Dodaj do ulubionych

kupowałam w Sephorze...

IP: *.supermedia.pl 23.08.02, 00:34
We wtorek poszlam do Sephory w Sadybie Best Mall z zamiarem kupienia sobie zelu-kremu prostujacego do wlosow Cliniqua. Podeszla do mnie mloda pani sprzedawczyni i zapytala czy w czyms pomoc. Odpowiedzialam, ze owszem i powiedzialam co mnie interesuje. Pani zaczela goraczkowo szukac wsrod prepeartow do wlosow, no to jej w koncu paluchem pokzalam co chce. Nastepnie ona zaczela czytac na odwrocie opakowania, czy rzeczywiście ten żel prostuje i spojrzala na moje wlosy (akurat tego dnia nie modelowalam tylko pozwolilam, by mi swobodnie wyschly i zwiazalam w kucyk). No fakt mialam loczki, na co owa pani stwierdzila, ze moich wlosow specyfik nie wyprostuje. Ale ja sie uparlam i swierdzilam, ze jednak chce (nie bylo probek, teraz zreszta jestem zachwycona!!!).
To nie koniec mojej przygody z Pania w Sephorze. Jak juz mialm tego Cliniqua w reku to stwierdzilam, że jesli bylaby tak mila to poprosze o probke Idealista EL. Ku memu zdumieniu Pani oddalila sie ode mnie na spora odleglosc i nim sie obejrzalam byla juz przy standach z kosm. kolorowymi i tam zaczela szukac. W te pedy za nia podazylam i grzecznie poinformowalam, ze Idealist to nie w kolorowce tylko w kosmetykach pielegnacyjnych. Zapytalam tez, czy pracuje w tej perfumerii od niedawna, na co Pani odpowiedziala, ze pracuje juz dosc dlugo.

Co Wy na to? Bo mnie rece i spodnie opadly!!!




Obserwuj wątek
    • Gość: katrina Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.08.02, 00:53
      Miałam niestety kilka podobnych przygód, także w GC.
      O Boże, tak bym chciała pracowac w Sephorze, serio! Za każdtm razem jak mam coś
      takiego albo widze że inne klientki mają, albo jak słysze jak te panienki
      próbują się dogadac po angielsku...
      Naprawdę byłabym dobra.
      • Gość: Borys Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.supermedia.pl 23.08.02, 01:16
        Też mi sie zdaje, ze zdecydowana wiekszosc z nas (forumowiczek) bylaby o niebo lepsza o d pracujacych tam pan. No i jeszcze te probeczki, te testerki....
      • Gość: monias1 Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.pie.warszawa.tdci.pl 23.08.02, 08:48
        TO SKANDAL!!!!!!!!!1
        Probki na pewno sa tylko sprzedawczynie biora je dla siebie!!!!! Kto im to
        udowodni????? Jeszcze moge zrozumiec - nic nie kupuje no to glupio prosic o
        probke (choc tak nie powinno byc!!), ale jesli kupuje drogi produkt i
        sprzedawczyni tak traktuje klienta?????????TO NIE DO POMYSLENIA!!!!
        PO PROSTU SKANDAL!!!!!
        Wedlug mnie probki powinny byc ogolno dostepne, bo jezeli kupuje sie drogi
        produkt to trzeba go najpierw przetestowac.
        • Gość: katrina Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 10:11
          pisząc że miałąm podobne doświadczcenia miałam na myśłi niekompetencją. jeśłi
          chodzi o próbki to sephora moim zdaniem jest jak ajbardziej w porządku. jeśłi
          coś kupuję to biorę zawsze minimum dwie, jeśłi nic to raczej nie biore ale
          czasem poproszę o jedną i zawsze dostaję. Aha, nigdy nie dostałam tam żadnej
          próbki (zakupy czy nie) bez powiedzenia że chcę. Z włąsnej inicjatywy dają
          anjwyżej próbki albo produkty sephory, ich "własne".
        • Gość: Alla Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.a2000.nl 24.08.02, 18:16
          Tak, zgadzam sie, pewnie sprzedawczynie biora probki.
          Kupowalam w Sephorze we Francji i nawet jak kupilam cos malego i taniego (np
          malutki obcinacz do paznokci) to dostalam mase probek - nawet limitowane serie
          perfum YSL, ktore nie weszly do masowej sprzedazy. W kazdej perfumerii na
          zachodzie daja probki, ale jedna gora dwie-trzy, a ilosci darmowych probek,
          jakie dostawalam w Sephorze az mnie zastanowily (ok 10). Dlaczego za granica
          daja, a w Polsce nie?? Dlaczego sie tym ktos nie zajmie?
        • Gość: Renia Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.multipc.com.pl / 192.168.10.* 13.11.02, 19:03
          Kazdy kto wychodzi do domu przed wyjsciem jest przeszukiwany przez
          ochrone!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Mialam zaszczyt pracowac w jednej z
          takich perfumerii i wiem co mowie!Nikt niczego NIE WYNOSI!!!!!!!
          • anexxa Re: kupowałam w Sephorze... 13.11.02, 19:12
            renia, nie drzyj sie.

            fajnie, ze u ciebie bylo uczciwie, ale powiedz mi,
            dlaczego 8 na 10 piszacych tu osob nie moze sie doprosic
            probek, dlaczego na polkach sklepowych brakuje testerow?

            dlaczego np. na stoisku estee lauder w galerii centrum w
            warszawie moge dostac probke so ingenious tylko w jednym
            kolorze?

            te zarzuty nie biora sie znikad. ja akurat do sephory nic
            nie mam, bo tam mnie traktuja doskonale, ale empik, np.
            megastore w warszawie, to dla mnie jakies nieporozumienie
            - wszystkie kosmetyki kolorowe w testerach wymazane,
            niejednokrotnie widzialam malujace sie nimi
            sprzedawczynie, probki przy zakupach pow. 500 zl sa
            dawane z laski i zupelnie bez sensu - niepotrzebny mi
            krem liftingujacy.

            no i wiedza szanownych pan sprzedawczyn jest ponizej
            poziomu - zaraz po premierze ardenbeauty natknelam sie na
            kretynke, ktora latala za wszystkimi, proponujac im
            powachanie najnowszych perfum estee lauder, chociaz to
            wlasnie ardenbeauty trzymala w garsci - jak jej sprawi
            klopot uczenie sie trudnych slow, to niech cwiczy
            wieczorami.

            xx.


    • Gość: oriana Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.waw.cdp.pl 23.08.02, 11:17
      To ja opowiem co widziałam w M1 w byłym sklepie Gabriel, teraz nazywa się Glen
      czy coś.
      Chciałam sobie kupić odżywkę do paznokci Sally Hansen.

      Weszłam sobie do sklepu ale jakoś cicho bo mnie nie zauważono.
      I co widzę? Paniusia ekspedientka maluje sobie oczęta tuszem burjois, który nie
      był testerem. Jak mnie zobaczyła to się zmieszała i odłożyła sprzęt.

      Za jakiś czas ktoś kupi ten tusz, a on będzie z grudami i nieświeży fuuuuu.

      Cholera, producenci powinni zabezpieczać kosmetyki, tak żeby można się było
      mazać tylko testerem.

      Pozdrawiam
      Oriana
      • Gość: damona Re: kupowałam w Sephorze... IP: 62.233.167.* 23.08.02, 15:22
        akurat z sephora w Sadyba Best Mall mam same mile wspomnienia, chcialam jakis
        kosmetyk Shiseido, akurat nie bylo odcienia, i pani byla tak mila, ze od razu
        wpisala sobie w zeszyt ze cos takiego trzeba zamowic, i od razu powiedziala
        kierowniczce, ze tego brakuje.Nawet chcialy do mnie zadzwonic od razu jak
        kosmetyk mial byc dostepny.
        Najpierw rozmawiala ze mna jedna ekspedientka i jak pytania ja przerosly to
        zawolala druga, ktora sie znala na Shiseido.
        Widocznie moze one wybiorczo sie znaja, tzn. np. jedna zna firme x i y, druga
        jest od perfum itd. ale to i tak nie zmienia faktu, ze powinny byc lepiej
        zaznajomione z oferta, ktora sprzedaja.
        Natomiast nielubie Sephory w Wilenskim, jest tam jedna taka okropna baba, ktora
        tylko lypie podejrzliwym okiem zza swoich denek od butelek. brrrr.
        jak prosilam o probke to powiedziala, ze po to sa testery zeby z nich korzystac
        i ze probek nie daja. (powtarzam sie, sorry bo juz o tym pisalam).
        a tydzien wczesniej dostalam u nich probki. sciemniaja w zywe oczy a potem
        wynosza do domu.
        a ostatnio biegaly za mna po sklepie, i oferowaly jakies promocje.
        Strasznie mnie to wkurzylo, bo jednego dnia traktuja mnie jak klienta, ktorego
        trzeba splawic, a tydzien pozniej odwrotnie. I od czego to zalezy?
        • Gość: katrina Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.08.02, 15:49
          Prawdopodobnie od tego jak jesteś ubrana, tzn, czy ich zdaniem "widac po Tobie
          pieniądze" czy nie! Niestety, tak w Polsce jest, w USA byłam zawzse traktowana
          super niezaleznie od teka w jak bardzo zeszmaconych dzinsach byłam.
          Ostatnio postanowiłam w ramach "tresowania" pod tym względem polskich
          ekspedientek każdy droższy zakup, np w Sephorze, GC, Empiku robic ubrana
          możliwie na luzie :) Co przyjdzie mi z łatwością bo tak się najczęściej
          ubieram. Hmmm, na nastepne zakupy, powiedzmy - przybrudzone sportowe spodnie i
          ukochana sprana bluza z kapturem. Ja tak ubrana wydam troche forsy to może im
          da do myslenia.
        • Gość: Renia Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.multipc.com.pl / 192.168.10.* 13.11.02, 18:51
          Co do probek.Uwierz mi ze pracownicy Sephory nie wynosza zadnych probek!!!Co
          dziwniejsze-jezeli chca takowa dostac-musza cos kupic-podobnie jak klient!!!Sa
          klienci tzw probkowicze ktorzy przychodza tylko i wylacznie po probki ktorych
          ilosc niestety w kazdym sklepie jest ograniczona.Wiem co mowie...
    • Gość: maria Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.lodz.mpsz.pl 04.09.02, 16:45
      Hi!!!
      Mam pytanie. W jakiej cenie był ten specyfik? W twoim stylu przeczytalam, ze
      poleca go monika olejnik i jestem ciekawa ceny....

      Pzdr
      makiya@interia.pl
      • miinia Re: kupowałam w Sephorze... 07.10.02, 14:28
        Gość portalu: maria napisał(a):

        > Hi!!!
        > Mam pytanie. W jakiej cenie był ten specyfik? W twoim stylu przeczytalam, ze
        > poleca go monika olejnik i jestem ciekawa ceny....
        >
        65zl
        pzdr

        miinia

        p.s. do dziewczyn ktore sa zachwycone preparatem clinique: jakie macie wlosy,
        ze udaje sie Wam idealnie je wyprostowac? mam dosc grube, krecone wlosy (ale
        nie sprezynki) i po wysuszeniu wlosow na szczotce wlosy wygladaja dobrze=sa
        proste, niestety wystarczy chwila na dworze i wlosy sie skrecaja, probowalam
        nawet spryskac je odrobine lakierem, ale nic to nie dalo...
        dodam tylko, ze po wyprostowaniu wlosow u fryzjera bez stosowania specyfikow
        prostujacych wszysko jest ok (chyba, ze jest b. wilgotno).
        czekam na jakies dobre rady!
    • Gość: shisha Re: kupowałam w Sephorze... IP: 62.233.242.* 07.10.02, 09:00
      A oto moja historyjka. Do tego, że ekspedientki nie zwracają na mnie uwagi w
      różnych sklepach uchodzących za luksusowe, przyzwyczaiłam się, bo nie mam w
      zwyczaju stroić się na zakupy. Ale w Sephorze jednak się zdziwiłam. Jak już
      wyszukałam sobie kilka rzeczy (żadna z 3 eksedientek nie podeszła), podeszłam
      do kasy. I tu moje zdziwienie... Nadal żadna z pań się nie pofatygowała w moją
      stronę... stałam przy tej kasie jak głupia kilka minut.. dodam, że w sklepie
      nie było żadnego tłoku;) No to zostawiłam te rzeczy przy kasie i wyszłam.

      Pojechałam do innej Sephory, chociaż chciałam już na zawsze zrezygnować z
      zakupów w tej sieci. Już było lepiej, pani była uprzejma podejść, wprawdzie
      dowiedziałam się o kosmetyku tyle, co mi przeczytała z opakowania.. dostałam
      próbki i ładne kartonowe opakowanie na kosmetyki.
      • Gość: Pauli Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 10:52
        Ja akurat na Sephore nie narzekam, ale faktycznie, w co ktoryms sklepie
        ekspediendki - pomomimo ze sa mniej wiecej w moim wieku (czyli troche ponad 20)
        to zachowuja sie tak, jakby szkolily je paniusie z "poprzednich" czasow - sa
        nieuprzejme, zle wychowane itd. A im jest wszystko jedno, bo one pensje i tak
        dostana... smutne to, szkoda, ze -tak jak juz pisalyscie-na zachodzie sie to
        jakos nie zdarza.
        Moze po obsludze przez nieuprzejma ekspedientke (albo bo braku obslugi:) )
        nalezy poprosic o 'Ksiazke skarg i wnioskow' - podobno dotad nie wszedl zaden
        przepis, ktory by odwolywal nakaz istnienia w kazdym sklepie takiej ksiazki,
        wiec mozna sie jej domagac:)))i obszczekac kogo trzeba
        • ddlouchy Re: kupowałam w Sephorze... 07.10.02, 11:09
          Ale mnie zdziwiłyście! W Warszawskiej sephorze nigdy nie kupowalam, natomiast
          czesto bywam w gdyńskiej. Panie zawsze bardzo mile i dostaje mase probek-
          przewaznie nie tylko dla mnie, ale takze dla osoby, z którą jestem na zakupach.
          Przyznam, ze dla tych probek rzadko gdzie indziej kupuję..
          • Gość: shisha Re: kupowałam w Sephorze... IP: 62.233.242.* 07.10.02, 14:08
            Tak dla ścisłości dodam, że opisana przeze mnie historyjka miała miejsce w
            Sephorze w 3Stawach w Katowicach, a ta druga to w Plejadzie w Bytomiu.

            Przyszło mi jeszcze do głowy, że te próbeczki to bez sensu dostałam - z jakichś
            serii przeciwzmarszczkowych, a ni do zmarszczek jeszcze daleko;)

            pozdrawiam:)
    • arancia Re: kupowałam w Sephorze... 07.10.02, 13:23
      W poznanskiej sephorze jest roznie. Zalezy, czy wyrazasz chec zakupu, czy tylko
      ogladasz. Wystarczy ze takiej pani z Sephory bedzie sie wydawalo ze masz kase
      i juz zacznie dookola ciebie skakac i sie rozplywac. I nawet probki sie
      znajda...
      Raz, gdy kupowalam lakiery bourjois mialam dostac mini komplecik do manicure w
      prezencie - zapomnieli (?), a ja nie umiem sie prosic..
      Choc raczej sa mile. I ladnie pakuja, gdy kupujesz cos na prezent. Ostatnio
      kupowalam kolezance zel pod prysznic sephory i 3 kostki do kapieli - lacznie
      niecale 30 zl, a zapakowali mi jakbym za 300zl kupila - jedno pudeleczko,
      papier, wstazeczka, piekna rozowa torba. I jeszcze spytali czy chce tam jeszcze
      cos dolozyc w domu, bo jesli tak, to dadza mi naklejke, zebym mogla ladnie
      zakleic.
      Roznie to bywa, ale fakt faktem - to my, klientki zapewniemy paniom
      ekspedientkom prace, a producenci kosmetykow dostarczaja taka ilosc probek, ze
      po kazdej wizycie w perfumerii powinnysmy stamtad wyjsc obladowane probkami...
      POzdrawiam
      • Gość: elle Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.acn.waw.pl 13.11.02, 19:54
        Moja qmpelka pracowała w Sephorze jakiś czas temu w "Beście", no i przyznam
        się szczerze, że przychodziłam do niej sobie kilka razy po próbeczki, które
        dawała mi przy całej obsłudze i nikt się nie czepiał, a wychodziłam z pełnymi
        kieszeniami, brała z każdej szuflady, garść różnych zapachów... Szkoda, że już
        tam nie pracuje...:-) Pachniałam wtedy co dzień inaczej;-)
        • Gość: katrina Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 21:10
          hmm. nie jestem pewna czy jest się czym chwalić.
    • Gość: NELLY Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.sanok.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 21:26
      :( BIEDACTWO...
    • Gość: Karola Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.gda.cdp.pl / 193.91.26.* 14.11.02, 10:02
      zapraszam do gdyni.w sephorze jest rewelacyjnie.nie bylo jeszcze razu zebym
      byla niezadowolona.a bywam tam czesto.zawsze dostaje mase probek a czesem nawet
      miniaturki perfum i 100ml np:zel do kapieli kenzo albo mleczka do demakijazu
      diora.takze nie ich firmowe.ostatnio chcialam samoopalacz to nie mieli malych
      probek tylko duze testery i kobieta zaproponowala ze przelozy mi do innego
      pudelka.jakze mile zdziwienie.kiedy sie o cos nie zapytam dostaje fachowa
      odpowiedz i doradztwo.az sama jestem zaskoczona dlatego bardzo zdziwily mnie
      wasze wypowiedzi.pracuje tam nawet chlopak ktrory jest rowie dobry jak
      dziewczyny.a co do probek i ich wynoszenia to bylam ostatnio w perfumerii
      douglas i przede mna w kolejce stala mama kasjerki ktora nie kupila nic a
      dostala cala lakierowana torbe probek.nakladala jej garsciami a ja kupujac
      balsam do ciala za 165zl dostalam tylko jedna.jak mama bierze to faktycznie nie
      trzeba wynosic no nie?
      pozdrawiam i zapraszam do gdyni
    • Gość: Karola Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.gda.cdp.pl / 193.91.26.* 14.11.02, 10:03
      zapraszam do gdyni.w sephorze jest rewelacyjnie.nie bylo jeszcze razu zebym
      byla niezadowolona.a bywam tam czesto.zawsze dostaje mase probek a czesem nawet
      miniaturki perfum i 100ml np:zel do kapieli kenzo albo mleczka do demakijazu
      diora.takze nie ich firmowe.ostatnio chcialam samoopalacz to nie mieli malych
      probek tylko duze testery i kobieta zaproponowala ze przelozy mi do innego
      pudelka.jakze mile zdziwienie.kiedy sie o cos nie zapytam dostaje fachowa
      odpowiedz i doradztwo.az sama jestem zaskoczona dlatego bardzo zdziwily mnie
      wasze wypowiedzi.pracuje tam nawet chlopak ktrory jest rowie dobry jak
      dziewczyny.a co do probek i ich wynoszenia to bylam ostatnio w perfumerii
      douglas i przede mna w kolejce stala mama kasjerki ktora nie kupila nic a
      dostala cala lakierowana torbe probek.nakladala jej garsciami a ja kupujac
      balsam do ciala za 165zl dostalam tylko jedna.jak mama bierze to faktycznie nie
      trzeba wynosic no nie?
      pozdrawiam i zapraszam do gdyni
      • anexxa Re: kupowałam w Sephorze... 14.11.02, 10:19
        a ktory to douglas? ja bylam w tym, ktory jest w alfa
        centrum i do zakupow za 40 czy 50 zl dostalam mase
        probek, dwa zapachy, jeden balsam zapachowy, maseczka
        dermiki... kazdy tyle dostawal, niezaleznie od wartosci
        zakupow.

        xx.
        • Gość: Karola Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.gda.cdp.pl / 193.91.26.* 14.11.02, 10:48
          dokladnie w tym samym.bylam tam w sobote
          • anexxa Re: kupowałam w Sephorze... 14.11.02, 11:21
            no, to widocznie trafilas na zla sprzedawczynie. coz,
            wszedzie sie takie zdarzaja.

            nawiasem mowiac, jaki balsam do ciala kosztuje 165 zl?

            xx.
            • Gość: Karola Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.gda.cdp.pl, / 193.91.26.* 14.11.02, 12:08
              nawilżający Bioterm.polecam.pachnie mandarynka i morela
              • anexxa balsamy do ciala:) 14.11.02, 23:21
                karola, przy moim przerobie balsamow do ciala (taki
                150-200 ml to dla mnie 3 tygodnie uzytkowania) poszlabym
                z torbami, smarujac sie biothermem:)

                nawiasem mowiac, dzis kupilam fruttini
                mandarynkowo-figowy. nie wiem, jak z dzialaniem, ale
                pachnie bosko!

                xx.
                • Gość: Karola Re: balsamy do ciala:) IP: *.gda.cdp.pl / 193.91.26.* 15.11.02, 09:42
                  wiesz ja tez uwielbiam kremy.mam obsesje na punkcie kremow i balsamow
                  nawilzajacych.teraz jestem na etapie wszystkiego co brzoskwiniowe.najlepszy
                  jest bioterm i chanel.i powiem ci ze tez miesiecznie zuzywam dwa balsamy.a do
                  tego inne premy na twarz i dekold.mogliby miec troche tansze albo dac jakas
                  znizke.ale ja naprawde nie nazekam na sephore.duzo kosmetykow znam wlasnie z
                  probek bo nie biore perfumow tylko kremy.pozdrawiam serdecznie pa
                • Gość: Karola Re: balsamy do ciala:) IP: *.gda.cdp.pl / 193.91.26.* 15.11.02, 09:43
                  wiesz ja tez uwielbiam kremy.mam obsesje na punkcie kremow i balsamow
                  nawilzajacych.teraz jestem na etapie wszystkiego co brzoskwiniowe.najlepszy
                  jest bioterm i chanel.i powiem ci ze tez miesiecznie zuzywam dwa balsamy.a do
                  tego inne premy na twarz i dekold.mogliby miec troche tansze albo dac jakas
                  znizke.ale ja naprawde nie nazekam na sephore.duzo kosmetykow znam wlasnie z
                  probek bo nie biore perfumow tylko kremy.pozdrawiam serdecznie pa
                  • anexxa Re: balsamy do ciala:) 15.11.02, 09:57
                    ja mam ogolna obsesje na punkcie owocowych zapachow
                    wszystkich kosmetykow. no, warzywnych, jak sie okazuje,
                    tez - kupilam sobie zel do ciala pomidorowy oraz mydlo...
                    salatowe. tego ostatniego jeszcze nie testowalam, bo
                    chwilowo na mydelniczce lezy truskawkowe mydelko z
                    sephory, uwielbiam!

                    a ten balsam fruttini, ktory kupilam wczoraj, jest
                    wspanialy. ma idealna jak dla mnie konsystencje, bo jest
                    gesty, ale nie tepy i nie przelewa sie przez palce, a
                    zapach... cudo.

                    ale do kosmetykow chanel jakos nie moge sie przekonac -
                    dla mnie to jednak firma dla kobiet bardziej w wieku
                    mojej matki. ja wole clinique.

                    xx.
                    • agus7 Re: balsamy do ciala:) 15.11.02, 10:11
                      Ja z Fruttini kupuję Body Butters i są naprawde super, zwłaszcza waniliowy, bo
                      Cherry już mnie tak nie zachwyca. Pachnące, smakowite, kremowe, gęste...
                      mniam... A i mam też mydło w płynie. Zawsze przy wizycie w Carrefourze (rzadko
                      bywam) zaopatruję się we Fruttini.
                      • anexxa Re: balsamy do ciala:) 15.11.02, 11:10
                        wlasnie, jak z tymi body butters? ja z nam te z body
                        shopu i sa doskonale, tych fruttini nie probowalam.
                        buttery to fajna rzecz, i sa praktyczniejsze na wyjazdy,
                        bo zajmuja mniej miejsca i raczej nie maja szansy
                        wydostac sie z opakowania:) skoro mowisz, ze fajne, to
                        sprobuje przy okazji.

                        xx.
                        • agus7 Re: balsamy do ciala:) 15.11.02, 12:13
                          he he z tym "praktyczniejsze na wyjazdy" to bym nie przesadzała :))) te butters
                          Fruttini są w naprawde dużych słojach (chyba nawet 500 ml, ale moge sie mylic).
                          Na wyjazd lepiej zabierać nie otwierany, coby nie było niespodzianki w torbie
                          ha! ale musze powiedziec że w tym roku stosowałam go po opalaniu i kąpielach
                          morskich i sprawdził się doskonale. lepiej niż niejeden balsam specjalnie after
                          sun-owy. A czy ktoraś z was może wąchała Yves Rocher "kandyzowana mandarynka"?
                          brzmi apetycznie (ale widziałam tylko na obrazku).
                          • anexxa Re: balsamy do ciala:) 15.11.02, 12:58
                            az 500? damn, to strasznie wielki, body shop swoje pakuje
                            w 200 ml i to jest w sam raz...

                            ale do domu takie wieksze lepsze. mniej smieci sie wynosi.

                            a tak z ciekawosci - czy jest tu jeszcze jakas wariatka
                            poza mna, ktora grzecznie segreguje smietki na
                            organiczne, papier, plastik i szklo?

                            xx.
                    • Gość: Karola Re: balsamy do ciala:) IP: *.gda.cdp.pl / 193.91.26.* 15.11.02, 10:57
                      a jaki krem clinique do ciala jest godny polecenia?bo ja jakos poza biotermem
                      nie moge sie przekonac do innych balsamow.a z biotermu przetestowalam wszystkie
                      na naszym rynku(chyba wszystkie).powiedz mi jeszcze o jakims fajnym tuszu do
                      rzes.bo ostatnio kupilam ten najnowszy diora i wcale mnie nie powalil.wczesniej
                      uzywalam lancome i byl fajniejszy
                      • anexxa Re: balsamy do ciala:) 15.11.02, 11:13
                        nie, ja uzywam ich preparatow do twarzy, a nie do ciala.
                        polecam total turnaround z kwasami, a na zime - weather
                        everything.

                        a ulubiony tusz w tych, ktore uzywam, to wydluzajacy HR.
                        jest tez pogrubiajacy, ale dla mnie to juz zbyt sceniczny
                        efekt, ten wydluzajacy jest wystarczajaco "mocny". tusze
                        clinique daja raczej bardzo naturalny efekt.

                        xx.
                        • Gość: Karola Re: balsamy do ciala:) IP: *.gda.cdp.pl / 193.91.26.* 15.11.02, 11:19
                          wiesz ten helenki tusz to milam i wolalabym cos mocniejszego.chcialabym jakis
                          badziej widoczny bo nie maluje sie na co dzien a czasami jak zrobie make up to
                          musi byc super.ale dzieki
        • Gość: ZGAGA Re: kupowałam w Sephorze... IP: 217.153.24.* 14.11.02, 11:31
          anexxa napisała:

          > a ktory to douglas? ja bylam w tym, ktory jest w alfa
          > centrum i do zakupow za 40 czy 50 zl dostalam mase
          > probek, dwa zapachy, jeden balsam zapachowy, maseczka
          > dermiki... kazdy tyle dostawal, niezaleznie od wartosci
          > zakupow.
          >
          > xx.
          --------------------------------------------------------------\

          A POTEM TO WSZYSTKO SPRZEDAŁAM NA ALLEGRO HE,HE,HE
          MIA LO JUZ CIE TU NIE BYC,ANEXXA
        • czesia-z-butiku Re: kupowałam w Sephorze... 14.11.02, 12:46
          anexxa napisała:

          > a ktory to douglas? ja bylam w tym, ktory jest w alfa
          > centrum i do zakupow za 40 czy 50 zl dostalam mase
          > probek, dwa zapachy, jeden balsam zapachowy, maseczka
          > dermiki... kazdy tyle dostawal, niezaleznie od wartosci
          > zakupow.
          >
          > xx.

          "i szybko potem z moim chłopakiem co zajmuje się licytacjami gier komputerowych
          itd wystawiłam na allegro te probki
          oczywiscie z pominięciem urzędu skarbowego
          • Gość: pomadka Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 14.11.02, 12:59
            Może ktoś z "właścicieli " Sephory" powinien to poczytać.
            Te dziewczątka, które tam pracują to prawdopodobnie same znajome królika... i
            nie za bardzo im zależy.
            • Gość: Amy Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 14:10
              powinien, bo traca w ten sposob klientow. Bylam w sephorze w Sadyba Best Mall i
              wiecej juz tam nie pojde na pewno. Specjalnie nie pomalowalam rzes w celu
              przetestowania Maximeyes Diora i Lancoma. Gdy tylko podeszlam do testera,
              zjawila sie pani z checia pomocy. Tusz Diora byl zeschniety, chyba stary,
              pozlepial mi rzesy. Pani stwierdzila, ze juz dlugo tu stoi i to dlatego, ale w
              tak ogole to on bardzo dobrze rozdziela rzesy. Ale zostalo mi jeszcze drugie
              oko, Lancome byl we wszystkich kolorach tylko nie czarnym, Shiseido-to samo.
              Ciekawe dlaczego? Sprobowalam jakiegos filoletu, w sklepie bylo pusto, ale z
              trzech stron wpatrywaly sie we mnie podejrzliwe oczy (chyba mozna to robic
              jakos dyskretniej?). Jak juz tu jestem obejrze podklady YSL, pomyslalam.
              Naburmuszony pan w czarnym swetrze bacznie sie przygladal jak odkrecam tubki,
              znalazlam chyba w koncu swoj kolor i juz chcialam wyprobowac go na jakims
              fragmencie twarzy, gdy podszedl do mnie zabral mi z reki, mowiac: ten bedzie
              dobry dla pani i rozsmarowal mi na nadgarstku, zakrecil i odstawil na miejsce.
              Na pozegnanie spytalam o probke, nie bylo. Zresygnowalam juz z ogladania kremow
              pod oczy. Aby zapomniec o nieprzyjemnym uczuciu, kiedy jest sie podejrzanym o
              bycie zlodziejem wstapilam do Rossmana. Nie sadzilam, ze cos tam kupie, ale
              bylo tak milo, ze zrobilam wielkie nieplanowane zakupy (najfajniejsze to chyba
              platki kolagenowe pod oczy Soraya). Panie mile, uprzejme i nie nachalne.
              Kasjerka usmiechnieta, nawet ze mna zartowala. Moze to glupie, ale to jak
              zderzenie dwoch swiatow: normalniej ludzkiej zyczliwosci i napuszonego,
              egzaltowanego blichtru. A tusz do rzes kupilam inny niz planowalam (Dinivora -
              Guerlaina) no i ...zupelnie gdzie indziej.
              • Gość: monias1 Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.pie.warszawa.tdci.pl 14.11.02, 15:19
                Niesamowite! kto te dziewuchy w Sephorach zatrudnia???? na jakiej podstawie????
                niegrzeczne, aroganckie, a co najgorsze to nic nie wiedza o kosmetykach, to
                juz szczyt!!! wziela by taka nawet z nudow (jestem przekonana, ze np. rano
                jest b. malo klientow jak w ogole jacys sa bo przeciez ludzie rano pracuja)
                poczytala co jest napisane na opakowaniach, a nie dopiero przy kliencie bierze
                produkt z polki i czyta, tak to ja tez sobie poge przeczytac!!
                A to ze biora probki to jestem przekonana, nawet jak nie one same to tak jak
                juz napisala tu jedna z forumowiczek przez znajome, ktore sa bardzo hojnie
                obdzielane probkami przy obludze - nawe sie nie krepuja!!
                i w 100% zdadzam sie ze kosmetyki (generalnie kolorowe ze sredniej polki - bo
                sa na wierzchu) powinny byc zafoliowane, ostatnio widzialam jak dziewczyna
                otwierala ze dwa tusze L'Oreala - oczywiscie nie testery! a pozniej ktos kupi
                ten tusz, wyda kase i wyrzuci do kosza bo bedzie wyschniety!!!
                ale coz chyba tylko w Polsce jest to mozliwe, jeszcze daleko nam do zachodu
                • asinek Re: kupowałam w Sephorze... 14.11.02, 23:01
                  Nooo, na zachodzie tez nie jest tak rozowo. Klienci "sciagaja" testery z
                  displayow z kosmetykami, a inni potem testuja produkty przeznaczone do
                  sprzedazy. Dzieki temu udalo mi sie kupic prawie pusty korektor pod oczy. I
                  wszedzie jest tak, ze znajda sie ekspedientki, ktore oceniaja sile nabywcza
                  klienta po wytartych jeansach i braku makijazu. I nie mowie tu o jakichs
                  odlotowych sklepach tylko o Karstadt np. w Düsseldorfie ... Ja tam zagladam
                  tylko do YR, bo kobitki przy stoisku mile i nieczepliwe. A stoiska firm typu
                  Chanel czy Shiseido ... sniiif. Ja bym sobie i poogladal i moze i kupil, gdyby
                  nie te ekspedientki, podejzliwie partrzace i weszace zlodzieja, bo nadal mam
                  obcy akcent ...
                  no i te jeansy z powycieranymi kolanami ;)
                  Nie zzymajcie sie wiec, wszedzie jest tak samo - sa sklepy z mila obsluga i sa
                  takie, w ktorych przecietny zjadacz chleba jest traktowany jak wrog nr.1.
                  Jedyne wyjscie - omijac kolem, niestety.

                  a.
                  -----------------
                  errae humanum est
              • anexxa Re: kupowałam w Sephorze... 14.11.02, 23:26
                zalezy od sephory. ja tej z reduty nie moge sie nachwalic
                - bardzo mila i kompetentna obsluga, z usmiechem lataja
                kolo mnie, pieknie i bardzo ofiarnie pakuja prezenty, no
                i potrafia doradzic.

                a dzis bylam na zakupach w drogerii natura, co prawda nie
                kupilam tych balsamow bielendy, ktore sobie wpisalam na
                liste, bo w d.n. w ogole tej firmy nie ma, ale za to
                kupilam cos innego. troche nie podoba mi sie rostawienie
                kosmetykow w d.n. na stacji metra centrum, bo droga do
                kasy wiedze obok polek i proba rozejrzenia sie po
                stojacych tam kosmetykach rowna sie zatamowaniu ruchu;))
                ale jakos wszyscy sa dla siebie mili i jakos to idzie;)

                xx.
    • casper_ Re: kupowałam w Sephorze... 15.11.02, 08:25
      Jak kupowalam w Sephorze dwie wody toaletowe za 200zl to panie daly mi dwie
      probki - blocker nie pamiętam jakiej firmy :), i peeling YSL. Byly w miare
      mile, choc to podejrzliwe oko...Ale ostatnio tylko przechodzilam obok i tak mi
      odbilo zeby sobie kupic jakies naprawde malenkie conieco...i kupilam 2
      (slownie:dwie) kulki do kapieli o zapachu truskawki... A wybieralam ten zapach
      chyba z 10 minut! I znow Zle Oko sie pojawilo i krazylo nade mna... A przy
      kasie Pani pyta z pewnoscia w glosie "To dla pani odlozone te Chanela?" A ja z
      beszczelnymusmiechem mowie "Absolutnie nie" Zaplacilam 4 zl i wyszlam
      powstrzymujac smiech:) Widzialybyscie ich miny... Bo to wrecz swietokradztwo, 4
      zl...
      Aha jak zobaczylam makijarz i cos co mialo byc fryzura ekspedientki to w zyciu
      nie chcialabym zeby ktos taki mi w czymkolwiek doradzal.
      • agus7 Re: kupowałam w Sephorze... 15.11.02, 10:07
        A ja chciałam pochwalić Sephore!!! Poszłam wczoraj zobaczyć czy jest maseczka
        pod oczy AA Eye Perfect (seria była, ale maseczki akurat nie, kupiłam
        ostatecznie w Gabrielu) i przyuważyłam panią nakładającą dziewczynie do
        słoiczka kremik Aquamilk. Naczytałam sie mnóstwo Waszych pochwał o Aquamilk pod
        oczy (a na punkcie zmarszczek pod oczami mam ostatnio bzika), wiec zapytałam
        czy mogłabym otrzymać próbke tegoż kremiku. Jakież było moje zdziwienie !!!!
        Nie dość że dostałam to o co prosiłam (i to w tubeczce i kartoniku, porządna
        próbka 2,5 ml Aquamilk pod oczy), to jeszcze pani SAMA Z SIEBIE obdarowała mnie
        próbkami nowej serii Lancastera (kurcze, zapomniałam nazwy, coś z Youth
        Prolongation): krem pod oczy 2,5 ml i do buźki 5 ml (też w tubeczkach!!!).
        Jestem BARDZO zadowolona.

        a teraz jeszcze o anty-gravity Clinique, który też bardzo chwaliłyście i mnie
        kusił - pani w Sephorze poinformowała mnie że ten kremik jest dla 40-latek, że
        to najmocniejszy krem "KLINIK'A". No wiec jak to z nim jest??

        • anexxa antigravity ;) 15.11.02, 11:16
          agus, to prawda, antigravity jest najmocniejszym kremem
          pod oczy, jaki ma w ofercie clinique.

          teoretycznie moglabym sie z nim wstrzymac jeszcze 10 czy
          15 lat, ale jestem zdania, ze lepiej zawczasu zadbac o
          siebie, niz potem sie meczyc ze zmarszczkami.

          uzywam go od dobrych kilku miesiecy, cienie pod oczami
          pojasnialy, skora mila w dotyku, opuchlizny tez nie mam.
          mam nadzieje, ze to sie utrzyma i za 10 czy 20 lat tez
          tak bede wygladac:)))

          xx.
          • agus7 Re: antigravity ;) 15.11.02, 11:51
            anexxa, dzięki za info!
            prawda jest taka, że ja zaniedbałam skóre pod oczami i właściwie zaczęłam
            stosować osobne kremy pod oczy dopiero w wieku ok. 26/27 lat (skandalicznie
            późno!!!) czyli ok. rok temu. No i teraz chciałabym dramatycznie i
            natychmiastowo nadrobić to przeoczenie... stąd moje poszukiwania kremu
            idealnego pod oczy. Obecnie używam Reti C Vichy i Baume des Yeux Clarinsa, no i
            próbki Lancastera czekają. a, i jeszcze maseczka Eye Perfect AA :)

            a żeby nie było tak całkiem off-topikowo to dodam że dzis też może będę w
            Sephorze, bo mam 5 minut spacerkiem z domku :)))
            • Gość: pomadka Re: do Agus IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 15.11.02, 12:45
              A ja zaczęłam sttosować wszelkie kremy dopiero od niedawna, choć jestem starsza
              od was na oko ok 10 lat ! I naprawdę wcele się nie marszczę, moja przyjaciólka -
              kosmetyczka stale się dziwi i używa (gdy się czasem pojawię) preparatów dla
              b.młodych kobiet !
              Moja mama kiedyś mi powiedział ( jest biochemikiem, pracuje naukowo, też z
              takimi srodkami), że najlepiej nie przesadzać ze zbyt wczesnym używaniem
              kremów, serum itp,
              A co wy drogie formuowiczki o tym sądzicie ?
              • Gość: monias1 Re: do Agus IP: *.pie.warszawa.tdci.pl 15.11.02, 13:08
                no coz moje skromne zdanie jest takie, ze proces starzenia sie ma scisly
                zwiazek z genami, stosowaniem odpowiednich kosmetykow i trybem zycia.
                Jestem zdania, ze lepiej za wczasu stosowac dobre preparaty. Jesli juz
                zmarszczki powstana - to koniec - jedynie mozna je lekko wygladzic ale juz
                nie znikna i tylko z czasem beda sie poglebiac!, dlatego majac 27 latek stosuje
                dobre kremy pod oczy i moim zdaniem Antigravity Cliniqua mozesz spokojnie
                kupic - chocby w ramach kuracji. Na wielu kremach jest
                napis "przeciwzmarszczkowy", wiele kobiet mysli, ze to silny preparat, a
                przeciwzmarszczkowy oznacza przeciwdzialajacy powstawaniu zmarszczkom. Moim
                zdaniem uzywajac takich preparatow mozemy opoznic proces powstawania
                zmarszczek, oczywiscie trzeba odroznic preparaty silnie przeciwzmarszczkowe
                zawierajace silne substancje np. fitohormony polecane dla kobiet ok. 40.
                Tak na marginesie to nie moge sie nadziwic, ze moja mama w wieku 53 lat ma b.
                ladna cere i prawie w ogole nie ma zmarszczek pod oczami!!! a sporadycznie
                stosowala kremy pod oczy!! A ja juz majac 27 mam leciutkie zmarszczki i
                mam "fioła" na tym punkcie, dlatego pod oczy stosuje tylko kremy b. dobrych
                firm. I mam nadzieje, ze to cos da i pojawienie nowych oraz poglebienie juz
                powstalych opozni sie o jakies 20 latek (chyba to tylko marzenie! Ech, uplyw
                czasu dla kobiet jest nieublagany).
                pozdrawiam was wszystkie
                • anexxa Re: do Agus 15.11.02, 13:30
                  racja, geny to podstawa. i stad sie biora takie cuda, jak
                  kobieta po 50tce, z dwoma malymi zmarszczkami, chociaz
                  palila pety i olewala pielegnacje.

                  niestety, przewaznie mamy inne geny i trzeba zadbac o
                  siebie zawczasu. tzn. to moje zdanie, nikogo nie zmuszam,
                  ale musze przyznac, ze mi to dobrze robi na psychike, jak
                  uzywam mocnijeszego kremu. za nic nie chcialabym za iles
                  tam lat wygladac jak brigitte bardot teraz. brrr.

                  xx.
    • Gość: gosia_t Re: kupowałam w Sephorze... IP: *.oslo-ost.alfanett.no 16.11.02, 17:02
      W Norwegii cale szczxescie nie patrza na czlowieka podejrzliwie, ale nie daja
      probek nie ma zwyczju:-(. Teraz tylko loreal dawal, bo chca wejsc na rynek i tu
      mila niespodzianka dostala tubke zelu do wlosow 150 ml:-).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka