kasiek15021
16.05.09, 21:14
Witam.
Mam problem i w zasadzie nie wiem czy z mezem,czy sama ze soba.Otoz dla meza
liczą sie bardziej koledzy niz my(czyli nasz synek 5lat i ja).Dla kolegow
zawsze ma czas,jak zadzwonią do niego zeby im pomogl to jest w stanie wyjsc z
domu(oczywiscie powie mi o tym)mimo ze umawialismy sie wczesniej ze bedziemy
cos robic razem.Jest czas ze co drugi dzien idzie do znajomego.Mieszkamy w
Niemczech i jestesmy teraz na urlpie w Polsce.Chcial jechac sam na tydzien
zeby mogl miec ten czas dla siebie ,a ja z dzieckiem po tygodniu jego zycia
kawalerskiego mielismy dojechac.Wyszlo na to ze razem pojechalismy i jestesmy
w Polsce,ale mimo wszystko jego tydzien wolnosci musial sie odbyc.Nie rozumie
tego.Jest to normalne,ze chce sie spotkac ze starymi znajomymi,ale nie jest
juz kawalerem,malo tego nie w sposob jaki wymyslil.A moze poprostu
przesadzam,jest mi z tym ciezko.Doradzcie mi prosze czy tak jest ok???