sandrynka29
22.05.09, 22:27
kilka miesięcy temu skończyłam 30-tkę. i niby nie było to dla mnie
jakimś traumatycznym przeżyciem, ale od tej pory ciągle w mojej
głowie pojawiają się myśli, ze zmarnowałam swoje życie. nie mogę nad
tym zapanować, chociaż w sumie nie jestem bardziej nieszczęśliwa niż
inni ludzie. mam śliczną, zdrową i mądrą córeczkę. no i tak. na tym
sie kończą moje osiągnięcia. od trzech lat nie pracuję (wychowywałam
dziecko), a teraz jak marzę o powrocie do pracy, to nikt mnie nie
chce... mimo mojego wykształcenia i wieloletniego doświadczenia
nawiasem mówiąc... mąż nie ma dla mnie szacunku, wychodzi kiedy
chce, gdzie chce, nawet nie raczy odbierać telefonów. nie mam żdnych
przyjaciół, bo kazdy narzeka na brak czasu. moje życie to tylko net,
książki, przyprowadzanie i odprowadzanie dziecka do przedszkola. nic
więcej. i wieczne czekanie na męża, bo nie ma się do kogo odezwać.
najgorsze jest to, że zaczęłam ludziom zazdrościć. wszystkiego.
pieniędzy, przyjaciół, udanych małżeństw, pracy, uśmiechu,
dotknięcia, absolutnie wszystkiego. i ciągłe myśli: coś ty zrobiła
ze swoim życiem, gdybyś wybrała innego człowieka, może twoje zycie
inaczej by się potoczyło? to straszne, mam 30 lat, a czuję się jak
człowiek u kresu życia, który czeka tylko na koniec...