Gość: miumiu
IP: *.dip.t-dialin.net
12.03.05, 13:16
Pare faktow z artykulu, ktory ukazal sie w niemieckim Stern-ie.
"Powiedz ludziom, ze sa brzydcy!" - taka recepte handlowa mial juz w roku
1934, Schüller, a L´oreal zdalo sie przejac ta strategie - jak podsumowuja
swoj artykul Stern.
"Nie dla efektu pomaranczowej skory! 85% kobiet potwierdza skutecznosc" -
marketinguje L´oreal. A przebadanych zostalo 50 kobiet, ktore rzekomo juz po
8 dniach zauwazyly efekty ujedrnienia skory.
Co innego niestety potwierdza miesiecznik Ökotest - znane i cenione
niemieckie pismo, poddajace co miesiac testom rozne produkty uzytku
codziennego, pod aspektami zdrowotnymi, dzialania, smakowymi, szkodliwosci
itp.. Jakosc wiekszosci produktow L´oreal zostalo ocenionych
jako "niewystarczajace". Nietylko nieskuteczne w dzialniu, ale tez szkodliwe
dla skory bomby chemiczne, oslabiajace strukture skory, niektore zwiazki
chemiczne na cale zycie lacza sie z tkankami tluszczowymi.
Ponadto w produktach L´oreal znajduja sie skladniki jak:
- Phthalate, ktore przez EU zostaly uznane jako szkodliwe dla plodnosci, dla
plodu, ciazy.
- Phenylendiamin, agresywny alergen, ktory w latach 30-tych zawarty w tuszach
do rzes, uszkadzal oczy, mozliwe, ze jest rakotworczy. substancja, ktora
niszczy wode i jest jako niebezpieczny odpadek skladowana. Oczywiscie przy
produktach znajdziemy ulotke, ostrzegajaca przed irytacja skory i innymi
ewentualnymi niedobrymi skutkami. Z dopiskiem, aby np nie uzywac farby do
farbowania brwi czy rzes.
Kolejny punkt: oszukanczy marketing