Dodaj do ulubionych

pytanie do zwolennikow zakazu aborcji

IP: 194.95.59.* 08.01.04, 12:55
Wiem, wiem ,ze problem jest ograny. Ale jeszcze jedno pytanie da sie, jak
przypuszczam, zadac.
Zawsze mnie zastanawia, jak to jest: otoz nawet najbardziej liberalna ustawa
aborcyjna nikogo do takiego czynu nie zmusza. Nawet najbardziej skrajna
zwolenniczka zakazu aborcji moze w kraju, gdzie obowiazuje liberalna ustawa
spokojnie zyc i przestrzegac nakazow wlasnego sumienia. A meski zwolennik
restrukcjynego zakazu aborcji moze swoja kobiete dzielnie wspierac.Cale zycie.
Ale w kraju o restrukcjnej ustawie antyaborc. respektowane sa poglady tylko
jednej strony - tej restrykcyjnej wlasnie. Stad moje pytanie do zwolennikow
zakazu aborcji - co Wami kieruje, jesli uwazacie, ze Wasze sumienia, poglady
i przekonaia moralne sa tak doskonale, ze powinny obowiazywac wszystkich?
Nawet tych o innych pogladach? Dlaczego uwazacie, ze macie prawo do
podejmowanie za innych decyzji? W mysl restrykcyjnej ustawy aborcji dokonac
nie wolno. A przeciez w mysl ustawy liberalnej aborcji dokonac ustawy mozna,
ale nie ma przymusu, jaki stosuje ustawa restrukcjyna.
Dlaczego chcecie ograniczyc innych, doroslych ludzi w prawie do wlasnego
wyboru, swiadomego podejmowanie decyzji? Powtarzam - liberalna ustawa pozwala
na realizacje zycia kazdej osobie zgodnie z nakazami wlasnego sumienia, a
restykcyjna ustawa takie wybory drastycznie ogranicza.
Mowiecie - aborcja do zbrodnia, zabojstwo. Dla Was. Ale dlaczego inni ludzie
maja nie miec prawa wlasnego wyboru? Dlaczego swiatopoglad jednych ma
decydowac o wyborach innych? Uwazam, ze w jednostka powinna miec wybor do
takiego zycia, jak jej dysktuje sumienie wlasne, a nie sumienie tych, co sie
uwazaja za lepszych, madrzejszych, bardziej umoralnionych.
boza krowka
PS. Moje pytanie jest konsekwencja nieudzielenia mi odpowiedzi na moje
przemyslenia na lamach innego forum. Otoz na forum wegetarianizm Sagan,
czesty gosc tutaj, zadala pytanie wegetarianom, jaki maja stosunek do
zabijania zwierzat, a jaki do zabijania nienarodzonych dzieci( tego
sformulowania - zabijanie nienarodzonych dzieci - celowo unikam). Moje
pytanie w mniej wiecej niezmienionej formie zadalam Sagan, ona jednak milczy.
Jak zauwazylam, jest czestym gosciem tutaj, wiec moze na tym forum mam szanse
na odpowiedz.
Ale oczywiscie zalezy rowniez mi na opinii innych zwolennikow zakazu aborcji,
bo pytanie - czyje sumienie jest lepsze - nurtuje mnie od dawna.
Obserwuj wątek
    • Gość: barbinator w imieniu Sagan pozwolę sobie... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.04, 13:14
      Sagan ostatnio się nie pokazuje, ale wiele razy pisała tutaj o swoim poglądzie
      na tę sprawę - i mogę cię zapewnić, że ona nie jest zwolenniczką narzucania
      innym własnej opcjii światopoglądowej w żadnej sprawie a już na pewno nie w
      tej. Wiele osób na tym forum jest przeciwnych aborcji (także Sagan czy ja)
      będąc zarazem przeciwnym jej penalizacji.
      Pozdr. B.
    • agrafek Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 08.01.04, 13:23
      Jeżeli uważam pewne działanie za zabójstwo, to staram się temu zabójstwu
      przeciwdziałać. Poglądy zabójcy stają się dla mnie drugorzędne. Czy stanowi to
      odpowiedź na Twoje pytanie?
      pozdrawiam.
      • Gość: boza krowka nie widze powodu, IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.04, 22:23
        aby nadac aborcji status zabojstwa. Oki ,Ty nadajesz jej taki statut, ja nie i
        chce miec prawo do moich wyborow. Skoro Ty uwazasz aborcje za zabojstwo, nie
        rob tego. Wystarczy?
        pozdrawiam
        • agrafek Re: nie widze powodu, 09.01.04, 11:06
          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

          > aby nadac aborcji status zabojstwa. Oki ,Ty nadajesz jej taki statut, ja nie
          i
          > chce miec prawo do moich wyborow. Skoro Ty uwazasz aborcje za zabojstwo, nie
          > rob tego. Wystarczy?
          > pozdrawiam
          Wybacz - spytałaś, odpowiedziałem. Rzecz w tym, że dotykasz sprawy bardzo
          podstawowej. Nie interesuje mnie ani Twoje podejście do religii ani Twoje
          poglądy polityczne. W moim rozumieniu jednak, w omawianym przypadku chodzi o
          życie. Zakładam, że zareagowałabyś w jakiś sposób (choćby przez wezwanie
          policji) gdybyś zobaczyła jak trzech wielkoludów okłada siekierami
          przypadkowego przechodnia. W moim rozumieniu sytuacja jest analogiczna. Nie
          zgadza się to z Twoimi poglądami? Trudno. Kolesie od siekier też pewnie
          uważają, że mają rację.
          Uprzedzając ewentualne zamieszanie odnośnie kolegów z siekierami wyjaśniam -
          nie jest moim celem obrażanie nikogo poprzez takie a nie inne porównania. Nie
          uważam Cię za psychopatkę z siekierą i zdaję sobie sprawę, że problem aborcji
          jest znacznie bardziej skomplikowany. Podałem bardzo uproszczony przykład dla
          jego wyrazistości.
          pozdrawiam.
          • ggigus Re: nie widze powodu, 12.01.04, 00:28
            agrafek napisał:

            >
            > Wybacz - spytałaś, odpowiedziałem. Rzecz w tym, że dotykasz sprawy bardzo
            > podstawowej. Nie interesuje mnie ani Twoje podejście do religii ani Twoje
            > poglądy polityczne. W moim rozumieniu jednak, w omawianym przypadku chodzi o
            > życie. Zakładam, że zareagowałabyś w jakiś sposób (choćby przez wezwanie
            > policji) gdybyś zobaczyła jak trzech wielkoludów okłada siekierami
            > przypadkowego przechodnia. W moim rozumieniu sytuacja jest analogiczna. Nie
            > zgadza się to z Twoimi poglądami? Trudno. Kolesie od siekier też pewnie
            > uważają, że mają rację.
            > Uprzedzając ewentualne zamieszanie odnośnie kolegów z siekierami wyjaśniam -
            > nie jest moim celem obrażanie nikogo poprzez takie a nie inne porównania. Nie
            > uważam Cię za psychopatkę z siekierą i zdaję sobie sprawę, że problem aborcji
            > jest znacznie bardziej skomplikowany. Podałem bardzo uproszczony przykład dla
            > jego wyrazistości.
            > pozdrawiam.

            Wiesz, Agrafek, tym sposobem porownania mozna kazda rzecz porownac do innej,
            zlej rzeczy. Jestem wegetarianka i uwazam, ze to sie dzieje w ramach tzw.
            przemyslowej hodowli zwierzat to potworna zbrodnia. Wiec jedzenie miesa to dla
            mnie zbrodnia, wiec czestuje z przyjemnoscia seria z karabinem kazdego, kto
            podchodzi do miesnego, bo - uzywajac Twojej retoryki - intencje zabojcow mnie
            nie interesuja.
            Moge uwazac, ze jesli pan zyje z panem albo pani z panem to okropna rzecz,
            swinstwo i poniewaz motywacje ludzi robiacych swinstwo mnie nie interesuja,
            czestowac tych, co takie "okropne rzeczy" robia seria z karabinu.
            Sensem mojego pytania nie bylo to, z czym strasznym Ci sie aborcja kojarzy, ale
            dlaczego w ramach swoich pogladow, nie dopuszczasz tolerancji dla innych osob i
            ich pogladow. Tylko to,a nie z kim/czym aborcja sie kojarzy.
            Mine sie jedzenie miesa bardzo zle kojarzy szczegolnie po tym, jak zobaczylam
            fotografie swini wrzuconej zywcem do wrzatku. I za te swinie ponosi
            odpowiedzialnosc kazdy, kto ja je. Nie wiem, moze Ty tez.
            No i mam dylemat - mordowac ludzi jedzacych mieso czy nie? Wlasciwie powinnam,
            bo ich motywacje sprawiania komus bolu malo mnie obchodza (podobnie jak Ciebie
            motywacje zabojcow). Moze sie spotkamy kiedys - kazde z karabinem na rynku?
            pozdrawiam
            PS: To ja boza krowka, ale to moj nick z inego forum.
    • niedzwiedziczka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 08.01.04, 13:24
      Jetsem przeciwna aborcji tak samo, jak np. jestem przeciwna biciu dzieci przez
      własnych rodziców, czy biciu żon przez własnych mężów. Oczywiście, że mogę
      spokojnie żyć w kraju, gdzie nie będzie obowiązywał zakaz bicia dzieci, czy żon,
      bo ja dziecka nie mam zamiaru bić, a mój mąż jest człowiekiem, który nie
      podniósłby na mnie ręki. Tyle, że nie umiem milczeć, mając świadomość, że takie
      rzeczy się dzieją.
      Możesz oczywiście napisać, że dla Ciebie płód to nie człowiek. Tyle, że jeszcze
      niedawno niektórzy tak właśnie traktowali swoje żony, czy już urodzone dzieci.
      • Gość: Do niedźwiedziczki Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 13:40
        A interweniujesz ,jak widzisz ledwie trzymającą się na nogach kobietę z
        siniakami na twarzy?Nie,bo myślisz:Narkomanka i tyle.Dobrze mówić,jak coś
        człowieka nie dotyczy...
        • niedzwiedziczka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 08.01.04, 13:54
          Następna osoba, która lepiej wie, co myślę.
          Powiem tyle, że byłam córką bitej matki, i bitą córką. A nie tylko osobą, która
          "z definicji lepiej wie co i jak". I dobrze wiem, jak wyglada bita kobieta, bo
          takich przypadków miałam sporo dookoła. Po prostu mieszkałam i wychowywałam się
          na wsi, gdzie takie postepowanie było normą dla ogółu. Ale nigdy nie było normą
          dla mnie.
          • Gość: Do niedźwiedziczki Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 14:03
            Tylko,że dalej w tym kraju bicie kobiety jest normą ,a zgwałcona i pobita przez
            męża kobieta,która chće usunąć 5 dziecko nie jest normą i każdy może na niej
            wieszać psy ,oraz ustawowo decydować o tym,że ma mieć 5-te ,choć 4-rech nie
            jest w stanie wykarmić.
            • niedzwiedziczka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 08.01.04, 14:05
              Gość portalu: Do niedźwiedziczki napisał(a):

              > Tylko,że dalej w tym kraju bicie kobiety jest normą
              A Ty uważasz, że tak dalej powinno być?
              • Gość: Do niedxwiedziczki Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 14:10
                A kto robi coś ,żeby to zmienić???Jak kobieta ucieka z domu do noclegowni z
                dzieciakami ,to taki pijany fiut( bo trudno go inaczej nazwać) zatrzymuje sobie
                mieszkanie ,choć istnieje coś takiego jak wspólnota majątkowa.A oni mogą się
                tłuc po domach samotnych matek ,od tego przecież są!
                • niedzwiedziczka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 08.01.04, 14:15
                  I dlatego należy walczyc o to, żeby w Polsce obowiązywało takie prawo, jak w
                  wiekszości krajów europejskich, że w przypadku stwierdzenia użycia przemocy w
                  rodzinie to sprawca przez co najmniej tydzień nie ma wstępu na miejsce
                  przestępstwa, czyli do domu.
      • Gość: boza krowka jakie masz powody, IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.04, 22:27
        (poza emocjonalnymi), aby stawiac aborcje na rowni z biciem? Przykro mi, jesli
        uderze zbyt osobiscie - jak wyczytalam pare postow nizej, nawet doswiadczenia
        bicie przez matke takiego pogladu nie usprawiedliwiaja. Jesli bije Cie matka,
        narusza Twoja cielesnosc. Jesli stanelabym przed wyborem aborcji ( do tej pory
        nie stawalam, ale chce miec wybor), nie naruszalabym czyjejs cielesnosci, bo
        plod, jaki ewewnrualnie chcialabym usunac, nie zyje poza moim organizmem.
        Ponawiam pytanie - nawet jesli aborcja jest dla Ciebie najgorszym zlem, nie
        dokonuje zabiegu, nie musisz. Ale zostaw moje wybory, moje sumienie i sumienie
        i wybory innych kobiet w spokoju!
        pozdrawiam
        • Gość: boza krowka jakie masz powody - to post do Niedzwiedziczki IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.04, 22:36
        • niedzwiedziczka Re: jakie masz powody, 08.01.04, 23:18
          Wydawało mi się, że dośc wyraźnie napisałam, że ja i moja Mama byłyśmy bite.
          Nie stawiam aborcji na równi z biciem, bo moim zdaniem bicie, a ZABICIE to nie
          ta sama kategoria zła. Ta druga jest zdecydowanie cięższa.
          Chyba kompletnie nie zrozumiałaś mojego postu. Chciałam Ci dac do zrozumienia,
          że chociaż sama nie poddałabym się aborcji, czy nie biłabym dziecka, czy np. nie
          kradłabym, czy np. nie pobiłabym człowieka kijem baseballowym tylko dlatego, że
          mi się nie podoba, to nie umiem być obojętna na to, że ktoś pozbawia życia
          swojego dziecka, czy bije swoje dzieci, czy okrada sąsiada, czy napada na
          kogoś z kijem. Oczywiście, że moge trwać w swoim bezpiecznym światku i udawać,
          że tych problemów nie ma, dopóty, dopóki sama ich nie doświadczę.
          Po prostu uważam to za zło i o tym mówię. Wiem, że wygodniej jest nie mówić, bo
          człowiek wtedy nie naraża się na takie ataki, jak Twój. Tyle, że ja od dawna tak
          nie potrafię.
          • niedzwiedziczka P.S. 08.01.04, 23:22
            Nie potrafię milczeć na ten temat, bo znam kilka kobiet, które dokonały aborcji
            i każda z nich, mimo że w tamtym momencie uważała, że ma wybór, ponosi przez
            długi lata skutki swojego wyboru. Wiem, że zaraz powiesz, że Ty byś sobie
            poradziła ze skutkami takiego wyboru.
            • Gość: boza krowka Re: P.S. IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.04, 19:49
              Nie wiem, czy bym sobie poradzila. Postaraj sie nie mowic za mnie.
              Ale chce miec wybor i koniec.
          • Gość: boza krowka Re: jakie masz powody, IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.04, 19:52
            Stawiasz na rowni aborcje z biciem, popatrz na pierwsze zdanie swojego postu.
            Wbrew Twojej intencji zrozumialam zdanie o biciu. Ale ono jest nie do konca
            jasne.
            Dlaczego stawiasz bicie kogos na rowni z czyims prawem do wyboru kogos?
            pozdrawiam
    • e_wok Tak się zastanawiam 08.01.04, 14:23
      Bo spodobał mi się przykład Barbinator ze świadkiem Jehowy i transfuzją -
      właśnie, a gdyby wpływowe lobby świadków Jehowy przeforsowało ustawę zakazującą
      przetaczania krwi (dla naszego dobra - żeby nam zapewnić zbawienie) to co ...?

      • agrafek Re: Tak się zastanawiam 08.01.04, 14:56
        e_wok napisała:

        > Bo spodobał mi się przykład Barbinator ze świadkiem Jehowy i transfuzją -
        > właśnie, a gdyby wpływowe lobby świadków Jehowy przeforsowało ustawę
        zakazującą
        >
        > przetaczania krwi (dla naszego dobra - żeby nam zapewnić zbawienie) to co ...?
        >
        >
        Przykład zgrabny, ale do sprawy ma się nijak. Bo świadkom Jehowy w całej
        sprawie przetaczania krwi chodzi o zbawienie, a katolikom o życie dzieci (bo
        taki jest katolicki pogląd - nie płodu, embrionu, zbitki momórek, tylko
        dziecka). Różnica taka jak pomiędzy życiem pozagrobowym a doczesnym.
        pozdrawiam.
        • nglka Re: Tak się zastanawiam 08.01.04, 15:10
          agrafek napisał:


          > Przykład zgrabny, ale do sprawy ma się nijak. Bo świadkom Jehowy w całej
          > sprawie przetaczania krwi chodzi o zbawienie, a katolikom o życie dzieci (bo
          > taki jest katolicki pogląd - nie płodu, embrionu, zbitki momórek, tylko
          > dziecka). Różnica taka jak pomiędzy życiem pozagrobowym a doczesnym.
          > pozdrawiam.

          Dlaczego nijak? Nie jestem katoliczką dlaczego więc zmuszona jestem respektować
          (Wasze?) prawa? Jeśli ja jestem do tego zmuszona, dlaczego (Wy?) nie możecie
          zostać przeze mnie zmuszeni do czegoś, co nakazuje mi moja wiara? Nie obchodzi
          mnie, czy Kościół Katolicki uznaje płód za dziecko czy nie - obchodzi mnie to -
          jak mówi mi moje sumienie a nie Twoje. Różnica jest taka jak żadna.
          • niedzwiedziczka Czegoś tu nie rozumiem 08.01.04, 15:25
            Czytam sobie; narzucacie nam Wasze prawa. A kto Wam narzuca nasze (i kto to są
            ci "My", Ci co się deklarują katolikami, a robią swoje, czy Ci, którzy starają
            się postępować zgodnie z wiarą)?
            Prawo w tym kraju stanowi Sejm. Sejm jest wybierany demokratyczną wiekszością
            głosów wyborców. Demokracja to rządy większości. Jeśli się komuś nie podoba
            prawo, to może sobie w następnych wyborach zagłosować za politykami, którzy
            przeforsują prawo zgodne z jego poglądami.
            Dlatego proszę mi tu nie pisać, że ja komuś narzucam poglądy, tylko pójść
            zagłosować za odpowiednią opcją, do tego przekonać do swoich poglądów
            odpowiednią ilość innych wyborców, tak żeby miec większość.
            A jak już tak zrobicie, to ja sobie będę pisać, że mi narzucacie swoje poglądy :P
            • e_wok Ale przecież 08.01.04, 16:16
              ludzi to właśnie zrobili. Wybrali partię, która zmianę ustawy miała zapisaną w
              programie wyborczym, tylko, że ta partia nie wywiązała się z obietnic ( nie
              tylko z tej zresztą) Wcześniej pod wnioskiem o referendum w tej sprawie zebrano
              wymaganą ilość podpisów i złożono do Sejmu, który zdecydował, że referendum nie
              będzie. Jeśli nikt tu nikomu nie narzuca poglądów to dlaczego są takie
              trudności z umożliwieniem ludziom wypowiedzenia się wprost? Bo mogliby się
              wypowiedzieć "nieprawomyślnie"...? Argument przeciw referendum jest zawsze ten
              sam - o tak istotnych sprawach jak życie ludzkie nie może
              decydować "przypadkowe społeczeństwo". No to oceń sama, czy w świetle takiego
              argumentu na pewno nie może być mowy o narzucaniu komuś swoich poglądów.
              • Gość: magi Re: Ale przecież IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.04, 11:58
                No właśnie, dlaczego żaden sejm nie odważył się na zrobienie referendum w tej
                sprawie??? Bo wyniku referendum trzeba by było się długo trzymać i trudno było
                by tą sprawą manipulować, obiecywać i podgrzewać nastroje.
            • nglka Re: Czegoś tu nie rozumiem 08.01.04, 18:02
              niedzwiedziczka napisała:

              > Czytam sobie; narzucacie nam Wasze prawa. A kto Wam narzuca nasze (i kto to są
              > ci "My", Ci co się deklarują katolikami, a robią swoje, czy Ci, którzy starają
              > się postępować zgodnie z wiarą)?

              - Ci, którzy wg własnej wiary uznają, że aborcja jest zabójstwem starając się
              uniemożliwić wybór innym. Chcą, by zostało to uznane za morderstwo (i zostało).
              Chodzi mi o osoby, które odwołują się do własnej religii by udowodnić, że płód
              jest człowiekiem. Nic bardziej błędnego.

              > Prawo w tym kraju stanowi Sejm. Sejm jest wybierany demokratyczną wiekszością
              > głosów wyborców. Demokracja to rządy większości. Jeśli się komuś nie podoba
              > prawo, to może sobie w następnych wyborach zagłosować za politykami, którzy
              > przeforsują prawo zgodne z jego poglądami.

              - Polska jest krajem katolickim. Większość społeczeństwa stanowią katolicy i wg
              własnej religii określają własne sumienie zamiast na odwrót ale to już prywatna
              sprawa każdego, byle tylko nie narzucał mi własnej wiary bo właśnie w ten sposób
              się to odbywa

              > Dlatego proszę mi tu nie pisać, że ja komuś narzucam poglądy, tylko pójść
              > zagłosować za odpowiednią opcją, do tego przekonać do swoich poglądów
              > odpowiednią ilość innych wyborców, tak żeby miec większość.

              - Żeby mieć większość, trzeba ludzi najpierw przekonać do tego, by kierowali się
              własnymi przemyśleniami a nie tym, co "nakazuje" kościół a tego nie da
              głosowanie tylko właśnie dyskusja.

              > A jak już tak zrobicie, to ja sobie będę pisać, że mi narzucacie swoje poglądy
              > :P

              - Jeśli to zrobimy - nie będziesz tego pisać bo wtedy będzie własny wybór,
              będziesz robić z brzuchem co zechcesz. Jak na razie o moim brzuchu decyduje
              Państwo i to jest właściwie sedno sprawy.
              • agrafek Re: Czegoś tu nie rozumiem 09.01.04, 11:16
                nglka napisała:

                >
                > - Polska jest krajem katolickim. Większość społeczeństwa stanowią katolicy i
                wg
                > własnej religii określają własne sumienie zamiast na odwrót ale to już
                prywatna
                > sprawa każdego, byle tylko nie narzucał mi własnej wiary bo właśnie w ten
                sposó
                > b
                > się to odbywa
                Nie przesadzajmy z tym katolicyzmem, w większości przypadków jest czysto
                deklaratywny i nic więcej. Chodzi raczej o wychowanie w pewnej tradycji, której
                związek z religią oczywiście istnieje, ale raczej na płaszczyźnie historycznej
                i symbolicznej. Większość najaktywniejszych "bojowniczek antyaborcyjnych" to
                panie z fermy księdza redaktora, który z katolicyzmem ma wspólnego z każdym
                dniem coraz mniej. Niestety, bo sprawa to zbyt poważna, by pozostawić ją
                krzykaczom z obu stron.
                Natomiast zainteresowało mnie w Twoim poście co innego. Czy mogłabyś
                wytłumaczyć zdanie: "wg
                > własnej religii określają własne sumienie zamiast na odwrót"?
                pozdrawiam.
                • nglka Re: Czegoś tu nie rozumiem 09.01.04, 16:29
                  agrafek napisał:


                  > Natomiast zainteresowało mnie w Twoim poście co innego. Czy mogłabyś
                  > wytłumaczyć zdanie:
                  > "wg własnej religii określają własne sumienie zamiast na odwrót"?
                  > pozdrawiam.

                  Bo tak to już u nas jest, że pewne cechy kształtują się w człowieku na wzór
                  tego, co mówią inni. "Aborcja jest złem, bo kościół tak mówi" - wiele osób tym
                  właśnie się posługuje jako uzasadnieniem na pytanie "dlaczego aborcja jest
                  zabójstwem?"... a raczej - człowiek powinien wybrać taką religię, która jest
                  zgodna z jego sumieniem a nie taką, która to sumienie tworzy, ale jak kto lubi ;)
                  Pozdrawiam.


                  • agrafek dziękuję n/t 09.01.04, 16:50
          • Gość: boza krowka wlasnie nglka IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.04, 22:30
            Wszyscy porownuja aborcje do zabojstwa i najgorszego zla i sa glusi na
            argument - nie chcesz to nie, mnie zostaw w spokoju. Satysfakcjonujacej
            odpowiedzi na pytanie - dlaczego sumienie przeciwnikow aborcji ma miec wiodaca
            roel w moim, Twoim, naszym zyciu nie dostalam.
            Ale nie trace nadziei.
            pozdrawiam
        • e_wok Re: Tak się zastanawiam 08.01.04, 15:17
          Dobrze napisałeś - katolicki pogląd. A zatem zasada pozostaje ta sama - jedna
          grupa ludzi narzuca swoje poglądy innej grupie ludzi, która z kolei ich nie
          podziela. Jedna i druga grupa ma te same argumenty : wiarę w to, że
          człowiek "zaczyna się"/ lub nie zaczyna od poczęcia. Świadkowie Jehowy są
          uzbrojeni w wiarę, że przetoczenie krwi jest jednym z największych nieszczęść,
          które mogą spotkać człowieka, reszta osób zaś wierzy w to, że ta sprawa nie ma
          wielkiego znaczenia. Dlaczego wiara swiadków Jehowy miałaby mieć mniejszą siłę
          przebicia niż wiara katolików? Moim zdaniem jedynie dlatego, że ich poglądy
          wydają nam się egzotyczne, bo są mało popularne. Ot i tyle.
          • agrafek Re: Tak się zastanawiam 08.01.04, 16:55
            e_wok napisała:

            > Dobrze napisałeś - katolicki pogląd. A zatem zasada pozostaje ta sama - jedna
            > grupa ludzi narzuca swoje poglądy innej grupie ludzi, która z kolei ich nie
            > podziela. Jedna i druga grupa ma te same argumenty : wiarę w to, że
            > człowiek "zaczyna się"/ lub nie zaczyna od poczęcia. Świadkowie Jehowy są
            > uzbrojeni w wiarę, że przetoczenie krwi jest jednym z największych
            nieszczęść,
            > które mogą spotkać człowieka, reszta osób zaś wierzy w to, że ta sprawa nie
            ma
            > wielkiego znaczenia. Dlaczego wiara swiadków Jehowy miałaby mieć mniejszą
            siłę
            > przebicia niż wiara katolików? Moim zdaniem jedynie dlatego, że ich poglądy
            > wydają nam się egzotyczne, bo są mało popularne. Ot i tyle.
            >
            Gdybając, powiedziałbym zatem, że gdyby do władzy doszli Świadkowie Jehowy, to
            w trosce o życie musiałbym łamać ich prawa. Bo byłbym za tym, by ratować
            ludzkie życie przetaczając krew, nawet wbrew prawu. Podobnie jak jestem za
            ratowaniem życia (nie dopuszczaniem do jego przerwania) obecnie. Wydaje mi się
            to konsekwentne.
            Co zaś do praw - zawsze większość narzuca je mniejszości. A że obecna partia
            nie wywiązała się z swoich obietnic przedwyborczych? Cóż, pozostaje mi
            podziwiać naiwność tych, którzy na nią głosowali. Natomiast jestem nieco
            rozbawiony określeniami typu: "wy katolicy narzucacie coś nam, nie-katolikom".
            W sytuacji kiedy nie doszło do żadnego zbrojnego przewrotu takie twierdzenia
            wygłaszane są, delikatnie mówiąc - na wyrost.
            pozdrawiam
            • e_wok Dwie sprawy 08.01.04, 17:09
              Po pierwsze używając sformułowania "ratowanie życia" w odniesieniu do płodu
              używasz terminologii "swojej" strony barykady. Narzucasz w ten sposób swój
              sposób myślenia rozmówcy. Analogia :ja np. piszę Bóg zawsze z dużej litery, ale
              nie czepiam się jeśli ktoś pisze "bóg", bo dlaczego mam zakładać, że to pisze
              chrześcijanin i że chrześcijańskiego Boga ma na myśli? A może pisze o Zeusie...?
              Ty zaś używasz zdań typu "ratowanie życia", "przerywanie życia" w odniesieniu
              do płodu, którego początek funkcjonowania jako człowieka nie dla wszystkich
              jest taki jak dla Ciebie. ZAKŁADASZ, że dla wszystkich jest to tak samo
              oczywiste, jak dla Ciebie. Jeśli ŚJ uważają, że odmawiając Ci transfuzji nie
              zabierają Ci życia, ale dają Ci je, ponieważ mówiąc "życie" mają na myśli tylko
              życie wieczne - powinieneś to, kierując się swoją logiką, zaakceptować.
              Sprawa druga - być może dla Ciebie narzucanie komuś swojego zdania musi wiązać
              się z przewrotem, ale chciałabym przypomnieć, że w historii mieliśmy również
              przypadki "aksamitnych rewolucji".
              • mlody.panicz Re: Dwie sprawy 08.01.04, 17:29
                moim zdaniem, mieszasz ewok dwa systemy walutowe: ziemski i niebieski. kwestia
                zbawienia jest sprawa wiary, zycie - nie wylacznie.
                rozwaz taki przyklad: sekta wzywajaca swoich czlonkow do zbiorowego
                samobojstwa, prowadzacego do zbawienia. panstwo ma pelne prawo przeciwdzialac
                takiej szkodliwej agitacji, a przywodcow ruchu - izolowac. to wlasnie jest
                problem transfuzji (mniej lub bardziej). Stad mozna rozwazac ingerencje prawa
                w praktyki Swiadkow Jehowy (szczegolnie gdy ktos podejmuje decyzje za kogos
                innego). Zakaz aborcji nie ma nic wspolnego z kwestia zycia pozagrobowego (z
                wyjatkiem poruszonego tu przez BD problemu otchlani niemowlat) i jego
                zwolennicy wcale nie musza sie na Boga i prawo naturalne powolywac (ja tego na
                przyklad nie robie).
                Kwestia druga, narzucania zdania. Mowiono to juz wielokrotnie na tym forum:
                nie ma trzeciej mozliwosci - albo uzna sie czlowieczenstwo od poczecia, albo -
                nie. Nie mozna tej kwestii pozostawiac sumieniu ludzkiemu bez likwidacji
                calego kodeksu karnego.
                Na koniec mala uwaga, nie sprzeciwiaj sie sformulowaniu 'ratowanie zycia',
                gdyz nawet jesli to zlepek komorek, to - komorek zywych.

                pozdrawiam
                mp
                • nglka Re: Dwie sprawy 08.01.04, 18:37
                  A zwierzeta jadasz? Przecież to też jest życie... może wg Ciebie mniej
                  wartościowe ale wg mnie - nie. Wszystko jest kwestią przekonań.
                  • mlody.panicz Re: Dwie sprawy 08.01.04, 20:07

                    nglka napisała:

                    > A zwierzeta jadasz? Przecież to też jest życie... może wg Ciebie mniej
                    > wartościowe ale wg mnie - nie. Wszystko jest kwestią przekonań.

                    a slub z pieskiem wezmiesz?
                    itd.itp.
                    pozdrawiam
                    mp
                    • nglka Re: Dwie sprawy 08.01.04, 20:12
                      mlody.panicz napisał:


                      > a slub z pieskiem wezmiesz?
                      > itd.itp.
                      > pozdrawiam
                      > mp


                      Ślub z pieskiem nie ma tu nic do tego. Piszesz, że życie jest życiem - jeśli tak
                      twierdzisz to się tego trzymaj i nie odwracaj kota ogonem.
                      • mlody.panicz Re: Dwie sprawy 08.01.04, 22:38
                        nglka napisała:
                        > Piszesz, że życie jest życiem - jeśli ta
                        > k
                        > twierdzisz to się tego trzymaj i nie odwracaj kota ogonem.

                        w porzadku, odpowiedz na twoje pytanie jest nastepujaca: tak, jem zwierzeta i
                        zdaje sobie dobrze sprawe, ze trzeba je najpierw zabic. czy cos z tego wynika?
                        moge uzupelnic: uwazam, ze zycie ludzkie jest cenniejsze od zycia zwierzat czy
                        roslin, np. kalarepki. :)
                        pozdrawiam
                        mp
                        • e_wok Re: Dwie sprawy 08.01.04, 23:14
                          A zatem, jak zrozumialam, twierdzisz, ze plod jest czlowiekiem. Na czym
                          opierasz swoje twierdzenie?
                          • mlody.panicz Re: Dwie sprawy 09.01.04, 09:30
                            e_wok napisała:

                            > A zatem, jak zrozumialam, twierdzisz, ze plod jest czlowiekiem. Na czym
                            > opierasz swoje twierdzenie?

                            mnie z kolei ciekawi, na czym moze byc oparte stwierdzenie sprzeczne.
                            pozdrawiam
                            mp
                          • mlody.panicz Re: Dwie sprawy 09.01.04, 09:30
                            e_wok napisała:

                            > A zatem, jak zrozumialam, twierdzisz, ze plod jest czlowiekiem. Na czym
                            > opierasz swoje twierdzenie?

                            mnie z kolei ciekawi, na czym moze byc oparte stwierdzenie przeciwne.
                            pozdrawiam
                            mp
                            • e_wok Założyłam specjalny wątek w tej sprawie 09.01.04, 10:21
                              Mam nadzieję, że się to ostatecznie wyjaśni :-)
                • e_wok W kwestii formalnej 08.01.04, 20:09
                  Nie sprzeciwiam sie formulowaniu "ratowanie zycia" w odniesieniu do plodow,
                  sama wierze w to, ze plod jest istota ludzka. Ale wlasnie - wierze. Sa ludzie,
                  ktorzy wierza w cos zupelnie przeciwnego i uzasadniaja to w sposob, uwazam,
                  logiczny (chocby przez analogie: skoro za koniec zycia uwazamy smierc mozgu, a
                  nie innych czesci ciala to przez annalogie mozna sprobowac okreslic poczatek
                  zycia). Dlatego nie mam zamiaru filozofowac i prowadzic dyskusji na temat "od
                  kiedy mozna mowic o czlowieczenstwie". Jest to kwestia wiary i w duzej mierze
                  emocji. Kiedys koncepcja katolicka zakladala, ze dusze uzyskuje plod
                  czterdziestodniowy, teraz - kto o tym pamieta? Jesli ja myle porzadek ziemski
                  z niebieskim to nie jestem w tym osamotniona - status prawny dzieci urodzonych
                  i nieurodzonych jest odmienny tak w prawie panstwowym jak i kanonicznym.
                  Stad tez wynika nastepna podnoszona przez Ciebie kwestia - zrujnowanie systemu
                  karnego bez ustalenia kwestii czlowieczenstwa plodu - przeciez jest wyrazna
                  roznica pomiedzy kara za morderstwo dziecka a kara za dokonanie aborcji. Tutaj
                  tez przyjeto "na wiare", ze plod nie jest tak zupelnie czlowiekiem, tylko "tak
                  troche".
                  • tad9 Re: W kwestii formalnej 08.01.04, 20:30
                    e_wok napisała:

                    > Nie sprzeciwiam sie formulowaniu "ratowanie zycia" w odniesieniu do plodow,
                    > sama wierze w to, ze plod jest istota ludzka. Ale wlasnie - wierze. Sa
                    >ludzie, ktorzy wierza w cos zupelnie przeciwnego i uzasadniaja to w sposob,
                    >uwazam, logiczny (chocby przez analogie: skoro za koniec zycia uwazamy smierc
                    >mozgu, a nie innych czesci ciala to przez annalogie mozna sprobowac okreslic
                    >poczatek zycia).

                    W kwestii formalnej:
                    1) jeśli nawet istnieją jakieś logiczne argumenty na rzecz tego, że płód nie
                    jest człowiekiem, ten który podałaś do nich nie należy. Dziwi mnie, że go
                    przytoczyłaś. Badanie aktywności pnia mózgu, jest testem na "śmierć", a nie
                    na "człowieczeństwo". A poza tym - czy twierdzisz, że płód jest martwy, do
                    czasu pojawienia się aktywności mózgowej?
                    2) Element narzucania poglądów jest nieunikniony przy stanowieniu prawa. Gdyby
                    jakaś grupa zdecydowała, że "dla nas kradzież zaczyna się od 5 milionów
                    dolarów, co poniżej, to można brać", przyznałabyś im wolność wyboru moralności?




                    • e_wok Re: W kwestii formalnej 08.01.04, 20:40
                      tad9 napisał:
                      >

                      >
                      > W kwestii formalnej:
                      > A poza tym - czy twierdzisz, że płód jest martwy, do
                      > czasu pojawienia się aktywności mózgowej?

                      Nie twierdze tak. Gdybys uwaznie czytal tobys wiedzial, ze uwazam plod za
                      czlowieka od momentu poczecia.

                      > 2) Element narzucania poglądów jest nieunikniony przy stanowieniu prawa.
                      Gdyby
                      > jakaś grupa zdecydowała, że "dla nas kradzież zaczyna się od 5 milionów
                      > dolarów, co poniżej, to można brać", przyznałabyś im wolność wyboru
                      moralności?
                      >

                      W przypadku kar za aborcje i za morderstwo dokladnie tak jest : za aborcje 3
                      lata "w zawiasach", a w przypadku morderstwa od osmiu w gore. A zatem juz
                      istnieje taki relatywizm.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • tad9 Re: W kwestii formalnej 08.01.04, 21:30
                        e_wok napisała:


                        > Nie twierdze tak. Gdybys uwaznie czytal tobys wiedzial, ze uwazam plod za
                        > czlowieka od momentu poczecia.


                        Ale WIERSZYSZ, że płód nie jest martwy, tak jak wierzysz, że jest człowiekiem,
                        czy WIESZ, że nie jest martwy, wierząc przy tym, że jest człowiekiem?


                        > W przypadku kar za aborcje i za morderstwo dokladnie tak jest : za aborcje 3
                        > lata "w zawiasach", a w przypadku morderstwa od osmiu w gore. A zatem juz
                        > istnieje taki relatywizm.


                        I cóż z tego? Jak to się ma do kwestii aborcji?
                        • e_wok Re: W kwestii formalnej 08.01.04, 23:10
                          tad9 napisał:

                          > e_wok napisała:
                          >
                          >
                          > > Nie twierdze tak. Gdybys uwaznie czytal tobys wiedzial, ze uwazam plod za
                          > > czlowieka od momentu poczecia.
                          >
                          >
                          > Ale WIERSZYSZ, że płód nie jest martwy, tak jak wierzysz, że jest
                          człowiekiem,
                          > czy WIESZ, że nie jest martwy, wierząc przy tym, że jest człowiekiem?


                          To jest zupelnie bezsensowne pytanie. Skadze ja mam wiedziec, czy jest zywy?
                          Teoretycznie jesli pozostaje w organizmie matki to jest zywy, gdyby byl
                          martwy - nastapiloby poronienie. Ale nie zawsze, a i samoistne poronienie moze
                          wystapic rowniez jesli plod jest zywy.
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          > I cóż z tego? Jak to się ma do kwestii aborcji?

                          Tak, ze aborcja wedle prawa nie jest morderstwem. Jest, jak tu kiedys ktos
                          wspomnial (zakladam, ze slusznie) przewinieniem porownywalnym, pod wzgledem
                          kary, do wlamania bez broni palnej.
                          • Gość: Monika Re: W kwestii formalnej IP: *.chello.pl 10.01.04, 17:29
                            e_wok napisała:

                            > Tak, ze aborcja wedle prawa nie jest morderstwem. Jest, jak tu kiedys ktos
                            > wspomnial (zakladam, ze slusznie) przewinieniem porownywalnym, pod wzgledem
                            > kary, do wlamania bez broni palnej.

                            Istnieju u nas aborcja terapeutyczna. Więc prawo zezwala na zabicie płodu, czy
                            nienarodzonego dziecka (jak zwał tak zwał) jeśli lekarze o tym zdecytują.
                            Kosciół tez zezwala. Więc wszystko jest względne.

                            Jestem ciekawa czy tad, gdyby się dowiedział ze jego żonia zaszła w ciązę i że
                            jest to ciąza pozamaciczna, nie zdecydowałby się na zabicie własnego dziecka ?

                            Ja myślę, ze nie. I słusznie. Bóg zdecydował ze to ma być ciąza pozamaciczna.
                            Niech on zadecyduje czy żona tada ma przezyć czy nie. Prawdziwy katolik nie
                            będzie się przeciwstawiał woli boskiej, bez względu na to co mówi KK.

                            Mam rację myśląc ze tad nie zabiłby nigdy własnego dziecka ?
              • agrafek Re: Dwie sprawy 09.01.04, 11:27
                e_wok napisała:

                > Po pierwsze używając sformułowania "ratowanie życia" w odniesieniu do płodu
                > używasz terminologii "swojej" strony barykady. Narzucasz w ten sposób swój
                > sposób myślenia rozmówcy. Analogia :ja np. piszę Bóg zawsze z dużej litery,
                ale
                >
                > nie czepiam się jeśli ktoś pisze "bóg", bo dlaczego mam zakładać, że to pisze
                > chrześcijanin i że chrześcijańskiego Boga ma na myśli? A może pisze o
                Zeusie...
                > ?
                > Ty zaś używasz zdań typu "ratowanie życia", "przerywanie życia" w odniesieniu
                > do płodu, którego początek funkcjonowania jako człowieka nie dla wszystkich
                > jest taki jak dla Ciebie. ZAKŁADASZ, że dla wszystkich jest to tak samo
                > oczywiste, jak dla Ciebie. Jeśli ŚJ uważają, że odmawiając Ci transfuzji nie
                > zabierają Ci życia, ale dają Ci je, ponieważ mówiąc "życie" mają na myśli
                tylko
                >
                > życie wieczne - powinieneś to, kierując się swoją logiką, zaakceptować.
                > Sprawa druga - być może dla Ciebie narzucanie komuś swojego zdania musi
                wiązać
                > się z przewrotem, ale chciałabym przypomnieć, że w historii mieliśmy również
                > przypadki "aksamitnych rewolucji".
                >
                Ewok, w ten sposób możemy sobie zagrać w ping-ponga i nie porozumieć się nigdy.
                Używam języka "swojej strony barykady" (takie ujęcie sprawy już zakłada
                utrudnienie rozmowy, bo skoro istnieje jakaś barykada to częściej się jej broni
                ze wszystkich sił niż dochodzi do porozumienia), bo taki język odpowiada mojemu
                sposobowi myślenia. Gdybym używał języka "drugiej strony" to niejako
                przyznawałbym tej "stronie" racje już na wstępie. Wybacz, ale nikomu nie
                zabraniam mówić jak chce i takie samo prawo rezerwuję dla siebie. Idąc Twoim
                tokiem myślenia Twoja propzycja bym porozumiewał się nie swoim językiem może
                zostać odebrana jako przejaw agresji i próbę narzucenia mi obcego mi sposobu
                rozumowania. ZAKŁADASZ, że język "drugiej strony" jest właściwszy. Dlaczego?
                pozdrawiam
                • Gość: EWOK Agrafek IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 19:11
                  Pozwol, ze odniose sie do pewnej dyskusji, ktora miala tu miejsce : otoz pani
                  Nieznalska wypowiedziala sie "artystycznie" w sposob zgodny ze swoim tokiem
                  myslenia, ale niezgodny z tokiem myslenia pewnej grupy. Owa grupa poczula sie
                  urazona i pozwala autorke do sadu, a Ty uznales to za usprawiedliwione. Nie
                  przypominam sobie, abys wowczas podnosil kwestie tego, ze kazdy ma prawo
                  wypowiadac sie tak jak chce, rowniez jesli nie jest to wypowiedz neutralna
                  swiatopogladowo. Dlaczego Ty przyznajesz sobie takie prawo, a odmawiasz go
                  pani Nieznalskiej?
                  • agrafek Re: Agrafek 10.01.04, 14:16
                    dpowiedź jest bardzo prosta. Używam "swojego języka" na potrzeby naszej
                    dyskusji, ale nie chodzę po ulicach i nie wznoszę postulatów by wszyscy robili
                    tak samo. Jak żyję nie urządzilem żadnej manifestacji ideologicznej. Nieznalska
                    natomiast zrobiła z swojego sposobu postrzegania świata manifestację. Kiedy
                    zgadzamy się ze sobą porozmawiać, wyrażamy równocześnie zgodę na związane z tym
                    ryzyko usłyszenia kilku niewygodnych rzeczy. W przypadku Nieznalskiej takiej
                    umowy nie było. Równocześnie i artystka i ja ponosimy konsekwencje naszego
                    postępowania. Ona stanęła przed sądem, ja zaś ryzykuje, że na potencjalnym
                    winie u BD spojrzysz na mnie z pogardą i oznajmisz, że z tym panem toastu nie
                    wzniesiesz.
                    pozdrawiam
      • Gość: BD Re: Tak się zastanawiam IP: 195.136.36.* 09.01.04, 09:44
        Witam,

        e_wok napisała:

        > Bo spodobał mi się przykład Barbinator ze świadkiem Jehowy i transfuzją -
        > właśnie, a gdyby wpływowe lobby świadków Jehowy przeforsowało ustawę
        > zakazującą przetaczania krwi (dla naszego dobra - żeby nam zapewnić
        > zbawienie) to co ...?

        Argument powalający, nie ma co. Nie wiem czy wiesz, ale dla Świadków Jehowy
        realizacja biernego i czynnego prawa wyborczego jest tak samo nieakcpetowalna
        jak transfuzja. Jeśli więc nie możesz spać nękana koszmarami o lobbingu
        Jehowitów - to nie martw się, nic takiego się nie stanie.

        Następnym razem użyj np. argumentu o mniejszości Japońskiej, która w lobbingu
        zlikwiduje u nas urzędowy język polski. Będzie ciekawiej.

        pozdrawiam,

        BD
    • tad9 pytanie do zwolennikow zakazu zabijania... 08.01.04, 19:25
      ....feministek

      Wiem, wiem ,ze problem jest ograny. Ale jeszcze jedno pytanie da sie, jak
      przypuszczam, zadac.Zawsze mnie zastanawia, jak to jest: otoz nawet najbardziej
      liberalna ustawa zezwalająca na zabijanie feministek nikogo do takiego czynu
      nie zmusza. Nawet najbardziej skrajna zwolenniczka zakazu zabijania feministek
      moze w kraju, gdzie obowiazuje liberalna ustawa spokojnie zyc i przestrzegac
      nakazow wlasnego sumienia. A meski zwolennik restrukcjynego zakazu zabijania
      feministek moze swoja kobiete dzielnie wspierac.Cale zycie. Ale w kraju o
      restrukcjnej ustawie zakazującej zabijania feministek. respektowane sa poglady
      tylko jednej strony - tej restrykcyjnej wlasnie. Stad moje pytanie do
      zwolennikow zakazu zabijania feministek - co Wami kieruje, jesli uwazacie, ze
      Wasze sumienia, poglady i przekonaia moralne sa tak doskonale, ze powinny
      obowiazywac wszystkich? Nawet tych o innych pogladach? Dlaczego uwazacie, ze
      macie prawo do podejmowanie za innych decyzji? W mysl restrykcyjnej ustawy
      zabić feministki nie wolno. A przeciez w mysl ustawy liberalnej zabójstwa
      takiego dokonac mozna, ale nie ma przymusu, jaki stosuje ustawa restrukcjyna.
      Dlaczego chcecie ograniczyc innych, doroslych ludzi w prawie do wlasnego
      wyboru, swiadomego podejmowanie decyzji? Powtarzam - liberalna ustawa pozwala
      na realizacje zycia kazdej osobie zgodnie z nakazami wlasnego sumienia, a
      restykcyjna ustawa takie wybory drastycznie ogranicza.
      Mowiecie - zabicie feministki do zbrodnia, zabojstwo. Dla Was. Ale dlaczego
      inni ludzie maja nie miec prawa wlasnego wyboru? Dlaczego swiatopoglad jednych
      ma decydowac o wyborach innych? Uwazam, ze w jednostka powinna miec wybor do
      takiego zycia, jak jej dysktuje sumienie wlasne, a nie sumienie tych, co sie
      uwazaja za lepszych, madrzejszych, bardziej umoralnionych.
      bozy byczek
      • e_wok Nie wierze 08.01.04, 20:14
        Ktos sie pod Tada podszywa. Niemozliwe, zeby osiagnal taki poziom. A jesli
        jednak... Nagle zalamanie? Moze to ta pogoda... Tad, jesli to Ty to uwierz -
        na pewno sa na to jakies ziolka, ja wierze w ziololecznictwo, to taka
        nieinwazyjna metoda, warto sprobowac. No i nie martw sie - jakos Ci tu
        pomozemy wrocic do formy.
        • tad9 Re: Nie wierze 08.01.04, 20:33
          e_wok napisała:

          > Ktos sie pod Tada podszywa. Niemozliwe, zeby osiagnal taki poziom. A jesli
          > jednak...

          No wiesz - mój post jest dokładnie na takim samym poziomie, jak post bożej
          krówki. Istotnie nie jest to poziom wysoki, ale cóż ....
          • e_wok Re: Nie wierze 08.01.04, 20:36
            tad9 napisał:

            > e_wok napisała:
            >
            > > Ktos sie pod Tada podszywa. Niemozliwe, zeby osiagnal taki poziom. A jesli
            >
            > > jednak...
            >
            > No wiesz - mój post jest dokładnie na takim samym poziomie, jak post bożej
            > krówki. Istotnie nie jest to poziom wysoki, ale cóż ....

            Nie o tym pisalam. Po prostu uwazam tego rodzaju przerobki za zupelny upadek.
            • tad9 Re: Nie wierze 08.01.04, 21:28
              e_wok napisała:


              >
              > Nie o tym pisalam. Po prostu uwazam tego rodzaju przerobki za zupelny upadek.


              Przeróbki? Zapewniam, że podobieństwo mojego postu do postu bozej krowki jest
              właściwie przypadkowe. Istota rzeczy polega na czym innym: polega na tym, że
              nie bardzo możesz dać sobie z moim postem radę, i wszystko co Ci pozostaje, to
              pisanie o moim "upadku".
          • Gość: boza krowka drogi Tadzie! IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.04, 22:34
            Moje pytanie nie brzmialo "Jak oceniacie poziom mojego postu?", ale - ze
            przypomne - dlaczego uwazacie sie (chyba moge Cie zaliczyc do zwolennikow
            zakazu aborcji?) za posiadaczy lepszych sumien i dlaczego moje zycia ma byc
            zgodne z regulami, jakie wyznajesz?
            Pod tym wzgledem, drogi Tadzie, poziom Twojej odpowiedzi jest zenujaco niski.
            A moze jednak uda sie i odpowiesz na moje proste pytanie ? Dlaczego wlasnie
            Twoje poglady maja decydowac o moich wyborach?
            czekam z niecierpliwoscia
            • tad9 Re: drogi Tadzie! 09.01.04, 17:40
              Gość portalu: boza krowka napisał(a):

              > Moje pytanie nie brzmialo "Jak oceniacie poziom mojego postu?",

              Zwracam uwagę, że właściwie oceniłem poziom SWOJEGO postu, a nawet nie tyle
              sam oceniłem, co zgodziłem się z Ewok co do tej oceny. Jeśli oceniany był przy
              tym Twój post, to pośrednio. Jeśli wykarzesz, że poziom mojego postu jest
              niższy, niż poziom Twojego postu - odszczekam porównania jakich się dopuściłem.


              >ale - ze
              > przypomne - dlaczego uwazacie sie (chyba moge Cie zaliczyc do zwolennikow
              > zakazu aborcji?) za posiadaczy lepszych sumien i dlaczego moje zycia ma byc
              > zgodne z regulami, jakie wyznajesz?
              > Pod tym wzgledem, drogi Tadzie, poziom Twojej odpowiedzi jest zenujaco niski.
              > A moze jednak uda sie i odpowiesz na moje proste pytanie ? Dlaczego wlasnie
              > Twoje poglady maja decydowac o moich wyborach?

              Dlatego droga krowko, ze uważam moje poglądy za właściwe i godne narzucenia ich
              tym, którzy się z nimi nie zgadzają. Uważasz to za okropne? A czy zgodziłabyś
              się na swobodę zabijania feministek, którą zaproponowałem? Nie? A niby
              dlaczego? Dlaczego uważasz się za posiadaczkę lepszego sumienia i dlaczego
              cudze życie ma być zgodne z regułami jakie wyznajesz? Dlaczego właśnie Twoje
              poglądy mają decydować o cudzych wyborach?
              czekam z niecierpliwoscia na odpowiedzi na moje proste pytania.
              • Gość: boza krowka Re: drogi Tadzie! IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.04, 19:49
                Drogi Tadzie!
                Jesli na rowni z aborcja stawiasz kwestie zabijania feministek, to bardzo mi
                przykro, ale z powodu nonsensowej argumentacji nie moge z Toba dyskutowac.
                Czyli powodow, aby narzucac innym swoje przekonania nie masz, za to wolisz sie
                bawic w takie hahaha, zabawne gierki. Wiec baw sie dalej. Sam.
                A oto cytat z Twojej wypowiedzi "(...)no wiesz, moj post jest dokladnie na
                takim samym poziomie jak post bozej krowki.Istotnie nie jest to poziom wysoki.
                (...)"
                Nie widze w ww. cytacie posredniej oceny mojej wypowiedzi. Zrownales obie
                wypowiedzi do jednego mianownika.
                Nie musisz odszczekiwac poziomu swojego postu, to sprawa gustu. A ja nie
                pytalam o ocene poziomu mojej wypowiedzi.
                Ale coz, drogi Tadzie, kiedy brak argumentow, pomocne sa gierki - a to
                porownamy posty, a to zaproponujemy zabijanie feministek.
                Smutne to, takie samoobnazenie sie antyfeministy i zwolennika karania za wolny
                wybor.
                • tad9 Re: drogi Tadzie! 09.01.04, 20:11
                  Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                  > Drogi Tadzie!
                  > Jesli na rowni z aborcja stawiasz kwestie zabijania feministek, to bardzo mi
                  > przykro, ale z powodu nonsensowej argumentacji nie moge z Toba dyskutowac.

                  Wybacz krowko, ale nie wiem doprawdy, na czym polegać ma "absurdalność" mojej
                  argumentacji. Dlaczego zabijanie feministek ma być czymś "absurdalnym", a
                  zabijanie płodów ma być czymś "nieabsurdalnym"? Możesz odpowiedzieć mi na to
                  pytanie? Nie zmuszam Cię oczywiście do zabijania feministek, jesli nie masz na
                  to ochoty (mniejsza o powody). Dlaczego jednak chcesz narzucić "swoją"
                  moralność innym? Nie mogę tego zrozumieć i proszę o wyjasnienie.


                  > Czyli powodow, aby narzucac innym swoje przekonania nie masz, za to wolisz
                  >sie bawic w takie hahaha, zabawne gierki. Wiec baw sie dalej. Sam.

                  Niech mnie Bogini broni przed jakimikowliek "gierkami". Naprawdę nie rozumiem
                  dlaczego uważasz, że kwestia zabijania płodów to rzecz prywatna, a jednocześnie
                  uważasz, że nie można "sprywatyzować" zbijania feministek. Proszę o
                  wyjaśnienie!


                  > A oto cytat z Twojej wypowiedzi "(...)no wiesz, moj post jest dokladnie na
                  > takim samym poziomie jak post bozej krowki.Istotnie nie jest to poziom wysoki.
                  > (...)"
                  > Nie widze w ww. cytacie posredniej oceny mojej wypowiedzi. Zrownales obie
                  > wypowiedzi do jednego mianownika.

                  A jednak, jest to ocena pośrednia ....
                  (przy okazji - jaka jest różnica poziomów między Twoim a moim postem?)


                  > Nie musisz odszczekiwac poziomu swojego postu, to sprawa gustu. A ja nie
                  > pytalam o ocene poziomu mojej wypowiedzi.
                  > Ale coz, drogi Tadzie, kiedy brak argumentow, pomocne sa gierki - a to
                  > porownamy posty, a to zaproponujemy zabijanie feministek.

                  Brak argumentów? A jakie TY masz argumenty przeciw zabijaniu feministek? Bardzo
                  jestem ciekaw...

                  > Smutne to, takie samoobnazenie sie antyfeministy i zwolennika karania za
                  >wolny wybor.

                  Ależ jestem za wolnym wyborem! Np. za wolnym wyborem w odniesieniu do kwestii
                  zabijania feministek. A Ty? Popierasz wolny wybór w tej kwestii czy nie? A
                  jeśli nie to właściwie dlaczego?
                  • Gość: boza krowka Zabic Tada, podlego gada! IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.04, 18:36
                    bo niby jesli mozna dystowac o zavijaniu feministek, to czemu nie o zabijaniu
                    Tada i jemu podobnych osob o sklonnosciach konserwytywnych?
                    Czemu nie, Tadzie? moze zamiast zabijania feministek pogadamy o
                    zabijaniu "konserwy"?
                    A moze zaczniesz od opdowiedzi na moje pytanie, zawarte w tyt. poscie? Tak by
                    bylo naprosciej.
                    pozdrawiam
    • Gość: BD będąc konsekwentnym... IP: 195.136.36.* 09.01.04, 09:59
      Witam,

      Tad może niepotrzebnie użył grubego kalibru z zabijaniem feministek, choć jego
      argumenty nie zostały merytorycznie obalone.

      Weźmy jednak coś bardziej realistycznego - bicie dzieci. Z tego co wiem (wyniki
      PGSS) Polskie społeczeństwo jest niemal idealnie podzielone pół na pół w
      kwestii stosowania kar fizycznych wobec dzieci. Tu swego czasu toczyła się
      dyskusja na ten temat. Byli tacy, co wręcz twierdzili, że karcenie fizyczne
      służy bezpieczeństu dzieci, a jego brak jest zły wychowawczo.

      Mam więc pytanie, do przeciwników kar fizycznych, będących jednocześnie
      przeciwnikami zakazu aborcji - czy per analogiam uważają, że fizyczne karcenie
      dzieci nie powinno być zakazane. Podkreślam - nie chodzi tu o jakieś skrajności
      typu polowania na feministki, ale o poglądy _połowy_ społeczeństwa! Kto nie
      chce stosować kar niech nie stosuje, kto chce - niech stosuje. Czyż nie?

      Drugim tego typu problemem są podatki. Osoby o poglądach socjaldemokratycznych
      i zazdrośnicy o niskich dochodach narzucają wszystkim wysokie podatki. A
      przecież są osoby, które mają zupełnie inne pogądy na wykorzystnie swojego
      dochodu, np. ludzie z UPR. Ergo - czy zwolennicy prawa do aborcji są również
      zwolennikami dobrowolności podatków - niech każdy płaci podatki w takiej
      wysokości, jak uważa za słuszne. Takie prawo nikogo nie zmusza do płacanie
      podatków wg. wzorów jednej ideologii, ale też pozwala płacić wysokie podatki
      tym, którzy chcą.

      pozdrawiam,

      BD
      • e_wok BD 09.01.04, 10:38
        Wstaw sobie w miejsce, w które Tad wstawił słowo "feministki" -
        słowo "antyfeminiści" (nie chce mi się tego wszystkiego kopiować), potraktuj to
        jako mój wkład w dyskusję i obal merytorycznie.

        Co do kar fizycznych i aborcji to zależność również jest taka, że zwolennicy
        zakazu aborcji są jednocześnie przeciwnikami zakazu bicia, przynajmniej tak się
        układa na naszym forum. Zacznij od zapytania ich, dlaczego dopuszczają przemoc
        wobec urodzonych, a nie dopuszczają wobec nieurodzonych, bo ja pytałam i nie
        uzyskałam żadnej ciekawej odpowiedzi.
        • agrafek Re: BD 09.01.04, 11:46
          e_wok napisała:

          >
          > Co do kar fizycznych i aborcji to zależność również jest taka, że zwolennicy
          > zakazu aborcji są jednocześnie przeciwnikami zakazu bicia, przynajmniej tak
          się
          >
          > układa na naszym forum.
          a nie prawda, chyba, że potraktujesz mnie jako wyjątek od reguły>:)
          pozdrawiam.
          • Gość: BD to jest nas dwóch... IP: 195.136.36.* 10.01.04, 09:34
            Witam,

            > a nie prawda, chyba, że potraktujesz mnie jako wyjątek od reguły>:)

            Ja również jestem przeciwnikiem prawa do bicia. Coś kiepsko EWOK z Twoją
            oceną "zależności", bo już dwóch aktywnych antyfeministów do niej nie pasuje.

            pozdrawiam,

            BD
            • e_wok Przepraszam wobec tego Was obu 10.01.04, 11:46
              Rzeczywiscie, zajrzalam do tamtego watku i w rzeczy samej dyskusje prowadzili
              glownie Tad, Titus i Maciej. Wy natomiast nie zadeklarowaliscie jednoznacznego
              sprzeciwu wobec kar fizycznych, jednak przyznaje, ze to nie daje mi prawa
              wrzucac Was do tego worka - sorry za ryzykowne sformulowanie :-)
        • tad9 Re: BD 09.01.04, 17:40
          e_wok napisała:

          > Wstaw sobie w miejsce, w które Tad wstawił słowo "feministki" -
          > słowo "antyfeminiści" (nie chce mi się tego wszystkiego kopiować), potraktuj
          >to jako mój wkład w dyskusję i obal merytorycznie.

          Próbujesz się sprytnie wywinąć droga Ewok, ale nie dość sprytnie. Nie chodzi
          tutaj bowiem o to, czy BD potrafi "obalić merytorycznie" post o zabijaniu
          antyfeministów. To NIE BD głosił tutaj pochwałę relatywizmu, lecz TY (i nie
          tylko). Jeśli byłaś szczerą w tym co pisałaś, masz teraz poważny problem z
          odrzuceniem postulatu wolności zabijania feministek, bez posówania się przy tym
          do NARZUCANIA komuś swoich norm, a czyn taki (tj. owo narzucanie) potępiany był
          tu w ostrych słowach. To TY nie możesz podać tutaj żadnego powodu dla którego
          nie możnaby zabijać czy to płodów, czy to feministek, czy to antyfeministów,
          powodu, którego nie można "zrelatywizować" przy pomocy argumentów, jakimi TY
          SAMA relatywizowałaś argumenty przeciwników aborcji. I na tym polega TWÓJ
          problem.






          > Co do kar fizycznych i aborcji to zależność również jest taka, że zwolennicy
          > zakazu aborcji są jednocześnie przeciwnikami zakazu bicia, przynajmniej tak
          się
          >
          > układa na naszym forum. Zacznij od zapytania ich, dlaczego dopuszczają
          przemoc
          > wobec urodzonych, a nie dopuszczają wobec nieurodzonych, bo ja pytałam i nie
          > uzyskałam żadnej ciekawej odpowiedzi.


          Więc Ci odpowiem (nie wiem, czy uznasz to za ciekawą odpowiedź): bo są to dwie
          różne "przemoce". Czy dziwi Cię że zwolennicy aborcji dopuszczają przemoć wobec
          płodu, a nie dopuszczają wobec psa np?
          • Gość: EWOK Re: BD IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 19:00
            Nie widze sugerowanego przez Ciebie problemu. WIEM, ze feministki (i
            antyfeminisci) sa ludzmi i z tego powodu podlegaja prawom (i obowiazkom)
            przewidzianym dla ludzi, natomiast WIERZE, ze plod jest czlowiekiem i wedle
            tej wiary odrzucam pomysl aborcji, traktujac to ciagle jako kwestie mojego
            osobistego przekonania, gdyz, jak juz mowilam, nie uwazam za sluszne
            narzucanie swojej wiary innym za pomoca ustawy. Jesli zas mowa o relatiwizmie
            to istnieje on nie tylko w mojej glowie : wspomniana juz roznica w prawnym
            traktowaniu statusu czlowieka i statusu plodu (zroznicowane kary), kwestia
            ludzi, zyjacych wylacznie dzieki aparaturze podtrzymujacej zycie (o odlaczeniu
            decyduje rodzina), sprawa "wojen sprawiedliwych", losu zamrozonych zarodkow,
            powstalych w wyniku in vitro, kary smierci lub zabojstwa w obronie koniecznej.

            Co do sprawy przemocy fizycznej wobec dzieci vs. sprawa aborcji to czy moglbys
            mi oraz BD, ktory podniosl te kwestie, wyjasnic, na czym wlasciwie polega
            roznica w Twojej klasyfikacji przemocy, oczywiscie oprocz tego, ze cudze plody
            dostarczaja mniej problemow wychowawczych niz nasze wlasne urodzone dzieci, a
            zatem zdecydowanie latwiej sie nimi zajmowac.
            • tad9 Re: BD 09.01.04, 20:00
              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              > Nie widze sugerowanego przez Ciebie problemu. WIEM, ze feministki (i
              > antyfeminisci) sa ludzmi i z tego powodu podlegaja prawom (i obowiazkom)
              > przewidzianym dla ludzi, natomiast WIERZE, ze plod jest czlowiekiem i wedle
              > tej wiary odrzucam pomysl aborcji, traktujac to ciagle jako kwestie mojego
              > osobistego przekonania, gdyz, jak juz mowilam, nie uwazam za sluszne
              > narzucanie swojej wiary innym za pomoca ustawy.

              Proszę mnie nie rozsmieszać! To, że "wiesz" wynika TYLKO z pewnej, przyjętej
              przez Ciebie definicji człowieka. Twoja definicja to Twoje prawo, ale dlaczego
              chcesz nadać jej status definicji uniwersalnej? Przypuśćmy, że, dla jest mnie
              czymś oczywiśtym, że ktoś wyznający poglądy feministyczne człowiekiem nie jest.
              Przecież to jasne, że feministka nie jest człowiekiem, i dziwię się, że tego
              nie dostrzegasz. Oczywiście, jeśli uznajesz feministki za ludzi, możesz je
              szanować. Nic mi do tego. Nie chcesz zabijać feministek - nie zabijaj, Nie
              widzę jednak powodu, dla którego ktoś miałby podzielać Twoje zdanie, jeśli nie
              ma na to ochoty. Czyżbyś chciała narzucać komuś swój punkt widzenia? Zgroza!
              Dlaczego odmawiasz mi definiowania "człowieka" w sposób, jaki uznam za
              właściwy?
              To był jeden ze sposobów odparcia Twoich "argumentów". Drugi wygląda tak
              (zbieżność z pewnym Twoim postem z tego wątku jest oczywiście przypadkowa):
              Feministka jest człowiekiem, ale co z tego? Kto powiedział, że nie można
              zabijać pewnych kategorii ludzi? Ty? Kpię sobie z tego. Nie chcesz - nie
              zabijaj, ale mnie się nie czepiaj. Twierdząc, że żadnych "ludzi nie można
              zabijać" używasz stwierdzeń, ze "swojej" strony barykady. Narzucasz w ten
              sposób swój sposób myślenia rozmówcy. Używasz zdań typu: "feministka to
              człowiek, więc nie można jej zabić". ZAKŁADASZ, że dla wszystkich jest to tak
              samo oczywiste jak dla Ciebie, tymczasem jeśli zwolennicy zabijania feministek
              mówią, że czynią "dobrze" mając na myśli, to, że uwalniają świat os "zła"
              powinnaś to, kierując się swoją logiką zaakceptować.



              Jesli zas mowa o relatiwizmie
              > to istnieje on nie tylko w mojej glowie : wspomniana juz roznica w prawnym
              > traktowaniu statusu czlowieka i statusu plodu (zroznicowane kary), kwestia
              > ludzi, zyjacych wylacznie dzieki aparaturze podtrzymujacej zycie (o
              odlaczeniu
              > decyduje rodzina), sprawa "wojen sprawiedliwych", losu zamrozonych zarodkow,
              > powstalych w wyniku in vitro, kary smierci lub zabojstwa w obronie koniecznej.


              Przepraszam, ale co to wszystko ma do rzeczy?

              > Co do sprawy przemocy fizycznej wobec dzieci vs. sprawa aborcji to czy
              moglbys
              > mi oraz BD, ktory podniosl te kwestie, wyjasnic, na czym wlasciwie polega
              > roznica w Twojej klasyfikacji przemocy, oczywiscie oprocz tego, ze cudze
              plody
              > dostarczaja mniej problemow wychowawczych niz nasze wlasne urodzone dzieci, a
              > zatem zdecydowanie latwiej sie nimi zajmowac.

              Aborcja nie jest klapsem. To wszystko.
              • e_wok Tylko jedno pytanie 09.01.04, 21:30
                Gdzie ja mianowicie twierdzilam, ze aborcja jest sposobem na uwolnienie swiata
                od zla? To tylko przykladowa bzdura sposrod tych, ktore napisales.
              • Gość: EWOK Przepraszam, jednak nie jedno :-) IP: *.acn.waw.pl 09.01.04, 23:24
                Wierzysz, ze plod jest czlowiekiem, czy wiesz, ze nim jest?
                Wierzysz, ze feministka jest czlowiekiem, czy wiesz, ze nim jest?

                W kazdym przypadku prosze o uzasadnienie.
                • tad9 Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) 10.01.04, 11:10
                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > Wierzysz, ze plod jest czlowiekiem, czy wiesz, ze nim jest?
                  > Wierzysz, ze feministka jest czlowiekiem, czy wiesz, ze nim jest?

                  > W kazdym przypadku prosze o uzasadnienie.


                  Szanowna Ewok. Nadal nie rozumiesz o co tu chodzi. Nie chodzi o to, w co ja
                  wierzę, czy nie wierzę, nie chodzi też o to, co wiem, a czego nie wiem. Chodzi
                  o to, czy TY jesteś w stanie odrzucić propozycję zawartą w poście o zabijaniu
                  feministek, nie popadając przy tym w sprzeczność z pochwałą relatywizmu jaką
                  sama głosiłaś w tym wątku. Otóż, twierdzę, że nie jesteś w stanie. "Wszystko
                  jest kwestią poglądów" - jak dowcipnie napisała pewna uczestniczka tego wątku,
                  a Ty nie protestowałaś. Mogę więc napisać: to, czy feministkę uznamy za
                  człowieka, zależy od przyjętej przez nas definicji "człowieczeństwa". Jeśli
                  uznamy, że "człowiek nie może być zwolennikiem feminizmu, więc każdy, kto jest
                  zwolennikiem feminizmu nie jest człowiekiem", to wyjdzie na to, że feministki
                  ludźmi nie są. Możesz nazwać to definicją idiotyczną, lecz będzie to ocena
                  przeprowadzona według TWOICH standardów. Pamiętasz co pisałaś na temat takich
                  ocen? Nie narzucam oczywiście nikomu mojej definicji człowieczeńtwa. Jeśli ktoś
                  uważa, że człowiek może być feministką - nie ma sprawy. Domagam się jednak
                  wzajemności i żądam, by nikt nie narzucał mi swoich definicji. Popierasz moje
                  żądanie? Mogę też argumentować w inny sposób, wzorując się na argumentacji
                  prof. Singera w odniesieniu do aborcji. Singer nie łączy kwestii statusu płodu
                  z kwestią aborcji (ja zresztą też nie, ale o tym w innym miejscu). Mogę więc
                  argumentować i tak: nie przeczę, że feministki są istotami ludzkimi, mówię
                  tylko, że nie powinny mieć takich samych praw, jak inni. Zatem, z faktu że
                  feministki są ludźmi nie wynika wcale, że nie można pozostawić decyzji odnośnie
                  ich zabijania sumieniom ludzkim: gdy ktoś ma ochotę - może pozbawiać feministki
                  życia, gdy kto uważa, że nie jest to w porządku - niech tego nie robi. Co
                  powiesz o takich argumentach?


                  Na Twoje pytania odpowiem (mam przynajmniej taki zamiar), w wątku, który
                  założyłaś. Ten wątek nie jest o tym.
                  • Gość: EWOK Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) IP: *.acn.waw.pl 10.01.04, 14:18
                    Definicja czlowieczenstwa jest wynikiem umowy spolecznej. Podobnie, jak
                    definicja innych zjawisk wystepujacych na Ziemi. A czy plod miesci sie czy nie
                    miesci w tej definicji czlowieczenstwa - tego jeszcze nikt tu w zadnej
                    dyskusji nie przedstawil w sposob przekonujacy ani uniwersalny.

                    P.S. Pytanie formalne, tak na przyszlosc - czy fakt, ze ktos nie zabiera glosu
                    w jakiejs sprawie ma byc dowodem na przyjecie stanowiska wyrazonego w poscie
                    wyzej? W takim razie niepotrzebnie przepraszalam Agrafka i BD...
                    • tad9 Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) 10.01.04, 15:48
                      Gość portalu: EWOK napisał(a):

                      > Definicja czlowieczenstwa jest wynikiem umowy spolecznej.
                      >Podobnie, jak definicja innych zjawisk wystepujacych na Ziemi.

                      A jak to się ma do mojego postulatu swobody zabijania feministek? Chyba tylko w
                      ten sposób, że raz jeszcze potwierdzasz, że nie ma "obiektywnych" norm
                      zabraniających ich zabijania, a jeśli nie można tego (póki co) bezkarnie robić,
                      to wynika to tylko z jakiejś "umowy społecznej". Kto i kiedy zawarł taką umowę?
                      Mnie przy tym nie było. Dlaczego chcesz mi narzucać rozwiązania na które nie
                      mam ochoty? Poza tym, dlaczego by nie zmienić tej umowy?
                      Przypominam też, że sam (wątpliwy) fakt "człowieczeństwa" feministek nie wiąże
                      się w sposób ścisły z ich nietykalnością. Twój problem nadal jest
                      nierozwiązany, choć posunęłaś się trochę do przodu. Zwracam jednak uwagę, na
                      koszt, jaki poniosłaś: wprowadzając motyw "umowy społecznej", którą - jak się
                      wydaje - chcesz wszystkim NARZUCAĆ, czy się ona komu podoba, czy nie, po raz
                      pierwszy w tej rozmowie, uderzyłaś w to, co pisałaś wcześniej. Dlaczego
                      przestałaś być nagle relatywisktą?


                      >A czy plod miesci sie czy nie
                      > miesci w tej definicji czlowieczenstwa - tego jeszcze nikt tu w zadnej
                      > dyskusji nie przedstawil w sposob przekonujacy ani uniwersalny.

                      Wybacz Ewok, ale nie jesteś na bieżąco. NAWET Barbinator uznaje "człowieczy"
                      charakter płodu. Ściśle rzecz biorąc bowiem, etap rozwoju człowieka, w trakcie
                      którego nazywany jest on "płodem" zaczyna się około 3 miesiąca życia. Jak
                      sądzę, chodziło Ci raczej o wcześniejsze etapy rozwoju człowieka. Popatrzmy na
                      rzecz czysto "biologicznie" bez mieszania do tego żadnej metafizyki. Co do
                      wcześniejszych (przedpłodowych) etapów pewne kontrowersje istnieją tylko w
                      odniesieniu do okresu pomiędzy zapłodnieniem, a zagnieżdżeniem się zarodka w
                      macicy. O ile się nie mylę, WHO właśnie chwilę zagnieżdżenia się zarodka uznaje
                      za "początek człowieka". W każdym bądź razie, gdy ktoś twierdzi, że "człowiek
                      zaczyna się od trzeciego miesiąca" daje tylko dowód, pewnej ignorancji (wybacz
                      Barbinator). Co więc zrobić z okresem między zapłodnieniem a zagnieżdżeniem?
                      Otóż, ja zajmuję stanowisko, zbieżne z tym, które cytuję: "W chwili płodnego
                      spotkania spermy i komórki jajowej, historia nowego bytu ludzkiego została już
                      zaprogramowana; niezbędna informacja genetyczna jest już w pamięci. Jeżeli nie
                      jest przerwany, czy to w wyniku urazu, czy umyślnie, czy też patologicznie,
                      program genetyczny prowadzi koniecznie i nieuchronnie pierwotną komórkę do
                      utworzenia osobnika dorosłego. Ze spotkania dwóch odrębnych rzeczywistości,
                      komórki żeńskiej i plemnika, wynika rzeczywistość nowa i autonomiczna:
                      jednostka. Nawet jeśli dla wielu to życie niezaprzeczalnie ludzkie zostaje
                      wyodrębnione w nowy byt dopiero w chwili zagnieżdżenia się w macicy, zygota
                      różni się już znacznie od wszystkich innych bytów; jest ona czymś innym niż jej
                      prokreatorzy; w jej genomie zapisany jest cały projekt człowieczy: zapłodnione
                      jajo dwóch istot ludzkich jest samo w sobie - przez siebie, zanim stanie się
                      dla siebie - zamieszkane przez ludzkie życie" (cyt. za.Jean Marc Varaut,
                      Możliwe, lecz zakazane. O powinnościach prawa).
                      • Gość: barbinator Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.04, 17:45
                        "W chwili płodnego
                        > spotkania spermy i komórki jajowej, historia nowego bytu ludzkiego została
                        już
                        > zaprogramowana; niezbędna informacja genetyczna jest już w pamięci. Jeżeli
                        nie
                        > jest przerwany, czy to w wyniku urazu, czy umyślnie, czy też patologicznie,
                        > program genetyczny prowadzi koniecznie i nieuchronnie pierwotną komórkę do
                        > utworzenia osobnika dorosłego. Ze spotkania dwóch odrębnych rzeczywistości,
                        > komórki żeńskiej i plemnika, wynika rzeczywistość nowa i autonomiczna:
                        > jednostka. Nawet jeśli dla wielu to życie niezaprzeczalnie ludzkie zostaje
                        > wyodrębnione w nowy byt dopiero w chwili zagnieżdżenia się w macicy, zygota
                        > różni się już znacznie od wszystkich innych bytów; jest ona czymś innym niż
                        jej
                        >
                        > prokreatorzy; w jej genomie zapisany jest cały projekt człowieczy:
                        zapłodnione
                        > jajo dwóch istot ludzkich jest samo w sobie - przez siebie, zanim stanie się
                        > dla siebie - zamieszkane przez ludzkie życie" (cyt. za.Jean Marc Varaut,




                        "Nie istnieje umysł tam, gdzie organizm nie jest gotowy by go posiadać,
                        nie istnieje duch tam, gdzie umysł nie jest zdolny go przyjšć...Jestem pewien,
                        że nie ma ludzkiej duszy a zatem i istoty ludzkiej w ciągu pierwszych kilku
                        tygodni ciąży, kiedy to embrion znajduje się w wegetatywnym stadium rozwoju."

                        Joseph Donceel, współczesny teolog
                        • lambda_oska Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) 10.01.04, 17:48
                          myślę, że spór ten już dawno stał się jałowy
                          • Gość: barbinator Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.04, 22:09
                            Też tak uważam.
                            Dlatego tylko czasami zabawiam się takim przerzucanie cytatów - coś jakby ping
                            pong na autorytety zamiast piłeczek :))
                            Natomiast dyskusji nie podejmuję, bo wszystkie argumenty w tej sprawie już
                            padły.
                            Pozdr. B.
                        • tad9 Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) 10.01.04, 18:25
                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                          > "Nie istnieje umysł tam, gdzie organizm nie jest gotowy by go posiadać,
                          > nie istnieje duch tam, gdzie umysł nie jest zdolny go przyjšć...Jestem pewien,
                          > że nie ma ludzkiej duszy a zatem i istoty ludzkiej w ciągu pierwszych kilku
                          > tygodni ciąży, kiedy to embrion znajduje się w wegetatywnym stadium rozwoju."
                          >
                          > Joseph Donceel, współczesny teolog

                          Dziękuję droga B. za ten post. Sprawił mi podwójną przyjemność. Po pierwsze -
                          skoro wpisujesz się do mojego postu - zdaje się to świadczyć, że może w końcu
                          przestaniesz się na mnie boczyć, po drugie Twój post rozbawił mnie, a dzień
                          dziś dość ponury. Ateistka cytująca "współczesnego teologa", by "odeprzeć"
                          najzupełniej "materialisyczny" post! To rzecz godna pióra Mrożka! Przy okazji -
                          jakiego wyznania "współczesnym teologiem" jest pan Donceel? Jeśli chodzi o KK,
                          stanowisko jest jasne. W 1987 Kongregacja Doktryny Wiary orzekła: "Owoc
                          ludzkiego zapłodnienia od pierwszej chwili swojego istnienia, to znaczy od
                          powstania zygoty, wymaga moralnie bezwarunkowego szacunku należnego istocie
                          ludzkiej w jej całości cielesnej i duchowej. Istota ludzka powinna być
                          szanowana i traktowana tak, jak osoba od chwili jej poczęcia, a więc od tego
                          momentu należy przyznać jej prawa osoby, a między innymi na pierwszym miejscu
                          nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia". Poglądy cytowanego przez
                          Ciebie "współczesnego teologa" kłócą się z jedyną prawdziwą wykładnią podaną
                          przez Kongregację i jako takie są co najwyżej prywatnym poglądem pana Donceela.
                          Przykro mi. Mniejsza jednak o teologię, rzecz bowiem wygląda tak: zaznaczyłem
                          wyraźnie, że nie mam zamiaru mieszać do sprawy żadnej metafizyki (fragment o
                          orzeczeniu Kongregacji pojawił się tylko w odpowiedzi na to, co Ty napisałaś).
                          Jeśli uwierzyłaś nagle w "ducha", "duszę", czy cokolwiek innego - gratuluję,
                          lecz nie ma to wiele do rzeczy. Trzymajmy się ziemi proszę! Czy potrafisz
                          empirycznie dowieść istnienia duszy? A jeśli potrafisz dowieść istnienia duszy,
                          to, czy potrafisz przy tym empirycznie ustalić kiedy następuje jej połączenie z
                          ciałem? Jeśli nie - nie wiem po co przywołujesz tutaj teologów. Jeśli zaś
                          nagle nabrałaś przekonania, że człowiek zaczyna się od chwili pojawienia
                          się "umysłu", to czy znaczy to, że zmieniłaś zdanie? Niedawno jeszcze
                          twierdziłaś, że uważasz iż człowiek zaczyna się około 12 tygodnia po poczęciu.
                          Twierdzenie, że 12 tygodniowy płód posiada "umysł", byłoby dość odważym
                          twierdzeniem. Jak to więc w końcu z Tobą jest?
                      • Gość: EWOK Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) IP: *.acn.waw.pl 11.01.04, 13:35
                        Przyznam, ze nie rozumiem, dlaczego uwazasz mnie za wieksza relatywistke od
                        Ciebie. Gdyby przyjrzec sie np. Twojemu uzasadnieniu koniecznosci uzywania kar
                        cielesnych wobec dzieci przy jednoczesnej niecheci wobec uzywania tychze kar
                        wobec doroslych osobnikow plci meskiej (plec zaznaczam, gdyz pamietam rowniez,
                        co pisales o biciu zon) to postawe Twoja moznaby uznac za relatywna na
                        podstawie rownie mocnej lub rownie chwiejnej niz moja WIARA w czlowieczenstwo
                        plodow przy jednoczesnej PEEWNOSCI co do czlowieczenstwa osob, ktore juz sie
                        urodzily.
                        Co do czlowieczenstwa plodu - przyznam, ze niechetnie podejmuje ten temat, bo
                        sie juz nieraz od niego odzegnywalam, ale w tym wypadku mamy zwykly problem
                        jezykowy, nie zas filozoficzny czy etyczny, wiec sie zdecyduje :-) -
                        zacytowany przez Ciebie fragment zaklada pewna uumownosc nazewnictwa oraz
                        czasu. Jesli zatem za powod nazywania plodu czlowiekiem uznac fakt, ze za
                        jakis czas plod urodzi sie i stanie sie niezaleznym bytem ludzkim,czyli w
                        zyciu plodowym jest niewatpliwie czlowiekiem in spe, co skracamy, omijajac "in
                        spe" i pozostawiajac samo slowo "czlowiek" to dlaczego w analogiczny sposob
                        nie isc na skroty w innych sytuacjach - nazywac zaplodnione jajko kurczakiem,
                        pare na kilka miesiecy przed slubem - malzenstwem, kijanke zaba itd.
                        • tad9 Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) 11.01.04, 15:08
                          Gość portalu: EWOK napisał(a):

                          > Przyznam, ze nie rozumiem, dlaczego uwazasz mnie za wieksza relatywistke od
                          > Ciebie.

                          Wybacz Ewok, ale nie chodzi tu o mój relatywizm, ale o to, czy potrafisz
                          pozostając relatywistką odrzucić mój postulat swobody zabijania feministek.
                          Przejdę jednak do rzeczy ważniejszych:
                          > Co do czlowieczenstwa plodu - przyznam, ze niechetnie podejmuje ten temat, bo
                          > sie juz nieraz od niego odzegnywalam, ale w tym wypadku mamy zwykly problem
                          > jezykowy, nie zas filozoficzny czy etyczny, wiec sie zdecyduje :-) -

                          Nie mam ŻADNEGO problemu językowego. Mówię o FAKTACH biologicznych.

                          > zacytowany przez Ciebie fragment zaklada pewna uumownosc nazewnictwa oraz
                          > czasu. Jesli zatem za powod nazywania plodu czlowiekiem uznac fakt, ze za
                          > jakis czas plod urodzi sie i stanie sie niezaleznym bytem ludzkim,czyli w
                          > zyciu plodowym jest niewatpliwie czlowiekiem in spe, co skracamy,
                          >omijajac "in spe" i pozostawiajac samo slowo "czlowiek" to dlaczego w
                          >analogiczny sposob nie isc na skroty w innych sytuacjach - nazywac zaplodnione
                          >jajko kurczakiem, pare na kilka miesiecy przed slubem - malzenstwem, kijanke
                          >zaba itd.

                          To Ty (a wraz z Tobą wielu zwolenników aborcji na życzenie)uprawiacie słowne
                          gry, nie ja. Otóż, to, co rozwija się w zapłodnionym jajku z całą pewnością
                          nazwać można "kurczakiem na pewnym etapie rozwoju", tak samo jak embrion
                          ludzki, nazwać można "człowiekiem na pewnym etapie rozwoju" ( tak jak samo
                          jak "niemowlę", czy "starca" można nazwać "człowiekiem na pewnym etapie
                          rozwoju"). Podobie "kijanka" jest nazwą pewnego etapu w rozwoju organizmu,
                          który nazywamy "żabą". Oczywiście, z językiem możemy robić różne sztuki.
                          Moglibyśmy np. stworzyć nazwę "rechotka" obejmującą zarówno "kijankę" (jako
                          niedojrzałą postać "rechotki"), oraz "żabę" (jako dojrzałą postać "rechotki"),
                          i też by to "działało". Człowiek JEDNOCZEŚNIE jest człowiekiem będąc zarazem
                          zygotą, embrionem, płodem, niemowlakiem, dzieckiem, osobnikiem dojrzałym,
                          starcem. ŻYCIE JEST PROCESEM. Proces ten zaczyna się w momencie powstania życia
                          a kończy wraz ze śmiercią organizmu (odpowiednikiem "zapłodnienia" w Twoim
                          przykładzie z małżeństwem, byłby "ślub"). Możemy wyróżniać etapy tego procesu i
                          nadawać im dowolne nazwy, ale trzeba pamiętać, że nie jest to "stwarzanie
                          nowych bytów". Otóż, proces zwany życiem "...rozwija się w sposób ciągły i
                          nieprzerwany, co uniemożliwia rozróżnienie jakiegoś "przed" i jakiegoś "po".
                          Zostało to uznane przez komisję Warnocka: "Raz rozpoczęty proces rozwoju nie
                          zawiera żadnej fazy szczególnej, ważniejszej niż inna. Stanowią one wszystkie
                          integralną całość procesu ciągłego". Stwierdzenie, zgodnie z którym każda
                          istota ludzka jest osobnikiem od chwili ukształtowania się zygoty, jest
                          potwierdzone biologicznie oraz logicznie. Ważne etapy, ktore znaczą stopniowe
                          formowanie się struktór mózgowych, stanowią progi ewolucyjne, oznaczające
                          strukturalizację jednostki, jednak potencjalnie istniały one już w zasadniczej
                          chwili zapłodnienia. To ta ciągłość pozwala na stwierdzenie, że zygota, embrion
                          i płód są fazami rozwoju ciała ludzkiego, pochodzącymi z ciała ludzkiego".
                          (J.M. Varaut, Możliwe, ale zakazane). Odniosę się jeszcze krótko, do
                          argumentu "z jajkiem" ( Ty co prawda zaznaczyłaś, że chodzi Ci o jajko
                          zapłodnione, zwykle argumentujący tego nie robią). Argument "z jajkiem"
                          przypomina popularny wśród feministek argument "z żołędziem", który
                          brzmi: "nikt nie mówi o żołędziu: dąb poczęty!". Argumentun użyła kiedyś pewna
                          znana feministka w swojej książce, niedawno w jednym z felietonów powtórzyła go
                          Kinga Dunin (dając zresztą tym samym po raz kolejny dowod swej ignorancji), na
                          forum powtarzała go bodajże Breskva. Otóż, nie można porównywać jajka czy
                          żołędzia (do czasu gdy nie zaczną zachodzić w nich pewne procesy) z embrionem,
                          choćby z tego powodu, że takie fenomeny jak nasiona czy jaja, to struktury
                          odnzaczające się tzw. "homoestazą bez przejawów życia". Organizmy takie "...
                          nie przejawiają życia, bo nie żyją, ale nie są martwe, bo pozostają w
                          homoestazie, odpowiednie zaś bodźce mogą zainicjować procesy życiowe" (Tibor
                          Ganti, Podstawy życia). Z chwilą, gdy te procesy "ruszą", to co zaczyna się
                          rozwijać korzystając z zasobów, czy to jajka, czy żołędzia można naywać, czy
                          to "kurą poczętą", czy "poczętym dębem". Powiedz mi co takiego przekonującego
                          znajdujesz w argumentacji zwolenników "nieludzkości" embrionów, że uznajesz ich
                          racje za równoważne własnych (a przede wszystkim dlaczego właściwie wierzysz,
                          że embrion jest człowiekiem, skoro to, co piszę jest tak nieprzekonujące. Jakie
                          sa Twoje argumenty za tym człowieczeństwem)?
                          • e_wok Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) 12.01.04, 09:24
                            Moje? A, wynikaja sobie ze swiatopogladu. Z wiary. Wiara jest niemozliwa do
                            uzasadnienia logicznego, inaczej nie bylaby wiara.
                            • tad9 Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) 13.01.04, 18:39
                              e_wok napisała:

                              > Moje? A, wynikaja sobie ze swiatopogladu. Z wiary. Wiara jest niemozliwa do
                              > uzasadnienia logicznego, inaczej nie bylaby wiara.


                              I nie wspiera jej żadna "teologia"? Żadnych argumentów rozumowych? A w jakim
                              momencie ta wiara przechodzi w pewność?

                              • Gość: BD Re: Przepraszam, jednak nie jedno :-) IP: 195.136.36.* 14.01.04, 10:39
                                Witam,

                                tad9 napisał:

                                > I nie wspiera jej żadna "teologia"? Żadnych argumentów rozumowych? A w jakim
                                > momencie ta wiara przechodzi w pewność?

                                Właśnie. Muszę przyznać, że "wymiękłem" jak zobaczyłem argument EWOK.
                                Oczywiście, że nie ma światopoglądu naukowego, ale nie znaczy to, że
                                światpogląd ma być irracjonalny i alogiczny. Można zapytać:

                                Skoro nie da się wiary uzasadnić, to dlaczego EWOK wierzy?

                                I przykład z życia. Dziecko zostaje oskarżone, że ukradło i zjadło komuś
                                czekoladkę. Udowodnić się tego nie da, ale dziecko twierdzi, że to nie ono.
                                Jego matka mu _wierzy_. Czy jej wiara jest niemożliwa do uzasadnienia
                                logicznego?

                                Nota bene: pogląd, że prawdy wiary nie podlegają uzasadnieniu logicznemu jest
                                przeczny z całą tradycją katolickiej apologetyki.

                                pozdrawiam,

                                BD
        • Gość: BD Re: BD IP: 195.136.36.* 10.01.04, 09:53
          Witam,

          e_wok napisała:

          > Wstaw sobie w miejsce, w które Tad wstawił słowo "feministki" -
          > słowo "antyfeminiści" (nie chce mi się tego wszystkiego kopiować), potraktuj
          > to jako mój wkład w dyskusję i obal merytorycznie.

          Nie wiem, co rozumiesz przez "obalenie merytoryczne". Ja wierzę, że feminstka,
          antyfeminstka i płód są tak samo ludźmi, więc odrzucam argument relatywistyczny.

          Co do człowieczeństwa feminstek jest pewien problem. Znane jest słynne badanie
          Noblisty Kahnemana nad tak zwanym złudzeniem koniunkcyjnym (conjunction
          fallacy). Chodzi o to, że badani wierzyli, że bardziej prawdopodobne jest, iż
          przykładowa panna Linda jest feminstycznym urzednikiem bankowym, niż po prostu
          urzędnikiem bankowym. To "rozumowanie" w oczywisty sposób narusza prawa logiki
          formalnej i teorii zbiorów.

          Dotąd nie znaleziono przekonującego wytłumaczenia tej poznawczej anomalii,
          zwanej też "problemem Lindy". Możliwe, że uczeni szukali nie tam gdzie trzeba i
          problem leży w nieopatrznym doborze przykładu przez Kahnemana i Tvesky'ego. Być
          może feminizm jest czymś tak nieludzkim, że myslenie o nim zaburza zdolności
          poznawcze nawet całkiem inteligentnych osób.

          Masz tutaj więc naukowy (z pewnym uprzymróżeniem oka) dowód na to, że feminstki
          nie są ludźmi, a więc argumentacja Tada jest poważna.

          > układa na naszym forum. Zacznij od zapytania ich, dlaczego dopuszczają
          > przemoc wobec urodzonych, a nie dopuszczają wobec nieurodzonych, bo ja
          > pytałam i nie uzyskałam żadnej ciekawej odpowiedzi.

          Zwolnennicy kar fizycznych (ja do nich nie należę) uważają, że służą one dobru
          dziecka. Jest to koszt, jaki należy ponieść by dziecko było w przyszłości
          szczęśliwym i odpowiedzialnym człowiekiem. Coś jak nieprzyjemne borowanie jako
          koszt zdrowego zęba. Zwolennikom aborcji raczej nie chodzi o dobro dziecka,
          nieprawdaż?

          Natomiast co do zależności między przeciwnikami karalności aborcji a prawem do
          bicia dzieci, to zarówno ja jak i agrafek do Twojej teorii nie pasujemy. Fajnie
          by było wrzucić wszystkich antyfeministów do jednego worka, ale cóż - może
          następnym razem lepiej Ci się powiedzie...

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: EWOK Re: BD IP: *.acn.waw.pl 10.01.04, 22:40
            Po pierwsze juz przeprosilam - Ciebie i Agrafka (nieco wyzej w tym drzewku).
            Chociaz Tad np. z faktu, ze ktos tu cos napisal, a ja nie zaprotestowalam,
            wysnul wniosek, ze popieram przedstawiony poglad, wiec okazuje sie, ze tak tez
            mozna :-) niemniej jednak ja sie pokajalam o jedenastej z minutami.
            Po drugie - wierzysz w czlowieczenstwo feministek i antyfeministow czy jestes
            go pewien? Wierzysz w czlowieczenstwo plodow, czy jestes go pewien?
            Po trzecie - kary fizyczne wynikaja wedlug Ciebie z tego, ze ktos (zapewne
            rodzice) UWAZAJA, ze ta droga pomagaja dziecku. Ich przekonanie wynika z
            wiary, ze bicie przyniesie dobry skutek. Ale rzadko sie zdarza, zeby ten sam
            tok myslenia stosowali wobec innych doroslych - przywale swojemu szefowi to
            sie nauczy, ze czepianie sie pracownikow jest nie na miejscu, beda go bardziej
            lubili, wiec w ten sposob mu pomagam. Wlasciwie, idac tym tokiem rozumowania,
            mozna stwierdzic, ze nie przywalajac szefowi dzialam wyraznie na jego szkode
            :-)No i zwroc uwage, ze w tamtej dyskusji (Lewiatan atakuje, zdaje sie)
            pojawily sie glosy sprzeciwu wobec stosowania kar fizycznych, ale bez
            wnioskowania o koniecznosci regulowania tego ustawa.
            Poza tym kogo masz na mysli, piszac o zwolennikach aborcji? Ani ja, ani np.
            Barbinator do tej kategorii nie nalezymy. Fajnie byloby wrzucic wszystkie
            feministki do jednego worka, no coz, moze nastepnym razem Ci sie powiedzie ;-)
    • tees1 V. nie zabijaj 09.01.04, 19:11
      3 prezerwatywy kosztuja 6 zl.
      Pigulka "dzien po" 30 zl.
      Ale jak juz splodziliscie potomka, to sie nim opiekujcie, boc to czlowiek.

      "Decyzja"! Mi np. przeszkadza sasiad ktory mieszka w MOJEJ kamienicy, a
      restrykcyjne prawo zabrania mi go zabortowac (wykopany noga ciagle wraca).
      Chyba zwroce sie do podziemia. Chyba mam prawo do decyzji w mojej kamienicy!
      • Gość: Maja Re: V. nie zabijaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.04, 00:18
        A Ty nie słyszałaś jeszcze o tym, że nie ma stuprocentowej antykoncepcji? Poza
        abstynencją...
        • sagan2 Re: V. nie zabijaj 12.01.04, 15:31
          Gość portalu: Maja napisał(a):

          > A Ty nie słyszałaś jeszcze o tym, że nie ma stuprocentowej antykoncepcji? Poza
          > abstynencją...

          jak sie "zdarzy" gwalt, to nawet abstynencja nie pomoze...
    • Gość: alinka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.04, 08:34
      JESTEM ZA ABORCJA TO JEST 21 WIEK !!!!!
      • niedzwiedziczka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 10.01.04, 20:17
        Gość portalu: alinka napisał(a):

        > JESTEM ZA ABORCJA TO JEST 21 WIEK !!!!!
        A ja jestem przeciw, bo to XXI wiek.
        A teraz poprzyj swoja deklarację jakimś uzasadnieniem.
        • tad9 Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 10.01.04, 20:20

          > Gość portalu: alinka napisał(a):
          >
          > > JESTEM ZA ABORCJA TO JEST 21 WIEK !!!!!

          JESTEM ZA PALENIEM CZAROWNIC! TO JEST 21 WIEK!
          • sagan2 Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 13.01.04, 09:52
            tad9 napisał:


            > JESTEM ZA PALENIEM CZAROWNIC! TO JEST 21 WIEK!

            1. jak definiujesz czarownice w 21 wieku?

            2. kto by stwierdzal, czy rzeczona osoba to czarownica, czy nie? sad, czy moze
            "dowolne zgromadzenie" wystarczy?

            3. obecnie (21 wiek) nawet kary smierci wykonywane na najwiekszych bandziorach
            sa z zasady humanitarne (jak najmniej bolu, szybko, sprawnie i praktycznie). czy
            w zwiazku z tym zgodzilbys sie na taka "humanitarna" smierc dla czarownic, czy
            tez opowiadasz sie zdecydowanie za paleniem?
            • niedzwiedziczka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 13.01.04, 10:24
              sagan2 napisała:

              > 3. obecnie (21 wiek) nawet kary smierci wykonywane na najwiekszych bandziorach
              > sa z zasady humanitarne (jak najmniej bolu, szybko, sprawnie i praktycznie). cz
              > y
              > w zwiazku z tym zgodzilbys sie na taka "humanitarna" smierc dla czarownic, czy
              > tez opowiadasz sie zdecydowanie za paleniem?

              Sagan, a Ty uważasz, że kary śmierci na płodach, jak je nazywają zwolennicy
              dopuszczania aborcji są wykonywane humanitarnie (przypomnę łyżeczkowanie)?
              • sagan2 Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 13.01.04, 10:36
                niedzwiedziczka napisała:


                > Sagan, a Ty uważasz, że kary śmierci na płodach, jak je nazywają zwolennicy
                > dopuszczania aborcji są wykonywane humanitarnie (przypomnę łyżeczkowanie)?

                w oficjalnym jezyku aborcja nie jest kara smierci
                z formalnego punktu widzenia tez nie - kare ponosi sie za przewinienie
                mozna aborcje *co najwyzej* nazwac morderstwem, a morderstwa bardzo rzadko sa
                humanitarne

                a czy Ty, Niedzwiedziczko, uwazasz, ze kary smierci na zwierzeta "jedzeniowych",
                jak je nazywaja wegetarianie "ideologiczni", sa dokonywane humanitarnie?
                • niedzwiedziczka Re: pytanie do zwolennikow zakazu aborcji 13.01.04, 20:57
                  Niestety nie są wykonywane humanitarnie, chociaż powinny. Nawet świni nalezy się
                  szybka śmierć, a nie gotowanie żywcem.
                • Gość: boza krowka O, Sagan! IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.04, 21:55
                  Milo Cie widziec! ( no, Twoje posty)
                  Czy moglabys mi odpowiedzeic na moje pytanie, zawarte w poscie, zaczynajacym
                  ten watek?
                  Jestem nieco uparta ,wiem, ale ja odpowiedzialam Ci na pytania na forum
                  wegetarianizm, wiec i Twoja opinia mnie teraz interesuje, kiedy pytam ja.
                  pozdrawiam
                  • sagan2 Re: O, Sagan! 14.01.04, 08:26
                    odpowiedzialam Ci na watku "slawni wegetarianie". na tym forum pisalam juz
                    wielokrotnie, moje zdanie strescila Barbinator zaraz w drugim poscie. naprawde
                    nie mam juz sily pisac o tym, moze poszukasz w archiwum?
                    dzieki za wyrozumialosc ;)
                    • Gość: boza krowka Re: O, Sagan! IP: 194.95.59.* 15.01.04, 13:54
                      Nie odopwiedzialas, Sagan.
                      Kiedy w naszej wymianie postow pytalam o to, dlaczego Twoje sumienie ma
                      decydowac o moich swyborach, zniklas w ogole na jakis czas z forum.
                      Bardzo prosze o odpowiedz nam oje pytanie zawarte w poscie.
                      pozdrawiam
                      • sagan2 Re: O, Sagan! 15.01.04, 14:00
                        Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                        > Nie odopwiedzialas, Sagan.

                        odpowiedzialam w innym watku "slawni wegetarianie"
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=9701267&a=10118671
                        > Kiedy w naszej wymianie postow pytalam o to, dlaczego Twoje sumienie ma
                        > decydowac o moich swyborach, zniklas w ogole na jakis czas z forum.

                        nie "zniknelam w ogole na jakis czas z forum" (a juz na pewno nie z powodu na
                        Twoje pytanie), ale zwyczajnie wyjechalam na swieta i na wakacje. tylko tyle.

                        > Bardzo prosze o odpowiedz nam oje pytanie zawarte w poscie.

                        kilka razy juz na nie odpowiadalam, odpowiedziala tez za mnie Barbinator.
                        nie uwazam, ze moje sumienie ma decydowac o czyichkolwiek wyborach, dlatego
                        jestem przeciwna ustawie antyaborcyjnej (co wcale nie zmienia mojego zdania w
                        sprawie samej aborcji, ale to juz inna sprawa).
                        wystarczy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka