Dodaj do ulubionych

Cukierek dla trollów, OT

30.03.14, 11:15
www.youtube.com/watch?v=wUNCfUesgLw
Obserwuj wątek
    • tigertiger Re: Cukierek dla trollów, OT 31.03.14, 14:18
      a to i ja coś podrzucę. Która z was ma synusia ?
      Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę
      www.krystynajanda.pl/dziennik
      • pelorus Gender to gender 31.03.14, 14:46
        A czego byś chciała?

      • tricolour A za co miał przepraszać i prosić o wybaczenie? 31.03.14, 15:00
        Jeden ma prawo prosić, a drugi ma prawo odmówić. Więc pan odmówił, a jego sąsiadka pomogła.

        O co zatem Ci chodzi? O pomoc przy włożeniu walizki czy o to, że facet ma usługiwać kobiecie, bo jest facetem, a ona upośledzona z natury rzeczy?
      • berta-death Re: Cukierek dla trollów, OT 31.03.14, 15:38
        Mnie się też kiedyś coś podobnego przytrafiło. Też waliza niezbyt ciężka, ale z uwagi na wadę wzroku nie powinnam dźwigać niczego cięższego niż 5kg. Normalnie nie wywalam na górę walizek, no ale czasem nie ma wyjścia jak przedział pełny. No i tak rzuciłam okiem po współpasażerach i zapytałam czy ktoś by nie pomógł, no to wstała jakaś babcia, sprawnie rzuciła walizę na półkę i wróciła do swoich zajęć. Podziękowałam i tyle. ;D
        • tigertiger Re: Cukierek dla trollów, OT 31.03.14, 16:03
          ocourse:)
          Kocia chciała zrobić dobrze trollom, ale najwyraźniej za subtelną aluzję zrobiła, bo kiła mogiła nikogo video-wykładem nie poruszyła;). Wystarczy wrzucić coś z serii "feminizm kończy się gdy trzeb wnieść na X piętro szafę" i to jest radocha gwarantowana dla chama:)
          Przy okazji liczyłam, że może któraś foremka zajrzy do felietonu stad i moje pytanie: która wychowuje synunia ?
          • corgan1 Re: Cukierek dla trollów, OT 31.03.14, 23:47
            tigertiger napisała:

            > ocourse:)
            > Kocia chciała zrobić dobrze trollom, ale najwyraźniej za subtelną aluzję zrobił
            > a, bo kiła mogiła nikogo video-wykładem nie poruszyła;).

            Jakby Ci to powiedzieć.... jak oglądam filmik na jutubie albo jakiś monolog komika który ma mnie rozśmieszyć i słyszę na starcie słowo "qrwa" a gdzieś tam w trakcie padają 1-2 przekleństwa to przełączam na inny kanał. Od razu bo wiem że stężenie "qrew" jest odwrotnie proporcjonalne do merytorycznej i sensownej treści

            Dlatego jak zobaczyłem tytuł filmiku który zapodałaś to od razu zrobiłem Alt + F4. :)
      • rekreativa Re: Cukierek dla trollów, OT 31.03.14, 16:16
        I dlatego ja pakuję się zawsze w taki sposób, żebym mogła własnoręcznie to wtaszczyć do pociągu i na półki.
        Ponieważ podróżuję często, to nabrałam takiej wprawy, że "rwę" na półkę walizkę 20 kg.
        • tigertiger Re: Cukierek dla trollów, OT 31.03.14, 16:39
          Ten fragment zacytowany miał być zgodnie z tematem wątku "cukierkiem dla trolli", zaś do forumowiczek, które mają ochotę zapoznaj się z całym felietonem Jandy na ten temat kieruję tylko jedno pytanie: która wychowuje synunia ?
          • pelorus Re: Cukierek dla trollów, OT 31.03.14, 16:45

            > na ten temat kieruję tylko jedno pytanie: która wychowuje synunia ?

            Takie same idiotki co curunie.
            Jest jakaś różnica?
      • pelorus A teraz poważniej 31.03.14, 16:21
        Byłem dzieckiem. Wracaliśmy z mamą znad morza do Warszawy z wakacji. W przedziale jechał młody oficer LWP. Całą drogę nawijał, jak różnią się na korzyść oficerowie Ludowego Wojska Polskiego od tych sanacyjnych. Mama miała 152 cm wzrostu. Na dworcu Warszawskim zaczęła się mocować z walizką. Pan porucznik się nie ruszył z pomocą. Kiedy wreszcie zdjęła walizką z półki powiedziała: "Jest jeszcze jedna różnica pomiędzy oficerem teraz, a przedwojennym. Przedwojenny by mi pomógł, a teraźniejszy nie! Bo cham, to jest cham!"
        Ja tam po staremu traktuje kobiety jako istoty słabsze i będę im pomagał w miarę sił. Będę nadal podawał płaszcz, przepuszczał w drzwiach i tak dalej. I za nic mam feministyczne gadanie.
        • kocia_noga Re: A teraz poważniej 31.03.14, 19:18
          Tajger, ja juz synunia wychowałam, poszedł w świat.
          A co do ciężarów, to pracując w ogrodzie nieraz natacham się jak fizyczna robotnica w XIX wiecznej fabryce. Mój chop też.
          • tigertiger Re: A teraz poważniej 31.03.14, 19:46
            Z ciężarami i to nie takimi jak walizeczka kobiety (zwłaszcza te wyzwolone) radzą sobie bez większych problemów, to jasna spraw. Zastanawiam się tylko, jak wychodzi matkom feministkom równościowe wychowanie. Graff kiedyś pisała, że synek 4 letni pomaga ojcu w kuchni i on już od małego wie, że to mężczyźni są lepszymi kucharzami bo czerpie przydał z taty. Pisała, też że syn jest przekonany, że opiekuńczość to także cecha ojca. Nie pisała tylko, kto po tym kucharzeniu sprząta i w czym kobiety są według jej syna leprze od mężczyzn. Jednym słowem zastanawiałam się po przeczytaniu Jandy nad tym czy matki feministki oczytane i teoretycznie przygotowane do wychowywania równościowego synów swych wychowują odmiennie niż matka polka nie feministka ?
            • berta-death Re: A teraz poważniej 31.03.14, 19:59
              Cokolwiek by sobie matka feministka nie wymyśliła, to i tak ulica ją poprawi. Do jakiego wieku możesz dziecku wciskać kit? Właśnie do 4, góra 4 i pół. Bo potem to i tak koledzy będą ważniejsi. Jak to ktoś bystrze zauważył, to jest granica wieku, do którego można dziecko na emigracji nauczyć ojczystego języka. Bo potem to za cholerę nie będzie chciało gadać w języku, w którym nie będzie mogło się porozumieć z rówieśnikami.

              Lepiej postawić na zamieszkanie w odpowiedniej okolicy, pełnej feministek i feministycznych dzieciaków i posłać dziecko do feministycznej szkoły. Bo inaczej możesz sobie mówić, że wszyscy są równi, skoro koledzy powiedzą, że jest odwrotnie. A jak już nauczyciel powie, że jest odwrotnie, to matka przepadła.
              • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 06:43
                Rozumiem, że z racji kulturowo-środowiskowych genderowe wychowanie nie jest możliwe w Polsce, a już z pewnością nie było, gdy "pisklę" Koci opuściło gniazdo. Stąd jak mniemam forumowiczki omijają moje niezręczne pytanie dotyczące ich dokonywań na polu rodzicielskim. Może jednak feminizm nie kończy się na wnoszeniu szafy, bo z tym siłaczki sobie radzą same czy w zespół ale na macierzyństwie (tym po 4 roku życia) ?
                • berta-death Re: A teraz poważniej 01.04.14, 09:40
                  Wychowanie to przekazywanie komuś różnych wartości i postaw życiowych. Dziecko to nie jest bezwolna małpa, która bezmyślnie przyswaja wszystko co zobaczy u innych. A jak się takie trafi, to tutaj trzeba coś z tym zrobić i jakiś indywidualizm u niego wskrzesić.
                  Natomiast jak w domu będzie inaczej niż na podwórku, to trzeba się z tym pogodzić, że dla dziecka priorytetowe będą zasady z podwórka nie z domu. O tym najlepiej przekonują się co dnia rodzice emigracyjni, których dzieci mało, że nie chcą mówić w języku swoich przodków, to nie chcą kultywować ich tradycji, zarówno jeśli chodzi o strój, wyznanie, obrządki, czy normy zachowań. Chcą żyć jak rówieśnicy z nowej ojczyzny. Drugie pokolenie emigrantów jest nie do odróżnienia od rdzennej ludności jeśli chodzi o styl życia, wyznawane wartości i język jakim się posługują. Często nawet nazwiska zmieniają, żeby się nie wyróżniać.
                  • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 10:01
                    Ja to rozumiem i właśnie dla tego puentuje, że sprawa się rypie niezależnie od starań mam feministek. Durne powiedzonka i mity na temat umownej granicy feminizmu są powszechne i żywe, ale kompletnie nie mają nic wspólnego realiami, natomiast faktycznie granica feminizmu, a raczej mur nie do pokonania przebiega zupełnie gdzie indziej.
                • rekreativa Re: A teraz poważniej 01.04.14, 12:59
                  " Stąd jak mniemam forumowiczki omijają moje niezręczne pytanie dotyczące ich dok
                  > onywań na polu rodzicielskim. "

                  A Ty masz dzieci? Bo ja nie. No to może stąd brak odpowiedzi.
                  • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 13:33
                    Nie, ja nie mam, gdybym miała to bym pewnie o to nie pytała:)
                    Najwyraźniej źle zaadresowałam pytanie:)
                    Kocia ma syna, ale zrobiła unik, nasza moderatorka też ma, ale jeszcze w powijakach. Z poza forum wiem, że syna mają Bochniarz, Labuda,Nowicka, Dunin i Graff ale nie mam jak ich zapytać.
                    • berta-death Re: A teraz poważniej 01.04.14, 15:06
                      Są feministki, które mają dorosłych synów, mających już własne rodziny i własne życie. To do nich to pytanie. Zwłaszcza, że dorastali w czasach mniej feminizmowi sprzyjających, niż współczesne.
                      I trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że te feministki, które angażowały się w kariery społeczno polityczne, nie miały dla dzieci czasu, oddały je zapewne na wychowanie niańkom albo babciom, może mężom jak to było bardzo nowoczesne małżeństwo. W związku z tym, te czołowe to się nie liczą, bo one wpływu na synów nie miały żadnego.
                      • totorotot Re: A teraz poważniej 02.04.14, 22:46
                        feministki, które angażowały się w kari
                        > ery społeczno polityczne, nie miały dla dzieci czasu, oddały je zapewne na wych
                        > owanie niańkom albo babciom, może mężom jak to było bardzo nowoczesne małżeństw
                        > o. W związku z tym, te czołowe to się nie liczą, bo one wpływu na synów nie mia
                        > ły żadnego.

                        Bezedura :) Nie trzeba doprawdy wytrzeć dziecku każdej kupy, którą jest łaskawe zrobić, by mieć na nie wpływ. Babka, dziadek, nianki zajmują się dzieckiem w ciągu dnia, wieczorem jest czas dla rodziców i jest on więcej wart, aniżeli czas spędzony pod opieką osób trzecich.
                        Które zresztą są selekcjonowane po linii wychowawczej rodziców.

                        • berta-death Re: A teraz poważniej 02.04.14, 23:51
                          Jasne, jak komuś pobożne życzenia szczęście dają, to wszystkiego najlepszego. Weekendowi tatusiowie też tak myślą, mimo, że dla dzieci słowo tatuś to synonim słowa bankomat. Albo słowa frajer bądź menel, jak nie zarabia na tyle, żeby za ten bankomat robić.
                    • kocia_noga Re: A teraz poważniej 01.04.14, 19:10
                      tigertiger napisała:


                      > Kocia ma syna, ale zrobiła unik,

                      nie widzę związku pomiędzy sytuacją moja i mojego syna a felietonem Jandy.
                      Ale skoro oczekujesz, proszę - synunia nie wychowywałam tak jak paniusia Janda pisze, lecz starając się nauczyć go wszystkiego dobrego. Przez jakies 6 lat to się udawało nadzwyczaj dobrze, a potem wracał z podwórka i mówił, że tylko on jeden musi sprzatać. Było w tym i oburzenie i rozpacz, bo kto sprząta ten jestcw... albo baba.
                      W szkole dowiaduje się, że nie ma kobiet w historii, w telewizorze, że nie ma dziewczynek w filmach, znaczy że są g. warte w przeciwieństwie do chłopców, którzy są filmowani. Itd itp.
                      Mam nadzieję że to wystarczy.
                      • kocia_noga Re: A teraz poważniej 01.04.14, 19:13
                        kocia_noga napisała:

                        jednak mi wykropkowało. Na osiedlu chłopak który sprzątał albo pomagał mamie to c.w.e.l.
                        Podobnie z resztą uważają nasze trolle, pisząc o tym, że kobiety lecą na chamów i seksistów a pozostali faceci to c.w.e.l.e.
                        Kwestia genderowa.
                        • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 20:29
                          Nie wiem czy syn Graff będzie miał szanse wychowywać się i uczyć w genderowych placówkach, chyba to jeszcze wciąż odległa sprawa w tym kraju.
                      • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 20:17
                        Nie tylko wystarczy, ale to co opisałaś wyczerpuje temat, a moją ciekawość całkowicie zaspakaja. Dziękuję za wyjaśnienie, które pokrywa się z hipotezą przedstawioną przez Berte.
                      • berta-death Re: A teraz poważniej 01.04.14, 22:52
                        Weź poprawkę na to, że to sprzątanie to jest najbardziej poniżająca i upokarzająca czynność. Gorszy jest tylko gwałt. Jedno i drugie ma na celu pokazanie poniżanemu gdzie jego miejsce w szeregu. To osobniki o najniższej pozycji w stadzie sprzątają, podobnie jak i one są gwałcone. Każdy może sobie na wszystko wobec tej osoby pozwolić. Nie bez powodu jak w wojsku czy gdziekolwiek indziej chcą kocić koty, to im kible każą szczoteczkami do zębów szorować. Jedną z najgorszych kar jest sprzątanie, to nie prosta i w gruncie rzeczy lekka praca fizyczna jest karą, tylko publiczne stanie z miotłą i sprzątanie tam gdzie nadzorca palcem pokaże. To chodzi o upokorzenie jakie się tej osobie zadaje. Nie bez powodu praca sprzątaczki stoi najniżej w hierarchii wszystkich prac. Więc chłopak, który chce mieć jako taką pozycję w stadzie będzie się przed tym bronił rękami i nogami.
                        Ale to również świadczy o społecznej pozycji kobiet, jako tych które kojarzy się zarówno z ofiarami gwałtów jak i ze sprzątaczkami. Pranie i zmywanie garów też podchodzi pod sprzątanie.

                        Inna rzecz, że są pewne stroje, czynności i zachowania związane z płcią. I jak jeszcze dziewczyna zachowuje się jak chłopak, to nikt nic nie mówi. Czasem nawet z dumą jest to traktowane, że taka mądra. Ale jak chłopak zaczyna przejawiać kobiece cechy, to ma przewalone. I takie zmuszanie go do wykonywania babskich czynności, to jak zmuszanie go do noszenia sukienek. Musi to bunt w nim wzbudzić.
                        Z zachęceniem syna do pomocy w męskich czynnościach na ogół nie ma problemu. Półkę przywiesi, wieszak przykręci, uszczelkę zmieni, nawet samochód umyje. I jeszcze będzie z tego dumny, że go ktoś za pełnoprawnego mężczyznę uznał i dopuścił do męskich zajęć. Większość poradników wychowawczych sugeruje odwołanie się do męskości syna w razie jakichkolwiek problemów jakie sprawia. Mama, babcia, ciocia to przecież słabe kobiety, a ty Karolku to mężczyzna, musisz zachowywać się jak na dżentelmena przystało. Bądź odpowiedzialny, opiekuj się mamą, bo tatuś idzie do pracy i teraz będziesz tu jedynym mężczyzną i cały dom będzie na twojej głowie. I o zgrozo to działa. Tak zmanipulowani chłopcy naprawdę sprawiają mniej kłopotów. Tylko jakie nauki z tego wynoszą na przyszłość.
                        • totorotot Re: A teraz poważniej 02.04.14, 23:02
                          berta-death napisała:

                          > Weź poprawkę na to, że to sprzątanie to jest najbardziej poniżająca i upokarzaj
                          > ąca czynność. Gorszy jest tylko gwałt. Jedno i drugie ma na celu pokazanie poni
                          > żanemu gdzie jego miejsce w szeregu. To osobniki o najniższej pozycji w stadzie
                          > sprzątają, podobnie jak i one są gwałcone. Każdy może sobie na wszystko wobec
                          > tej osoby pozwolić. Nie bez powodu jak w wojsku czy gdziekolwiek indziej chcą k
                          > ocić koty, to im kible każą szczoteczkami do zębów szorować. Jedną z najgorszyc
                          > h kar jest sprzątanie, to nie prosta i w gruncie rzeczy lekka praca fizyczna je
                          > st karą, tylko publiczne stanie z miotłą i sprzątanie tam gdzie nadzorca palcem
                          > pokaże. To chodzi o upokorzenie jakie się tej osobie zadaje. Nie bez powodu pr
                          > aca sprzątaczki stoi najniżej w hierarchii wszystkich prac. Więc chłopak, który
                          > chce mieć jako taką pozycję w stadzie będzie się przed tym bronił rękami i nog
                          > ami.
                          > Ale to również świadczy o społecznej pozycji kobiet, jako tych które kojarzy si
                          > ę zarówno z ofiarami gwałtów jak i ze sprzątaczkami. Pranie i zmywanie garów te
                          > ż podchodzi pod sprzątanie.
                          >
                          > Inna rzecz, że są pewne stroje, czynności i zachowania związane z płcią. I jak
                          > jeszcze dziewczyna zachowuje się jak chłopak, to nikt nic nie mówi. Czasem nawe
                          > t z dumą jest to traktowane, że taka mądra. Ale jak chłopak zaczyna przejawiać
                          > kobiece cechy, to ma przewalone. I takie zmuszanie go do wykonywania babskich c
                          > zynności, to jak zmuszanie go do noszenia sukienek. Musi to bunt w nim wzbudzić
                          > .
                          > Z zachęceniem syna do pomocy w męskich czynnościach na ogół nie ma problemu. Pó
                          > łkę przywiesi, wieszak przykręci, uszczelkę zmieni, nawet samochód umyje. I jes
                          > zcze będzie z tego dumny, że go ktoś za pełnoprawnego mężczyznę uznał i dopuści
                          > ł do męskich zajęć. Większość poradników wychowawczych sugeruje odwołanie się
                          > do męskości syna w razie jakichkolwiek problemów jakie sprawia. Mama, babcia, c
                          > iocia to przecież słabe kobiety, a ty Karolku to mężczyzna, musisz zachowywać s
                          > ię jak na dżentelmena przystało. Bądź odpowiedzialny, opiekuj się mamą, bo tatu
                          > ś idzie do pracy i teraz będziesz tu jedynym mężczyzną i cały dom będzie na two
                          > jej głowie. I o zgrozo to działa. Tak zmanipulowani chłopcy naprawdę sprawiają
                          > mniej kłopotów. Tylko jakie nauki z tego wynoszą na przyszłość.


                          Ok. Ok, lepiej idzie Ci podpieranie się podrecznikami i publikacjami niz analizowanie co tam słychać w społeczeństwie, panie dzieju, na podstawie czego? Domysłów?
                          Otóż są w PL przedszkola genderowe i jest ich coraz więcej. Chłopcy i dziewczynki bez obciachu łażą tam i w różowych i w niebieskich kapciuszkach. Sprzątają podobnież.

                          Chłopcy i dziewczynki są też już przez tatów i mamy wychowywane w miarę równo, nie wiem niestety, jak to wygląda w kręgach nisko wykształconych (domyslam sie raczej, obserwowalam jedną rodzinę czyli mała proba) i nizinach spolecznych. Tam - jak zwróciłam uwage - mamusi przeszkadzało, że mój synuś popie... z wózeczkiem. Sama zaś z czwórką dzieci przez swojego samca została wywalona na bruk, wyłączył jej prąd (nożyczkami) etc.-więc jak prawdziwy chop winien się zachowywać wobec dzieci wie najlepiej (zadne wózeczki!).

                          Zmierza to w PL ku lepszemu w każdym razie.
                          • porazostatni Re: A teraz poważniej 03.04.14, 02:05
                            A to nie gonią ? Bo to ostatnio prasa pisała, że sabotują, w mniejszych miejscowościach sprawdzają z księdzem, czy nie ma gender. W Białymstoku kilka szkół wycofało się z programu, bo nie będą o uczyć o homoseksualistach.
                        • totorotot Re: A teraz poważniej 02.04.14, 23:04
                          berta-death napisała:

                          > Weź poprawkę na to, że to sprzątanie to jest najbardziej poniżająca i upokarzaj
                          > ąca czynność. Gorszy jest tylko gwałt


                          Błagam.
                          Inteligentna, kochana istoto, nie brnij tak...
            • kocia_noga Re: A teraz poważniej 01.04.14, 08:49
              tigertiger napisała:

              wychowują odmi
              > ennie niż matka polka nie feministka ?

              Matki nie wychowują samotnie synów ani córek z resztą też. Dzieci wychowuje społeczeństwo - koledzy i koleżanki z podwórka, przedszkole, to co widzą na ulicy, w telewizji, czego i jak uczą się w szkole itd. Dzieci szybko orientują się, co i jak. Gdyby matki żyły na bezludnej wyspie, to co innego. Matki feministki mogą uwrażliwiać dzieci na nierówności, niesprawiedliwość, na dostrzeganie interesów innych grup ludzi poza swoją własną, ale nigdy nie będa w stanie zadecydować za dziecko. Zwalanie skutków całego procesu wychowawczego na matkę jest podłe.
              • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 09:20
                Obarczaniem matek, kobiet nie było moim celem. Raczej naszła mnie taka oto refleksja, że to nie wobec przeszkód natury fizycznej feministki są bezradne (taki mit wszak pokutuje w społecznej światowości). Być może feministki ponoszą największa klęskę (bo osobistą) gdy nie uda się im jako matkom zaszczepić równościowych postaw i myślenia we włamanym potomstwie, a zwłaszcza synach.
                • pelorus Jednym słowem spisek ludzkości przeciwko 01.04.14, 09:37
                  feministkom. Radzę zastosować opcję zerowa. Jak Pol Pot. Uznał, że nie da się wychować społeczeństwa, więc postanowił je skasować i zacząć wszystko od nowa.
              • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 15:07
                Zwalanie skutków całego procesu wychowawczego na matkę jest podł
                > e.

                Nie biorę tej uwagi do siebie, bo ja odnoszę się do tego konkretnego fragmentu.

                To nasza wina. Rozczarowane życiem i naszymi mężczyznami przerzuciłyśmy całą miłość, nadzieję i uwielbienie na synów. Wychowałyśmy takie pokolenie mężczyzn. Czy znasz matkę, która nie usługiwałaby całe życie synowi jak niewolnica, i jeszcze nie byłaby z tego powodu najszczęśliwsza? Ja nie znam. To wszystko nasza wina, niestety. Mieszkam z synem i jego rodziną. Kilka dni temu wróciłam z sanatorium. Walizkę zostawiłam przy drzwiach wejściowych i mój syn mijał ją bezrefleksyjnie cały dzień, a wieczorem, kiedy już uśpiłam małego, wniosłam ją sama do mojego pokoju na górę. Normalne, westchnęła. A przypatrzyłam się potem jak karmiła wnuka, rozbierała, zdejmowała mu kapcioszki, sprzątała jego zabawki przed snem i słyszałam, jak on nie reaguje na żadne jej prośby i tłumaczenia, że ma gościa, i słuchałam jak czytała mu do snu, mimo że ja siedziałam sama i czekałam na nią, bo protestował głośnym rykiem, kiedy przerywała czytanie. Kiedy wróciła i wreszcie siadłyśmy razem zdenerwowana tłumaczyła, że popłakał się, bo dzieci są teraz mało odporne, że musi uważać co mu czyta, że szczególnie chłopcy są teraz bardzo delikatni. Dziewczynki są dużo mniej wrażliwe.
                www.krystynajanda.pl/dziennik
                • berta-death Re: A teraz poważniej 01.04.14, 15:17
                  Ten fragment to akurat brzmi jak frustracje teściowej, która nie może się pogodzić z tym, że nikt koło niej nie skacze a dla synowej ważniejsze jest dziecko niż teściowa.
                  • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 18:03
                    Dla mnie to rozczarowanie matki, która przyznaje się do porażki wychowawczej, matki, która po ślubie syna stają się niewygodną kulą u nogi - teściową dla małżonki syna, które to po ślubie przejmuje nad nim i jego życiem rodzimym pełną kontrolę. To jednak nie zmienia faktu, że z punktu widzenia tej matki, to ona sama czuje się odpowiedzialna za wychowanie syna i nawet wie dla gdzie dokładnie popełniła błąd. Przyjęłaś punkt widzenia typowy dla synowej, a nie matki :) ciekawe dla czego ?:)
                  • kocia_noga Re: A teraz poważniej 01.04.14, 19:17
                    berta-death napisała:

                    > Ten fragment to akurat brzmi jak frustracje teściowej,

                    Dlamnie cały ten felieton to labidzenie paniusi Jandy która żadną tfu feministką przecież nie jest. I te jej gadanie, ze rozczarowałyśmy się facetami i że biegałyśmy i usługiwałyśmy synusiom odnosi się własnie do takich mieszczańskich paniusi jak ona.
                    • berta-death Re: A teraz poważniej 01.04.14, 22:29
                      Na FK w wątku na ten sam temat napisałam, że to jakaś zmiana opcji z jej strony. Bo jeszcze parę lat temu chwaliła się, że lała synów a córkę zaniedbywała. W 100% wpasowała się z modelem wychowawczym w kanon lat 70, więc niech teraz nie labidzi, że dzieci odpłacają jej pięknym za nadobne. Może z głodu, chłodu i chorób umrzeć jej nie dadzą, tak jak ona im nie dała, ale niech nie liczą na jakieś cieplejsze gesty, czy noszenie walizki babie, która jak widać sama sobie świetnie z nią poradziła.
                      • znana.jako.ggigus no właśnie czy Janda to ikona feminizmu, że 02.04.14, 11:10
                        dykustujecie tu o niej?
                        wiele lat temu, kiedy jej dzieci były małe, synowie, obfotografowała się w Twoim Stylu (czy to pismo jeszcze istnieje...?) zgodnie z modą neoliberalną - kariera artystyczna, dzieci płci męskiej i piękne ciało zaraz po porodzie.
                        Przesłanie do czytelniczek: do roboty, kochana!
                        Jest dobrą aktorką i Łapicki pisał o tym, jak zdawała do szkoły teatr. i z powodu zarypistych nóg nie była ulubienicą kobiet w komisji.
                        Ale feministką nie jest i synów nie wychowywała chyba w duchu feministycznym.
        • bene_gesserit Re: A teraz poważniej 31.03.14, 22:22
          pelorus napisał:


          > Ja tam po staremu traktuje kobiety jako istoty słabsze i będę im pomagał w miar
          > ę sił. Będę nadal podawał płaszcz, przepuszczał w drzwiach i tak dalej.
          To fantastycznie. Chociaż szkoda, że otaczają cię osoby, które są tak słabe, ze wymagają pomocy przy zakłaniu płaszcza i otwieraniu drzwi. :/ Mieszkasz w najbardziej geriatrycznej części Florydy, czy jak?
          • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 08:16
            Perhaps w Orlando na Florydzie, gdzie w bajkowym świecie szowinisty Walta kobiety są księżniczkami z pąsowymi licami, a mężczyźni rycerzami klękającymi przed damami i w uniżonym pokłonie całują ich dłonie.:)
            • kocia_noga Re: A teraz poważniej 01.04.14, 08:51
              tigertiger napisała:

              > Perhaps w Orlando na Florydzie, gdzie w bajkowym świecie szowinisty Walta kobie
              > ty są księżniczkami z pąsowymi licami, a mężczyźni rycerzami klękającymi przed
              > damami i w uniżonym pokłonie całują ich dłonie.:)

              Raczej tam, gdzie ludzie ważą po 250kg i nie sa w stanie ubrać się samodzielnie, a tym bardziej dosięgnąć klamki.
              • tigertiger Re: A teraz poważniej 01.04.14, 09:28
                Na Florydzie jest jedno miasto gdzie poziom otyłości w tym stanie jest najwyższy, to Lakeland-Winter Haven więc Floryda to może być dobry trop i pod kątem geriatrii na metr kwadratowy ale i otyłych tam nie mało.:)
          • pelorus Wcale nie słabe, tylko normalne 01.04.14, 09:35
            Tym się ludzie różnią od zwierząt, że między innymi maja świadomość tradycji. Feministki widać tego nie mają.
            • berta-death Re: Wcale nie słabe, tylko normalne 01.04.14, 09:45
              Ludzie to tak średnio są przywiązani do tradycji, właśnie w przeciwieństwie do zwierząt, które nie są elastyczne. Inaczej nie zeszli by z drzew, nie wymyślili rolnictwa, nie zrobili rewolucji przemysłowej, nie przenieśli się do internetu, nie skolonizowali całej kuli ziemskiej. To co było korzystne dla jednego pokolenia, może się okazać destrukcyjne dla kolejnego, stąd dzieci i młodzież instynktownie zachowują sceptycyzm i krytycyzm w stosunku do rodzicielskich postaw i wartości. Za samego mojego życia świat w jakim żyję zmienił się z 5 razy, o ile dobrze liczę. I za każdym razem styl życia z poprzedniego świata, zupełnie nie przystawał do kolejnego.
              • tigertiger Gdzie jest Kocia ? 01.04.14, 10:04
                z swym apelem, aby nie oswajać trolików, których tu jest bez liku?
                • kocia_noga Re: Gdzie jest Kocia ? 01.04.14, 19:21
                  tigertiger napisała:

                  > z swym apelem, aby nie oswajać trolików, których tu jest bez liku?

                  Kocia sadziła ziemniaki i wyznaczała ścieżki a także granice trawnika. A trolli tu jest aż dwóch i nikt ich nie dokarmia, choć język swierzbi bo straszne durnoty wypisują.
                  • tigertiger Re: Gdzie jest Kocia ? 01.04.14, 21:05
                    Rozumiem Kocia, że moje tłumaczenie niegroźnemu trolikowi, młodemu i głupiemu ale nie agresywnemu było dokarmianiem, a Berta robi coś z goła innego wdając się w dysputy z kimś kto za nazwanie go "trolikiem" dostaje piany i wyzywa mnie od bolszewiczek bom feministka. Może to tylko prima a primaaprilisowy żart ? Jeśli Berta nie dokarmia nagminnie trolli według Ciebie, a ja tak i den fakt należało mi uświadomić to mogę tylko wyrazić swoje wielkie zdziwienie. No cóż chyba czas na mnie, dygnę więc i się pożegnam, bom się zasiedziała choć i tak nie często tu w ostatnim czasie wpadłam. Wszystkiego dobrego :)
                    • kocia_noga Re: Gdzie jest Kocia ? 02.04.14, 07:38
                      tigertiger napisała:

                      Jeś
                      > li Berta nie dokarmia nagminnie trolli według Ciebie, a ja tak i den fakt należ
                      > ało mi uświadomić

                      Matko jedyna! Proszę cię, mnie też zwracają uwagę często osoby które same karmią, kazda karmi od czasu do czasu, albo ocenia inaczej niż inne osoby tu się wypowiadające i kto dla jednych jest trollem ewidentnym z którym nie ma najmniejszego sensu wdawać się w pogawędki, dla innych jest kims komu warto cos wyjaśnic, prostowac, dyskutowac.
                      • tigertiger Re: Gdzie jest Kocia ? 02.04.14, 11:52
                        W tej konkretnej sprawie dostrzegasz sens pisania z trollem ziejącym nienawiścią do feministek, a w tym, że młodemu dziecku tłumaczy się sprawy dla niego jeszcze nie zrozumiałe, który nikogo nie obraża, a jedyne co potrafi odpisać to "nie jestem głupi". Mój wpis pozostał zresztą bez jego odpowiedzi, ale zasłużył sobie na naganę z Twojej strony i nadal nie rozumiem dla czego. Gdy zaś Berta agresywnym trollom coś tłumaczy , ten troll czuje się zauważony i kontynuuje rozmowę. To to jest właśnie karmienie. Karmienie trolla który jest agresywny i nienawiści swej do feministek nie ukrywa. Ale według Ciebie wszytko gra w przeciwieństwie gdy dziecku się coś tłumaczy. No dobrze nie muszę tego pojmować. Kolejna spraw wrzucam link w temacie przez ciebie założonym i nie zauważonym, aby podbić myśl sądząc, że załapałam twe intencje. No nie niestety. Trolle oczywiście się cieszą, ale forumowicz nie skumały, że chodziło "o cukierek dla trola. I dawaj przechwalac się jakie to z nich siłaczki i w jakiej to wzgardzie mają Jade- panusię. Tłumaczę, że gdyby zechciały to moje pytanie zaczepne odnosi się do tego co dalej w felietonie. No nie nikt nie bedzię czytał bo przecież Janda nie feministka i dalej nie mogę przebić się ze swoją myślą. Potem daje cytat owszem z felietonu Jandy, ale to nie jej słowa, więc nie chodzi o jej pomstowanie na synuania. No tak ale co z tego skoro nie zrozumiane są moje intencje. No tak ale skoro nie feministka wychowała syna to co do tego ma matka feminista. A no ma też synów wychowuje i co lepiej jej to wychodzi? Nie bo system, bo społeczeństwo, bo niania, bo koledzy, bo kutura, bo nie się na dzieci nie decyduje. Naszła mnie wiec refleksja, że feminizm kończy się tam gdzie zaczyna się macierzyństwo. No dobrze podaje się, widać moje myślenie jest jakiś inne, jak wrzucasz film to go oglądam od początku do końca, jak ktoś wrzuca link i jest to długi eleborat to nie czytam ale i się nie wypowidam w temacie, bo się z nim nie zaponalam, a jak trafiam na rzucajacego jaden trola to mu nie robie wykladu. Młodeym tłumaczę bo widze w tym sens zwlaszcza gdy sa jeszcze koplenie nei ugruntowani. I tak się zwyczajnie zastanaiwm co ja tu robię. Już wszytko tu bylo po sto razy omawiane, przpychanki z trolami wcale mnie nie bawią, nieporozumienia z foremkami tym bardziej, a jeśli bolszewicak feministka was nie razi i na kosz nie klikacie za to moja odpowiedz dziecku była warta redakcji, a watek skasowano to moge dojsć tylko do jednego wniosku. Zasiedziałym się tu, ale nie wiem po co macie tu swoje własne doskonałe towarzystwo i godnych dyskusji trolli z którymi sens widzicie odpisywać. Jeszcze dwa lata temu było tu i o czym i z kim podyskutować. Ot i tyle tytułem wyjaśnienia.
                        • kocia_noga Re: Gdzie jest Kocia ? 02.04.14, 19:04
                          tigertiger napisała:

                          > W tej konkretnej sprawie dostrzegasz sens pisania z trollem ziejącym nienawiści
                          > ą do feministek, a w tym, że młodemu dziecku tłumaczy się sprawy dla niego jesz
                          > cze nie zrozumiałe, który nikogo nie obraża, a jedyne co potrafi odpisać to "ni

                          Nagromadziło się w tobie jakies rozgoryczenie, czujesz się niesprawiedliwie potraktowana. Bardzo mi z tego powodu przykro, ale to zawsze jest tak, ze ktos uzna, że osoba X jest trollem, z którym nie ma sensu wdawać się w kontakt, a inny ktos uzna inaczej. I tego nie bierzesz pod uwagę. Ja np przewaznie odpowiadam na posty Tada, który tu jest wrogiem nr 1 i zbieram za to cięgi, ale takie jest życie. Nie ma obiektywnego wskaźnika trollowatości. Postaram się na przyszłość nie robić ci uwag na temat karmienia, bo widzę, że bierzesz to bardzo osobiście.
              • pelorus Cyywilizaja podlega ewolucji. Nikt tego 01.04.14, 10:30
                nie kwestionuje. Ale obrzucanie błotem tych co myślą inaczej, nie ma nic wspólnego z postępem. Poniżej jedna pani napisała, że jestem trollem. Widocznie dla feministycznej bolszewiczki inne poglądy są niedopuszczalne. Można i tak, ale to jest jedna z przyczyn marginalizacji ruchu.
                Zero dyskusji, tylko admiracja.
            • porazostatni Re: Wcale nie słabe, tylko normalne 03.04.14, 01:39
              Tradycja ma to do siebie, że zmienia na przestrzeni lat. Gdyby przodkowie trzymali kurczowo to zostaliby na drzewach. Ze zwierzętami to nie masz racji. One też się uczą. W Wielkiej Brytanii, ptaki nauczyły się zdejmować folię z butelek po mleku. Następnego pokolenia też to praktykowały, a w genach tego nie odziedziczyły.
        • porazostatni Re: A teraz poważniej 03.04.14, 01:48
          Pewnie jak w starym dowcipie z harcerzem, co to na siłę przeprowadzał babcię przez ulicę, mimo że nie chciała.

          > Ja tam po staremu traktuje kobiety jako istoty słabsze i będę im pomagał w miar
          > ę sił. Będę nadal podawał płaszcz, przepuszczał w drzwiach i tak dalej. I za ni
          > c mam feministyczne gadanie.

          To ja myślałam, że będziesz wspierał charytatywne cele, wnosił szafę na trzecie piętro, ewentualnie zakupy schorowanej sąsiadce. Aż się wzruszyłam dobrocią serca, w pomaganiu w pierdołach, w których poradzą sobie bez ciebie.
          • pelorus Nie chodzi o pierdoły 03.04.14, 09:54
            Jest coś takiego, co się wyniosło z domu, co już siedzi w podświadomości. A szafa? To chyba oczywiste, że ja 185 cm, 90 kg, to robię, a nie moja żona. Ja nie widza nic złego tej galanterii.
            Ale na przykład też mnie wq..... jak widzę mlask Kaczora na dłoni jakiejś posłanki na przykład. Zresztą bardzo mechaniczny. Całowanie w rękę zresztą wyraźnie wychodzi z mody.
            Ja ten zwyczaj rezerwuję tylko żonie i kiedyś mamie, jak żyła. jako sposób wyrażania uczucia.
            • corgan1 Re: Nie chodzi o pierdoły 04.04.14, 17:26
              > A szafa? To chyba oczywiste, że ja 185 cm, 90 kg, to robię, a nie moja żona. Ja nie
              > widza nic złego tej galanterii.

              Jest różnica w pomocy żonie, matce i córce a co innego "pomagać" sfochowanej artystce! która ma pretensje że ktoś niedostatecznie prosił ją o wybaczenie że niczym służący nie będzie w stanie jej w 100% obsłużyć. Tzn nie tyle pomagać co obługiwać bowiem "fajny i dobrze wychowany mężczyzna" jest dzisiaj synonimem służącego który ma być na każde skinnienie obcych księżniczek.

              > Całowanie w rękę zresztą wyraźnie wychodzi z mody.

              I słusznie. Powód jest banalny - kobiety które kiedyś były symbolem czystości i porządku również nie zachowują higieny i np. nie myją rąk po wyjściu z kibla.
      • corgan1 ty nam cukierek a ja Tobie torcik :) 31.03.14, 23:15
        > [i]Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc
        > mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko
        > i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam,
        > ani pani wybaczy…

        Ani padnięcia na kolana ani "całuje stópki szanowna pani". Wy nam "wymawiacie służbę" i "już mu zupę nie ugotuję", my wam "nie wrzucę pani lekkiej walizki na górną półkę" i od razu jest kwik. To jak to jest?

        Poza tym pani Janda Krystyna nie jest genderowo uświadomiona i kieruje się stereotypami płci skoro uważa że jedynym osobnikiem zdolnym do wrzucenia walizki jest wyłącznie mężczyzna, co ustawia ich jako jedyne istoty zdolne do darmowych prac fizycznych podczas kiedy kobiety są coraz silniejsze, nie ma powodów żeby nie mogły same wrzucić tej walizy na półkę i same mogą robić rzeczy zarezerwowane dotychczas kulturowo wyłącznie dla mężczyzn.

        ps: czy na naukach gender mówi się chłopcom (przebranym w sukienki z pomalowanymi paznokciami) że nie muszą już wykonywać czynności zarezerwowanych dotychczas dla chłopców w noszenie dziewczynkom walizek?

        > Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę
        > zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę

        No i super. Skoro panie dają sobie radę z walizkami to może na którymś tam dalszym etapie - praca na kopalni? Nie od razu, bo staroświeckie, postempowe, nowoczesne i spełnione kobiety nie są w pełni gotowe do przyjęcia ról tradycyjnie zarezerwowanych dla mężczyzn.

        www.krystynajanda.pl/dziennik
        > W tramwaju wszyscy mężczyźni siedzieli, kobiety stały.
        > Przy wysiadaniu nikt z panów mi nie pomógł, jakaś pani wsiadająca do tramwaju
        > odsunęła się i wstrzymała innych wsiadających, robiąc mi więcej miejsca.

        To straszne. To zupełnie inaczej niż w Warszawie po której pani Janda tramwajem pewnie nie jeździ czyli kiedy to tramwaju/autobusu wchodzi mężczyzna o kulach (bez względu na wiek) to o ile staruszkom to jako tako ustępują naprawdę nigdy nie widziałem żeby kobieta ustąpiła młodemu (!) mężczyźnie o kulach, z unieruchomioną nogą albo reką.

        ps: te kobiety co stały to wszystkie były w ciąży, o kulach, były staruszkami albo z dziećmi na ręku że trzeba im było ustępować miejsce?

        > Rozczarowane życiem i naszymi mężczyznami przerzuciłyśmy całą miłość, nadzieję
        >i uwielbienie na synów. Wychowałyśmy takie pokolenie mężczyzn. Czy znasz matkę, która nie
        > usługiwałaby całe życie synowi jak niewolnica, i jeszcze nie byłaby z tego powodu
        > najszczęśliwsza?

        Pani Janda Krystyna miesza 2 zupełnie różne zjawiska i wyciąga z nich fałszywe wnioski. To że współczesne kobiety przerzucają swoje deficyty i problemy na dzieci zwłaszcza na synów to zupełnie inna para kaloszy od niewrzucenia walizki na półkę i nieustępowanie miejsca w tramwaju komuś tylko dlatego że ma cipkę i cycki.
        • porazostatni Re: ty nam cukierek a ja Tobie torcik :) 03.04.14, 02:00
          >praca na kopalni? Nie od razu, bo staroświeckie, postempowe, nowoczesne i spełnione kobiety nie są w pełni gotowe do przyjęcia ról tradycyjnie zarezerwowanych dla mężczyzn.

          Ech, ta wiedza historyczna o kopalniach. Tu proszę jakie nie gotowe. Jeszcze trochę kapitalizmu i wróci do tradycji - w kopalniach oprócz kobiet będą konie i dzieci.
      • porazostatni Re: Cukierek dla trollów, OT 03.04.14, 01:32
        Już to podchwycił inny portal i wyszło, że... feministów w Polsce wielu.
    • eat.clitoristwood Nie da się tu założyć wątku o wymowie neutralnej. 02.04.14, 21:25
      Albo zostanie zesłany na oślą banicję albo w pierwszej odpowiedzi skażony ideologią. :)
      • pelorus Fakt. Cień zwatpienia w słuszność 02.04.14, 21:51
        feminizmu i jesteś trollem.
        Nawet proste pytanie to dla nich obraza.
        Działają pod wpływem swojego lustra.
        • eat.clitoristwood Re: Fakt. Cień zwatpienia w słuszność 02.04.14, 22:03
          To było do mnie?
    • jagokicia Re: Kicia jak zwykle puściła bąka. 04.04.14, 21:13
      Widzisz Kicia. W Twoim przypadku sprawdza się stare przysłowie "głodnemu chleb na myśli".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka