Dodaj do ulubionych

Brzydka wśród pięknych.

08.06.08, 16:26
Hej zastanawiam się czy ktoś z was ma taki problem jak ja a
mianowicie: jestem brzydulą wśród pięknych ludzi. Chodzi tu o moją
rodzinę . Mam pięknych rodziców, mamusia śliczna, tatuś bardzo
przystojny, moja dwójka rodzeństwa starsza siostra i brat również
bardzo urodziwi a ja brzydula. I nie chodzi tu tylko o ogólny wygląd
ale o rysy twarzy, oni mają naprawdę ładne buzie wszyscy, ja
natomiast jestem szpetna i naprawdę nie wyolbrzymiam ,każdy jakby
mnie zobaczył to by tak powiedział. Czasami się zastanawiam czy
rodzice mnie nie adoptowali. Gdybyście spojrzeli na mnie i na nich
to aż się śmiać chce, w ogóle nie jestem podobna do nikogo z mojej
rodzinki. Rodzice i rodzeństwo to ciemni blondyni o śniadych
karnacjach i przede wszystkim wszyscy mają niebieski oczy. Ja nie,
jestem niska, dość ubita mam brązowe oczy również śniadą cerę ale to
jedyna i ostatnia rzecz jak nas łączy. Czuje się przy nich jak
brzydkie kaczątko z tą różnicą że ze mnie pięknego łabędzia nie
będzie. Wszyscy się ze mnie śmieją ,mówią jak to możliwe że twoja
rodzina to sami ładni ludzie a ty taka do nich nie podobna (czyt.
brzydka). Wiem że uroda to nie wszystko ale mnie jest naprawdę
ciężko w dzisiejszych czasach gdy wygląd bardzo się liczy. I te
docinki moich znajomych, niby to w żartach ale jednak sprawiają mi
przykrość. Czy ktoś z was ma też podobną sytuację? Napiszcie co
zrobić żeby się tym wszystkim tak nie przejmować. Czasami wydaje mi
się, że to nie byłoby tak widoczne i że nikt by nie zwracał uwagi na
mój wygląd gdyby moja rodzinka nie była taka ładna.
Obserwuj wątek
    • big.rabarbar8 Re: Brzydka wśród pięknych. 08.06.08, 16:48
      Wiesz, ja nie bylam ladnym dzieckiem. Obiektywnie. Urodzilam sie z b duza niedowaga, i dodatkowo naprawde (mam zdjecie) bylam brzydkim niemowleciem. Smiali sie ze mnie, ze lysa, czerwona na buzi, usta takie, ze moglam szparagi w poprzek jesc itd. Ale smiali sie tak serdecznie, bo czulam sie bardzo kochana przez ojca, babcie, dziadka. Babcia wbrew moim opiniom zachwycala sie mna.

      Wiem co to kompleksy, zaczely sie kiedy mialam kilkanascie lat i minely dopiero przed 30tka. Bo nie podobalo mi sie to, co ze mnie wyrasta.

      I z cala odpowiedzialnoscia powiem tak: wszystko to, co Ci sie urodowo nie podoba w sobie mozesz zmienic, takie mamy czasy. Ale osobowosci nie zmienisz. I bardzo trudno jest tez (napewno to wiesz) zmienic nastawienie do siebie z krytycznego na pelen czulosci (celowo nie pisze akceptacji). Mozesz byc czula wobec najbrzydszego na swiecie psa, wobec chlopaka (ukochanego), ktoremu ktos zlamal nos i wyglada paskudnie, wobec chorych rodzicow. Mozesz byc czula wobec siebie. Moze obiektywnie jestes brzydka. To ucz sie, pracuj i zaplac komus, zeby zmienil na ladne to, co jest brzydkie. Ale niech nie bedzie to powod, zebys sie gorzej ze soba czula. Nigdy! Nie ma drugiej takiej osoby na swiecie jak Ty. Nawet to Twoje bycie brzydka wsrod ladnych jest wyjatkowe, tylko Twoje i warte uwagi.

      Nie bede Ci mowic, ze przesadzasz, albo, ze nie masz wiekszych problemow. Bo mysle, ze szczerze powiedzialas o czyms, co Cie boli. Pewnie potrwa, zanim znajdziesz dla siebie najlepsza droge, ale wierze, ze znajdziesz.

      I taka refleksja. Jest troche sytuacji, w ktorych wyglad nie ma rzadnego znaczenia. Tu tak wlasnie jest-nie widze ani Ciebie ani innych kobiet, ktore tu pisza. Podoba mi sie czesc z tych osob, jest tez pare, ktorych wolalabym nie spotkac w zyciu. Nie wiem czy sa piekne, moze podobalyby mi sie? A potem cierpialabym muszac z nimi rozmawiac. Wiesz co mam na mysli? Najwazniejsze jest to, co masz w srodku, bo to cos wykreuje cala reszte. Tylko daj sobie szanse.
      rabarbar, ktory tez musial pare spraw zrozumiec:))
      • anula36 Re: Brzydka wśród pięknych. 08.06.08, 17:30
        zgadzam sie z rabarbarem w calej rozciaglosci:)
        Musisz byc poza tym extremalnie zadbana zeby nie wybijac sie negatywnie. A i tak 90 % naszej pewnosci siebie i radosci z zycia mamy w glowie.
        • ila251 Re: Brzydka wśród pięknych. 08.06.08, 18:38
          > 90 % naszej pewnosci siebie i radosci z zycia mamy w glowie.

          jasne
      • lillyth Re: Brzydka wśród pięknych. 08.06.08, 23:31
        rabrbarze, po raz kolejny jestem pod wrażeniem mądrości twojej
        wypowiedzi i w pełni się z nią zgadzam.
        • big.rabarbar8 do Lilith 08.06.08, 23:47
          milo mi, ze tak mowisz:))) tym bardziej, ze czasem musze bronic na tym forum
          swojej skory.

          Szczerze
          rabarbar, co jak go przydusic, to udaje Dalajlame;)
          bo co innego mu zostaje..
    • olka213 Re: Brzydka wśród pięknych. 08.06.08, 18:28
      Hmmm tylko mnie nie chodzi o to że siebie nie akceptuje, wyglądam
      tak przez 21 lat zdążyłam się przyzwyczaić. Mnie bardziej chodzi o
      to że ciężko jest żyć brzydkiemu wśród ładnych ludzi budzących
      zainteresowanie innych. Wyobraźcie sobie każde moje wyjście gdzieś z
      rodzeństwem (jesteśmy bardzo zżyci, różnica wieku jest niewielka
      więc na większość imprez chodzimy we trójkę) czuję się wtedy jakby
      mnie nie było ,nikt mnie nie dostrzega, siostrę zaraz obskakują
      zakochani wielbiciele brata to samo a jak ciągle sama. Zawsze miałam
      wrażenie że nikt by nie zauważył jakby mnie tam w ogóle nie był. To
      samo w szkole dopóki nikt nie zobaczy mojego rodzeństwa to jest okej
      mam znajomych i w ogóle czuję że mnie lubią za to kim jestem, jaka
      jestem osobą jak tylko ktoś poznaje moje rodzeństwo to się zaczynał:
      pytania przyjdziesz na imprezę ale koniecznie z bratem, albo wpadnę
      do ciebie ale będzie twoja siostra? Faceci mi dogryzają mówiąc
      szkoda że nie wyglądasz tak jak twoja siostra. Koleżanki też śmieją
      się pod nosem, mówią masz taką ładną siostrę szkoda że nie możecie
      się ciuchami wymieniać. Mówicie że to wszystko da się poprawić, niby
      jak operacyjnie jakby moi rodzice to usłyszeli to by mnie z domu
      wyrzucili. Oni mnie akceptują tak samo jak rodzeństwo i to jest
      chyba największy plus tej całej sytuacji. Może faktycznie wystarczy
      się tym nie przejmować, cieszyc się szczęściem mojej rodzinki. I
      ogólnie tak jest tylko czasami złapię doła i muszę się wyżalić tak
      jak dzisiaj na tym forum.
      • minniemouse Re: Brzydka wśród pięknych. 11.06.08, 04:16
        ""Mówicie że to wszystko da się poprawić, niby
        jak operacyjnie jakby moi rodzice to usłyszeli to by mnie z domu
        wyrzucili.""

        To jest rzeczywscie bardzo bardzo przykre kiedy cie nie zauwazaja
        badz zaczynaja wykorzystywac aby spotykac sie z twoim rodzenstwem.
        mam nadzieje ze nie wszyscy twoi znajomi tacy sa. mam nadzieje ze
        masz takich an ktorych twoje rodzenstwo nie robi wrazenia.
        Znajomi powinni zapraszac ciebie dla ciebie. ci co mowia abys wziela
        brata albo siostre zachowuja sie bardzo nie fair i sa plytcy.

        co do operacji plastycznej - jesli sadzisz ze pomoglaby ci to nie
        ogladaj sie na opinie rodzicow, rodzenstwa ani na nikogo innego.

        to TY cierpisz a nie oni. TY masz problem a nie oni. TY wiesz jak
        sie czujesz. oni za ciebie zyc nie moga.
        a gdybys zdecydowala sie na operacje to naprawde kochajaca, pomocna
        rodzina powinna ci w tym pomoc.


        Minnie
    • sno-powiazalka Re: Brzydka wśród pięknych. 08.06.08, 20:43
      Zgadzam się z poprzedniczkami i jak to się mówi....nie to ładne co ładne, ale co
      sie komu podoba :-)))
      Jedno mnie zastanawia ( chyba coś pomyliłaś ) dwoje rodziców z niebieskimi
      oczami nie może mieć dziecka o oczach innych niż też niebieskie .
      • big.rabarbar8 oczy:) 08.06.08, 20:48
        sno-powiazalko, moze. Moja ciotka ma oczy czarne i wlosy czarne, maz brazowe i brazowe wlosy, ich starsza corka jest czarna i ma czarne oczy, a mlodsza... blond z blekitnymi oczami. Czemu? Bo ojciec mojej ciotki a moj dziedek mial wlosy blond i oczy blue jak blawatki.

        Czary mary:)
        rabarbar, co ma inna grupe krwi niz cala rodzina:)
        • nitka-magda Re: oczy:) 08.06.08, 21:12
          a nie jest tak czasem, że błękitne oczy to cecha recesywna (?)
          • nitka-magda Re: oczy:) 08.06.08, 21:17
            czyli dwoje niebioskookich rodziców nie może mieć dziecka z brązowymi oczami,
            ale dwoje brązowookich rodziców może mieć dziecko o niebieskich oczach.
            • big.rabarbar8 Re: oczy:) 08.06.08, 22:08
              cos mi mowi, ze dobrze myslisz, ale nie pamietam tego z genetyki.
              A swoja droga wole oczy ciemne niz jasne, dla mnie trudniej jest byc atrakcyjna blondynka niz brunetka. Ale przypuszczam, ze to dlatego, ze nie bylam jeszcze w Chinach czy Japonii i dla mnie wlasnie jasnoskore blondynki to monotonia. Jakby sie zastanowic to blondyni o jasnych oczach stanowia zagrozony gatunek (miliard Chinczykow, nie wiem ile Murzynow, Indian, Hindusow, Arabow, Aborygenow, Romow itd, itd).
              jakis taki..jasny rabarbar;)
              • nitka-magda Re: oczy:) 08.06.08, 22:47
                tak się składa, że jestem jasnoskórą blondynką:P:P:P
            • nas-daq Re: oczy:) 08.06.08, 22:49
              Dokładnie tak jak piszesz nitka, rodzice oboje o niebieskich oczach
              nie mogą mieć dziecka o oczach ciemnych, natomiast odwrotnie jest to
              możliwe: rodzice o ciemnych oczach mogą mieć niebieskookie dziecko
              (tak jest w moim przypadku haha).
              • big.rabarbar8 Re: oczy:) 08.06.08, 22:57
                a jesli tata ma zielone a mama niebieskie? To dziecko moze miec tez tylko
                niebieskie albo zielone, ale nie brazowe? Nawet jesli babcie dziecka mialy
                brazowe, a dziadkowie niebieskie?

                Nie znam sie, jesli wiecie-powiedzcie, plisss!
                zielonooki rabarbar:)
                • sleepysheep Re: oczy:) 08.06.08, 23:48
                  No więc generalnie rzeczywiście to tak jest, że gdy krzyżują się ze sobą geny
                  recesywne (czyli np. swoje ludzi o jasnych - niebieskich lub zielonych - oczach)
                  to w efekcie nie da się uzyskać genów dominujących (czyli dziecka o ciemnych
                  oczach). Ale to są tylko podstawowe zasady, których uczą w szkole na biologii, a
                  w rzeczywistości genetyka jest dużo bardziej złożona, bo niektóre cechy
                  dziedziczone są wielogenowo. Jednak kolor oczu do takich nie należy, i tu
                  występuje klasyczne dziedziczenie zgodnie z prawami pana Mendla (co oznacza, że
                  jasnoocy rodzice nie mogą mieć ciemnookiego dziecka, jednak ciemnoocy rodzice
                  mogą już mieć jasnookie dziecko). Jednakże zaznaczam, że genetykiem z
                  wykształcenia nie jestem.
                  • nitka-magda Re: oczy:) 10.06.08, 09:56
                    kiedyś uczyli w szkołach, że niebieskoocy rodzice nie mogą mieć brązowookiego
                    dziecka, ale rozmawiałam niedawno z zeszłorocznym maturzysta, który mówił, że
                    teraz uczą nieco inaczej. Więc : mój błąd.
                    • sleepysheep Re: oczy:) 10.06.08, 13:12
                      Tzn. jak uczą? Co, prawa genetyki się zmieniły? :)
                      • nitka-magda Re: oczy:) 10.06.08, 15:18
                        nie wiem, dokładnie nie wiem. Tylko mówię, czego mnie nauczyli a czego jego.
                • niedzwiedzica_sousie Re: oczy:) 09.06.08, 08:47
                  zielone liczą się jak niebieskie - są recesywne.
                • aleksandra19811 Re: oczy:) 09.06.08, 23:19
                  U mni jest ciekawie Ja - ciemnobrazowe, mąż ziolone a córka
                  niebieskie jak niebo a i włosy ma nie po nas. Oczy pewnie po babci (
                  mamie taty )
    • li_lah Re: Brzydka wśród pięknych. 08.06.08, 23:41
      pamietaj ze jeszcze poza uroda jest cos takiego jak seksapil. czesto ladni
      ludzie maja tylko urode i nic poza tym. seksowni sa ci co siebie akceptują i
      dobrze sie czują. nie porownuj sie z rodzenstwem, bo tylko wpedzasz sie w
      komplexy moze nawet nieslusznie. rozumiem co czujesz, ale sprobuj zauwazyc w
      sobie jakie spozytywne cechy, moze nie twarz masz ladna, ale moze biust? na
      pewno masz jakies atuty! do tego charakter, tajmeniczosc, kobiecosc...popracuj
      nad tym zeby ladnie sie poruszac, miec ladne wlosy, ladnie sie ubierac, to
      naprawde duzo daje.
      PS tak poza tym jakich Ty masz znajomych? ja bym zakonczyla znajomosc z kims kto
      mu mowi takie przykre rzeczy. jeste, z natury dosc wygadana i na takie texty w
      stylu "szkoda ze nie jestes tak ladna jak siostra" odpowiedzialabym facetowi cos
      rownie chamskiego, co ugodzi jego męskosc np! nie daj sie takim pustakom!
    • olka213 Re: Brzydka wśród pięknych. 09.06.08, 16:36
      Masakra to mnie wystraszyliście. Skoro faktycznie z tymi oczami to
      prawda i to jest niezgodne genetycznie to może coś w tym jest :(((
      Załamały mnie te wasze opinie.
      • big.rabarbar8 Re: Brzydka wśród pięknych. 09.06.08, 16:54
        Dziewczynooooooooooooooo... daj sobie sianka! Jestes dzieckiem tych rodzicow i
        nie daj sie zwariowac! Jesli mialabys polegac na opiniach obcych kobiet z
        jakiegos forum urodowego w sprawie swojej rodziny to naprawde...
        nie-boj-zaby-rabarbar!
    • panistrusia Re: Brzydka wśród pięknych. 09.06.08, 18:49
      A ja znałam takie rodzeństwo: trojaczki - dwóch braci identycznych, wysocy,
      smagli, piękni, lokowane czarne włosy, trzeci brat niski, otyły, nijaki. Ten
      trzeci odseparował się od 'bliźniaków' - wybrał studia w innym mieście i jakoś
      tak się złożyło, że wybrał kierunek artystyczny (pozostali bracia ekonomię) - w
      każdym razie coś zupełnie innego i nie dającego się porównać.

      Może to nie jest najlepszy sposób (takie odseparowanie się), ale chyba warto byś
      i Ty znalazła coś 'wyjątkowego', czym będziesz Ty mogła trochę się pochwalić
      przed rodzeństwem...Kompleksy czasem bardzo motywują do pracy, bo trzeba
      'udowodnić' swoją wartość (jaka szkoda, że ja nie mam kompleksów;)) więc
      potraktuj je właśnie tak - jako motywator:)
    • lashqueen Re: Brzydka wśród pięknych. 09.06.08, 21:01
      A moze masz cos, czego Twoje rodzenstwo nie posiada - poczucie humoru albo dobre
      serce ;)
    • fantastic_marcepan Re: Brzydka wśród pięknych. 09.06.08, 22:21
      Z tymi oczami to tylko polowa teorii. Trzeba jeszcze popatrzyc w
      oczy dziadkow i a najlepiej jeszcze tych pra... Jesli ojciec ojca
      mial oczy niebieskie a jego rodzice (czyli dziadka)też takie mieli
      jednak matka ojca miala ciemne poniewaz takie miala jej matka a
      ojciec z kolei niebieskie to niebieskie w tej czesci rodziny sa
      cecha dominujaca i typową heterozygotą. Wystraczy stworzyc kilka
      kombinacji po stronie rodziny matki i okazuje sie ze dziecko
      ciemnookich rodzicow moze miec oczy niebieskie i to bez
      najmniejszego problemu . Inaczej jest w przypadku homozygot czyli np
      hindusów gdzie od pokoleń oboje rodziców miało oczy ciemne.
      • nandia1 Re: Brzydka wśród pięknych. 10.06.08, 17:37
        No tak...dziecko ciemnookich rodzicow moze miec oczy niebieskie...to juz zostalo
        wyzej napisane..Chodzi o to,ze dziecko niebieskookich rodzicow nie moze miec
        oczu brazowych.
        • fantastic_marcepan Re: Brzydka wśród pięknych. 10.06.08, 23:55
          a dlaczego nie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka