wentyl77
27.05.09, 17:06
Jako samozwańczy doktor wszechnauk (zwłaszcza tajemnych), poczyniłem
kilka obserwacji pośrednich i bezpośrednich z zakresu tzw. zjawiska
trollizmu. Badania moje, wsparte mocną podbudową teoretyczną,
przyniosły zadziwiające rezultaty. Ale do rzeczy.
Myślę, że natrętność, będąca cechą podstawową trolla, jest
zewnętrznym objawem głębokich, wewnętrznych zmian, głównie
neurotycznego charakteru. Cykliczne, powtarzające się tworzenie
wpisów wprawiają trolla w pewien rytm, mający czasowo ukoić
nieuzasadniony lęk, prześladujący większość neurotyków. Mówiąc
inaczej: zwykły człowiek buja nogą, troll ogarnięty manią pisania
prokuruje nowe, coraz głupsze wpisy (w regularnych odstępach czasu).
Od bujającego nogą nie wymagamy, by przy okazji był generatorem
prądu, tak jak od trolla nie oczekujemy szczególnej mądrości.
Po prostu żyjemy w czasach, gdy głupota stała się cechą atrakcyjną,
w sklepie są mocne "light", a do parlamentu dostają się osobniki
dotknięte ewidentnym debilizmem.
Kłamstwa trolla też są atrakcyjne, przyciągają reakcje emocjonalne,
są krytykowane - ale nie można odmówić im ogólnej poczytności. Jako
przykład potwierdzający regułę niech posłuży polityk. Każdy wie, że
kłamie jak najęty, ale to taki fach, w którym zawsze znajdziesz
słuchacza.
Internet jest już takim dziwnym miejscem, że prawda sprzedaje się
kiepsko. Zgodnie z powyższym tokiem myślenia, mój wątek powinien być
słabo odwiedzany i mieć mało odpowiedzi.
--
debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie