Dodaj do ulubionych

życie przestało mnie cieszyć...

22.05.09, 22:27
kilka miesięcy temu skończyłam 30-tkę. i niby nie było to dla mnie
jakimś traumatycznym przeżyciem, ale od tej pory ciągle w mojej
głowie pojawiają się myśli, ze zmarnowałam swoje życie. nie mogę nad
tym zapanować, chociaż w sumie nie jestem bardziej nieszczęśliwa niż
inni ludzie. mam śliczną, zdrową i mądrą córeczkę. no i tak. na tym
sie kończą moje osiągnięcia. od trzech lat nie pracuję (wychowywałam
dziecko), a teraz jak marzę o powrocie do pracy, to nikt mnie nie
chce... mimo mojego wykształcenia i wieloletniego doświadczenia
nawiasem mówiąc... mąż nie ma dla mnie szacunku, wychodzi kiedy
chce, gdzie chce, nawet nie raczy odbierać telefonów. nie mam żdnych
przyjaciół, bo kazdy narzeka na brak czasu. moje życie to tylko net,
książki, przyprowadzanie i odprowadzanie dziecka do przedszkola. nic
więcej. i wieczne czekanie na męża, bo nie ma się do kogo odezwać.
najgorsze jest to, że zaczęłam ludziom zazdrościć. wszystkiego.
pieniędzy, przyjaciół, udanych małżeństw, pracy, uśmiechu,
dotknięcia, absolutnie wszystkiego. i ciągłe myśli: coś ty zrobiła
ze swoim życiem, gdybyś wybrała innego człowieka, może twoje zycie
inaczej by się potoczyło? to straszne, mam 30 lat, a czuję się jak
człowiek u kresu życia, który czeka tylko na koniec...
Obserwuj wątek
    • sandrynka29 Re: życie przestało mnie cieszyć... 22.05.09, 22:50
      dodam tylko, że nie jestem typową, zaniedbaną, zrzędzącą kurą
      domową, wręcz przeciwnie. jednak ta moja bezużyteczność, problemy
      domowe i zachowanie męża wobec mnie prowadzi do poczucia totalnej
      beznadziejności, marazmu i zerowej wartości mnie, jako człowieka.
      czuję się jak ta dziewczyna z filmu Plac Zbawiciela. czy ja też tak
      skończę?!
    • solaris_38 Re: życie przestało mnie cieszyć... 22.05.09, 22:55
      czas zatem na zmiany
      pierwsza rzecz to zmienić siebie
      przestać marnować czas czekając na męża a zacząć realizować i ambicje i sport i
      hobby
      dziecko także potrafi być wspaniałym przeogromnym oceanem doznań wiedzy do
      zbadania uczuć do przeżycia - korzystaj teraz ci trudno bo się zdepresjowałaś
      ale zdepresjowałas się sama
      i to jest ważne i pozytywne
      bo tak jak sama się wpędziłaś
      tak sam możesz się wypędzić ze swego stanu
      Jeśli już depresja jest zaawansowana to lepiej z pomocą psychologa czy
      psychiatry (leczenie farmakologiczne)

      w każdym razie życie to walka wiec walcz
      narzekanie że przez NIEGO zycie zmarnowałaś kompletnie nic ci nei da jakakolwiek
      byłaby to prawda


      natomiast jak już na nogi staniesz
      ciało sportem wzmocnisz
      hobby wyszukasz jedno drugie trzecie to może być coś prostego
      jak się wyprostujesz
      mąż poczuje nie tylko zal i żądanie ale twoją niezależną od neigo radość - może
      będzie skłonny iść na jakieś kompromisy (na duże nie licz ale coś się pewnie da
      uzyskać)

      a ty tez z nim być nie musisz
      bo samotnych matek znam więcej niż mężatek
      ale znowu

      trzeba walczyć

      najpierw wyjdź z depresji
      niech to bedzie pierwszym krokiem tej walki




      • sandrynka29 Re: życie przestało mnie cieszyć... 22.05.09, 23:20
        ewłaśnie, tak mnie też się wydaje - wmawiam sobie że marnuję życie,
        że wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie. czasem tak staję i mówię
        na głos temu komuś na górze: no dawaj, kopnij mnie mocniej, dowal
        mi, czemu nie, co jeszcze wymyślisz?!
        tylko jak się z tego otrząsnąć? jakim sposobem wyrzucić te myśli z
        głowy i skończyć z tą huśtawką nastrojów?
        • solaris_38 Re: życie przestało mnie cieszyć... 22.05.09, 23:37
          huśtawka będzie
          naucz się żyć na pokładzie tego STATKU
          :)
          • sandrynka29 Re: życie przestało mnie cieszyć... 23.05.09, 09:27
            no tak, takie jest życie... ale co zrobić żeby wyrzucić z głowy te
            negatywne myśli?! tę zazdrość o innych ludzi i to poczucie
            zmarnowania życia? to jest najważniejsze, ale nie wiem, co mogę
            zrobić...
            • gapuchna Re: życie przestało mnie cieszyć... 23.05.09, 12:06
              Huśtawka jest całe życie. Ja sobie myślę, że ludzie dzielą się na depresyjnych i
              pozbawionych takiego stanu odczuwania. Wiec jeśli ma się to coś paskudnego w
              sobie, to tzreba jakoś nauczyć się z tym żyć. Dobrze mówi Solaris, jeśli samej
              sobie nie umiesz pomóc, spróbuj poszukać pomocy na zewnątrz. Spróbuj :)
            • solaris_38 Sardyna - i pozytywny korzeń !!! :) 23.05.09, 22:08
              myśli się nie wyrzuci. To ich dom rodzinny. wygnane zamienią się w bestie.
              Raczej wsłuchaj się w ich Głębszy sens a nie w szum którym zagłuszając ... co ?

              zazdroszczenie to próba odrzucenia odpowiedzialności

              każdy rozliczany jest z tego co dostał
              kiedy zazdrościsz to tak jakbyś uważała że to ze coś nie idzie to dla tego że
              niesprawiedliwie dostałaś mniej i nei jesteś więc odpowiedzialna za swoje szczęście

              po prostu chyba zwątpiłaś ze potrafisz osiągnąć Swoje szczęście SAMA
              że to co masz wystarcza

              wystarcza

              słuchaj tych swoich myśli i odczytaj ich POZYTYWNY przekaz

              wszystkie one biorą się ze źródła życia
              wszystkie mają pozytywny korzeń

              trzeba się go doszukać a nie wylewać dziecka z kąpielą i pozbywać się myśli
              które rodzą się z ważnych i dobrych informacji





              • k-57 Re: Sardynka 23.05.09, 22:33
                solaris_38 napisała:

                > wszystkie mają pozytywny korzeń
                > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                zwlaszcza jak przez 30 min wyjesz jak wilk w gromniczna w
                orgazmie.....korzen musi byc pozytywnie prosty
                • solaris_38 Re: Sardynka 23.05.09, 22:36
                  30 min? ???
                  słyszałam o ESO (ekstensiv seksual orgazm)
                  ale nigdy bym tyle nie ćwiczyła aby uzyskać takie efekty.
                  Leniwa jestem
                  Prostota korzenia nie pomoże :)
                  świat nie jest tak prosty oby twój ulubiony ogór gumowy mógł być panaceum
                  Trzymasz się twego jak relikwii
                  nie nudzi ci się ?
              • sandrynka29 Re: Sardyna - i pozytywny korzeń !!! :) 23.05.09, 22:45
                zgadzam się z tobą absolutnie. owszem, często mimowolnie rodzi się w
                mojej głowie myśl: dlaczego innym jest lepieji dlaczego to mnie
                życie kopie. pozytywnym aspektem może być to, że zaraz za taką myślą
                pojawia się następna: kobieto, czego ty jeszcze chcesz, ciesz się że
                jesteś zdrowa, że twoje dziecko jest zdrowe i cudowne, popatrz na
                innych... i wtedy pojawiają się wyrzuty sumienia i zabobonny lęk
                przed ściągnięciem nad swoją głowę jescze ciemniejszych chmur...
                chyba jakaś popaprana jestem naprawdę!

                mówisz, że szczęście można osiągnąć samemu. że to zależy tylko od
                nas. ja też tak zawsze myślałam, ale zycie tak mi dokopało że
                przestałam wierzyć. w osiągnięcie szczęścia i harmonii. mówisz że te
                myśli mają pozytywny pzekaz. ja tego nie widzę, nie umiem go
                odczytać...
                • solaris_38 Re: Sardyna - i pozytywny korzeń !!! :) 24.05.09, 23:29
                  życie dokopuje wszystkim
                  najbardziej tym co wchodzą na ulicę na czerwonym świetle
                  ale nie tylko
                  na świecie jest głód choroby, kataklizmy , pzremoc, obozy, więzienia, margines,
                  pustynie, nadużywanie władzy, wojny, kryzysy, kalectwa

                  nie ulegaj złudzeniu że TOBIE życie dokopało
                  życie to proces kopiący
                  (miedzy innymi )
                  a my żyjemy w całkiem niezłych czasach, w całkiem niezłym kraju,
                  pewnie masz całkiem niezłe zdrowie, i dach and głową
                  powiem tylko
                  kto nie znajduje szuka nie tam gdzie trzeba
                  inna sprawa ze czasem jak zbawienia szukamy tego co nam zrobi źle
                  patrz post kobiety na forum która pisze że to była miłość jaką sie raz w życiu
                  spotyka
                  i facet tak jej dokopał
                  i tak to apogeum swych uczuć WYBRAŁA palanta który jej nei szanował i WŁAŚNIE a
                  może nawet TYLKO taki ją aż TAK kręcił !
                  życiowa miłość

                  kobieta woli podać sens życia
                  niż przyznać że żadna miłość to nie była
                  tylko jej pomyłka
                  jej głupota
                  jej ślepota

                  jak można się uczyć skoro wolimy mówić ze to życie nam dokopało
                  i nie chcemy widzieć że sami idziemy an zer, lep i w paszczę lwa ze słodkim
                  uczuciem że WRESZCIE jest tak jak trzeba ?

                  wolimy iluzje nić być szczęśliwym
                  bo utożsamiamy szczecie z jakimś szampanem i ciasteczkami
                  a tym się nie da żyć
                  i choć do głowy strzela
                  marny to POKARM i szczęście z niego... nadmuchane i guzik warte

                  Jednym słowem
                  poddaj wszystkei swoje wartosci
                  i zbuduj się na nowo
                  człowiek ma wielkie zdolności tworzenia samego siebie
                  i to jest piękna przygoda

                  jedz na wakacje na jakieś dobre warsztaty rozwojowe

                  spójrz na życie jak na wielkie ruch drogowy
                  poznaj jego reguły
                  i nei miej żalu do samochodów jak ci dokopią
                  bo one ... nie widzą co robią
                  'jak ludzie


                  a ty masz prawo uczyć się żyć
                  i być szczęśliwa jak tylko się uda
                  spokojnym szczęściem tego kto nei chce zbyt wile
                  i docenia namiętnie to co ma
                  równocześnie zawsze walcząc o postęp i lepiej

                  czasem mam tak ze idę ulicą
                  i cieszę się że MOGĘ ODDYCHAĆ
                  cieszę się i ejstem szczęśliwa ze świat wciąż pozwala mi odychać
                  ile razy zabrakło ci tlenu ?

                  nie lekceważ nieskończonych szczęść istnienia
                  szukając głupich iluzji

                  ;)

                  i dobrej nocy życzę :)
                  pzodrawiam










        • marryllkka Re: życie przestało mnie cieszyć... 23.05.09, 15:48
          > ewłaśnie, tak mnie też się wydaje - wmawiam sobie że marnuję
          życie,
          > że wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie. czasem tak staję i
          mówię na głos temu komuś na górze: no dawaj, kopnij mnie mocniej,
          dowal
          > mi, czemu nie, co jeszcze wymyślisz?!
          z

          Tylko bez takich histerii.

          Historia stara jak świat, niemowlak, a poetm dłuuuuga luka w
          życiorysie zawodowym.
          Bardziej mnie interesuje, dlaczego się godzisz na to, żeby mąż Cię
          tak zlewał.Wcześniej też to się zdarzało, że nie obdierał, nie
          odpowiadał na wiadomosci?
      • k-57 jak zwykle...podpowiedz zalosna 23.05.09, 16:06
        solaris_38 napisała:

        > czas zatem na zmiany
        > pierwsza rzecz to
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        zaproponuj jej krzyczec w czasie orgazmu.....nawet 30 min...

        czytajac ciebie dochodze downiosku ze mrowka bywa sprytniejsza
        • solaris_38 Re: jak zwykle...podpowiedz zalosna 23.05.09, 22:01
          ale tu nie chodzi o spryt i udawanie Komando
          chodzi o to żeby coś naparwdę czuć ;)

          żeby miedzy nimi coś fajnego naprawdę BYŁO
          tego nie zbudujesz na udawaniu
    • mskaiq Re: życie przestało mnie cieszyć... 23.05.09, 14:17
      Tych mysli mozesz sie pozbyc ale jest to mozliwe tylko pod warunkiem
      ze pozbedziesz sie przyczyny ktora powoduje ze czujesz ze zycie
      przestalo Cie cieszyc.
      Jedynym rozwiazaniem jest powrot do przyjaciol, znalezienie sobie
      pracy, odzyskanie szacunku meza.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • ka-ma-be Re: życie przestało mnie cieszyć... 23.05.09, 14:44
      nie dziwię się, że popadasz w depresję, skoro całe dnie siedzisz sama w domu a
      mąż Cię nie szanuje i ignoruje.

      nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż wychodzi kiedy chce i gdzie chce i nie
      informuje żony dokąd i kiedy wróci oraz nie odbiera telefonu od niej.
      nie gódź się na takie traktowanie.

      mąż mojej koleżanki tak się zachowywał, aż w końcu miała tego dosyć i kazała mu
      się wyprowadzić. jakiś rok potem poznała swojego drugiego męża i są szczęśliwi
      razem do chwili obecnej.
      • sandrynka29 Re: życie przestało mnie cieszyć... 23.05.09, 21:46
        właśnie... jestesmy razem 7lat (magiczna siódemka kryzysowa?!), i
        najpierw zdarzyło mu się zrobić jedno takie "wychodne" w roku, potem
        dwa, a ostatnimi czasami nie ma miesiąca spokoju. podam przykład:
        nie ma go od wczorajszego popołudnia, nie odpowiada na telefony, na
        smsy, zero odzewu. mogło mu się coś stać, a ja nic o tym nie wiem.
        kiedyś szalałam z niepokoju, wydzwaniałam po szpitalach,
        komisariatach, jego kolegach. teraz - po prostu nie chce mi się
        robić z siebie idiotki. bo on wraca, i scenariusz wygląda tak: albo
        jest awantura (ja), albo płacze (ja), albo błagania (ja), wyrzuty
        (ja), ciche dni (ja). on nic. albo przeprosi, wytłumaczy, albo
        milczy, jeśli i ja milczę. po kilku dniach rozchodzi się po
        kościach. i jest pełnia szczęścia. do następnego razu. on uważa, że
        ja mam do niego ciągłe pretensje, zakazy, nakazy i kontrole. więc
        woli iść na maxa skoro i tak i tak zrobię mu megaawanturę. tylko nie
        potrafi jednego zrozumieć, że ja nie mam do niego zaufania i ciągle
        się zastanawiam, czy dziś będzie, czy nie. rozmowy, prośby i groźby
        kompletnie nic nie dają. najśmieszniejsza jest ta moja bezsilność:
        no co ja mogę, skoro nic nie działa, a ja jestem niestety na jego
        utrzymaniu, a mieszkanie należy do jego mamy?! czasem jestem tym tak
        zmęczona, mam tak tego dosyć, że już sama nie wiem, czy pomiędzy
        nami jest jeszcze uczucie, czy tylko obowiązek. no bo jak można
        kochać, wiedzieć, że ktoś czegoś nie może znieść i to robić?! i jak
        można kochać, i ciągle spodziewać się ciosu?!

        no, ale to tylko jeden aspekt mojego samopoczucia. może to wszystko
        moja wina, może to ja za dużo żądam od życia, może we mnie jest
        jakiś błąd? sama nie wiem... ale widzę, że nie prowadzi to już do
        energicznej zmiany okoliczności i siebie, prowadzi to do pogrążania
        się tej beznadzieji i myśli, że jestem tutaj zbędna...
        • poziomka_32 Re: życie przestało mnie cieszyć... 24.05.09, 15:24
          zgadzam się z tym co pisze Solaris. Nie da się niczego zrobić jeśli nie zacznie
          się od pracy nad sobą. Moja sytuacja była całkiem inna - dokopały mi bardziej
          czynniki zewnętrzne - śmierć osoby bliskiej, pożar, itd. Wszystko na raz
          zawaliło się. Potem też związek się rozpadł. Popadłam w wielką depresję (jeszcze
          przed rozstaniem). I tak mnie ona zżerała powoli. Potem zdałam sobie sprawę że
          mam 32 lata i że te lata przeleciały mi między palcami. I było jeszcze gorzej.
          Potem otrzeźwiałam. Zobaczyłam że mam problemy i to spore. I od tego momentu
          wszystko powoli zaczęło się zmieniać. Zapisałam się na różne zajęcia, staram się
          wychodzić do ludzi itd. Ale też poszłam po pomoc psychologiczną. Nie jakieś
          wielkie trapie, tylko zajęcia grupowe, które są "lżejsze", a i ludzi można poznać.
          Innymi słowy - spójrz na siebie - uśmiechnij się - i szczerze przyznaj że
          potrzebujesz zmian. I zacznij realizować to powoli, małymi kroczkami. Ale nie
          sama bo to trudne. Jak masz kogoś bliskiego, komu ufasz i wierzysz w jego
          mądrość to oprzyj się na niej, ale najlepiej sięgnij po fachową pomoc.
          Jednocześnie szukaj zajęć które cię będą cieszyć - spacery, rower, basen,
          szydełkowanie - cokolwiek!
          Powodzenia
          • sandrynka29 Re: życie przestało mnie cieszyć... 24.05.09, 20:46
            dziękuję Ci za tę wypowiedź, dużo dała mi do myślenia:)
            faktycznie zastanawiam się nad tym, aby poszukać pomocy psychologa.
            jednak będzie to trudne jakby nie było... nie stać mnie na terapię
            prywatną, a nie wiem, czy w moim, małym miescie gdzieś można znaleźć
            pomoc.
            najgorsze jest to, że zaczynają mi puszczać nerwy przy dziecku i to
            jest niedopuszczalne, to dla mnie alarm, że jest naprawdę źle, nie
            mogę przelewać swoich frustracji na 2,5 letnie dziecko! najpierw
            krzyczę, hamuję się na maxa, żeby nie przekroczyć granicy, a potem
            płaczę na osobności z wyrzutów sumienia i żalu nad samą sobą i nad
            tym bezbronnym stworzeniem. i mam wstręt do siebie...

            wariuję powoli, i nie mam nawet komu o tym opowiedzieć, z kim
            porozmawiać, nie mam gdzie szukać pomocy i wsparcia... mam dość tego
            życia, naprawdę, do głębi dość...
            • poziomka_32 Re: życie przestało mnie cieszyć... 24.05.09, 22:04
              w takim razie koniecznie idź do specjalisty. Na pewno kogoś w okolicy
              znajdziesz. A co go kasy to... wiem że to brutalne ... ale coś musisz wymyśleć.
              Dla swojego dobra i Twojego dziecka. Zastanów się też czy kasa nie służy Ci
              troszkę jako wymówka. Wiem że ja długo szukałam wymówek - że nie stać mnie na
              takie luksusy było długo na tapecie. Potem zdałam sobie sprawę że to priorytet.
              Ale pamiętaj o tym żeby też się czymś miłym zająć (co nie musi nic kosztować).
              Dasz radę ;)
    • majkaonline Re: życie przestało mnie cieszyć... 24.05.09, 18:42
      Wszystko jeszcze może należeć do Ciebie. Nie trać wiary i zrób coś dla siebie, wyłącznie dla siebie. Wyjdź gdzieś sama, zajmij się czymś itp. Ja mam więcej lat i maleńką córeczkę, ale cieszę się życiem,czego i Tobie życzę!
      • poziomka_32 Re: życie przestało mnie cieszyć... 26.05.09, 21:11
        jak tam? Udało Ci się zrobić coś tylko dla siebie, choćby najmniejszego?
        Mam nadzieję że tak
        • sandrynka29 Re: życie przestało mnie cieszyć... 27.05.09, 20:26
          poziomka_32 napisała:

          > jak tam? Udało Ci się zrobić coś tylko dla siebie, choćby
          najmniejszego?
          > Mam nadzieję że tak

          staram się cały czas trzymać w pionie, jednak to jest chwilami ponad
          moje siły...marzę o tym, zeby mnie ktoś wysłuchał, a przede
          wszystkim coś doradził, bo to wszystko po prostu mnie przerasta...
    • k-57 Re: życie przestało . 26.05.09, 21:25
      sandrynka29 napisała:

      > kilka miesięcy temu skończyłam 30-tkę.
      to straszne, mam 30 lat, a czuję się jak
      > człowiek u kresu życia, który czeka tylko na koniec...

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      i? praktycznie co chcesz przkazac w tych dyrdymalach o czym piszesz
      bzdziuchu pusty? muisz byc przepoteznie leniwa...tylko
      ogor....gumowy ogor i klap z papucia w siedzisko
      • sandrynka29 Re: życie przestało . 27.05.09, 20:23
        bujaj się sfrustrowany impotencie, jak mniemam ze wszystkich twoich
        wpisów na forum. dziękuję za propozycję, ogór lepiej dałby radę niż
        taki śmieszny facecik jak ty, który szuka potwierdzenia swojego ja
        obrzucając błotem innych ludzi.
        • poziomka_32 Re: życie przestało . 27.05.09, 21:28
          Wysłuchać może każdy do kogo masz zaufanie, albo fachowiec. A co do dawania rad
          ... z tym gorzej. Obawiam się że nie dostaniesz gotowej recepty. Wychodzenie z
          takich stanów to proces poszukiwania przez samego siebie recepty... A poza
          trzymaniem się pionu (wiem jak to trudne) spróbowałaś zrobić coś tylko dla
          siebie? Poszłaś na spacer żeby pomyśleć o sobie, rozejrzałaś się ze ewentualnymi
          możliwości fachowej opieki?
          Trzymam kciuki ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka