Dodaj do ulubionych

Znam kilku Ilmarinenów

25.06.06, 16:17
Kiedyś się setnie ubawiłem na liście dyskusyjnej poświęconej muzyce etnicznej
i ogólnie kulturom tradycyjnym, gdy pewna feministka przyczepiła się do
jakiejś inscenizacji Kalevali. Fiński epos znała tak dogłębnie, że pomyliła
bohatera (Ilmarinena) z artefaktem (Sampo), ale nie przeszkodziło jej to w
wyprodukowaniu dętej, akademickiej mękoły traktującej o tym, jak to "panowie
wymyślili sobie jakiegoś Wielkiego Macho imieniem Sampo", "kobiety były
traktowane jak moneta przetargowa" itd-itp. Wyprowadzona przeze mnie z błędu
i zapoznana z zarysem fabuły (zwłaszcza wątku wyprawy po Sampo) jęła
montować "feministyczne odczytania" i robić z wiedźmy Louhi pozytywną
bohaterkę.

Osobiście znam kilku Ilmarinenów - mężczyzn, którzy stworzyli Dzieło Życia,
by zdobyć kobietę, po czym zostali wzgardzeni. Jak w szamańskiej prehistorii,
tak i dziś jest to jeden ze scenariuszy, według których z dużym
prawdopodobieństwem może potoczyć się życie mężczyzny. Dla każdego, kto
czytał Kalevalę, jest oczywiste, że to Ilmarinen i ci, których on
symbolizuje, są gospodarzami mitu o Sampo; że odczytania z męskiej
perspektywy są daleko bardziej uprawnione, niż z kobiecej. Jest oczywiste, że
to nie kobieta jest tu przedmiotem cynicznego i z założenia oszukańczego
targu, lecz mężczyzna, jego potencjał i energia życiowa, której mógłby
przecież użyć do budowania własnego szczęścia, ale lwią jej część oddaje
(mityczne Dzieło jest zwykle nie do powtórzenia), by w zamian otrzymać
jedynie wzgardę. Feministki jak zwykle starają się odmówić mężczyznom
jakiejkolwiek racji w każdym konflikcie, mitologicznym czy nie, ale w tym
wypadku są bezsilne. Próbują jednak:

tinyurl.com/hjau5
Okazuje się, że pomysł tamtej dyskutantki z listy folkowej nie wziął się z
sufitu, a próby pozbawienia mężczyzn mitologicznego ugruntowania są stare jak
feminizm. Feministkom marzą się mężczyźni, którzy przychodzą znikąd, odchodzą
donikąd i w żadnej kulturze ani w żadnej konwencji nie są u siebie.
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Wzruszające 25.06.06, 16:51
      KOlejny post takete z cyklu "Feministki są gupie, a faceci cierpią przez kobiety"

      zieeeeew
      • totalna_apokalipsa Re: Wzruszające 25.06.06, 17:13
        Oczywiście ten post to bełkot , ale artykuł w linku jest bardzo interesujący,
        szkoda , ze nie rozwinięty.

        kilka rzeczy:

        - w zasadzie zawsze zastanawiało mnie dlaczego pielęgniarkę uwaza sie za
        kobiecy zawod, skoro do tego zawodu na wielu oddziałach bardziej nadają sie
        męzczyżni. Nie wiem, czy widzieliście kiedyś pracę pielegniarek na oddzialach
        intensywnej terapii, na oddziałach pooperacyjnych, na ortopedii , opiece
        paliatywnej itp. Wszędzie na tych potrzebna jest głownie bardzo duża siła
        fizyczna - te kobiety potwornie sie męczą i męczą samego pacjenta- nie da sie
        waząc 50 kg podnieść, przenieść przełożyć pacjenta unieruchomionego lub po
        operacji, kiedy wazy on zazwyczaj 80 kg;/ Na tych oddziałach powinni pracować
        pielęgniarze, tak jak w szpitalach psychiatrycznych.

        po drugie - pienidze przeznaczane na choroby typowo kobiece zwiazane ze
        stresem? A co jest w tym typowo kobiecego? O ile kojarzę to najpopularniejszą
        chorobą związaną bezpośrednio ze stresem jest nie mniej ni więcej, a choroba
        wieńcowa i zawał serca.

        po trzecie -----> myslę, ze maja tylu samobójców, bo mają tez okropny klimat -
        non stop zima, niskie chmury,słońca jak na lekarstwo - to bardziej dziala na
        ludzi, niż się myśli
        • stephen_s Re: Wzruszające 25.06.06, 18:14
          > - w zasadzie zawsze zastanawiało mnie dlaczego pielęgniarkę uwaza sie za
          > kobiecy zawod

          Bo tradycyjnie zawsze wykonywały go kobiety... Poza tym, pomijając aspekt siły
          fizycznej itd., to charakter zawodu jest taki stereotypowo kobiecy - opieka,
          dobre słowo dla pacjentów... w odróżnieniu od lekarza, którego pacjent ma się
          słuchać i basta :)
          • kocia_noga Poczytajcie komentarze 25.06.06, 18:22
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=43787995&a=43787995
          • kocia_noga Re: Wzruszające 25.06.06, 18:23
            stephen_s napisał:

            > > - w zasadzie zawsze zastanawiało mnie dlaczego pielęgniarkę uwaza sie za
            > > kobiecy zawod
            >
            > Bo tradycyjnie zawsze wykonywały go kobiety...


            Niestety, masz złe informacje.Do bardzo niedawna był to zawód wyłącznie męski.
            • stephen_s Re: Wzruszające 25.06.06, 18:28
              Do niedawna, tzn. do kiedy?

              Możliwe, że się mylę, ale mam wrażenie, że nowoczesne pielęgniarstwo zaczęło się
              od Florence Nightingale... i od tamtego czasu był to zawód dla kobiet. Nie wiem,
              może w bardziej zamierzchłej przeszłości było to zajęcie męskie... ale od XIX
              wieku był to zawód kobiecy.
              • kocia_noga Cofam 25.06.06, 18:46
                stephen_s napisał:

                > Do niedawna, tzn. do kiedy?
                >
                > Możliwe, że się mylę, ale mam wrażenie, że nowoczesne pielęgniarstwo zaczęło
                si
                > ę
                > od Florence Nightingale... i od tamtego czasu był to zawód dla kobiet. Nie
                wiem
                > ,
                > może w bardziej zamierzchłej przeszłości było to zajęcie męskie... ale od XIX
                > wieku był to zawód kobiecy.
                >


                Och, przepraszam.Oparłam swoje zdanie na kiedyś tu zamieszczonym poście - już
                nie pamiętam czyim.Teraz sama sprawdziłam

                www.republika.pl/liceummedyk/o_pielegniarstwie.htm
                i rzeczywiście, sprawy mają się inaczej.Fakt,ze dawniej- tzn w pewnych okresach
                na ziemiach polskich opieką nad chorymi zajmowali się dozorcy (!), a zwłaszczq
                w zakładach dla obłąkanych, jednak ogólnie zrecz biorąc pielęgniarstwem parały
                się obie płcie.
                • stephen_s Re: Cofam 25.06.06, 19:04
                  > Och, przepraszam.Oparłam swoje zdanie na kiedyś tu zamieszczonym poście - już
                  > nie pamiętam czyim.

                  Przyznaję, że dziwię się, że jeden post był w stanie tak Ci namieszać... ;)

                  Przepraszam, naprawdę nigdy nie widziałaś chociażby jakiegoś filmu
                  historycznego? Przecież tam zawsze widać, że w szpitalach przede wszystkim
                  pielęgniarki sie kręcą, nie pielęgniarze :)

                  > jednak ogólnie zrecz biorąc pielęgniarstwem parały
                  > się obie płcie.

                  Myślę, że przede wszystkim kobiety :) Do licha, ostatnio trafiłem na stronę
                  jakiejś szkoły pielęgniarskiej z historią... i tam było napisane, że pierwszego
                  mężczyznę przyjęto tam w latach 60tych czy 70tych XX wieku...

                  Oczywiście, w szpitalach pracowali mężczyźni, ale mam wrażenie, że raczej
                  pełnili oni rolę sanitariuszy i dozorców, nie pielęgniarzy równorzędnych z
                  pielęgniarkami. W języku angielskim jest na tę rolę odrębne słowo - "orderly".
                  Mężczyźni na stanowisku "nurse" funkcjonuję dopiero od kilku dekad - i chyba do
                  tej pory są mniejszością...
                  • iluminacja256 Re: Cofam 25.06.06, 19:22
                    Na filmach historycznych to krecą sie głownei zakonnice po szpitalach i to
                    jeszcze w kornetach:))))))

                    W sumie myslę, ze tzw. pielęgniarke jako zawód stowrzyły wojny - facetom
                    urywało nogę , drugi facet zaszył im te nogi, zeby sie nei wykrwawili i nagle
                    stawal sie potrzebny ktoś , kto będzie tego faceta bez nóg mył, karmił, podawał
                    kule itp . Facet przecież sie tym nie zajmie , bo to niemęskie i pedalskie:P
                    I jakoś już nikogo nie obchodzi jak ta babka nma na plecach przetaszczyć gdzieś
                    chłopa 90 kg.
                    • stephen_s Re: Cofam 25.06.06, 19:27
                      > Na filmach historycznych to krecą sie głownei zakonnice po szpitalach i to
                      > jeszcze w kornetach:))))))

                      I jakże piękne te kornety :)

                      > W sumie myslę, ze tzw. pielęgniarke jako zawód stowrzyły wojny

                      No, nowoczesne pielęgniarstwo stworzyła jedna konkretna wojna: krymska.

                      Ale ogólnie rzecz biorąc, to pielęgniarka jest po prostu przedłużenie długiej
                      tradycji zajmowania się chorymi przez kobiety. Kto poza nimi w historii się nimi
                      zajmował? Zakonnicy i zakonnice...

                      > I jakoś już nikogo nie obchodzi jak ta babka nma na plecach przetaszczyć
                      > gdzieś chłopa 90 kg.

                      No tak, z tym, że chyba przynajmniej czasem do tego służy w szpitalu sanitariusz :)
                  • kocia_noga Re: Cofam 25.06.06, 20:31
                    stephen_s napisał:


                    >
                    > > jednak ogólnie zrecz biorąc pielęgniarstwem parały
                    > > się obie płcie.
                    >
                    > Myślę, że przede wszystkim kobiety :) Do licha, ostatnio trafiłem na stronę
                    > jakiejś szkoły pielęgniarskiej


                    W linku podanym przeze mnie jest skrótowo podana historia pielęgniarstwa -
                    zajmowali się tym mężczyźni, przede wszystkim zakonnicy, i
                    kobiety.Pielęgniarstwo nowoczesne jest dziełem Florence Nightingale,więc trudno
                    to wszystko jednakowo traktowac.
                    • stephen_s Re: Cofam 25.06.06, 20:37
                      No wiesz, ale myślę, że Totalnej chodziło o pielęgniarkę w nowoczesnym tego
                      słowa rozumieniu, a nie to, co działo się 1000 lat temu...
                      • kochanica-francuza Re: Cofam 25.06.06, 21:29
                        stephen_s napisał:

                        > No wiesz, ale myślę, że Totalnej chodziło o pielęgniarkę w nowoczesnym tego
                        > słowa rozumieniu, a nie to, co działo się 1000 lat temu...
                        >
                        No właśnie! Stephen się uparł, że pielęgniarki to zakonnice w kornetach , i tak
                        ma być, bo on tak lubi i basta!
                        • stephen_s Re: Cofam 25.06.06, 22:04
                          > No właśnie! Stephen się uparł, że pielęgniarki to zakonnice w kornetach , i tak
                          > ma być, bo on tak lubi i basta!

                          ??????????????? Nic takiego nie mówiłem...
                          • kochanica-francuza Re: Cofam 25.06.06, 22:28

                            > ??????????????? Nic takiego nie mówiłem...
                            Och - nie wprost...
                            • stephen_s Re: Cofam 25.06.06, 22:51
                              > Och - nie wprost...

                              Wg Ciebie "nie wprost" powiedziałem, że wg mnie pielęgniarka = zakonnica w kornecie?

                              KF, czy po dwóch tygodniach nie przeszła Ci naprawdę chęć dowalania mi..?
                              • kochanica-francuza Re: Cofam 25.06.06, 23:01
                                stephen_s napisał:

                                > > Och - nie wprost...
                                >
                                > Wg Ciebie "nie wprost" powiedziałem, że wg mnie pielęgniarka = zakonnica w korn
                                > ecie?


                                Nie wprost zapierasz się, że pielęgniarki były zawsze kobietami...
                                >
                                > KF, czy po dwóch tygodniach nie przeszła Ci naprawdę chęć dowalania mi..?

                                Straciłam do ciebie serce i po dwóch tygodniach go nie odzyskałam. Nie sądzę,
                                żebym odzyskała kiedykolwiek.
                                • stephen_s Re: Cofam 26.06.06, 17:21
                                  > Nie wprost zapierasz się, że pielęgniarki były zawsze kobietami...

                                  Hę? Raczej: WPROST mówię, że PRZEWAŻNIE pielęgniarki były kobietami...

                                  > Straciłam do ciebie serce i po dwóch tygodniach go nie odzyskałam. Nie sądzę,
                                  > żebym odzyskała kiedykolwiek.

                                  Naprawdę, chciałbym pojąć, za co Ty do mnie straciłaś tak nagle serce... Dla
                                  mnie to dziwne i tyle.
                                  • pavvka Re: Cofam 26.06.06, 17:23
                                    stephen_s napisał:

                                    > Naprawdę, chciałbym pojąć, za co Ty do mnie straciłaś tak nagle serce... Dla
                                    > mnie to dziwne i tyle.

                                    Kobieta zmienną jest.

                                    Bleman niech się lepiej strzeże, jego też KF może niedługo znielubić.
                                    • kochanica-francuza Re: Cofam 26.06.06, 22:59
                                      pavvka napisał:

                                      > stephen_s napisał:
                                      >
                                      > > Naprawdę, chciałbym pojąć, za co Ty do mnie straciłaś tak nagle serce...
                                      > Dla
                                      > > mnie to dziwne i tyle.

                                      Dla mnie też, bo tłumaczyłam ci moje powody dosyć jasno i wielokrotnie...


                                      > Bleman niech się lepiej strzeże, jego też KF może niedługo znielubić.

                                      Sama się tego boję. :-((( Ale Blem ma za dużo zalet. :-)
        • johnny-kalesony Re: Wzruszające 25.06.06, 19:54
          totalna_apokalipsa napisała:

          > - w zasadzie zawsze zastanawiało mnie dlaczego pielęgniarkę uwaza sie za
          > kobiecy zawod, skoro do tego zawodu na wielu oddziałach bardziej nadają sie
          > męzczyżni.


          Mam co nieco w tej materii do powiedzenia. Otóż kiedyś, dobre parę lat temu, w
          letnie , niedzielne popołudnie rozleniwione upałem wybrałem się pojeździć
          rowerowo w warunkach górskich. Tknięty jakimś impulsem nadprzyrodznonem w
          ostatniej chwili zabrałem ze sobą - choć planowałem zaniechać - hełm na głowę.
          Gdyby nie to przeczucie - jak się rychło miało okazać - nie pisałbym dzisiaj na
          tym forum.
          Prawdę mówiąc, jedyną czynnością na jaką ógłbym sobie wtedy pozwolić byłoby
          podgryzanie korzonków od dołu i użeranie się z krecikami ...

          Mniejsza o to. Wkrótce, po próbie pokonania jednego ze zjazdów, karetka
          pogotowia na sygnale odwiozła mnie, młodziana półprzytomnego do szpitala.
          Cóż ja będę dłużej przed wami ukrywać - w placówce opieki zdrowotnej zajęły się
          mną dwie przeurocze panie pielęgniarki lat około 25-30: filigranowa blondyneczka
          i wiotka, powabna brunetka - obie w ślicznych, białych minióweczkach! =)

          Nikt, powtarzam, nikt nie zdoła utwierdzić mnie w przekonaniu, jakoby
          rekonwalescencja mogła przebiegać lepiej pod okiem niedogolonych
          przygłupów-pielęgniarzy, przepasanych prosektoryjnymi fartuchami!


          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          • stephen_s Re: Wzruszające 25.06.06, 19:59
            > Nikt, powtarzam, nikt nie zdoła utwierdzić mnie w przekonaniu, jakoby
            > rekonwalescencja mogła przebiegać lepiej pod okiem niedogolonych
            > przygłupów-pielęgniarzy, przepasanych prosektoryjnymi fartuchami!

            A jakby byli ogoleni, pachnący, recytowali Baudellaire'a, a ich bielutkie
            uniformy dyskretnie podkreślały szerokie ramiona i zgrabne pośladki..?

            ;)))
            • bleman Eee, pielegniarki w miniowkach lepsze :P 25.06.06, 20:00

              • stephen_s Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:06
                Stażuję w szpitalu i zapewniam, że w miniówkach tam nie chodzą...
                • iluminacja256 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:10
                  Oczywiście, ze to mit. W końcu moja matka pracuje w szpitalu , byłam tam nie
                  raz to chyba wiem, o czym piszę:)
                  • stephen_s Inna sprawa, że.... 25.06.06, 20:13
                    ... nie rozumiem, co jest pociągającego w obrazie pielęgniarki w miniówie?

                    To stały motyw pornosów... a ja nie pojmuję tego. To jest odpychające, nie
                    seksowne...
                  • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:13
                    Wiesz, to były jeszcze słodkie, rock'n'rollowe lata 90', kiedy koleżanki nosiły
                    minióweczki powszechnie. Pielęgniarki - możesz mi wierzyć - były w nich również.

                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • stephen_s Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:15
                      Teraz mamy natomiast IV RP i pielęgniarki w miniówie nie uświadczysz!

                      I dobrze Ci tak ;)))
                      • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:17
                        Nie tylko pielęgniarki, niestety ...

                        Pozdrawiam
                        Keep Rockin'
                        • stephen_s Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:18
                          Teraz mamy czasy konserwatywnego maxi!

                          Bwahahaha :))
                          • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:25
                            Ale już niebawem ... już niebawem rock'n'roll i minióweczki powrócą w glorii chwały!
                            Jak długo można cierpieć na chorobę sierocą, kiwając się smętnie przy hiphopie,
                            jak długo koleżanki mogą się tak zbrzydzać w tych gaciach ...
                            Koszmarne l. 70' też nie trwały przecież wiecznie.


                            Pozdrawiam
                            Keep Rockin'
                            • iluminacja256 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:28
                              No, przyszły jeszcze gorsze:P 80-te.
                              • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:33
                                Ależ o czymże prawisz, moja droga. W drugiej połowie l. 80' byłem w liceum i b.
                                dobrze pamiętam, jak piękne były to czasy! Grał rock'n'roll i jakieś 60-70%
                                koleżanek (kurczę, może troche idealizuję, ale naprawdę niewiele) nosiło
                                minióweczki.
                                Dzisiaj - nie do pomyślenia, niesety.


                                Pozdrawiam
                                Keep Rockin'
                                • stephen_s Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:35
                                  > Dzisiaj - nie do pomyślenia, niesety.

                                  NIe niestety, ale na szczęście :P
                                • iluminacja256 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:43
                                  Jakoś ja nie pamiętam tych minióweczek, a ten czas pamietam juz dość dobrze:P
                                  Królowały pierwsze dzinsy tureckie i spodnie rurki-gumki oraz lambady do kolan.
                                  • stephen_s Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:44
                                    Co to są lambady?
                                    • iluminacja256 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:56
                                      Jakby ci to napisać- takie spódnice , z dość cienkiego materiału, blisko ciała,
                                      obcisłe od talii do bioder, a poniżej rozszerzjące sie i złożone z takich
                                      dwóch falban.
                                      Coś mniej więcej takiego:
                                      www.allegro.pl/item104922523_spodnica_lambada_for_girls_bcm.html
                                  • hirondelle123 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 21:06
                                    Też tak to pamiętam. Mini było modne krótko ok. 82-83, w drugiej połowie dekady
                                    spotykało się je już tylko na wiejskich dyskotekach i u tirówek.
                                    • iluminacja256 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 21:10
                                      A pamiętacie lata 90-te? To była dopiero jazda na maksa:))))))
                                      Cała Polska nosiła dresy z crashu, w takie paski, oprócz tego spodnie piramidy
                                      i kurtki pasażerki, zarówiaste sznurowki w kolorze rózowym i zielonym i buty
                                      Sofix - to chyba była najpaskudniejsza dekada w Polsce
                            • stephen_s Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:34
                              > Ale już niebawem ... już niebawem rock'n'roll i minióweczki powrócą w glorii >
                              chwały!

                              Chciałbyś :P

                              Jeszcze parę lat IV RP i w glorii chwały powróci tiurniura :)
                              • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:37
                                Patrząc na to, jak wyglądają feministki wnioskuję, że raczej będzie to raczej
                                czador ...

                                Pozdrawiam
                                Keep Rockin'
                                • stephen_s Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 20:38
                                  Czy mam ponownie zalinkować obrazki ładnych muzułmańskich strojów? :)
                              • hirondelle123 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 21:09
                                Jakos nie wierzę, by polityka wpływała na modę... A mini wraca co dekadę, teraz
                                pewno też już wkrótce wróci ale oczywiście juz nigdy nie będzie dominujące. Nie
                                te czasy, na szczęście.
                                • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 21:13
                                  Dlaczego na szczęście?
                                  No tak - ostatecznie ilość meczetów w pobliżu granic Polski niebezpiecznie
                                  wzrosła ...


                                  Pozdrawiam
                                  Keep Rockin'
                                  • hirondelle123 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 21:58
                                    Dlatego na szczęście, że nie ma nic obrzydliwszego niż uniformizacja. Nieważne
                                    czy wszyscy chodzą w czadorach, czerwonych krawatach czy miniówkach - to zawsze
                                    efekt tej samej mentalnosci. Dopiero różnorodnośc jest piękna. Naprawdę tego
                                    nie rozumiesz? Jeśli tak, to szczerze ci współczuję.
                                    • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 22:00
                                      hirondelle123 napisała:

                                      > Dlatego na szczęście, że nie ma nic obrzydliwszego niż uniformizacja.

                                      Zgadzam się. Dlatego sądzę, że w obecnej dekadzie koleżanki są brzydsze niż w
                                      dwóch poprzednich.

                                      Pozdrawiam
                                      Keep Rockin'
                                      • totalna_apokalipsa Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 22:05
                                        A dla nich to ty jestes po prostu stary piernik:P
                                        • hirondelle123 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 22:07
                                          totalna_apokalipsa napisała:

                                          > A dla nich to ty jestes po prostu stary piernik:P


                                          No tak, a potem mówią że feministki to zimne suki bez serca:))
                                          • totalna_apokalipsa Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 22:11
                                            He, he, ale jemu sie nalezy:))))Pominę już fakt, ze wg mnei ma dosć koszmarny
                                            gust - wkleił kiedyś taka czerwoną miniówkę a`la skóra węza - toż to było tak
                                            koszmarne, ze nie chciałabym nawet takiej tapicerki w autobusie, ktorym czesto
                                            jezdzę, a co tu dopiero mówić o takiej kiecce! A poza tym on medzi o tych
                                            miniówkach od dwóch lat chyba - cholery można dostać. To jest już oznaka , ze
                                            się starzeje - jak wspomina ztaką nostalgią te mityczne lata 80-te, kiedy wielu
                                            z nas własnei uczyło sie chodzić.
                                            • kochanica-francuza Kaleson jest oblech, a nie piernik nt 25.06.06, 23:02
                                      • hirondelle123 Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 25.06.06, 22:06
                                        johnny-kalesony napisał:

                                        > hirondelle123 napisała:
                                        >
                                        > > Dlatego na szczęście, że nie ma nic obrzydliwszego niż uniformizacja.
                                        >
                                        > Zgadzam się. Dlatego sądzę, że w obecnej dekadzie koleżanki są brzydsze niż w
                                        > dwóch poprzednich.


                                        Nie, teraz moda jest bardziej urozmaicona niż dawniej. Zresztą mini spotyka się
                                        tak samo często czy tak samo rzadko (zależy gdzie szukać) jak 10 czy 20 lat
                                        temu. Tak naprawdę to dyktatura mini skończyło się zanim większość z nas
                                        przyszła na świat.



                                        >
                                        > Pozdrawiam
                                        > Keep Rockin'
                                        • kocia_noga Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 26.06.06, 10:36
                                          hirondelle123 napisała:

                                          Tak naprawdę to dyktatura mini skończyło się zanim większość z nas
                                          > przyszła na świat.
                                          >

                                          Dyktatury mini nigdy tak naprawdę nie było.Pamiętam,kiedy się zaczęła ta moda -
                                          w latach 1966-67.Zaraz po szalonym sukcesie Mary Quant weszła moda maxi i
                                          egzystowały sobie równorzędnie, a potem tez doszlo "midi" - do kolan, jak ktoś
                                          miał niezbyt zgrabne nogi, a w maxi nie życzyła się plątać.
                                          Pamiętam w moim liceum zakazano przychodzenia do szkoły w mini i uczennice na
                                          znak protestu przyszły kiedyś do szkoły w obrzydliwych burych kiecach do ziemi
                                          i zrobiły pochód korytarzem niosąc transparent "Niech zyje maxi".To był rok
                                          albo 1967 albo 1968 :).
                                          A potem nastąpiły szalone lata 70. i wszystko bylo dozwolone.Nosiłam mini
                                          niezasłaniające majtek i zwiewne kiecki 'a la dzieci kwiaty oraz spódniczki do
                                          kolan na egzamin.
                                          U nas nigdy nie było jak w Chinach za Mao.
                                          • johnny-kalesony Re: Pielęgniarki w miniówach to mit... :P 26.06.06, 10:53
                                            1966-67 ... Jimi nagrał wtedy "Are You Experienced?".
                                            Zadebiutowali również The Cream ...
                                            A także ...

                                            www.youtube.com/watch?v=OLdA4zKp-00

                                            POzdrawiam
                                            Keep Rockin'
                • bleman Przeciez wiem :P 25.06.06, 20:53

          • illiterate Facet sie wywnetrzyl, 25.06.06, 21:27
            a Wy o spodnicach i historii pielegniarstwa :(

            Nie dotyczy Was problem zimnych wymagajacych suk, cudownych mlynkow i
            antycznych bohaterow? Nie uwazacie, ze jest aktualny? Nie znacie nikogo, kto
            pokonal smoka dla cud-dziewicy, a ta puscila sie z innym?
            • johnny-kalesony Re: Facet sie wywnetrzyl, 25.06.06, 21:59
              Wiesz, prawie każdy z nas ma w swoim życiu tego rodzaju epizod wzmożonych
              wysiłków w celu zaimponowania "tej jedynej" koleżance, zakończonych odrzuceniem
              i zawodem. To całkiem normalne. Problem z nami polega na tym, że nie lubimy i
              jak to ze sferą uczuciową u kolegów bywa - nie umiemy o tym mówić.


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • stephen_s Re: Facet sie wywnetrzyl, 25.06.06, 22:06
                > Problem z nami polega na tym, że nie lubimy i
                > jak to ze sferą uczuciową u kolegów bywa - nie umiemy o tym mówić.

                Mów za siebie, Johnny... :P
                • bleman A ten jaki milosnik psychologii i wywnetrzania ;-) 25.06.06, 23:11

                  • stephen_s :))))) (n/t) 26.06.06, 17:22

            • stephen_s Re: Facet sie wywnetrzyl, 25.06.06, 22:08
              > Nie dotyczy Was problem zimnych wymagajacych suk, cudownych mlynkow i
              > antycznych bohaterow?

              Mnie aktualnie dotyczy problem "Skoro tak podobno jest wiele samotnych kobiet po
              studiach, to czemu żadnej nie spotykam, tylko same zajęte?"

              Jak spotkam jakąś niezwiązaną z nikim kobietę, to dopiero sprawdzę, czy jest
              zimną wymagającą suką puszczającą w trąbę bohaterów :)
              • kochanica-francuza Re: Facet sie wywnetrzyl, 25.06.06, 22:35
                stephen_s napisał:


                > Mnie aktualnie dotyczy problem "Skoro tak podobno jest wiele samotnych kobiet p
                > o
                > studiach, to czemu żadnej nie spotykam, tylko same zajęte?"

                Bo te kobiety to młode wilczyce pracujące w korporacjach, a nie pielęgniarki, koleś.

                >
                > Jak spotkam jakąś niezwiązaną z nikim kobietę, to dopiero sprawdzę, czy jest
                > zimną wymagającą suką puszczającą w trąbę bohaterów :)
                >
                • stephen_s Re: Facet sie wywnetrzyl, 25.06.06, 22:49
                  > Bo te kobiety to młode wilczyce pracujące w korporacjach, a nie pielęgniarki, k
                  > oleś.

                  OK. Jak poznać "wilczycę z korporacji"? ;)
                  • kochanica-francuza Re: Facet sie wywnetrzyl, 25.06.06, 23:02

                    > OK. Jak poznać "wilczycę z korporacji"? ;)

                    Zostać wilkiem z korporacji.

                    Ewentualnie jak trafi do ciebie na kozetkę (czego jej nie życzę - lepiej skieruj
                    ją do kolegi po fachu, a sam zajmij się podrywaniem)
                    • stephen_s Re: Facet sie wywnetrzyl, 26.06.06, 17:22
                      > Zostać wilkiem z korporacji.

                      Rozwiązanie bez sensu. Poproszę inne :)
                      • kochanica-francuza Re: Facet sie wywnetrzyl, 26.06.06, 22:58
                        stephen_s napisał:

                        > > Zostać wilkiem z korporacji.
                        >
                        > Rozwiązanie bez sensu. Poproszę inne :)
                        >
                        Było.
                • bleman Ale wilczyce z korporacji tez moga byc fajne :) 25.06.06, 23:08
                  Jaks ie ciesze ze ja nie bede mial wyksztalcenia ktore da mi mozliwosc bycia
                  wilkiem z korporacji :)

                  Nie bede musial az tak stresujaco konkurowac :)
            • kocia_noga Re: Facet sie wywnetrzyl, 26.06.06, 10:39
              illiterate napisała:

              > a Wy o spodnicach i historii pielegniarstwa :(
              >
              > Nie dotyczy Was problem zimnych wymagajacych suk, cudownych mlynkow i
              > antycznych bohaterow? Nie uwazacie, ze jest aktualny? Nie znacie nikogo, kto
              > pokonal smoka dla cud-dziewicy, a ta puscila sie z innym?
              >



              Znamy, znamy facetów co chcą kupić miłość albo za młynek albo za beemke albo za
              inne dobra.
              Ja pamiętam nawet piosenkę "oj szewczyku nie bądź głupi szczęście chcesz za
              buty kupić, oj szewczyku miły szczęście to nie taka prosta rzecz"
    • illiterate Re: Znam kilku Ilmarinenów 25.06.06, 18:59
      Hm, moze sobie szukaj dziewczyny wsrod nie-feministek?
      To by Cie prawdopodobnie uchronilo przed marnotrawieniem swojego meskiego
      potencjalu i zyciowej energii, i moglbys sie skupic na budowaniu wlasnego
      szczescia, bez leku przed wzgardzeniem.
      • bleman Re: Znam kilku Ilmarinenów 25.06.06, 19:38
        > Hm, moze sobie szukaj dziewczyny wsrod nie-feministek?
        > To by Cie prawdopodobnie uchronilo przed marnotrawieniem swojego meskiego
        > potencjalu i zyciowej energii, i moglbys sie skupic na budowaniu wlasnego
        > szczescia, bez leku przed wzgardzeniem.

        nie no nie rpzesadzaj ;-)
        Feministki sa fajne :)
        i mam nadzieje ze nie trzeba sie przy nich bac wzgardzenia ;-)
        • illiterate Re: Znam kilku Ilmarinenów 25.06.06, 19:42
          Moglbys o to spytac mojego faceta, ale poszedl grac w pile :)
          • bleman Re: Znam kilku Ilmarinenów 25.06.06, 19:48
            > Moglbys o to spytac mojego faceta, ale poszedl grac w pile :)

            a co nie ejstes fajna ?
            czy wzgardzasz ? ;-)
            • illiterate Re: Znam kilku Ilmarinenów 25.06.06, 19:55
              Tak, blem - jestem niefajna i wzgardzam, do tego kaze mu zdobywac krokodyle i
              urywac lby hydrom i dlatego jestesmy razem tacy szczesliwi ;)
              Ide obiad robic ;)
              • bleman Re: Znam kilku Ilmarinenów 25.06.06, 19:56
                > Tak, blem - jestem niefajna i wzgardzam, do tego kaze mu zdobywac krokodyle i
                > urywac lby hydrom i dlatego jestesmy razem tacy szczesliwi ;)

                cały czas to przeczuwałem ;-) i wrescie sie wydało ;-))
                haha!

                > Ide obiad robic ;)

                Ale prwdziwa feministka nie robi objadow!
                objad jest symbolem patriarchalnej opresji ;-)
                • pavvka Re: Znam kilku Ilmarinenów 26.06.06, 09:09
                  Obiad, pomimo związku znaczeniowego z objadaniem się, pisze się przez 'i'
    • illiterate Maczo imieniem Sampo 26.06.06, 12:55
      takete_malouma napisał:

      > Osobiście znam kilku Ilmarinenów - mężczyzn, którzy stworzyli Dzieło Życia,
      > by zdobyć kobietę, po czym zostali wzgardzeni. Jak w szamańskiej prehistorii,
      > tak i dziś jest to jeden ze scenariuszy, według których z dużym
      > prawdopodobieństwem może potoczyć się życie mężczyzny.

      Nie do konca rozumiem pomysl na milosc, ktora jest przedmiotem jakiegos szacher-
      macher handelku. Sam pomysl jest oburzajacy - niezaleznie od tego, osob jakiej
      plci dotyczy.

      Dla każdego, kto
      > czytał Kalevalę, jest oczywiste, że to Ilmarinen i ci, których on
      > symbolizuje, są gospodarzami mitu o Sampo; że odczytania z męskiej
      > perspektywy są daleko bardziej uprawnione, niż z kobiecej.

      Generalnie kazdy mit mozna odczytac z poziomu psychoanalizy - z pozytkiem dla
      kazdej plci ;)

      Jest oczywiste, że
      > to nie kobieta jest tu przedmiotem cynicznego i z założenia oszukańczego
      > targu, lecz mężczyzna, jego potencjał i energia życiowa, której mógłby
      > przecież użyć do budowania własnego szczęścia, ale lwią jej część oddaje
      > (mityczne Dzieło jest zwykle nie do powtórzenia), by w zamian otrzymać
      > jedynie wzgardę. Feministki jak zwykle starają się odmówić mężczyznom
      > jakiejkolwiek racji w każdym konflikcie, mitologicznym czy nie, ale w tym
      > wypadku są bezsilne. Próbują jednak:...

      Z tego, co napisales, wynika, ze Zlym Wilkiem jest 1 (jedna) slabo kapujaca
      dziewczyna z forum, a wtoruje jej dziennikarz - co najwyzej 'feminista', o ile
      w ogole.

      Stad Twoje przypuszczenie nt marzen feministek nietrafione raczej, czy tez moze
      w sferze hipotez, bo badana populacja cos nieduza.
      Jesli chodzi o interpretacje mitow i podan - polecam bardzo przyjemna (choc
      napisana nieznosnym jezykiem) 'Biegnaca z wilkami' feministki Estes i rownie
      inspirujaca 'Kobiecosc w rozwoju' nie-feministki Skogemann.

      Swoja droga nieustannie zadziwia mnie Twoj zapal w tak bezlitosnym publicznym
      obnazaniu Twoich emocjonalnych zakamarkow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka