Dodaj do ulubionych

miłość = chemia??????????

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 08:15
Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że stan zakochania się to tylko efekt
zalania mózgu dopaminą? I że może trwać od 7 do 380 dni?
Moim zdaniem to profanacja. Miłość to coś bardziej metafizycznego niż
związki chemiczne.

A może się mylę? Może jesteśmy niewolnikami związków chemicznych
wydzielanych przez nasze organizmy i nie mamy na nie najmniejszego wpływu?

To tak na dobry początek dnia...
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 08:17
      A czy zwiazki chemiczne nie moga byc metafizyczne zarazem?
      Dlaczego nie?
      • Gość: aneczka Re: miłość = chemia?????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 08:21
        hmm...
        moze i mogą
        ale to brzmi jak sprowadzanie do parteru
        miło mieć nadzieje, że to co czujemy nie powstało w wyniku przypadkowego
        zderzenia jakichś molekuł w naszym org.
        • kwieto Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 08:32
          A czy chemia nie jest przypadkowym zderzeniem molekul?
          Poranna rosa na lace jest niezwykle piekna... Ale przeciez to tylko "zwykla" woda!
        • Gość: Js. BTW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 22:15
          wszystko co się w nas dzieje, to reakcja związków chemicznych. Wszystko wynika
          z ich reagowania. Również miłość, również myślenie. Czemu nie można tego
          przyjąć do siebie?

          Czy mózg człowieka zakochanego mutuje w ciągu pewnego okresu, a
          potem "odmutowuje"? Jakże biologicznie miałoby to być coś więcej niż chemia?
    • Gość: Witold Re: miłość NIE NIE NIE = chemia?????????? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 03.12.03, 08:29
      milosc moze byc wieczna

      Witold
    • j_ar Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 10:12
      czy to znaczy, ze gdyby miec dopamine w pigulce to wystarczy ja lyknac i byc
      zakochanym?..hmm.. tylko, tylko w kim wtedy bysmy byli zakochani? ee.. w
      pastylce? hmm..:)
    • procesor Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 10:30
      Gość portalu: aneczka napisał(a):
      > Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że stan zakochania się to tylko efekt
      > zalania mózgu dopaminą? I że może trwać od 7 do 380 dni?
      > Moim zdaniem to profanacja. Miłość to coś bardziej metafizycznego niż
      > związki chemiczne.

      Zakochanie to nie miłośc. :) Co czesto widac gdy szybko zawierane sa małżeństwa
      a fazie zakochania - a gdy mija czas , zakochanie tez - a miłośc się nie
      zrodziła - to jeszcze szybszy rozwód niz ślub..
      Życie to tez chemia i fizyka. Ale i - metafizyka. :) To pewnie i z miłośica tak
      jest.

      > A może się mylę? Może jesteśmy niewolnikami związków chemicznych
      > wydzielanych przez nasze organizmy i nie mamy na nie najmniejszego wpływu?
      > To tak na dobry początek dnia...

      A jesteśmy, czy tego chcemy czy nie. Wpływ mamy - mozemy łyknąc pigułke i
      uzupełnic niedobór związków chemicznych w organizmie. Czy to witaminy czy
      hormony. I musimy dostarczyć określonych związków naszym ciałom - te wszystkie
      białka, cukry , tłuszcze, weglowodany złożone.. Pogódź sie z tym. :)

      Co nie zmienia faktu że jestesmy czymś więcej niż tyko tym ciałem co przyswaja
      (lub nie) te chemiczne związki.

      A narkotyki? A używki?
      Rany ale temat! Skojarzeń co niemiara. :)
    • alfika Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 12:01
      nie tylko dopamina, to nawet cały koktajl substancji organicznych, he he

      także spokojnie możesz zejść do parteru :)
      ale zaraz wracaj wyżej - do tego potrzeba katalizatorów: oczu, wrażeń, dotyku

      ale to w zasadzie też chemia...
      tyle że zależy od człowieka - czy szuka tych bodźców, czy unika, czy potrafi
      wywołać takie bodźce - i czy chce je wywołać - w drugim człowieku -

      czy to, co na początek jest erupcją chemikaliów w organizmie
      potem, bez tego wydzielania chemii -
      czy będzie trwało na głębszym poziomie -
      czyli w okolicy serca
      :)

      na początek chemia z katalizatorem skojarzeń, wrażeń i sytuacji
      jak najbardziej
    • seksuolog Skomplikowana chemia 03.12.03, 12:20
      Gość portalu: aneczka napisał(a):

      > Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że stan zakochania się to tylko efekt
      > zalania mózgu dopaminą? I że może trwać od 7 do 380 dni?
      > Moim zdaniem to profanacja. Miłość to coś bardziej metafizycznego niż
      > związki chemiczne.
      > A może się mylę? Może jesteśmy niewolnikami związków chemicznych
      > wydzielanych przez nasze organizmy i nie mamy na nie najmniejszego wpływu?
      > To tak na dobry początek dnia...

      Mylisz sie tylko w tym wzgledzie ze jest tu wiecej chemii niz tylko dopamina,
      nie znamy jeszcze ich wszystkich.

      Bardzo znana sprawa jest rola oksytocyny w tworzeniu stalego zwiazku.
      Zwierzeta ktore tworza stale zwiazki maja podwyzszony poziom tego hormonu
      po zalozeniu zwiazku. Spadek hormony powoduje rozpad zwiazku.

      Najbardziej interesujace jest CO powoduje wyzwolenie tych zwiazkow chemicznych
      wobec specyficznej osoby.

      Zwierzeta dzialaja pod wplywem feromonow czyli porzez zapach.
      Sadzi sie ze ludzie czesciowo tez ale inne zmysly maja wieksza role.
      W kazdym razie moze lepiej nie uzywac za duzo intymnych dezodorantow
      i zapachow bo to zakloca nature?

      Pytanie czy te mechanizmy sa zwiazane z doborem genetycznym, czyli chemia
      wyzwala uczucie milosci bo w jakis sposob syngalizowany jest dobor genetyczny
      czyli potencjalne potomstwo bedzie w porzadku. Na ten temat nie ma odpowiedzi.
      • alfika Re: Skomplikowana chemia 03.12.03, 14:08
        seksuolog napisała:

        > Mylisz sie tylko w tym wzgledzie ze jest tu wiecej chemii niz tylko dopamina,
        > nie znamy jeszcze ich wszystkich.
        >
        > Bardzo znana sprawa jest rola oksytocyny w tworzeniu stalego zwiazku.
        > Zwierzeta ktore tworza stale zwiazki maja podwyzszony poziom tego hormonu
        > po zalozeniu zwiazku. Spadek hormony powoduje rozpad zwiazku.


        Co prawda jestem tylko chemikiem, ale przejechałeś się zdrowo na tym porównaniu
        związków zwierząt - i znaczenia tu chemii - a człowieka :)


        >
        > Najbardziej interesujace jest CO powoduje wyzwolenie tych zwiazkow chemicznych
        > wobec specyficznej osoby.
        >
        > Zwierzeta dzialaja pod wplywem feromonow czyli porzez zapach.
        > Sadzi sie ze ludzie czesciowo tez ale inne zmysly maja wieksza role.
        > W kazdym razie moze lepiej nie uzywac za duzo intymnych dezodorantow
        > i zapachow bo to zakloca nature?


        Feromony odgrywają rolę - i to nie zawsze - przy pierwszym bliskim kontakcie.


        >
        > Pytanie czy te mechanizmy sa zwiazane z doborem genetycznym, czyli chemia
        > wyzwala uczucie milosci bo w jakis sposob syngalizowany jest dobor genetyczny
        > czyli potencjalne potomstwo bedzie w porzadku. Na ten temat nie ma odpowiedzi.

        A to poczytaj trochę o chemii, psychologii, biologii. Będziesz miał odpowiedź.
        Dla ułatwienia - chemia nie wyzwoli Ci uczucia miłości.
        • j_ar Re: Skomplikowana chemia 03.12.03, 14:10
          > Dla ułatwienia - chemia nie wyzwoli Ci uczucia miłości.


          czyli...czyli....czyli eliksiru milosci nie da sie wyprodukowac??????!!!!!!... ;
          (((((( buuuuuu chlip chlip...
          • alfika Re: Skomplikowana chemia 03.12.03, 14:15
            Nie porzucaj nadziei, o Ty, któryś to przeczytał :)
            Wszak ZAWSZE warto próbować!!!

            :)
            • j_ar Re: Skomplikowana chemia 03.12.03, 14:18
              no..no probowalem, polopiryny do piwa dodawac... cos tam z mucha do drinka....
              i cos tam jeszcze, ale milosci to nie wyzwalalo...moze ja po prostu brzydki
              jestem? chliiiiiiiiiiiiiip.....
              • alfika Re: dżizusku ;))))))))) 03.12.03, 16:06
                POLOPIRYNY!!!! :)))))))))))))

                Nawet, jak jesteś brzydki, to nic się nie martw
                ;))) (łooomatko, jar-prześmiewca i brzydki :))))
                ale jeśli - to się nie martw

                po prostu masz słabszy jeden katalizator
                ale jeden to i tak o kant stołu

                katalizatory są przerózniste

                a wiesz
                w najgorszym wypadku - do mnie proszę

                jak wynika z piosenki, jaką mi dedykowano tu na foro
                na psychozy mam narkozy
                na wzrok krótki - niezabudki
                na ból głowy - krok żółwiowy
                na zatrucie - dziury w bucie

                na miłość też może co wymięszam, jakąś miksturkę z lubczykiem czy cóś

                z muchami nie miej do czynienia
                mogą gryźć

                :))))))))))
                • j_ar Re: dżizusku ;))))))))) 04.12.03, 12:28
                  > Nawet, jak jesteś brzydki, to nic się nie martw

                  oj tam..moze troszke przesadzilem z ta brzydota...140cm to w koncu nie
                  kurdupel a raczej...hmm... srednio wysoki bym powiedzial... podobnie jak 120kg
                  to nie zadna nadwaga tylko...potezna sylwetka:)))...

                  > po prostu masz słabszy jeden katalizator
                  > ale jeden to i tak o kant stołu

                  ufff.. juz myslalem, ze zez bedzie przeszkadzal..ufff... az peruke poprawie, ze
                  szczescia:)

                  > katalizatory są przerózniste

                  wiem wiem... jak zazyje gumke to nie czuc tony wypalonych fajek..a nawet i
                  bekniecie glosne piwne nie jest przeszkoda:))... az z luboscia sie po brzuchu
                  podrapalem:)


                  :))
          • kvinna lubię Twój sposób pisania, jar :) n/t 05.12.03, 10:24
    • Gość: Kachna Re: miłość = chemia?????????? IP: 193.0.236.* 03.12.03, 16:42
      Wole myslec, ze milosc to uczucie. Uczucie, ktorym moge kierowac i skierowac
      moge je na osoba, ktora chce tym uczuciem obdarzyc.
      Jesli chemia, to raczej pozadanie, a tu nie zawsze moze byc milosc
    • ha-jo Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 17:08

      oczywiscie, ze cale zakochanie, to tylko chemia.zas my ludzie, coz, troche
      kosci, miecha, i innego lajna.taka prawda.najwieksza bzdura, to przekonanie,
      ze to szczescie, jakie znamy z okresu zakochania, ma niby cos wspolnego z
      druga osoba.gowno prawda!to po prostu nasza mysl uruchomila caly proceder.ktos
      moze zakochac sie we wspanialej kobiecie, ktora pozniej w swietle dziennym
      okazuje sie byc ....transwestyta.buhahahahhah.
      pigulki na zakochanie ...eeeeee.zwykla mysl wystarczy, tylko ze ta mysl, to
      absolutna pewnosc, wiara.w ogole wszystko co stanowi nasz nastroj, ma zrodlo w
      nas samych, w tym sensie wschod mowi o iluzji, moya.
      podobnie, jutro rano budzisz sie, i z ociaganiem wolno wylazisz z lozka, idac
      polprzytomnie do kibla.ale jutro wstajesz, patrzysz, a chata sie pali, i od
      razu masz jasnosc umyslu, i sile, jak malo kiedy.co tak naprawde dalo nam ta
      sile, pozar?
    • jmx Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 17:26

      Zakochanie to nie miłość. Zakochanie to wstęp do miłości.

      I jeszcze jedno - wykwintne dania to także związki chemiczne. Czy to też
      sprawia, że tracą na wartości i są "mniej smaczne"? ;-)
      • Gość: aneczka Re: miłość = chemia?????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:32
        od zakochania do miłości jeden krok (no, czasami dwa)

        a chodzi mi o ten najpierwszy początek, wszystko musi się gdzieś zacząć


        a wykwintne dania to wyjątkowo fizyczna sprawa, bardziej łączą się z naszym
        żołądkiem niż duszą
        • jmx Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 19:09

          Trzeba umieć połączyć sacrum i profanum. Jesteśmy istotami cielesnoduchowymi i
          taka też jest nasza miłość. Ale to nic złego, tak myślę ;-)
    • cossa Re: miłość = chemia?????????? 03.12.03, 22:49
      jakis czas temu pomyslalam nad stwierdzeniem
      ze milosci nie ma na poczatku
      milosc sie staje
      wiec
      zakochanie - krok ku milosci
      badz tez jesli stanie sie milosc w miedzyczasie
      chemia moze uderzyc pozniej do glowy ;)

      a co do definicji - zakochanie moze trwac od 7 dni?
      a jesli trwa krocej to nie jest zakochanie? ;)

      me doswiadczenie mi podpowiada
      ze trzech dni zakochania kiedys tam
      nie zapomne do konca zycia
      to nie bylo zakochanie?
      buuu.. :(

      pozdr.cossa
      • Gość: aneczka Re: miłość = chemia?????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 10:16
        Cossa napisała:

        zakochanie moze trwac od 7 dni?
        > a jesli trwa krocej to nie jest zakochanie? ;)

        I właśnie o to mi się rozchodzi droga Cosso
        Zakochanie może trwać 5 dni ale i 428 - nie mieści się to w widełkach dopaminy

        wniosek: cała ta chemia to jedna wielka bzdura, ona jest tylko dodatkiem a nie
        sednem sprawy.

        pozdrawiam
        • alfika Re: dajże już spokój tej dopaminie 04.12.03, 10:28
          poza nią jeszcze parę innych substancji
          z popularną adrenaliną również w roli głównej

          a ta o niebo szybsza
          • Gość: aneczka Re: dajże już spokój tej dopaminie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 12:46
            no okej innych po prostu nie znam

            dopamina = wszystkie rodzaje endorfin(mam nadzieje ze znów banialuków nie
            piszę), które budzą motyle w brzuchu
        • cossa Re: miłość = chemia?????????? 04.12.03, 12:22
          a pewnie, ze dodatkiem, ale za to jakim! ;)))
          motylki, te sprawy
          (od tego podobno mozna sie uzaleznic :)))

          zakochanie sie to swietna sprawa ;))
          a czasem moze nawet i lepiej, ze nie w kazdym przypadku
          prowadzi do milosci ;)))

          no nie? ;)

          pozdr.cossa

          Gość portalu: aneczka napisał(a):

          > wniosek: cała ta chemia to jedna wielka bzdura, ona jest tylko dodatkiem a nie
          > sednem sprawy.
          >
          > pozdrawiam
      • alfika Re: Cossa :)))) 04.12.03, 10:30
        aneczka na chemię szarżuje - a Ty co?!

        larum grają panie pułkowniku

        ;)))
        • cossa Re: Cossa :)))) 04.12.03, 12:25
          a ja chwile temu wstalam ;)
          i tak se mysle, ze zachalabym sie na chwile chetnie ;)
          bo mi sama woda i pare pierwiastkow w organizmie zostalo ;))

          pozdr.cossa

          alfika napisała:

          > aneczka na chemię szarżuje - a Ty co?!
          >
          > larum grają panie pułkowniku
          >
          > ;)))
          >
    • fan_gazety Re: miłość = chemia?????????? 04.12.03, 16:22
      Hmmm, szukanie mierzalnych podstaw różnych przejawów życia to całkiem frapująca
      sprawa, ale to strasznie trudne zadanie. Można oczywiście wyekstrahować całą
      masę związków chemicznych, można korelować ich stężenia ze sobą nawzajem oraz
      zmiany ich stężeń ze zmianami w nastroju (np. z zakochaniem lub
      jego "wygasaniem"). Można nawet wykreślić ładne krzywe zależności. Mało tego,
      można nawet badać aktywność różnych części ludzkiego mózgu - nawet podczas
      orgazmu, o czym gdzieś nie dawno pisano. Tylko, że te wyrafinowane badania ...
      niczego nie rozstrzygają. Przyjamniej, zdaje się, jak do tej pory :) .
      Dlaczego? No, bo to wszystko jest jedynie na poziomie OPISU. Wyrafinowanego,
      szczegółowego coraz bardziej, ale tylko opisu stanu. Problem w tym, że nie
      wiadomo precyzyjnie co jest przyczyną, a co skutkiem. Czy trwanie w miłości
      powoduje zmiany w chemizmie mózgowia i przekaźnictwie nerwowym, tudzież w
      gospodarce hormonalnej, czy też jest... dokładnie na odwrót. I tego pewnie
      jeszcze długo nie łatwo będzie rozstrzygnąć. Na razie ludzie mogą jedynie w i
      e r z y ć, że jakieś tam związki chemiczne wpływaja na zmiany w zachowaniu,
      nastroju. Ale może być całkiem na odwrót - że to "zalanie mózgu dopaminą" jest
      efektem zakochania...
      • Gość: aneczka Bingo n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:26
    • malina Re: miłość = chemia?????????? 04.12.03, 22:23
      Gość portalu: aneczka napisał(a):

      > Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że stan zakochania się to tylko efekt
      > zalania mózgu dopaminą? I że może trwać od 7 do 380 dni?
      > Moim zdaniem to profanacja. Miłość to coś bardziej metafizycznego niż
      > związki chemiczne.
      >
      > A może się mylę? Może jesteśmy niewolnikami związków chemicznych
      > wydzielanych przez nasze organizmy i nie mamy na nie najmniejszego wpływu?
      >
      > To tak na dobry początek dnia...


      Dlaczego nie zadalas tego pytania tam gdzie byl ten watek? Na forum Wprost.
      • malina Re: miłość = chemia?????????? 04.12.03, 22:30
        Jest to reakcja chemiczna zachodzaca w organizmie . Organizm wytwarza hormon
        peniletylaminy (PEA) takiej naturalnej odmiany amfetaminy, zwanego rowniez pod
        nazwa "molekuly milosci". Wytwarzany przez ustroj, staje sie aktywny
        szczegolnie w momencie podniecenia sexualnego i dociera do mozgu.
        We krwi zakochanych od niedawna osob, znajduja sie duze ilosci PEA. W miare
        spadania poziomu PEA we krwi w zwiazku zaczyna wiac nuda.
        • Gość: fan_gazety Re: miłość = chemia?????????? IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.03, 07:28
          A może jest dokladnie na odwrót (post 04.12.2003 16:22 )? To, że coś (brak PEA)
          towarzyszy czemuś (nuda) to nie znaczy że jest z tym powiązane zależnością
          przyczyna-skutek. Nie wiadomo, co jest "pierwotne", a co "wtórne". To trudno
          wykazać. A może być też tak że jest trzecia przyczyna (związek elektryczny,
          inny spin elektronowy :-) lub też inne ułożenie kwarków :-) a może coś zupełnie
          niewiadomego) wspólna dla obu zjawisk, czyli PEA. Czyż nie może być tak?
      • Gość: aneczka Re: miłość = chemia?????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.03, 08:56
        > Dlaczego nie zadalas tego pytania tam gdzie byl ten watek? Na forum Wprost.

        bo nie odwiedzam innych forów (forum? for? :) )
        • j_ar Re: miłość = chemia?????????? 05.12.03, 10:13
          po prostu foruf ;)))
          • Gość: aneczka forumuf :) n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.03, 10:16
    • kvinna miłość = Tajemnica 05.12.03, 10:12
      Możecie się śmiać. Pieprzę to :) Dopaminy i serotoniny, i inne (Joanna1, gdzie
      jesteś? :) dają w efekcie fascynację, pożądanie, maślane oczy, głupawy wyraz
      twarzy.

      Herezja, ale miłość jest niezależna od tych związków chem.
      Chyba pisała o tym Tea (gdzie jesteś? napisz, co kupujesz na Gwiazdkę? to
      pytanie o tea-coffee :), że TO MY WYBIERAMY TYCH, KTÓRYCH POKOCHAMY.
      • Gość: aneczka Re: miłość = Tajemnica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.03, 10:23
        Kvinuś napisała:
        TO MY WYBIERAMY TYCH, KTÓRYCH POKOCHAMY

        Wiesz, to chyba nie jest do końca tak. Zdarza się, że kochamy drani i same nie
        wiemy dlaczego, zdaje się że nie zawsze mamy wpływ na nasze uczucia i na
        obiekt w którym je lokujemy. I na tym właśnie polega tajemnica.

        Gdyby tak nie było, nie byłoby nieszczęśliwych miłości

        pozdrawiam ciepło

        • kvinna Anusiu :) 05.12.03, 10:31
          Jeśli kochamy drani, to wcale ich nie kochamy. To (wciskam caps lock)
          UZALEŻNIENIE.

          Bo co może Ci dać drań?
          Mnie, jakom Kvinnuś, nic. Literalnie nic. Powiedzmy, że jest dobry w łóżku, ale
          wtedy znowu przychylam się do tezy, że to uzależnienie. Oksytocyna ( i inne
          hormony) mnie zalewa i nieprzytomnym wzrokiem wodzę za draniem.

          Odpada.

          Mam rentgena w oczach i w sercu, i dosć trudno mnie zmanipulować, a df drania i
          przynależne mu przymiotniki to: słodki etc.

          Odpada.

          Miłość to Dobro, Ciepło, pragnienie dla kogoś najwyższego dobra.
          Drania będziesz chciała, a tak naprawdę będziesz myśleć "a żeby go..czorty
          zjadły" :)
          • Gość: aneczka Re: Anusiu :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.03, 10:39
            Kvinusiu

            Masz rację świetą! Drań nic nam nie może dać, jednak z własnego doświadczenia
            powiem Ci, że można się w takim zakochac. Sama takiego gnojka kochałam,
            chciałam dać mu wszystko, nawet więcej niż mogłam. On to wszystko wziął, potem
            pogryzł i wypluł, nie oglądając się za siebie.

            Dziś jestem z kimś innym, wspaniałym , dobrym, czułym. tym razem to on dał mi
            wszystko co mógł a ja... modlę się żeby tego nie pogryźć i nie wypluć.

            Próbuję zwarzyć co sie da, nie skrzywdzić ale i nie udawać. Nie piszę, że
            wciąż kocham tamtego.

            no i właśnie tutaj chciałabym żeby możliwe było: TO MY WYBIERAMY TYCH, KTÓRYCH
            POKOCHAMY

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka