się, czy on Cię kocha, najważniejsze dla Ciebie
              > powinno być to,
              > > czy będziesz z nim szczęśliwa
              > > kieruj się nie tylko uczuciem, ale i rozsądkiem
              > > wierz mi, miłość - taka ślepa - przechodzi, to zależy tylko od
              > Ciebie - czy
              > > zdecydujesz się otworzyć na świat i na ludzi
              > > nie trzymaj się kurczowo tego, co zadawało Ci ból tylko dlatego,
              > że 'kochasz',
              > > szukaj szczęścia, dobrej relacji, a ta zła miłość przestanie mieć
              > dla Ciebie
              > > wrażenie
              > >
              > > i jeszcze jedno - nie kalkuluj zbyt dużo, nie rozmyślaj, spróbuj
              > się od tego
              > > odciąć, inaczej trudno będzie Ci otworzyć się na coś innego
              >
              > Trudno się zdystansować, kiedy powracają myśli, że może należało by
              > zawalczyć. Myślę, że właśnie 'przypominając się' mu, ka-ma-be może
              > ostatecznie uporać się z myślami ' a co by było gdyby ..' Otwarcie
              > się na coś nowego jest trudne, jeśli nie zamknęło się starego.
              > Powtarzam: moje rady to efekt własnych doświadczeń i co jest dobre
              > dla mnie, niekoniecznie pomoże komuś innemu.
              • ka-ma-be do agawa-10 05.04.09, 15:05
                agawa-10,

                fajna z Ciebie kobieta :)
                dzięki ;)
                mądre są Twoje wypowiedzi.


                agawa-10 napisała:

                > może i masz rację, czasem żeby coś zrozumieć (co wydaję się oczywiste dla
                > innych), trzeba dostać mocno po głowie
                > nic nie jest tak skuteczne jak nauka przez ból (trenuję sztuki walki, wiem, co
                > mówię ;) )
                > obiektywnie patrząc, gość jest do niczego, trzeba uciekać, ale jak człowiek
                > zakochany, potrzebuje mocnych sygnałów, żeby zrozumieć, że tu szczęścia nie ma
                >
                • agawa-10 Re: do agawa-10 05.04.09, 15:17
                  dzięki ka-ma-be!
                  rozumiem Cię doskonale, mam trochę doświadczeń i wiem, że to nie takie proste
                  dasz sobie radę, ale nie daj się ponieść tylko emocjom, kieruj się także
                  rozumem, a wyjdziesz z tego obronną ręką i znajdziesz dobre rozwiązanie
                  każdy ma tu swoje teorie i łatwo się pisze na forum, ale to TY masz być
                  szczęśliwa i sama wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze - słuchaj siebie!
                  miłej niedzieli, ja już uciekam! pa



                  ka-ma-be napisała:

                  > agawa-10,
                  >
                  > fajna z Ciebie kobieta :)
                  > dzięki ;)
                  > mądre są Twoje wypowiedzi.
                  >
                  >
                  > agawa-10 napisała:
                  >
                  > > może i masz rację, czasem żeby coś zrozumieć (co wydaję się oczywiste dla
                  > > innych), trzeba dostać mocno po głowie
                  > > nic nie jest tak skuteczne jak nauka przez ból (trenuję sztuki walki, wie
                  > m, co
                  > > mówię ;) )
                  > > obiektywnie patrząc, gość jest do niczego, trzeba uciekać, ale jak człowi
                  > ek
                  > > zakochany, potrzebuje mocnych sygnałów, żeby zrozumieć, że tu szczęścia n
                  > ie ma
                  > >
    • moon_witch Echhh kobieto! 05.04.09, 14:37
      Puknij sie w czolo.
      Przeciez on po tobie mial inna.
      Poszukaj sobie kogos nowego swiat pelen jest ludzi.
      • shachar Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 14:39
        n ieprawda, takich ktorzy nie mieli innej jest niewielu, a balamucic
        ksiedza na mszy nie wypada.
        • shachar Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 14:42
          zlaszcza na wielkanoc
      • ka-ma-be Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 14:49
        Wiem i właśnie to mnie dobija :(
        Miał inną, jedną, a może niebawem będzie miał kolejne inne, bo widzę że działa w
        tym kierunku :(((
        Właśnie tego też się obawiam, że jak do niego wrócę to nie będę potrafiła mu
        wybaczyć tego, że zdradził naszą miłość i związał się z inną i był z nią tak
        blisko jak ze mną :((( i będę mu robić wyrzuty i sama będę cierpieć męki i żyć w
        strachu, że to się kiedyś znów może powtórzyć :(
        Nie wiem czy bym umiała z nim uprawiać seks po tym wszystkim jeszcze, wiedząc że
        on to robił z inną :(


        moon_witch napisała:

        > Puknij sie w czolo.
        > Przeciez on po tobie mial inna.
        > Poszukaj sobie kogos nowego swiat pelen jest ludzi.
        >
        >
        >
        • manoeuvre Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 14:53
          ka-ma-be napisała:

          > Wiem i właśnie to mnie dobija :(
          > Miał inną, jedną, a może niebawem będzie miał kolejne inne, bo
          widzę że działa
          > w
          > tym kierunku :(((
          > Właśnie tego też się obawiam, że jak do niego wrócę to nie będę
          potrafiła mu
          > wybaczyć tego, że zdradził naszą miłość i związał się z inną i był
          z nią tak
          > blisko jak ze mną :((( i będę mu robić wyrzuty i sama będę
          cierpieć męki i żyć
          > w
          > strachu, że to się kiedyś znów może powtórzyć :(
          > Nie wiem czy bym umiała z nim uprawiać seks po tym wszystkim
          jeszcze, wiedząc ż
          > e
          > on to robił z inną :(
          >
          >
          > moon_witch napisała:
          >
          > > Puknij sie w czolo.
          > > Przeciez on po tobie mial inna.
          > > Poszukaj sobie kogos nowego swiat pelen jest ludzi.
          > >
          > >
          > >

          Wybacz, ale chyba sama nie wiesz, jak się masz. Albo jest miłość,
          albo dziecinada.
        • shachar Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 14:56
          daj mu szanse, moze zrozumie cie i przeprosi za zwoje zachowanie.
          Zapytaj go, czy te inne byly dla niego wazne,patrz mu wtedy w oczy,
          wyczujesz wtedy prawde.nie niszcz milosci w zarodku.
          • ka-ma-be Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 14:58
            shachar napisała:

            > daj mu szanse, moze zrozumie cie i przeprosi za zwoje zachowanie.
            > Zapytaj go, czy te inne byly dla niego wazne,patrz mu wtedy w oczy,
            > wyczujesz wtedy prawde.nie niszcz milosci w zarodku.

            to on niszczył tą miłość swoim zachowaniem :(
            ja długo walczyłam, prosiłam, tłumaczyłam, nie pomogło :(((
            • shachar Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:01
              nizczyl, niszczyl, ale nie zniszczyl! moze chcial wyprobowac sile
              Twojej milosci, nie poddawaj sie teraz,inaczej przez reszte zycia
              bedziesz zalowac, ze tak postapilas!
            • manoeuvre Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:02
              ka-ma-be napisała:

              >
              > to on niszczył tą miłość swoim zachowaniem :(
              > ja długo walczyłam, prosiłam, tłumaczyłam, nie pomogło :(((

              A Ty znowu swoje? Czego właściwie od nas oczekujesz, bo chyba tylko
              rozbudowy wątku do megarozmiarów?
              • ka-ma-be Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:03
                niczego nie oczekuję.
                już się zamykam.
                idź rozbudowywać inne wątki skoro mój ci się nie podoba!


                manoeuvre napisała:

                > ka-ma-be napisała:
                >
                > >
                > > to on niszczył tą miłość swoim zachowaniem :(
                > > ja długo walczyłam, prosiłam, tłumaczyłam, nie pomogło :(((
                >
                > A Ty znowu swoje? Czego właściwie od nas oczekujesz, bo chyba tylko
                > rozbudowy wątku do megarozmiarów?
                • agawa-10 Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:07
                  chodzi o to, że już wszystko zostało powiedziane na ten temat
                  dalsze rozkładanie tego tematu na części pierwsze nie ma sensu
                  teraz Twoja decyzja - albo odetnij się od tego i zacznij od razu nowe życie,
                  albo idź i próbuj
                  ale ja prorokuje tak - sparzysz się raz jeszcze i nic z tego nie będzie
                  ale może tego potrzebujesz?

                  mam nadzieję, że wyjdziesz z tego obronną ręką
                  więcej wiary w siebie!



                  ka-ma-be napisała:

                  > niczego nie oczekuję.
                  > już się zamykam.
                  > idź rozbudowywać inne wątki skoro mój ci się nie podoba!
                  >
                  >
                  > manoeuvre napisała:
                  >
                  > > ka-ma-be napisała:
                  > >
                  > > >
                  > > > to on niszczył tą miłość swoim zachowaniem :(
                  > > > ja długo walczyłam, prosiłam, tłumaczyłam, nie pomogło :(((
                  > >
                  > > A Ty znowu swoje? Czego właściwie od nas oczekujesz, bo chyba tylko
                  > > rozbudowy wątku do megarozmiarów?
          • agawa-10 Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:04
            shachar, ile Ty masz lat?
            naiwność straszna bije z Twoich postów


            shachar napisała:

            > daj mu szanse, moze zrozumie cie i przeprosi za zwoje zachowanie.
            > Zapytaj go, czy te inne byly dla niego wazne,patrz mu wtedy w oczy,
            > wyczujesz wtedy prawde.nie niszcz milosci w zarodku.
            • shachar Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:06
              o, nastepna zgorzkniala, nigdy nie zaznala pieknej milosci i sie
              wykrzywia. dzieci pewnie tez nie masz.
              • agawa-10 Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:10
                hmm, źle wstałaś/ wstałeś dzisiejszego ranka?


                shachar napisała:

                > o, nastepna zgorzkniala, nigdy nie zaznala pieknej milosci i sie
                > wykrzywia. dzieci pewnie tez nie masz.
            • ka-ma-be Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:06
              agawa-10,

              wyjęłaś mi z ust to pytanie :)
              właśnie miałam o to samo zapytać :)
              też to zauważyłam...


              agawa-10 napisała:

              > shachar, ile Ty masz lat?
              > naiwność straszna bije z Twoich postów
              >
              >
              > shachar napisała:
              >
              > > daj mu szanse, moze zrozumie cie i przeprosi za zwoje zachowanie.
              > > Zapytaj go, czy te inne byly dla niego wazne,patrz mu wtedy w oczy,
              > > wyczujesz wtedy prawde.nie niszcz milosci w zarodku.
              • shachar Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:11
                jestescie cyniczne cynistki z cynowych helmach, zakute lby,
                niezdolne do wiary w milosc, obudzcie sie.
                • agawa-10 Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:13
                  buchahahahaha
                  ręce opadają, rozmawiamy tu z dzieckiem, do tego takim, które pozjadało
                  wszystkie rozumy



                  shachar napisała:

                  > jestescie cyniczne cynistki z cynowych helmach, zakute lby,
                  > niezdolne do wiary w milosc, obudzcie sie.
                  • ka-ma-be Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:20
                    hahaha
                    nie wiedziałam, że istnieje takie słowo jak "cynistka" :))
                    dziecko, idź popracuj ze słownikiem poprawnej polszczyzny :)))
                    jak będziesz miała te trzydzieści kilka lat to może zmieni się Twój pogląd na
                    temat miłości... czego Ci nie życzę oczywiście...
                    ja kiedyś też myślałam, że wystarczy by dwie osoby się kochały a wszystko się
                    ułoży i będą żyły razem długo i szczęśliwie, ale teraz wiem, że miłość to za
                    mało, by związek był trwały i udany :(
                    ludzi musi łączyć coś więcej - podobne poglądy na życie, priorytety, cele,
                    szacunek, troska, zaufanie, współpraca, odpowiedzialność za siebie nawzajem, no
                    i udany seks, bez tego wszystkiego każdy związek padnie wcześniej czy później...


                    agawa-10 napisała:

                    > buchahahahaha
                    > ręce opadają, rozmawiamy tu z dzieckiem, do tego takim, które pozjadało
                    > wszystkie rozumy
                    >
                    >
                    >
                    > shachar napisała:
                    >
                    > > jestescie cyniczne cynistki z cynowych helmach, zakute lby,
                    > > niezdolne do wiary w milosc, obudzcie sie.
                    • moon_witch Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:26
                      Zareczam ci ze 'shachar' nie jest dzieckiem tylko ma duze poczucie
                      humoru. Czasami dobrze jest posmiac sie z siebie samego, zanim
                      podejmie sie jakas trudna decyzje.

                      Ja ci radze wez to ostroznie, jednak nic nie stoi na przeszkodzie
                      aby spotkac sie gdzies neutralnie i pogadac. Wtedy juz wiesz, co
                      czujesz i czy twoje pomysly maja szanse na dobra realizacje....
                    • shachar Re: Echhh kobieto! 05.04.09, 15:29
                      cynistka to cycata satanistka, ty trombo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka