Dodaj do ulubionych

Pierwsze objawy zaborczości partnera?

09.04.09, 20:27
Jakie są pierwsze niepokojące objawy,ze partner bedzie zaborczy i
chorobliwie zazdrosny? Takie osoby potrafią zrobic z zycia piekło..

Wiec jakie beda PIERWSZE NIEPOKOJĄCE OBJAWY, ktore powiedzą mi,zeby
WIAŁA od takiej osoby zanim sie ZAANGAŻUJE?

Obserwuj wątek
    • gadagad Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 20:35
      Czyli chcesz klasyfikować partnera.Po co wysilać mózg na pracę, za którą innym
      płacą, a jeszcze oni się długo uczą.Jedyne co potrzebujesz, to znać siebie.Jeśli
      jesteś pewna tego co ty wartościujesz dobrze, każdy kto w to ci destrukcyjnie
      ingeruje ma wzbudzać brak zaufania.Co do twojego życia.Nie potrzebujesz wiedzieć
      jakie on ma zaburzenie.Jest dla ciebie zły.
      • oliwwia82 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 20:40
        troszke zrozumialam:)
        • gadagad Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 20:46
          A zwłaszcza,że facetów wychowuje się inaczej.Mają mieć swoje zdanie i umieć jak
          chłop je bronić, tak,że wcale nie odbiorą,uległości jako daru, prezentu z
          miłości, aczkolwiek ci sprawia przykrość.Możesz to zrobić, ale trzeba to bardzo
          transparentnie pokazać,że to robisz choć ci to nie odpowiada - dla niego.
          • kaa.lka Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:03
            no to ma byc, kurna, ulegla? czy nie darowac?
            moze udac, tak na ten przyklad, na wabia udac. co?
          • peryklejtos Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 15.04.09, 12:43
            A zwłaszcza,że facetów wychowuje się inaczej.Mają mieć swoje zdanie
            i umieć jak
            > chłop je bronić, tak,że wcale nie odbiorą,uległości jako daru,
            prezentu z
            > miłości, aczkolwiek ci sprawia przykrość.Możesz to zrobić, ale
            trzeba to bardzo
            > transparentnie pokazać,że to robisz choć ci to nie odpowiada - dla
            niego

            ale bełkocik...
    • niebieskoszary Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 20:55
      mysle ze pierwszym objawem byloby, jak by ci chcial wszczepic pod skore system
      do lokalizacji, wiesz, takie polaczenie gps i gsm/microchip impland. jak by
      bardzo nalegal na to to mysle ze mozna by wstepnie miec jakies podejrzenia.
      • gadagad Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 20:59
        No, kolejnym,a takie pomysły do facetów i babek, są tutaj rzucane.
        • oliwwia82 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:10
          ja nie zartowalam z tym pytaniem, czasem zle interpretujemy
          zachowanie partnera, a gdy sie juz zaangazujemy, mija czas, i ktos
          pokazuje nam prawdziwe oblicze, jest za pozno
          stad moje pytanie: sygnał ostrzegawczy,ze trzeba wiac, np od
          zaborczych partnerow
          • gadagad Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:18
            Interpretować, to kobiety mają obowiązek tylko w stosunku do dzieci.Faceci są
            wychowywani, że mają obowiązek bronić swoich zasad, i takich delikatności nie
            łapią.Najpierw spuścić po schodach, jak się zachowa nieodpowiednio.Jak wlezie z
            powrotem,to wart zachodu i zaczynają się negocjacje.Można wyjaśniać.Inaczej
            szukał ofiary.
            • oliwwia82 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:22
              inaczej tzn jak zostanie opieprzony :) i nie wroci..tzn,ze szukal
              ofiary?
              • niebieskoszary Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:36
                no to zalezy. jezeli zapyta sie ciebie 'jak minal dzien kochanie?' a ty go
                zrzucisz ze schodow za to ingeruje w twoja prywatnosc to moze nie wrocic. z
                drugiej strony zawsze zaczyna sie tak niewinnie, wiesz, jak minal dzien, z kim
                rozmawialas w pracy, do kogo dzwonisz, oczym tak dlugo rozmawiasz itp itd
                • oliwwia82 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:43
                  rozumiem:)
                  a jesli facet spyta gdzie i czemu wychodzilam z pracy nie w te
                  strone do auta co zawsze. Obserwował mnie przez okno:)
                  NAstepnego dnia wypytywal...i ni wierzyl,ze zaparkowalam tego dnia
                  na innej ulicy co zwykle.
                  tzn,ze przegiąl?
                  • niebieskoszary Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:58
                    ale teraz ty sobie robisz zarty, a staralem sie powaznie odpowiedziec.

                    dodam ze moja pierwsza wypowiedz nie byla zartem, taki microchip oczywiscie jest
                    troche nie wygodny bo wymaga ladowania w nocy, ale trwaja prace nad werjsa usb

                    www.winandmac.com/news/a-real-usb-finger-attached-to-human-body/
                    wtedy wkladasz sobie taki palec to laptopa i bateria sie laduje tak jak ipod. i
                    mozesz tesz sobie zgrac przebyte trasy do google maps, wgrac nowy firmware itp itd.
                    • oliwwia82 nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 22:05
                      koles miał wąty,ze sie z kims umowilam!! i dlatego wychodzilam z
                      pracy w przeciwnym kierunku. Nie pomogly tlumaczenia,ze tego dnia
                      zaparkowalam auto w innym miejscu bo zabrakło miejsca tam, gdzie
                      zwykle zostawiam auto,(on wie gdzie)
                      No nie uwierzyl mi, stwierdzil,ze sie zkims umowilam!!!!
                      no to mam wiać?
                      • niebieskoszary Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 22:35
                        to raczej podstawowym pytaniem byloby - jak to mozeliwe ze sie znalazlas w takim
                        zwiazku. zwykle ludzi ktorzy maja zycie, ze sie tak wyraze, nie potrzebuja
                        innych kontrolowac, wiec cos musialo w nim byc pozytywnego ze mu na takie rzeczy
                        pozwalalas. trudno odgadnac twoje motywacje, moze to byl np miliioner, ha, albo
                        np masz potrzeby zeby byc dla kogos calym zyciem, nie wiem. no i teraz nie
                        mozemy ci na forum powiedziec czy warto uciekac bo moze te koszty sa nizsze niz
                        korzysci ktore osiagasz. ma to sens?
                      • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 22:35
                        Dajesz się wkręcać w paranoję.Tego się nie tłumaczy. To się stopuje bez
                        wyjaśnień.Jeśli druga strona potrzebuje to wygadać, to się jej pozwala, bez
                        ingerencji w jej słowotok.A potem stawia ultimatum.
                        • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 22:42
                          Zartem mu odpowiedziałam,ze umowilam sie z autem :)
                          no bo tam stalo, ale on sie tylko głupio usmiechal i mowił "taaa
                          akurat"
                          chyba go sobie odpuszcze

                          co do niebieskoszarego: nie wiem czy to ma sens. Oskarżyl mnie o
                          zdrade:(
                          • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 22:50
                            wiec chcialam sie zapytac czy to poczatek syndromu Otella, ze ma
                            urojenia, i podejrzewał mnie o to,ze ja z innym, tylko dlatego,ze
                            wychodzilam z pracy w innym kierunku niz zwykle!!!! a to chore!
                            • moniczkka21 Re: nie kłamie, przysiegam! 15.04.09, 21:07
                              Mysle, ze Twoj partner jest zazdrosnikiem i nie da sie z nim
                              wytrzymac na dluzsza mete, bo jesli juz na poczatku zwiazku nie ma
                              zaufania to jest cos nie tak. Nie dalabym rady z gosciem, ktoremu
                              trzeba sie ze wszytskigo tlumaczyc i i tak wie swoje. Zmykaj jak
                              najszybciej! Szkoda czsu, tylu fajnych facetow czeka.
                            • lia.13 Re: nie kłamie, przysiegam! 15.04.09, 23:31
                              Syndrom Otella dotyczy alkoholików, u których w związku z długoletnim
                              przyjmowaniem alkoholu rozwija się impotencja i podejrzenia, ze skoro oni nie
                              zaspokajają swoich żon, to pewnikiem robi to ktoś inny ;)
                              • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 16.04.09, 19:29
                                on ma ok 30 lat, i lubi alkohol, nie ukrywam...
                                ale na 100% nie mam pewnosci czy to Otello
                          • niebieskoszary Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 22:51
                            a to dobre. a myslalem ze zwiazek o ktorym mowisz to przeszlosc, a tu sie
                            okazuje ze to jest live.

                            no to w takiej stytuacji. po prostu ty tego nie rozumiesz, ale normalni ludzie
                            nie maja motywu zeby oskarzac innych bez powodu. a nawet jesli bys sie z kims
                            innym umowila to i tak by to nic nie znaczylo. wiec z tym gosciem jest cos nie
                            tak, a szerszy problem jest taki ze ty to akceptujesz, czyli cos w nim musi byc
                            ze w ogole jeszcze z nim jestes. albo cos z toba jest nie tak, prawda? - twoja
                            historia po prostu nie uklada sie w calosc.
                            • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 23:10
                              napisalam,ze kiedys przerabialam taką zaborczosc, a teraz poznalam
                              faceta i on zaczyna zachowywac sie jak poprzedni, z wyjątkiem
                              takim,ze ja teraz sie jeszcze nie zaangazowalam jak wtedy i
                              racjonalnie na to patrze
                              • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 23:19
                                Nie jest ważne jak ktoś się zachowuje. Ważne jest jak zachowujesz się, jak
                                reagujesz, jak przyjmujesz czyjeś zachowanie ty.TY musisz wiedzieć jakiego
                                zachowania oczekujesz.Jeżeli jest inne, niż twoje wyobrażenia,to ty wg swoich
                                potrzeb reagujesz.Jeżeli ktoś zauważy, że blednoł, to ma ci się
                                wytłumaczyć.Jeśli przed tym ucieknie, to nie zmarnował ci życia.
                              • niebieskoszary Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 23:43
                                wiedzialem ze bedzie takie rozwiazanie.

                                to teraz chcesz zebysmy ci napisali zebys od niego odeszla czy mamy ci napisac
                                ze nie warto szukac kogos na sile i jak nie zmienisz swoich priorytetow to
                                zawsze bedziesz trafiac na osoby tego samego ,typu? poza tym co to znaczy
                                'zaangazowac sie w zwiazek'? zaangazowac to sie mozna w prace, hobby itp, od
                                razu widac sztucznosc w tym co piszesz. i jeszcze sie przejmujesz tym ze on
                                mysli ze go zdradzasz, porazka, ale jestem zdegustowany
                                • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 10:58
                                  to nie tak
                                  ale co z tym zaagazowaniem sie? to znaczy tyle co zauroczyc sie,
                                  zakochać...
                                  • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 11:27
                                    Nie ma żadnego powodu kogoś nie poznawać,no chyba,że coś jest ewidentne jak nóż
                                    w ręce.Tylko nie należy ulegać jego ingerencji w swoją akceptację siebie.Jeżeli
                                    ktoś stara się mieć na ciebie wpływ wywoływaniem poczucia winy, że jesteś jaka
                                    jesteś i masz się postarać być inna dla niego, ale ty niewzruszenie będziesz
                                    wobec siebie lojalna, to taki pasożyt sam, nie karmiony odpadnie.A im lepiej,
                                    traktując siebie dobrze, go poznasz, takie odpadnięcie będzie nieistotne.
                                    • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 12:28
                                      :) dziekuje za miłą wypowiedz
                                      powiedzialam mu, czemu poszlam w inna strone, nie chcial wierzyc
                                      wiec stwierdzilam,ze "ty chyba zartujesz" i pięknie sie
                                      usmiechnelam. Wiecej tematu nie drążył.
                                      • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 13:56
                                        I tak trzymać,bo jak człowiek zaczyna się tłumaczyć z naturalnych spraw i
                                        wyjaśniać, to u pewnych typów, za chwilę musi wyjaśniać, dlaczego oddycha.
                                        • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 15:13
                                          co nie zmienia faktu,ze raczej boje sie z nim spotykac, bo jak
                                          wyjdzie z niego Otello???
                                          Ta jego zagrywka nie byla normalna, posądził mnie o zdrade i jeszcze
                                          chwile, a krew by sie we mnie zagotowala.
                                          • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 15:30
                                            Tak to nie jest normalna reakcja.Ale nie pozwalaj, aby w tobie gotowała się
                                            krew.Traktuj takie zachowanie z góry.Z przyjazną pogardą.Nie do niego, ale daj
                                            do zrozumienia,że takie obwinienie ciebie nie rusza, bo nie masz się z czego
                                            tłumaczyć i nie dasz się wciągnąć w rozmowę na tym poziomie.Jak jest otellowski,
                                            to jak nie żywiona gałąź odpadnie sam.Może z inwektywami, ale na te też się nie
                                            odpowiada, bo spojrzenie - co ty barania pieprzysz-, cześć, takim typom się
                                            wbija jak sztylet do serca. i zasłużenie dręczy do śmierci.
                                            • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 15:59
                                              jak jest Otellowski to sam odpadnie? tzn?
                                            • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 10.04.09, 16:01
                                              tak tez kilka razy robilam, odpowiadałam"Ty chyba chrzanisz" np
                                              jesli wmawial mi,ze skoro wypije akohol z kumpelą na imprezie, to od
                                              razu sie "sponiewieram" :)
                                              Wysmialam go:)
                                              • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 12.04.09, 21:08
                                                To nie są pierwsze oznaki zaborczości,ale paranoi i najlepiej zachowywać się
                                                tak, aby zrobił awanturę,że się co do ciebie pomylił, jesteś taka i owaka, no i
                                                z hukiem rzucił.Rzucanie takiego typa samemu jest o tyle niebezpieczne, że może
                                                zacząć prześladować i urażona ambicja będzie się w nim gotować potrzebą
                                                zemsty.Owszem, tacy też lubią wracać i przepraszać, ale raczej jak się temu nie
                                                ulegnie, ambicja każe im zostawić w spokoju, bo "honor" nie daje im się poniżać,
                                                okazują tylko wzniosłą pogardę dla głupiej, która go nie była w stanie docenić.
                                                • oliwwia82 Re: nie kłamie, przysiegam! 13.04.09, 09:31
                                                  a narcyz moze miec cos wspolnego z paranoikiem?

                                                  a ten pan. no cóż, sam zerwal ,a mimo to, ma takie urojenia,ze ja
                                                  zkims, po pracy:)
                                                  mija 5 tydzien od rozstania , bywa zgryżliwy i lubi dogadywac,
                                                  docinac, (oczywiscie forma zartu) . mysle,ze to koniec, dal mi
                                                  spokoj. Tzn nie wroci, ale bedzie dogryzal. No coz, takie zycie
                                                  dziekuje ci za twoje wypowiedzi
                                                • zlotyswit Re: nie kłamie, przysiegam! 13.04.09, 20:46
                                                  Mogło być tak że taka forma "dbałości" o swoje została mu wpojona? albo nabyta
                                                  doświadczeniem? dlaczego od razu używać tak twardych słów zamiast delikatnie
                                                  uspokoić? facet pewnie z nie jednego koryta wodę pił i być może nabrał złych
                                                  nawyków albo nabawił lęków. w każdym razie relacja jest dość dziwna znamionuje
                                                  jakieś dresiarskie/dyskotekowe konotacje.
                                                  • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 14.04.09, 14:24
                                                    Taki facet po to prowokuje tłumaczenie się,by móc w nie nie wierzyć.Oczywiście
                                                    można mu grzecznie powiedzieć, że to nie jego sprawa,byleby dalej nie rozwijać
                                                    tematu, bo to woda na jego młyn.Jak ktoś ma w sygnaturce - nie dyskutuj z
                                                    idiotą,bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pobije doświadczeniem.
                                                  • oliwwia82 :) 14.04.09, 15:57
                                                    na razie dał mi spokoj, przeciez jestem zła:) no nie?W zartach
                                                    stwierdził,ze skoro bylam na imprezie w akademiku to
                                                    pewnie 'zaliczylam" kogos. Tak, uzyl slowa "zaliczyłam" A fe, jak
                                                    nieladnie. Gdy mowilam, mu,ze byl u nas ksiądz na kolędzie, i na
                                                    koniec odwoze go do domu, bo nie ma auta, to stwierddzil,ze mam
                                                    uwazać na celibat, bo ksiądz będzie "dziki"
                                                    hehehe umieralam ze smiechu:)
                                                    Ale potrafi tez doprowadzic do łez tych prawdziwych i smutnych
                                                    wydaje mi sie,ze to istny Otello, z domieszką narcyza i paranoika.
                                                    Gorzej byc nie moze. Aha i jeszcze jedno. Stwierdził,ze pewnego dnia
                                                    widział moje auto w miescie i na bank bylam to ja i pewnie
                                                    jezdzilam sobie po miescie,zeby go zobaczyc, sledzic...
                                                    Narcyz?
                                                  • gadagad Re: :) 14.04.09, 16:05
                                                    Otello jak wyszyty.A czy tam się na niego inne skazy lepią, to już ci powinno
                                                    być obojętne.Ale lepiej się od niego zdecydowanie odciąć, bo takie typy mogą się
                                                    zdobyć "w krótkim spięciu psychicznym" na rzeczy, które nam się nie śniło,że
                                                    mogą nam się przydarzyć.
                                                  • oliwwia82 Re: :) 14.04.09, 16:40
                                                    Niestety mamy taką prace,ze go widuje codziennie....Kazda rozmowa z
                                                    nim to ciagłe zarty, zlosliwosci, dokuczanie o byle co. Ja ciagle
                                                    ta "zła" a on cacy. Mam 20 pare lat, i kontakty seksualne za sobą.
                                                    Jak sie dowiedzial,ze nie ejstem dziewicą (spytal o to sam) to sie
                                                    mega obraził. Jestem ta "puszczalska" i zepsuta. Nie powiedzial,
                                                    tego wprost, ale stwierdzil,ze mu juz "podpadlam". Chodzi o seks i
                                                    alkohol.
                                                    Nieeee no wymiękam. Dzieki gadagad za rozmowe. Oby nic mu nie
                                                    strzeliło głupiego do łba...nie odwazy sie
                                                  • gadagad Re: :) 14.04.09, 17:20
                                                    Dokładnie określić (sobie) teren komunikacji.Resztę ignorować.-Na to nie
                                                    słyszę-.Jesteś ofiarą jego chorej wyobraźni i nie dawaj się w świat jego
                                                    wyobraźni wciągać.
                                                  • oliwwia82 Re: :) 14.04.09, 17:23
                                                    Wiem, wiem, teraz poczytałam wiecej o tym syndromie, to nie ejst
                                                    zwykła zaborczosc. Problem polega na tym,ze im wiecej go ignoruje,
                                                    tym gorzej, nadal jest zlosliwy.
                                                    czy jest szansa,ze da mi spokoj, obrazi sie i zapomni o mnie?
                                                    Chyba,ze dopiero wtedy jak znajdzie "nową" ofiare?
                                                  • gadagad Re: :) 14.04.09, 17:30
                                                    Jak napisałam,najlepiej żeby z hukiem rzucił.Nie przejmować się oskarżeniami o
                                                    jakąkolwiek "dziwkowatość ", w końcu ludziom to możesz powiedzieć,że tak się go
                                                    chciałaś pozbyć.A jemu -no,taki mądry jesteś,że jak to mówisz,to to pewnie
                                                    prawda.Nie mam co tłumaczyć.
                                                  • oliwwia82 Re: :) 14.04.09, 17:46
                                                    Co ty:) to on mnie rzucił.Ale nie za to,ze jestem taka czy owaka, po
                                                    prostu to koniec, zerwał juz drugi raz, wiec trzeciego razu juz nie
                                                    bedzie miał..Raz pozwoliłam mu wrocic,zaluje tego na maksa.
                                                    Postaram sie zrobic tak jak mowilas. Nic innego mi nie pozostaje.
                                                    Ale mam pytanie..skoro sam ze mna zerwal,nie chcial mnie...to nie
                                                    bedzie mnie chyba oczerniał w pracy?
                                                    Czytałam,ze ten typ lubi potem obgadywac, oczerniac, psuc opinie, ze
                                                    dziwka,ze szmata. Ale to on podjąc decyzje , on zerwał. Nie ja z
                                                    nim. Chyba byloby gorzej gdybym to ja go rzucila, tak jak pisalas-
                                                    bylby mściwy. Boje sie,ze jesli poraz kolejny bedzie chcial wrocic
                                                    (nie spalismy ze soba jeszcze) a ja mu tym razem KATEGORYCZNIE
                                                    odmowie, to moze sie wkurzyc prawda?
                                                    W pracy jest miłym, fajnym, uczynnym kolegą. Prawde znam tylko ja.
                                                  • oliwwia82 i cos jeszcze 14.04.09, 18:51
                                                    Czy jednym z symptomow Otello jest to,ze taki ktos nie cierpi
                                                    wszystkego co lubi lub kocha jego partner?
                                                    np ja, cokolwiek uwielbialam, to on to wysmiewał. Jakakolwiek
                                                    lubiana piosenka lub film zostawal przez niego zanegowany i
                                                    wysmiany. Natomiast jego gust byl super. Jednm slowem nie cierpiał
                                                    tego co ja UWIELBIAM. TZN ze mialam uwielbiac tylko JEGO osobe??
                                                    Tylko on sie liczył, tak jakby konkurowal w kolezankami, nawet z
                                                    przedmiotami!
                                                  • zlotyswit Re: i cos jeszcze 14.04.09, 19:21
                                                    podaj jakieś jego pozytywne cechy bo wychodzisz na idiotkę że w ogóle z takim
                                                    typem chciałaś się zadawać.
                                                  • borsuk.07 Re: i cos jeszcze 15.04.09, 17:31
                                                    Jesli tak to wyglada to daj sobie z nim spokoj... Juz nawet nie
                                                    rozpatrujac sprawy w kategoriach Otello czy tez nie - czy mozna byc
                                                    szczesliwym z czlowiekiem, ktory nie potrafi zrozumiec Twoich pasji?
                                                    Ktory w zasadzie nie ma swoich pasji? Ktory zamiast rozumiec Cie i
                                                    wspierac i pozwolic Ci na to samo wobec niego zabija w Tobie to
                                                    wszystko? Bylam w takim zwiazku 4 lata.... uwierz mi, nie warto
                                                    tracic samej siebie, po prostu nie warto... Twoje pasje,
                                                    zainteresowania, fascynacje - to jesteś Ty i taka powienien Cie
                                                    kochac i akceptowac
                                                  • rikol Re: :) 15.04.09, 14:25
                                                    Mysle, ze mozesz takie zachowanie zglosic na policje jako szykanowanie,
                                                    oczernianie. Policja prawdopodobnie nic z tym nie zrobi, ale jesli on w
                                                    przyszlosci odwazy sie np. na pobicie, to bedzie jakis slad, ze juz wczesniej
                                                    sie zachowywal nienormalnie. W kazdym razie masz prawo do zachowania dobrego
                                                    imienia. Jesli ktos psuje ci reputacje, mozesz po prostu isc do sadu.

                                                    To, ze jest mily i uczynny, to nic dziwnego. Znam tez jednego takiego, cud-miod
                                                    dla przyjaciol, szarmancki dla kolezanek w pracy, rzeklabys - gentleman, a
                                                    rodzinie urzadzil pieklo.
                                                  • mujer82 Re: :) 16.04.09, 01:12
                                                    oliwwia82 napisała:

                                                    > Niestety mamy taką prace,ze go widuje codziennie....Kazda rozmowa z
                                                    > nim to ciagłe zarty, zlosliwosci, dokuczanie o byle co. Ja ciagle
                                                    > ta "zła" a on cacy. Mam 20 pare lat, i kontakty seksualne za sobą.
                                                    > Jak sie dowiedzial,ze nie ejstem dziewicą (spytal o to sam) to sie
                                                    > mega obraził. Jestem ta "puszczalska" i zepsuta. Nie powiedzial,
                                                    > tego wprost, ale stwierdzil,ze mu juz "podpadlam". Chodzi o seks i
                                                    > alkohol.
                                                    > Nieeee no wymiękam. Dzieki gadagad za rozmowe. Oby nic mu nie
                                                    > strzeliło głupiego do łba...nie odwazy sie
                                                    I mimo jego reakcji i najwyraźniej ciasnych horyzontów myślowych byłaś nim na
                                                    tyle zainteresowana,że się z nim umówiłaś? Nie wierzę !
                                                    Ja po takim tekście zjechałabym głupotę gościa i jeszcze roześmiałabym mu się w
                                                    twarz i pewnie wyśmiałabym jego poglądy w szerszym gronie współpracowników,żeby
                                                    zrozumiał jak groteskowe i durne ma poglądy.
                                                  • oliwwia82 nie 16.04.09, 19:04
                                                    dalej juz bylo coraz gorzej, raczej czułam do niego odraze. Ale zeby
                                                    bylo smieszniej, to sam zakonczył te znajomosc, oczywiscie nadal
                                                    pragnął miec kontakt, i chcial zeby jak dawniej byc dobrymi kolegami
                                                    z pracy:)
                                                    Po ostatnim zerwaniu , napisal smsa "Dziekuje za wszystko,
                                                    przepraszam , żegnaj"
                                                    Odpisalam" Ja tez dziekuje,żegnaj:)"
                                                    a to smialam sie, a to płakalam.
                                                  • zlotyswit Re: nie kłamie, przysiegam! 14.04.09, 19:19
                                                    skąd taki pewny osąd? źródło takich zachowań może być różne ale tutaj faktycznie
                                                    mogło tak być, z tym że on mógł w nie nie wierzyć bo raczej tego poważnie nie
                                                    traktował. wiem że mimo iż mówił to wszystko w żartach mogło to mieć poważne
                                                    podstawy ale też mógł mieć taką dziwną manierę, poczucie humoru? nie wiem, w
                                                    każdym razie próżniejsze teksty autorki świadczą o próżności i infantylności
                                                    tego faceta, osobiście nie traktował bym takiego kogoś poważnie a takie teksty
                                                    gasił normalną rozmową, a nie wybuchami gdy sytuacja która uwiera pojawia się
                                                    n-ty raz.
                                                  • oliwwia82 jak pokazal prawdziwe oblicze 14.04.09, 19:39
                                                    to mialam coraz mniej ochoty zadawac sie z nim:)
                                                    zalety?hmmm: bywal opiekuńczy, pomagał, wspierał...do czasu jak
                                                    jednego pieknego dnia nie odpisałam mu zwyczajnie na smsa...Zaczela
                                                    sie lawina smsow, ze juz go nie znam, czemu nie odpisuje, ze juz go
                                                    nie lubie i inne pierdoły i wtedy wielkie boom, z milego fajnego
                                                    faceta stał sie potworem o zmiennych humorach
                                                    tyle
                          • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 09.04.09, 22:57
                            Odpuścić,to ja bym sobie takiego typa odpuściła, ale wartość mojego istnienia
                            nie jest i nie była w tym, że się budzę w towarzystwie ( na psa urok, jak mówię
                            nigdy, to mi się to zdarza.)Ale to może być wyłącznie wyuczona postawa.Czasami
                            wystarczy kilka razy, nie dyskutować,nie wdawać się nawet w ironiczne riposty,
                            tylko z pewnością siebie, powiedzieć - nie pie***l, a facet o takiej reakcji
                            zapomina.
                          • mujer82 Re: nie kłamie, przysiegam! 16.04.09, 00:56
                            Daj sobie z nim spokój. Może nie będzie zaborczy ale na pewno upierdliwy do
                            bólu, będzie ci robił przesłuchania.Mam taki model w domu,dociekliwy do
                            znudzenia,przesadnie drobiazgowy tam gdzie to najmniej istotne i znerwicowany z
                            tego powodu.Odradzam.
                      • bury.kocurek Re: nie kłamie, przysiegam! 15.04.09, 13:00
                        oliwwia82 napisała:

                        > koles miał wąty,ze sie z kims umowilam!! i dlatego wychodzilam z
                        > pracy w przeciwnym kierunku. Nie pomogly tlumaczenia,ze tego dnia
                        > zaparkowalam auto w innym miejscu bo zabrakło miejsca tam, gdzie
                        > zwykle zostawiam auto,(on wie gdzie)
                        > No nie uwierzyl mi, stwierdzil,ze sie zkims umowilam!!!!
                        > no to mam wiać?

                        Jak najszybciej. Po świecie chodzi dużo facetów, którzy nie mają uszkodzonej głowy :)
                        • gadagad Re: nie kłamie, przysiegam! 15.04.09, 13:13
                          Dziewczyna inteligentna, poczytała w necie czym to pachnie.
                          • oliwwia82 gadagad sprawdz poczte, mozesz? 15.04.09, 17:09
                            NIE CHCE PISAC tu na forum
                            • gadagad Re: gadagad sprawdz poczte, mozesz? 15.04.09, 17:35
                              konta w gazecie nie mam ,bo nie chcę, a na @ nie dotarło.
                              • oliwwia82 Re: gadagad sprawdz poczte, mozesz? 15.04.09, 17:39
                                a mozesz podac inny adres swoj?
                                • gadagad Re: gadagad sprawdz poczte, mozesz? 15.04.09, 18:12
                                  spróbuj gg Ja2(11685834), ale go nie używam, tak zobaczymy
                      • kari1971 Re: nie kłamie, przysiegam! 16.04.09, 09:50
                        Wiac!!!!!!!!!!!!!!!
                        Takie zachowania sie tylko nasilaja!
                      • poszukana Re: nie kłamie, przysiegam! 20.04.09, 13:25
                        Tak, wiej.
                    • fash.ion.victim Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 22:08
                      dodam ze moja pierwsza wypowiedz nie byla zartem, taki microchip
                      oczywiscie jes
                      > t
                      > troche nie wygodny bo wymaga ladowania w nocy, ale trwaja prace
                      nad werjsa usb
                      >
                      > www.winandmac.com/news/a-real-usb-finger-attached-to-human-body/
                      > wtedy wkladasz sobie taki palec to laptopa i bateria sie laduje
                      tak jak ipod. i
                      > mozesz tesz sobie zgrac przebyte trasy do google maps, wgrac nowy
                      firmware

                      Ojej.Straszne!
                  • gadagad Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:59
                    Na dzień dobry,odpowiadasz - dzień dobry,a takie rzeczy odpowiadasz, ze jest
                    chory.Akurat w tej chwili miałam identycznie abnormalną sytuację.Zupełnie
                    doskonałą.Ludzi od,których w dużej części mój materialny świat zależy,ale według
                    swojej paranoi, nie mają prawa się w niego wtrącać.
                    • natasza3022 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 12.04.09, 20:47
                      tzn jaką sytuacje?
            • paco_lopez Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 16.04.09, 12:47
              i ty tak na serio ? żeby spuszczać ze schodów i patrzeć czy
              przyjdzie ? żeby bronic swoich zasad ? to gupek tylko chyba.
          • kaa.lka Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 09.04.09, 21:29
            :)
            no a ja zartowalam.i mysle ze nadajac frywolnego charakteru
            dywagacjom: co bylo by gdyby; smy zaangazowali zle(?),
            tym samym wyznaczajac relacji milosci najgorsze z mozliwych
            uwarunkowan;
            odciazam z miazmatu nienawisci, jak z drugiego konca kija ciezar
            "zelaza".lekkosc milosci- prostota narzedzia.
            dla mnie miloscia sie nie interpretuje kogos,tlumaczy raczej:)
            a chodzi w zyciu tylko o zycie:)
    • shangri.la Re: Mit zaborczości dla naiwnych 14.04.09, 19:43
      Z góry przepraszam, ale nie czytałam ani jednego wpisu w tym wątku;)
      Słowo "zaborczość" , natomiast, budzi we mnie nieprzyjemne skojarzenia, więc
      pozwolę sobie przypomnieć , że nie ma takiego zjawiska w relacjach
      międzyludzkich....jest zazdrość, mniej lub bardziej uzasadniona, jest zawiść
      ,jest chęć dominacji, jest też manipulacja celem zniszczenia drugiego człowieka.
      Mit demona zaborczości stworzyli nieodpowiedzialni osobnicy płci obojga, którzy
      "miłość" utożsamiają z wykorzystaniem partnera, sami nie mając nic do
      zaoferowania i posługują się wytrychem "zaborczości" aby umknąć w siną dal w
      poszukiwaniu kolejnych naiwnych.
      • zlotyswit Re: Mit zaborczości dla naiwnych 14.04.09, 19:45
        Cześć Shan, co słychać?
        ps
        ładna żonglerka słówkami, ciekawe jak długo byś potrafiła utrzymać je "w
        powietrzu" ;)
        • jestemsobiemalymis Psychol 14.04.09, 20:36
          To może być typ dresiarsko/dyskotekowy jak i mamisynka-ministranta.
          Przypomina mi się Norman Bates z filmu "Psychol". Osobowość
          schizoidalno-paranoiczna.

          Sam miałem kiedyś problem z podejrzliwością do jednej dziewczyny,
          ale to ze względu na jej cechy osobowe. Takie jak dwuznaczność,
          dziwność, skrytość, nieszczerość. Ale wtedy to moje wyczucie okazało
          sie niezawodne, bo rzeczywiście ukrywała przede mną jedną sprawę,
          swoje prawdziwe JA. Czasem takie rzeczy wyczuwa się od pierwszej
          chwili i jest to tzw typ tajemniczy i intrygujący, prowokujący do
          takich podejrzeń. Wtedy dla mnie pociągający, ale teraz wieję od
          takich i wolę jasne, proste gąski, Hehe ;)
          • greeks Pytanie dot.postów "gadadag".. 15.04.09, 12:44
            Czy ktoś rozumie ten pseudo psychologiczny bełkot?
            • gadagad Re: Pytanie dot.postów "gadadag".. 15.04.09, 12:53
              napisz od razu - sunia, bądź grzeczna i słuchaj dobrego pana-, zamiast drażnić gady.
    • ewa9o8 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 15.04.09, 13:13
      pierwsze objawy są świetnie opisane w książce Grocholi Trzepot
      skrzydeł
    • rafa4.4 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 15.04.09, 14:25
      Pierwszym objawem będzie niepokojąca myśl,która spowoduje Twoje wątpliwości.
    • dadd Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 15.04.09, 14:32
      "koles miał wąty,ze sie z kims umowilam!! i dlatego wychodzilam z
      pracy w przeciwnym kierunku"
      Dziewczyno, wiej szybko i nie oglądaj się za siebie!!!
      "Nie pomogly tlumaczenia,ze tego dnia
      zaparkowalam auto w innym miejscu bo zabrakło miejsca tam, gdzie
      zwykle zostawiam auto"
      Nie tłumacz się, bo potem będziesz się próbowała tłumaczyć z każdego gestu i
      spojrzenia, a nie tylko z kierunku ruchu i spotkania z przyjaciółką. Facet
      prawdopodobnie ma jakiś kompleks i próbując kontrolować Twoje życie będzie się z
      niego leczył. Jeśli na początku znajomości ma takie jazdy, to potem będzie tylko
      gorzej. A przeglądanie zawartości Twojej komórki i skrzynki mailowej będzie
      rutynową czynnością w waszym związku. Wiej!!!
      • oliwwia82 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 17.04.09, 16:49
        Nie przeglądał mi komorki, ale ja sie nią bawilam, zbyt dluzszy czas
        to na zarty mi ją wyrywał z ręki
        a jak dostawalam smsa, to pytał przez ogrodek z powagą "Od kogo" ??
    • rarely z takim nastawieniem 15.04.09, 16:06
      t9o kazdy bedzie chorobliwie zazdrosny wystarczy ze zapyta o ktorej wrocisz

      masz zle nastawienie
    • minasz Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 15.04.09, 23:27
      porzadek
    • ryza_malpa1 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 16.04.09, 07:50
      Przeczytałam pobieznie wątek i najlpeiej by było , gdybyc faceta po
      prostu unikała. Skoro nie mozesz ( pracujesz z nim na przykład w
      jednym pomieszczeniu ) to olej.

      W sprawie zarzutów o rzekome dziwkarstwo i pijactwo to radzę nie
      tłumaczyc się, nie zaprzeczac!!!. On chyba lubi patrze jak się
      wijesz i wstydzisz - jeśli odbierzesz mu tę rozrywkę jest duża
      szansa że się odczepi.

      Jeśli coś ci zarzuca to nawet to potwierdzaj z mnią, ze mówisz do
      wariata a wariatom jak wiadomo nie należy sie sprzeciwiąc.
      Jak on do ciebie " Poszłaś na lumpy bo widziałam twój samochód!!! "
      To ty na to " Tak , tak, miałam randkę z czterema arabami - do pięt
      im nie dorastasz" lub coś równie absurdaNEGO, co pokaże otoczeniu
      kto tu bzdury wymyśla. Każa taką gadke sporwadzaj do absurdu
      ( On; "Upiłas się!!"
      Ty: no co ty, upiłam to się dwa miesiące temu denaturatem na murku
      z żulami pod pracą,przecież wszyscy widzieli".)

      FAjnie by było gdybyś znalazła dsobie jaką sojuszniczkę albo
      sojusznika, którzy pomoga ci "robic z niego wariata".
      Jak kilka razy utrzesz mu nos w ten sposób to moze sie odczepi. Po
      pierwsze : zaobaczy że masz to co on mówi gdzieś, po drugie : będzie
      się bał robi z siebie idiotę.


      Powodzenia.
      • konskipsiinteres Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 16.04.09, 10:23
        W temacie. Mam koleżankę, z którą kiedyś dużo gadaliśmy o relacjach
        międzyludzkich, związkach itp. Zaintrygowały mnie opowiadania tej
        dziewczyny, o jej byłych facetach. Każdy kolejny okazywał się
        ciężkim zazdrośnikiem i obsesyjnym kontrolerem w stylu 37
        nieodebranych połączeń i 18 SMSów z rosnącą liczbą wykrzykników,
        kiedy na parę godzin rozładowała się jej komórka. Teraz też związała
        się z zazdrosnym człowiekiem, który robi jej sceny i awantury.

        Może ktoś z Was potrafi rozwikłać tę ciekawą zagadkę: przecież
        dziewczyna nie szukała zazdrośnika, przecież oni nie mają tego
        wypisanego na twarzy, była z facetami z kilku krajów, w różnym
        wieku - rozrzut niemal losowy. Jak to możliwe, że zawsze trafiała na
        zazdrosną patologię? Jakie cechy mężczyzny, które mogły jej się
        podobać i sprawić, że wchodziła w kolejne związki są skorelowane z
        zazdrością???

        Dzięki za sugestie...
      • oliwwia82 ale sie usmiałam:) dzieki 17.04.09, 16:46
        fajne teksty, wykorzystam jak bede musiala;)
        Koles raczej sobie mnie juz odpuscił, ale przyjelam nową strategie i
        nie dam mu sie, niech sobie poszuka nowej ofiary
    • very_berry Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 16.04.09, 20:59
      1) nieustajace esemesy kiedy idziesz np z kolezanka na kawe; sytuacja kiedy
      zamiast z nia gadac siedzisz na telefonie bo 5 minut zwloki w odpisaniu
      prowokuje jego es o tresci typu "widze ze sie swietnie bawisz, nie
      przeszkadzam;/" albo "czemu nie piszesz??"

      2) kiedy facet unika wychodzenia z Toba w publiczne miejsca, a kiedy wyjscie sie
      zdarzy ciagle syczy ze "wszyscy sie na ciebie patrza"

      3) wpadanie w szal kiedy chcesz wyjsc sama na impreze/isc z kolezankami
      potanczyc itp

      4) fochy ze nie odbierasz telefonow kiedy jestes bez niego (nie wazne ze jestes
      w galerii handlowej i jest b glosno), albo zamiast oddzwonic piszesz esa

      5) wpadanie do Ciebie do domu znienacka i bez uprzedzenia, kiedy np Ty wiesz ze
      powinien byc o tej porze na uczelni/w pracy. Mowie o wizycie nie w charakterze
      milej niespodzianki tylko sprawdzenia Cie.

      wszystkie przerobiona na wlasnej skorze.... eh:(
      pozdrawiam:)
    • ewunkas55 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 17.04.09, 15:38
      www.feromony.pl/3n8sb29
      naprawde polecam
      serdecznie pozdraiam
      • osv Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 17.04.09, 20:41
        Syndrom Otella


        Wyobraź sobie: podłączają Ci elektrody. Każą fantazjować na temat
        zdrady Twojego faceta. Kiedy przed oczami przesuwają Ci się obrazy
        flirtów, serce zaczyna bić jak oszalałe. Dłonie się pocą, twarz
        oblewa rumieniec. Wynik eksperymentu: miałaś tętno, jakbyś wypiła
        trzy filiżanki mocnej kawy, a ciśnienie krwi wzrosło Ci ponad
        dwukrotnie. Zupełnie jak przy wylewie.
        Naukowcy twierdzą, że przyczyną był kortyzol - hormon stresu. I
        ostrzegają: gdyby taki stan utrzymywał się dłużej, prowadziłoby to
        do wyczerpania i nieodwracalnego zniszczenia komórek. Także
        mózgowych. Wniosek? Do zazdrości trzeba podchodzić ostrożnie. Wszak
        mówi się o niej, że to potwór o zielonych oczach.

        Związki wysokiego ryzyka

        Dlaczego jesteśmy zazdrośnikami? Psychologowie ewolucyjni uważają,
        że przyczyny tego uczucia były od zawsze takie same. Mężczyznę boli
        niewierność seksualna partnerki. Natomiast kobieta bardziej obawia
        się zaangażowania emocjonalnego swojego faceta w inny związek. Dla
        samców niewierność żony od zawsze była biologiczną porażką, bo to
        narażało ich na wychowywanie nie swojego potomstwa. Dla kobiet
        natomiast większym zagrożeniem było ewentualne porzucenie, ponieważ
        zmniejszało to szanse przeżycia jej rodziny. Uogólniając, faceci
        zazdrośni są o zdradę fizyczną, a my raczej o psychiczną.

        Tylko czy te biologiczne prawa nadal mają rację bytu? Socjologowie
        twierdzą, że tak. I dodają, że obecnie w dobie wolnych związków
        zazdrość dotyczy nas coraz częściej. Do tego uczucia przyznaje się
        97 proc. mężczyzn i 91 proc. kobiet (badania dr Marioli Bieńko,
        socjologa z Uniwersytetu Warszawskiego). Dlaczego zazdrość stała się
        taka popularna? Bo teraz rozwód nie jest końcem świata. Więcej czasu
        spędzamy poza domem i czyha na nas więcej pokus. A okazja czyni
        złodzieja. - Życie moich rodziców było ułożone, bezpieczne. A nasze?
        Czasami zalewa mnie fala wściekłości, gdy pomyślę, że tak mało mamy
        czasu dla siebie. Jestem zazdrosna po kolei o wszystko: o jego
        kolegów, o jego pracę, o jego szefową, o bankiety. O wszystko, co
        zabiera czas, który moglibyśmy spędzić razem - opowiada Katarzyna,
        29-letnia lekarka.

        Żeby miłość miała smaczek...

        Podobno zazdrość scala związek nie gorzej niż miłość. Mówi się też,
        że jest jak sól dla mięsa, czyli że nadaje miłości smaku.
        Potwierdzają to badania. Amerykański psycholog Eugene Mathes z
        Western Illinois University poprosił kilkaset zakochanych par o
        wypełnienie ankiety. Po siedmiu latach odnalazł respondentów.
        Okazało się, że w 75 proc. przetrwały te związki, w których choćby
        jeden z partnerów był zazdrosny. Najwięcej rozstań było wśród
        obustronnie niezazdrosnych. Na tej podstawie wysunięto wniosek: to
        uczucie w umiarkowanej dawce wzmacnia wzajemne zaangażowanie. -
        Dziewczyny, które twierdzą, że nie są zazdrosne o partnerów, albo
        ich nie kochają, albo są głupie. Ja też byłam naiwna. Do czasu.
        Kiedy zorientowałam się, że mój zaczyna tracić głowę dla koleżanki z
        pracy - mówi Anna, prawniczka. - On wcześniej nie dawał powodów, bym
        czuła się w związku niepewnie. Sądziłam, że jest we mnie zakochany
        do szaleństwa i nic tego nie może zmienić. Już nigdy nie będę taka
        głupia! Teraz jestem ostrożniejsza, bardziej dbam o wygląd, o męża i
        swój związek. Już wiem, że namiętność nie jest nam dana raz na
        zawsze. Jesteśmy tylko ludźmi.

        Reakcja Anny na zdradę jest dość typowa dla kobiet. Wyobraź sobie,
        że oglądasz scenę filmową, w której całuje się para. W pewnym
        momencie kobieta odchodzi, by nalać wina do kieliszków. Kiedy wraca,
        jej partner jest w ramionach innej. Taką scenę wyświetlono
        ochotnikom na Stanowym Uniwersytecie w San Diego. I zadano im
        pytanie: co by zrobili w takiej sytuacji. Kobiety odpowiadały, że
        próbowałyby stać się bardziej atrakcyjne fizycznie. Częściej
        chodziłyby do fryzjera, kosmetyczki i na siłownię.

        Gorzki koktajl uczuć

        Skoro zazdrość utrzymuje temperaturę w związku, dlaczego buddyści
        nazywają ją najbardziej gorzką ze wszystkich emocji?

        - Mam za sobą nieudane małżeństwo. Niewielu osobom życzę
        najgorszego, mój eks należy do tego wąskiego grona - mówi Anna,
        architekt. - Z trzech lat wspólnego życia pamiętam dwa wyjątkowo
        koszmarne. Dostawałam furii, gdy wyłączał telefon komórkowy.
        Wypytywałam znajomych o różne szczegóły z imprez, na których być nie
        mogłam i potem porównywałam wersję męża i kumpli. Jeśli znalazłam
        nieścisłość, robiłam awanturę. Potrafiłam godzinami analizować
        wydruki bilingów. W końcu się rozstaliśmy. Do dziś nie wiem, czy
        mnie zdradzał. Po latach zupełnie nie mogę sobie przypomnieć,
        dlaczego dwie inteligentne osoby wkręciły się w piekło zazdrości -
        mówi Anna. Zazdrość jest problemem nękającym od czasu do czasu
        każdego człowieka i każdą miłość. Ale jeśli stale jest obecna w
        jakimś związku, może doprowadzić do jego rozpadu. Jedno jest pewne:
        zazdrość - niezależnie od tego, czy bezpodstawna czy nie - wypala
        obojga partnerów. Ona potrafi nas wkręcić w klimat wiecznych kłótni
        i nieustającego kontrolowania.



        Test na kochanie

        - Lubię ubrać się wyzywająco. Zakładam mini, odkrywam plecy albo
        dekolt - opowiada Monika, 32-letnia lekarka. - Uwielbiam flirtować z
        nieznajomymi facetami i widzieć, jak mój mąż skręca się z zazdrości.
        W ten sposób podsycam naszą miłość i sprawdzam, czy nadal jestem
        kochana.

        Bogdan Wojciszke, profesor psychologii, twierdzi, że zazdrość wbrew
        powszechnej opinii nie jest oznaką i rękojmią miłości. Ale stanowi
        reakcję człowieka na widziane jego oczami (co nie znaczy, że realne)
        zagrożenia. Prawdziwe zagrożenie numer 1 to zachwiane poczucie
        własnej wartości. Osoba, która ocenia siebie nisko, nie do końca
        wierzy, że ktoś może ją pokochać naprawdę i na zawsze. Zagrożenie
        numer 2 to niepewność co do dalszego istnienia związku. Oba problemy
        są zwykle ze sobą powiązane, ponieważ osoby o niskim poczuciu
        wartości mają więcej powodów do powątpiewania, czy są w stanie
        utrzymać przy sobie partnera.

        Jak sobie radzić z zielonookim potworem?

        Działania skierowane wyłącznie na wyeliminowanie zazdrości z życia
        można porównać do zniszczenia urządzenia alarmowego, wykrywającego
        dym w palącym się domu. Sprawa wymaga zajęcia się pożarem, czyli
        tym, co dzieje się w naszej duszy.

        1. Zazdrość możemy przeżywać na wiele sposobów. Towarzyszą jej różne
        emocje: gniew, agresja, strach, nienawiść, depresja, poczucie
        beznadziejności, bezsilność, poczucie śmieszności albo winy, wstyd,
        wstręt do siebie lub partnera. Na początek warto, byś rozpoznała
        stan rzeczy: które z tych uczuć Cię dotyczą, w jakich sytuacjach i
        dlaczego się pojawiają.



        2. Jeżeli Twój facet jest skłonny do pomocy w rozwiązywaniu
        problemu, dobrym ćwiczeniem będzie zamiana ról. Spróbujcie nawzajem
        odtworzyć tok rozumowania partnera: on Twój, Ty jego. To będzie
        trudne, może wydawać się nawet głupie. Przecież do tej pory linia
        obrony podejrzanego o zdradę wydawała się zazdrośnikowi idiotyczna.

        3. Odegrajcie scenkę nasilającą Wasz konflikt do granic absurdu.
        Jeśli robisz facetowi sceny zazdrości, że starannie ubiera się przed
        każdym bankietem, tym razem posuń kłótnię w stronę nonsensu. Mów na
        przykład: "Zakładasz ten krawat, by zaciągnąć wszystkie sekretarki
        do łóżka". Absurdalne? O to chodzi. Ale uwaga, psychoterapeuci
        ostrzegają, że ta metoda łatwo może wymknąć się spod kontroli!

        4. Zamęczasz się myślami: "Czy to nie okropne, że on interesuje się
        kimś innym? Dłużej tego nie wytrzymam! Jak ten niewdzięczny potwór
        może mi robić coś takiego?". Warto przemyśleć te irytujące
        wykrzykniki. Czy to rzeczywiście jest okropne, że on interesuje się
        kimś innym? Czy na pewno chcesz, by jego uwaga skupiała się tylko na
        Tobie? Co by z tego wynikało? Czy on rzeczywiście jest potworem?

        5. Warto też budować swoje poczucie wartości i nie łudzić się, że
        partner stanie się dla Ciebie wszystkim. To są nadzieje, które
        • osv Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 17.04.09, 20:43
          6. Całkowite wyeliminowanie zazdrości ze związku wcale nie jest
          konieczne. Cała sztuka polega na tym, byśmy panowali nad nią, a nie
          ona nad nami.

          ; ))
          • ry-ma Re: Pierwsze obj 18.04.09, 16:38
            > 6. Całkowite wyeliminowanie zazdrości ze związku wcale nie jest
            > konieczne. Cała sztuka polega na tym, byśmy panowali nad nią, a nie
            > ona nad nami.

            Forum-humorum jak ta lala.
    • rachela25 Re: Pierwsze objawy zaborczości partnera? 17.04.09, 23:28
      Sprawdzanie telefonu to pierwszy objaw
      • oliwwia82 wyrywał mi telefon z ręki:) 18.04.09, 16:32
        oczywiscie w formie zartu i droczenia sie, gdy zbyt dlugo bawilam
        sie telefonem, cos tam pisalam sobie :)
        • osv Syndrom Otella 18.04.09, 18:02
          www.youtube.com/watch?v=fD5sMDGkjcQ&feature=related
        • natasza3022 Re: wyrywał mi telefon z ręki:) 19.04.09, 09:28
          to moze byl dopiero początek...potem by pytał kto do ciebie
          pisze...a potem sam ci sprawdzal telefon. Zgadza sie?
          • ry-ma Re: wyrywał mi telefon z ręki:) 19.04.09, 14:48
            > to moze byl dopiero początek...potem by pytał kto do ciebie
            > pisze...a potem sam ci sprawdzal telefon. Zgadza sie?

            Prymityw. Nie wie o istnieniu spy-phonów?
    • lukaszklimek.blog.onet.pl Przede wszystkim odkryj na czym on opiera miłość! 18.04.09, 18:32
      Jeśli ma Cię za bezbronną niesamodzielną istotę i miłość pojmuje
      jako opiekę nad taką istotą to jeśli dasz się poznać jako
      samodzielna, zaradna i umiejąca postawić na swoim kobietą - to
      natychmiast zacznie wariować. Będzie starał się wtedy radykalnie Cię
      zdominować. Jedyna wtedy droga to już tylko spakować manatki i pa.
      Jeśli liczysz że go zmienisz to to złudzenie może sprowadzić na
      Ciebie piekło bez odwrotu!
      lukaszklimek.blog.onet.pl/ Pisze o tym szerzej w ostatniej
      notce. Zapraszam
      • oliwwia82 Re: Przede wszystkim odkryj na czym on opiera mił 18.04.09, 23:15
        rozumiem:) pozdrawiam
        • osv A Ty? 18.04.09, 23:46
          ...na czym opierasz swoja, oliwwko82?

          www.youtube.com/watch?v=Pbv6pvlgiS4&feature=related
          My tez rozumiemy : ))

          • paczka111 Re: A Ty? 19.04.09, 12:10
            Najpierw wybiera za ciebie dania w restauracji, później sugeruje,
            jaką lubi szminkę, a ty się posłusznie nią malujesz, później goni
            ulubioną koleżankę, bo cię mu zabiera, a jeśli jeszcze się przy
            tobie ostał, w następnej kolejności leje w pysk za byle co.Maczusie
            nasze ukochane.
            • oliwwia82 Re: A Ty? 19.04.09, 12:44
              hmmm troszke sugerowal mi zmiane fryzury, np wg niego grzywke ma co
              druga laska, to takie przeciętne, sugerowal; mi grzywke zaczesaną na
              bok:)
              co do makijazu preferowal samą nature, czyli zero makijazu:)
              ale to nie byly rozkazy, po prostu glosno myslał:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka