Dodaj do ulubionych

Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech

    • Gość: len Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.05, 00:34
      Wydaje mi się, że wysyłanie pojedynczych indywidualnych listów z pytaniami o
      jakość i powody gorszej jakości kosmetyków sprzedawanych w Polsce nie
      przyniesie oczekiwanego przez nas skutku. Rezultat będzie taki właśnie, że
      osoba, która wysłała pytanie, dostanie odpowiedź typu: dokładamy wszelkich
      starań, spełniamy standardy, kontrolujemy jakość, bla, bla, bla...A na koniec:
      proszę przesłać kosmetyk, który nie spełnił oczekiwań - mimo że pytanie
      dotyczyło 10000000000000 ksmetyków na poskim rynku, hehe. Uważam tak, bo
      pisanie takich indywidualnych pytań lub skarg jest trudne i kłopotliwe, na
      tyle, że zdobędzie się raptem kilka osób na wyłanie takiej wiadomości. Dlatego
      różnego rodzaju ruchy i organizacje wymyśliły sobie wysyłanie wspólnego listu
      jednej treści, pod którym wystarczy się tylko podpisać, nie trzeba wymyślać
      treści, albo pobrać gotową już treść np z www albo z siedziby X i wysłać
      opatrzoną tylko podpisem. No niestety, w naszym przypadku na razie to
      niemożliwe i nie wymyśliłam niczego lepszego w zamian proponowanych listów
      indywidualnych. Dzielę się jedynie spostrzeżeniem, że to jest raczej
      nieskutezna metoda. Na razie ze swojej strony zrobiłam tyle, że na kilku forach
      umieściłam post z informacją o toczącej sie tu rozmowie z linkiem do nas i
      prośbą, aby dzielić się z nami swoimi doświadczeniami i poglądami na ten temat.
      Raczej ta wiadomość nie cieszy się zainteresowaniem, na niektórych forach mój
      post został chyba skasowany, bo nie mogę go odnaleźć (np. na Modzie).

      Póki co fajnie przynajmniej, że tan wątek żyje własnym życiem i nie trzeba go z
      głębokiego archiwum wyciągać. Co do preferowania polskich producentów to
      uważam, że to najskuteczniejsza metoda wymuszenia uczciwego i poważnego
      traktowania polskich konsumentów przez zachodnie koncerny. Sama kilka razy będę
      się zastanawiać, zanim kupię zagraniczny produkt i na pewno sprawdzę wcześniej,
      czy nie da się kupić krajowego odpowiednika.


      Pozdrawiam i nie dajmy zdechnąć temu wątkowi :]
      • azza4 Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech 24.11.05, 08:25
        pocieszajace moze byc to,ze nasze produkty spozywcze maja (jeszcze?)smak w
        przeciwienstwie do ich plastikowego zarcia.No ale to juz temat na osobny watek
        albo inne forum.Chociaz..."jestes tym co jesz":)))
        • Gość: osatnia Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.k.pppool.de 24.11.05, 09:29
          zgadzam sie! przynajmniej polskie jedzonko jest lepsze od niemieckiego:)
      • malaszaramysz Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech 24.11.05, 10:10
        Kropla drąży skałę:-) Może po jakimś czasie coś to da.
    • ardzuna Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech 24.11.05, 13:41
      Dziewcyzny, organizujecie swoje akcje, przepraszam, ale jest to typowe dla
      Polakow, ktorzy dzialaja w rozproszeniu i na wlasna reke, zamiast sie
      organizowac, a tylko tak sa silni. Na Zachodzie moze i jets lepiej, ale tam sa
      rowniez organizacje konsumenckie; ktore sa bardzo silne. U nas tez jest
      Federacja Konsumentow, prosze bardzo: ww20.mediarun.pl/ ale jestem
      pewna, ze bedziecie wolaly wysylac swoje listy, niz zglosic sie do FK, a nawet
      zapisac sie do niej, i dzialac razem z nia. Ktoras z was pisala, ze ma duzo
      czasu, ale nie ma pomyslow - prosze bardzo, w takiej organizacji na pewno
      znajda sie osoby, ktore maja pomysly i wykop do dzialania, ale maja za malo
      czasu. Poddaje wam to pod przemyslenie, same nic nie zdzialacie. Pozdrawia!
      • Gość: len Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.05, 14:01
        Chyba niedokładnie przeczytałaś ten post. Wiemy o istnieniu Federacji i Urzędu
        Ochrony Konkurencji i Konsumentów. To ja pisałam, że mam czas, a nie mam
        pomysłu, jednocześnie wysłałam szablonowy mail ze strony Federacji ze swoimi
        danymi, śwaidczący o moim poparciu dla tej organizacji. Jednak żeby jakąś
        instytucję zainteresować problemem, nie można do niej napisać właśnie
        JEDNORAZOWEJ i INDYWIDUALNEJ skargi np. na złą jakość kosmetyków zagranicznych
        marek. Trzeba tę sprawę jakoś i gdzieś rozdmuachać, porównać opinie i
        doświadczenia innych ludzi na ten temat (bo mnie może się tylko wydawać albo
        mogłam trafić na bubel), zebrać ich opinie, trochę wnerwić i zbuntować i
        dopiero wtedy liczyć na zainteresowanie prasy albo organizacji broniącej praw
        konsumenta. Tak ja to widzę.


        Pozdrawiam!
        • ardzuna Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech 26.11.05, 20:03
          Gość portalu: len napisał(a):

          > Chyba niedokładnie przeczytałaś ten post. Wiemy o istnieniu Federacji i
          Urzędu
          > Ochrony Konkurencji i Konsumentów. To ja pisałam, że mam czas, a nie mam
          > pomysłu, jednocześnie wysłałam szablonowy mail ze strony Federacji ze swoimi
          > danymi, śwaidczący o moim poparciu dla tej organizacji. Jednak żeby jakąś
          > instytucję zainteresować problemem, nie można do niej napisać właśnie
          > JEDNORAZOWEJ i INDYWIDUALNEJ skargi np. na złą jakość kosmetyków
          zagranicznych
          > marek.

          Przeczytalam bardzo dokladnie :) I wlasnie o tym pisalam. Nie przyszlo Ci do
          glowy, ze taka organizacja to nie jest zbior ludzi upowaznionych do
          funkcjonowania w niej, ktorzy moze sie laskawie czyms zainteresuja lub nie,
          jesli bedzie wokol sprawy wystarczajacy halas, tylko zbior takich ludzi jak ty,
          ktorzy sie po prostu postanowili do niej zaposac i cos zrobic. I teraz uwaga -
          ty tez sie mozesz zapisac, i rozkrecac te sama akcje bedac w tej organizacji,
          ktora na pewno ma jakies know how. I na pewno lepiej organizowac akcje z nia,
          niz przecierac juz przetarte szlaki. Jesli masz czas, zapisz sie do FK i
          dzialaj!
          Pozdrawiam :)
      • Gość: len PS. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.05, 14:05
        Właśnie usiłujemy się zorganizować, jakbyś nie zauważyła :)
        Może się przyłączysz do naszej skromnej dezorganizacji, zamiast czytać nas po
        łebkach i krytykować.
        • Gość: monias1 Re: PS. IP: 217.97.133.* 24.11.05, 14:18
          Popieram. Kosmetyki zachodnich marek kupione w Polsce sa o wiele gorszej
          jakosci i w dodatku drozsze!!!!!!!!!!!!! A przeciez zarabiamy o wiele, wiele
          mniej. Dla nich nasze pensje to zasilki dla biednych!!! Straszne to. Jestem
          oburzona tym faktem. Najgorsze ze nie wiadomo co z tym zrobic. Przykro mi
          bardzo ze jestesmy uwazane za gorsze od naszych kolezanek z zachodu.
          • Gość: System21 Re:Kim jestescie?Co robicie? IP: *.pool82107.interbusiness.it 24.11.05, 15:50
            Bez obrazy,ale pewne osoby,ktora biara udziala w tej dyskusji wydaja mi sie
            bogatymi,gospodyniami domowymi,ktore nie maja co robic jak szukac dziury w
            calym.Wydajecie pieniadze kupujac kosmetyki i chemie zagranica,co wedlug mnie
            jest po prostu zbedne.Moi rodzice naleza do dobrze sytuowanych osob,ale przez
            mysl by im nie przeszlo kupowac zagranica czy tez jechac tam specjalnie w celu
            kupna.Narzekacie na polskie ceny,ale jezdzicie do innego kraju by kupic za
            jeszcze wiecej (podroz tez kosztuje).Jesli jakis tam polski persil jest kiepski
            to kupcie tanszy tej samej jakosci i juz.A jezeli jakis inny kosmetyk nie
            spelnia waszych wymagan to go po prostu nie kupujcie.Myslicie,ze jakas
            zachodnia firma to juz musi byc swietny produkt,to takie snobistyczne
            podejscie.Pare razy sie zawiodlam na kosmetykach (m.i. na perfumie,niby
            orginalnej, w promocji,ktora pachnie piec minut) ,ale jest tez wiele,z ktorych
            jestem zadowolona,sa w tym polskie i zagraniczne.
            Wysylacie listy,a oni i tak maja was gdzies,przestancie kupowac jak zobacza,ze
            traca klientow moze bardziej sie postaraja i ewntualnie napiszci elist:panstawa
            produkt w ogole nie spelnia swojej roli,ostatani raz go kupilam i bede
            odradzala go znajomym.
            Macie mowicie porownanie,coz to przykre,ze produkt nie jst tej samej
            jakosci,ale moze czas przestac wierzyc "magi zachodu" i rozejrzec sie za
            polskimi lprodukatami...
            • Gość: monias1 Re:Kim jestescie?Co robicie? IP: 217.97.133.* 24.11.05, 16:23
              czytajac twojego posta dochodze do wniosku ze nie kumasz tematu. Tu nie chodzi
              tylko o to zeby sie odwrocic na piecie i nie kupowac. Ale chodzi o sam fakt, ze
              np. 2 takie same kosmetyki np. we Francji i Polsce sa roznej jakosci za te sama
              lub wyzsza kwote w Polsce. To jest niedopuszczalne. A juz nie wierze w fakt, ze
              jak ktos ma mozliwosc kupna na zachodzie to tego nie robi. Jestem przekonana ze
              wiele sytuowanych osob jak to okreslasz, aktorow, prezenterow, itd. jezdzi na
              zakupy do Francji, Anglii i Niemczech. I nie dziwie sie im. Ale nie kazdego
              stac na podroz w celu zakupow lub mieszka przy granicy (niemieckiej).
            • Gość: monias1 Re:Kim jestescie?Co robicie? IP: 217.97.133.* 24.11.05, 16:24
              aha, i nie jestem zadna gospodynia domowa.
            • Gość: jasna_79 do system21 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 18:10
              Moim zdaniem masz problemy ze zrozumieniem słowa napisanego. Więc przestudiuj cały wątek raz jeszcze, ewentualnie robiąc notatki, a potem pouczaj nas - "bogate gospodynie domowe" - z wysokości swojego niesamowitego doświadczenia i jakże ekonomicznego podejścia do zagadnienia.
            • malaszaramysz Tu nie chodzi o snobizm:-) 25.11.05, 08:03
              Pokaż mi snoba używającego mleczka do ciała Nivea:-))))))))))

              Chodzi nam o to,że zachodnie koncerny traktują nas jak konsumentów" drugiej
              kategorii".
              Mam kupować gorszy proszek bo jestem Polką?
              • Gość: as Re: Tu nie chodzi o snobizm:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 12:26
                wiem,że to wątek kosmetyczny ale dodoać możemny do tego np żywność
                zwróćie uwagę co się dzieje z wyrobami Wedla-obecnie zdaje się Pepsico
                kupujmy polskie serki-Ostrowie,Wiejskie,Toska its bo już np.Daneny to chemia i
                mleko w proszku
            • ardzuna Re:Kim jestescie?Co robicie? 26.11.05, 20:08
              Gość portalu: System21 napisał(a):

              > Macie mowicie porownanie,coz to przykre,ze produkt nie jst tej samej
              > jakosci,ale moze czas przestac wierzyc "magi zachodu" i rozejrzec sie za
              > polskimi lprodukatami...

              Bardzo madra propozycja.
              Eris robi teraz kariere w Wielkiej Brytanii, tamtejsze pisma kobiece polecaja
              jego kosmetyki, ale nasze konsumentki musza miec LEPSZE BO ZACHODNIE, i co z
              tego, ze wlasnie zachodnie sa akurat czesto drozsze i gorsze. Jestem pewna, ze
              polskie kosmetyki niezaleznie od jakosci zyskalyby w Polsce uznanie dopiero po
              zrobieniu kariery we Francji, Niemczech czy USA.

              Aha - kupilam ostatnio rewelacyjny tusz do rzes Inglot, identycznej jakosci jak
              Maybelline, ktory mialam poprzednio, a za to kilka razy tanszy. Teraz juz
              zostane przy Inglocie (dopoki bedzie taki dobry). Pozdrawiam
        • ardzuna Re: PS. 26.11.05, 20:04
          Gość portalu: len napisał(a):

          > Właśnie usiłujemy się zorganizować, jakbyś nie zauważyła :)
          > Może się przyłączysz do naszej skromnej dezorganizacji, zamiast czytać nas po
          > łebkach i krytykować.

          Wlasnie - op co organizujecie jeszcze raz cos, co jest zorganizowane? nie
          latwiej wam bedzie przylaczyc sie do jakiejs organizacji? To wlasnie jest
          nieumiejetnosc Polakow organizowania sie - naprawde z reka na sercu uwazasz, ze
          lepiej jest stwozryc wiele mikroskopijnych organizacji niz jedna duza i silna??
          • Gość: len Re: PS. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.11.05, 04:10
            Ależ my sie organizujemy właśnie po to, żeby zebrać informację na temat
            zagranicznych kosmetyków w Polsce i ich jakości, potwierdzić we własnym gronie,
            czy rzeczywiście mamy słuszne odczucia co do ich gorszej jakości, zebrać nas
            jak najwięcej (na form,nie na żadnej demonstracji, czy marszu równości
            kosmetyków), rozdmuchać wątek, i wtedy zgłosić go jakiejś dużej organizacji
            albo liczyć na zainteresowanie tym tematem mediów. Naprawdę nie mamy zamiaru
            otwierać żadnej fundacji ani organizacji, hehe... co za pomysł :)) Poza tym my
            raczej nie wiemy, co z tym fantem zrobić i się tu nad tym zastanawiamy.
            Prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie, ale zawsze co sobie popiszemy, to
            nasze ;)

            Co do przyłączania się do organizacji, to jest to trochę bardziej
            skomplikowane. Nikt nas tam nie zaprasza, ani nie chce zatrudniać. Organizacje
            zatrudniają niewielu wyspecjalizowanych pracowników, a nie swoich klientów.
            Można ruch pewnych organizacji popierać i/lub wspierać np. poprzez wysyłanie
            swoich danych z podpisem świadczącym o tym, że się im ufa i popiera albo
            poprzez dotację finansową na konto organizacji/fundacji. Co proponujesz nam
            właściwie? Mamy wpłacić pieniadze na konto Federacji Konsumenta, czy jak? Czy
            napisać CV z prośbą o zatrudnienie? O co chodzi w "przyłaczaniu się do
            organizacji"? Nieumiejętność Polaków w organizowaniu się polega między innymi
            chyba na tym, że nie wiedzą, jak sa zorganizowane organizacje pozarządowe i jak
            z nich korzystać. Na pewno jak się ma do nich interes nie można się u nich
            zatrudnić, ani w inny sposób "podłączyć".
            • Gość: babunowa www.petycje.pl IP: *.uje.nat.hnet.pl 27.11.05, 07:02
              to może być na dobry początek akcji;)
              Może ktoś ma ochotę to sformułować oficjalnie?

              Poza tym potrzeba jeszcze wpisów,rozreklamowania akcji na całym
              forum,doświadczeń innych ludzi,a potem wysyłanie chociażby tego linku do różnych
              gazet i przedstawicielstw firm oraz do FK.Może ktoś się zainteresuje sprawą.
            • ardzuna Re: PS. 27.11.05, 19:31
              Gość portalu: len napisał(a):

              Mamy wpłacić pieniadze na konto Federacji Konsumenta, czy jak? Czy
              > napisać CV z prośbą o zatrudnienie? O co chodzi w "przyłaczaniu się do
              > organizacji"? Nieumiejętność Polaków w organizowaniu się polega między innymi
              > chyba na tym, że nie wiedzą, jak sa zorganizowane organizacje pozarządowe i
              jak
              >
              > z nich korzystać. Na pewno jak się ma do nich interes nie można się u nich
              > zatrudnić, ani w inny sposób "podłączyć".

              1. Organizacje pozarzadowe sa bardzo czesto stowarzyseniami i mozna sie do nich
              zapisac;
              2. Organizacje pozarzadowe praktycznie zawsze dzialaja przy pomocy
              wolontariuszy.

              Pozdrawiam :)
              • Gość: len Re: PS. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.11.05, 23:31
                Słuchaj, proponujesz jakieś utopijne rozwiązania. Nie proszę Cię o pomoc w
                zorganizwoaniu mi życia zawodowego i osobistego. Mnie nie zależy na tym, żeby
                osobiście rozwiązać problem gorszej jakości kosmetyków, bo zdaję sobie sprawę,
                że to niemożliwe i nie mam takich ambicji. Nie chcę przystępować do żadnej
                organizacji, działać jako wolontariusz w organizacji albo być jej pracownikiem -
                chcę tylko uczestniczyć w rozmowie, która jeżeli się rozwinie, może sprawi, że
                tą sprawą zainteresują się media lub odpowiednie organizacje/urzędy. Podobnie,
                jeżeli oszuka mnie jakieś biuro turystyczne, nie będę chciała być
                wolontariuszem w Izbie Turystyki, czy kto się tam zajmuje tymi sprawami. Kiedy
                mnie napadną, nie pójdę na staż do policji. Kiedy dotyka mnie jakiś problem,
                nie muszę stawać się członkiem instytucji powołanej do rozwiązywania tego
                rodzaju problemów - NA SZCZĘŚCIE! W innym razie musiałabym pracować w serwisie
                rtv i agd, informatycznym, w ubezpieczeniach, służbie zdrowia, kulturze,
                oświacie, finansach, bankowości, ochronie środowiska, opiece socjalnej,
                nieruchomościach, turystyce i tak dalej.

                Mnie akurat w tym momencie nie martwią wszystkie problemy konsumentów i nie
                chcę ich rozwiązywać, ani stać na straży praw konsumenckich, mnie akurat
                zmartwił i zastanowił ten jeden - czy to rzeczywiście powód, żeby stawać się
                wolontariuszem dla FK lub Urzędu Ochrony Konsumentów?

                Nie rozumiem naprawdę do czego zmierzają Twoje sugestie i czemu koniecznie
                chcesz mnie zagonić do pracy w organizacji, mimo że nie znajduję w sobie ani
                powołania do pracy w tej działce, ani nie mam do tego kwalifikacji. O co chodzi?
                • ardzuna Re: PS. 28.11.05, 20:02
                  Gość portalu: len napisał(a):

                  > Słuchaj, proponujesz jakieś utopijne rozwiązania. Nie proszę Cię o pomoc w
                  > zorganizwoaniu mi życia zawodowego i osobistego. Mnie nie zależy na tym, żeby
                  > osobiście rozwiązać problem gorszej jakości kosmetyków, bo zdaję sobie
                  sprawę,
                  > że to niemożliwe i nie mam takich ambicji. Nie chcę przystępować do żadnej
                  > organizacji, działać jako wolontariusz w organizacji albo być jej
                  pracownikiem
                  > -
                  > chcę tylko uczestniczyć w rozmowie, która jeżeli się rozwinie, może sprawi,
                  że
                  >
                  > tą sprawą zainteresują się media lub odpowiednie organizacje/urzędy.

                  No jasne, nie masz ochoty nic zrobic, tylko pogadac sobie na forum i czekac, az
                  to ktos zauwazy i ktos cos zrobi. Dobrze, ze sie zrozumialysmy. Bo wydawalo mi
                  sie, ze chcesz cos zrobic. Ale nie - ty chcesz poczekac, az ktos to zrobi za
                  ciebie. Gratulacje, ale nie licz na to, ze problem zostanie rozwiazany, bo
                  wiekszosc mysi dokladnie tak ja ty, czyli czeka, az sie tym ktos inny zajmie.

                  Kiedy dotyka mnie jakiś problem,
                  > nie muszę stawać się członkiem instytucji powołanej do rozwiązywania tego
                  > rodzaju problemów

                  nie
                  > chcę ich rozwiązywać, ani stać na straży praw konsumenckich, mnie akurat
                  > zmartwił i zastanowił ten jeden - czy to rzeczywiście powód, żeby stawać się
                  > wolontariuszem dla FK lub Urzędu Ochrony Konsumentów?


                  Tylko ze w poprzednim poscie pisalas "Ależ my sie organizujemy", i
                  protestowalas, jak pisalam, ze Polacy nie umieja sie organizowac. Pytalas,
                  jak "skorzystac" z organizacji pozarzadowych, wiec ci napisalam (i na pewno nie
                  dotyczylo to UOKiK, ktory nie jest organizacja pozarzadowa). Ale nie przyszlo
                  mi do glowy, ze "korzystac" oznacza nie, ze chcesz cos zrobic, ale doslownie
                  skorzystac z pracy innych, czesto wolontariuszy wlasnie.

                  Kolejna rzecz, ktora jak widze wymaga wyjasnienia. Bycie wolontariuszem nie
                  musi oznaczac, ze wykonujesz czyjes polecenia. Bycie wolontariuszem oznacza
                  rowniez, ze masz jakis swoj pomysl i realizujesz go. Skoro cie martwi i
                  zastanawia jeden problem, a nie stanie na straży praw konsumenckich, to zajmij
                  sie u licha tym jednym problemem. Jedno jest pewne - jesli sama sie nim nie
                  zajmiesz, nie masz najmniejszego prawa oczekiwac, ze zrobia to inni, ktorzy sa
                  dokladnie takimi samymi ludzmi jak ty i nie ma powodu, zeby rozwiazywali twoje
                  problemy, skoro zapewne maja cala mase problemow do rozwiazania, ktore sa im
                  blizsze.
                  Oczywiscie caly czas pisze o organizacjach pozarzadowych.
                  • Gość: len Re: PS. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.05, 20:38
                    Wiem, co oznacza bycie wolontariuszem. Jeżeli będę chciała zostać
                    wolontariuszem, zostanę nim. Na pewno nie zostanę wolontariuszem, by rozwiązać
                    problem różnej jakości kosmetyków w Polsce i na Zachodzie. Nie mam pomysłu na
                    rozwiązanie tego problemu, w każdym razie nie mam lepszego, o jakim już kilka
                    razy pisałam. Bardzo dziękuję za zainteresowanie i znalezienie mi zajęcia, ale
                    nie mam wykształcenia prawniczego, ani kwalifikacji do zajmowania się prawami
                    konsumentów, nawet jako wolontariusz, a robienie herbaty, kserowanie dokumentów
                    i odwalanie innej czarnej roboty, do której nie trzeba kwalifikacji, mnie nie
                    interesuje. My się chyba nie znamy, więc trochę od czapy są Twoje propozycje i
                    sugestie, bym zajęła się wolontariatem w Federacji (skąd pomysł, ze oni
                    potrzebują wolontariuszy?), więc się przedstawię: nazywam się Agnieszka, mam
                    blisko 30 lat i jestem pedagogiem. Wnerwia mnie fakt, że kupowane przeze mnie
                    kosmetyki, są gorszej jakości, niż te same sprzedawane za zachodnią granicą.
                    Mam pełne prawo oczekiwać, że osoby zajmujące się prawami konsumenta i
                    pobierające z tego tytułu pensję, zajmą się tym - NAWET JEŻELI JA SAMA TYM SIĘ
                    NIE BĘDĘ ZAJMOWAŁA. Podobnie nie zajmuję się łapaniem bandytów i wymierzaniem
                    sprawiedliwości, ale oczekuję, że osoby, które zatrudnione są w policji i
                    wymiarze sprawiedliwości, będą wykonywać swoją pracę, za którą w końcu biorą
                    pieniądze.

                    Teraz, kiedy już się trochę lepiej znamy, a w każdym razie Ty masz już pełną
                    jasność tego, co skłonna jestem zrobić, a czego na pewno robić nie będę, mam
                    nadzieję, że zaprzestaniesz wysyłać mnie na wolontariat i skłaniać, żebym
                    zrobiła coś, czego nie chcę lub nie umiem. Ja tu sobie nadal będę pisała to, co
                    dotychczas, a Ty spróbuj to zaakceptować albo nie czytać tego.

                    Jeżeli masz jakieś racjonalne pomysły rozwiązania problemu różnych jakości tych
                    samych kosmetyków - to koniecznie o tym napisz. Ale niech to nie będzie pomysł
                    wysłania jednego z uczestników tej rozmowy na wolontariat.
                    • ardzuna Re: PS. 29.11.05, 21:21
                      Gość portalu: len napisał(a):

                      Bardzo dziękuję za zainteresowanie i znalezienie mi zajęcia, ale
                      > nie mam wykształcenia prawniczego, ani kwalifikacji do zajmowania się prawami
                      > konsumentów,

                      Mam wrazenie, ze nie doceniasz swoich mozliwosci, ale to nie moj problem.

                      My się chyba nie znamy, więc trochę od czapy są Twoje propozycje i
                      > sugestie, bym zajęła się wolontariatem w Federacji (skąd pomysł, ze oni
                      > potrzebują wolontariuszy?),

                      Organizacje tego typu zawsze potrzebuja wolontariuszy, poniewaz zawsze maja
                      zbyt malo personelu. Oczywiscie, o ile sa to sensowne organizacje. Niemniej zle
                      mnie zrozumialas - po pierwsze, pisalam ogolnie do wszystkich osob, ktore chca
                      cos zrobic, ze lepiej jest przylaczyc sie i dzialac wspolnie z jakas
                      organizacja (bo w ten sposob ma sie wieksza sile), po drugie - FK podalam jako
                      przyklad, a nie jedyna mozliwosc.

                      > Mam pełne prawo oczekiwać, że osoby zajmujące się prawami konsumenta i
                      > pobierające z tego tytułu pensję, zajmą się tym - NAWET JEŻELI JA SAMA TYM
                      SIĘ
                      > NIE BĘDĘ ZAJMOWAŁA.

                      To tak, jakby ktos od ciebie pracujacej jako pedagog dajmy na to w szkole,
                      oczekiwal i wymagal, zeby wszystkie problemy wszystkich dzieci uczacych sie w
                      tej szkole zostaly przez ciebie dostrzezone i rozwiazane. Twoim zdaniem
                      slusznie? Moim slusznie, bo wymagasz tego samego od innych. Ale z drugiej
                      strony pedagog jest jeden i ma czasu tylko 24 godziny na dobe (z czego
                      potrzebuje tez troche na sen i zycie osobiste), a dzieci czasem 250. Tak samo
                      jest w organizacjach, w ktorych ludzie zajmuja sie za pieniadze prawami
                      konsumenta. Bo jesli sie zajmuja nie za pieniadze, nie mamy od nich zadnego
                      prawa wymagac, tylko raczej sie cieszyc, ze racza w ogole kiwnac palcem.

                      Nawiasem mowiac, podobno UOKiK jest wysoce profesjonalnym urzedem. Ale, jak
                      kazdy urzad, ma zapewne ograniczenia dot. ilosci personelu, finansowe, i
                      ogolnie nie jest omnipotentny. Wysoce rozwiniete gospodarki Zachodu roznia sie
                      od Polski m.in. tym, ze obywatele nie oczekuja od panstwa zaspokojenia
                      wszystkich swoich potrzeb, tylko - mimo, ze istnieja panstwowe agendy zajmujace
                      sie konkretnymi sprawami - sami sie organizuja, zeby rozwiazac swoje problemy.
                      (I dopoki tego nie zrozumiemy i nie zaczniemy sami tak postepowac, nie ma co
                      liczyc na to, ze w Polsce samo sie zrobi lepiej.)

                      Ja tu sobie nadal będę pisała to, co
                      >
                      > dotychczas, a Ty spróbuj to zaakceptować albo nie czytać tego.

                      Ale chyba nie wymagasz, zebym nie czytala twoich odpowiedzi skierowanych do
                      mnie. Logiczniej byloby ich po prostu nie pisac.
    • Gość: Margo Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.stnet.pl 27.11.05, 18:17
      Przeczytałam uważnie i ze zrozumnieniem cały wątek. Nasunęły mi się dwa wnioski: pierwszy, raczej oczywisty, to wątpliwa jakośc produktów zachodnich marek w porównaniu z krajami ,,Starej Unii".
      Zgadzam się, że proszek do prania kupiony w Polsce w użyciu daje całkiem inny efekt niż w Niemczech. Jednakże jakość wody i przyzwyczajenia konsumentów też nie są bez znaczenia. Mieszkam obecnie ,,przelotem" w dwóch miastach w Polsce: jedno jest w centrum, drugie na ścianie wschodniej. I różnica 250 km jest widoczna w praniu- tak dosłownie.
      W centrum kraju, chodzi o Warszawę, moje pranie jest zawsze ,,niedoprane", jakieś takie nieciekawe, bez trwałego zapachu. Muszę wsypywać znacznie więcej proszku, by osiągnąć zamierzony efekt. Jaka woda w stolicy jest- mieszkańcy wiedzą, a innym wyjaśniam: tylko stanem fizycznym ma coś wspólnego z wodą, bo zapachem, barwą, przejrzystością i smakiem to bliżej zawartości kanału ściekowego;-)
      Za to na ścianie wschodniej moje pranie pachnie i wygląda rewelacyjnie przy minimalnej ilości chemii dodawanej do pralki. Tylko, że tutaj woda nadaje sie do picia bezpośrednio z kranu.
      Tak więc coś w tym jest, że chemię gospoodarczą dostosowuje się do oczekiwań większości polskich konsumentów, którzy niespecjalnie mają ochotę protestować przeciwko różnicy w jakości produktu ,,tu" i ,,tam" i głosują ,,nogami" kupując ponownie produkt, który im widać odpowiada. I mogą przyznawać się ,, z dumą" do używania produktów marki X czy Y.

      Wniosek drugi: Nie rozumiem, skoro nie odpowiada Wam jakość konkretnego produktu, to upierajcie się z uporem maniaka, by go nadal kupować. Skoro jest taki zły, to wybierzcie coś innego. Ja nie bronię producentów i ich nie do końca uczciwych praktyk, ale same na nie przyzwalacie, kupując ,,oszukane" produkty. Oni nie mają żadnej motywacji, by ich zaprzestać. Nawet na Wasze uwagi o jakości uzyskacie odpowiedź:
      ***Chciałabym Panią poinformować, iż zauważona przez Panią różnica jakościowa
      pomiędzy produktami sprzedawanymi w Polsce i w Niemczech jest dopuszczalna.
      Produkty mogą nieznacznie różnić się między sobą w przypadku parametrów takich
      jak: konsystencja, lepkość. Specyfikacje dla poszczególnych kosmetyków
      charakteryzują się tym, że niektóre parametry mają podane wartości w
      przedziałach. Dlatego istnieje taka możliwość, że konsument kupi raz produkt
      np. mleczko o konsystencji mieszczącej się przy górnej granicy wartości, a za
      drugim razem mieszczącej się przy dolnej granicy ? za każdym jednak razem
      zgodnie z obowiązującą specyfikacją. Odczuwalna różnica (ale dopuszczalna
      zgodnie ze specyfikacją) w wyglądzie kosmetyku kupionego w Niemczech oraz w
      Polsce może wynikać również z typu urządzenia, na jakim został kosmetyk
      wyprodukowany. Poszczególne centra produkcyjne w naszym Koncernie wykorzystują
      2-3 typy urządzeń. Wyprodukowane kosmetyki według tej samej receptury, ale na
      dwóch różnych urządzeniach, mogą nieznacznie różnić się (konsystencja,
      lepkość), mieszcząc się jednak cały czas w zakresie narzuconym przez
      specyfikację. Jest jeszcze trzeci element, który może wpłynąć na odczuwalną
      przez Konsumenta różnicę jest typ opakowania. Dotyczy to kosmetyku, który może
      być sprzedawany w opakowaniu plastikowym lub metalowym.***
      Co to oznacza? Że można nam wcisnąć bubel, byleby to sensownie umotywować.
      Jedynym rozwiązaniem jest zaprzestanie kupowanie nic nie wartych towarów, wtedy, gdy sprzedaż spadnie, producenci mają jedyną motywację, by coś zmienić.
      Chyba, że dla Was ważniejsza jest marka niż jakość- w takim razie przepraszam.

      I rozbawił mnie post Małejszarejmyszy:,,Mam kupować gorszy proszek bo jestem Polką?". Otóż włśnie NIE. NIkt Cię nie zmusza do zakupu produktu tej czy tamtej firmy, chyba, że snobizm (w przypadku proszku do prania? hmmm). Wybierz coś innego, bo jesteś mądrą Polką i wiesz, że nie wszystko, co zachodnie znaczy dobre.

      Jeszcze raz powtarzam, ze nie mam na celu obrony różnic w produktach, więc proszę mnie w tym kietunku nie atakować (ale ze mnie asekurantka, co? I to chyba mój najdłuższy post na FU). Miłego wieczoru wszystkim życzę.
      • Gość: Margi Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.stnet.pl 27.11.05, 18:25
        oczywiście kierunku zamiast kietunku;-)
      • Gość: len Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.11.05, 18:56
        Mniej więcej od tego rozpoczął się wątek - aby bojkotować wyroby zagranicznych
        koncernów i wybierać polskie produkty i polskich producentów. Takie działanie
        ma jednak sens tylko wtedy, jeśli jest powszechne, inaczej nie staje się
        dotkliwe dla nieuczciwych producentów, ani też nie pomaga tym uczciwym i ich
        nie wyróżnia.
        Chyba nikt tu się nie upiera przy tym, żeby kupować wyłącznie zagraniczne
        marki. Mnie na przykład chodzi o to, żeby kupować lepsze produkty, a nie
        produkty krajowe lub zagraniczne. Czasowo dla jakiejś idei mogę zrezygnować z
        zakupów produktów zagranicznych koncernów, ale chciałabym mieć możliwość wyboru
        i kupienia produktu lepszego, zamiast być skazaną na krajowy lub zagraniczny
        ale gorszy od tych, do jakiego mają dostęp np. Niemki.
        • Gość: Margo Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.stnet.pl 28.11.05, 22:02
          Len piszesz, że:
          > Mnie na przykład chodzi o to, żeby kupować lepsze produkty, a nie
          > produkty krajowe lub zagraniczne. Czasowo dla jakiejś idei mogę zrezygnować z
          > zakupów produktów zagranicznych koncernów, ale chciałabym mieć możliwość wyboru
          > i kupienia produktu lepszego

          Przecież masz wybór! Wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu, by się o tym przekonać. Nie dramatyzujmy, ze istnieją tylko tusze firmy X, Y i Z, podkłady marki A, B, C oraz D oraz proszki produkowane przez E, F iG.
          Mówimy o dwóch różnych sprawach: jedną jest walka o jakość ulubionego kosmetyku (czy to kolorówki, czy pielęgnacyjnego, czy chemii gospodarczej), a drugą możliwość wyboru, a takim też jest rezygnacja z zakupu konkretnego produktu na rzecz innego. Mam wrażenie, że tu zbyt wiele osób uderza w wysokie tony o braku
          wyboru, myląc te dwa pojęcia, o których pisałam powyżej.
          Walczmy o jakość adekwatną do ceny, ale potrafiąc nazwać rzecz po imieniu, nie płaczmy zaś nad niedoborami w polskich sklepach, bo takowe to już chyba nie występują zbyt często.

          Ja nie zachęcam do kupowania wyłącznie polskich produktów, chociaż może powinnam (taki patriotyzm lokalny i napędzanie naszej gospodarki), ja zachęcam do kupowania produktów dobrych, niezależnie od producenta. Jeśli ktoś ulega urokowi marki i kupuje produkt firmowany, ale o jakości gorszej niż w innych krajach, z czego zdaje sobie sprawę, to czym się kieruje? Snobizmem, poczuciem elitarności? Przecież ma wybór i go dokonał, kupił to coś ,,wybrakowane" mimo wszystko.

          A tak a propos kupowania produktów wyłącznie polskich. Ostatnio widziałam dżem z pomarańczy z wielką jaskrawą etykietką ,,Produkt w 100% polski"...
          • Gość: len Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.11.05, 01:16
            Czuję się znowu wywołana do tablicy. Chętnie bym Ci odpowiedziała, ale nie wiem
            jak się ustosunkować do Twojej wypowiedzi. Prawdę mówiąc nie rozumiem, co masz
            na myśli, no może poza tym dżemem z polskich pomarańczy...

            Od siebie już chyba nie mam nic nowego do dodania, ponadto co już napisałam w
            innych postach. No może jeszcze tylko to, że przecież nie uskarżam się na brak
            produktów w sklepach, tylko na to, że produkty rzekomo tylko są analogiczne do
            tych, co na Zachodzie. Wszystkiego jest w bród, ale prawdopodobnie gorsze, niż
            powinno być. Chętnie kupuję polskie produkty, jeżeli w moim odczuciu są dobre.
            Nie wiem, w którym miejscu nie możemy się porozumieć i dlaczego.


            Pozdrawiam!
          • miang Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech 30.11.05, 12:02
            tylko że jeżeli nawet mam (pozornie) do wyboru produkty marek A,B,C,D....X,Y,Z
            to producenci sa już tylko A,B,C
    • Gość: jumbala Re: Te same kosmetyki w Polsce i w Niemczech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 15:18
      No niestety tez musze sie dolaczyc ...
      wole niemieckie jesli mam wybor jesli nie to kupuje polskie ale firm polskich.
      bardzo smakowal mi np serek philadelfia w niemczecha ten w Polsce to jednak nie
      to....
      no coz poczekamy i jesli wszystkie beda wybierac produkty lepszej jakosci to
      okaze sie ze nie warto robic roznych na rynek Niemiecki i Polski
      Najbardziej brakuje mi czekolad ritten sport....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka