Dodaj do ulubionych

Obojętni rodzice

13.06.09, 15:10
Chcę napisać o sprawach, które już minęły, ale pozostawiły we mnie
osad nienawiści do rodziców.
W trakcie mojego małżeństwa z osobą nadużywającą alkoholu i przemocy
psychicznej (z groźbami i sporadycznymi wyjątkami fizycznej,
szantażem) mój ojciec, znając sytuację nigdy nie zwrócił uwagi
mojemu mężowi, zawsze udawał równego teścia, nawet gdy doszło do
bicia nie miał odwagi nic powiedzieć mojemu mężowi,nawet wtedy, gdy
mąż zabierał mi większość pieniędzy, gdy mną pomiatał, kontrolował,
zmuszał.

Moja matka natomiast była obojętna,nawetminie współczuła,wszystkie
opowieści praktycznie kwitowała milczeniem.
Obserwuj wątek
    • elzbieta007 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 15:31
      >pozostawiły we mnie osad nienawiści do rodziców.
      Masz prawo do takich uczuć. Nie "zamiataj ich pod dywan", nie tłum i nie
      wypieraj. Zachowali się paskudnie. Fakt, iż są Twoimi rodzicami, nie może być
      powodem, dla którego będziesz sobie odbierała prawo do zdrowych i adekwatnych
      emocji.
      • bszalacha Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 15:53
        Twoja opowieśc jest też o tym,że małżeństwo pozostawiasz kontroli
        rodziców.Może mama własnie dlatego milczy,że chce,byś samodzielnie
        podjęła decyzję.Tak więc zamiast przeżywać swoje
        odrzucenie,porozmawiaj z nią,powiedz,że potrzebujasz jej rady.Być
        może w pierwszej odpowiedzi usłyszysz także jej żal,że ostrzegała
        Cię,że mówiła itp.Ale to będzie poczatek rozmowy,której potrzebujesz.

        Niezależnie od tego podejmij pracę nad sobą,inaczej każdy związek
        będzie dla innych lub na złośc innym.Nie będzie Twoim własnym
        wyborem.
        • magdalena.45 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 16:16
          bszalacha napisała:



          Tak więc zamiast przeżywać swoje
          > odrzucenie,porozmawiaj z nią,powiedz,że potrzebujasz jej rady.Być
          > może w pierwszej odpowiedzi usłyszysz także jej żal,że ostrzegała
          > Cię,że mówiła itp.Ale to będzie poczatek rozmowy,której
          potrzebujesz.

          Już jestem po rozwodzie, poradziłam sobie w końcu z tym problemem.
          Jeżeli chodzi o rozmowę z moją matką, to temat na osobny wątek, bo
          to mnie też bulwersuje. Żadna poważna rozmowa nie wchodziła w grę,bo
          albo kończyła sie kłótnią, a najczęściej brakiem jakiejkolwiek
          reakcji i zainteresowania z jej strony.
          >
          > Niezależnie od tego podejmij pracę nad sobą,inaczej każdy związek
          > będzie dla innych lub na złośc innym.Nie będzie Twoim własnym
          > wyborem.
      • magdalena.45 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 16:12
        elzbieta007 napisała:

        > >pozostawiły we mnie osad nienawiści do rodziców.
        > Masz prawo do takich uczuć. Nie "zamiataj ich pod dywan", nie tłum
        i nie
        > wypieraj. Zachowali się paskudnie. Fakt, iż są Twoimi rodzicami,
        nie może być
        > powodem, dla którego będziesz sobie odbierała prawo do zdrowych i
        adekwatnych
        > emocji.

        Tak,pewnie tak, tylko mówi się też o przebaczeniu, że to pomaga
        przede wszystkim osobie skrzywdzonej, ale jak tu przebaczyć?
        • marzeka1 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 16:18
          Wiesz, tylko, że to ty wybrałaś sobie kogoś, kto jest przemocowcem i pijakiem na
          męża, jako dorosła osoba (no chyba że rodzice kazali ci za niego wyjść za mąż,
          wtedy pretensje są jak najbardziej wskazane).Masz pretensje,że rodzice się nie
          wtrącali, ale to ty przede wszystkim jako dorosła, samodzielna osoba powinnaś
          była pogonić męża, a nie pozwalac mu na takie zachowania.
          Raz tylko- poproszona wyraźnie- wtrąciłam się do czyjegoś związku, pomogłam w
          wyprowadzce koleżance od faceta pijaka i boksera, wróciła do niego tydzień
          później, od tego czas, a lata już minęły, stwierdzam "nie mój cyrk, nie moja
          małpa". Twój mąż był przede wszystkim "twoją małpą".
          • magdalena.45 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 16:26
            Tak, ale uważam jednak, że najbliżsi powinni stanowić dla siebie
            wsparcie, a jeżeli ojciec nie jest w przypadku przemocy stanąć w
            obronie córki to jest szują.

            Poza tym taki miałam wzorzec z domu - ojciec tyran i zależna od jego
            i jego pieniędzy matka. Wydawało mi się, że tak właśnie zachowuje
            się mężczyzna, że to jest normalne.

            Poza tym wielokrotnie, przed udaną próbą próbowałam odejść
            otrzymując od nich zero wsparcia i pogróżki - nie poradzisz sobie,
            my ci nie pomożemy.

            Poza tym były inne,trudne sprawy, przez które naprawdę niełatwo było
            się rozwieść.
            • marzeka1 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 16:41
              "
              Poza tym wielokrotnie, przed udaną próbą próbowałam odejść
              otrzymując od nich zero wsparcia i pogróżki - nie poradzisz sobie,
              my ci nie pomożemy. "- O, w takiej sytuacji jak opisujesz, masz powody do żalu
              do rodziców. Tylko co z tym zrobisz? Ich nie zmieniasz, skoro niedobry wzór
              zachowania mężczyzny wyniosłaś z domu. Możesz tylko chyba nauczyć się tak żyć,
              by rodzice nie byli ci w tym życiu do szczęścia potrzebni. I powinnaś chyba
              zachować w stosunku do nich zdrowy (dla własnej psychiki) dystans. Mam dzieci i
              nie wyobrażam sobie nie reagować, gdy źle się dzieje i słyszę o tym od dziecka,
              nawet dorosłego.
              • bszalacha Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 17:13
                Brawo!
                sama widzisz,że wzory wyniosłas z domu,gdzie mama boi sie
                ojca.zawsze zostaje się wtedy z reka w nocniku.Ale jestes
                mądrzejsza,wiesz czego nie chcesz i tak trzymaj.
            • black_tangens Masz racje, bo 17.06.09, 17:17
              twoi rodzice nie tylko sa obojetni ale sprawiaja wrazenie jakby cie nie
              lubili
              , bo nawet nie probowali bronic cie przed mezem-tyranem ani ci w
              jakikolwiek sposob pomoc. To straszna znieczulica i masz prawo miec do nich o
              to pretensje.

              Normalny czlowiek jak widzi na ulicy nawet obca kobiete bita przez meza-pijaka
              to reaguje (chocby nawet telefonem na policje, jesli boi sie pijanego mezczyzny)
              a oni nie pomogli wlasnej corce.:-( Tym bardziej dokonalas wielkiego czynu
              uwalniajac sie od meza! Wspolczuje rodzicow i zycze powodzenia w wychodzenia z
              dolka!
        • elzbieta007 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 18:00
          >ale jak tu przebaczyć?

          To kwestia czasu i doświadczeń życiowych.

          Za mało wiem, by się wypowiadać. Może rodzice działali właśnie tak, bo bali się
          ingerować (dorosłe dziecko), może ze względów zasadniczych (normy religijne),
          może ze strachu... Nie wiem.
          Ale czuj i przeżywaj to, co się w Tobie pojawia. To jest autentyczne i dobre.
          Żadnej cenzury!

          Żeby można było przebaczyć, trzeba czasu. To kiedyś nastąpi. Może dopiero wtedy,
          kiedy Twoje dziecko zostanie uwikłane w równie patologiczny związek jak Twój, a
          Ty nie będziesz wiedziała, co zrobić?

          Ale wtedy czuje się ulgę. To fakt. Życzę Ci tego, choć doświadczenie, które do
          niej prowadzi, wcale nie musi być miłe.

          Sorry, takie jest życie.
          • jukalive Re: Obojętni rodzice 16.06.09, 11:34
            "Twoje dziecko zostanie uwikłane"? - chyba raczej uwikła się..
          • leda16 Re: Obojętni rodzice 17.06.09, 06:38
            Ale czuj i przeżywaj to, co się w Tobie pojawia. To jest autentyczne i dobre.


            Tiaaa, "autentyczna" nienawiść do rodziców jest dobra. Nieautentyczna byłaby zła. Niech się święci psychopatyczne czujstwo i przeżywanie. Hitlerowcy tak autentycznie nienawidzili Polaków, że całymi tłumami do gazu ich wpychali, polskich Żydów też. To było dobre...A Ty dzidzia mniej grochówki żryj. Mniej głupot będziesz bździła.
            • xil-an Re: Obojętni rodzice 17.06.09, 20:14
              A czy ktoś przyjrzał się dzieciństwu Hitlera, Stalina itp. To było ostrzeżenie
              dla przyszłości ale niewielu wzięło z tej lekcji naukę kiedy tłumisz rzeczywiste
              uczucia do swoich rodziców bo to zazwyczaj oni swoimi działaniami od maleńkości
              uczą swoje dzieci nienawiści do siebie samych i świata jeśli się jej nie
              rozładuje na sobie np wpadając z rozpaczy i cierpienia w alkoholizm, szuka się
              kozła ofiarnego i tak właśnie zrobił Hitler i Stalin i im podobni ale o tym się
              nie mówi bo do odpowiedzialności trzeba by było pociągnąć rodziców, dziadków i
              poprzednie pokolenia które brakiem szacunku, miłości poprzez czarną pedagogikę
              wyhodowali potworów którzy wymordowali miliony niewinnych istnień ludzkich.
    • mruff Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 21:09
      Niektórzy rodzice rodzicielstwo mają za danie dachu nad głową i
      miskę strawy.
      Dlaczego nie wykrzyczysz rodzicom tego co o nich myślisz?

      Wg mnie przegięcie z ich strony definitywne.
      • magdalena.45 Re: Obojętni rodzice 13.06.09, 22:27
        Oni nie poczuwają się do winy, próbowałam im to tłumaczyć, ale
        bezskutecznie.
        • magatamo Re: Obojętni rodzice 17.06.09, 16:42
          witam! serdecznie Ci współczuję, to niełatwe uporać się z negatywnymi uczuciami
          do rodziców.
          Ja przez długie lata próbowałam wybaczyć toksyczne zachowania swoich, tłumaczyć
          ich - dzieciństwem, brakiem wzorców, niewiedzą aż wpadłam na myśl, że skoro ja
          mogę się rozwijać, szukać pomocy na zewnątrz to oni też mogli. Uważam, że nic
          ich nie usprawiedliwia za to co mi i bratu zrobili. Teraz jestem na etapie - nie
          chcę mieć z nimi nic wspólnego. Staram się ograniczyć kontakty do niezbędnego
          minimum. Ale rozumiem co czujesz - mam w sobie tak ogromny żal, taka pustkę,
          samotność i poczucie opuszczenia, że aż żyć mi się czasem nie chce.

          do ledy, - jasne - fajnie się ocenia ludzi, przez pryzmat swoich doświadczeń,
          tylko po co? masz rację, że na ogół podejmujemy życiowe decyzje samodzielnie,
          tyle, że opuszczone przez najbliższych dziecko (nawet tylko psychicznie
          opuszczone) nie myśli racjonalnie nawet jako dorosła osoba. Albo ma poczucie
          winy, że nie było wystarczająco dobre, albo ze zawiodło, albo tylko próbuje się
          wyrwać z toksycznego domu. Efekty są takie, że nie wybiera dla siebie tylko dla
          lub przeciw rodzicom. I uwież mi, bolesna jest chwila, w której zda sobie z tego
          sprawę.
    • coco-flanell Re: Obojętni rodzice 16.06.09, 16:53
      masz racje, tacy rodzice to tchorze, ktorzy schowali glowe w piasek.
      Mysle,ze trudno jest takie postepowanie zrozumiec, a jeszcze
      trudniej zapomniec i wybaczyc. Jedank bardzo wielu rodzicow
      postepuje podobnie albo i jeszcze gorzej. Po prostu z latami staja
      sie obcymi ludzmi.
    • leda16 Re: Obojętni rodzice 17.06.09, 06:53
      W trakcie mojego małżeństwa z osobą nadużywającą alkoholu i przemocy
      > psychicznej (z groźbami i sporadycznymi wyjątkami fizycznej,
      > szantażem) mój ojciec, znając sytuację nigdy nie zwrócił uwagi
      > mojemu mężowi,



      A założę się, że przed ślubem rad rodziców odnośnie kopnięcia pijanicy w zadek nawet słyszeć nie chciałaś ;). Ty go "znałaś", "kochałaś", samodzielna być chciałaś. To "najbliższy" był, więc rozumy wszystkie pozjadałaś, tak sobie wybrałaś. Może zresztą ich nie dawali, bo dopiero byś w internecie japę rozdzierała o rodzicielskich toksynach i pępowinach. W szkole na lekcjach też z powodu tej wielkiej miłości nie uważałaś. Nie wiesz, że w takich wypadkach uwagę powinien mu zwracać prokurator, też tylko na Twoją prośbę.
      • forty Re: Obojętni rodzice 17.06.09, 16:59
        Witaj
        Ja też mam wiele pretensji... o stanie obok, mama - współczucie;
        ojciec najpierw wyśmiewał mojego chłopaka , krytykował go - więc na
        złość ojcu.
        Jestem po rozwodzie, sama podjęłam te decyzję, mieszkam z powrotem u
        mamy, wkurza mnie wiele rzeczy. tłumacze to sobie jednak taką a nie
        inną mentalnością mamy i na pewno nie chęcią zrobienia mi przykrości
        czy też czegoś w tym stylu. Po prostu nie umiała inaczej.
    • xil-an Re: Obojętni rodzice 17.06.09, 20:03
      A ja uważam, że jeśli nie jesteś gotowa na wybaczanie to nie wybaczaj. To jest
      najgorsze co możesz zrobić jeśli nie jesteś gotowa na takie poświęcenie i wcale
      nie musisz. Bądź zgodna ze swoimi uczuciami i emocjami. Zmusza się nas wybaczać
      w imię czwartego przykazania ale dlaczego mamy wybaczać katom! Dla mnie nie ma
      różnicy czy krzywdę wyrządza mi ktoś obcy czy bliski bo krzywda pozostaje
      krzywdą a boli jeszcze bardziej kiedy zadają ją ludzie, którzy najbardziej
      powinni nas chronić i zapewniać nam bezinteresowną miłość. Kiedy to lekceważysz
      wtedy zatracasz siebie i swoje prawdziwe uczucia a wtedy nie dziwi mnie fakt, że
      szukasz facetów, którzy traktują cię w sposób okrutny, zapominając o swoich
      uczuciach tych prawdziwych i rzeczywistych sama dla siebie stajesz się okrutna.
      Nasza cywilizacja oparta jest na zaprzeczaniu. Warto poczytać Alice Miller czy
      Lloyda de Mause piszą prawdę niewygodną dla większości społeczeństw ale jakże
      prawdziwą i wiele im zawdzięczam. Polecam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka