Dodaj do ulubionych

co jest nie tak

05.12.03, 11:03
ze mna...
studiuje, mam swietna prace i wspaniale platna, w planach 2 pokojowe
mieszkanie, grono przyjaciol a ciagle jestem sama. przeciez nie jestem
wyjatkowa paskuda, mam cos do powiedzienia swiatu... czy to nie jest tak ze
faceci boja sie kobiet ktore wiecej zarabiaja? albo moze to ja zadzieram
nosa... sama nie wiem. wiem natomiast ze to bedzie kolejny w moim 24 letnim
zyciu sylwester ktory spedze nieciekawie, chociaz moglabym jechac daleko...co
z tego kiedy nie mam z kim. Zatem pracuje po godzinach i udaje ze robie
kariere ale tak naprawde to zazdroszcze tym wszystkim kobieta ktore maja
rodziny....
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:07
      i tak bedzie poki nie nauczysz sie zyc sama , istniec i czerpac z tego
      przyjemnosc
      a jak chcesz "kogos" to daj anons
      chyba ze chodzi ci o prawdziwa relacje a ta na ulicy nie lezy
      • basia7 Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:16
        nie sadze by ktokolwiek kiedykolwiek nauczyl sie zyc sam... logiczne jest ze
        marzymy o drugiej polowce... jak mozan nauczyc sie byc samemu i czeerpac z tego
        radosc?
        • kvinna Można czerpać głęboką przyjemność, radość 05.12.03, 11:23
          z bycia samemu.
          Ze smaku każdej chwili.
          Brzmi głupio, ale jest prawdziwe.
          Ukłon w stronę gf, która parę m-cy temu napisała o bieganiu boso po plaży
          Chociażby.

          Życzę radosnego odkrywania siebie i świata.
        • devilsrodeo Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:25
          basia7 napisała:

          > nie sadze by ktokolwiek kiedykolwiek nauczyl sie zyc sam...

          To nie jest kwestia wyuczenia. Raczej tego czy potrafisz być sama ze sobą.

          logiczne jest ze
          > marzymy o drugiej polowce...

          Ciekawe. Dlaczego jest to "logiczne"?

          jak mozan nauczyc sie byc samemu i czeerpac z tego radosc?

          Może sama siebie nie doceniasz ani tego, co sama możesz sobie zaoferować. Ale
          chciałam Cię też zapytać: czy masz jakąś pasję? (żeby nie użyć słowa "hobby",
          którego nienawidzę ;-)

          Pzdr,

          DsR
        • kwieto Re: co jest nie tak 05.12.03, 22:12
          basia7 napisała:

          > nie sadze by ktokolwiek kiedykolwiek nauczyl sie zyc sam... logiczne jest ze
          > marzymy o drugiej polowce... jak mozan nauczyc sie byc samemu i czeerpac z tego
          > radosc?

          Mozna, a wrecz trzeba.
          IMHO prawdziwie z kims moze byc tylko ten, kto potrafi byc samemu i czerpac z tego radosc
    • kvinna mogie się poczepiać w kwestii formalnej? 05.12.03, 11:16
      O początku Twojego posta. "Mam to i tamto, kaczkę na złotym łańcuchu, ale jajka
      kurna znosi srebrne".

      Bo MASZ. A kim jesteś? O tym cisza. Słychać przelatującą muchę.
      To nie kwestia pieniędzy i ich nadmiaru, i że Ty "zarabiasz dużo, a oni mniej i
      z powodu bynajmniej aczkolwiek jesteś odrzucana".

      Może i okrutnie, ale wina bardziej leży w Tobie a nie w środowisku.
      Może jesteś "wyniosłą królewną"?

      Po kiego czorta pracujesz po godzinach?
      Przeczytaj coś ciekawego, byłaś w kinie?
      Idź sama. Na początek.

      Trzymam kciuki.

      Aaaa..to "grono przyjaciół" brzmi podejrzanie. Mało autentycznie. Powiem
      dobitniej: moim zdaniem nie masz ich wcale.
      Zgadłam?

      :)

      "Masz" znajomych, którzy Cię słabo znają, a Ty ich znasz jeszcze słabiej..
      • basia7 Re: mogie się poczepiać w kwestii formalnej? 05.12.03, 11:24
        wiec po kolei:-)
        mam grono znajomych a raczej przyjaciol. od wielu wielu lat niezmiennie tych
        samych. kazdy weekend spedzam z nimi. jestem raczej lubiana osoba chociaz
        wiadomo nie przez wszystkich. jednak od kiedy pamietam nauczona oprzez
        rodzicow chcialam wiecej i wiecej. i w ten oto sposob jestem tu gdzie jestem.
        nie mam problemow z tym ze kazdy wieczor musze spedzac samotnie. w tygodniu
        pracuje od 9,00 do 20,00 a w weekendy imprezuje. jestem normalna. mam 24 lata
        uwielbiam gadac szalec ot z charakteru przecietna jednostka. tyle tylko ze nie
        moge pracowac mniej bo nie moge i nie cche zarabiac 1200 zlotych miesiecznie.
        gdybym musiala ok ale skoro los dal mi taka sznase. i tu nie o prace sie
        rozchodzi . chodzi mi raczej o to ze krazy nade mna jakies fatum. przeciez nie
        zawsze zarabialam tyle ale od 20 roku zycia jestem sama. i chyba juz tak
        zostanie psa krew:-)
        • kvinna ale pod warunkiem, że się nie obrazisz..? 05.12.03, 11:29
          Przeczytałam do momentu:

          "w tygodniu
          pracuje od 9,00 do 20,00 a w weekendy imprezuje. jestem normalna"

          Dalej już nie trzeba czytać.
          Jesteś typowa. Taka jak wszyscy. Ot, kalka. Nie zadasz sobie pytania, o co mi
          k**** w życiu chodzi. Bo i po co. Manekin (nie obrażaj się :) Mogie pójśc
          dalej? Wyglądasz prawdopodobnie też jak "typowa 24-latka".

          Jesteś sama, bo jesteś przeciętna.

          (Kurczę, na razie przerwę, bo boję się, że mogę się zagalopować, Twój ruch :)
          • basia7 Re: ale pod warunkiem, że się nie obrazisz..? 05.12.03, 11:37
            to czy jestem typowa czy nie zalezy od pogladow danej osoby. dla ciebie moge
            byc przecietna dla kogos innego zupelnie nieprzecietna. lub odwrotnie. nie
            zalezy mi na ocenie mojej osoby. pracuje tyle bo musze. co mam glodem
            przymierac? juz chodzilam w jednych butach dwa lata. dziekuje:-) to brutalne
            ale prawdziwe. nie moge nie pracowac a musze tak dlugo bo MUSZE!! :-( niestety.
            a co do mojego problemy samotnosci. przeciez prace ta dobra:-) mam od niedawna.
            wczesniej bylam sama, zatem wyjechalam do usa zeby odsapnac. tam bylo super
            wszyscy byli samotni ja w wieku 23 lat bylam dzieckiem. przyjechalam do poslki
            i znowu ta depresja i te koleznaki. zajete szczesliwe....
            • kvinna gucio prawda 05.12.03, 11:48
              Jeśli ktoś jest wiecznie szczęśliwy to udaje. Albo jest chory.

              Basiu, moim zamiarem nie jest obrażanie Ciebie, ale sprowokowanie do pytań.
              Poczepiam się sposobu spędzania weekendu.
              Punkt pierwszy :) Sprawdź, czy wytrzymasz bez imprezy. Idź, bo ja wiem, na cały
              dzień (tylko, że ja nie wiem, dokąd :)

              Wyjdź na cały dzień z domu :)
              Sprawdź, czy da Ci to radość.

              Wrócisz zmęczona.

              :)

              Ale to cholernie fajne zmęczenie.

              Twój ruch :)
              • malvvina ecce 05.12.03, 12:18
                a propos szczescia i samotnosci
                nie wiem jak mozna nie czerpac szczescia z zycia !!!
                a co samotnosc ma do tego ?!
                • basia7 Re: ecce 05.12.03, 12:21
                  a jestes sama?
                  • malvvina Re: ecce 05.12.03, 12:30
                    no pewnie !
                • kvinna upewniam się? to było do mnie? 05.12.03, 12:32
                  To odpowiadam. Można być w różnych konfiguracjach (solo/nie solą :) i
                  czerpać/nie czerpać radości z życia.

                  Truizmy: z reguły nie chodzi o warunki początkowe, ale to o co z nimi zrobimy.
                  W przypadku Basi nie chodzi o warunki, ale o to, że - z mojego punktu widzenia -
                  ona myśli, że MA, WIĘC POWINNA BYĆ SZCZĘŚLIWA, a nie jest. I jak to? Warunki
                  początkowe zostały przecież spełnione.

                  Nie wiem, czy "Charaktery" z grudnia są w sieci i nie chce mi się szukać
                  (Basia, jeśli będzie jej zależało, wydobędzie spod ziemi ;) Tam o przepływie
                  (flow). Od węgierskiego psychologa z zakręconym nazwiskiem :)

                  Impreza, tydzień w tydzień to raczej nie działanie, które da przepływ.. Tak
                  sobie luźno "się mądrzę" ;)
                  • basia7 Re: upewniam się? to było do mnie? 05.12.03, 12:47
                    z tymi imprezami to prosta sprawa. jesli siedze w domu to rozmyslam, uzalam sie
                    nad swoim zyciem. kiedy jestem wsrod ludzi nie mysle. autentycznie nie mysle. i
                    z tym mi wygodnie bo pozbawia mnie to wielu przykrosci. czasami tylko kiedy
                    jest mi smutno uzalam sie nad soba. np dzisiaj bo mam luzniejszy dzien w pracy.
                    machina sie nakreca bez problemu. zapic zapomniec. tylko nie dom. w domu
                    szaleje chyba ze jest zimno i jestem zmeczona ... musze jednak non stop byc w
                    ruchu....
                    • kvinna prosta ścieżka do alkoholizmu ;) 05.12.03, 13:04
                      Zapić się, zapomnieć..

                      Delikatna rada: psychoterapia?

                      Basiu? Co złego jest w domu?
                      Co niefajnego jest w domu z wyłączonym tvsetem, np.?
                      Pustym? Bez ludzi?

                      Głupio pytam :) Myśli są, które dopadają.
                    • Gość: ghgjh Re: upewniam się? to było do mnie? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.12.03, 13:14
                      basia7 napisała:
                      > kiedy jestem wsrod ludzi nie mysle. autentycznie nie mysle. i z tym mi
                      > wygodnie bo pozbawia mnie to wielu przykrosci.

                      to wiele wyjaśnia - może nawet wszystko - że nie myślisz - może zacznij? - na
                      początku może boleć - potem sama zrozumiesz czemu jesteś sama - nie chodzi mi o
                      to, że jesteś głupia - chodzi o to, że uciekasz przed samą sobą - w pracę w
                      imprezki w niemyślenie - bo to pozbawia przykrości
                      jak chcesz poznac kogoś skoro w gronie tych samych osób jestes 11 godzin w
                      pracy, a weekendy z ciągle tymi samymi imprezowiczami balujesz? - nie imprezuj,
                      nie siedź w domu - zapisz się na weekendowy kurs choćby lepienia ceramiki czy
                      paralotniarstwa - najwyżej powiesz - to nie dla mnie - ale posmakujesz czegoś
                      nowego - poznasz nowych ludzi - działasz jak nakręcona maszynka - wyjdź poza
                      ramy swojego schematu - i zaczniesz naprawde żyć
    • essedaria Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:21
      Popieram Malwine,
      zacznij od wspanialego Sylwestra, zeby zgodnie ze wszelkimi przesadami wejsc
      dobrze w Nowy Rok. Pojedz tam gdzie lubisz i rob to co lubisz. Lubisz cieplo -
      jedz sie poopalaj. Lublisz sport - jedz na narty. Lubisz nowosci - pojedz tam
      gdzie Cie nie bylo. itd. To wszystko mozna doskonale robic samemu, czasem nawet
      lepiej.
      I ciesz sie, ze masz tak swietnie. Ze mozesz sobie pojechac gdzie chcesz.
      A kiedy juz zapomnisz, ze ciagle na Niego czekasz, On sie pojawi w drzwiach
      Twojego gabinetu.. a moze na goracej plazy ;)
      Nie czekaj, zyj.
      • basia7 Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:25
        tyle tylko ze ja sobie to tlumacze ze niby jest tak super juz dluuugi czas.
        czasami mam dosyc oszukiwania samej siebie. ZLE MI JEST I BASTA....
        • essedaria Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:36
          hej, jaki dlugi czas??? zrozumialam, ze masz dopiero 24 lata. to wlasnie ten
          najlepszy czas zeby jak najwiecej czerpac z zycia. jesli nie zrozumiesz tego,
          co wszyscy Ci tu tlumacza o radosci z ZYCIA, a nie z bycia z kims, nigdy nie
          bedziesz szczesliwa. nawet jesli Ci sie zapelni Twoje m-3, bedzie rodzinka,
          maz, dzieci.. okaze sie, ze
          a. maz nie tak jaki byc powinien bo... (wstawic mozna roznie.. za duzo/malo
          pracuje, za malo uwagi poswieca, lubi imprezy/nie lubi imprez itd.)
          b. nie mozna nigdzie wyjechac
          c. jest nudno
          d. czujesz sie samotna w malzenstwie
          itd. mozna mnozyc.
          Pamietaj, ze "wszedzie dobrze gdzie nas nie ma". Ty zazdroscisz tym co maja
          rodziny, oni zazdroszcza Tobie, ze mozesz robic co chcesz.
          A caly wic w tym, zeby znalezc radosc w tym miejscu, w ktorym sie znajdujemy.
          Jesli bedziesz miala dzieci, nigdy juz nie wrocisz do sytuacji wyjsciowej,
          czyli do czasu kiedy ich nie mialas, jesli wyjdziesz za maz, nigdy nie wrocisz
          do bycia panna. Rozumiesz to? Nie za bardzo zagmatwalam? Ciesz sie z tego co
          jest, bo juz nigdy nie bedzie tak samo.
          Druga osoba nie jest lekarstwem na "zle mi".. tylko sami mozemy zmienic swoje
          zycie, sprawic zeby nam bylo w nim dobrze... druga osoba moze nam co najwyzej w
          tym pomoc. ALe pamietaj, ze nikt nie lubi byc "calym swiatem" dla partnera ;)To
          meczace.
          • zdzichu-nr1 Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:43
            Z paczką tych samych znajomych od 10 lat nie poznasz nikogo. Zacznij inaczej
            spędzać te okruchy wolnego czasu, bo inczaej doczekasz z nimi staropanieństwa
            A czy w tej pracy nie ma nikogo wolnego?
            • basia7 Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:45
              niestety nie ma. :-(
              wiesz lepiej siedziec ze starymi przyjaciolmio niz samemu...
              • j_ar Re: co jest nie tak 05.12.03, 11:47
                powiedz kumpelce "poznaj mnie z kims, zrob imprezke, zapros ludzi wolnych,
                ktorych nie znam"...
              • kwieto Re: co jest nie tak 05.12.03, 23:19
                basia7 napisała:

                > niestety nie ma. :-(
                > wiesz lepiej siedziec ze starymi przyjaciolmio niz samemu...

                Dlaczego?
        • kwieto Re: co jest nie tak 05.12.03, 23:17
          basia7 napisała:

          > tyle tylko ze ja sobie to tlumacze ze niby jest tak super juz dluuugi czas.
          > czasami mam dosyc oszukiwania samej siebie. ZLE MI JEST I BASTA....

          I myslisz ze lekarstwem na to "zle mi jest" bedzie mezczyzna?
          Nie bedzie (albo bedzie na bardzo krotko), moge sie zalozyc o co chcesz.
    • Gość: gf Re: co jest nie tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 13:54
      Masz 24 lata i chciałabyś mieć rodzinę? Nic dziwnego, ze wieją, gdzie pieprz
      rośnie :)
      • kvinna :) 05.12.03, 14:01
        Ta rada jest niekonstruktywna :)
        Bawię się w piesa i przywołuję Cię do porządku :)

        Iii..tam (tj. w oryginale) nie było nic o rodzinie :)
        • Gość: gf było! w ostatnim zdaniu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 14:07
          właśnie, ze konstrunktywna, tylko nie rada ;)

          powtarzamy jeszcze raz dla głuchych w takim razie ;)
          jeśli ja przez net mam wrażenie, że z koleżanki wręcz paruje determinacja, to
          co dopiero faceci w realu. Spojrzy taki na nią i widzi głód. A głód oznacza, ze
          zaraz bedzie parła do przodu w takim tempie, ze kolega się z rozumem nie
          pozbiera.

          Wiem, bo mam kolegów :)
          • kvinna aaa..może i było :) 05.12.03, 14:21
            Ja tam koleżance Basi zazdroszczę, że dostała tyle fajnych (aha :) rad. Wie, co
            ma dalej robić. Co by jej ciekawiej w życiu było.

            Ja tam nie wiem ;)
            Joke.
            • Gość: Magda Re: aaa..może i było :) IP: *.fema.pl / *.fema.krakow.pl 05.12.03, 16:46
              A ja Basię7 rozumiem, bo przeżywałam coś podobnego. Jestem w jej wieku i do
              niedawna miałam ten sam problem. I szczerze mówiąc bardziej wiarygodna dla mnie
              jest użalająca się postawa pt. "jest mi źle, bo nikogo nie mam" niż rady osób
              będących w szczęśliwych związkach,a mówiących samotnym: "nikt inny nie może być
              Twoim całym światem", "przestań szukać, to się znajdzie", czy - moje ulubione -
              "mężczyźni widzą głód w Twoich oczach i dlatego będą zwiewać, gdzie pieprz
              rośnie". Łatwo jest tak radzić, gdy nie ma się takiego problemu. Nigdy nie
              przyszło wam do głowy, że o byciu/ niebyciu w związku decyduje przypadek i
              korzystny zbieg okoliczności? I że można mieć irracjonalny dadaistyczny żal do
              losu, że mnie jeszcze ten szczęśliwy przypadek nie spotkał? Że można być
              psychicznie zmęczonym czekaniem, pustym łóżkiem i pustym mieszkaniem?
              Do autorki postu - faktycznie, powinnaś zmienić środowisko. I zacisnąć zęby. Ja
              swoją miłość poznałam na ulicy. A jesteśmy razem, bo byłam zdeterminowana;)))).
              Trzymaj się ciepło.
              • Gość: gf bzdury gadasz koleżanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 17:01
                to samo powiedziałabym rok temu, kiedy w żadnym zwiazku nie byłam - poziom
                mojego zadowolenia z życia nie zależy od "stanu związania"
                ci, którzy bez drugiej osoby nie potrafią zyć, nie są w pełni sprawni
                emocjonalnie

                w ten sposób facet jest bowiem ucieczką od nieprzyjemnego stanu, a
                takim kobietom się dziwnie często potem nie udaje, bo widż a w facecie co, co
                chcą zobaczyć.

                także nie opowiadaj głupot, bo kazdy kiedyś "nie był w związku" a nie wszyscy
                mają sklerozę.
                • Gość: Magda Re: bzdury gadasz koleżanko IP: *.fema.pl / *.fema.krakow.pl 05.12.03, 18:15
                  Oczywiście, że gadam bzdury. Nie podzielam Jedynie Słusznego Twojego Poglądu.
                  Acha i jestem rozchwiana emocjonalnie, zatem skończę jak Marylin Monroe. Daruj
                  sobie, "koleżanko". Funkcjonować umiałam i bez faceta, ale teraz jest 1000 razy
                  lepiej. I na tym to polega.
                  • Gość: gf tak, ewidentnie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 18:45
                    postawiłaś tezę (oops! sorry, nie wiedziałam, że niedyskutowalną...), ze
                    najedzony nie zrozumie głodnego, która jest bzdurna, w przypadku, gdy najedzony
                    był głodny i sklerozy nie ma - tyle.

                    kończ, jak chcesz - być może kogoś to obchodzi
                    mnie napewno nie :)

                    pozdrawiam

                    • Gość: Magda Re: tak, ewidentnie tak... IP: *.fema.pl / *.fema.krakow.pl 05.12.03, 19:02
                      W niedyskutowalnych tezach celujesz raczej Ty. Potrafię odkręcać kota ogonem,
                      więc równie dobrze mogę powiedzieć, że to, że Twój poziom zadowolenia z życia
                      nie zależy od bycia-niebycia w związku nie świadczy o tym, że każdy tak ma.
                      Więcej - nie znaczy, że ta Twoja niezależność jest "lepsza". W imię czego
                      wartościujesz? Napisali tak w oświeconych porodnikach psychologii dla
                      kucharek "10 sposobów jak odnieść w życiu sukces"? I jeszcze jedno - oczekujesz
                      dyskusji, nazywając czyjeś poglądy "bzdurami"? Ciekawe...
                      • Gość: gf Re: tak, ewidentnie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 19:17
                        z faktu, ze ty jesteś kucharką nie wynika, że reszta świata również :)
                        teraz wychodzę, ale potem chetnie się po tobie przejadę, skoro błagasz na
                        kolanach :)
                        • Gość: Magda Re: tak, ewidentnie tak... IP: *.fema.pl / *.fema.krakow.pl 05.12.03, 19:22
                          O proszę, poczułaś równego sobie? Dostąpiłam zaszczytu polemiki z Tobą! Uuuuu,
                          umieram ze strachu przed konfrontacją...ROTFL
                          • Gość: gf buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 19:28
                            > O proszę, poczułaś równego sobie?

                            śnisz?
                            halny wieje?
                            • Gość: Magda Re: buahahaha.... IP: *.fema.pl / *.fema.krakow.pl 05.12.03, 19:32
                              A co, szklana kula Ci nic nie mówi? Ah, zapomniałam, wolisz miotłę...
                              • Gość: gekko Re: buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 20:16
                                z niedowartościowanymi i zakompleksionymi kretynkami nie ma Magdo sensu
                                dyskutować.
                                • Gość: gf Re: buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 22:03
                                  gekko! wyczyściłeś już moje butki? a chyżo!
                                • Gość: Magda Re: buahahaha.... IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 11:59
                                  Gość portalu: gekko napisał(a):

                                  > z niedowartościowanymi i zakompleksionymi kretynkami nie ma Magdo sensu
                                  > dyskutować.

                                  Czy jest aż tak źle, to nie wiem, ale z osobami o urojonej wyższości
                                  intelektualnej, na pewno dyskusja nie ma sensu.
                                  • Gość: gf Re: buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 14:29
                                    podobnie jak sensu nie ma rozmowa z łatwo podpuszczalnymi, poza jednym -
                                    chichotem z ludzkiej naiwności.

                                    pozdrawiam :)
                                    • Gość: Magda Re: buahahaha.... IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 17:55
                                      To Ty jeszcze nie na Łysej Górze???

                                      P.S. Masz rację, nieźle można się z Ciebie pośmiać...
                                      • Gość: gf a co? stosik chcesz podpalić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 18:44
                                        nic nic dziwnego - słynna krakowska tolerancja :)
                                        • Gość: Magda Re: a co? stosik chcesz podpalić? IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 19:01
                                          Stosik? Jazgotliwe czarownice pożera Smok Wawelski, a te szczgólnie dokuczliwe
                                          giną w odchłani niepamięci:).
                                          • melanie Re: a co? stosik chcesz podpalić? 06.12.03, 19:02
                                            Gość portalu: Magda napisał(a):

                                            > Stosik? Jazgotliwe czarownice pożera Smok Wawelski, a te szczgólnie
                                            dokuczliwe
                                            > giną w odchłani niepamięci:).
                                            __________________
                                            tylko czase nie chodz za blisko Wawelu, lekam sie o ciebie:((((
                                            • Gość: gf Re: a co? stosik chcesz podpalić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:07
                                              myślisz, że ona dziewica? a, to by wszystko wyjaśniało, fakt ;)
                                              • melanie Re: a co? stosik chcesz podpalić? 06.12.03, 19:12
                                                Nie wiedzialam, ze jazgotliwe czarownice sa zawsze stanu dziewiczego. Tx za
                                                oswiecenie
                                                • Gość: gf Re: a co? stosik chcesz podpalić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:24
                                                  smoki jadają tylko dziewice, wiec niech się Magda koło smoka nie kręci
                                                  zanadto ;)
                                                  • Gość: Magda Re: a co? stosik chcesz podpalić? IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 19:31
                                                    Oj, nie unoś się tak. Jestem młodsza tylko jakieś 10 lat:). Nie ma czego
                                                    zazdrościć, naprawdę:).
                                                  • Gość: gf nie denerwuj się, kochanie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:36
                                                    a to Ty dziewczynko do liceum jeszcze chodzisz? to faktycznie nie ma czego
                                                    zazdrościć...
                                                  • Gość: gf Re: nie denerwuj się, kochanie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:38
                                                    też kiedyś będziesz taka, duża jak Basia, hihi ;)))
                                                    a wtedy nie będziesz musiała teoretyzować ;D
                                                  • Gość: Magda Re: nie denerwuj się, kochanie :) IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 19:38
                                                    Nie Szanowna Pani Po Trzydziestce, liceum jakiś czas temu skończyłam.
                                                  • Gość: gf Re: nie denerwuj się, kochanie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:43
                                                    no niestety - pudełko kochanie :)
                                                    widocznie sama jesteś PO trzydziestce

                                                    to w takim razie wyrazy szacunku dla starszej koleżanki :)
                                                    masz może wnuki?

                                                    napewno,
                                                    taka słodka pańcia musi mieć wnuki :)
                                                  • Gość: Magda Re: nie denerwuj się, kochanie :) IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 19:46
                                                    Bardzo przepraszam Panią Wkrótce Przed Magiczną Liczbą 30!. A to, że wiek
                                                    umysłowy nie pokrywa się z kalendarzowym, jak wiemy, działa w obie strony:)
                                                  • Gość: gf Re: nie denerwuj się, kochanie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:49
                                                    dla kogo magiczna, dla tego magiczna...

                                                    nie bój się tak tej 40-tki hihi

                                                    a jasne ze się nie pokrywa - w twoim wieku powinnaś być duuuuużo mądrzejsza :)

                                                    no to pa
                                                    idę bezcześcić adwent :)
                                                  • Gość: Magda Re: nie denerwuj się, kochanie :) IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 19:56
                                                    Gość portalu: gf napisał(a):

                                                    > dla kogo magiczna, dla tego magiczna...

                                                    Dla Ciebie z pewnością

                                                    > nie bój się tak tej 40-tki hihi

                                                    Znowu projektujesz? W podręcznikach kucharskiej psychologii nie pisali, że to
                                                    bardzo niedojrzały mechanizm obronny?

                                                    > a jasne ze się nie pokrywa - w twoim wieku powinnaś być duuuuużo mądrzejsza :)

                                                    i vice versa:)
                                                  • Gość: gf masz jakiś problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 20:01
                                                    wyluzuj dziecię :)
                                                  • Gość: Magda Re: masz jakiś problem? IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 20:10
                                                    Jestem bardzo wyluzowana. "Polemika" z Tobą to świetna rozrywka!

                                                  • jmx w sprawie adwentu 07.12.03, 02:29
                                                    Gość portalu: gf napisał(a):

                                                    > idę bezcześcić adwent :)

                                                    Nie jesteś na czasie ;-). Ostatnio powiedzieli, przy zmianie brzmienia
                                                    przykazań kościelnych, że adwent jest czasem radości i oczekiwania na
                                                    narodziny Jezusa. Więc mogłabyś beszcześcić umartwiając się... chyba, że
                                                    właśnie to miałaś na myśli? ;-))))))))
                                                  • Gość: gf Re: w sprawie adwentu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.03, 13:28
                                                    Więc mnie się to zawsze wydawało nielogiczne, że trzeba się umartwiać zamiast
                                                    cieszyć :)
                                                    No, mówię od początku, ze świat zmierza ku lepszemu ;)
                                            • Gość: Magda Re: a co? stosik chcesz podpalić? IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.12.03, 19:11
                                              > tylko czase nie chodz za blisko Wawelu, lekam sie o ciebie:((((

                                              Niepotrzebnie. Ale Twa troska jest ujmująca:)

                                      • malvvina Re: buahahaha.... 06.12.03, 18:53
                                        jak czytam te onomatopeje buahahowe
                                        to widze slicznosci dziewuche ryczaca jak Zagloba (nad golonka)
                                        • Gość: gf Re: buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:08
                                          > (nad golonka)

                                          fuj!
                                          • malvvina Re: buahahaha.... 06.12.03, 19:12
                                            piwa tez nie lubie ;-)
                                            • Gość: gf Re: buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 19:25
                                              > piwa tez nie lubie ;-)

                                              i dlatego żyjesz we Francy ;)
                                        • j_ar Re: buahahaha.... 08.12.03, 10:57
                                          ech...sliczna wizja, zakochac sie mozna...echhh.... taky romantyzm ze mnie
                                          wylazl....;)
              • melanie Re: aaa..może i było :) 05.12.03, 19:10
                Gość portalu: Magda napisał(a):

                > Nigdy nie
                > przyszło wam do głowy, że o byciu/ niebyciu w związku decyduje przypadek i
                > korzystny zbieg okoliczności? I że można mieć irracjonalny dadaistyczny żal
                do
                > losu, że mnie jeszcze ten szczęśliwy przypadek nie spotkał? Że można być
                > psychicznie zmęczonym czekaniem, pustym łóżkiem i pustym mieszkaniem?
                ____________________
                Nie, to nie przypadek o tym decyduje. Przypadek moze zdecydowac, ze spotkasz
                tego, albo innego mezczyzne. Ale o byciu lub nie byciu w zwiazku to juz nie
                przypadek. GF ma zdecydowanie racje o tym glodzie w oczach i facet juz na
                starcie unika takich kobiet, bo podswiadomie to czuje. Czy to przypadek, ze
                czasem sie wydaje "co ona w sobie ma, ze wszyscy na nia leca, a nie jest ani
                szczegolnie ladna ani bogata itd" i odwrotnie? Kiedys to sie nazywalo
                seksapilem. Niektore kobiety maja duzo, niektore malo, niektore wcale. A i
                jeszcze mezczyzni zaraz wyczuwaja dobre serduszko (moze to sie nazywa
                kobiecosc?), i cenia sobie to o wiele bardziej niz IQ. Aha, i jeszcze: bardzo
                cenia sobie poczucie humoru, unikaja smutnych kobiet. Moja rada nie bedzie
                wiele sie roznic od poprzednich: zacznij cieszyc sie zyciem i naucz sie byc
                szczesliwa sama ze soba.
                Pzdr
              • kwieto Eeetam 05.12.03, 23:46
                Ja rowniez rozumiem Basie7, tyle ze kompletnie nie zgadzam sie z jej punktem widzenia. Moim
                zdaniem myli przyczyne ze skutkiem - mysli ze jej zycie nabierze kolorow i sensu gdy zjawi sie
                mezczyzna, podczas gdy mezczyzna (sensowny) zjawi sie nie wczesniej niz wtedy gdy ona sama
                sprawi, ze jej zycie nabierze kolorow i sensu.

                A o zwiazku owszem, decyduje przypadek. Co nie zmienia akurat wlasciwie niczego, bo trzeba
                jeszcze umiec ten przypadek dostrzec. Nie mowiac juz o tym, ze praca 11h dziennie i obracanie sie
                ciagle w tym samym towarzystwie raczej nie sprzyja przypadkom...
                • melanie Re: Eeetam 05.12.03, 23:50
                  kwieto napisał:

                  > A o zwiazku owszem, decyduje przypadek.
                  ____________

                  przypadkiem to zajdziesz kwieto w ciaze, ale nie zbudujesz zwiazku
                  • kwieto Re: Eeetam 05.12.03, 23:54
                    A kto to mowi o budowaniu?
                    Ale zeby stworzyc zwiazek trzeba spotkac sobie partnera/partnerke.

                    Planujesz, kiedy poznasz swoja druga polowke i wpisujesz to do terminarza?
                    • melanie Re: Eeetam 05.12.03, 23:59
                      Czyli to, co powiedzialam. Przypadek decyduje o tym, ze spotkasz tego lub
                      innego mezczyzne. Natomiast nie o zwiazku. Nie mow mi o polowkach jablek. "nie
                      bedzie ten to bedzie inny" koniec cytatu (przyslowia madroscia ludu). Ciekawe,
                      ze sa kobiety (i mezczyzni) ktore(rzy) przyciagaja jak magnes, a sa tez tacy co
                      odstraszaja. I o tym mowie (rowniez GF).
                      • cossa Re: Eeetam 06.12.03, 00:02
                        przypadkowi jednak czasem mozna pomoc ;)
                        chocby rozgladajac sie za innymi ludzmi ;)

                        pozdr.cossa
                      • kwieto Re: Eeetam 06.12.03, 00:13
                        Bez poznania nie byloby zwiazku, a o poznaniu decyduje przypadek, wiec bez przypadku nie
                        byloby zwiazku.
                        Ten czy inny, poznanie "go" nie jest planowane, po prostu zdarza sie.
                    • j_ar Re: Eeetam 08.12.03, 09:35
                      mi to astrolog wyznacza, ale wydaje mi sie, ze nie wszystcy chyba tak samo
                      rozsadnie postepuja..moge sie mylic oczywiscie
    • Gość: Damian Czy moglabys byc zadowolona z faceta..... IP: *.dialsprint.net 05.12.03, 16:58
      ktory zarabia duzo mniej,chyba raczej nie i dlatego ja tez spedze sylwestra
      nieciekawie
      Powodzenia !!
    • Gość: Richelieu* to syndrom Kopciuszka czekającego na Księcia IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.12.03, 20:23
      faceci się mnie boja, a ja tak chcę. A może zadzieram nosa? buuu nikt mne nie
      chce
      Kopciuszek był pomywaczką dopóki Książę nie udowodnił jej piękna, które w niej
      było. Bez Księcia nadal obcierałabym dupy macosze i siostrom. Grimm mieli
      idiotyczne pomysły na bajki, bo nie były one bajkami tylko odzwierciedleniem
      rzeczywistości. Takich pannic jest cała masa, które kończąc studia
      rozpościeraja nad głowami transparent "szukam Męża" i chodzą z obłędem w
      oczach. Smechu warte


      Kobieta bluszcz, wiednie bez mężczyzny, to pasozyt nie kobieta. Zreszta, któwy
      teraz mężczyzna chciałby kobietę uczepioną jego nogawki?
      Nie masz z kim pojechac na sylwestra, to pojedź sama. Samotna kobieta jest
      zagadka, intryguje pół turnusu, a Ty byłabys wtedy grzybiarką zrywającą
      najdorodniejsze okazy. Ale nie, musisz mieć faceta, bo bez faceta nie trafisz.
      Albo tak jestes nieciekawa, że sama ze sobą sie nudzisz. To albo kobieta
      bluszcz albo kobieta bachor, jedno z dwóch.



    • Gość: Gutek Re: co jest nie tak IP: *.dialsprint.net 05.12.03, 20:29
      Zacznij na imprezy chodzic sama to znajdzie sie wielu amatorow. Oczywiscie ten
      pierwszy czy drugi moze byc do d..., ale ostatecznie powinien trafic sie
      normalny.
    • Gość: Triss Merigold Gutek ma rację IP: *.acn.waw.pl 05.12.03, 21:09
      Chyba pierwszy raz przyznaję Ci rację. Magdo wyjdź do ludzi ale poza stały krąg
      znajomych. Idź sama albo z jedną koleżanką do klubu, pubu, wyjedźcie gdzieś
      razem. Jest sporo sensownych mężczyzn również szukających bliskiej osoby.
      Trafisz pewnie na masę niezbyt ciekawych podrywaczy ale wśród nich może być
      ktoś z kim warto podtrzymać znajomość, zakolegować się chociażby. Zapisz się na
      jakiś sport (byle nie siłownia czy areobik): konie, kurs jazdy na nartach w
      zimie, cokolwiek żeby być na powietrzu. Ruch odpręża a takie zmęczenie uspokaja.

      Z samotności można czerpać radość, może ona być ulgą ale też ciężarem. Oba
      stany znam.
      Nie szukaj desperacko bo faktycznie będziesz roztaczać aurę gotowej na wszystko
      żeby tylko z kimś być.
    • Gość: gf Baśka, a teraz weź palce i policz na nich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 00:10
      facetów z Twojego otoczenia towarzysko-pracowego, którzy powodują szybsze bicie
      Twojego serca. tylko licz, jak napisałam - nie kandydatów na męża czasem.

      jeśli wszystkie palce się przydały - jesteś normalna ;)
      jeśli nie - a o kobitach myślałaś? ;)))
    • Gość: Js. Symulacja ;). :-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 22:09
      Spróbuj zasymulować, tekstowo-opisowo, jak poradziłabyś sobie z nowo rozpoczętą
      znajomością. Ot, dajmy na to na szkoleniu ratowników medycznych. Konkretnie,
      zrób wizualizację, albo coś, w każdym razie podaj więcej informacji.

      Wtedy, jako facet, będę mógł powiedzieć co jest nie tak ;).

      No dobrze, i taki przelew feedbacku na koniec. Nie napieraj tak bardzo, i
      pamiętaj o swojej wartości cały czas, jeżeli uda Ci się kogoś ekhem...
      hhrh... "dorwać" to znaczy, że z następnym będzie łatwiej. I będziesz miała
      porównanie.

      Dasz radę zrobić symulację?
      • basia7 Re: Symulacja ;). :-))) 08.12.03, 09:23
        pewnie ze dam.:-)))
    • kurde.bemol Re: co jest nie tak 07.12.03, 02:56
      nie zanizaj lotow basiu. skoncz studia, kup mieszkanie a wszystko sie ulozy.
      obawiasz sie sukcesu ? myslisz, ze te urobione po pachy mamy, bez studiow,
      z obwislymi mezami osiagnely w zyciu to o czym marzyly ? wykorzystaj swoje
      talenta do konca.
      • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:22
        ale sie narobilo. dostalam setki porad. smieszne... naprawde. bo ani nie mam
        obledu w oczach ani tym bardziej nie rozpaczam ze jestem sama. pozwolilam sobie
        wyzalic sie w piatek na forum bo dopadla mnie chandra. ale co widze. cala masee
        ludzi ktorzy nadaja sie na swietnych psychologow. jeszcze brakuje im siekiery
        ktora mogliby wpbic osobie ktora jest slaba psychicznie.Juz mi przeszedl moj
        zly nastroj.. tylko ciekawi jedno... czemu wiekszosci z was przyszla na mysl
        taka latwa ocena mojej osoby. nawet mnie nie widzieliscie. oczywiscie jest
        latwo wyrwac faceta bo coz to za problem. isc na dyskoteke zalozyc obcisla
        sukienke. albo nawet na przystanku... ale problem jest taki ze liczy sie cos
        takiego jak milosc, chemia, a tego nie doswiadczylam juz dawno. i w okresie
        swiatecznym chocby mam wrazenie ze juz dalej nie moge. po czym znowu musze sie
        podniesc i isc dalej. i chyba nawet to wole. wole byc mna osoba o zbyt
        wygorowanych ambicjach ale idaca do przodu niz jedna z wielu moich kolezanke
        ktore dostaja 800 zlotych, maz 1200 i sa szczesliwe ze starcza im do
        pierwszego. co nie znaczy ze krytykuje taki styl bycia. po prostu wole zyc po
        mojemu. a co do przypadku. wierze gleboko ze o naszym zyciu decyduje przypadek
        i szczescie. znam swietna dziewczyne. jej zycie jest bajkowe. nigdy nie
        martwila sie o pieniadze i nigdy ich nie miala. zawsze szczesliwa otoczona
        mezczyznami realizowala sie artystycznie... powiedziala mi ze kazdy z nas ma
        swija szczesliwa gwiazde. i wierze jej... ze nic sie nie dzieje bez przyczyny...
        • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:25
          ale tak poza tym dziekuje za mile slowa:-)
        • j_ar Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:27
          nie. mezczyzni nie boja sie kobiet lepiej zarabiajacych, ale nie przepadaja za
          tymi, ktore ciagle tylko o pieniadzach mowia
          • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:29
            slusznie:-)
            tylko ciekawe dlaczego...:-)
            • j_ar Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:30
              bo sa nudne a jedyna korzysc z nich taka, ze moga za wszystko placic :)
              • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:41
                tak sobie tlumacz..:-)
                • j_ar Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:42
                  a jak jest wg ciebie? ;)
                  • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 09:53
                    wedlug mnie nikt nie lubi kiedy kto inny mowi o pieniadzach. i nie jest wazne
                    czy jest to kobieta czy mezczyzna. Dlaczego? bo powoduje to zazdrosc. Logiczne.
                    I nie dziwi mnie absolutnie. Kobiety bogate (do ktorych sie nie zaliczam) nie
                    sa nudne. Chodza na silownie, na jezyki obce. znam takich wiele. moze tylko
                    szukaja wiekszej ilosci rozrywek. albo duzo pracuja. nie mozna powiedziec o
                    nich ze sa nudne. to tak jakbys powiedzial o gospodyni domowej ze jest nudna bo
                    siedzi przy garach caly dzien. Nie wolna tak generalizowac. wazne ze ludzie
                    czuja sie szczesliwi. dla mnie osobiscie pieniadze maja duze znaczenie. nie
                    licze ze mezczyzna bedzie mnie utrzymywal. sama sobie dam rade. ale chcialabym
                    zeby byl w stanie zarobic na siebie. na godziwe zycie. zebysmy mogli wspolnymi
                    silami kupic sobie mieszkanie badz dom. nuda? nie ja zdecydowanie nie czuje sie
                    nudna... a rozmowa o pieniadzach ? chyba nie sadzisz ze biegam po ulicy i
                    chwale sie zarobkami. prosze cie!!:-)
                    • j_ar Re: co jest nie tak 08.12.03, 10:07
                      hehehe.. no ok, troche sobie zgeneralizowalem:).. ale mialem na mysli osoby,
                      ktoych jedynym tematem w dyskusji sa pieniadze... to, ze chodza na silownie, do
                      sauny, do teatru czy kina moze nawet??? ma sie nijak do ich atrakcyjnosci,
                      kiedy w glowie tylko, ile, za ile, po ile, gdzie... mnogosc rozrywek nie
                      stworzy z nich nagle kogos kto bedzie atrakcyjny, ops..przepraszam, zle
                      powiedzialem, taka kobieta jest atrakcyjna bo zapeania nam rozywke na ktora nas
                      samych nie buyloby stac..kiedy jednak bedzie niedobra i nie spelni naszych
                      oczekiwan finansowych to niestety nasze uczucie wygasa..no nie wiem czemu :((
                      zazdrosc, kiedy ktos mowi o pieiadzach? nikt tego nie lubi?... alez...co tez
                      opowiadasz, wielu lubi rozmawiac o pieniadzach i lubi sluchac i wcale nie czuja
                      sie lepiej kiedy maja wiecej niz ktos czy tez nie nabieraja kompleksow kiedy
                      ktos ma znacznie wiecej, i znam kilkoro osob co tak samo mysla..ale temat ten
                      nie moze byc tematem stalym, ciaglym, glownym..bo nudny..po prostu
                      najzwyczajniej w swiecie jest nuuuuudnyyy. pienadze mozna zarabiac i wydawac,
                      zastanawiac sie jak rozplanowac....ale nie zyc nimi ciagle i nie wg nich
                      klasyfikowac ludzi
                    • Gość: gf Re: co jest nie tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.03, 10:07
                      1. skąd wiesz, co masz w oczach?
                      2. ci, którzy mają faktyczny problem są rozpoznawani, nie bój się o nich.
                      Potraktowałas to m-ce jak swego rodzaju śmietnik, więc dostałaś, na co
                      zasłużyłaś :)
                      3. miło sobie wszystko wytłumaczyć nieszczęśliwym przypadkiem i strachem
                      mężczyzn spowodowanych stanem konta, co?

                      eh, resztę Ci Jar wytłumaczy :)
                      • marusia_ogoniok [...] 08.12.03, 10:14
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 10:20
                        oj koledzy nie znacie mnie wcale a wcale. ale milo polemizowac. to akurat
                        uwielbiam swiat bylby taki nudny gdybysmy sie we wszystkim zgadzali....
                        moi znajomi pochodza z malego miasteczka. nie stac ich na wiele. ale przyjaznie
                        sie z nimi wiele lat. i tak juz zostanie. pieniadze.. ja pisalam o samotnosci a
                        temat dziwnie wszedl na tory wlasnie pieniedzy... i czy ja tak pokierowalam
                        rozmowa czy moze kto inny?:-) nie mozna ludzi generalizowac wg pieniedzy ale
                        tez prawda jest ze sa one wazne. i jest to prawda stara jak swiat. nie mowie o
                        milionach ale o godziwym zyciu.... pieniadze i seks... niestety:-)
                        • j_ar Re: co jest nie tak 08.12.03, 10:25
                          :)).. a bo jakos tak z twoich listow wyplywaja te pieniadze;)
                          • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 10:31
                            i oby jak najwiecej wyplywalo, tyle ze nie z listow.:-)
                            • j_ar Re: co jest nie tak 08.12.03, 10:51
                              powiem ci basiu tak w tajemnicy, ze znam kobiety w wieku latek twoich, ktore sa
                              nieszczesliwe z uwagi na to, ze nie sa z kims (noo.. moze kilka lat starsze
                              jednak), sa to osoby dobrze ustawione w zycu jak to sie mowi, uczeszczajace na
                              kursy, udzielajace sie towarzysko, ale wciaz same... i to, co zniecheca
                              mezczyzn do tych kobiet jest wlasnie ich podejscie do zycia, jedynymi tematami
                              jest kto co ma, komu sie powiodlo, kto jest kim, ile zarabia, co kupic, na co
                              kogo stac, gdzie pojechac, a gdzie sie bylo... i czemu nie mam tyle co tamtem
                              czy tamten
                              • basia7 Re: co jest nie tak 08.12.03, 11:09
                                MOZE I MASZ RACJE. NAWET SIE NIE KLOCE. TRUDNO SAMEMU PRZEWIDZEC CO SIE ROBI
                                ZLE.... I DLACZEGO... TAK CZY INACZEJ MAM NADZIEJE ZE KIEDYS TO SIE ZMIENI I
                                BEDZIE JUZ NAPRAWDE DOBRZE ALBO PRZYNAJMNIEJ WZGLEDNIE:-))
                        • Gość: Roman CO JEST "NIE TAK" Z NASZA BASIA ?- WYJASNIENIE IP: *.proxy.aol.com 04.01.04, 17:15

                          co jest nie takAutor: basia7 Data: 05.12.2003 11:03 + odpowiedz na list
                          ze mna...studiuje, mam swietna prace i wspaniale platna, w planach 2 pokojowe
                          mieszkanie, grono przyjaciol a ciagle jestem sama. przeciez nie jestem
                          wyjatkowa paskuda, mam cos do powiedzienia swiatu... czy to nie jest tak ze
                          faceci boja sie kobiet ktore wiecej zarabiaja? albo moze to ja zadzieram
                          nosa... sama nie wiem. wiem natomiast ze to bedzie kolejny w moim 24 letnim
                          zyciu sylwester ktory spedze nieciekawie, chociaz moglabym jechac daleko...co z
                          tego kiedy nie mam z kim. Zatem pracuje po godzinach i udaje ze robie kariere
                          ale tak naprawde to zazdroszcze tym wszystkim kobieta ktore maja rodziny....

                          przekonalam sie i wrocilam...Autor: basia7 Data: 08.12.2003 13:16 + dodaj
                          do ulubionych wątków + odpowiedz na list + odpowiedz cytując

                          jeszcze 2 lata temu bylam zakochana w USA. na odleglosc. wyjechalam na rok.
                          opiekowalam sie cudzymi dziecmi i teraz... wiem juz ze wszedzie dobrze gdzie
                          nas niema. zarabiam 3000 zlotych do reki i chociaz nie sa to kokosy to jestem u
                          siebie. w polsce! i bardzo podziwiam tych co zostawili wszystko i wyjechali
                          pracujec niekiedy bardzo ciezko... podziwiam ich

                          1. Ma za duzo czasu i wypisuje prowokacyjne pierdoly na roznych forach
                          2.nie moze sie zdecydowac, czy 3000 zlotych to ""wspanialy zarobek"czy "nie sa
                          to kokosy"
                          3. Jest zbyt zdolna , by znalezc chlopa- ma 24 lata, byla rok w USA, studiuje,
                          zarabia dwukrotnosc polskiej sredniej. kto dotrzyma kroku takiej chodzacej
                          wspanialosci?
                          • Gość: Roman [...] IP: *.proxy.aol.com 04.01.04, 19:45
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • cozac He, he Basiunia zaniemowila :) 05.01.04, 18:51

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka