Dodaj do ulubionych

depresja po rozstaniu

23.04.09, 18:43
jest cięzko...
związek , jesli mozna to tak nazwac trwał rok
okazało się, ze byłam terapią na jego rozstanie...
teraz mija rok od rozstania
jestem w rozsypce, samoocena niższa niż zero, poziom zycia psychicznego -
mniej niz zero...
probowałam wielu rzeczy, znowi znajomi, wolontariat, zakupy, był nawet
psycholog ...
Czuję, ze jest coraz gorzej...
czuję, ze juz nie daję rady i ze w koncu coś sobie zrobię...
nie zalezy mi juz na niczym, bo juz nic nie ma sensu
czasu sie nie da cofnąc, a to byłoby jedyne rozwiązanie tej sprawy :(
Obserwuj wątek
    • wiktoria2610 Re: depresja po rozstaniu 23.04.09, 19:10
      głowa do gory..
      szkoda czasu na przemyślenia, musisz się czyms zająć!
      zapisz się na siłownię lub aerobik..
      mój mąż zdradził mnie z prostytutka i zrobił jej 2 dzieci..
      zostałam sama z naszymi i muszę żyć.
      Życie jest piękne, musisz tylko je zauważyć
    • babushka to rzeczywiście przykre 23.04.09, 20:17
      być czyimś "lekiem", terapią. Jedynie możesz popracowac nad tym, żeby sobie to
      wybaczyć, sobie, nie temu komuś. Niestety ludzie - w bardziej lub mniej świadomy
      sposob - używają innych jako lekarstwa, znieczulacza. Tak jest, ale nie znaczy
      to, że tylko takich ludzi spotkasz na swojej drodze.
      Trzymaj się i spojrz na siebie łaskawie, na pewno jesteś tego warta.

    • solaris_38 Re: depresja po rozstaniu 23.04.09, 21:55
      a co by ci dało cofnięcie czasu?
      przecież właśnie stoisz w miejscu i cierpisz
      bo nie akceptujesz tego
      co I TAK JUŻ się stało !

      coś przeżyłaś
      czegoś się nauczyłaś
      on tez z tobą niezależnie od złego dobre przeżył

      podziękuj za dobre i w drogę

      na tym sznurku sama się zadusisz w ramach protestu i obrazy na świat ze daje i
      zabiera

      zrobisz sobie coś bo jakiś gość od ciebie odszedł ?
      nie potrafisz zaakceptować świata w kótrym kobieta może i co więcej chce być
      szczęśliwa nawet sama ?

      a może będziesz czekać na kolejnego wybawcę ?

      już czas być szczęśliwym i przestać czekać

      życie to nie forma czekania





    • amira43 Re: depresja po rozstaniu 23.04.09, 23:51
      >związek , jesli mozna to tak nazwac trwał rok
      jesli nie mozna powiedziec,to nie trwał...ocknij sie z tego
      "letargu",było...mineło:-)
      "wolentariat"...to kolejny stres...zacznij myslec o sobie,troche egocentryzmu
      ,nie zawadzi...zyj,ciesz sie tym,"wyjoguj"historie:-)
    • taled Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 09:16
      Zapetlilas sie chyba w tej "zalobie po zwiazku". Za dlugo to trwa.
      Idz do lekarza po jakis lagodny antydepresant.Wyjdziesz na prosta i
      dasz rade przezwyciezyc ten kryzys!
      Szkoda wiosny na smecenie! A antydepresantu sie nie boj. Lek jak
      kazdy inny-pomaga chemii w mozgu tak jak antybiotyk na infekcje
      wirusowe. Wszystko jest dla ludzi jesli zazyte wg wskazan lekarza

    • mskaiq Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 12:16
      Nie potrafisz wybaczyc, zyjesz zalem do niego, siebie do tego co
      utracilas.
      Jesli chcesz sie pozbyc tego stanu w ktorym jestes to zamiast
      zabijac milosc, kochaj. Kiedy zabijasz ta milosc, na jej miejsce
      pojawia sie depresja.
      Kochaj, mysl o tym chlopaku dobrze, wtedy odzyjesz a milosc zniknie
      z czasem bezbolesnie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • coffeinka85 Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 12:22
      boje sie, ze nic mi nie pomoze
      najpierw po rozstaniu nie wyobrazałąm sobie zyc bez niego..., pozniej z nim,
      jeszzce pozniej z nikim innym, a teraz okazuje się, ze nie umiem zyc sama ze sobą...
      nie mogę sobie wybaczyć swojej naiwnosci
      Przed tym byłam zupełnie inną osobą...otwarta, towarzyska, lubiana ogolnie w
      grupie, pomysłowa, ...
      teraz rozpacz...cholernie sie boje
      i nie chcę tak zyc...a czuję, ze juz nic mnie w zyciu dobrego nie spotka bo mam
      coś takiego na swoim koncie ;(((

      dzisiaj miałam halucynacje, ze go widziałam...lepiej nie będę opisywac mojej
      reakcji... ;(((
      • kaa.lka Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 12:32
        a moglabys napisac,
        jaki on byl, ze zawladnal tak Toba?
        i nie zebym nastawala na prywatnosc, ale moze postzalobna elegia
        jego czesci, pomoglaby uzmyslowic czego potrzebujesz, a zdystansowac
        do pragnien.. hmm.
        no to pozdrawiam w niepokoju ale z usmiechem
        ka
        • zyciejestpodle Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 12:38
          Ale poco ma pisac,najwazniejsze zeby nie wracala do przeszlosci.
          Jedyna droga to musi wyrzucic ta zlosc i rozpacz z siebie.

          coffeinka85 sprawdz maila gazetowego.
      • mariuszg2 Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 13:32

        Przypomina mi się scena z killera 2... tam też Szakal miał
        halucynacje...syndrom banka... więc może religia? :))))

        Głowa do góry wiesz ile razy mną rzucały kobiety a ja nimi? Niektóre
        do dziś to robią i czerpiemy razym z tego przyjemności :)
        • kaa.lka Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 14:10
          banku, banku!
          ot, gra ma ty ka.
          nie powielaj zlych wzorow mariuszgutwu.
          • mariuszg2 Re: depresja po rozstaniu 24.04.09, 15:18

            Kalki są od powielania :0)
    • coffeinka85 Re: depresja po rozstaniu 25.04.09, 09:04
      spieprzyłam sobie życie przez tego człowieka ;(
      • hankam Re: depresja po rozstaniu 25.04.09, 12:44
        Niczego sobie nie spieprzyłaś.
        Kiedyś będziesz trzydzieści lat po rozstaniu i bedziesz mówiła o tym
        z ziewnięciem. Tak jak ja.
        Też jestem za antydepresantem albo dobrą psychoterapią.
      • solaris_38 Re: depresja po rozstaniu 25.04.09, 15:47
        sama
        spieprzyłaś sobie życie
        sama
        jesteś odpowiedzialna za własne szczęście

        i to jest DOBRA nowina

        bo sama możesz już nigdy więcej nei być ofiara lecz człowiekiem szczęśliwym

        jeśli tego zapragniesz

        oczywiscie to trudniejsze bo to walka a ty wolisz czekać na wybawce którym
        sama by c nei chcesz



        • shangri.la Re; Pagrążanie pogrążonych by Solaris:( 25.04.09, 16:04
          Ty musisz być bardzo nieszczęśliwą osobą, Solaris, skoro z takim upodobaniem
          gnębisz tu Bogu ducha winnych ludzi.
          Tyle jadu....:(

          P.S. Do autorki.....nic SOBIE nie spieprzyłaś , dziewczyno(!)
          Ktoś potraktował Cię instrumentalnie, bo jest podły i wyzuty z uczuć wyższych.
          Zapłaci za to, co Ci zrobił, tego możesz być pewna.
          Ty idź swoją drogą i postaraj się zadbać o siebie pod każdym względem.
          Interesujący wygląd doda Ci pewności siebie, a sukces zawodowy uskrzydli.
          Zmień coś radykalnie; pracę , mieszkanie, może miasto...czasem to otwiera nowe
          horyzonty. Jesteś młoda, świat czeka na Ciebie i uśmiecha się zachęcająco. Tam
          gdzieś jest , być może, ktoś komu warto będzie znów kiedyś zaufać. Uwierz w
          swoją dobrą gwiazdę i bądź szczęśliwa!:)
          • zyciejestpodle Re: Re; Pagrążanie pogrążonych by Solaris:( 25.04.09, 18:01
            coffeinka85 jako mozesz odpisz na forum niema co sie zalmywac dziewczyno.

            Nikt nie jest wart takich poswiecen.Wiem jakie zycie potrafi byc qrewskie i kto
            tego nie dozna nie zrozumie nigdy.

            Ale pamietaj nie jestes sama.Ucz sie na bledach a moze spotkasz odpowiednia
            osobe.Co sobie i tobie i innym zycze.

            pozdr
          • agawa-10 Re: Re; Pagrążanie pogrążonych by Solaris:( 25.04.09, 21:46
            shangri.la, kompletne niezrozumienie przez Ciebie postu solaris!
            solaris jest bardzo poukładaną osobą i ma sporą wiedzę z zakresu psychologii

            nie można dać się zwariować i uznać, że ktoś jest winny za nasze nieszczęście,
            bo wtedy usiądziemy i będziemy nad sobą płakać

            jeśli zobaczymy natomiast własne błędy (jak choćby wchodzenie w złe relacje i
            ich utrzymywanie), to zobaczymy także moc zmieniania siebie i naszego życia -
            PRZEZ NAS SAMYCH, to już jesteśmy bliżej sukcesu i spełnienia

          • solaris_38 Re: Re; Pagrążanie pogrążonych by Solaris:( 25.04.09, 23:29
            Shangri
            piszesz o mnie słowa kótre tylekroć zabolały Cię
            gdy je Tobie pisałam
            często masz bardzo zjadliwe komentarze
            u mnie jad przejawia się bardzo rzadko i tylko jak mnie ktoś wystraszy
            boli mnei natomiast to że nie potrafisz zobaczyć pozytywnego przekazu moich
            postów.

            może i autorka listu nie potrafi
            i .. wtedy
            mój post odniesie skutek przeciwny do zamierzonego
            czyli sprawi ból
            zamiast wskazać przyczynę bólu

            Intencja moja jest pozytywna
            Wiele osób pisze do mnie ciepłe słowa. Pozwala mi to wierzyć że ktoś może się
            pozytywnie inspirować moimi uwagami

            Nawet jednak jeśli nie potrafi
            pisze na forum publicznym i dobrowolnei poddaje się opiniom radom i
            złosliwoścon innych

            Spróbuję jakoś ... inaczej wyjasnic o co mi chodzi
            Nie chodzi mi o to aby pognębić ją
            w jej smutku

            Pisząc do kobiety ze ONA SAMA spieprzyła sobie życie
            chce jej ukazać że w wyborze partnera wiele zależy od niej SAMEJ
            nie o to chodzi
            że on jest czysty a ona winna
            ale że ona musi być po wielekroć bardziej uważna w doborze partnera

            że nie musi być tylko bierną ofiarą
            że sama może się ratować
            walczyć o siebie

            dobierać ludzi wartościowych
            a za złymi NIE TĘSKNIĆ

    • moon_witch To nie facet jest problemem 25.04.09, 22:10
      Taka milosc, ktora pozostawia po sobie tego typu rany swiadczy,ze z
      osoba ogolnie cos jest nie tak i ze problemy sa natury bardziej
      doglebnej.
      Zwiazki, ktore czasami ludzie buduja maja to do siebie,ze sa
      przykrywka, ucieczka od osobistych problemow. I gdy zwiazek sie
      konczy to "kolderka" zdarta i zimno w pupcie sie robi.
      Terapia napewno jest dobra i wskazana. Jezlei masz mysli samobojcze
      to ponoc antydepresanty pomagaja czyli i wizyta u lekarza jak
      najszybciej jest potrzebna.
      Inni radza sobie sami. Traktuja to jako wyzwanie losu i walcza.
      Rozlaka jest energia napedowa do wielu bardzo ciekawych zajec, prac
      i studiow.
      Nie mialbys tego typu problemow gdybys miala wytyczony cel i plan
      dzialania w zyciu. Dzien po dniu powoli krok po kroku czlowiek
      wychodzi z mrokow depresji.Nie uciekaj przed problemami, czlowiek
      rozwija sie poprzez stawianie czola problemom.
      Jednak....szuraj do lekarza, bo chyba farmaka ci pomoze, na teraz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka