Gość: Borys
IP: *.supermedia.pl
23.08.02, 00:34
We wtorek poszlam do Sephory w Sadybie Best Mall z zamiarem kupienia sobie zelu-kremu prostujacego do wlosow Cliniqua. Podeszla do mnie mloda pani sprzedawczyni i zapytala czy w czyms pomoc. Odpowiedzialam, ze owszem i powiedzialam co mnie interesuje. Pani zaczela goraczkowo szukac wsrod prepeartow do wlosow, no to jej w koncu paluchem pokzalam co chce. Nastepnie ona zaczela czytac na odwrocie opakowania, czy rzeczywiście ten żel prostuje i spojrzala na moje wlosy (akurat tego dnia nie modelowalam tylko pozwolilam, by mi swobodnie wyschly i zwiazalam w kucyk). No fakt mialam loczki, na co owa pani stwierdzila, ze moich wlosow specyfik nie wyprostuje. Ale ja sie uparlam i swierdzilam, ze jednak chce (nie bylo probek, teraz zreszta jestem zachwycona!!!).
To nie koniec mojej przygody z Pania w Sephorze. Jak juz mialm tego Cliniqua w reku to stwierdzilam, że jesli bylaby tak mila to poprosze o probke Idealista EL. Ku memu zdumieniu Pani oddalila sie ode mnie na spora odleglosc i nim sie obejrzalam byla juz przy standach z kosm. kolorowymi i tam zaczela szukac. W te pedy za nia podazylam i grzecznie poinformowalam, ze Idealist to nie w kolorowce tylko w kosmetykach pielegnacyjnych. Zapytalam tez, czy pracuje w tej perfumerii od niedawna, na co Pani odpowiedziala, ze pracuje juz dosc dlugo.
Co Wy na to? Bo mnie rece i spodnie opadly!!!