Mąż chce mnie na siłę zapłodnić

03.08.09, 13:53
Witam,

Od 5 lat jestem mężatką. Mój mąż o większości rzeczy w domu decyduje, on
zazwyczaj o wszystkim myśli i wychodzi z inicjatywą.

Niecałe 2 lata temu urodziłam córeczkę. Niestety ma zespół Downa. Mąż bardzo
się nią zajmuje, codziennie po pracy wozi na rehabilitację na 18:00. Jest to
męczące, ale dzięki temu mała już chodzi i jak na swoją chorobę dość szybko
się rozwija. Przekopaliśmy już wszelkie możliwe podręczniki, postawiliśmy
sobie za cel, że będziemy stymulować rozwój dziecka tak, by mogło osiągnąć jak
najlepszy rozwój.

Mąż twierdzi, że mała powinna mieć rodzeństwo, ja chcę się skupić na niej.
Jednak mąż mnie namawia na co najmniej 2 dzieci. Twierdzi, że to dla dobra
córki. Jak umrzemy, siostra czy brat jej pomogą w przyszłości i lepiej się
będzie rozwijać przy rodzeństwie. Ale ja już nie chcę więcej dzieci. Nie czuję
się na siłach, boję się że drugie dziecko też może być chore. Ciąży miło nie
wspominam. Boję się, że nie damy sobie rady. Końcówka ciąży i pierwsze
miesiące życia córki na świecie były traumą.

I tu się zaczyna konflikt. Mąż na początku delikatnie naciskał na kolejne
dziecko, potem mocniej i mocniej. Wścieka się, że biorę pigułki. Nazywa mnie
egoistką. Próbuje prośbą, groźbą, w końcu czynem. W piątek wrzucił moje
pigułki do sedesu i w połowie cyklu zostałam na weekend bez tabletek! U gina
mam wizytę dopiero za tydzień, a mąż już działa i dobiera się do mnie na siłę.
Dzisiaj rano kiedy jeszcze spałam po prostu bez żadnego wstępu zaczął seks.
Obudziłam się kiedy leżał na mnie trzymając mnie mocno. Poddałam się.
Popłakałam się tylko w trakcie a on mnie całował i przytulał robiąc swoje.
Kocham męża. Wiem, że to wszystko wygląda dziwnie. Jego próby "gwałtu" to nie
jest taki normalny gwałt, zrobił to bo uważa że ma rację. Z resztą ja też w
duchu przyznaje mu rację, dlatego nie czuję się poniżona, zbrukana, czy
wykorzystana bo mąż ma ten "cel wyższy". Ja go rozumiem, ale nie potrafię
przezwyciężyć strachu. Nie potrafię też się na niego długo obrażać, bo mamy
zbyt wiele obowiązków w których musimy uczestniczyć wspólnie jako zgrany zespół.
    • by_witch To co on robi to kryminal! 03.08.09, 14:04
      Wiem, że to wszystko wygląda dziwnie. Jego próby "gwałtu" to nie
      jest taki normalny gwałt, zrobił to bo uważa że ma rację. Z resztą
      ja też w
      duchu przyznaje mu rację, dlatego nie czuję się poniżona, zbrukana,
      czy
      wykorzystana bo mąż ma ten "cel wyższy". Ja go rozumiem, ale nie
      potrafię
      przezwyciężyć strachu. Nie potrafię też się na niego długo obrażać,
      bo mamy
      zbyt wiele obowiązków w których musimy uczestniczyć wspólnie jako
      zgrany zespół.

      .................................................
      Twoj maz to bardzo chory i niebezpieczny facet. A twoja sytuacja
      jest wprost tragiczna.
      Tragizm poglebia twoj brak krytycznego spojrzenia na ta chora
      sytuacje.
    • twojabogini Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 15:20
      To co zrobił twój mąż to był gwałt. Nie ma znaczenia, że cię przy tym nie bił.
      Po drugie jesteś jak rozumiem w naprawdę trudnej sytuacji, macie małe dziecko
      wymagające bardzo dużo uwagi i troski. Mam nadzieję, że wkład twojego męża nie
      polega tylko na przynoszeniu pensji i zawożeniu waszej małej na rehabilitację.
      Twój mąż ani nikt inny nie ma prawa decydować za ciebie o najistotniejszych
      sprawach. Sądzę, że powinnaś trochę czasu spędzić poza domem, nawet z córeczką -
      może odwiedzić babcię, albo ciocię? Spójrz wtedy z dystansu na swoje małżeństwo
      i zobacz czy ty w ogóle masz jeszcze prawo do własnych decyzji. Odradzam rozwód,
      to ostateczność, zalecam za to terapię. Taki despotyzm się z czasem raczej nasila.
    • free123 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 15:45
      Nie chciałabym być spłodzona z celem głównym - opiekunka siostry.

      A twój "gwałt" - używaj bez cudzysłowia ...


      Terapia, terapia, terapia !!!

    • mahadeva Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 16:17
      eh zwiazki sa trudne
      najlepiej bylo ustalic takie rzeczy przed slubem
      a teraz trudno, albo sie rozwiedz albo miej dziecko, jesli nie da
      sie go przekonac
    • bene_gesserit Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 16:58
      Ten facet cie gwalci, nie "gwałci".

      Wielu gwalcicieli uwaza, ze ma racje, ze gwalci dla dobra ofiary,
      albo ze ona tak naprawde tego chce, ale kokietuje. On jest
      gwalcicielem, ty jestes ofiara gwaltu.

      Calkiem mozliwe, ze jest na tyle glupi i nieempatyczny, ze nie do
      konca wie, co robi. Moze uwaza, ze zony zgwalcic sie nie da, tak
      jak nie da sie zgwalcic prostytutki. Warto, abys mu
      uswiadomila, co ci zrobil i jak sie z tym czujesz. Ale jesli nie
      jest w stanie tego pojac i nadal bedzie probowal cie gwalcic, zeby
      cie - wbrew twojej woli! zaplodnic, to zmykaj. Tak nie postepuje
      czlowiek, ktory kocha. W takiej sytuacji nie jestes wazna ty i
      twoje cierpienie, twoje uczucia i twoj sprzeciw ale jego pragnienie
      posiadania dziecka. Nie jestes osoba, ale srodkiem do jego celu.

      www.cpk.org.pl/pl.php5/on/article/cid/88/id/575
      • lila122 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 20:03
        Tragizm polega na tym,ze Twoj maz jest gwalcicielem,a Ty-tego nie
        widzisz i jeszcze go bronisz!To jest wielka tragedia,ze sa "tacy
        mezowie" i kobieta jeszcze ma wytlumaczenie dla niego!Tragedia!!!!!!
        To,ze on jest Twoim mezem i chce dziecka- wcale go nie tlumaczy,ze
        ma na sile Ciebie brac!Ty masz prawo do swojej decyzji.To jest
        ewidentna przemoc!...Zmuszanie do sexu,bicie-sa przemoca!
        Kobieto, Ty nie masz ani troche -kochajacego meza,bo jak mezczyzna
        kocha to nie robi takich rzeczy!On nie ma dla Ciebie ani odrobiny
        respektu,a dziecko...nie ma dobrego tatusia.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 20:38
      OK.

      Historia o porannym seksie przez sen brzmi nietypowo, ale skoro nie uważasz, że
      był to gwałt, to ja Ci wierzę, ostatecznie Ty jesteś tu ekspertem.

      Jak rozumiem dobrze się dogadujecie w życiu, żyjecie w związku, a nie w umowie
      cywilno-prawnej i t fajnie, jak rozumiem masz również w mężu oparcie i ufasz mu.
      Jeśli dobrze rozumiem, nie przeszkadza Ci jego - nie wiem, jak to nazwać -
      dominacja? Łatwość podejmowania decyzji za Was oboje. Też OK jak dla mnie.

      Rozumiem też, że istnieje między Wami różnica zdań w sprawie powtórnej ciąży,
      przy czym doskonale rozumiem, czemu nie chcesz zdecydować się na drugie dziecko.

      Zrobiłabym dwie rzeczy: trudniejszą - zmusiłabym męża do przeczytania "Bez mojej
      zgody" Jodi Picoult. może do obejrzenia filmu, ale filmu nie widziałam, więc nie
      mogę z czystym sumieniem polecić. W każdym razie jest to historia o dzieciaku
      urodzonym dla dobra starszej córki. Bo jakoś bardzo do mnie przemawia, że nie
      chciałabym być sprowadzona na świat tylko dla dobra rodzeństwa.

      Łatwiejszą: założyłabym sobie w tajemnicy przed mężem spiralę. Skoro on może bez
      Twojej świadomej zgody Cię bzyknąć, to - moim zdaniem - Ty możesz bez jego
      wiedzy się zabezpieczyć.

      Zdrowia dla córci i dla Was obojga
      • wymyslam_problemy Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 21:15
        No, nie było to przez sen, bo natychmiast gdy się na mnie położył, obudziłam
        się. Tylko zrobił to tak z zaskoczenia, że zanim się zorientowałam co jest
        grane, już byłam unieruchomiona. Normalnie byśmy się pewnie kochali, ale dzisiaj
        on wiedział od początku, że będę protestować i zrobił to celowo. Nie sprawił mi
        bólu, tylko zaskoczyło mnie i chyba przeraziło, że jest aż tak zdeterminowany.

        Pomysł ze spiralą też mi przeszedł przez myśl i chyba tak zrobię. Będziemy mogli
        się starać o dziecko ile wlezie i skończą się namowy, monologi męża, wykłady o
        tym jaką krzywdę robimy córce i sobie skazując ją na bycie jedynaczką.

        Książkę o której mówisz czytałam. Jednak u nas sytuacja jest nieco inna.
        Argument z opieką nad siostrą w przyszłości to tylko jeden z wielu. Poza tym, on
        chce mieć także zdrowe dziecko, kiedyś marzyć o wnukach, wychować syna czy córkę
        na samodzielnego człowieka. No i dziecko powinno mieć rodzeństwo, - zwłaszcza
        chore nie powinno być skazane na samotność.

        Ale ja nie mogę się przemóc. Czasami myślę o adopcji. Nie chcę już być w ciąży,
        - za dużo mnie ta ostatnia kosztowała, ta świadomość, że dziecko będzie chore.
        Nie mogłam się nią cieszyć, czułam ogromny lęk, wręcz ból fizyczny, którego nie
        jestem w stanie zapomnieć.
        • sprawdzilam_czy_wolne Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 21:56
          No dobra.
          W takim razie, dziewczyno, powiedziałabym, że cudownie sobie radzisz z własnymi
          uczuciami, chylę czoła.

          Jeśli chcesz pogadać na privie, to zapraszam -
          sprawdzilam_czy_wolne@NOSPAM.gazeta.pl

          Jeśli nie, to proszę o informację, czy to wszystko co na tę chwilę widzę pisać
          na forum.

          W każdym razie wyrazy szacunku i dużo szczęścia dla całej Waszej trójki.
          • poinsecja09 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 22:23
            nie chcesz chodzic do psychologa aby inaczej spojrzec na sytuacje? bo z tego co
            piszesz jestes podporzadkowana mężwoi, bo on o wszystkim decyduje.
            p.s mozna zrobic badania prenatalne.
            • wymyslam_problemy Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 22:30
              > p.s mozna zrobic badania prenatalne.

              A w czym mi pomogą badania prenatalne jeśli dziecko znów okaże się chore?
              • sprawdzilam_czy_wolne Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 03.08.09, 22:35
                bingo
        • leda16 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 09:30
          wymyslam_problemy napisała:
          Argument z opieką nad siostrą w przyszłości to tylko jeden z wielu. Poza tym, o
          > n
          > chce mieć także zdrowe dziecko, kiedyś marzyć o wnukach, wychować syna czy córk
          > ę
          > na samodzielnego człowieka. No i dziecko powinno mieć rodzeństwo, - zwłaszcza
          > chore nie powinno być skazane na samotność.



          A czy te jego marzenia, to coś tak złego, że wzdragasz się przed nimi jak przed zarazą? Skoro sama traktujesz męża wyłącznie jak pomagiera w trudnej dla siebie sytuacji życiowej, nie masz prawa wymagać, by Ciebie traktował jak godną zaufania partnerkę.



          Pomysł ze spiralą też mi przeszedł przez myśl i chyba tak zrobię. Będziemy mogl
          > i
          > się starać o dziecko ile wlezie i skończą się namowy, monologi męża, wykłady o
          > tym jaką krzywdę robimy córce i sobie skazując ją na bycie jedynaczką.


          Na oszustwie niczego dobrego nie zbudujesz, więc spirala " w tajemnicy" jest równie obrzydliwa jak jego gwałt. A podobno go kochasz...Cóż, osobliwa to miłość oparta na przekonaniu, że bez wykorzystywania tego człowieka sobie nie poradzisz. A przecież on też mógłby ułożyć sobie życie z kobietą, która urodzi mu zdrowe dzieci, cieszyć się wnukami... Z podlutkiego strachu, żeby nie zostać sama z niepełnosprawną córką, chcesz podstępnie, egoistycznie przekreślić jego szanse na takie życie, o jakim marzy. Nie chcesz też słuchać jego "nawijania" Ty wiesz swoje i To "twoje" powinno być na wierzchu, zatriumfować drogą podstępu, kłamstwa, oszustwa, zdrady. Tak, zdrady, bo oszustwo najbliższego człowieka polegające na spieprzeniu mu reszty życia, zdeptaniu jego prawa do posiadania zdrowych dzieci, jest o wiele gorszą sprawą niż zdrada seksualna!



          Czasami myślę o adopcji. Nie chcę już być w ciąży,



          Ach, oczywiście, Twoje chętki egoiścico kreująca się na "pokrzywdzoną" są najważniejsze. Jego już nie...Teraz wmanewruj go w adopcję - pomiot młodocianej głuptuli i psychopaciaka po zawodówce...


          > - za dużo mnie ta ostatnia kosztowała, ta świadomość, że dziecko będzie chore.
          > Nie mogłam się nią cieszyć, czułam ogromny lęk, wręcz ból fizyczny, którego nie
          > jestem w stanie zapomnieć.



          Sratatata. Czemu się nie wyskrobałaś jak Ci lekarze powiedzieli, że urodzisz Downa? Po to, żeby teraz strugać cierpiętnicę? Ten zespół wad chromosomalnych można ze 100% trafnością zdiagnozować już II miesiącu ciąży a decyzję podjąć WSPÓLNIE z mężem. Twoje aktualne pomysły dowodzą, że postawiłaś go przed faktem dokonanym, samowolnie zaprzęgłaś do beznadziejnego kieratu, a teraz chcesz rżnąć pierwszą naiwną, co to nie może zajśc w druga ciążę. Wstrętne! O jednym tylko nie wiesz - mąż spiralę wyczuje. Jeśli za to kopnie Cię w zadek, będzie to kopniak w pełni zasłużony. W końcu kimże Ty jesteś, żeby bezwzględnie i podstępnie niszczyć facetowi jego potrzeby i marzenia?!
          • wymyslam_problemy Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 18:28
            > Sratatata. Czemu się nie wyskrobałaś jak Ci lekarze powiedzieli, że urodzisz Do
            > wna?

            Odpowiem ci tak: spie...j debilko!!!
            • free123 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 21:09
              Nie masz co dyskutować z MEGA zaburzonymi jednostkami.
              Niestety, takie chore wpisy się zdarzają. "Uroki" internetu.


              Miast szukać pomocy tutaj - zdecydowanie bardziej polecam terapię !
              • bene_gesserit Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 21:12
                Tak - terapie i spirale, a maz nadal bedzie gwalcil w
                imie 'wyzszego celu', wku...ony coraz bardziej, ze mimo jego
                wysilkow nie zaplodnil.

                Imho terapie nalezaloby zafundowac calej rodzinie, ale nie widze tu
                chetnych - ani autorka watku, usprawiedliwiajaca gwalciciela, ani
                gwalciciel imho na terapie nie sa gotowi.
                • by_witch ten facet jest chory. 04.08.09, 21:58
                  Bo ktos kto logicznie myslli nie bedzie plodzil dziecka aby sie
                  chorym dzieckiem zajmowalo na strosc! To jest tragedia czlowieka.
                  Jemu raczej chodzi nie o dobro dziecka, a o kontrole na kobieta,
                  kontrole w domu.To jest osobowosc kontroling.
                  Jest to zwiazek na tle sadomasochistycznym gdzie podejrzewam autorka
                  postu jest zbyt ulegla. W normalnej sytuacji kobieta by takiego
                  gnoja wypedzila z domu.
                  • sankanda Re: ten facet jest chory. 05.08.09, 17:29
                    i co sprawilo, ze kilka postow nizej rezygnujesz z wlasnego myslenia i zaczynasz
                    pieprzyc jak leda ?
                  • sprawdzilam_czy_wolne Re: ten facet jest chory. 05.08.09, 23:18
                    bredzisz i w dodatku się mądrzysz. Niesmaczne.
                    • sprawdzilam_czy_wolne Re: ten facet jest chory. 05.08.09, 23:20
                      powyzszy wpis jest do sakanda
              • leda16 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 00:19
                free123 napisała:

                > Nie masz co dyskutować z MEGA zaburzonymi jednostkami.
                > Niestety, takie chore wpisy się zdarzają.


                Ach, celowe (wbrew prognozom lekarskim) urodzenie dziecka upośledzonego umysłowo w stopniu czyniącym go trwale niezdolnym do samodzielnego życia to wg. Ciebie zapewne dowód braku zaburzeń emocjonalnych matki ;). Ja jednak pozwolę sobie mieć na ten temat odmienne zdanie - dla mnie to dowód bezmyślności i egoizmu, przede wszystkim wobec takiego dziecka. Natomiast za szczyt podłości uważam nie poinformowanie męża o TAKIEJ diagnozie prenatalnej i rokowaniach.


                >
                >
                > Miast szukać pomocy tutaj - zdecydowanie bardziej polecam terapię !
            • by_witch To tak się sprawy mają?! 05.08.09, 10:20
              wymyslam_problemy napisała:

              > > Sratatata. Czemu się nie wyskrobałaś jak Ci lekarze powiedzieli,
              że urodz
              > isz Do
              > > wna?
              >
              > Odpowiem ci tak: spie...j debilko!!!
              ________________________

              za dużo mnie ta ostatnia kosztowała, ta świadomość, że dziecko
              będzie chore.
              > Nie mogłam się nią cieszyć, czułam ogromny lęk, wręcz ból
              fizyczny, którego nie
              > jestem w stanie zapomnieć.
              >>>>

              To Ty świadomie rodziłaś dziecko z Zespołem Downa?!

              Sorry, forma pisania ledy16, jest kontroweryjna, ale w tym poście
              ta 'krwawa jędza' ma sporo racji!

              Rozumiem sytuacje, gdzie prawda przez lekarzy celowo jest zatajana
              przed matkami. Finałem takich sytuacji, choć rzadko zdarzają się,
              są rozprawy sądowe i milionowe odszkodowania na rzecz dziecka.

              Ale świadome wydawanie na swiat chorego dziceka z poważną wadą
              genetyczną jest okrucieństwem! Najczęściej ludźmi kieruje pogląd:"
              No bo to zycie, to człowiek." To do cholery, zamień się z nią na to
              życie! Wejdź w jej skórę.
              Do tego jeszcze dochodzi mentalność którą formuje Polski Kościół
              Katolicki, który przeciwstawia sie badaniom prenatalny,
              antykoncepcji, a najchętniej panowie z Kościoła życzyliby sobie
              powrotu do Sredniowiecza, bo wtedy najlepiej im się żyło, mogli
              palić ludzi na stosie i obcinać im ręce i nogi.
              Dziś jedynie obcinaja ludzi z rozumu i ludzkich uczuć, których im
              samym tak brak.
              • wymyslam_problemy Re: To tak się sprawy mają?! 05.08.09, 11:06
                Nie ma takiej opcji, żebym zamordowała własne dziecko. Patrzę teraz na bawiącą
                się córeczkę i myślę jaka jesteś podła, że w ogóle coś rzucasz taki komentarz!

                W internecie możesz za taki tekst otrzymać wiązankę, na żywo dostałabyś
                dodatkowo w twarz.

                W ogóle komentowanie mojego wyboru dotyczącego urodzenia dziecka uważam za mocne
                przegięcie, całkowity brak taktu, totalne chamstwo. Dla mnie inne się mogą
                skrobać choćby co miesiąc, ale mój wybór jest moim wyborem. Nie to jest tematem
                dyskusji i każda wzmianka na temat aborcji dzieci z zespołem downa zostanie
                zignorowana albo skomentowana soczystą wiązanką, jasne?

                A może sama powiesz osobom z zespołem Downa, ze nie powinny żyć? Jak jesteś taka
                odważna, to napisz np. do Andrei Halder, idiotko. Pojęcia nie masz o zespole
                Downa a się mądrzysz! Tobie się wydaje, że osoby z zespołem downa nie myślą, nie
                czują, nie czytają tego forum??? Jak można coś takiego chlapnąć! Jesteś
                kompletną ignorantką w tym temacie, ale ja nie jestem tutaj od edukowania
                kogokolwiek.
                • bene_gesserit Re: To tak się sprawy mają?! 05.08.09, 11:37
                  Imho nie powinnas sie z nimi wdawac w polemiki na ten temat.
                  Ludzie - zwlaszcza Polacy - dlugo jeszcze beda mysleli w wielu
                  kwestiach w kategoriach sredniowiecznych. Zero empatii, zero - jak
                  napisalas slusznie - wiedzy. Dodam od siebie - zero humanizmu i
                  zwyklego ludzkiego rozsadku. Co prawda Lede tlumacza te jej
                  zaburzenia, wiec to jej ignorancje nieco tlumaczy.

                  Ale min dla dobra swojego dziecka powinnas zadbac o siebie samą,
                  mysle. Postawic granice - ostro i stanowczo. Nie pozwolic na dalsze
                  gwalty i sprawic, zeby maz zrozumial, co ci zrobil, jak sie
                  z tym czulas i przeprosil - tak naprawde. Tam, gdzie jest przemoc
                  nie ma milosci, a on cie zgwalcil i usilowal zaplodnic wbrew twojej
                  woli - to jedna z najgorszych rzeczy, ktora mozna zrobic kobiecie.

                  Imho spirala nie rozwiaze problemu - bedzie cie gwalcil, a ty
                  bedziesz sie cieszyc, ze przynajmniej nie zaplodni: to jest dobre
                  malzenstwo?

                  Mysle, ze powinniscie dlugo i spokojnie porozmawiac. Podrzucic mala
                  do dziadkow albo opiekunow i dac sobie pare godzin, w ciagu ktorych
                  skupicie sie jedynie na sobie. Pogadac o gwalcie i o przyszlosci -
                  o ile taka jest - waszego zwiazku.
                  • wymyslam_problemy Re: To tak się sprawy mają?! 05.08.09, 12:28
                    W temacie Zespołu Downa siedzę dzień w dzień od dwóch lat. Teorię przeplatam z
                    praktyką. Mam kontakt z wieloma osobami z zespołem Downa. Jedni są mocniej
                    upośledzeni, inni umiarkowanie jeszcze inni w stopniu lekkim. Dużo zależy od
                    rehabilitacji.

                    Przeczytałam już chyba całą dostępną literaturę na ten temat, należymy do
                    organizacji zrzeszających osoby niepełnosprawne, uczestniczę w dyskusjach na
                    forach internetowych polskich i zagranicznych i muszę powiedzieć, że nigdy,
                    przenigdy nie spotkałam się z takim chamstwem, z taką znieczulicą, zapędami
                    faszystowskimi i zezwierzęceniem jak na tym forum! To jest po prostu tragiczne,
                    że tacy ludzie istnieją i piszą w dodatku na forum psychologia.
                    • anbale Re: To tak się sprawy mają?! 05.08.09, 12:50
                      wymyslam_problemy napisała:

                      uczestniczę w dyskusjach na
                      > forach internetowych polskich i zagranicznych i muszę powiedzieć, że nigdy,
                      > przenigdy nie spotkałam się z takim chamstwem, z taką znieczulicą, zapędami
                      > faszystowskimi i zezwierzęceniem jak na tym forum! To jest po prostu tragiczne,
                      > że tacy ludzie istnieją i piszą w dodatku na forum psychologia.


                      Już dawno doszłam do wniosku, że gdybym miała prawdziwe "psychologiczne"
                      problemy, to na to forum szumnie zwane "Psychologia" przyszłabym tylko po gwóźdź
                      do trumny, gdyby brakowało mi decydującego ciosu, żeby się ostatecznie pochlastać ;)
                      Twoja decyzja budzi u mnie szacunek. Pracowałam z niepełnosprawnymi umysłowo
                      dziećmi i wiem, jaką wartością jest dla życie, jak potrafią się nim beztrosko
                      cieszyć- pomimo swoich ograniczeń. Wiem, jak fajni i mili są ludzie z Downem,
                      rozbrajająco mili...To, co ci dziwni ludzie tutaj plotą wynika tylko z ich
                      uprzedzeń, ograniczeń umysłowych, niewiedzy, nieznajomości tematu...
                      • bene_gesserit Re: To tak się sprawy mają?! 05.08.09, 16:51
                        Wszystko zalezy od kultury - w przypadku tych zenujacych dwoch
                        wypowiedzi powyzej chyba jej braku. Czytalam gdzies, ze przez cale
                        stulecia w niektorych krajach skandynawskich urodziny dziecka z
                        trisomnia 21 byly i dla rodziny, i dla calej wioski wielkim swietem
                        i powodem radosci. Dziecko bylo nazywane 'Aniolem', i wszyscy je
                        holubili. Dlatego, ze takie dzieci potrafia kochac jak zadne inne.
                    • nienill Re: To tak się sprawy mają?! 10.08.09, 18:13
                      należymy do
                      > organizacji zrzeszających osoby niepełnosprawne, uczestniczę w dyskusjach na
                      > forach internetowych polskich i zagranicznych i muszę powiedzieć,

                      no to znajdz sobie forum i organizacje zrzeszajaca malzenstwa, w ktorych gwalt
                      jest "sposobem osiagania celow wyzszych"



                      że nigdy,
                      > przenigdy nie spotkałam się z takim chamstwem, z taką znieczulicą, zapędami
                      > faszystowskimi i zezwierzęceniem jak na tym forum!

                      a ja z taką slepotą, jaką tu prezentujesz
                • by_witch Bawiąca się córeczka. 05.08.09, 12:21
                  wymyslam_problemy napisała:

                  > Nie ma takiej opcji, żebym zamordowała własne dziecko. Patrzę
                  teraz na bawiącą
                  > się córeczkę i myślę jaka jesteś podła, że w ogóle coś rzucasz
                  taki komentarz!

                  To zapewne piękny widok. Też patrzę na mojego bawiącego się kotka,
                  a mogłam go nie wziąć z przytułka dla bezdomnych kotów. Ale tak na
                  serio, o wiele przyjemniejszym jest dla ciebie widok SKAZANEGO do
                  końca życia kalekiego człowieka, który pozwala ci sprawiać sobą
                  przyjemność, póki nie podrośnie, niż spojrzeć na tego człowieka i
                  zobaczyć samodzielną, indywidualną jednostkę, ograniczonego i
                  ograbionego przez ciezką chorobę i egoizm matki, której to obce są
                  podstawy biologii i genetyki, aby zrozumieć, ze embrion to jeszcze
                  nie człowiek, choć już blisko.
                  Czy mówi ci coś skala 1:800 przed 30 rokiem zycie i 1:60 po 45 roku
                  życia?! I czy wiesz co to w ogóle oznacza? To jest ogromna cyfra w
                  skali ludzkości.
                  I czy wiesz,dlaczego w wielu cywilizowanych krajach świata Badania
                  Prenatalne na choroby genetyczne i zaburzenia płodu, są obowiazkowe?
                  Za unikanie tych badań grozi kara i pozbawienie praw rodzicielskich.
                  Czy wiesz,ze 96% ludzi decyduje się na aborcję, własnie z pobudek
                  jak najbardziej humanitarnych. Czy wszystkie te kobiety nazwiesz
                  morderczyniami, dlatego że nie chcą skazywać swojego dziecka na
                  wieczne kalectwo, a chcą wydać na swiat dziecko zdrowe, zdolne do
                  samodzielnego zycia, inteligentne, cieszące sie w pełni życiem i to
                  co życie dobrego daje?

                  Twoja niedoszła spirala, jezeli nie ma w niej estrogenów, działa
                  tak, że wytwarza śluz, który zapłodnionej komórce nie pozwala się
                  zagnieżdzić na stałe. Ale jest to juz wielokomórkowy zbiór
                  składajacy się z pierwotnych komórek, które to zamierają i zostają
                  wydzielone podczas menstruacji. A wiec idąc dalej twoim tokiem
                  myslenia nie jest spirala środkiem zabijania i morderstwem? A jednak
                  ten sposób zabijania widać jest ci bardziej na rękę! W tym widać
                  twoją hipokryzję.


                  > W internecie możesz za taki tekst otrzymać wiązankę, na żywo
                  dostałabyś
                  > dodatkowo w twarz.

                  W Internecie mozna dostać tekst od ludzi agresywnych i żle
                  wychowanych, którym brakuje elementarnej kultury bycia. Po mnie to
                  spływa i mnie nie rusza. Natomiast za bicie ludzi po twarzy, mozna
                  dostać wyrok. Za samo straszenie pobiciem też mozna dostać wyrok.
                  Ale sam fakt pisania w ten sposób pod adresem innych ludzi
                  swiadczy,ze jesteś mało opanowana, agresywna i prawdopodobnie twoja
                  córka, która wejdzie w 'wiek przekory' o ile wejdzie, poczuje twoje
                  wyskoki i humory.Sam fakt,że uzurpujesz sobie prawo do wymierzania
                  kary innym ludziom świadczy o tobie bardzo negatywnie.


                  Tak na zakończenie radzę ci poczytać "Genetykę"- Lee M Silver i
                  zaufać nauce, a nie rozkliwiać się nad widokami wątpliwej radości.



                  > W ogóle komentowanie mojego wyboru dotyczącego urodzenia dziecka
                  uważam za mocn
                  > e
                  > przegięcie, całkowity brak taktu, totalne chamstwo. Dla mnie inne
                  się mogą
                  > skrobać choćby co miesiąc, ale mój wybór jest moim wyborem. Nie to
                  jest tematem
                  > dyskusji i każda wzmianka na temat aborcji dzieci z zespołem downa
                  zostanie
                  > zignorowana albo skomentowana soczystą wiązanką, jasne?
                  >
                  > A może sama powiesz osobom z zespołem Downa, ze nie powinny żyć?
                  Jak jesteś tak
                  > a
                  > odważna, to napisz np. do Andrei Halder, idiotko. Pojęcia nie masz
                  o zespole
                  > Downa a się mądrzysz! Tobie się wydaje, że osoby z zespołem downa
                  nie myślą, ni
                  > e
                  > czują, nie czytają tego forum??? Jak można coś takiego
                  chlapnąć! Jesteś
                  > kompletną ignorantką w tym temacie, ale ja nie jestem tutaj od
                  edukowania
                  > kogokolwiek.
                  • wymyslam_problemy Re: Bawiąca się córeczka. 05.08.09, 12:37
                    Słuchaj, przestań komentować mój wybór i wypowiadać się na tematy o których nie
                    masz bladego pojęcia, bo za chwilę Ty i inni przeczytają o tobie kilka kolejnych
                    ciepłych słów. Koniec dyskusji, jasne?
                    • by_witch Re: Bawiąca się córeczka. 05.08.09, 14:02
                      wymyslam_problemy napisała:

                      > Słuchaj, przestań komentować mój wybór i wypowiadać się na tematy
                      o których nie
                      > masz bladego pojęcia, bo za chwilę Ty i inni przeczytają o tobie
                      kilka kolejnyc
                      > h
                      > ciepłych słów. Koniec dyskusji, jasne?
                      __________________

                      Ależ dziecko, nie krępuj się! Nadzieja,ze jesteś na tyle kreatywna
                      co intelektualnie rozwinięta, to ja i moje dzieci też poczytamy.
                      Nazwiemy to pozdrowienia z Polski!
                    • sankanda Re: Bawiąca się córeczka. 05.08.09, 17:13
                      nie dyskutuj z nia. wcisnij ignora.
                      • bene_gesserit Re: Bawiąca się córeczka. 05.08.09, 19:54
                        Zamiast ignora nalezy wciskac czerwony kosz. Wystarczy, aby post do
                        likwidacji zglosily dwie osoby, a admin rozwazy (najczesciej
                        pozytywnie) jego usuniecie.
                    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Bawiąca się córeczka. 05.08.09, 23:17
                      coraz bardziej mi sie podobasz, dziewczyno!


                      by the way:
                      ALARM! ALARM! ALARM!

                      Twoj maz kochal sie z Toba bez zabezpieczenia i mocno Cie to poruszylo. A teraz
                      piszesz na forum dla wariatek i wdajesz sie z nimi w polemiki.
                      Co sie dzieje w domu? Gadalas z mezem? Ochlonelas?

                      Za powazne decyzje masz przed soba, zeby marnowac energie na pier*dolenie o
                      szopenie.

                      Powodzenia dla Was wszystkich i nie daj sie zwariowac
                • leda16 [...] 05.08.09, 19:46
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • zmija_zygzakowata Re: To tak się sprawy mają?! 05.08.09, 21:48
                    leda16 napisała:

                    A ty żyjesz w społeczeństwie i masz moralny obowiązek w
                    > swoich decyzjach kierować się jego dobrem

                    Hehe, to cytat z Nietzschego, dobrze się wpisuje w atmosferę tego wątku.
                    • leda16 Re: To tak się sprawy mają?! 06.08.09, 08:39
                      zmija_zygzakowata napisała:


                      > Hehe, to cytat z Nietzschego, dobrze się wpisuje w atmosferę tego wątku.


                      Czyżby? Z tego co mi wiadomo Nietzsche preferował bardziej indywidualistyczne wartości. Zresztą nie jest to cytat, tylko wyznacznik funkcjonujący już w społeczeństwach starożytnych. Tam to nie rozróżniano między upośledzeniem fizycznym i umysłowym, skała tarpejska czekała każdą taką istotę. Równocześnie świat antyczny może się poszczycić niebywałymi osiągnięciami na niwie organizacji społecznej i kultury. Świat dzisiejszy ma takie "osiągnięcia" jak totalitaryzm, plastik, bomba atomowa i np. Guantanamo jako obraz całkowitego moralno-prawnego zdziczenia tzw. człowieka współczesnego.
                • asidoo Re: To tak się sprawy mają?! 07.08.09, 11:17
                  Osoby z zespołem Downa nie czytają tego forum z całą pewnością. Ich nie
                  interesowałaby tematyka tego forum. Ich poziom niepełnosprawności umysłowej
                  czyni z nich na zawsze 5-8 letnie dzieci.
                  • fe-tysz Re: tak si? sprawy maja?! 08.08.09, 00:59
                    > Osoby z zespolem Downa nie czytaja tego forum z cala pewnoscia. Ich nie
                    > interesowalaby tematyka tego forum. Ich poziom niepelnosprawnosci umyslowej
                    > czyni z nich na zawsze 5-8 letnie dzieci.


                    Sa wyjatki. Zwroc uwage na MALAWINKE
                • unoescomoes duze brava dla Ciebie 08.08.09, 00:56
                  Odpowiadasz na:
                  wymyslam_problemy napisała:
                  A może sama powiesz osobom z zespołem Downa, ze nie powinny żyć?
                  Jak jesteś tak
                  > a
                  > odważna, to napisz np. do Andrei Halder, idiotko. Pojęcia nie masz
                  o zespole
                  > Downa a się mądrzysz! Tobie się wydaje, że osoby z zespołem downa
                  nie myślą, ni
                  > e
                  > czują, nie czytają tego forum??? Jak można coś takiego
                  chlapnąć! Jesteś
                  > kompletną ignorantką w tym temacie, ale ja nie jestem tutaj od
                  edukowania
                  > kogokolwiek.


                  Mocne brawa dla Ciebie.

                  Popieram
                  tej tez nikt nie kocha, nie kochal i nie pokocha.
                  a zycie nauczke jej da.

                  Ode mnie jej w twarz tez.
          • brak.slow Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 14.08.09, 23:44
            koorwa leda16 kobieto pieprzysz jak potluczona.
            "Teraz wmanewruj go w adopcję - pomiot młodocianej głuptuli i psychopaciaka po
            zawodówce..." gratuluje poglądu na swiat.. fajnie wiedziec, ze wszystkie dzieci
            z domu dziecka są takimi pomiotami. widać, ze g.. wiesz o życiu!
        • marta100049 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 24.08.09, 21:20
          Jesli ja moge ci cos doradzic to powiem moze z zycia moja siostra ma
          synka z dawnem on juz ma 10 lat dlugo czekali z nastepnym dzieckiem
          dzis maja zdrowa prawie 4-latke i co moge powiedziec udalo im sie
          pogodzic opieke nad chorym a jednoczesnie wychowywac zdrowa corcie
          .Dzis moja siostra cieszy sie urokami macierzynstwa wie jak to jest
          kiedy dziecko normalni sie rozwija .oni bardzo kochaja chlopca i na
          swoj sposob on jest super dzieciakiem ale do takiego dzieciaka nie
          mozna miec wygorowanych marzen a wszyscy wiemy ze rodzice chca zeby
          ich dzieci byly naj .teraz to wyglada tak ze maly ma swobode i
          rozwija sie typowo jak dziecko z dawnem a marzenia spelnia corci wiec
          moze maz ma racje .A co do jego zachowania sama wiesz na ile to byl
          gwalt i na ile masz zaufanie do meza to ze obudzil cie w ten sposob
          moj tez tak robi ale my mamy taka umowe ja tak lubie sama pomysl czy
          mamracje
    • komandos_seal [...] 03.08.09, 23:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • anbale Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 22:10
      Strasznie ciężko w Waszej sytuacji o kompromis. On ma prawo do chęci posiadania
      potomstwa, ty masz prawo do suwerennych i niezawisłych decyzji dotyczących
      planów rozrodczych. Bardzo trudny orzech do zgryzienia. Najgłupszym pomysłem są
      faktycznie te "gwałty", nie wiem czy mąż w ogóle potrafi sobie uzmysłowić
      konsekwencje takich poczynań, próbuje począć przecież dziecko, które może być na
      dzień dobry odrzucone przez matkę...
      Może zaproponuj mu jakąś dobrą terapię małżeńską, zanim wpakujecie się w poważny
      kryzys? Może to coś pomoże?
      • sankanda Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 22:17
        to nawet nie chodzi o kwestie odrzucenia przez matke, tylko o chora motywacje
        tego czlowieka, ktory chce plodzic nie tyle potomstwo, ile opiekunow dla
        coreczki. brak wyobrazni tego czlowieka o ograniczenie przywalily mnie tak samo
        jak to, ze gwalci zone. prymityw, ku..., jakich malo...
        komandos ma racje : pierdnac mu w jaja tak, zeby zzolkly....
      • piesfafik Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 22:27
        Jestescie oboje zdesperowani i nie podejmujecie dobrych decyzji.
        Cel na pewno nie uswieca srodkow wiec wiec nie usprawiedliwiam postepowania
        twojego meza, ale byc moze powinnas sie zastanowic czy on przypadkiem nie ma
        racji mowiac ze powinniscie miec wiecej dzieci.
        Twoja corka nie zawsze bedzie malym dzieckiem - wiekszosc zycia spedzi jako
        dorosla osoba niepelnosprawna.
        Dla wielu ludzi niepelnosprawnych samotnosc jest ogromnym problemem i wieksza
        rodzina jest dla nich bardzo cenna. To nie chodzi o opieke ale po prostu o
        bliskich ludzi. Dla niepelnosprawnego dziecka towarzystwo innych dzieci jest
        tez nie mniej wazne niz rehabilitacja. Moze powinniescie porozmawiac z innymi
        rodzicami dzieci niepelnosprawnych i przede wszystkim starac sie rozmawiac ze
        soba nawzajem a nie stosowac wojne podjazdowa bo sie wykonczycie psychicznie.
        • bene_gesserit Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 01:38
          Gwalt to nie jest 'wojna podjazdowa' - to przestepstwo i
          okrucienstwo.
          Decyzja o urodzeniu dziecka, ktore mialoby byc jedynie wspomagaczem
          rozwoju niepelnosprawnego brata oraz jego opiekunem na starosc jest
          wyjatkowo okrutna i niesprawiedliwa. Dzieci powinno sie rodzic z
          mądrej milosci.
          • amaroola Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 09:51
            bene_gesserit napisała:

            > Gwalt to nie jest 'wojna podjazdowa' - to przestepstwo i
            > okrucienstwo

            no bez przesady, bene

            mamy tu do czynienia z gwaltem fizycznym (maz) i psychicznym
            (autorka watku)

            motywy meza uproszczone przez autorke watku nalezaloby zrewidowac...
            patrz post "piesfafik"

            tylko ludzie zyjacy w odizolowaniu i samotnosci ocenia te sytuacje
            jednoznacznie jako "gwalt"

            bo choc w pewnych warunkach ten seksualny 'najazd' moglby byc tak
            postrzegany, to w opisanej sytuacji mamy do czynienia z gwaltem
            psychicznym autorki postu, ktora...!!ze strachu!!... pozbawia meza
            nadzieji na posiadanie potomstwa, ktore mogloby dac mu mozliwosc
            bycia ojcem dla osoby "mniej spolecznie wymagajacej" (choc jest tez
            element 'Gwaltu fizycznego' na autorce )

            Maz "gwalci" bo ma nadzieje ze,
            .. gdy mu sie kuz..wa cos zalamie w srodku, gdy opiekuje sie wasza
            coreczka, to jest jeszcze dziecko, ktore da mu poczucie ze jest w
            stanie nie tylko 'latac dziury' zwiazane z niedorozwojem waszeaj
            corki ale rowniez inspirowac, rozwijac i ksztaltowac dziecko, w
            sposob, ktory jest bliski jego kulturze i przekonaniom



            PS>

            wg mnie dziecko z zespolem downa jest w pewnym sensie NORMALNE
            ale normalne jest tez dla mnie to ze rodzice chca miec dziecko
            ktore moze byc "normalne" (przystosowane) we wspolczesnym
            spoleczenstwie

            bycie "poza" jest stresem, ktory wielu z nas przerasta... i chyba
            twoj maz obawia sie ze go ta sytuacja przerosnie

            daj mu szanse na zrownowazenie stresu zwiazanego z wychowywaniem
            dziecka z downem poprzez mozliwosc osiagania rodzicielskiej
            satysfakcji wychowujac dziecko ..bez downa...

            nie kazdy z nas jest emocjinalnym herkulesem, nie kazdy jest w
            stanie isc ciagle pod gorke

            kazdy zas lubi odrobine satysfakcji z wlasnych osiagniec, osiagniec
            dzieci itd


            W sytuacji dwojga kochajacych sie ludzi gwalt nie zawsze znaczy
            gwalt... chocby najbardziej brutalny.... (ale to moga zrozumiec
            tylko ci, ktorych zwiazek jest 'zwiazkiem milosnym' a nie
            tzw "relationship"
            daj mu sznse na zrownowazenie rodzicielskich potrzeb
            • bene_gesserit Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 11:06

              Moja rzekoma samotnosc i izolacja nie maja tu nic do rzeczy.
              Slownik stawia sprawe jasno:
              gwałt
              1. «zmuszenie kogoś do stosunku płciowego»
              sjp.pwn.pl/lista.php?co=gwa%B3t

              A motywy meza - domniemane czy deklarowane - nie zmieniaja faktow
              , a jedynie moga pomoc im obydwojgu ciagnac razem ten wozek, o
              ile ze soba pogadaja.
              • amaroola Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 11:25
                popatrz na sytuacje calosciowo, bene....

                tylko tyle

                niczego nie domniemywam o Twojej samotnosci
                mysle raczej o ludziach izolowanych przez ich 'selfcenterdness" ;))

                doprawdy z autorki watku nie wynika ze byl to gwalt
                • bene_gesserit Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 11:26
                  Patrze i widze kobiete, ktora kocha mezczyzne, ktory ja zgwalcil,
                  wiec stara sie nie przyjac do wiadomosci tego, co jej zrobil.
                  Kropka.
                • madame_charmante jako zona z 18 -letnim stażem mogę ci odpowiedzieć 30.08.09, 00:22
                  sumiennie - to był gwałt. i nie ma żadnego znaczenia, ze on jej nie
                  sprawił bólu, czy że miał te "wyższe cele"..
                  Myslę, że autorka wątku mu to przynajmniej pozornie wybaczy , bo
                  nie ma czasu na rozgrzebywanie swoich stanów psychicznych. Ale o ile
                  cos się nie zmieni, to po prostu oddali sie od niego, odseparuje.
                  Zamknie wsrod tych roznych zlych rzeczy, nad ktorymi nie ma teraz
                  siły ani czasu się rozczulac.. az do dnia, kiedy to wszystko wypuści
                  z szafy .. być moze za sprawa innego mężczyzny ...
                  a do tych pań, które nie wiedzą, jak to jest siwiec ze strachu,
                  stresu i smutku w ciązy - ... głupie jesteście moje panny .. ot
                  co ...
        • wymyslam_problemy Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 12:33
          ale byc moze powinnas sie zastanowic czy on przypadkiem nie ma
          > racji mowiac ze powinniscie miec wiecej dzieci.

          Ja wiem że on ma rację. Problem polega na tym, że ja nie mogę się przemóc.
          Ciężko mi wyjaśnić traumę, którą mam po ostatniej ciąży, porodzie i pierwszych
          miesiącach życia mojej córki. Ciężki mi to wyjaśnić mojemu mężowi, który był ze
          mną wtedy cały czas i pamięta co się wtedy działo, a co dopiero nieznajomym?
          • amaroola Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 11:51
            wymyslam_problemy napisała:

            > Ja wiem że on ma rację. Problem polega na tym, że ja nie mogę się
            przemóc.
            > Ciężko mi wyjaśnić traumę, którą mam po ostatniej ciąży, porodzie
            i pierwszych
            > miesiącach życia mojej córki. Ciężki mi to wyjaśnić mojemu mężowi,
            który był ze
            > mną wtedy cały czas i pamięta co się wtedy działo, a co dopiero
            nieznajomym?

            rzecz w tym ze to nie tylko Ty przezylas traume, on tez

            oboje powinniscie byli pojsc po porade,"posttraumatic syndrom"
            chyba tu zaistnial

            u obojga
            bo wyglada na to, ze Twoj maz Cie bardzo kocha, tylko nie wie, jak
            sobie poradzic z rozpacza w zwiazku z z choroba waszej coreczki

            byc moze probuje kontrolowac sytuacje w zwiazku z tym ze az tak
            bardzo wymknela sie z pod jego oczekiwan i kontroli..??

            oboje jestescie w sytuacji traumatycznej, niewielu ludzi radzi sobie
            z tym bez profesjonalnej pomocy

            bardzo latwo wpasc w nawyk obwiniania drugiego, probe zmiany
            sytuacji poprzez wymuszanie/kontrolowanie ...itd,

            musisz zrozumiec, ze to nie tylko maz byl z Toba, ale ze Ty bylas z
            nim - ze to nie tylko dla ciebie bylo trauma, dla niego tez, moze
            nawet w pewnym sensie intensywniejsza trauma niz dla ciebie...



            stad jego zachowania - idzcie do psychologa czy do kogokolwiek kto
            Wam pomoze w tej ogromnie trudnej emocjonalnie sytuacji




    • drugilogin Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 04.08.09, 22:19
      Tak strzele, ze w 95% to kobiety "zapominaja" wziasc pigulki, cel uswieca srodki :>
      • bene_gesserit Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 01:38
        Kiciu, jesli boisz sie wpadki, to polecam meskie srodki
        antykoncepcyjne. Nazywaja sie prezerwatywy i mozna je nabyc w
        kazdym kiosku.
        • komandos_seal w analogii do koncepcji meskiej 05.08.09, 02:09
          Myslacy facet powiniem uzywac tuzina prezerwatyw jednorazowo. Po dwie na rece. Po dwie na nogi. Dwie na glowe ta gdzie ma mozg I dwie na sisiora I...........czekac az poyebanie minie. Senkundo, nie oszukuje Cie ale zaznaczam zem k-57. Admin nie moze zablokowac mi IP wiec zablokowal mi nika. No I poczte takze wiesz jak to jest. Ale jak juz slusznie zauwazylas ze dalem jej dobra rade. Jak nastepnym razem sie bedzie do niej zabieral, w pupe, sadze ze powinna obsrac mu sisiora. Buzka
        • komandos_seal [...] 05.08.09, 04:53
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • leda16 Re: M?? chce mnie na si?? zap?odni? 05.08.09, 08:15
            komandos_seal napisał:

            > I o zaplodnieniu nie ma mowy chyba ze w jad
            > aczke


            Bo mózg już ma zapłodniony - własną głupotą.
        • leda16 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 08:12
          bene_gesserit napisała:

          > Kiciu, jesli boisz sie wpadki, to polecam meskie srodki
          > antykoncepcyjne. Nazywaja sie prezerwatywy i mozna je nabyc w
          > kazdym kiosku.


          Tak, przywdziej je sobie na łeb :)))).
          >
    • 0n-l-0na Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downem? 05.08.09, 08:53
      Przeciez powszechne sa badania prenatalne. Jest kilka metod szeroko
      dostepnych. Dosc skuteczne i powszechne jest USG, gdzie widac zmiany
      charakterystyczne dla plodu z Downem. Czy swiadomie urodzilas
      dziecko z Downem?!!!
      • 0n-l-0na Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 09:02
        Drugie pytanie. Czy w to chore dziecko nie wmusilas swojego meza?
        Zatajac prawde przed nim?
        To teraz sie dziwisz, ze facet chce na tobie wymusic prawo do
        zdrowego dziecka, w koncu ma prawo do bycia ojcem zdrowego dziecka.
        Napisalas jedynie twoja wersje sprawy, a jaka jest jego?

        Jezeli swiadomie urodzilas dziecko z Downem to wybacz, ale slow
        brak na okreslenie kogos takiego! Ale takich powinno sie
        pernamentnie sterylizowac, zanim zaczna sie rozmnazac.
        • anbale Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 11:14
          0n-l-0na napisała:


          >
          > Jezeli swiadomie urodzilas dziecko z Downem to wybacz, ale slow
          > brak na okreslenie kogos takiego! Ale takich powinno sie
          > pernamentnie sterylizowac, zanim zaczna sie rozmnazac.

          Czy my żyjemy w państwie faszystowskim ??
        • wymyslam_problemy Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 11:15
          W internecie możesz za taki tekst otrzymać wiązankę, na żywo naplułabym ci
          prosto w twarz.

          W ogóle komentowanie mojego wyboru dotyczącego urodzenia dziecka uważam za mocne
          przegięcie, całkowity brak taktu, totalne chamstwo. Dla mnie inne się mogą
          skrobać choćby co miesiąc, ale mój wybór jest moim wyborem i nikomu nic do tego.
          Nie to jest tematem dyskusji i każda wzmianka na temat aborcji dzieci z zespołem
          downa zostanie zignorowana albo komentowana soczystą wiązanką, jasne?
          • alba27 Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 11:44
            Przede wszystkim, wspólczuję sytuacji, nie mam na myśli chorego
            dziecka, bo dziecko to dar, ale współczuję tego, że stoisz przed
            takim wyborem. Nie chciałabym Cię urazić, ale wydaje mi się, że
            gdybym miała chore dziecko bardzo zależałoby mi na tym, aby mieć
            również zdrowe i nie po to, aby ono sprawowało opiekę nad chorym
            rodzeństwem, ale po to, zeby mieć "normalne" zycie, wnuków itp.
            Przepraszam, że to piszę, ale trzeba pomysleć o przyszłości, dzieci
            z zespołem downa żyją krócej i moze się zdarzyć, że przeżyjesz
            wlasne dziecko i będziesz żałować, że nie zdecydowałaś się na więcej
            dzieci i nie masz już nic więcej. Wiem, że to głupie rozumowanie, bo
            dzieci nie rodzi się po to aby nie być samemu na starość, ale dzieci
            są sensem naszego życia i wiem, że gdyby moim dzieciom coś się stało
            to moje życie nie miałoby żadnego sensu. Może Twój mąż ma podobne
            odczucia i przemyślenia.
            Przepraszam jeśli Cię uraziłam, ale jak widzisz różni ludzie, różny
            punkt widzenia, jeśli się głębiej zastanowimy to każdy z nas ma
            trochę racji.
            A kobiety, które nie mają własnych dzieci lub które nie były w
            takiej sytuacji nie powinny się wypowiadać na temat aborcji. Kiedyś
            wydawało mi się, że aborcja to nic takiego, teraz patrząc na moje
            dzieci jak pomyślę ze mogłoby ich nie być to pęka mi serce, nie wiem
            natomiest co bym zrobiła gdybym wiedziała, że moje przyszłe dziecko
            jest obciążone wadą genetyczną.
          • sankanda Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 17:22
            nie pisz tutaj o tak powaznych sprawach. jak zauwazylas, nie masz nawet prawa
            ostro odpowiedziec tym kretynkom, bo jeszcze bardziej beda na tobie jezdzic jak
            na lysym koniu. zakoncz ten temat.
            wspolczuje i naprawde nie wiem co ci napisac. trzymajcie sie cieplo,
            rozmawiajcie i cieszcie sie z postepow coreczki :)
            pozdrawiam
        • imfallen Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 31.08.09, 15:17
          Byc może zbyt dosadne okreslenie, ale cos w tym jest....

          Każdy zdrowy facet realizuje sie przez dziecko, a najlepiej syna. Tego nie
          zmienimy. Jaka kolwiek niepełnosprawność czy cięzka choroba dziecka godzi w
          męską dumę, facet sam dla siebie traci część sewj 'męskości' że jak to?! 'JA nie
          potrafi spłodzic normalnego, zdrowego dziecka?!' Moż to okrutne ale tak własnie
          to wygląda. Jesli facet nie wiedzial o wadzie genetycznej waszego dziecka i
          został postawiony przed faktem dokonanym ('tak! ja urodze dziecko z downem bo
          nie moglabym usunąc ciąży a ty kochany nie masz nic do gadania i mi w tym
          pomożesz bo to twoja sperma była') to ja współczuje facetowi. Rozumiem tez jego
          frustracj i chęc udowodnienia sobie i światu, że może miec zdrowe, sprawne
          intelektualnie dziecko, z którego będzie mógł poczuc sie dumny. To go oczywiście
          nie usprawiedliwia jesli chodz o akty przemocy fizycznej i psychicznej, ale
          frustracja zawsze rodzi agresję. Chyba najlepszym wyjściem będzie rozstać się i
          dac mozliwość temu facetowi, aby sie zrealizował może w innym związku? Skoro nie
          chcesz dac mu szansy posiadania zdrowego potomstwa (niechęć do badań
          prenatalnych) innego wyjścia nie ma. Jeśli będziesz go tak 'dusic' w domu z
          chorym dzieckiem, jego frustracja będzie tylko narastac, i albo dopnie swego,
          ale ciebie całkiem upodli, albo pójdzie sobie szukać szczęścia gdzie indziej...
          okrutne to, ale takie życie
      • bene_gesserit Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 11:40
        Zycze wam, on i ona, aby wszystkie wasze dzieci mialy trisomie 21.
        A przynajmniej jedno. Sami wtedy smialibyscie sie z tego, jak
        piramidalne glupoty zescie wypisywali.

        Bo na razie wyglada na to, ze postulujecie to, co np faszystowskie
        Niemcy wcielily swego czasu w zycie. Pozdrawiacie sie gestem
        typu 'piec piw prosze' ze znajomymi? Nie zdziwila bym sie.
        • coco-flanell Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 17:43
          A tak bez emocji moglbys/moglabys cos madrego napisac. Bo widze
          benek,ze jedynie goraczka ci do glowy uderza!
        • by_witch Re: Jak to sie stalo ze urodzilas dziecko z Downe 05.08.09, 18:07
          Jedną z wielu osób piszacych tu piramidalne głupoty jesteś ty. To
          wstyd aby człowiek żyjacy w XXI w był takim kołtunem!
    • delayla wkłądka domaciczna 05.08.09, 14:27
      założyć bez wiedzy męża.
      Jeden problem mniej.
      Gorzej z faktem, że Twój mąż Cię gwałci...
      • zmija_zygzakowata Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 16:37
        Spirala, na dodatek założona po kryjomu, nie rozwiąże głównego problemu, to
        bzdura. I pakowanie się w absurdalną sytuację. Jesteś inteligentną dziewczyną,
        powiedz mężowi, że to nie takie proste - wyrzucić pigułki do kibla i zrobić
        dziecko. Tabletki powinno się odstawić na jakiś czas przed planowanym zajściem w
        ciążę, żeby poziom hormonów się wyrównał. Nie jest to żelazna zasada, czasem
        można odstawić i startować od razu, ale to na pewno indywidualne dla każdej
        kobiety i powinno być ustalone z lekarzem. Nastrasz go, że w przeciwnym razie
        może spłodzić chore dziecko albo zaszkodzić twojemu zdrowiu - jeśli nie jest
        tępakiem, to powinno go skutecznie odwieść od obranej przez niego desperackiej
        metody.
        A jeśli chodzi o ciąg dalszy waszego życia, to wszystko jest kwestią twojego
        sumienia. Twój mąż najwyraźniej chce mieć również zdrowe dziecko, niekoniecznie
        jako opiekę dla siostry, ale po prostu, żeby przekazać swoje geny, udowodnić
        sobie, rodzinie i znajomym, że jest w stanie spłodzić zdrowego potomka. Wszak
        wielu jest ludzi, którzy muszą wciąż coś sobie i otoczeniu udowadniać, by w ten
        sposób podbudowywać zachwiane poczucie wartości. Jest zdesperowany i będzie do
        tego dążył, a jeśli nie wyjdzie mu z tobą, sróbuje z inną kobietą. Gdybam tylko
        i przedstawiam czarny scenariusz, ale możliwy.
        Trudno mi cokolwiek doradzać, mogę tylko wyobrazić sobie, co bym zrobiła na
        twoim miejscu, choć to trudne i może bezwartościowe, bo na razie nie mam dzieci.
        Zaryzykowałabym i zaszłabym w ciążę. Jeśli byłaby szansa, że sprowadzę na świat
        zdrowe dziecko i że obojgu dzieciom zapewnię pełną, być może szczęśliwą rodzinę,
        to bym ją wykorzystała. Jeśli płód okazałby się uszkodzony, usunęłabym ciążę. I
        już nigdy więcej bym nie próbowała, ale nie musiałabym żyć z myślą, że nie
        spróbowałam i nie wykorzystałam szansy.
        Jeśli absolutnie nie dopuszczasz myśli o usunięciu hipotetycznej ciąży z drugim
        chorym genetycznie dzieckiem, to nie widzę różowego zakończenia twojej historii.
        Ale co u ewentualnym usunięciu takiej ciąży myśli twój mąż? Czy też według niego
        nie wchodzi to w grę? Czy w takim razie jest przygotowany na wychowywanie
        drugiego dziecka z zespołem Downa? Bo o tym chyba nie napisałaś.
        • piesfafik Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 17:33
          Moze porozmawial z ludzmi na forum "rodzice dzieci
          niepelnosprawnych". Tam sa ludzie co musilie podjac decyzje czy miec
          driie dziecko majac pierwsze niepelnosprawne
          Poza tym wiesz, nalezy sie wam obojgu bardzo duzo uznania.
          Przetrwaliscie bardzo trudny czas razem, dbacie o coreczke , mysle
          ze bedziecie szczesliwa rodzina mimo wszystkich trudnosci.
          A glupot ktore niektorzy wypisuja nie sluchaj. Niestety, jak masz
          niepelnosprawnego czlonka rodziny to musisz sobie wyhodowac bardzo
          gruba skore bo kretynow na swiecie nie brakuje.
          • coco-flanell Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 17:41
            Czytajac toj post tez takie odnosze wrazenie.
          • free123 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 05.08.09, 23:42
            Przeczytałam i jestem przerażona ... /serio/.


            Jako podatnik wolę płacić na dzieci niepełnosprawne a nie na
            darmowego psychiatrę uczestników tej iście żenującej wymiany zdań.
            • leda16 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 08:26
              free123 napisała:

              > Przeczytałam i jestem przerażona ... /serio/.



              A czymże jesteś taka przerażona? Bo odnoszę wrażenie, że jednak nie tym, iż autorka wątku celowo zafundowała społeczeństwu ciężko upośledzoną umysłowo istotę ponieważ...taki miała kaprys. Również z prostego rachunku ekonomiczno-biologicznego wynika, iż Ty do płacenia na nią podatku nie dożyjesz. Będą do tego zmuszone Twoje dzieci. Dla jakiej idei, wiesz może, bo ja nie wiem i oczekuję, że mi to uzasadnisz czymś bardziej racjonalnym niż infantylne frazesy oraz trzy kropeczki. Mam też nadzieję że przydatność społeczną takiego np. geniusza z fizyki - Hawkinsa, całkowicie niesprawnego fizycznie, wycenisz inaczej, niż całkowicie niesprawnego umysłowo śliniącego się i robiącego pod siebie imbecyla z PDPS-u, oraz odróżnisz przypadek od CELOWEGO zwalania na barki społeczeństwa takiego ciężaru.
              • by_luty10 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 14:06
                leda16 napisała:

                > A czymże jesteś taka przerażona? Bo odnoszę wrażenie, że jednak
                nie tym, iż aut
                > orka wątku celowo zafundowała społeczeństwu ciężko upośledzoną
                umysłowo istotę
                > ponieważ...taki miała kaprys.
                Również z prostego rachunku ekonomiczno-biologicz
                > nego wynika, iż Ty do płacenia na nią podatku nie dożyjesz. Będą
                do tego zmuszo
                > ne Twoje dzieci. Dla jakiej idei, wiesz może, bo ja nie wiem i
                oczekuję, że mi
                > to uzasadnisz czymś bardziej racjonalnym niż infantylne frazesy
                oraz trzy krope
                > czki. Mam też nadzieję że przydatność społeczną takiego np.
                geniusza z fizyki -
                > Hawkinsa, całkowicie niesprawnego fizycznie, wycenisz inaczej, niż
                całkowicie
                > niesprawnego umysłowo śliniącego się i robiącego pod siebie
                imbecyla z PDPS-u,
                > oraz odróżnisz przypadek od CELOWEGO zwalania na barki
                społeczeństwa takiego ci
                > ężaru.

                widze, ze istnienie tej dziewczynki juz chocby dla Ciebie jest
                wielka korzyscia, bo mozesz sie przejrzec w Jej egzytencji jak w
                lustrze...i co Tam widzisz ledo?
                wypuscilas z ust swoich kamien, ktory toczyc sie bedzie przez Twoje
                zycie i tylko od Ciebie zalezy, czy udzwigniesz go, czy Cie moze
                zmiazdzy...to tak wlasnie ludzie przysparzaja sobie klopotow, tak
                wlasnie sprowadzaja na siebie nedze...

                jesli swoje wlasne zycie mierzysz przydatnoscia spleczna i
                podatkami, to sama widzisz, ze wartosc Twojego zycia tez jest
                niewielka...zatem prosze, Cie pozwol tej malej dziewczynce zyc i nie
                zlorzecz jej matce...
            • by_witch Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 11:21
              free123 napisała:

              > Przeczytałam i jestem przerażona ... /serio/.
              >
              >
              > Jako podatnik wolę płacić na dzieci niepełnosprawne a nie na
              > darmowego psychiatrę uczestników tej iście żenującej wymiany zdań.
              ..................
              No owszem, brzmisz "humanitarnie", ja jednak myślę,że żadne z tych
              dzieci, na które ty chcesz łożyć, te twoje drobne pieniązki, nie da
              grosza na twojego psychiatrę, kiedy i tobie taki będzie potrzebny.
              Bo że kiedyś będzie potrzebny, to masz duże szanse, zyjąc w obecnych
              strukturach społecznych.
              Wiele osób tutaj piszących ma ambicje humanitarne.

              Jestem przekonana że większość bohaterek tego wątala po diagnozie
              lekarskiej, gdzie płód nosi Z.Downa, pobiegłoby szybciutko na
              zabieg aborcyjny. Przekonuje mnie do tego cyfra 96% zabiegów
              aborcyjnych na embrionach z Z.Downa.

              Inna sprawa to twoje podatki, które moznaby było lepiej wykorzystać,
              długo nie idą na dzieci z Z. Downa. Przeciętna długość zycia dziecka
              100 lat temu wynosiła ok. 9 lat. dziś warunki życiowe się poprawiły
              i te osoby średnio zyją do 48 - 50 lat.Czasami dłuzej.
              Umieralność pośród ZD jest duża. nakłada sie na to szereg innych
              chorób. Chorba Alzeheimera jest wkodowana w chormosom 21.
              Takie osoby musza przez cały czas byc bardzo stymulowane przez
              otoczenie aby hamować postęp choroby Alzheimera. Ale mniejsza z tym.

              Okrutnym, nieludzkim jest dla normalnie myślącego człowieka, wydać
              na swiat dziecko i patrzeć bawiąc sie nim, jak powoli umiera. Bo
              przebieg ZD jest jak misterium, trudnym do przewidzenia.
              • irisarco hmmmm 08.08.09, 01:51
                by_witch napisała:
                . Przeciętna długość zycia dziecka
                > 100 lat temu wynosiła ok. 9 lat. dziś warunki życiowe się
                poprawiły
                > i te osoby średnio zyją do 48 - 50 lat.

                Moj maz i ja mamy do ciebie czarownico pytanie

                Jak dlugo zyja tacy jak ty?
                Masz swoj wlasny przlicznik?
                czyzby????

                • irisarco Re: hmmmm 08.08.09, 02:31
                  iris> Moj maz i ja mamy do ciebie czarownico pytanie
                  >
                  > Jak dlugo zyja tacy jak ty?
                  > Masz swoj wlasny przlicznik?
                  > czyzby????
                  arco napisała:


                  Hmmmm
                  Nie doczekamy sie odpowiedzi, pewnie roznica czasu miedzy twoim
                  zadupiem a nami.
                  Oskarzylas okrutnie autorke watku, ze ma dziecko z ZD.
                  Wyczytalismy tez, ze tez masz dziecko.
                  Biegaj i sprawdzaj czy oddycha, na zycie nie ma przelicznika.
                  targnelas naszymi uczuciami.
                  Znamy, widzimy ludzi z ZD, nie obchodzi nas ile maja lat, albo ile
                  beda zyc, tylko jak ZYJA. Kochajacy, spontaniczni, wieczne dzieci,
                  tak, wieczne dzieci. A ty, a leda??? niechciane okrutne, ot tyle.

                  I biegaj, sprawdzaj czy twoi oddychaja.



                  • all-hope-is-gone Re: hmmmm 08.08.09, 16:20
                    bez sensu. w dodatku dwie osoby wydumały ten dziwaczny komentarz. co
                    za ludzie! :)
        • leda16 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 06.08.09, 09:01
          zmija_zygzakowata napisała:





          > Ale co u ewentualnym usunięciu takiej ciąży myśli twój mąż? Czy też według nieg
          > o
          > nie wchodzi to w grę? Czy w takim razie jest przygotowany na wychowywanie
          > drugiego dziecka z zespołem Downa? Bo o tym chyba nie napisałaś.


          Nie musiała, bo to przecież jasne jak słońce jaką politykę wobec męża zastosowała: "...Nie ma takiej opcji, żebym zamordowała własne dziecko...W ogóle komentowanie mojego wyboru dotyczącego urodzenia dziecka uważam za mocne
          przegięcie, całkowity brak taktu, totalne chamstwo..." Ukochany rzekomo mąż pewnie nawet pisnąć się bał o aborcji i prawdopodobnie do końca nie wiedział w co się pakuje. Może dalej życzeniowo myśli, że z.Downa to choroba, którą da się wyleczyć. Niestety, nie ma metod które byłyby w stanie naprawić liczne wady genetyczne towarzyszące temu zespołowi i cofnąć niedorozwój umysłowy. Zaś to upośledzenie umysłowe lekkie, wcale nie jest "lekkie" skoro nawet nie pozwala takiemu człowiekowi nauczyć się czytać ze zrozumieniem proste teksty.
    • by_witch Re: Bawiąca się córeczka. 05.08.09, 18:04
      sankanda napisała:

      > glupia pi...

      Słuchaj Sankandio, rewanżu nie będzie, Internet to Media otwarte.
      Poczytaj na temat liczby samobójstw popełnianych przez osoby
      niepełnosprawne. W tym osób z Zespołem Downa. W felietonach na ten
      temat poczytasz na jakim świecie żyjesz.
      • edz.anna nic na siłę 07.08.09, 01:15
        nikt nie może zmuszać Cię do posiadania dziecka. Nie powinnaś się
        zgadzac ani dla męża ani dla córki. Masz swoje obawy i skoro się
        boisz, na razie (a może w ogóle) nie chcesz drugiego dziecka to jest
        to Twoja decyzja. Masz prawo się bać, zastanwiac się, czy dasz sobie
        radę, myślec o sobie i podjąć decyzję na nie. Mąż niezaleznie jak
        bardzo chce to i tak nie moze zmienić Twojej decyzji. Taką decyzję
        podejmuje się wspólnie!
        Moim zdaniem wyrzucenie pigułek jest przemocowe, a co dopiero seks
        bez Twojej zgody. W takiej sytuacji trudno o zaufanie i poczucie
        bezpieczeństwa, które przeciez tak jest potrzebne w związku.
        życzę powodzenia w rozmowach z mężem:-) A
        • edz.anna Re: nic na siłę 07.08.09, 01:24
          przeczytałam jeszcze, że zastanawiasz się nad wkładką bez wiedzy
          męża? Co to da? Potrafisz go okłamywac? Będzie robił z Tobą co
          zechce w imię wsparcia przyszłości chorej córki, Ty się niby
          będziesz zgadzać by nie nazywac tego gwałtem... zaplaczesz się
          jeszcze bardziej. Tu nie chodzi tylko o fakt, że Ty nie chcesz a on
          chce dziecka. Zastanów się nad tym, zaopiekuj się sobą:-)
    • asidoo Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 07.08.09, 11:01
      Normalnie koszmar. Myślę, że męża podstawowa ambicja to spłodzenie zdrowego
      dziecka a cała reszta to dodatek do ideologii.
      Znam dużo rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi i zwłaszcza tam, gdzie nie ma
      zdrowego rodzeństwa faceci byli niedowartościowani.
    • ju83 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 08.08.09, 00:17
      Moim skromnym zdaniem świadome urodzenie niepełnosprawnego dziecka
      jest największym możliwym aktem poświęcenia. Ja (mimo że mam 2
      zdrowych dzieci) nie byłabym się w stanie chyba tak poświęcić,
      podporządkować całkowicie swoje życie komuś kto będzie ze mną tylko
      te kilkanaście, lub trochę więcej lat. Rozumię osoby które usuwają
      takie ciąże, ale jestem pełna podziwu dla osób takich jak Ty.
      Rozumię tego że już nie chcesz ryzykować kolejną ciążą, to musi być
      Twoja decyzja, nie męża. To twoja macica, to Ty zaostaniesz z
      dziećmi jak on by Cię zostawił. trzymam kciuki i pozdrawiam. Jesteś
      dzielna. I nie przejmuj się niektórymi wpisami, są ludzie którym
      wydaje się że wszystko najlepiej wiedzą, ale niestety najczęściej
      się mylą. Widzą jeden wpis, nie widzą całego życia, całej sytuacji,
      a wydają opinię jakby to właśnie oni najlepiej wiedzieli co siedzi
      w Twojej głowie. Trzymaj się.
      • lila122 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 08.08.09, 13:25
        Ludzie wydaja opinie po tym co autorka listu napisala.Juz to,ze
        kobieta zgadza sie na gwalt-pokazuje jak funkcjonuje malzenstwo,nie
        ma szacunku od meza.To nie jest tak,ze ludzie wydaja opinie,a one sa
        zle.Ludzie okazuja emocje,a to co ta Pani ma w domu(jakiego meza)-
        pokazuje,ze jest totalnie niedojrzala.Przeczytaj wszystkie
        wypowiedzi.To,ze dziewczyna opiekuje sie super swoim
        dzieckiem...wszyscy chylimy czola przed nia,ale niedopuszczalne
        jest,aby maz "bral"na sile,a ona-uwazala,ze to nie gwalt.Wlasnie
        tych pare lat,ktore spedzili razem-pokazuje jakiego ma
        meza.Facet,ktory kocha i ma respekt do kobiety-bierze pod uwage
        kobiety opinie,a nie...zalatwia to "po swojemu".Facet,ktory kocha-
        robi kompromis.Ona mysli juz o wkladce domacicznej... fajnie,ale juz
        widac,ze nawet tam nie ma zaufania... Dla mnie to jest wielki dramat-
        nie taki,ze jest uposledzone dziecko w domu,ale taki,ze...w tym
        calym stresie zwiazanym z dzieckiem...kobieta nie ma oparcia w
        mezu,a w zamian gwalt.Juz samo to,jak mysli jej maz:"jeszcze 2
        dzieci,to beda sie opiekowaly chorym rodzenstwem"...pokazuje jak
        bardzo niedojrzalego ma meza.Nie trzeba widziec calego zycia
        czlowieka,aby moglo sie powiedziec,co to za czlowiek.Po tym jak on
        zachowuje sie wobec zony-wszyscy tutaj widzimy,ze to katastrofa miec
        takiego faceta.Pozdrawiam.
        • komandos_seal wymyslam problemy 08.08.09, 15:23
          Czy po tamtym incydencie probowal cie jeszcze wykopcic jak spalas? Mowilem ci, jak nie masz dobrego czuja, staraj sie spac na brzuszku. Takze bedzie on mial dostep do twojej wyrzutni rakietowej tylko. Kicia, nie szczyp sie tym co ci te pocieszyciele strapionych wypisuja. Chyba zes dewota I lasa na poklepywania po chrapach
        • ju83 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 08.08.09, 23:06
          hmm gdyby mój mąż chciałby mnie zgwałcić w celu zapłodnienia to bym
          się bardzo zdenerwowała. nie sądzę by rozmowa by pomogła (bo on jest
          bardzo zdeterminowany) poinformowałabym go że absolutnie nie mam
          zamiaru zachodzić w kolejną ciążę i że zakładam wkładkę. a on idzie
          spać do salonu, do czasu gdy przemyśli swoje zachowanie. żeby
          zastosować taką taktykę trzeba mieć jednak odwagę- część facetów
          pójdzie spać nie tylko do salonu, ale też do innego domu. jeśli jest
          się uzależnionym w jakiś sposób od mężczyzny to jest to
          niewykonalne, istnieje ryzyko że możemy stracić naszą wygodną
          pozycję osoby podporządkowanej. ja bym chyba jednak wolała być
          samotna niż z takim facetem. jego zachowanie jest nieobliczalne, coś
          sobie umyśli i nie licząc się absolutnie ze zdaniem żony próbuje to
          wprowadzić w życie. nie chciałabym być z takim człowiekiem, już
          nawet pomijając te gwałty, ktoś kto ZAWSZE musi postawić na swoim
          jest wkurzający. autorko postu odpuść sobie, i tak masz pewnie dużo
          problemów na głowie, po co Ci jeszcze jeden (ten maż)
          • fraupilz Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 26.08.09, 19:35
            Ja też bym odeszła od takiego faceta. Jeśli tak jest w seksie, to jak w innych
            dziedzinach życia?

            Powtórzę po większości: nie mieści mi się w głowie gwałt w małżeństwie, brr...
    • atoja Re: M?? chce mnie na si?? zap?odni? ju83 09.08.09, 20:43
      Powiem krotko, trzeba byc bez wyobrazni aby w swiadomy sposob urodzic dziecko z
      wada wrodzona, i jeszcze pisac i sie tym szczycic na publicznym forum, do gwaltu
      nawet sie nie ustosunkuje, droga autorko postu, zal mi cie i twego podejscia do
      zycia,a juz twoje grozzby wlacznie z pluciem w twarz-ZENADA!!...
      • ju83 Re: M?? chce mnie na si?? zap?odni? ju83 09.08.09, 21:01
        może nie rozporządzajmy jej macicą, nie decydujmy kiedy może urodzić
        a kiedy nie... każdy dokonuje własnych wyborów. ale szczerze mówiąc
        to tego męża bym pogoniła
    • jan_stereo Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 12.08.09, 22:21
      Jakbys sie ozenila z koniem to moze byla by tu taka przewaga, ze by sie do Ciebie na sile nie dobieral, konmi bowiem nie targaja az tak silne zwierzece emocje jak Twoim mezem. Jak nie chcesz byc klacza, to zglos meza gdzie trzeba, moze go to ocuci.
      • leda16 Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 12.08.09, 22:54
        Nie ma co się rozczulać nad związkiem przestępcy z oszustką. Są siebie warci. Zresztą już sobie poszła z tego Forum.
    • jestemsobiemalymis Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 25.08.09, 22:32
      Słodkie to jest. Masz klawego męża. Tak z ochotą zapładniać to
      urocza sprawa jest. Długo ciebie tak zapładnia? Coś za długo...
    • luksusowa.narzeczona Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 27.08.09, 15:33
      droga autorko watku,

      twoj maz cie nie szanuje. moze i kocha, ale nie szanuje, a milosc bez szacunku
      nie jest wiele warta. on NIE traktuje ciebie jak osobe, ktora ma prawo do
      wlasnych decyzji i do wspoldecydowania we wspolnych sprawach. on chce decydowac
      o was samodzielnie, bez twojego udzialu, a jesli ty sie nie zgadzasz z jego
      decyzja to ci ja narzuci sila. to jest wstretne. bardzo ci wspolczuje.

      kochajacy maz zainteresowalby sie dlaczego nie chcesz drugiej ciazy i staralby
      sie ci pomoc, rozwiac twoje watpliwosci, pokonac leki. zadbalby o ciebie po
      prostu. tymczasem twoj maz dba tylko o swoje zdanie i swoja wladze w domu.

      zalozenie spirali to dobre rozwiazanie, ale tylko tymczasowe. w koncu maz
      zorientuje sie, ze cos nie gra, skoro nie zachodzisz w ciaze. gdy prawda sie
      wyda obawiam sie, ze bedzie jeszcze gorzej niz teraz.

      oboje macie duze problemy, ktore z czasem beda sie poglebiac, dlatego dobrze
      byloby udac sie na terapie.

      pzdr.
    • funstein Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 28.08.09, 09:29
      na dominatora jest jedna skuteczna sztuczka - zmuszać go do czegoś
      czego on chce. Natychmiast mu się odechce.

      Seks 5 razy dziennie (z dobrymi pigułkami) i odechce mu się
      po miesiącu.
      • 40cztery Re: Mąż chce mnie na siłę zapłodnić 30.08.09, 13:43
        funstein napisał:
        > na dominatora jest jedna skuteczna sztuczka - zmuszać go do czegoś
        > czego on chce. Natychmiast mu się odechce.
        > Seks 5 razy dziennie (z dobrymi pigułkami) i odechce mu się
        > po miesiącu.

        durnota. przecież on nie chce seksu tylko dzieci

        40cztery
        --------
        Zdrada nie jedno ma imię
Inne wątki na temat:
Pełna wersja