alexiaaaa
10.07.09, 22:59
Temat stary jak świat już i pewnie bym się nad tym nie zastanawiała, gdyby nie
uwaga (słuszna lub nie - tego bym się chciała dowiedzieć) koleżanki z pracy.
Ale od początku...
Rozstaliśmy się ok 2,5 roku temu. Spokojnie, bez awantur itd. Przez ponad
półtora roku praktycznie nie utrzymywaliśmy kontaktów. W końcu spotkaliśmy się
przypadkiem w klubie - od słowa do słowa przegadaliśmy cała noc i doszliśmy do
wniosku, że jednak fajny by było zostać przyjaciółmi.
Początki były trochę dziwne ale na chwile obecną naprawdę uważam go za swojego
najlepszego przyjaciela. Oboje jesteśmy w związkach. I jak łatwo się domyślić
nasi partnerzy nie skaczą z radości z tej naszej przyjaźni.
I powoli dochodzimy do sedna. Od jakiegoś czasu weszło nam w krew z, powiedzmy
X, wyskakiwać na szybkie śniadanie w czasie pracy. Tak się składa, że oboje
mamy taką formę pracy w której nikomu to nie przeszkadza. I właśnie wracając z
takiego śniadania usłyszałam od kumpeli - "że to nie jest normalne, albo
kręcimy coś na boku albo mamy coś z głowami".
I się trochę zaczęłam zastanawiać... Faktyczne widujemy się często - ze 2
śniadania w tygodniu, praktycznie w każdy piątek lub sobotę na piwo. Zdarza
się też w tygodniu - wymienić się filmami, czy czymkolwiek. Na gg praktycznie
co chwila wymieniamy jakieś uwagi.
Czy to co "robimy" jest normalne?