Dodaj do ulubionych

Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie?

21.12.04, 21:41
Tytułowe pytanie jest zasadne, zwłaszcza w świetle hipotez dr. Środy (1). Czy
feministki mogą świętować święta patriarchalnej religii pośrednio
przyczyniającej się do przemocy wobec kobiet? Chyba, nie, ale ....

(1). Z tajemniczych powodów feministki mają skłonność do tytułowania
Środy "profesorką". Mają jakieś podziemne uczelnie z własnymi tytułami?
Obserwuj wątek
    • Gość: er_el Czy ateiści obchodzą Boże Narodzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 02:07
      • dokowski Dla mnie jest to pogańskie święto zwycięstwa... 22.12.04, 20:45
        ... światła nad ciemnością. Głównym dniem świątecznym jest Wigilia, gdyż w tym
        dniu po raz pierwszy czuje się, że dzień jest dłuższy. Czekam na spóźniającą
        się pierwszą gwiazdę i cieszę się, jak kiedyś prasłowianie w tym dniu, że mroki
        ustępują.
        • kocia_noga Re: Dla mnie jest to pogańskie święto zwycięstwa. 23.12.04, 16:51
          Owszem , to starożytne święto związane z astronomią - jasne .Urodzenie Jezusa
          prawdopodobnie miało miejsce w kwietniu .Własnie dlatego jest takie nastrojowe -
          jest w nim coś odwiecznego.
    • Gość: BD Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? IP: 195.164.48.* 22.12.04, 09:31
      > (1). Z tajemniczych powodów feministki mają skłonność do tytułowania
      > Środy "profesorką". Mają jakieś podziemne uczelnie z własnymi tytułami?

      Środa się chyba niedawno habilitowała - nie wiem czy przypadkiem nie czyni jej
      to automatycznie profersorem UW (uczelnianym, a nie tytularnym). Może dlatego?

      pozdrawiam,

      Bd
      • nkosikazi Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 22.12.04, 11:49

        >
        > Środa się chyba niedawno habilitowała - nie wiem czy przypadkiem nie czyni
        jej
        > to automatycznie profersorem UW (uczelnianym, a nie tytularnym). Może dlatego?


        Właśnie dlatego.
    • muchomorek74 Pani "profesor" Środa 22.12.04, 09:35
      Dla niewtajemniczonych wyjaśniam. Pani Magdalena Środa ma stopień naukowy
      doktora. Czyli powinniśmy napisać dr M.Środa (bez kropki po dr).Pani profesor
      moglibyśmy napisać gdyby p. Środa miała CO NAJMNIEJ stopień doktora
      habilitowanego (dr hab. [tym razem z kropką]).Chociaż i w tym przypadku jest to
      zwyczajowo przyjęte. Zatem p. Środa nie jest profesorem a takie tytułowanie jej
      jest oczywistym nadużyciem.

      Co do "naukowca" Środy to już się wypowiadałem. Naukowiec dąży do prawdy
      obiektywnej posługując się wynikami własnych badań. Pani Środa podaje bez
      żenady publicznie swoje fobie i bezczelnie przedstawia je jako fakty.

      No cóż stopnie naukowe nie uwalniają od głupoty :-(
      • Gość: sagan Re: Pani "profesor" Środa IP: *.desy.de 22.12.04, 14:58
        sroda ma tytul dr hab.

        kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53581,2447577.html
        • muchomorek74 Re: Pani "profesor" Środa 22.12.04, 21:06
          Sprawdziłem dokładnie masz racje właśnie się habilitowała. Tym gorzej dla
          Uniwersytetu Warszawskiego. Jak to możliwe że ktoś kto zna j. angielski w tak
          nikłym stopniu został habilitowany? To skandal!!! Znam doskonale wymagania
          stawiane doktorantom i wiem że pani Środa nie miałaby najmniejszych szans na
          egzaminie z tego języka. Bez zdania tego egzaminu nie można przystąpić do
          obrony pracy doktorskiej.A ta się habilitowała!!! Czy na jej Wydziale cokolwiek
          się wymaga od habilitanta? Jak bez znajomości angielskiego pani Środa cokolwiek
          publikuje!!! i gdzie!!! w "Zadrze" czy "Zeszytach parafialnych".(Dla tych
          którzy zechcą bredzić że nie musi dodam że to podstawowy język jakim
          porozumiewają się naukowcy z wielu krajów i w jakim publikuje się prace naukowe)
          No po prostu ręce i nogi opadają jak mamy takich "naukowców" od 7 boleści.
          Skandal skandal skandal...
      • Gość: nietakasama Re: Pani "profesor" Środa IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.04, 21:19
        Nie bardzo rozumiem dlaczego piszesz
        >Pani Środa podaje bez
        > żenady publicznie swoje fobie i bezczelnie przedstawia je jako fakty.
        > No cóż stopnie naukowe nie uwalniają od głupoty :-(

        Po 1: w ktorym momencie przedstawiła swoja teze jako fakt>

        po 2.: czy nie uważasz ze w słowach ktore wqypowiedziala jest spory material do
        refleksji i że nie można jej odmówić choć po częsci racji?
        Nie uważam ze [powiedziala cos tak bulwersujacego, aby zaslugiwala na
        okreslenia ktore padają pod jej adresem.
        Nawet jeśli założymy że podjęła sie krytyki kościola, to przecież kościoła jako
        instytucji a nie fundamentów wiary.

        • muchomorek74 Re: Pani "profesor" Środa 23.12.04, 00:48
          Szanowna Pani

          Nie chciałbym aby poczuła sie Pani obrażona tym co za chwilę napiszę bo uważam
          Panią za jedną z bardziej rozsądnych dyskutantek. Bez porównania do tych które
          są wstanie wypisywać największe głupoty w obronie feministki-Środy.

          Po pierwsze Kościół pisze się z dużej litery (nie mówimy o budynku). Nie obraża
          to mojej wiary ale dużo mówi o piszącym. Mówi mi że mam doczynienia z
          ateistą/ką.

          Po drugie śpieszę z DOKŁADNYMI cytatami z minister Środy która wmawia mi swoje
          fobie jako fakty obiektywne:

          Cytat z Magdalena Środa, Radio TokFM czwartek 9.12.2004 audycja:"Poranek w toku"

          "...kobieta jest (w pismach patrystycznych przyp. muchomora) narzedziem pełnym
          nieuporządkowania pełnym namiętności a więc trzeba ją podporządkować mężczyźnie
          no tak po prostu jest no taka była i jest nasza kultura że ta kobieta jest
          podporządkowana i musi być mężczyźnie ponieważ jest słabsza nawet na skutek
          grzechu pierworodnego jakby więcej ucierpiała i jej wola nie potrafi realizować
          celów które są wpisane w naszą kulturę więc po prostu taka jest ta religia i
          taka jest ta kultura i dlatego taka jest ta pozycja kobiet nie oceniam tego
          tylko podaje jako fakt."

          Czyli jasno wynika wg pani Środy że gorsza pozycja kobiet wynika z kultury i
          religii. To ABSURD nie fakt obiektywny.Patrz dyskusja niżej.

          Kolejny DOKŁADNY cytat (troche wcześniej ta sama audycja TokFM):

          "...jaki wpływ ma religijność wogóle ma na sytuacje kobiety w obrębie rodziny i
          sytuację kobiety w obrębie społeczeństwa i wszyscy się zgodziliśmy że ma nie
          najlepszy wpływ ponieważ religia ustawia strukturę społeczeństwa i ustawia
          strukture rodziny i w obrębie tej struktury kobieta ma położenie gorsze niż
          mężczyzna i może być to za jedna z przyczyn przemocy wobec niej"

          Religia nie ustawia struktury społeczeństwa ponieważ była ona już
          dawno "ustawiona" przez naszą biologię.
          Kobieta nie ma gorszej pozycji tylko ma inne zadania w rodzinie i w
          społeczeństwie determinowane przede wszystkim przez naszą biologię.
          Pani "naukowiec" tego nie wie?

          Prosty przykład: Wiele zwierząt wyżej uorganizowanych kojarzy się w pary. W
          takiej parze występuje naturalny podział zadań np. podczas opieki nad
          potomstwem. Pytanie dlaczego? I dlaczego ten podział jest powszechny?
          Czy zachowanie zwierząt determinuje kultura czy religia? Czy samica wysiaduje
          jaja a samiec poluje (lub jest odwrotnie) bo jej tak nakazuje Kościół czy
          religia? NIE. Więc co? Biologia i strategie przetrwania.Podział ról w rodzinie
          jest potrzebny i konieczny. Rodzina to ewolucyjnie najbardziej wydajny układ
          dlatego tak długo przetrwał. Kościół ten stan rzeczy zastał a nie stworzył (i
          go utrwala to prawda).
          Jeśli równouprawnienie to zaprzeczenie podziałowi ról samca i samicy to jest to
          zawracanie ewolucji kijem i jest niewykonalne.
          Jestem w stanie udowodnić to że podział ról jest KONIECZNY i jest najbardziej
          trwałą strategią przetrwania gatunku (nie tylko Homo Sapiens)

          Pozdrawiam Muchomor.
          • arphar Re: Pani "profesor" Środa 23.12.04, 01:54
            Jesli wytyka sie komus bledy, to lepiej samemu gorszych nie popelniac. Nie
            lubie pokazywac innym gdzie popelniaja bledy, ale co mi tam. Nic agresywnego,
            bo agresji tutaj na tym forum jest i tak za duzo, ale prosze zwrocic uwage na:

            Jesli sie cytuje pisemnie czyjas wypowiedz ustna, wypadaloby jednak stosowac
            poprawna interpunkcje. Kazdy przeciez wie, ze postawiony nie tam gdzie trzeba
            przecinek potrafi zmienic znaczenie calego zdania.
            Jesli cytuje sie czyjas odpowiedz na pytanie, trzeba tez zacytowac pytanie.


            PS
            Kolejne absurdalne porownanie czlowieka do zwierzecia.
            Mi sie jednak wydaje ze spolecznosc ludzka jest troche bardziej skomlikowana
            niz jakies kaczuszki czy wielblady.
            Tak, pozycja kobiety zaczela byc jaka jest (jeszcze niestety) oczywiscie z
            powodu biologi. Ale dawno zeszlismy z drzewa. Juz dawno kobieta przestala
            pelnic fukcje "samicy". A mezczyzni "samca". Wybacz, ale obrazaja mnie takie
            twierdzenia. A dlaczego? A dlatego, ze jakos nie w smak mi poczucie, ze moim
            obowiazkiem jest pobiegac za zwierzynka, a potem zaplodnic samiczke. Osobiscie
            cenie sobie to, ze czlowiek wykroczyl "odrobinke" w swojej ewolucji poza
            zachowania stricte instynktowne.

            Jak dla mnie, jest Pan szowinista. Jesli sie Pan za takiego nie uwaza, to
            prosze przemyslec swoje slowa.
            Moze sie myle. Ale wiem co czuje czytajac Pana post.
            • muchomorek74 Re: ? 23.12.04, 03:14
              Jeśli ktokolwiek odczyta mój poprzedni post jako agresywny to z góry
              przepraszam, nie miałem takiego zamiaru.

              > Jesli sie cytuje pisemnie czyjas wypowiedz ustna, wypadaloby jednak stosowac
              > poprawna interpunkcje. Kazdy przeciez wie, ze postawiony nie tam gdzie trzeba
              > przecinek potrafi zmienic znaczenie calego zdania.

              Przytoczone zdanie i bez interpunkcji jest jasne i czytelne.Tego typu
              komentarze przypominają mi feministki "zdanie wyjęte z kontekstu"

              > Jesli cytuje sie czyjas odpowiedz na pytanie, trzeba tez zacytowac pytanie.

              To była swobodna wypowiedź Pani Środy nie odpowiedź na pytanie. Proszę
              posłuchać tą audycję.

              Cytat był spisany dokładnie z mp3-ki aby pokazać jednej z pań że p.Środa
              rzeczywiście swoje fobie traktuje jako fakty.
              (A z faktami się przecież nie dyskutuje)

              > Kolejne absurdalne porownanie czlowieka do zwierzecia.
              > Mi sie jednak wydaje ze spolecznosc ludzka jest troche bardziej skomlikowana
              > niz jakies kaczuszki czy wielblady.

              To co napisałem jest swierdzeniem znanych faktów. Bezpośrednie przenoszenie
              analogii ze świata zwierząt do naszego byłoby prymitywne. Ja tylko pokazuję
              mechanizmy.Czuje dystans dzielący Homo Sapiens od innych zwierzaków. Jednak
              nasze zachowania nie biorą się znikąd.Kultura, nauka, filozofia proszę bardzo
              ale są one wtórne i wypływają z naszych biologicznych korzeni czy się nam
              podoba czy nie. Jeśli ktoś mi mówi o tym że należy zacierać role damsko-męskie
              w ramach równouprawnienia i że rodzina to stereotyp to mu mówię że się od tego
              stereotypu długo jeszcze nie uwolnimy.

              > Tak, pozycja kobiety zaczela byc jaka jest (jeszcze niestety) oczywiscie z
              > powodu biologi.

              Czy sugeruje Pan że kobieta jest w czymś gorsza z powodu swojej biologii? Ja
              tak nie uważam.

              > Ale dawno zeszlismy z drzewa. Juz dawno kobieta przestala
              > pelnic fukcje "samicy". A mezczyzni "samca".

              Długo niestety od tej roli się nie uwolnimy

              > Wybacz, ale obrazaja mnie takie
              > twierdzenia. A dlaczego? A dlatego, ze jakos nie w smak mi poczucie, ze moim
              > obowiazkiem jest pobiegac za zwierzynka, a potem zaplodnic samiczke.
              > Osobiscie
              > cenie sobie to, ze czlowiek wykroczyl "odrobinke" w swojej ewolucji poza
              > zachowania stricte instynktowne.

              To fajnie że wykroczyl Pan "odrobinke" w swojej ewolucji poza
              zachowania stricte instynktowne. Przypominam jednak że jutro (dzisiaj) pójdzie
              Pan do pracy zarobić pieniądze (czyli upoluje zwierzynę) i być może zapłodni
              kogoś (może nie) aby mieć potomka. I że by Pan sie nie wiadomo jak starał to
              nie uwolni się Pan od swojej ewolucji.

              > Jak dla mnie, jest Pan szowinista. Jesli sie Pan za takiego nie uwaza, to
              > prosze przemyslec swoje slowa.

              Co jest szowinistycznego w stwierdzeniu że np. podział ról w przyrodzie jest
              czymś oczywistym? Jak bym powiedział że kobiety są w czymś gorsze (tak jak p.
              Środa) to bym był szowinistą. A ja twierdzę że pełnimy inne role i to jest
              naturalne i oczywiste.Podkreśliłem że kobiety nie są gorsze ale mają inną rolę.

              > Moze sie myle. Ale wiem co czuje czytajac Pana post.

              Jeszcze raz przepraszam jeśli kogoś uraziłem. Jedyne co mogę zaoferować to mój
              punkt widzenia. Jedyne co mogę zrobić to walczyć z agresywnymi feministkami
              które mi wmawiają że kultura i religia spychają kobiety na gorszą pozycję i są
              (kultura i religia) pośrednio odpowiedzialne za przemoc w rodzinie. Bo to
              nieprawda.

              PS. Nie zauważyłem żeby Pan z równym zapałem reagował na szowinistyczne dowcipy
              na forum czy post kochanicy-francuza "chłopy myjcie się" bo to zapewnie (w
              Pańskiej opini)nie jest szowinizm.

              Pozdrawiam :-)

              • arphar Re: ? 24.12.04, 06:11
                > Przytoczone zdanie i bez interpunkcji jest jasne i czytelne.Tego typu
                > komentarze przypominają mi feministki "zdanie wyjęte z kontekstu"
                >
                > > Jesli cytuje sie czyjas odpowiedz na pytanie, trzeba tez zacytowac pytani
                > e.
                >
                > To była swobodna wypowiedź Pani Środy nie odpowiedź na pytanie. Proszę
                > posłuchać tą audycję.
                >
                > Cytat był spisany dokładnie z mp3-ki aby pokazać jednej z pań że p.Środa
                > rzeczywiście swoje fobie traktuje jako fakty.
                > (A z faktami się przecież nie dyskutuje)


                Argument jak najbardziej sluszny. Prosze o podeslanie linku z mp3 - chetnie
                wyslucham tej audycji.


                > Czy sugeruje Pan że kobieta jest w czymś gorsza z powodu swojej biologii? Ja
                > tak nie uważam

                Nie napisalem, ze gorsza. Chcialem dac do zrozumienia, ze ok, kobieta w zwiazku
                z wlasna biologia, jest slabsza fizycznie, raz w miesiacu ma prawo byc
                niedysponowana (i to nie jeden dzien), raz lub kilka razy w zyciu moze byc
                przez prawie 9 miesiecy zupelnie bezbronna (no dobra - znacznie krucej, ale
                jednak). Ale w obecnej sytuacji nie jest to problemem zycia i smierci.

                > > Ale dawno zeszlismy z drzewa. Juz dawno kobieta przestala
                > > pelnic fukcje "samicy". A mezczyzni "samca".
                >
                > Długo niestety od tej roli się nie uwolnimy

                Cudzyslow mial na celu podkreslenie, iz chodzi mi o role spoleczne pod tytulem:
                Sprzata, gotuje, wychowuje, robi dobrze.
                Pracuje, lezy, robi sobie dobrze.
                ;)

                > To fajnie że wykroczyl Pan "odrobinke" w swojej ewolucji poza
                > zachowania stricte instynktowne. Przypominam jednak że jutro (dzisiaj)
                pójdzie
                > Pan do pracy zarobić pieniądze (czyli upoluje zwierzynę) i być może zapłodni
                > kogoś (może nie) aby mieć potomka. I że by Pan sie nie wiadomo jak starał to
                > nie uwolni się Pan od swojej ewolucji.

                Alez to przeciez Ona moze pojsc do pracy jesli chce badz musi. A On moze z
                powodzeniem sobie poradzic z dbaniem o "gniazdko", albo namalowac dla niej
                piekny obraz, cokolwiek. Z zaplodnieniem moze miec Ona problem ;), ale mam
                nadzieje, ze tak naprawde wie Pan co mialem na mysli.

                > Co jest szowinistycznego w stwierdzeniu że np. podział ról w przyrodzie jest
                > czymś oczywistym? Jak bym powiedział że kobiety są w czymś gorsze (tak jak p.
                > Środa) to bym był szowinistą. A ja twierdzę że pełnimy inne role i to jest
                > naturalne i oczywiste.Podkreśliłem że kobiety nie są gorsze ale mają inną
                rolę.

                No dobrze, moze nie jest to szowinizm... Ale... naprawde nie czuje Pan pewnego
                silnego "ALE" w tej teorii?

                > Jeszcze raz przepraszam jeśli kogoś uraziłem. Jedyne co mogę zaoferować to
                mój
                > punkt widzenia. Jedyne co mogę zrobić to walczyć z agresywnymi feministkami
                > które mi wmawiają że kultura i religia spychają kobiety na gorszą pozycję i

                > (kultura i religia) pośrednio odpowiedzialne za przemoc w rodzinie. Bo to
                > nieprawda.

                Nie wiem jak inni, ale ja tam sie nie obrazilem ;). Co do religii, ok, tez nie
                uwazam zeby religii chrzescijanska spychala kobiety na gorsza pozycje. Co
                innego mysle o Kosciele. I to nie takim jaki istnieje w Katechizmie, tylko
                takim jaki istnieje w ludziach go tworzacych. Oczywiscie pomijajac wyjatki. Co
                do odpowiedzialnosci za przemoc w rodzinie - tez sie z tym nie zgadzam.

                Co innego jesli mowimy o kulturze... ale to temat na ksiazke. Wystarczy jednak
                sie wczytac w historie europy. I wszystko jasne ;).

                PS. A propo Panskiego PS. Jakos juz tak mam, ze odpowiadam na watki na ktorych
                mam ochote odpowiadac ;). Co do walki z szowinizmem w kawalach, jesli ma Pan na
                mysli kawal pod tytulem szkolka dla facetow, to niestety lista byla w wielu
                przypadkach do bulu prawdziwa i byl to smiech przez lzy.
    • Gość: agnes Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 12:18
      nie
      feministki w tym czasie spewaja podmoskiewskie wieczory i dziela sie jajkiem.
      • Gość: ? Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? IP: 204.52.187.* 22.12.04, 12:20
        Chyba raczej golonką w piwie...
      • kocia_noga Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 22.12.04, 13:39
        :)))))))))))))))))))))))
    • nietakasama Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 22.12.04, 16:44
      Pani Środa wyklada na uniwersytecie.
      Nie podziemnym, feministycznym, lecz jak najbardziej oficjalnym, państwowym.

      Dlaczego nie spytasz, czy homoseksualisci lub rozwiedzeni ex-małzonkowie
      obchodza święta?
      Byloby to rownie sensowne pytanie jak to tytułowe...
      • tad9 Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 22.12.04, 19:46
        nietakasama napisała:

        > Pani Środa wyklada na uniwersytecie.
        > Nie podziemnym, feministycznym, lecz jak najbardziej oficjalnym, państwowym.

        Dla mnie jest to Madzia.


        > Dlaczego nie spytasz, czy homoseksualisci lub rozwiedzeni ex-małzonkowie
        > obchodza święta?

        Może dlatego, że jesteśmy na forum feminizm?
        • Gość: nietakasama Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.04, 20:43
          Madzia?
          Piliście razem brudzia?
          Jej, ty to masz wejścia... może mi ją przedstawisz?
          Coż, ogromnie na to liczę, póki co, jest to dla mnie Pani Sroda.

          Forum jest feministyczne, fakt, ale twoj sposob rozumowania jeak dla mnie wciąż
          pokrecony..
          • kochanica-francuza Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 22.12.04, 21:22
            Gość portalu: nietakasama napisał(a):

            > Madzia?
            > Piliście razem brudzia?
            > Jej, ty to masz wejścia... może mi ją przedstawisz?
            > Coż, ogromnie na to liczę, póki co, jest to dla mnie Pani Sroda.
            >
            > Forum jest feministyczne, fakt, ale twoj sposob rozumowania jeak dla mnie wciąż
            >
            > pokrecony..

            Droga nkosikazi!
            To proste: Tad w ten sposób odreagowuje swoje kompleksy.
            Jego najwyżej postawionym znajomym jest zapewne sołtys wsi Górka Mała...i stąd
            tad chciałby być na ty z tą i ową osobą publiczną...
            A tu gu...zik.(no wiem,że "g..." to przez "ó",ale nie mogłam sobie darować.)

            Stąd działania forumowe.
            Pozdrawiam
            • arphar Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 23.12.04, 01:57
              Nie nkosikazi tylko nietakasama :).
              Takie tam tylko sprostowanie.
    • Gość: Piter Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 23.12.04, 09:04
      Obchodzą, nie obchodzą... mają dzień wolny w pracy. I dzielą się tradycyjną
      wigilijną golonką z siostrami. Jeśli tak nie jest, to są zakłamanymi durnotami,
      które czczą dzień, który nakazała im czcić opresyjna, patriarchalna,
      antykobieca religia katolicka. No, Środa, po goloneczce!
      P.
      • nietakasama Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 24.12.04, 02:56
        Szanowny religioznawco:
        Pani Środa nie zarzuciła opresyjności religii, lecz kościolowi.
        Radziłabym zauważyć różnice.

        (A ja i tak lubie i bede lubić świeta. Sznuje księży i Papieża. Moim
        najwiekszym autorytetem jak do tej pory jest ksiądz Tischner. Chyba jestem
        diabelnie zboczoną feministką...)
    • en.door.fina Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 23.12.04, 16:31
      Ja tam w sumie nie wiem czy ze mnie feministka, ale ostatnio zaczynam skłaniać
      się ku myśli, iż nią jednak jestem - postanowiłam więc w tym roku nie obchodzić
      tego z gruntu patrialchalnego święta. Zamierzam się w końcu porządnie wyspać;
      żadnych pasterek, modłów, kolęd, sprzątań, pieczeń i prezentów. Basta.
      • nietakasama Re: Czy feministki obchodzą Boże Narodzenie? 24.12.04, 03:00
        No przecież, gdybys jako świadoma feministka obchodzila Świeta, bylabys
        przeciez nienormalna jakaś :)
        Spytaj pytaj panow w tym watku, juz oni cię uświadomią w tej kwestii :)
        Bo przeciez najlepiej wiedza, czy powinnas jako feministka ocbchodzic te
        świeta, czy tez nie..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka