Gość: arnika
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.04.06, 13:21
Od dawna zastanawiam się co kieruje ludźmi, którzy wymyślają tak beznadziejne
nazwy kosmetyków, jak np.: mus, kisiel, masło do ciała, śmietanka do włosów,
galaretka antycellulitowa... Kolory też z tej półki: śliwkowy, pistacjowy,
czekoladowy, szampański(!).... A już odkryciem zesonu jest kolor musztardowy,
który w dzieciństwie najczęściej nazywa się sraczkowatym. Nie wiem, kogo ma to
zachęcić, ale mi działa na nerwy. Poza tym, skoro juz tak powszechna moda na
produkty spożywcze panuje i w kosmetyce i na wybiegach (wszak biedne modelki
jeść nie mogą, to niech się chociaż w ten sposób jakoś o jedzenie obetrą...),
to czekam aż ktoś wymyśli serię hardkorową: pasztet do ciała, smalec do
masażu, bigos antycellulitowy czy golonka do twarzy. Możemy się tego doczekać,
wciąż w to wierzę. Bo przecież w kolejnym sezonie modne już będą trochę
grubsze (od dotychczasowych) modelki, więc w szybkim czasie czymś trzeba je
będzie utuczyć....