Dodaj do ulubionych

ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm?

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 17:35
Propagowana przez feministki ideologia "wolności wyboru" ignoruje biologię.
Jak się okazuje macierzyństwo jest niejako "wpisane" w zycie kobiety przez
naturę, i ignorowanie tego "zapisu" ma poważne konsekwencje dla zdrowia
kobiety. Kobiety, które nigdy nie rodziły, w późniejszym wieku mają o wiele
słabsze kości niż kobiety - matki, przez co narazone są o wiele bardziej na
osteoporozę. Kobiety, które nigdy nie karmiły, lub które odkładały
macierzyństwo "na potem" o wiele częściej chorują na raka
piersi: "Amerykańskie Towarzystwo do Walki z Rakiem podało w 1995 roku, że
kobiety, które pierwsze dziecko urodziły po trzydziestce, są dwukrotnie
bardziej zagrożone rakiem piersi niż kobiety rodzące przed 20tymi urodzinami.
Opóźnione macierzyństwo uważane jest w przypadku tego nowotworu za jeden z 3
głównych czynników ryzyka.(...). Jeśli nie chcemy przyjąć do wiadomości, że
estrogen wiąże się z rakiem piersi, to równie dobrze możemy zapomnieć
wszystko, co wiemy o tej chorobie - mówi Graham Colditz z Uniwersytetu
Harvarda. Wydaje się - lekarze wciąż jeszcze badają ten problem - że są
okresy, kiedy nagły wzrost jest bardziej niebezpieczny, gdyż może spowodować
zamieszanie w procesie podziału komórkowego i częstsze błędy. W czasie ciąży
dochodzi do gwałtownej zmiany poziomu estrogenów - obniża się poziom
estradiolu i pojawia się estriol. Należy domyślać się, że estriol, tak ściśle
związany z okresem szybkichzmian stanu organizmu, jest potężnym promotorem
wzrostu komorkowego. Niewykluczone więc, że organizmy kobiet przystosowane są
do radzenia sobie z takimi potężnymi zmianami w młodszym wieku, być może w
związku z umotywowaną ewolucyjnie tendencją do wczesnego rodzenia dzieci".
(Deborach Blum, Mózg i płeć),. Ostatnio w pr. III PR pewien lekarz twierdził
z kolei, że nawet nowoczesne hormonalne środki antykoncepcyjne zwiększają
ryzyko zachorowania na raka jajników, jesli przyjmowane są przez długi czas w
młodym wieku.
W świetle tego można zapytać - ile kobiet, które pod wpływem feministycznej
propagandy uwierzyły, ze styl życia jest wyłącznie "kwestią wyboru" i
zignorowały biologię zapłaciło za to zyciem lub zdrowiem?

Feminizm jest co najmniej tak groźny jak nikotyna! Publikacje feministyczne
propagujące "wolny wybór" powinny być opatrzone ostrzeżeniem Ministra
Zdrowia - jak paczki papierosów!
Obserwuj wątek
    • suzume Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 19.11.02, 17:42
      natomiast im wcześniej kobieta zacznie rodzić, tym większe prawdopodobieństwo,
      że zapadnie na raka szyjki macicy.

      generalnie - bądź mądry i pisz wiersze...
      • Gość: tad Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 17:44
        suzume napisała:

        > natomiast im wcześniej kobieta zacznie rodzić, tym większe
        prawdopodobieństwo,
        > że zapadnie na raka szyjki macicy.
        >
        > generalnie - bądź mądry i pisz wiersze...
        >

        więc - kobiety nie powinny rodzić za wcześnie.
        • Gość: Malwina Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.w.club-internet.fr 19.11.02, 17:51
          jak to sie stalo, dziewczyny, ze do TEGO doszlo ?
          piekny piedestal dla kretynow !
          • Gość: tad Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 19:30
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > jak to sie stalo, dziewczyny, ze do TEGO doszlo ?
            > piekny piedestal dla kretynow !

            Też się zastanawiam jak do tego doszło, że feministki zbudowały sobie ów
            piedestał, o którym wspominasz, i głoszą z niego swoją "ewangelię", ale cóż -
            są szaleństwa, które się udzielają jak zaraźliwe choroby, jak mawiał La
            Rochefoucauld.
        • suzume Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 19.11.02, 17:53
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > więc - kobiety nie powinny rodzić za wcześnie.

          ani za późno
          pytanie, co np. znaczy 'za wcześnie'? moja mam była tzw. 'starą pierwiastką',
          kiedy poszła mnie rodzić, a miała 25 lat. teraz pierwszy poród w tym wieku to
          normalka, a 'stare pierwiastki' to panie po 28. roku życia, więc, jak widać,
          granica się przesunęła. a w niektórych krajach (np. japonii ;)) 's.p.' to
          kobiety po trzydziestce

          pigułki antykoncepcyjne natomiast, podnosząc prawdopodobnie możliwość
          wystąpienia raka narządów rodnych, obniżają ryzyko nowotworu piersi
          • Gość: jonka Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: 213.25.31.* 19.11.02, 18:01
            wątek w ogóle powinien być chyba zatytułowany "... okaleczyły środki kontroli
            urodzin", sądzac po wpisach tada.
            W sytuacji, gdy w bardzo tradycyjnych i patriarchalnych społeczeństwach (kraje
            arabskie, afrykańskie czy nawet w Chinach czy Indiach) sam fakt bycia kobietą
            znacznie zmniejsza szanse otrzymania prawidłowej opieki medycznej czy wręcz
            przeżycia - o wiele własciwszy byłby temat "ile kobiet zabił lub okaleczył
            patriarchat?"
            • agrafek Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 19.11.02, 18:45
              Uuuuuuu Jonka... Toś zamachała płachtą czerwoną:). Teraz czekam na odpowiedź
              Tada:)
            • Gość: tad Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 19:23
              Gość portalu: jonka napisał(a):

              > wątek w ogóle powinien być chyba zatytułowany "... okaleczyły środki kontroli
              > urodzin", sądzac po wpisach tada.
              > W sytuacji, gdy w bardzo tradycyjnych i patriarchalnych społeczeństwach
              (kraje
              > arabskie, afrykańskie czy nawet w Chinach czy Indiach) sam fakt bycia kobietą
              > znacznie zmniejsza szanse otrzymania prawidłowej opieki medycznej czy wręcz
              > przeżycia - o wiele własciwszy byłby temat "ile kobiet zabił lub okaleczył
              > patriarchat?"


              Więc - załóż odpowiedni wątek. Nikt Ci przecież tego nie zabrania.
        • goga.74 a tak dokladnie 19.11.02, 20:48
          to kiedy powinny rodzic? Zeby zminimalizowac zarowno szanse na raka piersi jak
          i raka macicy?
    • Gość: Magdalenka Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.11.02, 18:55
      > Feminizm jest co najmniej tak groźny jak nikotyna! Publikacje feministyczne
      > propagujące "wolny wybór" powinny być opatrzone ostrzeżeniem Ministra
      > Zdrowia - jak paczki papierosów!
      ==================================
      Nie bardzo rozumiem co ma wspolnego wspolczesny marketing z femnizmem
      w Pana pojeciu?
      A czy proponuje Pan cosik lepszego w miejsce feminizmu?
      M
      • Gość: verbal czekamy na dalszy rozwój dyskusji n/txt IP: *.acn.waw.pl 19.11.02, 18:59
        • Gość: Magdalenka Re: czekamy na dalszy rozwój dyskusji n/txt IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.11.02, 19:45
          A ty moja "zlociutka" pszczoko, nie chcsz brac udzialo
          w tejze a jakze wylewnej dyskusji?
          Toc to lepszwe od meczu pilki noznej:)
          • Gość: verbal Re: czekamy na dalszy rozwój dyskusji n/txt IP: *.acn.waw.pl 20.11.02, 17:34
            jak to ze mnie pszczółka????A meczy nie ogladam z zasady
      • Gość: tad Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 19:22
        Gość portalu: Magdalenka napisał(a):


        > Nie bardzo rozumiem co ma wspolnego wspolczesny marketing z femnizmem
        > w Pana pojeciu?
        > A czy proponuje Pan cosik lepszego w miejsce feminizmu?
        > M


        Zamiast feminizmu lepsza jest np. szklanka wody mineralnej.
        • Gość: Magdalenka Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.11.02, 19:42
          Gość portalu: tad napisał(a):

          >
          >
          > Zamiast feminizmu lepsza jest np. szklanka wody mineralnej.
          =====================
          Nawet jezeli w co niektorych wypadkach mysle calkiem
          podobnie to sie do tego nie przyznam. :)))
    • the_man Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 19.11.02, 20:03
      Dochodzą do tego jescze ofiary gwałtów i innych napaści, których liczba
      znacznie wzrosła w wyniku działania feminizmu, dążącego do tzw. liberalizacji
      obyczajów.

      • Gość: Magdalenka Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.11.02, 20:25
        the_man napisał:

        > Dochodzą do tego jescze ofiary gwałtów i innych napaści, których liczba
        > znacznie wzrosła w wyniku działania feminizmu, dążącego do tzw. liberalizacji
        > obyczajów.
        >
        ===========================
        No tego to mi juz curva dosyc!!!!!!!!!!!!!
        Oskarzasz feminizm za to ze wzrosla liczba bandytow, ktorzy sobie pozwalaja
        napadac na kobiety?! To jaka ma byc ta kobieta wspolczesna? Zahukana,
        przerazona,tepa i odziana w szmaty od stop do glow? Wlasnie w tych najbardziej
        zacofanych krajach, kobietom jest najgorzej!To wlasnie tam rzadza
        mezczyzni i jak to sie zwyklo mowic: "Mezczyzni widza tylko mezczyzn"
        Nie zauwazaja potrzeb kobiety, bo nie zauwazaja kobiety jako czlowieka.
        Tam dopiero jest przeklenstwo byc kobieta a o jakimkolwiek "feminizmie"
        mowy wrecz nie ma.
        Mam nadzieje, ze tam tez zajda zmiany!
        A na walke z bandytami powinno byc dobrze sformuowane prawo
        ktore broni kobiety!


    • Gość: Magdalenka Re: Do Tada ... IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.11.02, 20:11
      tak sobie patrze tylko na te texty ktorymi pan tu zaczernil to forum...
      i jako zupelnie nowa na tym "WYBIEGU" ;), staram sie zrozumiec co
      ta "soczysta i miesista" nienawisc do wszelkiego tematu ktory
      wrecz tylko ociera sie o feminizm ma na swoim celu?
      Z czym kojarzy sie panu feminizm? A z czym nowoczesny postep
      naszej cywilizacji a za nim nieuniknione zmiany w spoleczenstwie?
      Doprawdy trudno Pana zrozumiec i czlowiek zastanawia sie czy aby jest co tu
      zrozumiec?!
    • Gość: EWOK Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.acn.waw.pl 19.11.02, 22:44
      Rewelacyjne odkrycia dobiegające do naszych, zwykłych szraczków spoza branży,
      uszu, maja to do siebie, że dośc często się zmieniają. Jeszcze kilka lat temu
      słyszeliśmy o hormonalnej terapii zastępczej jako jedynie słusznym panaceum na
      dolegliwości menopauzy, teraz z kolei słyszymy, że hormony podawane w ramach
      HTZ mogą powodować i wpływają na szybszy rozwój nowotworów. Mojej mamie kazano
      karmić noworodka ściśle co trzy godziny, teraz należy karmić "na żądanie".
      Kiedy pojawił się problem choroby szalonych krów mówiono ,że zachorują
      wszyscy, którzy zjedzą zarażone mięso, teraz - że tylko ci, którzy mają ku
      temu predyspozycje uwarunkowane gentycznie, z tym, że też nie napewno.
      Oczywiście rozumiem, że feminizm może budzić w Tobie taki sprzeciw, że
      podeprzesz się każdą teorią, ale ja wyznaję zasadę "poczekajmy - zobaczymy".
      Rychło może się okazać, że na miejsce tych teorii przyjdą diametralnie inne,
      więc radziłabym się tym tak bardzo nie ekscytować.
      • Gość: ernika Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 09:17
        Feminizm to jest fakt, a z faktami sie nie wojuje. Ten proces potoczył się jak
        lawina dlatego, że świat się zmienił, jest tak różnorodny, skomplikowany, że
        kobiety też musiały się zmienić, odnaleźć na nowo, bycie teraz tylko i
        wyłącznie "house wife" jest w tej chwili strasznym nudziarstwem, jest po prostu
        jałową rezygnacją z tej różnorodności i obrażanie się na to zjawisko jest
        równie rozsądne jak obrażanie się,że deszcz pada.
        A wywody Tada dowodzą jedynie, że życie w ogóle jest bardzo niezdrowe.
        • agrafek Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 20.11.02, 10:55
          Gość portalu: ernika napisał(a):

          > Feminizm to jest fakt, a z faktami sie nie wojuje. Ten proces potoczył się
          jak
          > lawina dlatego, że świat się zmienił, jest tak różnorodny, skomplikowany, że
          > kobiety też musiały się zmienić, odnaleźć na nowo, bycie teraz tylko i
          > wyłącznie "house wife" jest w tej chwili strasznym nudziarstwem, jest po
          prostu
          >
          > jałową rezygnacją z tej różnorodności i obrażanie się na to zjawisko jest
          > równie rozsądne jak obrażanie się,że deszcz pada.
          > A wywody Tada dowodzą jedynie, że życie w ogóle jest bardzo niezdrowe.


          Oczywiście zaraz posypią się na mnie gromy za porównanie, jednak faszyzm i
          komunizm (na ekstremalny przykład) też były faktami. Niewojowanie z nimi
          średnim było pomysłem. Stąd stwierdzenie - "z faktami sie nie wojuje" uważam za
          niespecjalnie słuszne. Wolę wojować z faktami niż z fantazjami właśnie.
          Pozdrawiam
          • Gość: ernika Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 11:31
            agrafek napisał:

            > Oczywiście zaraz posypią się na mnie gromy za porównanie, jednak faszyzm i
            > komunizm (na ekstremalny przykład) też były faktami. Niewojowanie z nimi
            > średnim było pomysłem. Stąd stwierdzenie - "z faktami sie nie wojuje" uważam
            za
            >
            > niespecjalnie słuszne. Wolę wojować z faktami niż z fantazjami właśnie.

            O ile jestem dobrze poinformowana feministki nie zakładają łagrów ani obozów
            koncentracyjnych dla niegrzecznych antyfeministów? Być może to jest ta subtelna
            różnica, że możesz się wypowiedzieć na tym forum i nikt ci nie załomocze nocą w
            drzwi, żadne feministyczne komando;-) Wiedziałam, że na pewno ktoś wyjedzie z
            faszyzmem i komunizmem, to koronne argumenty antyfeminizmu. Moim zdaniem obie
            te koszmarne utopie padły dlatego głównie, że generalnie nie niosły ze sobą nic
            dobrego, horror dla milionów ludzi- niejako padły "naturalnie" i zupełnie jasne
            było to, że miały zarówno wojujących przeciwników jak i zwolenników. Feminizm
            jak na razie miewa się całkiem dobrze, i wolno z nim polemizować ( ale po co od
            razu wojować, przeciez nikogo nie mordujemy!) a nawet jest to wskazane-
            wszelkie idee wynaturzają się przez to głównie, że tłumi się wszelką krytykę, a
            rozwijają się poprzez "bełtanie". Bo na pewno są błędy i wypaczenia, to
            normalne w każdej ludzkiej działalnośći.
            A tak na marginesie: czy zwróciłeś uwagę, że zarówno faszyzm jak i komunizm to
            wybitnie męskie twory? (Bo Nadieżdy Krupskiej nikt oczywiście nie traktował
            poważnie...) To daje do myślenia nt. "męskiego świata" który tak usilnie
            niektórzy lansują na tym forum....
            • agrafek Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 20.11.02, 17:10
              A czy odniesiesz się do wojowania z faktami, czy tylko moje porównanie zwróciło
              Twoją uwagę?
              • Gość: ernika Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 19:53
                agrafek napisał:

                > A czy odniesiesz się do wojowania z faktami, czy tylko moje porównanie
                zwróciło
                >
                > Twoją uwagę?

                Może napiszę tak: feminizm to nie obowiązujący ustrój społeczny, jest to
                konkretne zjawisko, jakieś przeobrażenie. W XX wieku ludzie zrezygnowali z
                poruszania sie dorożkami, przesiedli się do samochodów- to jest fakt, z którym
                się nie wojuje, prawda?. Coś nagle robi się nieprzystawalne, niepotrzebne.
                Swiat gna do przodu i trzeba za nim lecieć. Feminizm to dla mnie właśnie
                taka "rezygnacja z dorożek". Nie wiem, czy to dobre porównanie, ale tak to
                mniej- więcej czuję.
                • agrafek Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 21.11.02, 10:58
                  A wiesz, że właściciele koni i dorożek także próbowali walczyć z
                  samochodami? Na różne sposoby, zresztą. Widziałem nawet film
                  (!) "propagandowy", na którym autor wyraźnie wykazuje, ze koń jest szybszy i
                  zwrotniejszy od samochodu...itd. itp. Tak więc nadal wydaje mi się iż z faktami
                  walczy się i walczono jak świat długi i szeroki (i okrągły:)).
                  Twoje porównanie niezbyt do mnie jednak przemawia, bo dla mnie feminizm to
                  nie rozwój techniki a pewien rodzaj ideologii. Na przykład jak liberalizm -
                  wielu sie on nie podoba i walczą z nim, choć jego istnienie jest faktem. Ale tu
                  już pewnie trudno byłoby nam się zgodzić, bo wychodzimy, zdaje się, z zupełnie
                  innych założeń.
                  Dziękuję i pozdrawiam.
    • hania_76 Tak sobie czytam i porównuję... 20.11.02, 09:37
      A ja tak sobie poczytuję w chwilach wolnych "Backlash" Susan Faludi. I czego
      się dowiaduję? Ano, że w 30 stanach na 51 w światłych i demokratycznych USA nie
      uważa gwałtu małżeńskiego za przestępstwo. Tylko w 10 stanach na 51 wprowadzono
      przepisy inkryminujące przemoc w rodzinie.
      Więc może ten feminizm z wolnością wyboru nie jest jeszcze najgroźniejszą dla
      życia i zdrowia kobiet kwestią? Przynajmniej w USA?
      Nic nie sugeruję. Tak sobie porównuję przy porannej kawie.
    • Gość: barbinator Do panaTada w sprawie odszkodowania IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 14:11

      Uprzejmie proszę o zaliczenie mnie do grupy osób poszkodowanych przez feminizm.
      Prośbe swoją uzasadniam tym, że w dniu dzisiejszym będąc zmuszoną do wykonania
      czynności wymiany koła w moim samochodzie marki Mazda 626, złamałam sobie
      paznokieć, co pociągnęło za sobą znaczący spadek mojej atrakcyjności fizycznej
      w oczach mojego męża, co w konsekwencji może grozić rozwodem z mojej winy.
      Ponieważ gdyby nie feminizm nigdy nie musiałabym samodzielnie wymieniać koła i
      nigdy by mnie los nie pokarał posiadaniem samochodu, więc moja szkoda jest
      oczywista.
      Proszę o podanie adresu pod jakim mogę się domagać od feminizmu
      zadośćuczynienia, może być przelewem na moje konto Wierzę i ufam, że Pan ze
      znaną wszystkim energią i zapałem osobiście stanie na czele organizacji
      walczącej o rekompensaty dla kobiet poszkodowancych przez feminizm!
      Łączę wyrazu szacunku i poparcia.
      B.


      • Gość: tad Feministki i troska o kobiety IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 15:48
        Napisałem post o raku piersi i jajników. Bywające tu feministki (w większości)
        uznały, że nie ma się czym przejmować, i trochę sobie podowcipkowały . Tak to
        feministki przejmują się kobietami. Gratuluję drogie Panie.
        • Gość: ernika Re: Feministki i troska o mężczyzn IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 15:58
          Panie Tad, a co z prostatą? Zajmując się kwestią jajników i piersi zaniedbuje
          pan temat. I znowu będą winne feministki...
          • Gość: Verbal Re: Feministki i troska o mężczyzn!!!!????? IP: *.acn.waw.pl 20.11.02, 17:07
            No właśnie ,ad vocem.Widzieliśmu już wiele kampanii zdrowotnych dtyczących
            zdrowia kobiet ,zagrożeń rozmaitych i przerażających ,wstążek różowych i
            billboardów z napisem bodaj " umarło 50-tysięczne miasteczko kobiet".Naszła
            mnie wtedy refleksja że w tym samym czasie znikła z powierzchni ziemi wielka
            aglomeracja pełna mężczyzn padłych na choroby nie będące en vogue i w ogóle
            mało poprawne politycznie jak ch wieńcowa,rak płuc ,rak prostaty i rak żołądka.
            I tak się zastanawiam co jest???Ja mało pożądany jestem czy co??
            • Gość: ernika Re: Feministki i troska o mężczyzn!!!!????? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 17:20
              Gość portalu: Verbal napisał(a):

              >> I tak się zastanawiam co jest???Ja mało pożądany jestem czy co??

              Czy ktoś ci broni zorganizować akcje "znikneło 100 tysięczne miasto
              mężczyzn" ???
              Musicie panowie sami o siebie zadbać, a wy chyba czekacie że zadbają o was
              kobiety. Kobiety też tak myślały, i proszę, masowo popadły w feminizm. Jedynie
              Tad, światełko w tunelu... A pisząc serio kondycja męska też nie najlepsza, a
              pożądani jesteście...;)
            • Gość: barbinator Re: Feministki i troska o mężczyzn!!!!????? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 17:22
              Gość portalu: Verbal napisał(a):

              > No właśnie ,ad vocem.Widzieliśmu już wiele kampanii zdrowotnych dtyczących
              > zdrowia kobiet ,zagrożeń rozmaitych i przerażających ,wstążek różowych i
              > billboardów z napisem bodaj " umarło 50-tysięczne miasteczko kobiet".Naszła
              > mnie wtedy refleksja że w tym samym czasie znikła z powierzchni ziemi wielka
              > aglomeracja pełna mężczyzn padłych na choroby nie będące en vogue i w ogóle
              > mało poprawne politycznie jak ch wieńcowa,rak płuc ,rak prostaty i rak
              żołądka.
              > I tak się zastanawiam co jest???Ja mało pożądany jestem czy co??

              Myślę, to nie brak pożądania tylko względy praktyczno - estetyczne. Panie z
              różową kokardką na piersi wyglądają przyjemniej dla oka niż panowie z niebieską
              kokardką na ......
              no własnie, gdzie - na prostacie??????
              Pozdr. B.

        • hania_76 Re: Feministki i troska o kobiety 20.11.02, 17:04
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Napisałem post o raku piersi i jajników. Bywające tu feministki (w
          większości)
          > uznały, że nie ma się czym przejmować, i trochę sobie podowcipkowały . Tak to
          > feministki przejmują się kobietami. Gratuluję drogie Panie.

          Przepraszam, my jesteśmy narażone na to samo. Wybacz, tad, że nie klęczałam
          dziś cały dzień w kącie płacząc nad straconym bez rodzenia dzieci czasem,
          wpatrując się w Twój post i obliczając co mnie prędzej dopadnie - rak piersi,
          rak szyjki macicy czy rak jajników.
          Każdej kobiecie polecam to co sobie rodzenie wtedy, kiedy czuje się do
          macierzyństwa psychicznie gotowa oraz regularne badania u specjalistów -
          stosowne do wieku i ogólnego stanu zdrowia. Wybacz tad, kiedy miałam 18 lat nie
          myślałam o zrobieniu sobie dzidziusia po to, żeby zminimalizować ryzyko raka
          piersi.
          • goga.74 swoja droga 20.11.02, 17:22
            coz za motywacja do urodzenia dziecka - strach przed rakiem piersi...
            • hania_76 Re: swoja droga 20.11.02, 17:25
              goga.74 napisała:

              > coz za motywacja do urodzenia dziecka - strach przed rakiem piersi...

              Prawda? Odpowiedzialne i świadome macierzyństwo na całego!
          • Gość: tad Re: Feministki i troska o kobiety IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 18:44
            hania_76 napisała:

            > Przepraszam, my jesteśmy narażone na to samo. Wybacz, tad, że nie klęczałam
            > dziś cały dzień w kącie płacząc nad straconym bez rodzenia dzieci czasem,
            > wpatrując się w Twój post i obliczając co mnie prędzej dopadnie - rak piersi,
            > rak szyjki macicy czy rak jajników.
            > Każdej kobiecie polecam to co sobie rodzenie wtedy, kiedy czuje się do
            > macierzyństwa psychicznie gotowa oraz regularne badania u specjalistów -
            > stosowne do wieku i ogólnego stanu zdrowia. Wybacz tad, kiedy miałam 18 lat
            nie
            >
            > myślałam o zrobieniu sobie dzidziusia po to, żeby zminimalizować ryzyko raka
            > piersi.




            Przepraszam Haniu, ale fakty są takie, że to co napisałem zostało zlekceważone
            TYLKO dlatego, że napisałem to w kontekście krytyki feminizmu. Wygląda to tak,
            że mając do wyboru rozmowę o zdrowiu kobiety i o obronę ideologii, wybieracie
            obronę ideologii, i - przyznasz - o feministkach za dobrze to nie świadczy.
            Bodajże Nika w swoim wątku, o tym "co feminizm robi dla kobiet" pisała, że
            feministki sprawiają wrażenie, że ideologia jest dla nich ważniejsza od kobiet -
            i jak widać miała rację. Wystarczy zamachać wam przed nosami napisem: "krytyka
            feminizmu" a przestajecie widzieć cokowiek innego. Przykre, ale - prawdziwe.
            • Gość: Malwina Re: Feministki i troska o kobiety IP: *.w.club-internet.fr 20.11.02, 18:52
              g... mnie obrona feminizmu jako takiego obchodzi, wielkie teorie tego swiata sa
              dla ciebie (trzeba przeciez jakos nadac sens temu zyciu , nieee ? no to albo
              golf albo sport samochodowy albo filatelistyka, albo antyfeminizm...)
              Mnie obchodzi zycie, moje zycie.
              I jesli w myslach feminizmu znajduje poparcie i bron to sie ciesz bo gdybys
              mial front of jakiegos faceta, juz dawno uzylby przemocy i sily zeby sie
              ciebie pozbyc ...
              • Gość: tad Re: Feministki i troska o kobiety IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 20:09
                Gość portalu: Malwina napisał(a):


                > I jesli w myslach feminizmu znajduje poparcie i bron to sie ciesz bo gdybys
                > mial front of jakiegos faceta, juz dawno uzylby przemocy i sily zeby sie
                > ciebie pozbyc ...


                To znaczy...?
                • Gość: Malwina Re: Feministki i troska o kobiety IP: proxy / *.w.club-internet.fr 20.11.02, 20:41
                  tzn ze testosteron rodzi agresywnosc a ja jego nie mam. Niedlugo zaczne
                  zalowac....
                  • agrafek Re: Feministki i troska o kobiety 21.11.02, 11:02
                    Malwina mówi tylko, że gdyby była facetem, to już dawno przyłożyłaby Tadowi.
                    Na szczęscie nie ma w niej agresji:). Udało Ci się Tad!
            • hania_76 Re: Feministki i troska o kobiety 21.11.02, 10:24
              Gość portalu: tad napisał(a):

              >
              > Przepraszam Haniu, ale fakty są takie, że to co napisałem zostało
              zlekceważone
              > TYLKO dlatego, że napisałem to w kontekście krytyki feminizmu. Wygląda to
              tak,
              > że mając do wyboru rozmowę o zdrowiu kobiety i o obronę ideologii, wybieracie
              > obronę ideologii, i - przyznasz - o feministkach za dobrze to nie świadczy.

              Tad - nie będę powtarzać, tego, co napisałam w swoim poprzednim poście. Czy ja
              też pisałam o ideologii lekceważąc zdrowie? Wydaje mi się, ze pisałam coś w
              stylu "decyzja o urodzeniu dziecka nie powinna wynikać ze strachu przed
              zapadnięciem na jakąkolwiek chorobę". Ale może mam halucynacje.


              > Bodajże Nika w swoim wątku, o tym "co feminizm robi dla kobiet" pisała, że
              > feministki sprawiają wrażenie, że ideologia jest dla nich ważniejsza od
              kobiet
              > -
              > i jak widać miała rację. Wystarczy zamachać wam przed nosami
              napisem: "krytyka
              >
              > feminizmu" a przestajecie widzieć cokowiek innego. Przykre, ale - prawdziwe.


              A nie pomyślałeś, że każda z nas wypowiadająca się na tym forum jest narażona
              na to, o czym napisałeś?
        • Gość: barbinator Re: Feministki i troska o kobiety IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 18:54
          Jeśli chcesz to może być i na poważnie.
          W ostatnich Wysokich Obcasach jest tzw. list tygodnia przysłany przez 28-letnią
          kobietę od kilku lat pragnącą urodzić dziecko. Gdy przeczytałam jej historie,
          od razu pomyślałam, że to byłaby najlepsza odpowiedź na twoje, Tad, ostatnie
          dwa wątki, ten i ten drugi o demografii.
          Wspomniana dziewczyna chce urodzić, słyszy jak bije jej zegar biologiczny,
          jednak jej partner tego nie rozumie. Dla niego zawsze "jest jeszcze za
          wcześnie".... Z czego to wynka - z jego egoizmu, braku dojrzałości,
          konsumpcjonizmu - autorka listu tak własnie myśli.
          Nie wydaje mi się by był to jakiś oderwany od życia przypadek.
          Tak sobie myślę, Tad, że zamiast czytać rózne chronologie i statystyki mógłbyś
          czasami poczytać Wysokie Obcasy, niekoniecznie kończąc czytanie na felietonie
          KD. Myślę, że bardzoby to poszerzyło twoje horyzonty myślowe, bo z tym
          obwinianiem feminizmu o wszystko łącznie z rakiem jajnika to już przeginasz...
          Apropos statystyki - czy wiesz jakie są rodzaje prawdy?
          Prawda, tyz-prowda i statystyka...
          Pozdrawiam, B.

          • Gość: tad Re: Feministki i troska o kobiety IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 20:06
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Jeśli chcesz to może być i na poważnie.
            > W ostatnich Wysokich Obcasach jest tzw. list tygodnia przysłany przez 28-
            letnią
            >
            > kobietę od kilku lat pragnącą urodzić dziecko. Gdy przeczytałam jej historie,
            > od razu pomyślałam, że to byłaby najlepsza odpowiedź na twoje, Tad, ostatnie
            > dwa wątki, ten i ten drugi o demografii.
            > Wspomniana dziewczyna chce urodzić, słyszy jak bije jej zegar biologiczny,
            > jednak jej partner tego nie rozumie. Dla niego zawsze "jest jeszcze za
            > wcześnie".... Z czego to wynka - z jego egoizmu, braku dojrzałości,
            > konsumpcjonizmu - autorka listu tak własnie myśli.
            > Nie wydaje mi się by był to jakiś oderwany od życia przypadek.
            > Tak sobie myślę, Tad, że zamiast czytać rózne chronologie i statystyki
            mógłbyś
            > czasami poczytać Wysokie Obcasy, niekoniecznie kończąc czytanie na felietonie
            > KD. Myślę, że bardzoby to poszerzyło twoje horyzonty myślowe, bo z tym
            > obwinianiem feminizmu o wszystko łącznie z rakiem jajnika to już przeginasz...
            > Apropos statystyki - czy wiesz jakie są rodzaje prawdy?
            > Prawda, tyz-prowda i statystyka...
            > Pozdrawiam, B.


            Nie możesz jednak zaprzeczyć, że jeśli dane o których pisałem są prawdziwe, a
            nie mam powodów sądzić, że nie są, to wynika z nich, że wybór kobiety nie jest
            tak do końca wolny, czy też jest wolny, ale może mieć powazne konsekwencje. Czy
            należy wcale nie brać tego pod uwagę?
            • Gość: EWOK Re: Feministki i troska o kobiety IP: *.acn.waw.pl 20.11.02, 21:02
              Gość portalu: tad napisał(a):

              > >
              >
              > Nie możesz jednak zaprzeczyć, że jeśli dane o których pisałem są prawdziwe,
              a
              > nie mam powodów sądzić, że nie są, to wynika z nich, że wybór kobiety nie
              jest
              > tak do końca wolny, czy też jest wolny, ale może mieć powazne konsekwencje.
              Czy
              >
              > należy wcale nie brać tego pod uwagę?

              Tak, należy, podobnie jak prowadząc samochód należy brać pod uwagę ryzyko
              wypadku. Ale nie słyszałam, aby ktoś chciał kierowców na siłę bronić przed
              nimi samymi, wychodząc z założenia, że biedacy sami nie wiedzą czym ryzykują.
              Można ich nakłaniać do ostrożnej jazdy, tak jak informować kobiety o
              konsekwencjach ignorowania własnej fizjologii, ale nikt nie powinien ingerować
              w wolny wybór zarówno kierowców jak i kobiet.
            • Gość: barbinator Re: Feministki i troska o kobiety IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 08:56
              Gość portalu: tad napisał(a):

              >
              > Nie możesz jednak zaprzeczyć, że jeśli dane o których pisałem są prawdziwe, a
              > nie mam powodów sądzić, że nie są, to wynika z nich, że wybór kobiety nie
              jest
              > tak do końca wolny, czy też jest wolny, ale może mieć powazne konsekwencje.
              Czy
              >
              > należy wcale nie brać tego pod uwagę?

              Ja bym to powiedziała inaczej: wolność wyboru w kwestii urodzenia dziecka przez
              kobietę jest ograniczona z różnych przyczyn - złych warunków materialnych,
              mieszkaniowych, niepewności zatrudnienia a także wspomnianej w liście którego
              przykład przytoczyłam, niedojrzałości ich partnerów.
              Natomiast to o czym piszesz, to konsekwencja podejmowanych przez nią,
              świadomych wyborów. Piszę "świadomych" bo wydaje mi się, że kobiety zazwyczaj
              wiedzą o faktach które podałeś.
              Podobnie jak wiedzą, że zachorowalność na raka szyjki macicy rośnie wprost
              proporcjonalnie do intensywności współżycia seksualnego.
              Czy w związku z tym byłbyś skłonny doradzać kobietom pełną abstynencję?
              Pozdr. B.

            • sagan2 Re: Feministki i troska o kobiety 21.11.02, 09:15
              Gość portalu: tad napisał(a):


              > Nie możesz jednak zaprzeczyć, że jeśli dane o których
              > pisałem są prawdziwe, a nie mam powodów sądzić, że nie
              > są, to wynika z nich, że wybór kobiety nie jest tak do
              > końca wolny, czy też jest wolny, ale może mieć powazne
              > konsekwencje. Czy należy wcale nie brać tego pod uwagę?

              o tym zawsze mozna podyskutowac (i tutaj znow o
              'rewelacjach' nauki - jeszcze bardzo malo wiemy... byly
              juz hasla 'jedna aspiryna dziennie czyni cuda' i 'nigdy
              za duzo witami' i odeszly do lamusa!).
              ale, przypominam Tad, Ty chciales dyskutowac na temat:
              'ile kobiet zabil lub okaleczyl feminizm?' widac roznice?

              na poczatek trzeba by wykazac, ze feministki zmuszaja
              kobiety do poznego maciezynstwa. o ile sobie przypominam,
              feministki glosza wolnosc wyboru i haslo 'moj brzuch -
              moja sprawa'. jak to powiazac ze zmuszaniem mnie do
              zajscia w ciaze po 30tce?
              poza tym nie raz i nie dwa slyszalam od lekarzy, ze
              najlepszy *psychicznie* czas dla kobiety na maciezynstwo
              to wlasnie okolo 30tki - dojrzalosc emocjonalna, by byc
              dobra matka. moze wiec to jednak lekarze okaleczaja
              kobiety?...

              poza tym, Tad, nie raz i nie dwa przekonujesz nas, ze
              ruch feministyczny ogranicza sie w zasadzie do kanap i
              sypialni niektorych pan, sufrazystki nie mialy wplywu na
              rownouprawnienie kobiet, a wiekszosc polskich kobiet ma
              feminizm w glebokim powazaniu i nic, ale to *nic* sobie z
              niego nie robi. tak wiec w jaki sposob feminizm moze
              zmuszac kobiety do poznego maciezynstwa, ponowie
              pytanie??? skoro nikogo prawie nie obchodzi? zbiorowa
              hipnoza?...
              czyzby byla to manipulacja, liczaca na nie_wykrycie?
              a moze przyklad konsekwencji i logicznego myslenia? nie
              przeknuje mnie...

              a jesli to demokracja byla odpowiedzialna za
              rownouprawnienie kobiet i ich zmiane stylu zycia, to
              chyba trzeba by raczej zadac pytanie: 'ile kobiet zabila
              lub okaleczyla demokracja'?...


            • hania_76 Re: Feministki i troska o kobiety 21.11.02, 10:39
              Gość portalu: tad napisał(a):

              >
              > Nie możesz jednak zaprzeczyć, że jeśli dane o których pisałem są prawdziwe, a
              > nie mam powodów sądzić, że nie są, to wynika z nich, że wybór kobiety nie
              jest
              > tak do końca wolny, czy też jest wolny, ale może mieć powazne konsekwencje.
              Czy
              >
              > należy wcale nie brać tego pod uwagę?

              Tad, trzeba też wziąć pod uwagę:

              a) wskaźnik śmiertelności niemowląt,
              b) ryzyko poronienia,
              c) ryzyko komplikacji w trakcie porodu, mogących skończyć się śmiercią lub
              bezpłodnością matki,
              d) ryzyko zarażenia się bakterią, której nazwy nie pamiętam, a zarażenie się
              którą powoduje zatrucie wód płodowych, ergo śmierć dziecka, jeżeli w
              odpowiednim czasie nie zrobi się "cesarki" (bodajże 1 przypadek na 10,000 ciąż)

              i wiele innych czynników.

              A najlepiej nie wsiadać do samochodu biorąc pod uwagę statystyki śmiertelnych
              wypadków.

    • mode Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 20.11.02, 21:43
      Feminizm to walka o równouprawnienie. Ulegasz stereotypom, jeśli chodzi o
      feminizm. Mnie wychowano w przeświadczeniu, że nie ma podziału na zawody i
      czynności męskie i kobiece (tak mówił mój Ojciec).
      Skończyłam studia, na których 50% miejsc rezerwowano dle mężczyzn ale to ja
      radzę sobie w zawodzie.
      Jestem feministką i bardzo lubię mężczyzn i nie uważam, że moją rolą w życiu
      jesy prokreacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka