Gość: Pola
IP: 81.210.125.*
29.03.04, 12:13
W weekend wybrałam się do Sephory. Chciałam kupić jakiś błyszczyk z nowych
kolekcji. Wybór padł na Sephorę w Sadyba Best Mall (W-wa) i chociaż nie
wyglądam jak ostatni lump, czułam się jak potencjalny złodziej. Pan ze
słuchawką przy ustach i uchu kroczył za mną jak cień. Ja dwa centymetry w
tył - on też, ja w prawo - on za mną. Ja biorę do ręki tester, pan przygląda
mi się ze wzmożoną czujnością.
W efekcie wyszłam stamtąd i pojechałam do innej perfumerii, gdzie wydałam
pieniądze. I tak się zastanawiam, kurczę, czy każdy wchodzący do sklepu z
kosmetykami jest potancjalnym złodziejem?? jeśli się boją o testery, to
dlaczego nie zamontują w nich zabezpieczeń przed kradzieżą? Może się czepiam,
ale mam wrażenie, że najgorzej pod tym względem jest właśnie w Sephorze. A
jakie są Wasze opinie?