Dodaj do ulubionych

Maz-kawaler

16.05.09, 21:14
Witam.
Mam problem i w zasadzie nie wiem czy z mezem,czy sama ze soba.Otoz dla meza
liczą sie bardziej koledzy niz my(czyli nasz synek 5lat i ja).Dla kolegow
zawsze ma czas,jak zadzwonią do niego zeby im pomogl to jest w stanie wyjsc z
domu(oczywiscie powie mi o tym)mimo ze umawialismy sie wczesniej ze bedziemy
cos robic razem.Jest czas ze co drugi dzien idzie do znajomego.Mieszkamy w
Niemczech i jestesmy teraz na urlpie w Polsce.Chcial jechac sam na tydzien
zeby mogl miec ten czas dla siebie ,a ja z dzieckiem po tygodniu jego zycia
kawalerskiego mielismy dojechac.Wyszlo na to ze razem pojechalismy i jestesmy
w Polsce,ale mimo wszystko jego tydzien wolnosci musial sie odbyc.Nie rozumie
tego.Jest to normalne,ze chce sie spotkac ze starymi znajomymi,ale nie jest
juz kawalerem,malo tego nie w sposob jaki wymyslil.A moze poprostu
przesadzam,jest mi z tym ciezko.Doradzcie mi prosze czy tak jest ok???
Obserwuj wątek
    • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 16.05.09, 22:05
      kasiek15021 napisała:

      Pytasz czy tak jest O.K. więc posłuchaj tego, co napisała pewna mądra kobieta:
      " dla meza liczą sie bardziej koledzy niz my(czyli nasz synek 5lat i ja).
      Dla kolegow zawsze ma czas,jak zadzwonią do niego zeby im pomogl to jest w stanie wyjsc z domu(oczywiscie powie mi o tym)mimo ze umawialismy sie wczesniej ze bedziemy
      > cos robic razem.
      Jest czas ze co drugi dzien idzie do znajomego.
      Chcial jechac sam na tydzien zeby mogl miec ten czas dla siebie ,a ja z dzieckiem po tygodniu jego zycia kawalerskiego mielismy dojechac.Wyszlo na to ze razem pojechalismy i jestesmy
      > w Polsce,ale mimo wszystko jego tydzien wolnosci musial sie odbyc.
      Myślisz że to jest w porządku?
      A może lepiej jest tak :
      " dla meza liczymy się my(czyli nasz synek 5lat i ja) bardziej niż koledzy.
      Dla mnie zawsze ma czas,jak zadzwonię do niego zeby mi pomogl to jest w stanie wyjsc od kolegi(oczywiscie powie mu o tym)mimo ze umawiali sie wczesniej ze bedą cos robic razem.
      Jest czas ze idzie do znajomego, na męskie pogaduchy.
      Razem pojechalismy na wakacje i jestesmy w Polsce, cieszymy się sobą.
      Myślisz że to jest w porządku?
    • 40cztery Re: Maz-kawaler 16.05.09, 22:24
      kasiek15021 napisała:
      > Mam problem i w zasadzie nie wiem czy z mezem,
      > czy sama ze soba.

      Ktoś kiedyś bardzo mądrze napisał:
      Kobieta wychodząc za mąż ma nadzieję, że zmieni swojego męża
      Mężczyzna żeniąc się ma nadzieje, że jego żona się nie zmieni

      Oboje się mylą. Każdy facet (według mnie) potrzebuje trochę samotności. Nie
      zabieraj mu jej, bo nauczy się szukać tej samotności tak, że nie będziesz o tym
      wiedziała. A stąd już tylko krok do zdrady, bo skoro będzie potrafił się urwać
      sam to kiedyś wpadnie na pomysł, żeby się urważ z kobietą. Z drugiej strony jak
      często następują takie zachowania? Jeśli kilka razy w tygodniu to coś nie tak z
      mężem. Jeśli raz w miesiącu to z Tobą. A po środku? Trudno powiedzieć

      40cztery
      • kasiek15021 Re: Maz-kawaler 16.05.09, 22:41
        Znamy sie z mezem 9 lat jestesmy malzenstwem 6lat.Wiec jestem pewna,bo
        doswiadczylam tego,ze jesli koledze pomaga i ja zadzwonie to powie ze za
        godzinke skoczy i przyjdzie.A w rezultacie przychodzi za 2 godz.Idac do sklepu
        nie ma go po poltorej godziny,bo jeszcze wejdzie do kolegi.Jesli wychodzi i mowi
        ,ze bedzie za 2 godz.Zjawia sie po 3 godz.Dziecku obiecuje ze pogra z
        nim,niestety przychodzac do domu o 17 godz.z pracy 5 dni w tygodniu i idac co
        drugi dzien jest juz zmeczony.NO i w koncu czas na weekend.W sobote badz
        niedziele jedzie wedkowac.....wiec co?Jeden dzien w tygodniu,a w zasadzie pol
        dnia........
        • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 16.05.09, 22:47
          Wynika z tego, że nie bardzo szanuje czas Twój i dziecka. No 5 letni człowiek to
          już potrzebuje czasem ojca zobaczyć, prawda?
          Jasne że każdy potrzebuje mieć chwile samotności i odpoczynku nawet od
          kochającej rodzinki, ale to co opisujesz, uważam za postawę chłopaka, który nie
          wyrósł jeszcze z kolegów i krótkich spodni, a nie za postawę dorosłego,
          odpowiedzialnego mężczyzny.
          Słuszna uwaga, co do tego, że może wpaść na pomysł...:)
          A swoją droga, dlaczego on tak z tego domu ucieka? Co jest na rzeczy? A może kto?
          • kasiek15021 Re: Maz-kawaler 16.05.09, 23:09
            Jesli chodzi o "kto" to jestem pewna ,ze nie ma nikogo.Nawet obiecal mi,ze jak
            przyjedziemy do Polski to pojdzie do psychologa,moze on mu powie czemu tak sie
            dzieje.Bo w Niemczech jestesmy zaledwie 2 lata i jeszcze nie zna tak jezyka zeby
            biegle sie dogadac.Tylko,ze jest maly problem ,bo gdy juz jestesmy w kraju,to
            nagle zmienil zdanie....
            • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 16.05.09, 23:18
              Ech, ciśnie się słowo "normalne". A jak wrócicie to znów obieca, że następnym
              razem, to już na pewno...tylko że gdy przyjedziecie to wtedy...itd.
              Zakładam że chcesz tego związku, więc znajdź sobie dobrego psychologa lub
              terapeutę, żeby nie pogrążać tego bardziej.
              Wiesz, to trochę dziwne, jechać samemu na tydzień urlopu. Nie chcę Cię dołować
              czy straszyć, ale co on sam tam miał by robić?
              Opisz może jeszcze jakieś jego charakterystyczne zachowania.
              Pozdrawiam.
              • kasiek15021 Re: Maz-kawaler 17.05.09, 00:12
                Jednego czego jestem pewna to tego,ze napewno nie ma "tej drugiej".Tak jak mi
                powiedzial,ze chce sie spotykac z kolegami tak robi.Choc tlumaczylam mu,ze jest
                to dziwne co mowi,poniewaz urlop powinien spedzic z nami z rodzina.Mimo,ze ma
                caly czas kontakt ze znajomymi to jemu jest wiecznie malo.Nie mam pomyslu co mam
                robic.W tym momecie rozkladam rece.Po urlopie zas bedzie to samo.Coraz bardziej
                sie poddaje...nie daje sily.Mysl o synku dodaje mi sily,bo nie chce zeby
                wychowywal sie bez ojca.Moj maz ma zwyczaj mowic."Nie bije cie,nie wyzywam
                cie,wiec co mam jeszcze zrobic?".........
                • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 17.05.09, 00:23
                  oki, nie ma drugiej, ale sama zauważasz, że koledzy i czas z nimi jest dla niego
                  istotny. A może on się boi odpowiedzialności rodzicielskiej?
                  Ponownie zapytam również, co w domu? Z kim mieszkacie? Czego on sie w domu
                  obawia? Uśmiecham się na te słowa "Nie bije cie,nie wyzywam
                  > cie,". - jaki ludzki człowiek :)))
                  Myślę, że trudno jest wskazywać tu najlepsze rozwiązania, ale skoro ważne jest
                  dla Ciebie to małżeństwo, to poważnie pomyśl o terapii rodzinnej, bo tylko Twoja
                  zmiana niewiele pomoże.
                  Zapytaj go, jakie ma oczekiwania względem Ciebie, jaka jest rola męża i żony,
                  według niego.
                  Pozdrawiam.
                  • kasiek15021 Re: Maz-kawaler 17.05.09, 00:35
                    Ja rowniez zawsze sie usmiecham jak to mowi.Mieszkamy sami z synkiem.A jak
                    pytalam czemu nie potrafi usiedziec w domu,to jego odp.brzmi"to nie moja wina,ze
                    ty nigdzie nie wychodzisz,ja mam gdzie isc",tylko,ze szkoda,ze on wychodzi
                    przewaznie"najczesciej"w godzinach,gdzie lada moment trzeba dziecko wykapac i
                    polozyc spac.Wiec co mam robic.....siedze w domu.Jesli nie idzie do
                    kolegow,jestesmy w domu,albo idziemy gdzies razem to jest ok.Normalna szczesliwa
                    rodzinka.Coz z tego jak w srodku jest "bomba",koledzy,przyjaciele,znajomi.Nie
                    raz juz mu tlumaczylam,ze do kolegi sie nie przytuli,kolega nie wesprze goo tak
                    jak najblizsi.Przyznaje mi racje,ale coz z tego......
                    • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 17.05.09, 21:45
                      Witaj.
                      A od kiedy jest taka sytuacja? Popatrz na to od tej strony, a jak uchwycisz ten moment, to zastanów się co takiego wydarzyło się wtedy.
                      A jeszcze zapytam w jakim wieku jesteście?
                      To co piszesz to dość symptomatyczne "on wychodzi
                      > przewaznie"najczesciej"w godzinach,gdzie lada moment trzeba dziecko wykapac i polozyc spac"
                      Czy nie mógł by kłaść dziecka i czytać mu bajki?:)))
                      A swoją drogą, to gdzie do kogo i po co on wychodzi (i na jak długo) skoro dziecko w łóżku i tylko mu żona do dyspozycji zostaje? ;)
                      Pozdrawiam.
                      • kasiek15021 Re: Maz-kawaler 18.05.09, 23:51
                        W zasadzie byl to moment,kiedy wyjechalismy do NIemiec.Wczesniej maz jezdzil do
                        Holadnii,wiec i tak wiecej go nie bylo niz byl,ale po zaglebieniu sie,musze
                        stwierdzic,ze i tak go nie bylo wiecej niz byl w domu,podczas pobytu w kraju.Ja
                        mam 26 lat,a maz 30lat.Maz ma dwoch znajomych.Sa to bracia.Jeden kawalerd,drugi
                        zonaty(bez dzietny)
                        • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 19.05.09, 10:31
                          Witaj.
                          A jak Twoje relacje z żoną tego kolegi? Może warto tu o jakimś "sojuszu" pomyśleć, znaleźć w niej wsparcie?
                          Kiedy tak na prawdę szczerze i otwarcie rozmawialiście o sprawach dla was ważnych, o ustalaniu pewnych zasad i reguł waszego związku, o Waszych oczekiwaniach względem siebie i związku? Co takiego macie z "bycia razem"? Dlaczego jesteście? Nie zrozum mnie, że namawiam Cię do zostawienia go, to nie jest celem. Myślę, że warto podjąć trud ratowania związku, dla Ciebie, dla Niego, dla Was no i dla Dziecka. Ale nie sztuka jest być razem tylko dlatego, żeby dziecko miało ojca czy matkę, bo tu chodzi również o JAKOŚĆ tego bycia.
                          Proste pytania do Twojego męża? Ale odpowiedzi znacznie trudniejsze.
                          Powodzenia.
                          P.S.
                          Jeżeli w jakis sposób jeszcze mogę pomóc...
                          • kajpirinja27 Kasiak + czarny michu. Zycie to nie wiezienie... 22.05.09, 11:24
                            Kasiak - zaakceptuj swojego meza takim jakim on jest... Dlaczego
                            wyliczasz mu godziny...? Gdyby zmienily sie w dnie, tesknilabys za
                            godzinnymi opoznieniami. Daj mu ta jego wolnosc, jakiej
                            najwidoczniej potrzebuje. Nie chce stracic kolegow i nie chce
                            stracic rodziny. Mezczyzni ( niestety ) tak juz mysla, ze kiedy maja
                            zone i dziecko - o nic wiecej starac asie nie musza. W sumie i nie
                            musza, ale wiadomo, ze kazda kobieta pragnie uwagi partnera. Moze w
                            jakis sposob sprobuj ja na sobie skupic. Zamiast wyliczac czas i
                            proponowac psychologow( sygnalizujesz mu tym nienormalnosc w twoich
                            oczach), daj dziecko dla niani, zrob kolacje i uwiedz wlasnego meza.
                            Pozatym - zajmij sie soba, jakies hobby, jakas szkola, praca,
                            sport... Maz - to nie wszystko. Ciesz sie, ze go masz u boku i
                            kochaj go takiego jakim jest. Wydaje mi sie, ze ma problemy z
                            pobytem za granica... Mezczyzni czesto strasznie tesknia za
                            kumplami, ale nie lubia sie do tego, bo to slabosc przyznac... Bac
                            mu pomoca, a nie wrogiem. Moze on po prostu pragnie abys kochala go
                            takim - jakim jest. Ach i cos jeszcze - te wypady z kolegami, te im
                            pomaganie ( sprawa honoru meskiego - bardzo wazne dla nich! ) - to
                            fazy... Uwierz mi i zreszta sama pomysl i popatrz na was z innej
                            perspektywy- czy naprawde jest tak zle...? Nie rob z igly widly,
                            badz cierpliwa, nie badz jedza, ale zrob cos aby on byl ( znowu..? )
                            szczesliwy. Co za tym pojdzie ze i Ty nia bedziesz... Powodzenia.

                            Czarny mnichu - dlaczego uwazasz, ze to jak on sie zachowuje to
                            raczej nienormalne...? To co dla Ciebie lub dla mnie jest normalne
                            nie musi byc normalne dla mojego partnera... Moj narzeczony tez
                            czasem przychodzi pozniej... Ale ja nie lubie sie umawiac z nim...
                            Generalnie ni elubie sie umawiac... :-) Istnieje pewna klasa i
                            poziom i tego trzeba sie trzymac. Do tego nalezy takze - lekka
                            dyplomacja... Czy ona ma przestac go kochac, tylko dlatego bo on
                            potrzebuje kilku godzin z kolegami...? W tej ekstemalnej sytuacji -
                            tych w PL, bo mieszkaja w Niemczech... Michu... Ona go kocha...
                            Dlaczego ma z niego rezygnowac? Jak by go zabraklo - wtedy by
                            dopiero za nim zatesknila - z jego wadami i zaletami...

                            Zycze wam obu - powodzenia.
                            • czarny-michu77 Re: Kasiak + czarny michu. Zycie to nie wiezienie 22.05.09, 14:51
                              Witaj.
                              Za "nie normalne" a nie "nienormalne" uważam wychodzenie z domu
                              podczas gsy dziecko mozna, należy wykapać, położyc spać, poczytać
                              bajkę. To są momenty bardzo wazne, wrazliwe, zbliżające i pełne
                              milości i wzajemnej bliskości, więc myślę, że szkoda je tracić,
                              ponieważ nie wrócą, dziecko dorosnie i koniec.
                              Absolutnie i wcale nie twierdzzę, że ma z niego rezygnować.
                              Napisalem powyżej że warto być razem, starać się o trwanie tego
                              związku, ale o zmianę jakości. Chyba musiałaś mnie źle zrozumieć. W
                              pełni popieram to co piszesz, że gdyby go zabrakło to wtedy by
                              tęskniła za wadami i zaletami. Rozwód to też olbrzymia trauma dla
                              dziecka, więc wcale to a wcale nikomu tak nie życzę.
                              Trud ratowania związku, pomimo trudu, jest chyba dużo lżejszy do
                              udźwignięcia, niż zdawało by się banalnie prosty rozwód.
                              • kajpirinja27 Re: Kasiak + czarny michu. Zycie to nie wiezienie 23.05.09, 08:45
                                Ale moze on tego potrzebuje wlasnie teraz - wyjsci z domu zamiast
                                zajmowac sie dzieckiem i kapaniem... Watpie, czy kocham swojego
                                partnera bo wyzuca smiecie, bo pierze pieluszeki, bo czyta
                                dziecku... Sa ta na pewno mile sprawy, ale wiem, ze to jeszcze nie
                                wszystko.
                                Wydaje mi sie ze w tym zwiazku brakuje pewnosci siebie ze strony
                                koebiety i zaufania do meza.
                                A jakosc o ktorej piszesz kazdy definiuje inaczej. Nie radze na sile
                                zmieniac jakosc zwiazku, ale sprobowac wyluzowac, okazac akceptacje
                                i milosc oraz przedewszystkim zajac sie soba.
                                Nie wiem dlaczego rozwod mialby byc tak olbrzymia trauma, gdzie
                                prawie polowa malzenstw zawartych jest rozwedziona a te dzieci jakos
                                zyja i sa wsrod nich napewno szczesliwe.
                                Niech ta para postara sie o przyjazn w zwiazku i sama odnajdzie co
                                jest dla nich najlepsze.
                                • czarny-michu77 Re: Kasiak + czarny michu. Zycie to nie wiezienie 23.05.09, 21:09
                                  > Nie wiem dlaczego rozwod mialby byc tak olbrzymia trauma, gdzie
                                  > prawie polowa malzenstw zawartych jest rozwedziona a te dzieci jakos
                                  > zyja i sa wsrod nich napewno szczesliwe." - tylko do tego się odniosę - rozwód to jest trauma, najlepszym dowodem na to jest to, że w 100 punktowej skali traumatycznych przeżyć w życiu człowieka ma 80 punktów, więc nie uważam, że jest bez znaczenia. Dzieci szczęsliwe po rozwodzie rodziców? Dobre sobie. Owszem, nie chodzą i nie obnoszą się ze swoim cierpieniem, ale jednak cierpią i ślad w ich psychikach zostaje.
                            • olga85 Re: Kasiak + czarny michu. Zycie to nie wiezienie 24.05.09, 12:41
                              wiesz, istnieje różnica pomiędzy kilkoma godzinami w tygodniu, a kilkoma
                              godzinami w ciagu dnia.
                              Normalne by było wtedy gdyby raz na jakis czas wychodził- to sie należy, ale
                              CODZIENNIE?
                              powinien pomyśleć o utracie wolności przed ślubem.
                              Ponieważ Ona go kocha to ma sie godzić na wszystko? a On? Kocha ją?
                              Kasiak- zapytaj go w prost czy nie jest gejem. tylko na poważnie. ja bym sie
                              zaczęła nad tym zastanawiać, gdy mój mąż dzień w dzień chodził do dwóch facetów-
                              kawalera i żonatego. Jezeli sie boisz zapytać o to wprost kup na allegro
                              długopis z kamerą i włóż mu do kurtki, albo do spodni- perfidne, ale skuteczne.
                • tojatojatoja Re: Maz-kawaler 21.05.09, 13:23
                  kasiek15021 napisała:

                  > Moj maz ma zwyczaj mowic."Nie bije cie,nie wyzywam
                  > cie,wiec co mam jeszcze zrobic?".........

                  Uważam, że ten tekst zasługuje na miano NAJBARDZIEJ IDIOTYCZNEJ MĘSKIEJ
                  WYPOWIEDZI ROKU (sic!)

                  No chyba, że chłopak ma specyficzne poczucie humoru i tylko tak sobie żartuje... ;-)
            • hella_79 Re: Maz-kawaler 21.05.09, 16:00
              przepraszam, ze sie wtrącam, ale byc 2 lata w obcym kraju i nie poznać dobrze języka??? po 2 latach to średnio rozgarnięty człowiek powinien mówić biegle, ale warunek jest jeden - musi mu sie chcieć poznać dany język.

              a co do meritum - masz wiecznego chłopca/kawalera w domu i bynajmniej nie masz co liczyć, ze on się zmieni.
          • niutka19 Re: Maz-kawaler 21.05.09, 17:22
            Brawo czarny-michu77 :)) nareszcie chociaż raz wypowiedział się
            mężczyzna taki jaki powinien być :)) gratuluję i pozdrawiam
        • cloclo80 Re: Maz-kawaler 22.05.09, 00:53
          A nie przyszło ci do głowy, że oni nim manipulują. Przecież takie wzywanie przez
          telefon to zwyczajna manipulacja. Jeśli trafi się na gościa który nie umie
          odmawiać facet zatonie. Trzeba gościa przekonać, że jest wykorzystywany. To
          powinno do niego trafić.
    • mamaancia Re: Maz-kawaler 21.05.09, 12:59
      Zrób tak samo jak Twój mąż. "Wróć" na tydzień do panieńskiego życia.
      Jeden raz wystarczy, żeby zrozumiał.
    • delfina77 Re: Maz-kawaler 21.05.09, 14:15
      Wyglada na to, ze maz jeszcze nie dorosl do pewnych kwestii, choc to troche
      dziwne skoro synek ma juz 5 lat. Moj tez czasem wzdycha, ze kiedys to mial
      wolnosc a teraz jest w kieracie ale do jasnej cholery, jestesmy w tym oboje wiec
      niby dlaczego tylko on ma odpoczywac? Owszem, pozwalam mu czasem wyjsc z
      kolegami ale nastepnym razem to ja wychodze sama. Trzeba porozmawiac z mezem i
      go naprostowac
    • hermilion Re: Maz-kawaler 21.05.09, 14:26
      Jest jedno bardzo proste rozwiązanie - przy
      najbliższej okazji jak będzie szedł do kolegów
      - wyjdz wczesniej zostawiając małego i zapowiadając
      że ma się nim zająć - może wziąść do kolegów, może
      zostać .. cokolwiek .. jego problem.

      I tak powtarzaj aż dojdzie do właściwych wniosków.
    • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 21.05.09, 14:39
      Cóż, czasem samotne macierzyństwo lepsze, niż "niby bycie razem" z
      wiecznie nieobecnym ojcem. Lepsze dla niej i dla dziecka.
      Co do macicy, no skoro jestes funstein na świecie, to również
      dzięki temu, że jakaś kobieta nosiła Ciebie w swojej i za to
      powinieneś być jej wdzięczny.
      • funstein Re: Maz-kawaler 24.05.09, 12:45
        a ta wdzięczność to za co konkretnie?

        za zrealizowanie przez macicę swojego instynktu, potrzeby,
        konieczności i żądzy?

        wdzięczność się należy za świadome dobro a nie za nieświadomą
        realizację instynktu.
        • czarny-michu77 Re: Maz-kawaler 24.05.09, 21:53
          Rozpatrzmy to na dwa sposoby widzenia:
          Pierwszy Twój mówiący o nieświadomej realizacji instynktu:
          Twoja matka, oraz macica Twojej matki realizując nieświadomy instynkt macierzyński, przedłużenia gatunku i reprodukcji spotkała Twojego ojca i jego penisa, którzy również chcieli zaspokoić swój pierwotny instynkt zapłodnienia swoimi samczymi plem,nikami kobietay w ceklu przekazania genów, przedłużenia gatunku, reprodukcji. Teoria ta zakłada kompletny brak miłości, co najwyżej bio-chemiczny udział mózgu i nadnerczy wyrzucających spore ilości substancji odurzających, zaburzających rozsądek, logiczne myślenie i postrzeganie. W każdym razie doszło do zbliżenia tych dwojga zupełnie nieswiadomych organizmów, w wyniku którego połączyła sie komórka jajowa matki z plemnikiem ojca, z którego to połączenia miałęś szczęście, lub nieszczęscie, narodzić się Ty. Zanim jednak do tego doszło, zapłodniona komórka zupełnie nieświadomie musiała zagnieździć się w macicy Twej matki i pokonując wiele różnorakich trudności, trwała tam niepomiernie przez dziewięć miesięcy, (281+-22 dni). W tym czasie rosłeś, rozwijałeś się, dojrzewałeś, aby w pewnym momencie się narodzić, zupełnie nieświadomie, instynktownie. Gdy już do tego doszło, macica twej matki stała się dla Ciebie zbędna, ale w tym miejscu zaczyna się zupełnie inna historia...

          Drugi mój o świadomym, dobrym działaniu : nie wnikając w głębokie szczegóły jak (a to chyba jasne jak) z kim, gdzie i dlaczego, Twoja matka zaszła w ciążę. Mogła sie jej pozbyć, ale zupełnie świadomie zdecydowała się trwać w tym stanie i urodzić noszone w sobie dziecko. Przez dziewięć miesięcy (281+-22 dni)nosiła Ciebie w swojej macicy, karmiła Cię, dbała, głaskała, dźwigała. Trochę tak jak w komórki do wynajęcia, wynajęła Tobie siebie, swoją macicę. W pewnym momencie doszło do akcji porodowej, a ona, wytężając swoje zmęczone ciążą ciało, prąc, pokonując ból i strach, doprowadziła do tego, że pojawiłeś się na świecie. Co było dalej, a to już zupełnie inna historia...

          Reasumując - czy popatrzysz na to z Twojego czy mojego punktu widzenia, pochyl nisko głowę i chociaż szeptem powiedz jej "Dziękuję". Dziękuję za to że jestem, że oddycham, że znam smaki i zapachy, że potrafie wiele, że jestem. Dziękuję za to, że mogę to przeczytać i nawet napisać odpowiedź. Tylko tyle. Aż tyle.

          Pozdrawiam Cię.
    • siodmykrasnoludek Re: Maz-kawaler 21.05.09, 14:55
      zostaw mu dziecko i tez sobie zrob tydzien wolnego. niech zobaczy
      jak to jest opiekowac sie rodzina. tylko nie daj sie zlamac!
    • komnen3 Re: Maz-kawaler 21.05.09, 20:13
      Cześć

      1) Powiedz mężowi: nie wychodź do nich tym razem, niech oni przyjdą do Ciebie -
      może z tą żoną kolegi także.
      2) Powiedz: pójdę z tobą, dziecko zostaw babci, czy wynajmij kogoś.
      Nie cały czas, bo to byłoby nieznośne, oczywiście
      3) Sama niespodziewanie wyjdź i zostaw dziecko pod jego opieką, tak, jak
      sugerowali inni.
      4) Przykro mi to stwierdzić, ale już inni sugerowali że coś może być na rzeczy
      między twoim mężem a jednym lub dwoma z tych braci. Może być homo, może być bi.
    • theorema Re: podstawy/kobiety nie "potrzebują przestrzeni"? 21.05.09, 22:47
      już na którymś forum pisałam w podobnym tonie, powiem jeszcze raz - gdyby tylko jakiś facet, nie daj Bóg mąż, uważał, że teraz to już koniec z czasem dla siebie, kolegów, trwonionym czasem na niepożyteczne, ale przyjemne głupoty, byłoby szybko po związku. Związek nie jest po to, żeby się zadręczać swoją obecnością, tylko nią cieszyć. I nie po to,żeby się wzajemnie rozliczać. A dziecko im szybciej się nauczy, że nie jest pępkiem świata -tym lepiej dla niego. Szantażowanie dzieckiem i że ono potrzebuje tatusia obróci się w końcu przeciwko dziecku, podświadomie nawet. Wraca trzeźwy, śpi w domu, jest po powrocie w dobrym humorze -świetnie. zamiast czekać na niego - sami się z dzieciakiem czymś zajmujcie, żeby mu opowiedzieć jakie atrakcje stracił pod nieobecność. A nie wymówki! no chyba, że świat ma się wzbogacić o jednego kawalera z odzysku...polecam książki Magdaleny Samozwaniec - wcale nie są bardzo archaiczne, a dużo tam sposobów, jak żyć, dając też żyć mężowi:)
      • agastrusia Re: podstawy/kobiety nie "potrzebują przestrzeni" 22.05.09, 22:46
        theorema napisała:

        > Związek nie jest po to, żeby się zadręczać swoją obecnością,
        > tylko nią cieszyć. I nie po to,żeby się wzajemnie rozliczać.

        Tyle, że do związku trzeba dwojga, a tu jedna ze stron ciągle ucieka

        > A dziecko im szyb
        > ciej się nauczy, że nie jest pępkiem świata -tym lepiej dla niego. Szantażowani
        > e dzieckiem i że ono potrzebuje tatusia obróci się w końcu > przeciwko
        dziecku,
        > zamiast czekać na niego - sami się z dzieciakiem czymś zajmujcie, ż
        > eby mu opowiedzieć jakie atrakcje stracił pod nieobecność. A nie > wymówki!


        Tyle, że jeszcze troche a tatuś zacznie być obcą osobą dla dziecka. Poza tym,
        gdyby autorka chciała wychowywać samotnie dziecko nie wychodziłaby za mąż.



        > Wraca trzeźwy, śpi w domu, jest po powrocie w dobrym humorze
        > -świetnie.

        To żaden argument - do hotelu też można przyjść trzeźwym i wesołym.

        • evi85 Re: podstawy/kobiety nie "potrzebują przestrzeni" 23.05.09, 07:36
          ja mam jeszcze gorzej :-/
          moj maz swoj wolny czas dzieli na kolegow i hobby
          wobrazcie sobie ze od miesiaca po pracy leci prosto do garazu i przychodzi o 3
          nad ranem i tak od ponad miesiaca...
          jak zwracam mu uwage to mowi "masz co jesc, gdzie spac" po co narzekasz...
          rece mi juz opadaja
          bo ja siedze caly dzien z 2 dzieci, a on wklada turbo do samochodu i go
          "upieksza" bo musi na zlot jechac i sie poscigac w warszawie :-/
          dodam ze nawet az tak bardzo mi nie przeszkadza jego nieobecnosc, ale bardzo
          malo pomaga mi przy dzieciach, jak co drugi dzien przyjdzie wykapac jedno z nich
          to juz szczyt szczytow jego mozliwosci (dodam ze to ja musze mu jeszcze o tym
          powiedziec-nic sam od siebie) , zastosowalam juz metode zadbaj o siebie,
          schudlam 10 kg, nowe wloski, opalenizna, nowe super ciuszki
          i to jest ok, ale kiedy porobuje raz w tygodniu wyjsc do kolezanki czy do klubu
          jemu zawsze "wypada" pilna robota i musze zostac w domu albo musze wracac szybko
          do domu
          dzis to samo, caly tydzien siedzialam w domu, zadnych wyjsc, na sobote bylam
          umowiona ze szwagierka ze idziemy do klubu, przygotowalysmy sie , solarium, nowe
          buty, a maz dzis musial jechac "stroic" samoch0od do warszawy wroci kolo 2 w
          nocy :-/.
          no rece mi opadaja :(
          nie mam juz sily i checi, nie wiem co moglbym jeszcze zrobic dodajac fakt ze
          tesciowa uwaza ze moje miejsce jest w domu
          ona siedziala cale zycie w domu z dziecmi, robila za sluzaca ktorej niz sie nie
          nalezy, nawet kolezanka i ode mnie wymaga tego samego
          moja mama jest zupelnie innego zdania i porobuje mi pomoc
          ale co to da ze ona popilnuje dzieci kiedy powinien robic to moj maz
          troche mi lzej...
          nie licze na zlote srodki, bo chyba nie ma takich
    • spiritshot Re: Maz-kawaler 22.05.09, 00:00
      Posłuchaj panno żono.
      Będziesz miała męża, jak będzie dla Ciebie ważniejszy niż synuś. To znaczy, że ma pierwszeństwo przed dzieckiem we wszystkim. Jeśli będziesz stawiała synka przed nim, to zostanie Ci wkrótce tylko synek.

      Druga sprawa jest taka, że to co wytykasz mężowi, powinnaś sama zrobić. Dobra impreza z koleżankami, wizyta, kawa, cokolwiek. Znajdź sobie pani przyjaciółki, a na czas spotkania z nią/nimi zostaw dziecko mężowi.

      To tyle. Należy się 100zł za terapię.
      • dagusia333 Re: Maz-kawaler 22.05.09, 07:54
        Nic nie zrobisz, ten typ tak ma, nie jest domatorem, nie potrafi sobie w domu
        znaleźć zajęcia, a nawet gdyby miał co robić to mu się nie chce, woli wyjść do
        kolegów, bo oni mu niejako wypełnia czas bez wysiłku z jego strony.Ten typ tak
        ma, lubi przesiadywać z kolegami, na meczach, przed telewizorem, albo nad
        jeziorem z wędką.Rodzina bardzo szybko mu się nudzi, bo ciągle coś ktoś od niego
        chce, albo może chcieć, a jemu się nie chce,
    • gardenia_nowak Re: Maz-kawaler 22.05.09, 10:18
      Moim zdaniem twój mąż był taki zawsze, ale być może tego nie dostrzegałaś/nie
      przeszkadzało Ci/jemu przestało tak zależeć/wstaw dowolną przyczynę.

      Są tacy faceci, którzy nie powinni się w ogóle wiązać z nikim, a tym bardziej
      mieć dzieci, bo się do tego domowego ciepełka po prostu nie nadają. No chyba, że
      to nie przeszkadza kobiecie, tyle że dziecku przeszkadza z całą pewnością. No bo
      niby jest tatuś, ale go nie ma.

      Mnie się wydaje, że jeżeli teraz nie tupniesz nogą to koleś i tak prędzej, czy
      później się zmyje. Tupnięcie może oczywiście ten proces przyspieszyć, ale może
      też wyjść Wam na dobre.

      Niestety przygotuj się na to, że na początku to Ty będziesz musiała wszystko
      zorganizować. Proponuję zacząć od wspólnego wyjazdu na ryby - niech ojciec
      pokaże synkowi jak się łowi, Ty sobie weź książkę i się postaraj wyluzować.
      Możesz też zorganizować rodzinną wyprawę na basen. Na zasadzie. Mąż przychodzi z
      pracy, Ty gotowa, dziecko przebrane i mówisz: No dobra Zdzisiu ;-), tu masz
      torbę z kąpielówkami i klapkami, jedziemy do Aqua Parku a potem na pizzę. I
      żadne tam jestem zmęczony, nie chce mi się etc., - odpoczniesz sobie w jacuzzi.
    • o-kurde.pl Ten typ tak ma 22.05.09, 22:18
      Jak ktoś słusznie zauważył. I nie ma co liczyć, że się zmieni.
      Chyba , że zachoruje, i będzie siedział w domu od rana do nocy. Ale
      to chyba jeszcze gorzej.
    • yoko0202 Kasiek, a jak WY spędzacie czas razem? 24.05.09, 09:36
      czy przypadkiem nie jest tak, że wieje nudą, rutyną i zniechęceniem;
      że macie tylko tematy dotyczące co należy załatwić, jakie rachunki
      zapłacić itp.?
      kiedy np. ostatni raz wyszliście razem do knajpy, bez dziecka,
      zaskoczyłaś go romantyczną kolacją, wypożyczyłaś jego ulubiony film
      i schłodziłaś 6 browarków:-)?
      człowiek ucieka z domu, jeżeli nie czuje się tam dobrze, a twój mąż
      z jakiegoś powodu nie czuję się dobrze. Przecież życie to nie tylko
      praca, kąpanie dziecka, naprawianie kranów i zakupy w hipermarkecie.
      coś was połączyło przecież, odnajdź to, bądź tą dziewczyną w której
      się zakochał, on z pewnością odwdzięczy się tym samym a za chwilę
      nie będziesz się mogła od niego opędzić:)
      • netuszka Re: Kasiek, a jak WY spędzacie czas razem? 24.05.09, 12:52
        yoko02 ma rację, to jest zreszta częsty problem związków że wchodzi taka rutyna
        nie wiadomo kiedy, ze rozmowy dotyczą tylko dziecka i zakupów i co na obiad.
        Ja jeszcze chciałam dodać, ze wolałabym aby moj facet tak miał czas tylko dla
        kumpli, gorzej jeśli facet ma bliskie koleżanki, ooo to o wiele gorzej! więc
        może spójrz łaskawszym wzrokiem na niego i jak on spotyka się z kolegami ty umów
        sie z koleżanką na kawe czy na piwko, dziecko macie spore to może zostać z
        babcią a ty sobie poplotkujesz z koleżanką, pośmiejesz się i od razu ci ulży i
        nie bedziesz sie złościć o jego kolegów.
    • kasiek15021 Re: Maz-kawaler 28.05.09, 02:00
      Po przeczytaniu wszystkich watkow,cale szczescie ze mniejsza polowa.Jest
      napisana przez osoby,ktore maja zycie uslane rozami,czyli domek z ogrodkiem,maz
      pod krawatem przynoszacy co drugi dzien kwiatki itd.,itp..Osoby te pisza o mnie
      jak o jakims potworze!Przeciez nie pisalam o tym ze najchetnej bym chciala zeby
      kazda wolna chwile poswiecal nam.Bo nie jest tak.Zamiast pisac mdle moraly,nie
      lepiej zadac pytanie?No coz zacofanie i tepota ludzka nie zna granic.Natomiast
      dziekuje tym,co bynajmniej probowli mnnie zrozumiec.Wiem,ze nie kazdy moze
      zrozumiec i wczuc sie w moja sytuacje,ale mozna pisac to w sposob
      bardziej.......ludzki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka