Dodaj do ulubionych

Dlaczego (nie) wierzycie w Boga?

    • kejterin Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 19.05.09, 16:39
      ja przestalam wierzyc po... smierci mojego psa. Zdaje sobie sprawe, ze to byc
      moze dziecinne i niedojrzale ale chyba i tak nigdy nie bylam "silna w wierze"
      czy jak to tam nazwac. Typowa, mozna by rzecz, sprawa- poczulam okropna
      niesprawiedliwosc- niesprawiedliwe, potworne cierpienie mojego psa. Za co? Po
      co? Wiem, ze sama tez winna bylam, nie jest tak, ze obwinialam tylko Boga. Tak
      czy inaczej-od tamtej pory zaczelam bardzo watpic i w sumie nie robilam pozniej
      nic, aby to zmienic.
      W kosciele bylam ostatnio (po raz pierwszy od...3lat chyba) na pasterce-chcialam
      pojsc, "cos poczuc", sama nie wiem dokladnie co. Ale nie umialam sie ani modlic,
      ani tych piesni spiewac i wyszlam po kazaniu. Wydawala mi sie jednak sztuczna ta
      moja obecnosc tam.
      Rodziny nie mam silnie wierzacej, nie znalam czegos takiego, jak przymus
      chodzenia do kosciola nawet w swieta. Sama zaczelam sie kiedys wkrecac " w
      wiare" na zasadzie-2 razy oaza, co niedziela do kosciola, jakies spotkania
      modlitewne. Chodzilam na to, ale chyba tak naprawde za bardzo tego "nie czulam"
      a jedna z oaz zaliczam do najgorszych wakacji w moim zyciu, choc wiem, ze tam
      nie o wakacje chodzilo relax czy imprezy (po prostu zalatywala sekta-oaza w
      Stryszawie bodajze, moze ktos tam z Was kiedys byl?)
      Wierze sobie natomiast w "niebo"- w sensie w jakiegos rodzaju obecnosc
      niematerialna zmarlych bliskich.
      Czasem sie tylko boje, ze gdy spotka kogos z moich bliskich cos naprawde zlego,
      zwroce sie automatycznie do Boga z blaganiem o pomoc, co by bylo nie fair.
      Natomiast znam pare bardzo wierzacych osob, wcale nie "typowych zaklamanych
      katolikow" tylko ludzi naprawde gleboko wierzacych, nie obludnych, nie
      wytykajacych innym "niewiary", kochajacych ludzi. I to tez jest fajne.

      jak dla mnie to wszystko jedno w co kto wierzy, grunt, zeby potrafil wyzbyc sie
      czasem lub czesciej niz czasem egoizmu i potrafil wybaczac ludziom. Sama tez sie
      tego ucze.

    • funstein Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 19.05.09, 16:50
      Bóg jest i tyle.

      Zapytaj dowolnego fizyka jądrowego, to Ci powie, że
      widział i rozmawiał z Bogiem nie raz.

      Bóg to idea idealnej równowagi na każdym poziomie - od kwantu
      energii aż do galaktyk.

      Odchodzisz od Boga - odchodzisz od równowagi, cierpisz
      i umierasz.

      Dlatego poznanie Boga - czyli warunków uzyskania równowagi
      jest źródłem szczęścia.

      Z przyczyn oczywistych nie sposób poznać Boga w kościele -
      tam wykładają faceci w sukienkach rojenia schizofrenika-Chrystusa.

      Boga można poznać czytając Biblię od dobrej strony i rozmawiając
      z facetami w kapeluszach i czarnych szlafrokach.
      • jestemsobiemalymis Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 21:16
        Problem z religią i Bogiem jest taki że granica Tajemnicy,
        Wszechświata, pytań o praprzyczynę przesunęła się na tereny
        astrofizyki i badań cząstek elementernych. Funstein dobrze mówi.
        Dzisiaj fizycy i astrofizycy na codzień zmierzają się z pytaniami,
        które dla nas są niedostepne a dotyczą pytań o Boga. Astrofizyka to
        dzisiaj filozofia i teologia w nowym wydaniu. Problem również w
        tym,że sfera wyobrażeń, obrzędowości nie przesunęła się tylko
        zastygła w obrazach mędrca z siwą brodą (Boga) i kościołach
        zamienianych stopniowo w muzea dawnych wyobrażeń i religi kojące nas
        starymi kamieniami i atmosferą 'dawności'.

        Mało kto pamieta dzisiaj ,że klasztory powstały jako nowoczesne
        centra gospodarcze w celu propagowania nowoczesnych metod rolnictwa.
        Dzisiaj stanowią rozczulający świat 'dawności' i rzewności gdzie
        można spotkać się z produktami ekologicznymi i ziółkami.

        Gdyby kościół miał dawną żywotność na dzisiejsze czasy powstały by
        z duchem czasów klasztory farmaceutów, w których zakonnicy
        farmaceuci pracowali by nad nowoczesnymi lekami albo powstały by
        klasztory z zakonnikami naukowcami z własnymi akceleratorami cząstek
        elementarnych, badając w ten sposób granice materii i łapiąc boską
        cząstkę.
        Wtedy kościół byłby odbierany jako instytucja żywa i współczesna w
        której widać żywotność, bez potrzeby tłumaczenia sie dlaczego
        jeszcze istnieje, ze skutkami własnej działalności dostępnymi dla
        ludzi w sposób nowoczesny, a nie jako instytucja skostniała z lękiem
        patrząca w przyszłość bojąca sie wyzwań nowoczesnośći.
        Filozoficzne, czysto duchowo-religijne rozważania tez oczywiście
        decydują. Czasami zdarza mi sie przeczytac ciekawy tekst jakiegoś
        dominikanina albo księdza-filozofa ale...bardzo...bardzo rzadko i to
        sś momenty i chwile ulotne zagłuszone przez zgiełk współczesności.
        • mentice Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 22:03
          Ale belkot !!! Nie chce sie tego nawet komentowac.
          • aegis_of_heart Jeśli coś jest dla ciebie za trudne, 25.05.09, 12:24
            Jeśli coś jest dla ciebie za trudne, to się dokształć.
            I nie obrażaj mądrzejszych od siebie.

            A przeczywiście mały miś :) ma rację. Kto wie, może gdyby nie kontrreformacja
            itp. przyjemności widzielibyśmy kościół katolicki jako megakorporację - z
            drapaczami chmur, własnymi bankami, centrami badawczymi, handlowymi...

            Wystarczy zaznajomić się z historią, ale dla niektórych dwie strony tekstu to
            już za trudne.
      • japico Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 04.07.09, 11:29
        unstein napisał:

        > Bóg jest i tyle.
        Piękne dowodzenie. Brawo!

        > Bóg to idea idealnej równowagi na każdym poziomie - od kwantu
        > energii aż do galaktyk.
        Jeszcze lepsza definicja. Tylko jak się to ma do definicji definicji?
        > Odchodzisz od Boga - odchodzisz od równowagi, cierpisz
        > i umierasz.
        Czy jeśli odchodzisz od równowagi to odchodzisz od Boga i umierasz? Czyli po
        prostu jeśli działasz niezgodnie z prawami natury, np. wskakujesz rozgrzany do
        zimnej wody i doznajesz ataku serca? Hm? Co w tym jest. Tylko gdzie Bóg?

        > Z przyczyn oczywistych nie sposób poznać Boga w kościele -
        > tam wykładają faceci w sukienkach rojenia schizofrenika-Chrystusa.

        Czyli wracamy do definicji boga.
        > Boga można poznać czytając Biblię od dobrej strony i rozmawiając
        > z facetami w kapeluszach i czarnych szlafrokach.
        A jaką mam pewność, że to jest właściwy bóg, jeśli ma już być? I dlaczego
        akurat Biblię a ni inną tzw. świętą księgę? A co mają do tego faceci w
        kapeluszach i czarnych szlafrokach?
    • slotna A _ktorego_? ;))) 20.05.09, 16:29

      • kaa.lka Re: A _ktorego_? ;))) 20.05.09, 17:02
        badzmy goodzieciarzami do konca
        zatem teza:
        sposobem chwalenia (sie) Jestestwa zajmujemy sie w zyciu, czy
        poprzez odbicie jeho widzimy Istote zycia?

        w tlumaczeniu:
        nie bede usprawiedliwiac trudnosci postawionego pytania.jesli brak w
        nim logiki, prosze o miazdzaca krytyke. stawiam je osobom, ktore sie
        podjely myslenia.

        autor zgadza?

    • irmina45 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 19:04
      Wierzę
      nie mam tradycji rodzinnych w tym względzie, bo macocha - Swiadek
      jehowy, ojciec - nie cierpi kościoła, księży, teściowie - w zasadzie
      niewierzący, mąż - na początku małżeństwa tak sobie , dopiero z
      czasem.
      Nie jestem w stanie tego wyjaśnić, po prostu mocno wierzę, odkryłam
      Boga, czuję jego obecność w moim życiu, to się po prostu czuje. Albo
      ktoś odnajdzie taką drogę w zyciu albo pójdzie inną.
      Moje dorosłe córki: najstarsza - wierząca, średnia - niedawno
      zadeklarowała się jako ateistka, najmłodsza - wierząca. Wszystkie
      wychowywałam tak samo. Różnie się to układa i chyba nie da się
      racjonalnie wytłumaczyć powodów wiary lub niewiary...
    • 4v a dlaczego nie? 24.05.09, 19:04
      Wierzę że świat został stworzony przez istotę inteligentną, gdyż istoty
      inteligentne mają to do siebie że lubią Tworzyć.

      my ludzie jesteśmy na tyle potężni, by tworzyć światy wirtualne. z pewnością są
      istoty, które tworzą światy materialne. w jednym z nich żyjemy my.

      oczywiście nie wykluczam, że nasz świat jest światem wirtualnym.

      idiotyczna jak dla mnie byłaby opcja, w której świat stworzył się sam, i to na
      dodatek o takich stałych fizycznych, które umożliwiły powstanie życia, a w
      konsekwencji istot rozumnych.

      to że wierzę w Boga nie oznacza, że jestem jakoś super związany z którąś
      religią. a tym bardziej, że będę go czcić. Boga czczą tylko prymitywne i słabe
      jednostki. jak 1-4 letnie dzieci, co
      "czczą" swoich rodziców. z pozycji całkowicie słabych, niezdolnych do życia bez
      Boga (rodziców)...

      istoty silne potrafią żyć bez Boga, stąd taki wysyp ateistów ostatnimi czasy. po
      prostu ludzie stają się silniejsi. kiedyś, z pewnością, sami staniemy się
      Bogami, tworząc nowe światy i czerpiąc radość i spełnienie z obserwacji istot
      tam ewoluujących.

      taki jest dla mnie sens życia. tego traktowanego nieco szerzej, niż tylko "tu i
      teraz"
    • miroo Re: a dlaczego mam wierzyć? 24.05.09, 19:50
      bo kilka wieków temu ciemni ludzie wymyślili legendę w którą dzisiaj wierzą inni
      (społeczny dowód słuszności)???
    • niemogewtouwierzyc Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 19:55
      Nie wierze. Choc bardziej precyzyjnie, brzmialoby to: nie wiem, czy bog
      istnieje, nie zastanawiam sie nad tym, nie jest mi to potrzebne.
      Trudno mi osadzic swoje podejscie w jakims nurcie, trudno mi nazwac siebie
      ateistka, bo nie neguje istnienia boga. Po prostu nie wiem czy on istnieje i ta
      wiedza nie jest mi potrzebna. Nawet gdyby istnial nie mialoby to dla mnie
      zadnego znaczenia.
      Poki co uwazam tak po prostu, ze wszelkie formy wiary w "stworce, sprawce itp."
      czlowiek wymyslil, by latwiej mu bylo tlumaczyc pewne zjawiska - to lezy u
      podstaw. I mamy teraz koscioly i religie, na miare naszego "rozwoju"
      cywilizacyjnego...
    • tytanya Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 20:34
      Bo nie czuję takiej potrzeby.
    • lokop123 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 21:54
      Tak się długo zastanawiałem czy napisać tego posta czy nie napisać, aż w końcu założyłem konto i piszę.
      Moja droga to poznania Boga w sumie rozpoczęła się od ocierania się o ateizm. Sam już nie wiem, czy byłem ateistą, czy nie byłem w każdym razie pewna osoba którą spotkałem w życiu, książki Josepha Murphego i filozofia Emersona przekonały mnie w 100% procentach do boskości w sobie :) Tak więc pozdrawiam wszyskich wątpiących, poszukujących i tych którzy mają to już jak ja za sobą:) Pamiętajcie, według wiary Waszej będzie Wam dane...
    • grenzoid Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 22:13
      Ha! Zacznę od końca, czyli od ostatniego pytania. Otóż nie wiem. Nie wiem czy
      mam rację, bo nie próbuję mieć racji. Byłem wychowywany w wierze katolickiej,
      ale chyba nie dość skutecznie. Pojawiły się wątpliwości, niejasności, ale nade
      wszystko po prostu nigdy nie poczułem w żaden sposób boga. Msze były dla mnie
      nudnymi, sztywnymi rytuałami. Natłok argumentów z obu stron niezbyt mnie również
      pociągał, bo podobno nie o argumenty tu przecież chodzi. A dziś po prostu nie
      wierzę w boga, ale podobnie nie wierzę, że go nie ma. Ot, nie wiem i tyle.
      • focus35 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 11:47

        :))

        czasem nie wiedziec jest najtrudniej - a niezwykle czesto cos, co
        nazywamy wiara, jest ukryciem naszej niewiedzy


        grenzoid napisał:

        > Ha! Zacznę od końca, czyli od ostatniego pytania. Otóż nie wiem.
        Nie wiem czy
        > mam rację, bo nie próbuję mieć racji. Byłem wychowywany w wierze
        katolickiej,
        > ale chyba nie dość skutecznie. Pojawiły się wątpliwości,
        niejasności, ale nade
        > wszystko po prostu nigdy nie poczułem w żaden sposób boga. Msze
        były dla mnie
        > nudnymi, sztywnymi rytuałami. Natłok argumentów z obu stron
        niezbyt mnie równie
        > ż
        > pociągał, bo podobno nie o argumenty tu przecież chodzi. A dziś po
        prostu nie
        > wierzę w boga, ale podobnie nie wierzę, że go nie ma. Ot, nie wiem
        i tyle.
    • isiah.thomas Wierzę, bo 24.05.09, 22:28
      1. być może otrzymałem coś takiego jak "łaska wiary"
      2. kiedyś nabrałem takiego intuicyjnego przekonania
      3. wytłumaczyłem sobie to kiedyś na poły "filozoficznie"
      4. jeśli muzyka, która "dobrze" brzmi (czyli tzw. konsonanse) to nic innego
      tylko fale (dźwięk to fala) o matematycznie proporcjonalnych częstotliwościach
      to oznacza to, że klasyczne, rozumiane duszą/sercem klasyczne piękno może być
      opisane matematycznie, zatem na świecie jest jakiś rozumny porządek, którego
      początkiem musiał być jakiś Stwórca

      • grenzoid Re: Wierzę, bo 24.05.09, 22:53
        Przede wszystkim chciałem zwrócić uwagę na pojęcie "łaski wiary". Otóż to !
        Nieraz "wojującym" wierzącym mówiłem, że przecież to pojęcie z Biblii i że moja
        niewiara może wynikać po prostu z tego. Ale wtedy zawsze okazywało się, że można
        wszystko interpretować na dowolny sposób - byle pasował do ogólnego zarysu
        jedynie słusznej koncepcji. Mam wrażenie, że isiah.thomas jednakże rozumie, że
        wiara jest czymś, co może, lecz nie musi się przydarzyć.

        A teraz czepię się pkt. 4. Przemyśl tą część wypowiedzi. Czy to, że coś, co nam
        się podoba, podlega jednocześnie pewnym miarom nauk ścisłych musi oznaczać, że
        ktoś to stworzył ? Czy nie jest to nieco dziecinne uproszczenie ? I tu dodam
        własne przemyślenie nt. znacznej części argumentacji wierzących, starających się
        dowieść swojej racji. Otóż ludzie myślą nazbyt często w cholernie
        antropocentrycznych kategoriach. Kropka.
      • aegis_of_heart Hmm... ale z logiką nietęgo. 25.05.09, 11:52
        Do kwestii wiary odnosić się nie widzę sensu - aczkolwiek czytając Twój wywód
        logiczny nie mogę przejść obojętnie.

        Mam nadzieję, że prędko zrozumiesz, że Twoje wnioskowanie w punkcie 4. jest
        nielogiczne i absurdalne.

        Zwyczajnie między poszczególnymi zdaniami nie zachodzi implikacja. Wypowiadasz
        jakieś tezy, ale nie ma między nimi relacji przyczynowo-skutkowej.

        Właściwie to już kończy sprawę.

        Ponadto, rzeczywiście jesteś skrajnie antropo- i kulturocentryczny i braki we
        wnioskowaniu wypełniasz niezwerbalizowanymi aksjomatami (które są błędne).

        Na domiar złego, w dociekaniu rozumowym szukasz wyłącznie potwierdzenia własnej
        opinii, co krytykował już Popper.
        Nie sprawdzasz wnioskowania, więc można je sparodiować a rebours:

        "jeśli muzyka, która "źle" brzmi (czyli tzw. dysonanse) to nic innego
        tylko fale (dźwięk to fala) o matematycznie proporcjonalnych częstotliwościach
        to oznacza to, że klasyczna, rozumiana duszą/sercem klasyczna brzydota i
        nieporządek może być opisana matematycznie, zatem na świecie jest jakiś chaos,
        którego początkiem nie mógł być żaden Stwórca".
        Co więcej, tak w średniowieczu opisywano trytony, jako interwał diabła. :D

        Prawdę rzekłszy, radziłbym podszkolenie się w logice.
        Wówczas zauważysz, że te "filozoficzne dowody" są zawsze o kant d. potłuc.
        • krawiec6661 Re: Hmm... ale z logiką nietęgo. 25.05.09, 13:36
          Co ty tak z ta logiką? :)

          Jeśli Bóg istnieje, to nasz świat który stworzył jest dla niego tworem
          wirtualnym (jak dla nas program komputerowy symulujący świat). Tym sposobem jako
          twórca nie jest ograniczony żadnymi zasadami, nawet logiką (może sobie tworzyć
          wyjątki i paradoksy do woli). To chyba logiczne :)) Kwestią sporną pozostaje
          jedynie samo istnienie lub nie istnienie Boga / Stwórcy / Absolutu...
          • aegis_of_heart Brawo. 25.05.09, 13:57
            Skoro nie możemy być pewni nawet własnego wnioskowania, to nie możemy być pewni
            niczego i kwestia istnienia boga jest nierozstrzygalna.

            Reszta pozostaje kwestią osobistych odczuć, potrzeby, wiary czy jak to nazwać -
            i jest to tradycyjne stanowisko sceptycyzmu.
            Jeśli ktoś potrzebuje, może sobie wierzyć w cokolwiek - jest to tylko
            nieudowadnialne. I tu zgoda.

            Zakładając jednak, że możemy cokolwiek powiedzieć o rzeczywistości - jak się ma
            Twoja wypowiedź do tego, co napisałem?
            Jak się ma to do rzekomych "dowodów" na istnienie boga (czy Boga?)? :)
            • krawiec6661 Re: Brawo. 25.05.09, 14:13
              > Jak się ma to do rzekomych "dowodów" na istnienie boga (czy Boga?)? :)

              Liczę na jakiś fajny paradoks który Bóg stworzył w przypływie dobrego humoru
              łamiąc zasady logiki :)
              • szalony_kucharz Jakie czasy, taki Bóg 26.05.09, 10:33
                Raz rzemieślnik, raz ogrodnik, raz stateg nad strategi, a ostatnio złośliwy
                programista.

                Nie ma w całym Wszechświecie studni tak głębokiej, żeby na jej dnie nie można
                było dostrzec ludzkiej twarzy.

                Durkheim był genialny w swojej koncepcji religii rozumianej jako odświętne
                traktowanie przez ludzi najważniejszych zasad społecznych. A społeczeństwo to
                ludzie. Stąd i obraz na podobieństwo. W dobie informatycznej rewolucji będzie
                nim karykatura Billa Gatesa, w kraciastej koszuli i sweterku w serek, z bosko
                zatuczonymi okularmi na pryszczatym nosie.
        • grenzoid Re: Hmm... ale z logiką nietęgo. 05.06.09, 18:53
          Dodam - z przyjemnością - że pentatonika minorowa, znana wśród muzyków bez
          teoretycznego zaplecza "skalą bluesową" również uznawana była za świństwo i
          diabelskie dziecię.
    • bugmenot2008_2 A wierzysz w reinkarnację? 24.05.09, 23:06
      A wierzysz w reinkarnację? Skąd wiesz, że masz rację?

      A wierzysz w gromowładnego Dzeusa, który wraz z Herą spija nektar na górze Olimp? Skąd wiesz, że masz rację?

      A co spowodowało, że nie wierzysz w to, że bóg Ngai dał Masajom całe bydło świata? I nie mam na myśli argumentów racjonalnych czy empirycznych, tylko po prostu: skąd u Ciebie wziął się taki pogląd, jakoby bóg Ngai wcale nie dawał wszelkiego bydła we władanie Masajom? Intuicyjnie do tego doszedłeś, odziedziczyłeś to po rodzicach, czy co?
    • fuks0 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 23:25
      Piszesz o ateistach i teistach, zapomniałeś jeszcze o agnostykach... A skąd
      agnostycy wiedzą, że mają rację? Ponieważ matematyka (a dokładniej logika
      matematyczna/rachunek zdań) nie kłamie :)
    • godiva1 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 00:03
      Ja po prostu mam tak budowany mozg, ze mi nie pozwala w nic slepo
      wierzyc. Takie DNA w mojej rodzinie, nawet moje male dziecko juz
      teraz jest sceptyczne.
      • krawiec6661 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 02:47
        Sceptycyzm i racjonalizm raczej nie przenoszą się na następne pokolenia
        genetycznie :). Myślę, że po prostu żyjesz w rodzinie, w której zanikły
        religijne tradycje i tyle. Dzieciakowi daj jednak wolną wolę, nie programuj go
        od razu na swoje podobieństwo. Może mu się ta wiara jeszcze kiedyś przydać i np.
        dzięki temu będziesz mógł się spotkać z dorosłym synem chociaż z okazji jakiegoś
        "katolskiego" święta a nie tylko "co tam słychać?" przez telefon raz na rok :))
        • stoova Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 10:11
          Utrzymujesz relacje z rodziną podług czerwonych cyferek w kalendarzu? Gratulacje.
          • krawiec6661 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 10:21
            Ja akurat nie, ale znam takie osoby, dla nich to okazja aby się przemóc i w
            końcu ruszyć tyłek. Czasem kiedy rodzina mieszka bardzo daleko od siebie to tak
            bywa.
        • japico Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 12:19
          krawiec6661 napisał:
          Dzieciakowi daj jednak wolną wolę, nie programuj go od razu na swoje podobieństwo.
          - - Tu chyba jednak sugerujesz coś odwrotnego: by dziecko zaprogramować jednak.
          Czy nie wystarczy jednak wyjaśnić dziecku znaczenie świąt i obrządków? Które
          zresztą chrześcijaństwo (żeby dojść do źródeł) przejęło od tzw. pogan.
          A propos słowa "katolski" - takie słowo spotkałem niedawno u pewnego księdza,
          który był zrażony antyklerykalizmem pewnych młodych ludzi samemu nie będąc w
          stosunku do nich fair.
          • krawiec6661 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 12:27
            Nie nie, chodziło tylko o to aby np. nie zniechęcać dziecka jesli np. któregoś
            dnia zainteresuje się buddyzmem albo zapyta kim był Jezus. Najlepiej żeby samo
            się dowiedziało i oceniło, chociaż reakcja będzie jednak mocno zależna od
            wychowania, wzorców które przekazałeś no i tego jak Ty to widzisz, bo dla
            dzieciaka jesteś jako rodzic największym autorytetem w tego typu sprawach.

            A co do zrażonego księdza, oni się raczej wszystkim wiecznie zrażają :))
    • stanwewnetrzny Doświadczenie pustki 25.05.09, 00:44
      Nagle poczułem że jestem sam, że nikt nie ma dla mnie żadnego planu, że odpowiedzialny za swoje życie jestem jedynie przed sobą.
      I że nikt się mną nie opiekuje, cokolwiek mam (lub nie mam) wynika z moich działań (zaniechań).
      Sam na tej ziemi - a niebo nie wiadomo czy jest - i to było doświadczenie prawie mistyczne.
      Nie wiem czy mam rację, po prostu zawieszam pytanie o Boga, przestałem się nad tym zastanawiać
      • krawiec6661 Re: Doświadczenie pustki 25.05.09, 02:22
        Jeśli tłumaczyć to naukowo, to nic nie dzieje się bez przyczyny. Musiało ci to
        byc do czegoś potrzebne i wypłynęło z podświadomości (zadziałała intuicja). To
        nic więcej jak świadomy wybór sposóbu na życie. Widać nie potrzebujesz miec
        żadnego opiekuna, nie pragniesz wiedzy na temat sensu życia, nie oczekujesz po
        śmierci żadnego rozliczenia itd. Mnie najbardziej ciekawi nazwanie takiego
        wydarzenia mistycznym.
        • aegis_of_heart Re: Doświadczenie pustki 25.05.09, 17:41
          Bo sądząc z opisu to było doświadczenie mistyczne - albo, w języku psychologii,
          odrębnego stanu świadomości.

          Takie przeżycia są rzadkie, ale zazwyczaj bardzo wiele wnoszą w nasze życie.

          A w swoim opisie ewidentnie się plączesz, krawcze. Albo wypływa z
          podświadomości, albo jest świadomym wyborem...
          Podobnoś człowiek religijny, a nagle niefachowo próbujesz użyć naukowego języka.
          A dalej imputujesz różne dziwne rzeczy.

          Tymczasem kolega stanumysłu dokonał wglądu i znalazł wiele fascynujących rzeczy.
          Czego i Tobie, sobie i nam wszystkim życzę, bo to wspaniała sprawa.
          • focus35 Re: Doświadczenie pustki 25.05.09, 20:54

            :))
            kontakt z rzeczywistoscia bywa absolutny - dlatego to doswiadczenie
            mozna nazwac mistycznym
            (nie musimy od razu mieszac do tego jakiegos konkretnego Boga, z
            konkretnymi ksiegami, nakazami, rytualami i naszymi wyobrazeniami na
            Jego czy Jej;) temat itd.

            aegis_of_heart napisał:

            > Bo sądząc z opisu to było doświadczenie mistyczne - albo, w języku
            psychologii,
            > odrębnego stanu świadomości.
            >
            > Takie przeżycia są rzadkie, ale zazwyczaj bardzo wiele wnoszą w
            nasze życie.
            >
            > A w swoim opisie ewidentnie się plączesz, krawcze. Albo wypływa z
            > podświadomości, albo jest świadomym wyborem...
            > Podobnoś człowiek religijny, a nagle niefachowo próbujesz użyć
            naukowego języka
            > .
            > A dalej imputujesz różne dziwne rzeczy.
            >
            > Tymczasem kolega stanumysłu dokonał wglądu i znalazł wiele
            fascynujących rzeczy
            > .
            > Czego i Tobie, sobie i nam wszystkim życzę, bo to wspaniała sprawa.
    • beniamin03 Wierzyłem, przestałem 25.05.09, 00:49
      Nie wiem już czy wciąż wierzę... Poszło o jedno zdanie: "proście, a otrzymacie".
      Prosiłem a On głuchy pozostał. I nie chodziło o nic wielkiego, najprostszą w
      życiu sprawę... A On odmówił mi... To znaczy pewnie nie usłyszał...?
      • krawiec6661 Re: Wierzyłem, przestałem 25.05.09, 02:29
        Miałem podobnie, chociaż nie doprowadziło to do utraty wiary. Dopiero po pewnym
        czasie odkryłem, że moja prośba spełniła się, ale w pewien pokrętny sposób, ale
        za to był w tym dodatkowy sens, lekcja. Nie wiem na pewno czy tak było, ale jest
        to prawdopodobne.

        Jest jeden sposób na odzyskanie wiary. Trzeba po prostu poczynić w tym kierunku
        jakiekolwiek w miare sensowne i wymagające pracy działania. Tyle, że jeśli komuś
        nie zależy za bardzo, to sie nie uda raczej.
        • beniamin03 Re: Wierzyłem, przestałem 26.05.09, 00:58
          A co jeśli człowiek próbuje, podejmuje się różnych działań, i nic? Milczenie
          boskiej istoty jest przerażające. Tylko pytam: po co ON daje nadzieję,a później
          odbiera wiarę? Po co daje wskazówki (proście), a potem milczy? Po co?? Żeby z
          góry śmiać się z naszych prób, z naszych próśb, z naszych nadziei? Wiem,
          przemawiam przeze mnie gorycz. Ale ufałem w słowa Ewangelii, wierzyłem całym
          sercem. A co dostałem w zamian? Ból i łzy...
          • k-57 nieboraczek... 26.05.09, 01:06
            beniamin03 napisał:
            A co dostałem w zamian? Ból i łzy...

            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

            moje moro ma duze rekawy gamoniu, dam ci jeszcze kominairke zebys
            sie wychliptal w nia.....
            zapomniales nocna dawke lyknac?
            relanium...i licz barany na niebie
            • beniamin03 Re: nieboraczek... 30.05.09, 21:00
              komentarz na miarę... hmm czego? Moro zastępuje mózg?
          • wen_yinlu Re: Wierzyłem, przestałem 05.06.09, 18:40
            Jako osoba niewierząca prośby kierowane do Boga widzę z boku jak mówienie do
            dużego lustra, jak mówienie do swojego odbicia... z tyloma emocjami,
            oczekiwaniem, prawdziwą nadzieją, ufnością...

            i wszystko w stronę lustra. Smutne to strasznie.
    • krawiec6661 Dlaczego wierzę 25.05.09, 02:06
      Mam podejście gnostyckie, więc staram się odkrywać Boga także przez naukę. Jeden
      z argumentów "para-naukowych" to fakt, że ewolucja i dobór naturalny nie pozbyły
      się tego "balastu" w postaci wiary. Poza tym nie ma "reakcji" bez "akcji", więc
      nie mogę sobie wyobrazić, że świat istniał od zawsze i nie było żadnych powodów
      jego powstania. Zastanawiam się tez skąd "boskie proporcje" (golden section) i
      inne matematyczne prawidłowości w naturze. Oprócz tego na przestrzeni lat
      zauważyłem, że los bardzo często dziwnie się układa, tak jakby całe zycie było
      pewną logiczną lekcją daną przez jakąś siłę wyższą. Chodzi o liczne dziwne
      zbiegi okoliczności, a starałem się nie popadać zbytnio w "magiczne myslenie".
      Staram sie rozumieć wiarę jako intuicyjne rozumienie przez prostego człowieka
      czegoś, co byc może kiedyś stanie się jasne i klarowne oraz sensowne pod
      względem naukowym. Na koniec - religie miały tak duży wpływ na kształt świata,
      że już samo to sprawia, że są one "prawdziwe". Można powiedziec, że "słowo
      ciałem sie stało". Jak widzicie, moje podejście jest dość racjonalne.

      Są jeszcze inne powody, np. to że wiara sie przydaje w życiu, pomaga znosić
      lepiej różne trudy, pogłębia kontakty w rodzinie itd.
      • mentice Re: Dlaczego 25.05.09, 02:47
        W co/kogo wierzysz ? Nie potrafisz wyobrazic sobie ze wszechswiat
        istnial od zawsze, ale pewnie potrafisz sobie wyobrazic ze twoj bog
        istnial od zawsze. Ten brak wyobrazni do wszechswiata pchnal cie w
        swiat urojony. Masz mimo wszystko bogata wyobraznie.
        Nie wazne czy wierzysz, wazne ze dajesz na tace.
        • krawiec6661 Re: Dlaczego 25.05.09, 03:49
          Nie muszę sobie wyobrażać wiecznego wszechświata, bo nauka już taka wizje
          zaproponowała dośc wymownie i obrazowo. Pulsuje wiecznie zapadając sie w sobie a
          potem wybuchając, i od początku. Ja po prostu skłaniam sie ku tezie, że najpierw
          była jakaś wielka osobowa siła, która wprawiła tą machinę w ruch lub stworzyła.
          Nie skupiam sie tak bardzo na detalach jak Ty po prostu. Zresztą, i tak wiadomo
          juz teraz na 100%, że kiedyś spełni sie przepowiednia proroka Kononowicza
          mówiąca, że "Nie będzie niczego...".
          • mentice Re: Dlaczego 25.05.09, 05:55
            Wielka osobowa sila ? Co to za bajka ?
            Co to znaczy osobowa ? I po co sila ?
            Ta osobowa to juz tak istniala od zawsze,
            czy te sile poruszyla jeszcze wieksza superosobowa sila ?
            I tak dalej ...
      • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:15
        krawiec6661 napisał:

        > Mam podejście gnostyckie, więc staram się odkrywać Boga także
        przez naukę. Jede
        > n
        > z argumentów "para-naukowych" to fakt, że ewolucja i dobór
        naturalny nie pozbył
        > y
        > się tego "balastu" w postaci wiary.

        A ja odnoszę wrazenie, ze ewolucja wyzbywa się wiary jako zbędnego
        balastu jak to nazwałeś. Im człowiek mądrzejszy tym mniejsza
        skłonność do wiary w rózne rzeczy:... w Boga, we wrózby, w UFO, w
        duchy, w jakieś dziwne zbiegi okoliczności, w przesady....
        • serduszko_dla_dzieci Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:23
          Wiara w boga, czy brak wiary to nie ma żadnego znaczenia. Koś wierzy, spoko -
          nie wierzy, też spoko! Liczy się tylko to co człowiek robi - czyni. Przecież
          nawet jeśli jest ateistą, nie znaczy to że nie ma miłosierdzia dla bliźnich!
          Może pomagać innym, organizować akcje charytatywne, nieść pomoc chorym dzieciom,
          czy nawet pomagać w schronisku dla zwierząt.
          Dlaczego, wierzysz, nie wierzysz? Czy to naprawdę się liczy? W obliczu
          zagrożenia, czy nawet śmierci wierny katolik, czy inny wierzący mozę przestać
          wierzyć, a zagorzały ateista nagle modlić!
        • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:23
          A ja odnoszę wrazenie, ze ewolucja wyzbywa się wiary jako zbędnego
          > balastu jak to nazwałeś. Im człowiek mądrzejszy tym mniejsza
          > skłonność do wiary w rózne rzeczy:

          rozbawilo mnie to, doprawdy
          stwierdzenie 'im czlowiek madrzejszy'
          no tak, im czlowiek madrzejszy tym bardziej pokorny
          i swiadomy coraz bardziej, jak wiele spraw jest
          nieodgadnionych, nieodkrytych jeszcze

          wedlug Ciebie 'madrzejszy' to ignorant po prostu
          • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:48
            Ano...Wszak jest wieli naukowców, którzy pozostali wierzący. Problem w tym, że
            ludzie dzisiaj oglądną na youtube zeitgesta, posłuchają Dawkinsa, przeczytają
            Kod Leonarda, oglądną kilka odcinków programu na Discovery i myślą, że posiedli
            całą wiedzę o wszechświecie. Możliwe że tylko nam się wydaje, że bardzo sie
            posunęliśmy do przodu w widzeniu rzeczywistości w stosunku do ludzi żyjących
            2000 czy 1000 lat temu.

            Moim zdaniem wiele religii posiada uniwersalne przekazy, które są dostosowane
            zarówno dla ludzi prostych, jak i bardzo inteligentnych. Ci drudzy często szydzą
            sobie z religii bo poznali tylko tą prostą i metaforyczną stronę, nie
            zagłębiając się w "drugie dno". Ale możliwe, że tylko mi się wydaje.
            • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:51
              dosc dobrze to Krawiec ujales
              'drugie dno' jest bardziej interesujace
              • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:59
                Nie wiem czy na pewno rozumiemy tak samo to "drugie dno". Dla mnie to właśnie
                badanie, szukanie, nauka, która jak sądzę też może zaprowadzić do poznania Boga
                (także przez analizę jego dzieła). Dobrą metaforą może być gra komputerowa.
                Zwykły gracz może poznawać w niej świat, inne postacie, szukać wskazówek
                pozostawionych przez autora itd. a ktoś inny może starac się wniknąć w kod
                źródłowy, używać specjalnych kodów, badać silnik graficzny itd. Zadaje sobie
                jednak czasem pytanie, czy Bóg życzy sobie takich ingerencji, bo takie
                "grzebanie w kodzie".
                • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:05
                  Nie wiem czy na pewno rozumiemy tak samo to "drugie dno". Dla mnie
                  to właśnie
                  > badanie, szukanie, nauka, która jak sądzę też może zaprowadzić do
                  poznania Boga
                  > (także przez analizę jego dzieła).

                  sadze, ze podobnie rozumiemy
                  tyle, ze u mnie zawsze bylo to gleboko intuicyjne dno
                  wzbogacane od dziecinstwa zdarzeniami, doswiadczeniami
                  co spowodowalo chec poszukiwania dalsza
                  • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:15
                    Według psychologów i naukowców intuicja to docieranie do wiedzy, która jest
                    schowana głębiej w naszym mózgu i która nie jest uporządkowana na tyle aby
                    wyciągać pełne logiczne wnioski. Stąd mamy odczucia. Chociaż może istnieją różne
                    typy intuicji i jeden z nich to wiedza z poza obszaru naszego standardowego
                    rozumowania. Do mojej pierwszej definicji nie pasuje np. zjawisko iluminacji
                    oraz wiedzy zdobywanej w głębokim transie lub podczas hipnozy. Tyle tajemnic
                    jeszcze do odkrycia.
            • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:09
              krawiec6661 napisał:

              >
              >
              > Moim zdaniem wiele religii posiada uniwersalne przekazy, które są
              dostosowane
              > zarówno dla ludzi prostych, jak i bardzo inteligentnych.

              A moim zdaniem współcześnie nie potrzeba religii aby być przyzwoitym
              człowiekiem. Nie potrzebuję nikogo kto będzie mi mówił co to dobro a
              co zło, mam rozum i sama mogę to ocenić. A przewódcy religijni nie
              posiedli jakiejs tajnej czy nadzwyczajnej wiedzy tez po prostu są
              ludzmi i to co głosza to ich próba odpowiedzi na dręczące ludzkość
              pytania.
              • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:31
                Mądrze prawisz, humanizm tez piękna rzecz. Tylko czyż nie jest on po prostu
                wiarą w to, że człowiek to najwyższa wartość? Wielu twierdzi inaczej, np. że
                warto człowiekowi wybić wszystkie zęby, bo 100 zł które ma przy sobie jest
                więcej warte dla nas niż on sam :))
            • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 14:17
              krawiec6661 napisał:

              > Ano...Wszak jest wieli naukowców, którzy pozostali wierzący.
              Problem w tym, że
              > ludzie dzisiaj oglądną na youtube zeitgesta, posłuchają Dawkinsa,
              przeczytają
              > Kod Leonarda, oglądną kilka odcinków programu na Discovery i
              myślą, że posiedli
              > całą wiedzę o wszechświecie


              problem w tym ze ludzie przeczytaja pismo sw i mysla ze posiedli
              wiedze o Bogu ;o)))))))
          • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:18
            Jesli człowiek nie wierzacy w UFO czy taroty to ignorant to niech
            tak będzie.
            Wg mnie są ludzie ze skłonnoscia do wiary w rózne dziwne rezcy i
            niedowiarkowie, sceptycy. I wcale sceptycyzmu nie zrównałabym z
            ignorancją. Choc czasami tak jest ja np. jestem ignorantka
            wróżbiarska nie wierze w to i nie szukać prawdy w tej kwestii dla
            mnie to zwykły zabobon, bzdura.

            tin.ker.bell napisała:

            > A ja odnoszę wrazenie, ze ewolucja wyzbywa się wiary jako zbędnego
            > > balastu jak to nazwałeś. Im człowiek mądrzejszy tym mniejsza
            > > skłonność do wiary w rózne rzeczy:
            >
            > rozbawilo mnie to, doprawdy
            > stwierdzenie 'im czlowiek madrzejszy'
            > no tak, im czlowiek madrzejszy tym bardziej pokorny
            > i swiadomy coraz bardziej, jak wiele spraw jest
            > nieodgadnionych, nieodkrytych jeszcze
            >
            > wedlug Ciebie 'madrzejszy' to ignorant po prostu

            • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:40
              Jesli człowiek nie wierzacy w UFO czy taroty to ignorant to niech
              > tak będzie

              nie rozumiem dlaczego zawezasz problem 'innych, niepoznanych spraw'
              do UFO czy tarota
              Twoja argumentacja jest tendencyjna
              nie chcesz widziec, Twoj wybor

              ja nie mam zamiaru Cie do niczego przekonywac
              i tyle
              • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:49
                tin.ker.bell napisała:

                > Jesli człowiek nie wierzacy w UFO czy taroty to ignorant to niech
                > > tak będzie
                >
                > nie rozumiem dlaczego zawezasz problem 'innych, niepoznanych
                spraw'
                > do UFO czy tarota
                > Twoja argumentacja jest tendencyjna
                > nie chcesz widziec, Twoj wybor
                >
                > ja nie mam zamiaru Cie do niczego przekonywac
                > i tyle

                a gdzie napisalam ze nie chce wiedziec wrecz przeciwnie, tyle tylko
                ze moze tak byc ze nigdy nie bedziemy wiedziec. |Ze odpowiedzi na te
                pytania pozostaną w sferze filozofii tak jak to jest teraz.

                Niczego nie zawezam podalam kilka przykladow wiary ludzi w dziwne
                rzezcy bo tarota nie zaliczyłambym do rzeczy niepoznanych
            • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:40
              Ja wierzę w horoskopy, ale tylko te ogólnie opisujące charakter ludzi. Możliwe,
              że to tez da się wytłumaczyć naukowo. Planety mogą się okazać na tyle potężnymi
              siłami, że mają wpływ na predyspozycje psycho-fizyczne ludzi urodzonych (lub
              rozwijających się) w czasie konkretnego układu planet. Reszta to ubranie tego w
              mistyczną otoczkę, i uporządkowanie danych.

              Większość opisów mojego znaku zodiaku zgadza się w 90-100%, widziałem tez stronę
              www skupiającą ludzi o tym znaku, i mieli bardzo podobne charaktery. Wszystkie
              napotkane przeze mnie kobiety z pod znaku panny były pedantkami. Być może zaraz
              odezwą się bałaganiarze z pod tego znaku, ale to nie burzy mojej tezy, bo w grę
              wchodzą jeszcze inne uwarunkowania.

              Psycholodzy twierdzą, że większośc naszych reakcji jest tak naprawdę
              automatyczna i z góry można ją przewidzieć jeśli wziąć pod uwagę środowisko w
              którym się dana osoba wychowała i wcześniejsze doświadczenia życiowe. Dodatkowym
              czynnikiem może być tu właśnie znak zodiaku i związane z nim predyspozycje i
              uwarunkowania.
              • jestemsobiemalymis Re: Dlaczego wierzę 26.05.09, 02:14
                Mam tak samo .Cechy charakteru wypisz wymaluj sprawdzaja mi sie w
                znakach zodiaku.
                Krawiec jestes filozof taki swojski, troche cie buja raz w lewo
                raz w prawo, ale starasz utrzymac sie na powierzchni. Taki ktory
                pogada o Bogu i literka z tesciem wypije:) Tak trzymac! Plodozmian
                musi byc.
                Osobisce mam przykre doswiadczenie ze starszymi ludzmi
                niewierzacymi o bardzo antyklerykalnych pogladach argumentowanych w
                bardzo prymitywny sposob. Ci ludzie sa zwylke strasznymi
                antysemitami. W domu zadnej ksiazki nie maja. Nwaet zestawu Polaka
                czyli ksiazki o Papiezu i encyklopedii. Gazet nie czytaja. I maja
                pojeciowy metlik w glowie. Wielbia komune i wspominaja jak to
                fajnie bylo bo gorzalka byla i dziewuchy dawaly.
                Znam tez panie wierzace, starszawe ,lekko radjo-maryjne (ale bez
                przesady), niegdys panie doktorowe, dyrektorki itp. Majace lekki
                etos inteligencki ale bez rozmow o Schopenhauerze. Po prostu sa o
                niebo cale ciekawsze od tych prymiywnych kombatantow ludowych
                antyreligijnych i osobiscie swierdzam ze ludzie ktorzy chodza do
                kosciola sa duzo lepsi od tych co niechodza (w starszych pokoleniach)
                W mlodzszych bywa juz roznie.
                Co do racjonalnosci. W dzisiejszych czasach jest tak duzo
                nieracjonalnosci w zachowaniu tych ktorym sie wydaje ze w bujdy nie
                wierza ze jestem sklonny uwazac iz kazde pokolenie ma tekiego Boga
                na jakiego sobie zasluzy.
                Po dwuch tysiacach chrzescijanstwa jestesmy swiadkami wypalenia sie
                judeochrzescijanskiej projekcji (konceptu) ludzkosci idacej do
                przodu jako Dziejowego Ruchu. W ramach "stawania sie". Tym samym
                czas symbolizowany jako strzala (w chrzescijanstwie) zostaje z
                powrotem zamieniony na czas kolisty na wzor grecki. Grecy
                idealizowali rzeczywistosc upiekszajac ja. Chrzescijanie starali sie
                realizowac idealy trafiajac na sprzecznosci ludzkiego gatunku.
                Wypalila sie pewna historia i wracamy do Grecji i w dzisiejszych
                czasach tzw ikony pop-kultury, gwiazdy i celebryci pelnia ta sama
                role co niegdys greccy bogowie, pol-ludzie i pol-bogowie
                Nastolaty sikajace po nogach bo zobaczyly GO. No wtedy watpie w
                racjonalnosc. Nie wiem czy pokazywanie sie w telewizji jest dowodem
                na madrosc, ale dla siks nie madrosc jest wazna ale OBECNOSC jak
                jakichs bostw:) Smiac sie tylko idzie!
                • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 26.05.09, 17:50
                  > Krawiec jestes filozof taki swojski [... ]Taki ktory
                  > pogada o Bogu i literka z tesciem wypije:)

                  "Wiejski filozof" w takim razie by pasowało... no to chlup! :-]

                  > Co do racjonalnosci. W dzisiejszych czasach jest tak duzo
                  > nieracjonalnosci w zachowaniu tych ktorym sie wydaje ze w bujdy nie
                  > wierza ze jestem sklonny uwazac iz kazde pokolenie ma tekiego Boga
                  > na jakiego sobie zasluzy.

                  To by się zgadzało. Podobnie każdy kraj ma takiego Elvisa na jakiego sobie
                  zasłużył. A z rzeczy nieracjonalnych, to np. taka sytuacja: jest sobie kupka
                  plazmy (czy tez jakaś tam inna osobliwość lub inne dziwadełko) i nagle sruuu,
                  mija głupie 12 miliardów lat i mamy mikroskop, pół litra na stole i różne inne
                  fajne rzeczy... Z tej plazmy. To mi nie daje spokoju!

                  Z rolą gwiazd zgadam się w zupełności. W końcu nazywa się ich tez 'idolami' :)
          • jestemsobiemalymis Re: Dlaczego wierzę 26.05.09, 01:43
            Widzisz. Wiedziec znaczy cierpiec. Im wiecej wiedzy tym wiecej
            pokory. Tylko glupi mysli ze wie. Prawdziwa madrosc bywa milczeniem.
            Im wiecej pytan tym wiecej odpowiedzi, a im wiecej odpowiedzi tym
            wiecej pytan. Nie ma takiego punktu, ktory by wyczerpywal wszystko.
            Komplikacja jest nieunikniona. Nie chodzi tu tylko o ta dyskusje ale
            i cala dostepna wiedze zebrana przez ludzi przez kilka tysiecy lat.

        • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:39
          Możliwe, że się pozbywa, ale tak powoli, że tego nie dostrzegamy. Zgadzam się,
          że kiedyś ludzie tłumaczyli sobie wszelkie bardziej spektakularne zjawiska
          Boskim działaniem np. zniszczenie Jeryha, które jak dzisiaj wiemy było
          spowodowane prawdopodobnie ruchami tektonicznymi (miasto było wybudowane w
          najgorszym możliwym miejscu pod tym względem). Mojżesz długo uczył się róznych
          trików od kapłanów Egipskich, śmiercionosna arka przymierza mogła być po prsotu
          naelektryzowana lub zawierać w sobie prymitywny kondensator(stąd boskie pioruny
          wokół niej) oraz obrosnąć legendą. Historia Noego i jego arki jest mało
          prawdopodobna i przeczy nauce pod wieloma względami... To są informacje, które
          współczesny człowiek może zdobyć z łatwością, ale pytanie czy z taką wiedzą na
          pewno odkrylismy tajemnice istnienia rodzaju ludzkiego i prawdę o Bogu (lub jego
          braku).
          • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:46
            Zgadzam się,
            że kiedyś ludzie tłumaczyli sobie wszelkie bardziej spektakularne
            zjawiska
            Boskim działaniem

            to jak ludzie sobie rozne sprawy tlumacza nie ma wiekszego znaczenia
            nie podoba mi sie ta dyskusja bowiem jest bardzo ograniczona do
            schematow
            do tej legendarnej wiedzy, w ktorej wiekszosc sie jakos odnajduje

            jest wazne, zeby zdawac sobie sprawe, ze 'istnieje' a nie jaka forme
            przybiera
            z tym,jak widac z mnogosci religii, bywa bardzo roznie
            • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 11:54
              > jest wazne, zeby zdawac sobie sprawe, ze 'istnieje' a nie jaka forme
              > przybiera

              Ale nie każdy ma w sobie tyle wiary aby tak po prostu wierzyć nie szukając,
              nie kombinując i nie badając. Zresztą ślepa wiara często prowadzi do głupiego
              fanatyzmu. Dzisiaj ludzie szukają Boga na różne sposoby, jedni przez tradycyjną
              wiarę, inni przez sztukę albo naukę. To jest komfort na który możemy sobie
              pozwolić dzisiaj (na szczęście).
              • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:02
                krawiec6661 napisał:

                > Ale nie każdy ma w sobie tyle wiary aby tak po prostu wierzyć nie
                szukając,
                > nie kombinując i nie badając. Zresztą ślepa wiara często prowadzi
                do głupiego
                > fanatyzmu. Dzisiaj ludzie szukają Boga na różne sposoby, jedni
                przez tradycyjną
                > wiarę, inni przez sztukę albo naukę. To jest komfort na który
                możemy sobie
                > pozwolić dzisiaj (na szczęście).


                ja mam inna teorie na ten temat
                swoja, wlasna, wypracowana na tle doswiadczen
                i nie mam ona nic wspolnego ze slepa wiara
                a tym bardziej z fanatyzmem
                • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:17
                  > ja mam inna teorie na ten temat

                  To podziel się :)
                • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:26
                  tin.kerbel

                  chcesz powiedziec ze otrrzymales od Boga laskę wiary. No coz od
                  zawsze tak było był wybrany narod... a teraz sa wybrani do łaski
                  wiary albo tacy co to ich Bóg uzdrowił czy dał to o co prosili.

                  W moim pojęciu Boga nie ma miejsca na wybrańców, to jest mój
                  umiłowany.... To takie małe tego wybralem a cała reszta to statysci.
                  W zasadzie w takim działaniu nie ma nic boskiego jest zwykła ludzka
                  maluczkość.
                  • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:36
                    kle_kotka napisała:


                    >
                    > chcesz powiedziec ze otrrzymales od Boga laskę wiary. No coz od
                    > zawsze tak było był wybrany narod... a teraz sa wybrani do łaski
                    > wiary albo tacy co to ich Bóg uzdrowił czy dał to o co prosili


                    nazywaj sobie jak chcesz
                    choc z mojego punktu widzenia
                    niestety nadal nie potrafisz wyjsc poza schemat mitow i legend
                    ja to nazwe po prostu wrazliwoscia
                    • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:45
                      tinkerbell
                      ludzie są różni jedni np. umuzykalnieni inni nie. Możliwe ze
                      posiadasz większa wrazliwość czy ja nazwalabym to raczej większą
                      potrzebą wiary. Ja zdecydowanie jestem niewierzaca bardziej niz
                      wiary potzrebuje wiedzy. A o praktykach religijnych nawet nie
                      wspomne bo ich nie potrzebuje w ogole choc mimotego praktykuje tak z
                      tradycji, zwyczaju, wychowania.
                      • echtom Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 13:40
                        > bardziej niz
                        > wiary potzrebuje wiedzy

                        Wiara nie przeszkadza w zdobywaniu wiedzy. Doktryna może przeszkadzać.
                        • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 13:52
                          wiara nie jest potrzebna zeby zdobywac wiedzę
                      • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 14:34
                        kle_kotka napisała:

                        > tinkerbell
                        > ludzie są różni jedni np. umuzykalnieni inni nie. Możliwe ze
                        > posiadasz większa wrazliwość czy ja nazwalabym to raczej większą
                        > potrzebą wiary.

                        nie jest to 'wieksza potrzeba wiary'
                        zapewniam
                        wrecz przeciwnie

                        Ja zdecydowanie jestem niewierzaca bardziej niz
                        > wiary potzrebuje wiedzy. A o praktykach religijnych nawet nie
                        > wspomne bo ich nie potrzebuje w ogole choc mimotego praktykuje tak
                        z
                        > tradycji, zwyczaju, wychowania

                        i dlatego dyskusje z Toba uwazam za bezsens
                        nie bede dyskutowac z czlowiekiem, ktory tak jak TY:

                        'A o praktykach religijnych nawet nie
                        > wspomne bo ich nie potrzebuje w ogole choc mimotego praktykuje tak
                        z
                        > tradycji, zwyczaju, wychowania'

                        dla mnie to CALA ESENCJA Twoich wszystkich wypowiedzi
                        czyli NIC
                        • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 14:37
                          jesli Twoj Bog ma podobna mentalnosc to lepiej zeby go nie bylo

                          • tin.ker.bell Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 14:46
                            kle_kotka napisała:

                            > jesli Twoj Bog ma podobna mentalnosc to lepiej zeby go nie bylo

                            Czyli jaka?
                            NIEZAKLAMANA chcialas powiedziec
                            ale nie moglas, bo zyjesz w schemacie poprawnosci katolickiej
                            powtorze- OBRZYDLIWOSC

                            Twoje dzialania sa tak pozbawione sensu i pod publiczke
                            i najgorsze, ze to norma w naszym spoleczenstwie
                            nie obchodzi mnie zupelnie Twoja opinia
                            tak jak napisalam
                            po tych slowach Twoich, moge jedynie powtorzyc to 'nic',
                            wielkie 'nic'
                            • aegis_of_heart Pękł woreczek pełen żółci. 26.05.09, 12:00
                              Twoja arogancja dorównuje twojej ignorancji.

                              Wydaje ci się, że mówisz nie wiem jakie prawdy objawione, tymczasem zwyczajnie
                              bełkoczesz i zachłystujesz się sobą.

                              Do tego musisz obrażać innych. Słabiutkie to.
            • nehsa Re: Dlaczego wierzę 26.05.09, 12:18
              Sprawdziłem, faktycznie ciekawa dyskusja. Sporo postów,
              godnych uwagi.
              Jeden spośród wielu konstruktywnych postów należy
              do "jestemsobiemełegomisia". Pochodzi z dnia 24.05. z godziny 21.16.
              W jednym z poźniejszych, ten sam autor, m.in. pisze: "Prawdziwa
              mądrość bywa milczeniem".
              Odp. nehsy :
              Niestety. nie. Milczenie jest minimalnym dowodem zła. A zło, jest
              zawsze materialne. Ale to, na marginesie.
              Tytuł wątku był: "Dlaczego nie wierzycie w Boga?
              Pomijam przyczyny, bo nie lubię pisać, i nie bardzo umię.
              Zatem pokrótce. Dowodami istnienia Boga, są dowody zależności
              naszego człowieczeństwa, od Boga.
              Do tych dowodów, m.in. należą:
              1. Zobowiązanie wszystkich ludzi do współpracy, co jest
              faktem oczywistym. O tym, jaka jest różnica pomiędzy pracą, a
              współprcą w moim wątku "Pycha, i głupota-wrogami jedności".
              2. Zobowiązanie ludzi do solidarności, czego niezaprzeczlanym
              dowodem, jest karalność każdego uczynionego przez ludzi grzechu, i
              zła. Dodaję: grzech - jest czynem niematerialnym, możemy go popełnić
              tylko mową z ust.
              Zło, o czym wspominałem, jest czynem materialnym. Dla ułatwienia,
              oraz w celu uniknięcia flejmy, informuję, że , skoro każde nasze
              działanie na tym świecie jest dowodem współpracy, to jest
              oczywistym, że za czynione przez nas zło, ponosimy
              odpowiedzialność wszyscy
              . Oczywiście, że w różnym stopniu. W
              innym złoczyńca-karczyńca, w innym złobiorca-karbiorca. Zatem, każde
              zło jest karane, bo jest karą. A każde dobro nagradzane, bo jest
              nagrodą. Karę i nagrodę wymierzamy sobie wzajemnie sami. Przecież to
              jest oczywiste. Przeważnie czynimy to niesprawiedliwie, co też
              oczywiste.
              3. Niezależność mowy, czyli zdolności do mówienia. Od nas
              zależy sens wypowiadanych z ust słów, ale nie zależy zdolność do
              mówienia, mowa. Brak dowodów zależności mowy od człowieka, jest
              oczywisty. Wiecej, w wątku
              "Pycha, i głupota - wrogami jedności".
              4. Zwracam uprzejmie uwagę, że zawarty w dźwięku sens
              ludzkiej mowy, jest dokładnie w stu procentach niematerialny.
              Dźwięk, nie tworzy z materią w żadnym stanie skupienia struktur
              wspólnych.
              5. Brak dowodów zależności mowy od człowieka, i
              niematerialność sensu ludzkiej mowy, dowodzi jej zależności od Boga.
              Zatem także istnienia Boga.
              6. A funkcjonowanie naszego sumienia?
              7. I.t.d.
              Pozdrawiam, życząc owocnych wniosków.
          • kle_kotka Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:02
            Ewolucja to proces z natury powolny mozemy jedynie gdybac czy tAK
            jest czy nie. Czas pokaze nastepnym pokoleniom.

            Prawdy o BOgu mozemy nigdy nie odkryć, podobnie odpowiedzi dlaczego
            istniejemy, czy jak powstał wszechswiat?
            Są pytania na które byc moze nigdy nie znajdziemy odpowiedzi i
            zawsze mimo rozwoju nauki na te tematy będziemy mogli jedynie
            filozofowac.

            • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:19
              Niestety, jest to bardzo prawdopodobne. Gdybym był Bogiem, to właśnie tak
              zaprojektował bym świat. Wersja rzeczywistości w której możemy złapać Pana Boga
              za nogi jest trochę groteskowa.
              • jestemsobiemalymis Re: Dlaczego wierzę 26.05.09, 02:31
                Lepiej tego ujac nie mozna. Trzymaj sie brachu!
                Pozdrawiam!
      • japico Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 12:26
        krawiec6661 napisał:
        Jak widzicie, moje podejście jest dość racjonalne.

        - - - Jeśli mam coś na ten temat powiedzieć, to raczej to, że jest to podejście
        raczej para-racjonalne.

        Pozostawiam to innym, jeśli im wiara w cokolwiek pomaga, to proszę bardzo. Tylko
        dlaczego to zaraz racjonalnie próbować uzasadniać i mieszać w to naukę?
        Kontakty w rodzinie można pogłębiać i bez tego, a po co tworzyć dodatkowe byty w
        tym celu?
        • krawiec6661 Re: Dlaczego wierzę 25.05.09, 19:17
          > Kontakty w rodzinie można pogłębiać i bez tego, a po co tworzyć dodatkowe byty
          > w
          > tym celu?

          Mozna pogłębiać i bez tego, ale jakoś dziwnie w życiu często bywa tak, że nie
          odwiedzamy daleko mieszkających bliskich, bo daleko, bo praca, bo to, bo sramto.
          Święta są czasem kiedy trzeba się zmobilizować, i mimo niechęci wyruszamy w
          drogę. Potem się okazuje, że było całkiem fajnie i miło a więci się pogłębiły.
          Kurde, już któraś osoba tego nie może pojąc, co z wami ludzie?
    • amidala Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 09:26
      Bo to tak, jakbym wierzyła w krasnoludki i świętego Mikojała. Fajna bajka, umila
      niektórym życie, ale rzeczywistość jest inna. I totalnie mnie nie interesuje,
      czy mam rację, czy nie, ani nie mam zamiaru jest nikomu udowadniać. Ja tak czuję
      i jest mi z tym dobrze.
    • mariannos Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 09:48
      Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że wiara jest łaską. Ja chyba nigdy nie
      miałem wątpliwości co do istnienia Boga - ta świadomość że on istnieje była we
      mnie od zawsze, co więcej to polega nie tylko na wierze ale i doświadczeniu -
      doświadczam Jego obecności, jakby był tuż obok, jakby czuwał, patrzał na mnie.
      Ale to nie są odczucia fizyczne - ktoś mógłby powiedzieć "urojone", a ja
      nazwałbym je przeżyciami duchowymi osoby wierzącej. Przecież gdybym nie
      doświadczał tych codziennych łask, małych cudów i nie miał tej świadomości - na
      darmo mówiłbym o sobie "wierzący".
    • gronostaj8 Czemu nie wierzę 25.05.09, 09:57
      - nie ma absolutnie żadnych dowodów, ani nawet przesłanek na istnienie świata duchów/bogów/świętych/diabłów/krasnoludków i innych.
      - nigdy nie rozumiałem religii którą rodzice chcieli mi wpoić
      - od 12 roku życia uważałem, że gdyby ktoś chciał wymyśleć religie a boga by nie było to wyglądało by tak samo jak teraz.
      - nie lubie podążać za stadem (wspólne modlitwy, pielgrzymki), po prostu nienawidze tego.
      - nie lubie chodzić co tydzień do teatru na ten sam spektakl (msza św.)
    • stoova Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 11:05
      Nie wierzę w boga, ponieważ świat bez problemu może się bez niego obyć.

      Nie da się oddzielić doktryn religijnych od bogów, a każda z tych doktryn ma
      luki. Powstanie świata i człowieka w każdej z głównych religii jest
      przedstawiona inaczej, niż było to w rzeczywistości.

      Z tej niewiary wynika sporo 'problemów'.
      Wierzący roszczą sobie monopol na prawdę, zawłaszczają idee, etykę, moralność,
      wkraczają we wszelkie dziedziny życia. Każdy bóg jest wykorzystywany przez
      ludzi, którzy 'wiedzą' co ich bóg myśli na dany temat i forsują swoje
      interpretacje (in-vitro, aborcja, z kim toczyć wojny, czy w parlamencie powiesić
      krzyż, a do inwokacji wpisać odniesienie do stówrcy etc.). Sama wiara i fakt, że
      wierzących jest więcej, legitymuje ich do decydowania w takich sprawach. Nie
      zgadzają się na rozwiązania, które pozwalałyby postępować zgodnie z
      przekonaniami np. uważam, że zabieg in-vitro to grzech, to go nie dokonuję i na
      odwrót. Wierzący chętnie zakazują innym tego, co według nich jest grzechem.
      Chętnie też obciążają innych kosztami swojej wiary.

      Macie problem ze śmiercią, więc wymyślacie sobie życie pozagrobowe. Macie
      problem z tym, że świat powstał sam z siebie, bez jakiejś przyczyny, celu,
      projektanta, egzekutora - wymyślacie boga i bajki z gadającymi wężami, kobietami
      powstałymi z żeber etc. Wiara to nic więcej, jak myślenie życzeniowe.
      • ideefiks Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 11:18
        stoova napisał:
        > Macie
        > problem z tym, że świat powstał sam z siebie, bez jakiejś
        przyczyny, celu,
        > projektanta, egzekutora - wymyślacie boga i bajki z gadającymi
        wężami

        Ale skąd wiesz, że świat powstał sam z siebie? Twoja teza jest
        równie nieudowadnialna jak to, że świat został stworzony przez
        Stwórcę. :)
        • japico Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 12:41
          ideefiks napisał:
          Ale skąd wiesz, że świat powstał sam z siebie? Twoja teza jest
          > równie nieudowadnialna jak to, że świat został stworzony przez
          > Stwórcę. :)

          - - ideefiks , nie przyszło ci nigdy do głowy, że przy takim założeniu ktoś
          owego stwórcę też musiałby stworzyć? Tylko kto tym razem? Inny stwórca? Tylko po
          co tym razem?
          Czy świat nie mógł sobie istnieć wiecznie? Jak np. chcą niektórzy, istniał stwórca?
          • ideefiks Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 27.05.09, 23:28
            japico napisał:

            > - - ideefiks , nie przyszło ci nigdy do głowy, że przy takim
            założeniu ktoś
            > owego stwórcę też musiałby stworzyć?

            Dlaczego ktoś musiałby stwarzać stwórcę? Nie rozumiem... Stwórca
            istnieje wiecznie i "od zawsze" i tyle :)
            • japico Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 28.05.09, 12:19
              ideefiks napisał:
              > Dlaczego ktoś musiałby stwarzać stwórcę? Nie rozumiem... Stwórca
              > istnieje wiecznie i "od zawsze" i tyle :)
              Równie dobrze możnaby powiedzieć, że świat istniej wiecznie. Wprawdzie
              ostatnio jest na topie teoria falowa istnienia świata, czyli świat musiał się
              skupić by się następnie rozszerzać.
              Poza tym skąd możnaby przypuszczać, że stwórca jest wieczny? Czy stwórca nam to
              powiedział? Przecież on nawet po ludzku mówić nie potrafi - bo niby w jakim
              języku? Stwórcę stworzył po prostu człowiek, jest więc tak samo wieczny jak
              człowiek. Nie mówiąc już o tym, że człowiek nie jest sobie nawet wyobrazić
              wieczności.
              • ideefiks Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 01.06.09, 11:33
                japico napisał:
                > Stwórcę stworzył po prostu człowiek, jest więc tak samo wieczny
                > jak człowiek.

                Acha, czyli Boga/Stwórcy nie ma, bo ty tak zarządziłeś, tak? :)
                • japico Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 06.06.09, 20:30
                  ideefiks napisał:

                  > japico napisał:
                  > > Stwórcę stworzył po prostu człowiek, jest więc tak samo wieczny
                  > > jak człowiek.
                  >
                  > Acha, czyli Boga/Stwórcy nie ma, bo ty tak zarządziłeś, tak? :)

                  Piękna odpowiedź. Dokładnie tak jak mówisz: Bóg jest tak długo jak ja go
                  sobie wyobrażam i inni przede mną. Przecież nie sądzisz, że Bóg wybrał sobie
                  naród wybrany, by nam się objawiać? Przecież to oni sobie go wyobrazili i nadali
                  mu cechy ludzkie z tamtej epoki, cechy zresztą obrzydliwe zbrodniarza plemion
                  całych, pierworodnych dzieci w Egipcie. Przed Mojżeszem zresztą plemiona
                  hebrajskie wyznawały wielobóstwo, czego ślady znajdujemy w Biblii.
      • echtom Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 11:32
        > Macie problem z tym, że świat powstał sam z siebie, bez jakiejś przyczyny, celu, projektanta, egzekutora - wymyślacie boga

        Nie mamy z tym problemu :) Mamy zmysł obserwacji i dar logicznego myślenia, który prowadzi nas do wniosku, że nic nie powstaje samo z siebie. Ty też nie powstałeś sam z siebie, tylko ktoś Cię spłodził ;)
        • aegis_of_heart Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 12:09
          echtom napisała:

          > > Macie problem z tym, że świat powstał sam z siebie, bez jakiejś przyczyny
          > , celu, projektanta, egzekutora - wymyślacie boga
          >
          > Nie mamy z tym problemu :) Mamy zmysł obserwacji i dar logicznego > myślenia,
          który prowadzi nas do wniosku, że nic nie powstaje samo > z siebie. Ty też nie
          powstałeś sam z siebie, tylko ktoś Cię
          > spłodził ;)
          >

          Hmm. Rozumiem, że wierzysz też w Thora i Zeusa gromowładnego, bo ktoś przecież
          ciska te pioruny, a także w Lokiego i Hekate Panią Nienawiści i przynajmniej
          jedno z multum bóstw odpowiedzialnych w historii ludzkości za płodność? ;>

          Stąd już o krok do wiary w bociana albo światowy żydowskomasoński spisek (bo
          przecież ktoś jest odpowiedzialny za kryzys).

          A jeśli w to nie wierzysz - to skąd wiara w spersonifikowanego boga? Albo w
          ogóle jakąś magiczną siłę twórczą?

          To, że coś nie powstało samo z siebie nie oznacza, że stoi za tym jakaś
          magiczna, ukryta moc.

          Tyle odnośnie "daru logicznego myślenia". Więcej pokory.
          • echtom Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 13:06
            > To, że coś nie powstało samo z siebie nie oznacza, że stoi za tym jakaś
            magiczna, ukryta moc.

            Oznacza, że zostało stworzone. Możemy się spierać, przez kogo.
            • aegis_of_heart Uporczywie tkwisz w błędzie. =) 25.05.09, 14:06
              Widzisz na niebie chmurę. Przez *kogo* została stworzona?

              Widzisz na niebie słońce. Przez *kogo* zostało stworzone?

              Widzisz na ulicy wypadek. Przez *kogo* do niego doszło?

              Widzisz, jak fala podmywa brzeg. *Kto* podmywa brzeg i kieruje falą?

              ----

              Dlaczego uważasz, że zawsze sprawcą jest *ktoś*?

              Oczywiście możesz sobie tłumaczyć, że chmurą, słońcem, wypadkiem, falą i całym
              życiem kieruje jedna siła wyższa.

              Równie dobrze możesz zgadywać, że te siły są dwie, tysiąc albo nieskończoność.
              Możesz je próbować nazywać i tworzyć na ich temat mity.

              Jest tylko jeden problem - te "tłumaczenia" niczego nie tłumaczą, a ta siła
              wyższa do niczego nie jest w opisie świata potrzebna.

              A na zasadzie brzytwy Ockhama "nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę".
              • krawiec6661 Re: Uporczywie tkwisz w błędzie. =) 25.05.09, 14:31
                Chmurę stworzyły określone warunki atmosferyczne, sprawcą powstania słońca jest
                siła dzięki której gwiezdny obłok się kurczył aż powstała gwiazda, wypadek
                spowodowali ludzie, fabryka samochodów i jej pracownicy, względnie dziura w
                jezdni. Wszystko łatwo wytłumaczalne, a przyczyn powstania lub istnienia
                wszechświata dalej nie mamy.
                • japico Re: Uporczywie tkwisz w błędzie. =) 04.07.09, 11:17
                  krawiec6661 napisał:

                  > Chmurę stworzyły określone warunki atmosferyczne, sprawcą powstania słońca
                  jest > siła dzięki której gwiezdny obłok się kurczył aż powstała gwiazda,
                  wypadek > spowodowali ludzie, fabryka samochodów i jej pracownicy, względnie
                  dziura w
                  > jezdni. Wszystko łatwo wytłumaczalne, a przyczyn powstania lub istnienia
                  wszechświata dalej nie mamy.

                  I jaki z tego wyciągasz wniosek? Był potrzebny do tego bóg czy nie? Czy też
                  po prostu nie wiemy? Pewnych rzeczy nigdy się nie dowiemy.
              • szalony_kucharz No wreszcie! 26.05.09, 10:48
                Ktoś wie, jak się posługiwać niebezpiecznymi narzędziami... filozoficznymi. ;o)
                • aegis_of_heart Dziękuję bardzo za komplement. =) 26.05.09, 11:44
                  Mam jednak świadomość wielu swoich niedostatków i cały czas nie jestem tak
                  wprawny jak bym tego chciał.

                  Chwilami żałuję, że nie studiowałem jeszcze filozofii - choć to bardzo
                  niebezpieczne studia.
                  Niestety, niektórzy filozofowie nie tylko pokazują narzędzia, ale i usiłują
                  uformować ucznia na swoje podobieństwo; a nie każde wizja i ścieżka są dla mnie
                  akceptowalne choćby w krótkim okresie.

                  Pozdrawiam serdecznie każdego starającego się samodzielnie myśleć! :)
                  • szalony_kucharz Re: Dziękuję bardzo za komplement. =) 26.05.09, 13:09
                    > Chwilami żałuję, że nie studiowałem jeszcze filozofii - choć to bardzo
                    > niebezpieczne studia.

                    Nie ma czego żałować. Perspektywy zawodowe po takim kierunku zdeczka ciulowe są.
                    Jak umiesz czytać i poprawnie wnioskować, to sam się w temacie dokształcisz, bez
                    opłacania czesnego i towarzystwa wiecznie nieobecnych współstudiujących
                    obwiesiów. ;o)
    • ideefiks jak mawiał klasyk: 25.05.09, 11:12
      "Jeżeli, co daj Boże, Pana Boga nie ma, to chwała Bogu.
      Ale jeżeli, nie daj Boże, Pan Bóg jest, to niech nas ręka boska
      broni!" (J.T.Stanisławski)

      A tak w ogóle to jakoś tak głupio by było, żeby żadna "siła
      sprawcza" nie istniała. I dlatego chyba wierzę. Nie to, żebym zaraz
      biegał do kościoła, klękał, modlił się i zjadał te ich cienkie
      ciasto, które nazywają opłatkiem, bo wierzę również, że bez nadzoru
      papy Benka z Watykanu też można wierzyć... :)
    • krwawy_krolik Nie wierzę w Boga, bo 25.05.09, 11:12
      nie potrzebują protezy psychicznej.
    • japico Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 11:23
      Nie i doszedłem do tego gdzieś na przełomie do szkoły średniej zagłębiwszy się w
      lekturze Biblii i próbując zracjonalizować te wszystkie opowieści dzięki dalszej
      lekturze.

      Nie zgadzam się natomiast z twierdzeniem, że Dawkins nie doszedł do swego
      stanowiska przez logiczną argumentację, gdyż cała jego droga naukowa dowodzi, że
      dodatkowy twór nie jest potrzebny do wyjaśnienia działania otaczającego świata.
    • elegia Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 11:25
      wierze w odczucie boskosci bo codziennie tego doswiadczam, wiara umozliwia mi
      kreowanie swojego zycia.
      rozumienie religii nabiera z kazdym dniem "glebszego" znaczenia.
      wiara sprawia, ze moje zycie jest niekonczaca sie przygoda, wiara chroni mnie
      przed "schematami", wiara pozwala mi odkrywac kim jestem i skad przybywam.
      • lokop123 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 11:29
        Czuję podobnie :)
      • inkwizytorstarszy Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 26.05.09, 04:14
        elegia napisała:

        > wierze w odczucie boskosci bo codziennie tego doswiadczam, wiara
        umozliwia mi
        > kreowanie swojego zycia.
        > rozumienie religii nabiera z kazdym dniem "glebszego" znaczenia.
        > wiara sprawia, ze moje zycie jest niekonczaca sie przygoda, wiara
        chroni mnie
        > przed "schematami", wiara pozwala mi odkrywac kim jestem i skad
        przybywam.

        --no nie, "elegia",czy Ty naprawdę jesteś taka brzydka że aż musisz
        w coś(np.boga) wierzyć???.

        • elegia Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 26.05.09, 14:00
          inkwizytorstarszy napisał:

          > --no nie, "elegia",czy Ty naprawdę jesteś taka brzydka że aż musisz
          > w coś(np.boga) wierzyć???.

          tylko co ma tutaj uroda do rzeczy?
          musze cie rozczarowac, bardzo lubie cialo, w ktorym sie znajduje...ale bez sprzeciwu je kiedys opuszcze:)
          wiara czyni cuda inkwizytorze

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka