Dodaj do ulubionych

Siostry z jednego szeregu - czy feministki ....

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 10:14
....mają wraga na lewicy?

Wątek ten inspirowany jest wątkiem o ERA. Barbibnator stwierdziła tam, że
okreslenie przez jedną feministkę radykalnych pomysłów innych feministek
mianem "budzące wiele wątpliwości" było przykładem "obiektywizmu", ja zaś
twierdziłem, że - wręcz przeciwnie - jest to wyraz radykalizmu, ponieważ
rzecz dotyczyła wymysłów wyjątkowo skrajnych. Jesli ktoś określa takie bzdury
delikatnum mianem "budzące wątpliwości", to znaczy, ze traktuje ich autorki
jako koleżanki idące w tym samym szeregu, tyle, że może troszkę za daleko.
Rzecz wydaje mi się ważna. Chodzi o stosunek feministek uważanych
za "centrowe" do feministek "skrajnych". Jaki więc jest ów stosunek? Wiele na
ten temat może powiedzieć strona internetowa "Ośrodka Informacji Środowisk
Kobiecych" (OŚKa). Ośka to jednka z czołowych inicjatyw feministycznych w
Polsce. Zdaje się, że korzysta z pomocy rządowej (czyli z naszych podatków),
choć nie jestem tego pewien. Krótko mówiąc "Ośka" to nie jakas nic nie
znaczacy feministyczny margines. To samo centrum polskiego feminizmu.
Przychodzącego na stronę wita hasło: "Kobiety z całej Europy mówią nie wojnie
z Irakiem" (najwyraźniej panie z "Ośki" nie słyszały o Ewok, ktora ma inne
zdanie na ten temat). Stroną "Ośki" zajmę się dokładniej przy innej okazji.
Tutaj chodzi o stosunek "centrowych" feministek z Ośki do feminizmu
radyklalnego. Na stronie "Ośki" podane są odsyłacze do innych stron
feministycznych. Jest to z pewnością rodzaj rekomendacji: "Oska" te strony
poleca. Otóż, między innymi poleca też chociazby stronę "K.U.R.W.A", o której
już tutaj pisałem. A na owej stronie znaleźć można takie hasła: "Szukasz
wolności - rób rewolucję!", "Małżeństwo ukrywa struktury dominacji", "Państwo
jest dla kobiet więzieniem", "Rób to dla siebie nie dla mężczyzny", "Domowe
ognisko cuchnie zniewoleniem", "Patriarchat skończy się, gdy ostatni
mężczyzna zawiśnie na flakach ostatniego posła". Jest tam też zarys "teorii
pedalskiej, która sprowadza się do dogmatu: "Współczesne społeczeństwo jest
skrępowane więzami zgniłej moralności, którą w dążeniu do zycia w pełnej
wolności nalezy odrzucić z całym bogactwem inwentarza". Jest też krytyka
orientacji heteroseksualnej w punktach (gdyby kto nie wiedział - jest ona
ograniczająca, gdyż więzi uczucia, a poza tym heteroseksualizm jest
atrakcyjną obroną patriarchatu (to akurat prawda-tad)). O czym świadczy fakt,
że "Ośka" nie ma nic przeciw promowaniu takiej ideologii?
To proste: feministki "centrowe" uznają zasadę NIE ma wroga na lewicy.
Najskrajniejsze nawet idiotki są dla nich ideowymi siostrami, które co
najwyżej "budzą liczne wątpliwości".
Obserwuj wątek
    • Gość: barbinator Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 12:18
      Istotnie uważam wspomniany fragment z Ciechomskiej za doskonale obiektywny. W
      rozdziale zatytułowanym feminizm a prawo przytoczyła kilka przykładów
      radykalnego podejścia niektórych odłamów feminizmu do kształtowania prawa,
      skomentowała to oględnie jako "budzące liczne wątpliwości" oraz krótko
      uzasadniła dlaczego nie podziela takich poglądów.
      Wszystko to odbyło się bez inwektyw, uszczypliwości czy ironizowania.
      Co do strony OŚki, to chyba sam przyznasz, że skoro organizacja otrzymuje pomoc
      państwa na rozpowszechnianie informacji dotyczących różnych środowisk
      kobiecych, to ich obowiązkiem (albo nawet ich psim obowiązkiem - ty lubisz
      takie emocjonalne wtręty, prawda?) jest podawanie tych informacji w sposób
      pełny, bez filtra w rodzaju "Tad nie lubi lesbijek, to tego linka nie damy"
      Jeżeli dana organizacja działa zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem oraz
      jest organizacją o charakterze kobiecym, to OŚKA jest imho ZOBOWIĄZANA do
      informowania o niej.
      Obawiam się Tad, że im bardziej zagłębiam się w twoje pojmowanie
      słowa "obiektywizm" tym bardziej zmierzam do konkluzji, że dla ciebie szczytem
      obiektywizmu jest ksiądz Rydzyk i jego rozgłośnia...
      Pozdr. B.
      • Gość: tad Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 13:01
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Co do strony OŚki, to chyba sam przyznasz, że skoro organizacja otrzymuje
        pomoc
        >
        > państwa na rozpowszechnianie informacji dotyczących różnych środowisk
        > kobiecych, to ich obowiązkiem (albo nawet ich psim obowiązkiem - ty lubisz
        > takie emocjonalne wtręty, prawda?) jest podawanie tych informacji w sposób
        > pełny, bez filtra w rodzaju "Tad nie lubi lesbijek, to tego linka nie damy"

        Ależ tu nie chodzi o lesbism! Choć szczerze mówiąc stopień zaangażowania w tę
        sprawę jest na stronie "Ośki" ZDUMIEWAJĄCY. Zwróciłaś na to uwagę? Tak więc,
        nie chodzi tu o lesbism, ale o treści jakie rozpowszechniane są na promowanej
        przez "Ośkę" stronie!
        Co do RÓŻNYCH organizacji kobiecych - istotnie są tam promowane rózne
        organizacje, tyle, że wyłącznie FEMINISTYCZNE.



        > Jeżeli dana organizacja działa zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem oraz
        > jest organizacją o charakterze kobiecym, to OŚKA jest imho ZOBOWIĄZANA do
        > informowania o niej.

        Mylisz się. Państwo NIE zobowiązuje "Ośki" do informowania o działalności
        KAŻDEJ organizacji kobiecej (znajdź mi na stronie "Ośki" jakieś linki do
        organizacji, których linia nie jest zgodna z linią feministyczną). Wspiera ją
        tylko dotacjami - zaznaczam, ze nie sprawdzałem tego, ale gdzies o tym
        słyszałem. Tak jak pewnie wspiera inne ośrodki informacyjne, ale NIE narzuca im
        aż tak konkretnej polityki. Na jakiej podstawie uważasz, że "Ośka" jest
        FORMALNIE zobowiązana to informowania o WSZYSTKICH organizacjach? A jeśli jest,
        to czemu informuje tylko o niektórych? Więcej powiem. Byłoby DZIWNE, gdyby
        nasze podatki wydawane były na promowanie organizacji godzących w porządek
        konstytucyjny. Na stronie K.U.R.W.A nawołuje się przecież wprost, to obalenia
        państwa! Dziwi ich nawet: "Dlaczego tak niewiele osób zadaje pytanie o
        koniecznośc i sens istnienia państwa". Naprawdę uważasz, że należy promować za
        publiczne pieniądze organizację głoszącą hasło: "Patriarchat skończy się, gdy
        ostatni seksista zawiśnie na flakach ostatniego posła"? Naprawdę uważasz, że
        umieszczenie na stronie "Ośki" odnośnika kierującego na stronę "K.U.R.W.A jest
        w uzasadnione? ? Jak można promować organizację, która deklaruje, że "zamierza
        współpracować z wszystkimi legalnymi i PRZEDE WSZYSTKIM NIELEGALNYMI
        organizacjami i grupami osób"? (podkreślenie - tad). Możesz mi to
        wytłumaczyć "obiektywnie"?

        > Obawiam się Tad, że im bardziej zagłębiam się w twoje pojmowanie
        > słowa "obiektywizm" tym bardziej zmierzam do konkluzji, że dla ciebie
        >szczytem obiektywizmu jest ksiądz Rydzyk i jego rozgłośnia...

        Obawiam się Barbinator, że nie ma tym świecie drugiej rzeczy tak zdumiewającej,
        jak Twój "obiektywizm" w odniesieniu do feminizmu.

        > Pozdr.
        • Gość: barbinator Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 00:08
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Co do RÓŻNYCH organizacji kobiecych - istotnie są tam promowane rózne
          > organizacje, tyle, że wyłącznie FEMINISTYCZNE.


          Znudziło mnie już wypominanie ci braku obiektywizmu, więc ujmę to inaczej:
          Tad, słoneczko sprawdź do jakich organizacji idą linki na stronie OŚKI, dobrze?
          A potem pogadamy o tym czy np Polskie Stowarzyszenie Właścicielek Firm to jest
          organizacja feministyczna.
          Chyba że w twoim odczuciu niefeministyczne są wyłącznie porady z cylku "jak
          złapać męża"...


          > Mylisz się. Państwo NIE zobowiązuje "Ośki" do informowania o działalności
          > KAŻDEJ organizacji kobiecej (znajdź mi na stronie "Ośki" jakieś linki do
          > organizacji, których linia nie jest zgodna z linią feministyczną). Wspiera ją
          > tylko dotacjami - zaznaczam, ze nie sprawdzałem tego, ale gdzies o tym
          > słyszałem. Tak jak pewnie wspiera inne ośrodki informacyjne, ale NIE narzuca
          im
          > aż tak konkretnej polityki. Na jakiej podstawie uważasz, że "Ośka" jest
          > FORMALNIE zobowiązana to informowania o WSZYSTKICH organizacjach?


          Tak zrozumiałam z twojej wypowiedzi, jeżeli się myliłam to chętnie wycofuję to
          sformułowanie. OŚKA podaje więc linki do tych organizacji, których strony WWW
          prezentują jakies ciekawe w kwestii praw kobiet treści i nie są to bynajmniej
          tylko strony feministyczne. Co w tym widzisz niewłaściwego?


          Byłoby DZIWNE, gdyby
          > nasze podatki wydawane były na promowanie organizacji godzących w porządek
          > konstytucyjny.


          No wiesz, Samoobrona też godzi w porządek konstytucyjny a kosztuje nas dużo
          więcew w formie dofinansowania...
          To się nazywa pluralizm, wiesz?
          Pozdr. B.

          • Gość: tad Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 09:40
            Gość portalu: barbinator napisał(a):


            > Znudziło mnie już wypominanie ci braku obiektywizmu, więc ujmę to inaczej:
            > Tad, słoneczko sprawdź do jakich organizacji idą linki na stronie OŚKI,
            >dobrze?A potem pogadamy o tym czy np Polskie Stowarzyszenie Właścicielek Firm
            >to jest organizacja feministyczna.Chyba że w twoim odczuciu niefeministyczne
            >są wyłącznie porady z cylku "jak złapać męża"...

            Wszystko to są linki do organizacji mieszczących się w pewnym spektrum. To
            znaczy tekie, które FEMINISTKI uznają za właściwe, nawet jesli nie są to
            organinzcje czysto feministyczne (Przypominam Twoje własnie postępowanie -
            usiłujesz tu czasami wpisywać do feminizmu osoby, które same sobie tego nie
            życzą, bo głoszą poglądy mieszczące się co najmniej częściowo w feministycznym
            spektrum - tak jak Ty je postrzegasz) Czy na stronie są informacje o
            organizacjach wykraczających poza owo spektrum? Wątpię.
            Otóż, wychodzi na to, że K.U.R.W.A mieści się świetnie w zakresie spektrum
            akceptowanego przez "Ośkę". Twórczynie "Ośki" uznają, że nie ma przeciwskazań,
            by K.U.R.W.Ę promować. Mam proste pytanie: co o tym sądzisz?


            > Tak zrozumiałam z twojej wypowiedzi, jeżeli się myliłam to chętnie wycofuję
            >to sformułowanie. OŚKA podaje więc linki do tych organizacji, których strony
            >WWW prezentują jakies ciekawe w kwestii praw kobiet treści i nie są to
            >bynajmniej tylko strony feministyczne. Co w tym widzisz niewłaściwego?

            Rozumiem, że uważasz, iż strona K.U.R.W.A prezentuje "ciekawe treści w kwestii
            praw kobiet" i np. gdybyś założyła własną informacyjną stronę WWW, też
            umieściłabyś na niej jej adres. Czy mam rację?

            > No wiesz, Samoobrona też godzi w porządek konstytucyjny a kosztuje nas dużo
            > więcew w formie dofinansowania...
            > To się nazywa pluralizm, wiesz?

            Nie. To się nazywa ANARCHIA, można to też nazwać INDOLENCJĄ państwa. Poza tym,
            czy naprawdę uważasz, że "Samoobrona" usprawiedliwia "Ośkę"? Podziwiam Twoją
            logikę! (oczywiście cały czas podziwiam też Twój "obiektywizm")



            > Pozdr.
            >
            >
            • Gość: barbinator Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 12:30
              Gość portalu: tad napisał(a):

              >
              > Wszystko to są linki do organizacji mieszczących się w pewnym spektrum. To
              > znaczy tekie, które FEMINISTKI uznają za właściwe, nawet jesli nie są to
              > organinzcje czysto feministyczne (Przypominam Twoje własnie postępowanie -
              > usiłujesz tu czasami wpisywać do feminizmu osoby, które same sobie tego nie
              > życzą, bo głoszą poglądy mieszczące się co najmniej częściowo w
              feministycznym
              > spektrum - tak jak Ty je postrzegasz) Czy na stronie są informacje o
              > organizacjach wykraczających poza owo spektrum? Wątpię.



              Możliwe. Ale w takim razie ciekawi mnie jak oceniasz pracę katechetki, która na
              zajęciach z religii mówi dzieciom wyłącznie o zasasadach religii katolickiej a
              także o naturalnych metodach regulacji urodzeń (pomijając inne skuteczniejsze
              sposoby) Katechetka jest opłacana także z moich pieniędzy i na pewno są to dużo
              większe sumy niż te, które otrzyuje OŚKA.
              Skoro uważasz, że OŚKA powinna zamieszczać linki do np organizacji kobiecych
              popierających zakaz aborcji, to jak to jest z religią w szkołach?


              > Otóż, wychodzi na to, że K.U.R.W.A mieści się świetnie w zakresie spektrum
              > akceptowanego przez "Ośkę". Twórczynie "Ośki" uznają, że nie ma
              przeciwskazań,
              > by K.U.R.W.Ę promować. Mam proste pytanie: co o tym sądzisz?


              To samo co o "promowaniu" radia Maryja - dla mnie K.U.R.W.A i rzeczone radio to
              taki sam bełkot. Na szczęście nie muszę słuchać ani jednego ani drugiego, zaś
              na ich istnienie godzę się w imię demokracji, tolerancji i pluralizmu.


              >
              > Nie. To się nazywa ANARCHIA, można to też nazwać INDOLENCJĄ państwa. Poza
              tym,
              > czy naprawdę uważasz, że "Samoobrona" usprawiedliwia "Ośkę"? Podziwiam Twoją
              > logikę! (oczywiście cały czas podziwiam też Twój "obiektywizm")


              No to ja "popodziwiam" trochę twój zmysł państwotwórczy i rozumienie demokracji.
              Mogę wiedzieć co proponujesz konkretnie?
              Zakazać działalności K.U.R.W.A, Radia Maryja i Samoobrony?
              A co z ich zwolennikami - na Sybir czy może na Madagaskar?
              Pozdr. B.

              PS
              A co mój obiektywizm ma tutaj do rzeczy?
              Chyba mylisz pojęcia...
              Za to o twoim obiektywiźmie pogadamy jak odpowiesz na mój przykład z
              katechetką - to naprawdę dobry sprawdzian obiektywizmu.



              >
              >
              >
              > > Pozdr.
              > >
              > >
              • Gość: tad Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 20:17
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > Możliwe.(.......)

                Proszę o jasną odpowiedź: jak oceniasz promowanie K.U.R.W.Y przez "Ośkę"?
                • Gość: barbinator Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 20:49
                  Gość portalu: tad napisał(a):

                  > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                  >
                  > > Możliwe.(.......)
                  >
                  > Proszę o jasną odpowiedź: jak oceniasz promowanie K.U.R.W.Y przez "Ośkę"?

                  Tak samo jak promowanie np radia Maryja - jako dowód pluralistycznego myślenia
                  i tolerancji dla odmienności. Dopóki K.U.R.W.A nie łamie polskiego prawa i nie
                  jest organizacją zakazaną, nikt nie może zakazać jej promowania się w mediach.
                  Gdyby K.U.R.W.A zechciała nadać serię płatnych ogłoszeń (bez propagandy, sam
                  link)w Gościu Niedzielnym, to nie jestem pewna czy w razie odmowy nie mieliby
                  prawa do zaskarżenia takiej decyzji - to raczej pytanie do prawnika, nie jestem
                  pewna ale myślę, że K.U.R.W.A by taki proces wygrała.

                  A teraz odpowiedz na moje pytanie w związku z nauczaniem religii w szkołach:
                  czy słuszne jest promowanie okreslonego światopoglądu na wspólne pieniądze i
                  jeśli odpowiedź brzmi "tak" to czy oznacza to, że OŚKA ma prawo promować na
                  swoich stronach organizacje o określonym profilu (nie chodzi o K.U.R.W.E, tylko
                  o te co nazwałes organizazacjami feministycznymi)
                  Pozdr. B.
                  • Gość: tad Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 20:59
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):


                    > > Proszę o jasną odpowiedź: jak oceniasz promowanie K.U.R.W.Y przez "Ośkę"?
                    >
                    > Tak samo jak promowanie np radia Maryja - jako dowód pluralistycznego
                    myślenia
                    > i tolerancji dla odmienności.

                    To NIE jest jasna odpowiedź.


                    >Dopóki K.U.R.W.A nie łamie polskiego prawa i nie
                    > jest organizacją zakazaną, nikt nie może zakazać jej promowania się w mediach.

                    A skąd wiesz, że K.U.R.W.A nie łamie prawa? Nie sądzę, by wogóle była
                    zarejestrowana zgodnie z prawem. Anarchiści z ZASADY unikają takich
                    formalności. Poza tym - nawołuje do obalenia przemocą ustroju (owo "wieszanie
                    seksistów na flakach posłów). To JEST łamanie prawa.
                    • Gość: barbinator Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 09:54
                      Gość portalu: tad napisał(a):

                      > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                      >
                      >
                      > > > Proszę o jasną odpowiedź: jak oceniasz promowanie K.U.R.W.Y przez "Oś
                      > kę"?
                      > >
                      > > Tak samo jak promowanie np radia Maryja - jako dowód pluralistycznego
                      > myślenia
                      > > i tolerancji dla odmienności.
                      >
                      > To NIE jest jasna odpowiedź.


                      W takim razie nie rozumiem jak powinna wyglądać jasna odpowiedź.
                      Odnoszę wrażenie, że oczekujesz ode mnie jednej z dwóch odpowiedzi:

                      a/ Popieram całym sercem i solidaryzuję się z ideami wyrażanymi przez K.U.R.W.Ę
                      b/ Potępiam, jestem oburzona, na Madagaskar z odmieńcami

                      Moja odpowiedź jest taka sama jak wcześniej: każdy ma prawo do głoszenia
                      najbardziej nawet oryginalnych poglądów, na tym polega pluralizm i tym nasz
                      obecny ustrój różni się od poprzedniego, w którym o tym co wolno promowac a co
                      nie, decydowała cenzura kierując się kryteriami podobnymi do przedstawionych
                      przez ciebie.
                      Jaśniej się nie da.
                      >
                      >
                      > >Dopóki K.U.R.W.A nie łamie polskiego prawa i nie
                      > > jest organizacją zakazaną, nikt nie może zakazać jej promowania się w medi
                      > ach.
                      >
                      > A skąd wiesz, że K.U.R.W.A nie łamie prawa?


                      Łamanie prawa trzeba udowodnić. Nawet ty możesz złożyć skargę do prokuratury.
                      Dopóki nie ma prawomocnego wyroku sądu, K.U.R.W.A działa legalnie.

                      Nie sądzę, by wogóle była
                      > zarejestrowana zgodnie z prawem.
                      Anarchiści z ZASADY unikają takich
                      > formalności. Poza tym - nawołuje do obalenia przemocą ustroju (owo "wieszanie
                      > seksistów na flakach posłów). To JEST łamanie prawa.

                      Nie sądzę żeby tego typu malownicze określenia mogły być ujete jako nawoływanie
                      do obalenia przemocą ustroju. Znam parę utworów rockowych, które mówią o
                      gorszych rzeczach, że o Lepperze i Rydzyku nie wspomnę.
                      Chyba zapominasz Tad, że od wyrażenia dezaprobaty a nawet potępienia do
                      oskarżenia o łamanie prawa droga daleka.
                      Pozdr. B.

                      PS (nie całkiem na temat)
                      Wpadłam na chwilkę na stronę K.U.R.W.A (żeby wiedzieć o czym piszę) i odniosłam
                      wrażenie, że nieszczególnie można ją nazwać org. feministyczną. Chodzi mi o to,
                      że K.U.R.W.A stwierdza wprawdzie fakt dyskryminacji kobiet, ale zaraz dodaje że
                      mężczyźni są przez ten straszny opresyjny system dyskrynimowani w taki sam
                      sposób - ponieważ feminizm dawno juz zastąpił słowo "dyskryminacja"
                      słowem "seksizm" więc doktryna K.U.R.W.A wyraźnie przeczy doktrynie feminizmu.
                      • Gość: tad Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 16:21
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):


                        > Wpadłam na chwilkę na stronę K.U.R.W.A (żeby wiedzieć o czym piszę) i
                        odniosłam
                        >
                        > wrażenie, że nieszczególnie można ją nazwać org. feministyczną. Chodzi mi o
                        to,
                        >
                        > że K.U.R.W.A stwierdza wprawdzie fakt dyskryminacji kobiet, ale zaraz dodaje
                        że
                        >
                        > mężczyźni są przez ten straszny opresyjny system dyskrynimowani w taki sam
                        > sposób - ponieważ feminizm dawno juz zastąpił słowo "dyskryminacja"
                        > słowem "seksizm" więc doktryna K.U.R.W.A wyraźnie przeczy doktrynie
                        feminizmu.


                        Barbinator, przechodzisz samą Siebie! Brawo!
                        • Gość: barbinator Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 21:28
                          Oj, Tad Tad myślałam, ze rozmawiając z tak wybitnym feminizmologiem jak ty
                          mozna użyć skrótu myślowego. Widzę, że się myliłam. No to tłumaczę:
                          Seksizm jest uścislającym okresleniem dyskryminacji ze względu na płeć.
                          Feminizm na pewnym etapie rozwoju zrozumiał, że kobiety podlegają dyskryminacji
                          podobnie jak wszyscy LUDZIE z różnych powodów, np ze względu na kolor skóry,
                          przynależność etniczną, religię itp. Używanie terminu dyskryminacja prowadziło
                          do nieporozumień, więc zaczęto stosować słowo "seksizm" zawężające kwestię do
                          dyskryminacji wyłącznie z racji faktu bycia kobietą.
                          Walka z seksizmem stanowi niewątpliwie najważniejszą część doktryny
                          współczesnego feminizmu.
                          Skoro K.U.R.W. -iści twierdzą, ze nie ma czegos takiego jak seksizm a istnieje
                          tylko taka sama dyskryminacja kobiet i mężczyzn przez system, to co z nich
                          k...a za feminiści???
                          Mam nadzieję, że nie uraziłam twojej eksperckiej dumy tłumaczeniem takich
                          oczywistości...;)))
                          Pozdr. B.

                          PS
                          Postanowiłam dzisiaj ogłosić dzień dobroci (dla wszystkich z wyjątkiem
                          Sebastiana) i nie wyciągać od ciebie odpowiedzi na moje pytanie o katechetkę,
                          bo wiem ze to dla ciebie strasznie niewygodna sprawa.
                          Z żalem (ale dość obłudnym..:) zauważyłam, ze Sagan pociągnęła ten wątek.
                          No to teraz proszę już w jej imieniu: Tad, odpowiedz, proszę...
                    • sagan2 przepraszam, ze sie wtrace... 17.02.03, 10:17
                      ... ale ja BARDZO chcialabym uslyszec odpowiedz na
                      pytanie Barbinator o nauczanie katechetki!

                      czekam niecierpliwie, Tad
                      • Gość: tad Re: przepraszam, ze sie wtrace... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 16:23
                        sagan2 napisała:

                        > ... ale ja BARDZO chcialabym uslyszec odpowiedz na
                        > pytanie Barbinator o nauczanie katechetki!
                        >
                        > czekam niecierpliwie, Tad

                        Odpowiem, jeśli przedstawisz mi co odpowiedź na to pytanie ma tutaj do rzeczy.
                        • sagan2 Re: przepraszam, ze sie wtrace... 17.02.03, 16:27
                          przeciez Barbinator wyraznie to napisala.
                          oburza Cie, ze strona oski, ktora *ponoc* jest
                          finansowana z panstwowych pieniedzy (patrz post Ksiecia),
                          zamieszcza linki do stron feministycznych.

                          wiec chyba na miejscu jest pytanie, co sadzisz o naszych
                          (podatnikow) pieniadzach wydawanych na lekcje religii
                          (jednej) i na nauczanie prawd, ktore sa "jedyne sluszne"
                          tylko w wydaniu tej religii (jak na przyklad omawianie
                          wylacznie naturalnej metody poczec, choc sa i inne,
                          rownie skuteczne).
                          to tez pieniadze publiczne i tez wydawane na rzeczy
                          "stronnicze".
                          chcialabym wiedziec, czy to rowniez Cie oburza
                          • Gość: tad Re: przepraszam, ze sie wtrace... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 16:34
                            sagan2 napisała:

                            > chcialabym wiedziec, czy to rowniez Cie oburza

                            Nadal nie rozumiem jak to się ma do istoty sprawy. Czy fakt, że coś mnie
                            oburza, czy nie oburza usprawiedliwia lub nieusprawiedliwia "Ośkę"? Jeśli tak -
                            wytłumacz w jaki sposób się to dzeje. Jesli zas nie potrafisz tego zrobić, po
                            co podnosisz tę kwestię?
                            • sagan2 Re: przepraszam, ze sie wtrace... 17.02.03, 16:44
                              nie, nie usprawiedliwia to oski.
                              moze jednak pozwoli dociec przyczyn, *dlaczego* oska
                              oburza *Ciebie*

                              unikasz odpowiedzi?
                              • Gość: tad Re: przepraszam, ze sie wtrace... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 20:59
                                sagan2 napisała:

                                > nie, nie usprawiedliwia to oski.
                                > moze jednak pozwoli dociec przyczyn, *dlaczego* oska
                                > oburza *Ciebie*
                                >
                                > unikasz odpowiedzi?

                                Nie unikam. Po prostu to, o co pytała Barbinator nie ma - jak sama
                                przyznajesz - tu nic do rzeczy, więc nie widzę powodu, by się w to wikłać. Nie
                                wiem, czy dobrze rozumiesz istotę naszego sporu. Zdaje się, że nie, bo nawet
                                Barbinator ma z tym kłopot. Nie chodzi tu o to, czy "Ośka" jest czy nie jest
                                dotowana publicznymi pieniędzmi. NIE WIEM czy jest, co zresztą zaznaczyłem.
                                Dotowanie to oczywiście ważna sprawa, ale nie w aspekcie tej rozmowy. Nie
                                chodzi nawet o to, czy K.U.R.W.A jest czy - jak to "odkryła" Barbinator - nie
                                jest organizacją feministyczną. Jest, ale nawet gdyby nie była, nie zmieniłoby
                                to istoty rzeczy, bo o "Oskę", a nie o K.U.R.W.Ę tu idzie. Nie chodzi też o to,
                                czy K.U.R.W.A działa zgodnie, czy niezgodnie z prawem. Pewien jestem, że -
                                zważywszy na jej anarchistyczny charakter - nie jest organizacją
                                zarejestrowaną zgodnie z prawem, i że treści które głosi (likwidacja państwa)
                                godzą w porządek konstytucyjny, ale nie mam dowodów, że działają nielegalnie.
                                Mniejsza zresztą z tym, bo NIE o to tu chodzi. O co więc chodzi? Chodzi o to,
                                że "Ośka" nie ma NIC przeciw temu, by K.U.R.W.Ę promować na swojej stronie
                                internetowej. Mówiąc inaczej ich poglądy mieszczą się w spektrum poglądów
                                akceptowanych przez "Ośkę". Nie chodzi tu o "pluralizm", bo "Ośka" NIE promuje
                                wszystkiego. "Ośka" prowadzi selekcję, i K.U.R.W.A tę selekcję przeszła. Ewok
                                stwierdziła, że to co propaguje K.U.R.W.A to - zdaje się - "bełkot".
                                Otóż, "Ośka" nie ma nic, przeciw promowaniu tego radykalnego bełkotu. I tylko o
                                to tutaj chodzi. Uważasz, że "Ośka" postępuje właściwie?
                                • Gość: EWOK Re: przepraszam, ze sie wtrace... IP: *.acn.waw.pl 17.02.03, 21:42
                                  Gość portalu: tad napisał(a):

                                  >>Ewok
                                  > stwierdziła, że to co propaguje K.U.R.W.A to - zdaje się - "bełkot".
                                  > Otóż, "Ośka" nie ma nic, przeciw promowaniu tego radykalnego bełkotu. I
                                  tylko o
                                  >
                                  > to tutaj chodzi.

                                  Akurat użyłam sformułowania "nieoględna retoryka". Bełkot?! Oto jak rodzą się
                                  plotki ;)
                                  • Gość: tad Re: przepraszam, ze sie wtrace... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 21:55
                                    Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                    > Akurat użyłam sformułowania "nieoględna retoryka". Bełkot?! Oto jak rodzą się
                                    > plotki ;)

                                    To prawda. Pomyliłem Cię z Barbinator. Przepraszam, to musiało być bolesne..
      • Gość: Maciej Re: Siostry z jednego szeregu - czy feministki .. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 13:03
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Obawiam się Tad, że im bardziej zagłębiam się w twoje pojmowanie
        > słowa "obiektywizm" tym bardziej zmierzam do konkluzji, że dla ciebie
        szczytem
        > obiektywizmu jest ksiądz Rydzyk i jego rozgłośnia...


        Nie można Ci odmówić odrobiny słuszności... W porównaniu z feministkami nawet
        Ksiądz Rydzyk mógby zapewne uchodzić za szczyt obiektywizmu.

        Pozdrawiam -
    • Gość: EWOK No i co z tego? IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 13:33
      A na katolickiej stronie www.opoka.org.pl mają cały serwis na temat integracji
      europejskiej, bardzo sumiennie wykonany, poparty słowami papieża wyrażającymi
      poparcie dla przystąpienia Polski do UE, opracowany według klucza - nie ma
      potrzeby bać się Unii, nie stracimy polskości ani swoich katolickich korzeni
      itd. A obok sondaż - czy jesteś za intergracją - 72 % głosów przeciw. Poniżej
      forum dyskusyjne, na którym ludzie słowo w słowo powtarzając za ojcem
      Rydzykiem najedżają na proces integracyjny, który nas pozbawi naszych
      wartości, a w ogóle to jest wynikiem jakiegoś bliżej nieokreślonego spisku. I
      co o tym sądzić? Ja na przykład sądzę, że to dobrze, że istnieje strona
      katolicka, która jest otwarta dla wszystkich katolików, w tym radykalnych,
      nawet jeśli wypowiadają poglądy, które twórcom witryny są wyraźnie nie na
      rękę. I również sądzę, że to dobrze, że istnieje strona feministyczna,
      uwzględniająca jak najwięcej nurtów feministycznych, deklarując chęć
      współpracy z niezalegalizowanymi, kanapowymi środowiskami feministycznymi.
      • Gość: tad Re: No i co z tego? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 15:08
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > A na katolickiej stronie www.opoka.org.pl mają cały serwis na temat
        integracji
        > europejskiej, bardzo sumiennie wykonany, (......)


        Wybacz Ewok, ale istnieje różnica pomiędzy sprem o wejście do UE, a
        nawoływaniem do rewolucji i wieszania "seksistów" na "flakach posłów".
        Czy naprawdę uważasz, że strona K.U.R.W.A, jest OK?
        • Gość: EWOK Re: No i co z tego? IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 16:32
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Gość portalu: EWOK napisał(a):
          >
          > > A na katolickiej stronie www.opoka.org.pl mają cały serwis na temat
          > integracji
          > > europejskiej, bardzo sumiennie wykonany, (......)
          >
          >
          > Wybacz Ewok, ale istnieje różnica pomiędzy sprem o wejście do UE, a
          > nawoływaniem do rewolucji i wieszania "seksistów" na "flakach posłów".
          > Czy naprawdę uważasz, że strona K.U.R.W.A, jest OK?

          Chodzi o stylistykę wypowiedzi? Posłuchaj Radia Maryja - oni się tam nie
          obcyndalają. A jak przyjmiesz stosowaną w tym środowisku unikatową metodę
          perswazji wobec posłów opowiadających się za nowelizacja ustawy aborcyjnej
          (przypomnę, chodziło o udostępnienie słuchaczom listy tych posłów -morderców,
          jak ich określano, wraz z ich adresami i telefonami, aby można było osobiście
          nakłonić ich do zmiany stanowiska w tej sprawie). A sposób wypowiadania się o
          politykach, do którego wyraźnie przywiązali się blokujący drogi rolnicy?
          Dlaczego akurat od feministek wymagasz przestrzegania savoir vivre'u?
          • b.u.zz Re: No i co z tego? 15.02.03, 18:59
            dwa wnioski:
            1. radio maryja nie jest finansowane przez budzet. oska tez nie powinna.
            2. tezy gloszone przez radio maryja sa glupie (no, wiekszosc..). tezy oski tez.
            pytanie:
            czy istnienie radio maryja jest uzasadnieniem dla finansowania przez panstwo
            oski w jej obecnej dzialalnosci?
            pytanie pomocnicze:
            czy radio maryja ma tutaj cokolwiek do rzeczy?
            pozdrawiam
            b.
            • Gość: EWOK Re: No i co z tego? IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 19:25
              b.u.zz napisał:

              > dwa wnioski:
              > 1. radio maryja nie jest finansowane przez budzet. oska tez nie powinna.
              > 2. tezy gloszone przez radio maryja sa glupie (no, wiekszosc..). tezy oski
              tez.
              > pytanie:
              > czy istnienie radio maryja jest uzasadnieniem dla finansowania przez panstwo
              > oski w jej obecnej dzialalnosci?
              > pytanie pomocnicze:
              > czy radio maryja ma tutaj cokolwiek do rzeczy?
              > pozdrawiam
              > b.

              Witryna opoki, na ktorą się powoływałam , dopuszcza, na swoje strony również
              radykałów spod znaku RM i całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli nieoględnymi
              poglądami na integrację z UE. Ośka z kolei dopuszcza na swoje strony radykalne
              grupy feministyczne wraz z ich nieoglądną retoryką. Ośka jest finansowana z
              pieniędzy publicznych, serwis "intergacyjny" Opoki powstaje we współpracy z
              Komitetem Integracji Europejskiej, który jest organizacją rządową. Przy pomocy
              tej analogii chciałam uzmysłowić Tadowi, że feminizm i strona Ośki nie są
              jedyną istniejącą ideą i witryną, w której mogą się odnaleźć zarówno
              radykałowie jak i umiarkowani. Powołałam się na Opokę, gdyż ostatnio dośc
              dokładnie przyglądałam się temu portalowi, więc jest to w pewnym sensie
              przypadek. I mimo, że Ty, buzz uważasz, że stanowisko RM w wielu kwestiach
              jest po prostu głupie ( a ja się z Tobą zgadzam), to nie da się ukryć, że dla
              wielu osób jest wyznacznikiem norm moralnych. Podobnie, mimo tego, że uważasz,
              iż wiele feministycznych pomysłów jest głupich ( też się zgadzam), są one
              istotne dla osób, które je popierają. I jedni i drudzy, mają możliwość
              odnalezienia osób o podobnych poglądach na odnośnych stronach internetowych -
              na tym polega pluralizm. Tylko, że Tadowi to nie odpowiada.
              Nawiasem mówiąc Gazeta Wyborcza dopuszcza na swoje strony osoby, które w
              nieoględnych słowach wyrażają dezaprobatę wobec redaktora naczelnego. I co?
              Jest jakiś filtr? Możesz sobie napisać, że Michnik to głupek. Lepiej napisać
              to tutaj niż spreyem na kamienicy na Starym Mieście.
              • Gość: tad Re: No i co z tego? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 20:37
                Gość portalu: EWOK napisał(a):


                > Nawiasem mówiąc Gazeta Wyborcza dopuszcza na swoje strony osoby, które w
                > nieoględnych słowach wyrażają dezaprobatę wobec redaktora naczelnego. I co?
                > Jest jakiś filtr? Możesz sobie napisać, że Michnik to głupek. Lepiej napisać
                > to tutaj niż spreyem na kamienicy na Starym Mieście.

                GW dopuszcza je na FORUM. To różnica.
                Ośka promuje skrajne feministki za publiczne pieniądze. Uważasz, że jest to w
                porządku?
                • Gość: EWOK Re: No i co z tego? IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 22:44
                  A KRRTV przyznała koncesję telewizji Trwam o. Rydzyka, mimo istotnych
                  niedopowiedzeń we wniosku (m.in niespełnienie wymogu poinformowania o źródłach
                  finansowania, który to wymóg jest restrykcyjnie egzekwowany od innych
                  wnioskodawców). Czyli de facto organ państwowy udzielił (naginając prawo)
                  zgody na to, żeby katoliccy radykałowie mieli swoje okno na świat. I to jest
                  oczywiście w porządku, prawda? Radykalizm tylko w przypadku feministek jest
                  be. A jeśli popierany przez państwo to już w ogóle skandal.
                  • Gość: tad jak rozmnażają się feministki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 11:56
                    wykład z feminizmologii teoretycznej
                    Szanowni Państwo.
                    Wielu z Was zadaje sobie pewnie pytanie: "skąd się biorą feministki?". Szukajmy
                    u źródła! Otóż, dzięki oswiedzinom, jakie złożyłem (uzbroiwszy się uprzednio w
                    narzędzia analityczne feminizmologii), na stronach "Ośki" mogę spróbować
                    udzielić odpowiedzi na to kluczowe pytanie. Niestety, wszystkich miłośników
                    świntuszenia zwabionych tematem wykładu muszę rozczarować. Feministki
                    rozmnażają się bezpłciowo. Ściśle rzecz biorąc rozmnażają się one w dwóch
                    etapach. Etap pierwszy - zgoła z feminizmem nie związany - polega co prawda na
                    rozmnażaniu płciowym (i - ku rozpaczy wielu feministek -wciąż wymaga
                    współudziału mężczyzny) ale prowadzi on tylko do uzyskania materiału
                    wyjściowego, czyli kobiety, która feministką jest tylko potencjalnie. Nas
                    interesuje etap drugi (tym bardziej, że etap pierwszy jest (dosłownie)
                    stosunkowo dobrze zbadany). Etap drugi sprowadza się do - proszę wybaczyć to
                    porównanie - zapłodnienia umysłu kobiety ideą feministyczną (to, moim zdaniem,
                    wyjaśnia zainteresowanie jakie feministki zdają się wykazywać
                    ekscentryczną "nauką" zwaną memetyką). Oczywiście do takiego ideologicznego
                    zapładniania umysłów może dochodzić na wiele sposobów. My zwrócimy tutaj uwagę,
                    na te proponowane mn. przez "Oskę". Otóż, na stronie "Ośki" można znaleźć
                    adresy takich "centrów zapładniającyc". Np. "Stowarzyszenie na Rzecz
                    Wielostronnego Rozwoju Kobiet" zwane "Dakini". Kobiety - dzęki "Dakini"-
                    mogą "podobnie jak Przodkinie spotkać się w Kobiecym Kręgu, mogą "pójść za
                    głosem własnej historii", nauczyć "języka kolorów, snu i wizji"(by stworzyć
                    własny wzorzec), "narysować własną mandalę", "spotkać się z własnym ciałem"
                    (sic!), oraz -uwaga! - "wejść do Ogrodu Czarownicy, by połączyć to co
                    podzielonie". Wszystko to za 200zł za jedno spotkanie, a spotkań jest 10.
                    ("Daikini" przewiduje też roczny cykl spotkań - 1 w tygodniu - ceny nie
                    podano). Wypada przyznać, że odwiedziny w "Ogrodzie Czarownicy", i - zwłaszcza-
                    "połączenie tego co podzielone" (nie wspominając już o innych atrakcjach), za
                    jedyne 2000 zł jest propozycją niezwykle kuszącą. Z kolei "Ośrodek Rozwoju i
                    Terapii Tańcem" zaprasza na cykl spotkać poświęconych "Budzeniu Dzikiej
                    Kobiety", bo każda kobieta marzy przecież, by poczuć się królową, wojowniczką,
                    czy kapłanką, by poznać swoją moc i energię, i rzecz prosta, by "mieć kontakt
                    ze swoją transcendentną matką duchową". Na przeszkodzie stoi tutaj "praca, dom,
                    dzieci i niezadowolony mąż", ale - na szczęście - istnieje Kobiecy Krąg, który
                    pozwala marzenia spełnić. Zaznaczono, że zajęcia prowadzone są z wykorzystaniem
                    technik programowania neurolingwistycznego (NLP). Ceny nie podano, ale pewnym
                    jest, że nawiązanie kontaktu z transcendentalną matką duchową warte jest każdej
                    ceny. Tak więc rozwiązaliśmy częsc zagadki: feministką można zostać (za pewną
                    opłatą) między innymi poprzez "połączenie tego co podzielone" oraz "nawiazanie
                    kontaktu z transcendentną matką duchową", czyli po wypraniu sobie mózgu za
                    własne pieniądze.
                    Dziękuję Pastwu za uwagę.
    • maly.ksiaze O co tak właściwie chodzi? 16.02.03, 23:44
      Nie wiemy nawet, czy Ośka jest finansowana z budżetu
      państwa. Ze stron www.oska.org.pl/oska/onas.html
      wynika, że nie - lub że 'nie przede wszystkim'. Być może
      poszczególne inicjatywy są dofinansowywane przez budżet -
      ale zakładam, że są oceniane pod względem ich
      przydatności na takich samych zasadach, jak akcje innych
      organizacji.

      Nie widzę powodu, dla którego należałoby dyskutować o
      niewłaściwym użytkowaniu funduszy publicznych przez
      fundacje, jeśli nie wiemy nawet, czy fundacja otrzymuje
      cokolwiek z publicznej kasy.

      Ponadto, Ośka oficjalnie stawia sobie za cel:
      "Zbieranie i rozpowszechnianie informacji o wszelkich
      organizacjach i grupach kobiecych oraz działających na
      rzecz kobiet, a także lokalnych, krajowych i
      międzynarodowych inicjatywach skierowanych do kobiet lub
      mających wpływ na ich sytuację."

      Informowanie o anarchistycznej stronie K.U.R.W.A. da się
      tu podciągnąć.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Ośka jest ciężko chora na lewowzroczność, ale cóż -
      to ICH problem, nie mój.
    • Gość: doku Polski feminizm jest jak polski liberalizm i ... IP: *.mofnet.gov.pl 17.02.03, 16:14
      ... kapitalizm - yle samo brakuje poslkim feministkom do zachodnim, jak polskim
      liberałom czy kapitalistom do amerykańskich czy brytyjskich. Porównaj Wałęsę do
      Regana, albo Suchocką do Margaret Tatcher, a otrzymasz przepaść jaka dzieli
      nasz polski feminizm od zachodniego - to wciąż Dziki Wschód.
      • Gość: tad siostry po raz kolejny IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.03, 11:05
        Artykuł "Kobieta mówi ja" pióra Pawła Smoleńskiego wydrukowany w "GW" z 30-31
        sierpnia 2003 przynosi trochę nowych informacji o ralacjach
        między "feministkami głównego nurtu" a feministkami-radykałkami. Opisywane w
        artykule feministki bynajmniej nie odrzucają "rewolucji" z powodu zasad,
        nakazujących odrzucać metody radykalne. Niektóre mówią, co prawda,
        że "rewolucji nie będzie", lecz robią to tylko dlatego, iż uważają, że nie ma
        dziś "potencjału rewolucyjnego" (mówiąc inaczej - ku rozczarowaniu feministek -
        kobiety nie mają ochoty na "rewolucje"). Inne, takie postawienie sprawy uważają
        jednak dowód na to, że "ruch się sprzedał" i "rewolucja" pozostaje ich
        marzeniem. Stanowisko "nie czas dziś na rewolucję, choć strasznie tego szkoda"
        zdaje się zajmować Agnieszka Graff. Graff wylansowaną jakiś czas temu
        przez "Agorę" na jedną z "dyżurnych feministek polskich", z całą pewnością
        można nazwać przedstawicielką głównego nurtu polskiego feminizmu. Jaki jest jej
        stosunek do feminizmu radykalnego? Wg. autora artykułu wygląda to tak: "O
        rewolucji można było marzyć 30 lat temu, gdy przez świat przetaczała się burza
        kontestacji. Kontestacja zrobiła wyłom w kulturze, została z niej piękna
        metafora i sporo fantastycznych tekstów. Ale już wiadomo, że rewolucji nie
        będzie. Będą zmiany krok po kroku, które i tak wywrócą istniejący porządek. Tak
        myśli Agnieszka, lecz pisze pracę o radykalnym feminizme, KOCHA GO CAŁYM
        SERCEM, bo to kawałek jej historii, choć bawiła się wtedy w piaskownicy". O ile
        mi wiadomo, Graff prowadzi wykłady w ramach polskiej mutacji "gender studies".
        Na studiach "gender" można też posłuchać wykładów pani Kasi. Gdy Kasia nie
        wykłada, to rapuje w klubach świadczących usługi gastronomiczno-rozrywkowe.
        Zdarza się jej tam prowadzić rap-konwersacje z bywalcami owych klubów, którym
        stara się wyjaśnić to i owo. Np. tak: "Łysa pało, karku po byku/ w bani mało
        komórek/za dużo przepalonych stykow/oto uboczne skutki rymow, które
        malutki/chujek produkuje, takich rymów, że mało ognia, duzo dymu/ nic nie wiesz
        o rapie/biały buraku, capie/nie łapiesz, że od początku jest tu wiele
        wątków/walki o prawa/rewolucyjna wrzawa/wolności sprawa".
        Pozostaje mi wyrazić nadzieję, że w czasie wykładów Kasia utrzymuje tak wysoki
        poziom myśli, tyle, że wyraża je w żargonie "gender". Kasię drażni, że poglądy
        Agnieszki Graff, uznawane są za "reprezentatywne dla feminizmu". Kasię to
        denerwuje, bo "w wielu sprawach" z Agnieszką się nie zgadza, i nie
        chce "działać w systemie". Kasia chce "rewolucji kulturowej". Swoje poglądy
        określa jako "anarchistyczno-lewicowe", czy "anarchofeministyczne". Warto
        przypomnieć, że "anarchofeministkami" nazywają się też działaczki K.U.R.W.Y,
        wzywajace do "rewolucji", "wieszania posłów", "likwidacji państwa" i
        popularyzujące "teorię pedalską" zgodnie z którą heteroseksualizm jest
        narzędziem oprescji. Czy anarchofeminizm wykładowczyni gender i anarchofeminizm
        K.U.R.W.Y jest tożsamy? Nie wiem. Być może są różne "anarchofeminizmy", być
        może nie (warto jednak zauważyć, że pojawiający się w artykule
        termin "heteropatrix", który znaczyć ma tyle, co "patriarchat"
        czy "dyskryminacja" przenosi punkt ciężkości na kwestię "orientacji
        seksualnej", sugerując jej "kulturowy", czy iluzyjny charakter. Widoczne są tu
        więc związki z ulubioną "teorią pedalską" K.U.R.W.Y). W każdym razie pewnym
        jest, że Kasia jest feministką-radykalną, co nie przeszkadza jej wykładać
        na "głównonurtowych" studiach gender. Inna sztandarowa polska feministka Kazia
        Szczuka, także "marzy o rewolucji" (patrz - wypowiedź Kazi w artykule
        zamieszczonym w "Polityce" z marca 2003 roku). Poświęcony jej fragment artykuł
        Smoleńskiego nosi poddtytuł "Poza heteropatrixem" (według Kazi "heteropatrix"
        to "system ról społecznych, gdzie faceci mają większą władzę"). Rewolucja o
        jakiej marzy Kazia ma być inna od wcześniejszych, bowiem "wszystkie
        dotychczasowe rewolucje, kontestacja 1968 r., rewolucja seksualna odbywały się
        na męskich warunkach". Kazia uważa, więc że kobiety trzeba "obudzić" i, że
        każda kobieta może być taka jak ona sama, tyle, że ta kobieta "woli spać, niż
        się obudzić i dostrzec, że żyje w Heteromatrixie". By kobiety "obudzić"
        potrzebna jest "pasja" i "praca", a "dżendery to jest początek". Wreszcie
        Magda - najłagodniejsza z bohaterak artykułu. Jak pisze autor Magda "nie wznosi
        radykalnych haseł" i "nie mówi uczniom - jak niektóre feministki - że
        wszystkiemu winne jest "katolstwo", uważa też, że "język rewolty" nie buduje
        zaufania. Miomo owej łagodności, która sprawia, że Magda jest "niby lekko z
        boku", jej stosunek do radykałek jest nadzwyczaj pobłażliwy. Język rewolty nie
        buduje wg. niej zaufania, ale jak mówi: "Nie krytykuję języka manif, bo nie
        umiem niczego innego zaproponować". Prowadzi w liceum zajęcia "feministyczne",
        na których zajmuje się mn. usprawiedliwianiem feministek-radykałek. W świetle
        artykułu Smoleńskiego uważam, że mój post "Siostry z jednego szeregu" dość
        trafnie oddawał istotę relacji między feminizmem "głównonurtowym"
        a "radykalnym". Postawić też należy pytanie: czym właściwie są "studia gender"?
        Dziedziną akademicką, czy stworzonym za publiczne pieniądze przytuliskiem dla
        radykałek marzących o rewolucji?
        Dodatek - Polska Anno Domini 2003 wg. feministek:
        Żyjemy w "Heteromatrixie", a system dominacji nad kobietami jest bardzo pomocny
        w rządzeniu. Demokracja ukonstytuowała się już jawnie jako "męski świat" i
        właściwie mamy do czynienia z połową demokracji. Polski patriarchat to
        patriarchat młody i prężny. Jego pazury wbite są głęboko w glebę pod
        parlamentem. Pod względem kulturowym Polska to kraj fundamentalistyczny i
        bardzo przypomina państwa arabskie. Prasa i telewizja mówią językiem teologii.
        Kobiecość oznacza tu tyle, co podporządkowanie. Miejsce kobiety w kulturze
        napiętnowane jest na każdym poziomie. Kobiety boją się facetów. Przeciętna
        Polka staje w pół kroku za mężczyzbą i nie zabiera głosu w towarzystwie, póki
        nie odezwie się mąż. Wszędzie panuje terror urody, uświadamiający kobiecie na
        każdym kroku, że jej ciało to towar. Itd. itp.
        • Gość: barbinator Re: siostry po raz kolejny IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 09:02
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Dodatek - Polska Anno Domini 2003 wg. feministek:
          > Żyjemy w "Heteromatrixie", a system dominacji nad kobietami jest bardzo
          pomocny
          >
          > w rządzeniu. Demokracja ukonstytuowała się już jawnie jako "męski świat" i
          > właściwie mamy do czynienia z połową demokracji. Polski patriarchat to
          > patriarchat młody i prężny. Jego pazury wbite są głęboko w glebę pod
          > parlamentem. Pod względem kulturowym Polska to kraj fundamentalistyczny i
          > bardzo przypomina państwa arabskie. Prasa i telewizja mówią językiem
          teologii.
          > Kobiecość oznacza tu tyle, co podporządkowanie. Miejsce kobiety w kulturze
          > napiętnowane jest na każdym poziomie. Kobiety boją się facetów. Przeciętna
          > Polka staje w pół kroku za mężczyzbą i nie zabiera głosu w towarzystwie, póki
          > nie odezwie się mąż. Wszędzie panuje terror urody, uświadamiający kobiecie na
          > każdym kroku, że jej ciało to towar. Itd. itp.


          Dla jasności tych którzy nie czytali: to nie jest cytat z feministek tylko
          zbiór zdań wyjętych z kontekstu.
          Do Tada: czy feministki nie maja prawa do własnych poglądów na rzeczywistość?
          Czy to aż takie szokujące, że niektórzy widzą świat z innego ujęcia niż ty? Co
          złego dla cywilizacji wynika z faktu, że one mówią np o terrorze urody,
          niesprawnej demokracji czy rażącej wielu ludzi (nie tylko feministki) ofensywie
          konswerwatyzmu spod znaku młodzieży wszechpolskiej czy LPR?
          Prościej: co ma sensownego wynikać z tej długasnej epistoły którą wysmażyłeś?
          I jeszcze jedno: udowodnij, że te (wyrwane z kontekstu) zdania feministek są
          kłamstwem. Jeśli nie udowodnisz tego w 100%, to znaczy że są prawdą...
          Pozdr. B.
          • Gość: tad Re: siostry po raz kolejny IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 16:10
            Gość portalu: barbinator napisał(a):


            > Dla jasności tych którzy nie czytali: to nie jest cytat z feministek tylko
            > zbiór zdań wyjętych z kontekstu.

            Przedstaw ten kontekst - zobaczymy co się zmieni.

            > Do Tada: czy feministki nie maja prawa do własnych poglądów na rzeczywistość?

            A któż im tego prawa odmawia? Mają takie prawo, podobnie jak komuniści, czy
            naziści np.

            > Czy to aż takie szokujące, że niektórzy widzą świat z innego ujęcia niż ty?

            Naprawdę nie rozumiem, o co Ci tutaj chodzi.


            Co
            > złego dla cywilizacji wynika z faktu, że one mówią np o terrorze urody,
            > niesprawnej demokracji czy rażącej wielu ludzi (nie tylko feministki)
            ofensywie
            >
            > konswerwatyzmu spod znaku młodzieży wszechpolskiej czy LPR?

            Sama wiesz, że problem polega na ich własnym fanatyzmie.



            > Prościej: co ma sensownego wynikać z tej długasnej epistoły którą wysmażyłeś?
            > I jeszcze jedno: udowodnij, że te (wyrwane z kontekstu) zdania feministek są
            > kłamstwem. Jeśli nie udowodnisz tego w 100%, to znaczy że są prawdą...

            Przepraszam, ale nieco wyżej zarzucasz mi, że zdania są "wyrwane z kontekstuy",
            a teraz zdajesz się twierdzić, że dobrze oddają "myśl feministyczną" i wzywasz,
            bym je obalił. Naprawdę trzeba Ci dowodzić, że Polska nie przypomina "kraju
            arabskiego"?
            > Pozdr.
            • Gość: barbinator Re: siostry po raz kolejny IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 20:19
              Gość portalu: tad napisał(a):

              >
              > Przedstaw ten kontekst - zobaczymy co się zmieni.


              Kontekst jest w artykule z Wyborczej, link podawał książe chyba wczoraj.


              >
              > > Do Tada: czy feministki nie maja prawa do własnych poglądów na rzeczywisto
              > ść?
              >
              > A któż im tego prawa odmawia? Mają takie prawo, podobnie jak komuniści, czy
              > naziści np.


              ...katolicy, konserwatyści, liberałowie.



              >
              > > Czy to aż takie szokujące, że niektórzy widzą świat z innego ujęcia niż ty
              > ?
              >
              > Naprawdę nie rozumiem, o co Ci tutaj chodzi.


              O to, że zdajesz się być zaszokowany, że feministki widzą świat inaczej niż ty.
              Pocieszę cię i powiem, że moi znajomi np z Norwegii są zazwyczaj zaszokowani
              sposobem w jaki nasi rodzimi konserwatyści widzą rzeczywistość. Niektórzy
              nawet, o zgrozo nazywają ich "fanatykami" albo jeszcze gorzej...


              >
              >
              > Co
              > > złego dla cywilizacji wynika z faktu, że one mówią np o terrorze urody,
              > > niesprawnej demokracji czy rażącej wielu ludzi (nie tylko feministki)
              > ofensywie
              > >
              > > konswerwatyzmu spod znaku młodzieży wszechpolskiej czy LPR?

              >
              > Sama wiesz, że problem polega na ich własnym fanatyzmie.



              One nie mają żadnego problemu. Mają swoje poglądy i dobrze im z tym. Problem
              mają ludzie uważający, że każdy pogląd odmienny od ich własnego jest
              równoznaczny z fanatyzmem. Im współczuję i trochę się ich boję - feministkom
              współczuć muszę a obawiać ich nie mam o co.

              >
              >
              > Przepraszam, ale nieco wyżej zarzucasz mi, że zdania są "wyrwane z
              kontekstuy",


              Nie zarzucam tylko stwierdzam fakt. Chyba nie zaprzeczysz, że twój tekst to
              zbiór luźnych zdań wyrwanych z tekstu GW a następnie połączonych przez ciebie w
              całość ?



              >
              > a teraz zdajesz się twierdzić, że dobrze oddają "myśl feministyczną"


              Nic takiego nie stwierdziłam.


              >
              > i wzywasz,bym je obalił.


              Tak, bo dopóki nie udowodnisz że to kłamstwo, to jest to prawda.


              Naprawdę trzeba Ci dowodzić, że Polska nie przypomina "kraju
              > arabskiego"?


              Doprawdy Tad, tutaj przecież nie o moje poglądy chodzi... Ty zasugerowałeś, że
              te panie kłamią więc udowodnij im to kłamstwo...
              Przecież to takie proste: udowodnić komuś, że kłamie, przesadza bądź
              przeinacza... kaszka z mlekiem po prostu.
              BTW, one nie pisały, że Polska przypomina kraj arabski tylko
              fundamentalistyczny - duuuuża różnica....

              Pozdr. B.
              • Gość: tad Re: siostry po raz kolejny IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 22:02
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > Kontekst jest w artykule z Wyborczej, link podawał książe chyba wczoraj.

                Ok. A ja twierdzę, że nie masz racji zarzucając mi jakieś "manipulacje". Link
                do artykułu podał MK, chyba wczoraj, jak kto ciekaw, niech zajrzy.

                > O to, że zdajesz się być zaszokowany, że feministki widzą świat inaczej niż
                >ty.

                A Ty zdajesz się być zaszokowana, tym, ze ktos krytykuje feministki.

                > Pocieszę cię i powiem, że moi znajomi np z Norwegii są zazwyczaj zaszokowani
                > sposobem w jaki nasi rodzimi konserwatyści widzą rzeczywistość. Niektórzy
                > nawet, o zgrozo nazywają ich "fanatykami" albo jeszcze gorzej...

                Cóż - Twoi znajomi mają jeszcze szansę zrozumieć to i owo. Nie traćmy nadziei.


                > One nie mają żadnego problemu. Mają swoje poglądy i dobrze im z tym.

                W to niewątpię.

                >Problem mają ludzie uważający, że każdy pogląd odmienny od ich własnego jest
                > równoznaczny z fanatyzmem.

                Nie "każdy pogląd", lecz poglądy szczególnego rodzaju, wyrażane w szczególny
                sposób. Mówisz, że ludzie widzący odmienne poglądy innych jako "fanatyzm" mają
                problemy? A więc Twoi biedni znajomi z Norwegii mają jednak jakieś problemy?
                Czy pani Kasia nazywająca Polskę "krajem fundamentalistycznym" też ma problemy?
                Chmmm....

                >m współczuję i trochę się ich boję - feministkom
                > współczuć muszę a obawiać ich nie mam o co.

                Niezbyt dawno temu, miałaś do mnie pretensje, że cytuję fragmenty pism
                radykalnych feministek z lat 70-tych. Pisałaś, że to nie jest "prawdziwy
                feminizm", że jest to właściwie "wypaczenie" itd. A tu się okazuje, że sama
                Agnieszka Graff kocha fanatyczki z lat 70-tych "całym sercem" - jak mozna
                przeczytać w artykule. Kocha "błędy i wypaczenie"?! Co Ty na to?


                > Nie zarzucam tylko stwierdzam fakt. Chyba nie zaprzeczysz, że twój tekst to
                > zbiór luźnych zdań wyrwanych z tekstu GW a następnie połączonych przez ciebie
                >w całość ?

                Spróbuj więc wykazać, że "manipuluję" w moim tekście. Deklaracje
                typu "stwierdzam fakt" nie poparte konkretami są nieco (a nawet bardzo)
                gołosłowne. Przykro mi.

                > Tak, bo dopóki nie udowodnisz że to kłamstwo, to jest to prawda.

                Droga B. przedstawiłem obraz Polski, jaki wyłania się z wypowiedzi feministek
                opisanych w artykule. Każdy, kto go przeczytał, może sobie sam odpowiedzieć,ile
                ów obraz jest wart. Ty najwyraźniej uważasz, ów obraz za prawdziwy - nic na to
                nie poradzę.

                > Doprawdy Tad, tutaj przecież nie o moje poglądy chodzi... Ty zasugerowałeś,
                >że te panie kłamią więc udowodnij im to kłamstwo...

                A jakie są Twoje poglądy w tej sprawie?

                > Przecież to takie proste: udowodnić komuś, że kłamie, przesadza bądź
                > przeinacza... kaszka z mlekiem po prostu. Jeśli kto uważa, że w Polsce panuje

                Patrz wyżej: każdy z czytelników ma swój rozum - niech ocenia. Można np.
                zajrzeć do podziemi Sejmu, i zobaczyć czy są tam owe "głęboko wbite w glebę pod
                parlamentem pazury patriarchatu".

                > BTW, one nie pisały, że Polska przypomina kraj arabski tylko
                > fundamentalistyczny - duuuuża różnica....

                Cytuję: "Polska pod względem kulturowym to kraj fundamentalistyczny. Bardzo
                przypomina państwa arabskie". Istotnie, nie pisze się tam o tym, że Polska
                przypomina państwo arabskie, lecz, że BARDZO je przypomina. Przepraszam za tę
                pomyłkę.


                >
                > Pozdr.
                • Gość: barbinator Re: siostry po raz kolejny IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 19:49
                  Gość portalu: tad napisał(a):

                  >
                  > Ok. A ja twierdzę, że nie masz racji zarzucając mi jakieś "manipulacje". Link
                  > do artykułu podał MK, chyba wczoraj, jak kto ciekaw, niech zajrzy.


                  A gdzie jest napisane, że moim zdaniem manipulujesz? Chyba reagujesz na
                  zasadzie "uderz w stół a nożyce się odezwą"...


                  >
                  > A Ty zdajesz się być zaszokowana, tym, ze ktos krytykuje feministki.


                  Nie zaszokowana tylko znudzona, to zasadnicza różnica. Nudzi mnie przelewanie z
                  pustego w próżne. Poza tym ty podobno wcale nie krytykujesz tylko "dajesz
                  świadectwo". Jak byś krytykował, to umiałbyś powiedzieć co złego jest w tym co
                  krytykujesz i udowodnić, że to jest faktycznie ZŁE. A ty się tylko migasz.


                  >
                  > Nie "każdy pogląd", lecz poglądy szczególnego rodzaju, wyrażane w szczególny
                  > sposób. Mówisz, że ludzie widzący odmienne poglądy innych jako "fanatyzm"
                  mają
                  > problemy?


                  Nie, ludzie widzący tak WSZELKIE poglądy odmienne od własnych.


                  >A więc Twoi biedni znajomi z Norwegii mają jednak jakieś problemy?


                  Tak. Piwo zdrożało.


                  > Czy pani Kasia nazywająca Polskę "krajem fundamentalistycznym" też ma
                  problemy?


                  Jeśli rozumie to w sposób dosłowny, to tak - ma problem. Ale osobiście wątpię,
                  żeby tak właśnie to rozumiała.


                  > Niezbyt dawno temu, miałaś do mnie pretensje, że cytuję fragmenty pism
                  > radykalnych feministek z lat 70-tych. Pisałaś, że to nie jest "prawdziwy
                  > feminizm", że jest to właściwie "wypaczenie" itd. A tu się okazuje, że sama
                  > Agnieszka Graff kocha fanatyczki z lat 70-tych "całym sercem" - jak mozna
                  > przeczytać w artykule. Kocha "błędy i wypaczenie"?! Co Ty na to?


                  Nic. Myślisz, że jak ktoś kocha samochody marki "garbus" to jest to wyrazem
                  miłości do nazistów, a jak trabanty to tęskoty za Honeckerem? Choćby dlatego
                  kontekst tego co się przytacza jest ważny. Graff napisała, że kocha feminizm
                  rewolucyjny tak jak ja mogłabym napisać o sobie, że kocham oldskulową kurtkę po
                  cioci. I co niby z tego wynika?



                  >
                  >
                  > > Nie zarzucam tylko stwierdzam fakt. Chyba nie zaprzeczysz, że twój tekst t
                  > o
                  > > zbiór luźnych zdań wyrwanych z tekstu GW a następnie połączonych przez cie
                  > bie
                  > >w całość ?
                  >
                  > Spróbuj więc wykazać, że "manipuluję" w moim tekście. Deklaracje
                  > typu "stwierdzam fakt" nie poparte konkretami są nieco (a nawet bardzo)
                  > gołosłowne. Przykro mi.



                  I słusznie, powinno ci być przykro bo migasz się w nieelegancki sposób. Celowo
                  zostawiłam moje poprzednie pytanie, żebyś je sobie przeczytał i wreszcie
                  odpowiedział. Jak widzisz bynajmniej nie zarzuciłam ci manipulacji -
                  stwierdziłam jedynie oczywisty i prawdziwy fakt, który powinieneś zwyczajnie
                  potwierdzić. Czy to aż takie trudne?




                  Każdy, kto go przeczytał, może sobie sam odpowiedzieć,ile
                  > ów obraz jest wart. Ty najwyraźniej uważasz, ów obraz za prawdziwy


                  Nie napisałam, że tak uważam i dobrze o tym wiesz.



                  > > Doprawdy Tad, tutaj przecież nie o moje poglądy chodzi... Ty zasugerowałeś
                  > ,
                  > >że te panie kłamią więc udowodnij im to kłamstwo...
                  >
                  > A jakie są Twoje poglądy w tej sprawie?



                  Moje poglądy w tej sprawie nie mają związku z tematem - ja nie wyśmiałam (ani
                  nie pochwaliłam) poglądów pań z artykułu, więc nie muszę niczego udowadniać. Ty
                  natomiast powinieneś wykazać fałszywość ich oglądu rzeczywistości, gdyż
                  wyraźnie dałeś do zrozumienia że ich poglądy uważasz za bzdurne.



                  >
                  > > Przecież to takie proste: udowodnić komuś, że kłamie, przesadza bądź
                  > > przeinacza... kaszka z mlekiem po prostu. Jeśli kto uważa, że w Polsce pan
                  > uje
                  >

                  > Patrz wyżej: każdy z czytelników ma swój rozum - niech ocenia. Można np.
                  > zajrzeć do podziemi Sejmu, i zobaczyć czy są tam owe "głęboko wbite w glebę
                  pod
                  >
                  > parlamentem pazury patriarchatu".


                  Odpowiedz krótko: nie chcesz czy nie potrafisz udowodnić, ze obraz Polski
                  widziany przez dziewczyny z artykułu jest nieprawdziwy? Jeśli nie potrafisz (a
                  tak właśnie sądzę) to trudno, ale jeśli ci się nie chce to już nic nie
                  rozumiem - po co było w ogóle zaczynać ten temat? Przecież twój post poza
                  wyjęciem z kontekstu kilku zdań i złożeniem ich w pożądaną przez ciebie całość
                  kompletnie NIC NIE WNOSI I NIC Z NIEGO NIE WYNIKA!!!
                  Myślałam, że chcesz podyskutować, a ty jakieś żarty sobie robisz. Jestem
                  zdegustowana...;))


                  Pozdr. B.
                  • Gość: tad Re: siostry po raz kolejny IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 21:33
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    > A gdzie jest napisane, że moim zdaniem manipulujesz? Chyba reagujesz na
                    > zasadzie "uderz w stół a nożyce się odezwą"...

                    Nie na tej zasadzie. Po prostu, jestem przez Ciebie często tutaj oskarżany o to
                    czy owo, więc myślałem, że i tym razem mam z tym do czynienia. Więc to co
                    napisałem jest, czy nie jest OK?

                    > Nie zaszokowana tylko znudzona, to zasadnicza różnica. Nudzi mnie przelewanie
                    >z pustego w próżne. Poza tym ty podobno wcale nie krytykujesz tylko "dajesz
                    > świadectwo". Jak byś krytykował, to umiałbyś powiedzieć co złego jest w tym
                    >co krytykujesz i udowodnić, że to jest faktycznie ZŁE. A ty się tylko migasz.

                    W porządku. Nawet mi się to podoba. Nie krytykuję, lecz daję świadectwo,
                    pozostawiając inteligencji (ewentualnych) odbiorców mego świadectwa jego ocenę.

                    > Nie, ludzie widzący tak WSZELKIE poglądy odmienne od własnych.

                    Masz na myśli kogoś konkretnego?

                    > Tak. Piwo zdrożało.

                    I tak upada Norwegia.

                    > Jeśli rozumie to w sposób dosłowny, to tak - ma problem. Ale osobiście
                    >wątpię, żeby tak właśnie to rozumiała.

                    Cóż. Możemy opierać się tylko na tym materiale, jaki mamy, czyli na artykule.
                    Ocenę Kasi pozostawiam jego czytelnikom.

                    > Nic. Myślisz, że jak ktoś kocha samochody marki "garbus" to jest to wyrazem
                    > miłości do nazistów, a jak trabanty to tęskoty za Honeckerem?

                    Doprawdy B. Twoje zaangażowanie w tłumaczenie feministek jest czasami
                    wzruszające.
                    Twój przykład chybiony. Graff mówiła o ideologii. Prawidłowa analogia powinna
                    wyglądać więc np. tak: miłość do ideologii nazistowskiej. Być może są
                    liberałowie, którzy platonicznie całym sercem kochają nazizm, ale jakoś nie
                    chce mi się w to wierzyć. Myślę też, że gdyby ktoś powiedział: kocham nazimz
                    całym sercem, to chyba nie wymyślałabyś karkolomnych tłumaczeń (że np. tak
                    naprawdę to chodzi mu o "garbusa").

                    >Choćby dlatego
                    > kontekst tego co się przytacza jest ważny. Graff napisała, że kocha feminizm
                    > rewolucyjny tak jak ja mogłabym napisać o sobie, że kocham oldskulową kurtkę
                    >po cioci. I co niby z tego wynika?

                    Czy jest tam taki kontekst? Chmmm. Nie będę się o to kłócił, bo nie ma to
                    znaczenia. NAWET jeśli Graff "kocha" feminizm radykalny miłością sentymentalną,
                    to i tak WIELE to o niej mówi.

                    > I słusznie, powinno ci być przykro bo migasz się w nieelegancki sposób.

                    Na czym polega mój brak elegancji?

                    Celowo
                    > zostawiłam moje poprzednie pytanie, żebyś je sobie przeczytał i wreszcie
                    > odpowiedział. Jak widzisz bynajmniej nie zarzuciłam ci manipulacji -
                    > stwierdziłam jedynie oczywisty i prawdziwy fakt, który powinieneś zwyczajnie
                    > potwierdzić. Czy to aż takie trudne?

                    Jak dotąd nie ma to związku z naszą rozmową. Powtarzam: przedstawiłem obraz
                    Polski, jaki wyłania się z opowieści feministek. Forumowiczom pozostawiam jego
                    ocenę. Jeśli powiesz wyraźnie, że uważasz ów obraz za prawdziwy, wtedy dopiero
                    zobaczę sens dyskusji z Tobą na jego temat.

                    > Nie napisałam, że tak uważam i dobrze o tym wiesz.

                    Nie pamiętam djuż obrze, ale czy nie pisałaś, że do czasu, aż go nie podważę
                    jest to - wg. Ciebie - obraz prawdziwy? Jeśli zaś tak napisałaś, to czy nie
                    wynika z tego,że uważasz ten obraz Polski za prawdziwy, i nie zmienisz zdania,
                    jeśli go nie sfalsyfikuję?

                    > Moje poglądy w tej sprawie nie mają związku z tematem - ja nie wyśmiałam (ani
                    > nie pochwaliłam) poglądów pań z artykułu, więc nie muszę niczego udowadniać.
                    >Ty natomiast powinieneś wykazać fałszywość ich oglądu rzeczywistości, gdyż
                    > wyraźnie dałeś do zrozumienia że ich poglądy uważasz za bzdurne.

                    Ale, by dyskutować z kims o jakiejś sprawie, wypada znać jego stanowisko w tej
                    kwestii.

                    > Odpowiedz krótko: nie chcesz czy nie potrafisz udowodnić, ze obraz Polski
                    > widziany przez dziewczyny z artykułu jest nieprawdziwy? Jeśli nie potrafisz
                    (a
                    > tak właśnie sądzę) to trudno, ale jeśli ci się nie chce to już nic nie
                    > rozumiem - po co było w ogóle zaczynać ten temat? Przecież twój post poza
                    > wyjęciem z kontekstu kilku zdań i złożeniem ich w pożądaną przez ciebie
                    całość
                    > kompletnie NIC NIE WNOSI I NIC Z NIEGO NIE WYNIKA!!!

                    To Twoje zdanie.

                    > Myślałam, że chcesz podyskutować, a ty jakieś żarty sobie robisz. Jestem
                    > zdegustowana...;))

                    Powiedz mi wyraźnie: uważam, że obraz Polski w artykule jest prawdziwy, a
                    wtedy będziemy mieli pole do dyskusji. W przeciwnym razie uznam, że to Ty jej
                    unikasz. Do czasu aż nie poznam Twojego zdania, nie uważam rozmowy za
                    sensowną. To wszystko.

                    > Pozdr.
                    • Gość: barbinator Podsumujmy... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 11:19
                      Gość portalu: tad napisał(a):

                      > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                      >
                      > > A gdzie jest napisane, że moim zdaniem manipulujesz? Chyba reagujesz na
                      > > zasadzie "uderz w stół a nożyce się odezwą"...
                      >
                      > Nie na tej zasadzie. Po prostu, jestem przez Ciebie często tutaj oskarżany o
                      to
                      >
                      > czy owo, więc myślałem, że i tym razem mam z tym do czynienia. Więc to co
                      > napisałem jest, czy nie jest OK?


                      Podsumujmy: nie napisałam, że manipulujesz. Napisałam coś takiego - Tad złożył
                      swój tekst z luźnych zdań wyjętych z kontekstu i przedstawił to jako opis
                      świata widzianego oczyma feministek. Jest to zdanie absolutnie prawdziwe i nie
                      jesteś w stanie temu zaprzeczyć. Dlaczego więc nie umiesz zdobyć się na
                      potwierdzenie jego prawdziwości? Czyżbyś jednak był świadomy tego, że zdarzają
                      się zdania sformułowane tak, że człowiek wolałby sobie język odgryźć niż
                      potwierdzić ich (niezaprzeczalną!!) prawdziwość?
                      I jak to się ma do opinii wyrażanych przez ciebie na wątku "jak dokopać
                      feministkom"?

                      ______________________________________

                      Mam nadzieję, że domyśliłeś się już po co w ogóle podjełam rozmowę o
                      feministkach z artykułu.
                      Do rzeczy - oczywiście nie uważam, że obraz współczesnej Polski widziany oczyma
                      p. Kasi i (częściowo) p. Agnieszki odpowiada rzeczywistości. Jest wyraźnie
                      przesadzony, lekko manipulatorski i może być odebrany jako wyraz ideologicznego
                      zaślepienia. Ty to wiesz, ja to wiem i spora część osób które przeczytały
                      artykuł to wie. Jednak "wiedzieć coś" a "móc to udowodnić" to są dwie zupełnie
                      różne sprawy. Nawet najbardziej przesadzona opinia posiada zazwyczaj jakieś
                      racjonalne jądro które sprawia, że przykładowo znacznie łatwiej jest udowodnić,
                      że Polska JEST krajem fundamentalistycznym niż że nim NIE JEST.
                      Dziwi mnie fakt, że zdajesz się nie zauważać iż część opinii wyrażonych w
                      artykule należy do dokładnie tej samej kategorii co stwierdzenia "feminizm to
                      nowa wersja komunizmu", "celem feminizmu jest dominacja" czy "feminizm jest
                      wrogiem cywilizacji".
                      Nie rozumiem dlaczego uważasz, że demagogiczne stwierdzenia typu "Polska jest
                      krajem fundamentalistycznym" czy "kobiety są uciskane i żyją w terrorze urody"
                      są po prostu głupie i jako takie nie zasługują na przeprowadzenie dowodu ich
                      nieprawdziwości, natomiast demagogiczne stwierdzenia z drugiej strony barykady
                      (zdanie poprzednie) są lub mogą być prawdziwe a jeśli to komuś się nie podoba,
                      to niech sobie udowadnia ich fałszywość.
                      Ty sam jednak nie kwapisz się jakoś do udowadniania fałszywości opinii
                      feministek z artykułu...
                      Wymigujesz się okrągłymi zdankami typu "niech każdy sam oceni kto ma rację" i
                      próbujesz przerzucać piłeczkę w moją stronę tak jakby moja opinia w tej sprawie
                      MOGŁA MIEĆ JAKIKOLWIEK WPŁYW NA PRAWDZIWOŚĆ LUB FAŁSZYWOŚĆ twierdzenia jakoby
                      Polska przpominała państwa arabskie pod względem fundamentalizmu.
                      To tyle mojego udziału w tym wątku. Mój pogląd na poglądy p. Kasi już teraz
                      znasz, wyjaśniłam też co chciałam ci wykazać naciskając byś udowodnił
                      prawdziwość twojej opinii o fanatyzmie pań z artykułu (choć przecież dobrze
                      wiedziałam, ze tego nie zrobisz i że będziesz się migał - bo miganie to w
                      takiej sytuacji jedyny racjonalny wybór, czyż nie ;) Na jakieś wspólne wnioski
                      nie liczę, ale przynajmniej przemyśl to co napisałam, dobrze?
                      Rzecz bowiem w tym, ze tego typu stwierdzenia padaja z obu stron a efekt jest
                      taki, że rzeczowa dyskusja staje się niemożliwa. Problem zamykania własnego
                      umysłu dotyczy ludzi bardzo się od siebie różniących - feministek i
                      antyfeministów, lewicowców i konserwatystów, mądrych i głupich, oczytanych i
                      niedouczonych.
                      Pozdr. B.




                      • Gość: tad Re: Podsumujmy... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 17:01
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                        > Podsumujmy: nie napisałam, że manipulujesz. Napisałam coś takiego - Tad
                        >złożył swój tekst z luźnych zdań wyjętych z kontekstu i przedstawił to jako
                        >opis świata widzianego oczyma feministek. Jest to zdanie absolutnie prawdziwe
                        >i nie jesteś w stanie temu zaprzeczyć. Dlaczego więc nie umiesz zdobyć się na
                        > potwierdzenie jego prawdziwości?

                        Stwierdzenie "zdania wyjęte z kontekstu" może sugerować manipulację. Dlatego
                        prosiłem, byś przedstawiła ów "kontekst", i napisała co on zmienia.

                        >Czyżbyś jednak był świadomy tego, że zdarzają
                        > się zdania sformułowane tak, że człowiek wolałby sobie język odgryźć niż
                        > potwierdzić ich (niezaprzeczalną!!) prawdziwość?
                        > I jak to się ma do opinii wyrażanych przez ciebie na wątku "jak dokopać
                        > feministkom"?


                        Ma się dość marnie. Być może są takie zdania, o jakich piszesz, lecz to do
                        nich - w moim pojęciu nie należy. Napisałem przecież o co mi chodzi: nie
                        chciałem wymigać się od potwierdzenia lub zaprzeczenia prawdziwości tego opisu,
                        chciałem tylko, byś Ty - zanim zaczniemy o opisie rozmawiać - określiła jasno
                        swoje stanowisko. Dlaczego? Dlatego, że rozmowę w sytuacji, gdy Ty mogłabyś w
                        każdej chwili wycofać się na pozycję "przecież nie pisałam, że uważam ten opis
                        za.... (tu możnaby wstawić, to, co byłoby akurat dla Ciebie wygodniejsze),
                        uważałem, za dyskusję prowadzoną w warunkach dla mnie zbyt niekorzystnych. I
                        tyle. A fragment o zdaniach, przy których wolisz obgryźć sobie jężyk, niż
                        potwierdzić ich prawdziwość, bardzo wiele mówi o Tobie, w kontekście naszych
                        rozmów o feminizmie, i w kontekście wątku "Jak dokopać feministkom". Co do
                        wątku "Jak dokopać feministkom" wciąż czekam na "sąd" i odpowiedź na kilka
                        pytań, które tam zadłem.

                        > Mam nadzieję, że domyśliłeś się już po co w ogóle podjełam rozmowę o
                        > feministkach z artykułu.

                        Jeśli po to, by szukać odniesień do wątku o kopaniu feministek - był to sposób
                        chybiony.

                        >"wiedzieć coś" a "móc to udowodnić" to są dwie zupełnie
                        > różne sprawy. Nawet najbardziej przesadzona opinia posiada zazwyczaj jakieś
                        > racjonalne jądro które sprawia, że przykładowo znacznie łatwiej jest
                        >udowodnić, że Polska JEST krajem fundamentalistycznym niż że nim NIE JEST.

                        I z tego też powodu, już starożytni mawiali: "negativa non sunt probanda"
                        (czyli: faktów negatywnych nie należy dowodzić). To co piszesz dałoby się
                        odnieść do tylko tych "antyfeministów", którzy przedstawiają fakty "negatywne"
                        bez podania argumentów i żądają od "feministek" przedstawienia dowodu, że nie
                        mają racji. Ile znasz takich przykładów?

                        > Dziwi mnie fakt, że zdajesz się nie zauważać iż część opinii wyrażonych w
                        > artykule należy do dokładnie tej samej kategorii co stwierdzenia "feminizm to
                        > nowa wersja komunizmu", "celem feminizmu jest dominacja" czy "feminizm jest
                        > wrogiem cywilizacji".Nie rozumiem dlaczego uważasz, że demagogiczne
                        >stwierdzenia typu "Polska jest krajem fundamentalistycznym" czy "kobiety są
                        >uciskane i żyją w terrorze urody" są po prostu głupie i jako takie nie
                        >zasługują na przeprowadzenie dowodu ich nieprawdziwości, natomiast
                        >demagogiczne stwierdzenia z drugiej strony barykady (zdanie poprzednie) są lub
                        >mogą być prawdziwe a jeśli to komuś się nie podoba, to niech sobie udowadnia
                        >ich fałszywość.

                        Miałabyś rację, gdyby ktoś ograniczył się do napisania hasła, np: "feminizm to
                        nowa wersja komunizmu" i stwierdził: a teraz udowadniajcie, że tak nie jest.
                        Gdyby jednak, przedstawił jakieś argumenty przemawiające na rzecz jego
                        stanowiska, sytuacja byłaby już inna i należałoby te argumenty odeprzeć.
                        Zwracam uwagę, że stwierdzenie "feminizm to nowa wersja komunizmu" ma
                        charakter "pozytywny", więc to na tym kto je stawia ciąży obowiązek
                        dostarczenia dowodów. Gdyby dostarczł marnych dowodów, rozprawienie się z nimi
                        nie powinno sprawiać kłopotów.


                        > Ty sam jednak nie kwapisz się jakoś do udowadniania fałszywości opinii
                        > feministek z artykułu...Wymigujesz się okrągłymi zdankami typu "niech każdy
                        >sam oceni kto ma rację" i próbujesz przerzucać piłeczkę w moją stronę tak
                        >jakby moja opinia w tej sprawie MOGŁA MIEĆ JAKIKOLWIEK WPŁYW NA PRAWDZIWOŚĆ
                        >LUB FAŁSZYWOŚĆ twierdzenia jakoby Polska przpominała państwa arabskie pod
                        >względem fundamentalizmu.

                        Wyjaśniłem już dlaczego chciałem uzyskać Twoją deklarację w sprawie opisu: dla
                        zrównoważenia naszych pozycji w czasie dyskusji. Nie widziałem powodu, dla
                        którego miałbym zostawiać Ci większe pole manewru, niż przyznawałbym sobie. Być
                        może istotnie próbowałbym potem przerzucić ciężar dowodu na Ciebie, ale raczej
                        ze względu na powszechnie stosowane wspomniane już zasady dyskusji, które
                        zrzucają obowiązek dowodzenia na tego, kto przedstawia twierdzenie "pozytywne"
                        (gdybyś np. powiedziała: opis jest prawdziwy).

                        > To tyle mojego udziału w tym wątku. Mój pogląd na poglądy p. Kasi już teraz
                        > znasz, wyjaśniłam też co chciałam ci wykazać naciskając byś udowodnił
                        > prawdziwość twojej opinii o fanatyzmie pań z artykułu (choć przecież dobrze
                        > wiedziałam, ze tego nie zrobisz i że będziesz się migał - bo miganie to w
                        > takiej sytuacji jedyny racjonalny wybór, czyż nie ;) Na jakieś wspólne
                        >wnioski nie liczę, ale przynajmniej przemyśl to co napisałam, dobrze?

                        Już przemyślałem i przedstawiłem moje wnioski.

                        > Rzecz bowiem w tym, ze tego typu stwierdzenia padaja z obu stron a efekt jest
                        > taki, że rzeczowa dyskusja staje się niemożliwa. Problem zamykania własnego
                        > umysłu dotyczy ludzi bardzo się od siebie różniących - feministek i
                        > antyfeministów, lewicowców i konserwatystów, mądrych i głupich, oczytanych i
                        > niedouczonych.

                        Tradycyjnie już proszę o cytaty ilustrujące te przykłady, w których - Twoim
                        zdaniem - postępowałem tu w sposób analogiczny do tego, jaki opisujesz. Jesli
                        ich nie przedstawisz, uznam, że uważas, że być może i są tu "antyfeminiści",
                        którzy dyskutują w opisany przez Ciebie sposób, ale ja do nich nie należę.



                        > Pozdr. >
                        >
                        >
                        • Gość: barbinator Re: Podsumujmy... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 20:12
                          Widzę, że odgryzanie własnego języka okazało się bolesne i nie jestes w związku
                          z tym w stanie zrozumieć mojego dość przejrzyście napisanego tekstu lub ból nie
                          pozwala ci nań sensownie odpowiedzieć.
                          Z tego samego zapewne powodu nie rozumiesz, że odmowa jednoznacznego
                          potwierdzenia prawdziwości mojego niewątpliwie prawdziwego zdania (tego o
                          wyjmowaniu z kontekstu) kompletnie ośmiesza wszystko to, co w podobnej sprawie
                          (acz z drugiej strony barykady) napisałes w wątku o dokopywaniu feministkom.
                          Cóż, jestes chodzącym dowodem na prawdziwość opinii iż punkt widzenia zależy od
                          punktu siedzenia ;)
                          Tylko bólem i majaczeniem w malignie mogę też tłumaczyć twoje nietrafne
                          powoływanie się na trafną łacińską maksymę, tę o przeczeniu i udowadnianiu.
                          Nie będę się więc dłużej nad tobą znęcać, kuruj się i do zobaczenia na innym
                          wątku.
                          EOT
                          Pozdr. B.
                          • Gość: tad Re: Podsumujmy... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 22:39
                            Gość portalu: barbinator napisał(a):

                            > Widzę, że odgryzanie własnego języka okazało się bolesne i nie jestes w
                            związku
                            >
                            > z tym w stanie zrozumieć mojego dość przejrzyście napisanego tekstu lub ból
                            nie
                            >
                            > pozwala ci nań sensownie odpowiedzieć.
                            > Z tego samego zapewne powodu nie rozumiesz, że odmowa jednoznacznego
                            > potwierdzenia prawdziwości mojego niewątpliwie prawdziwego zdania (tego o
                            > wyjmowaniu z kontekstu) kompletnie ośmiesza wszystko to, co w podobnej
                            sprawie
                            > (acz z drugiej strony barykady) napisałes w wątku o dokopywaniu feministkom.
                            > Cóż, jestes chodzącym dowodem na prawdziwość opinii iż punkt widzenia zależy
                            >od punktu siedzenia ;)

                            Droga B. przyznaję, że jestem trochę zaskoczony. Najwyraźniej zupełnie inaczej
                            postrzegaliśmy punkt ciężkości naszej rozmowy. Myślełem, że jej istotą jest
                            trafność (lub jej brak) obrazu Polski, jaki rysuje się w wypowiedziach
                            feministek. Nie sądziłem, że taką wagę przywiązujesz do kwestii potwierdzenia
                            lub zaprzeczenia, temu, czy wyrwałem, czy nie wyrwałem zdań feministek z
                            kontekstu (czy tekstu - bo różnie to przedstawiasz). Nie pytałaś mnie de facto,
                            o to czy zaprzeczę, że mój tekst jest "wyrwany z kontekstu", lecz, czy
                            zaprzeczę, że tekst "jest wyrwany z tekstu". Nie podejmowałem tej kwestii, bo
                            wydawała mi się zbyt oczywista. Każdy cytat to "wyrwanie z tekstu", dlatego
                            uznałem to pytanie za retoryczne, i nieważne, wobec głównego tematu naszej
                            rozmowy - tak jak ja go rozumiałem. Pisałaś też o kontekście, a poniewż -jak
                            pisałem -zdanie "wyrwałeś to z kontekstu" sugerować może, że treść cytatu
                            niewłaściwie oddaje treść tekstu, więc prosiłem, byś napisała co - Twoim
                            zdaniem - w moim cytacie zmieniłby kontekst tekstu. Uwagi o kontekście uznałem
                            za zarzut manipulacji i na tym się skupiłem. To wszystko.

                            > Tylko bólem i majaczeniem w malignie mogę też tłumaczyć twoje nietrafne
                            > powoływanie się na trafną łacińską maksymę, tę o przeczeniu i udowadnianiu.
                            > Nie będę się więc dłużej nad tobą znęcać, kuruj się i do zobaczenia na innym
                            > wątku.
                            > EOT

                            Chmmm ...... .
                          • Gość: Zły Wilk ale o co chodzi? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 23:33
                            Gość portalu: barbinator napisał(a):

                            > Widzę, że odgryzanie własnego języka okazało się bolesne i nie jestes w
                            > związku
                            > z tym w stanie zrozumieć mojego dość przejrzyście napisanego tesktu

                            Za Boga nie rozumiem, o co Ci chodzi, Barbinator. Tad pisze rzeczowo i jasno,
                            co więcej - ma anielską cierpliwość. O co Tobie chodzi - już nie wiem...
                            Pozdrawiam -
                            • Gość: tad Re: ale o co chodzi? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 16:12
                              Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                              > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                              >
                              > > Widzę, że odgryzanie własnego języka okazało się bolesne i nie jestes w
                              > > związku
                              > > z tym w stanie zrozumieć mojego dość przejrzyście napisanego tesktu
                              >
                              > Za Boga nie rozumiem, o co Ci chodzi, Barbinator. Tad pisze rzeczowo i jasno,
                              > co więcej - ma anielską cierpliwość. O co Tobie chodzi - już nie wiem...

                              A ja się (chyba) domyślam. Po prostu odmiennie potraktowaliśmy rozmowę. Mnie
                              chodziło o dyskusję, a Barbinator chciała udowodnić coś w związku z
                              wątkiem "Jak dokopać feministce". Teraz ma chyba do mnie pretensje, że widząc
                              rzecz inaczej, kładłem nacisk na inne aspekty rozmowy, niż ona, czy też
                              widziałem je w inny niż ona sposób.


                              > Pozdrawiam
                              • kitus_kotus Re: ale o co chodzi? 10.11.03, 10:54
                                hm, barbirator wypowiedziala wyraznie swoje zdanie o wizji swiata
                                przedstawianej przez wymieniane przez tada panie (czyli - nie zgadza sie z ta
                                wizja ale uwaza ze wymienione panie maja prawo miec taka wizje i nie powinno
                                sie ich potepiac za takie poglady, tudziez uwazac je z tego powodu za
                                fanatyczki) nie znalazla za to ani jednego zdania tada w ktorym wyrazilby on
                                swoje zdanie na temat tej wizji swiata. nie - tad chce zebysmy sami sobie
                                wyrobili poglad i mu go wyrazili. dlaczego? bo wyrazanie wprost swoich
                                pogladow w dyskusji jest niewygodne - naraza nas na ryzyko polemiki, moze
                                nawet zmusic nas do obrony naszych pogladow. a metoda tada - tj. przytaczanie
                                zdan wyjetych z kontekstu, zmuszanie romowcow do wyrazania dezaprobaty wobec
                                domniemanych pogladow osob ktorych wypowiedzi w ten sposob przytoczylismy i
                                zakonczenie dyskusji bez konkluzji (tj. przytoczenia wlasnych pogladow
                                wprost) - jest super wygodna (i znana od czasow sokratesa;) w ten sposb tad
                                nie ryzykuje krytyki wlasnych pogladow a moze nasycic sie wysmiewaniem z
                                cudzych. i utrzymuje sie w blogim przekonaniu: jak zwykle mialem racje.
                              • kitus_kotus Re: ale o co chodzi? 10.11.03, 10:59
                                a najsmieszniejsze jest to ze rzeczona "wizja" prawdopodobnie w ogole nie
                                istnieje. za cholere nie wiem z powyzszej dyskusji czy wymienione panie
                                uwazaja polske za kraj arabski (czy tez zblizny) i z jakich powodow. moze
                                zamiast uwazac ze siedzimy w cudzej glowie (tzn. jakiejs kazi czy innej)
                                martwmy sie o swoja?
          • boogeyman Re: siostry po raz kolejny 02.09.03, 12:36
            Ja tylko w kwestii formalnej ;)

            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            [ciach]
            > I jeszcze jedno: udowodnij, że te (wyrwane z kontekstu) zdania feministek są
            > kłamstwem. Jeśli nie udowodnisz tego w 100%, to znaczy że są prawdą...

            Ciekawę metodę dowodzenia sobie wymyśliłaś dzisiaj B. Dawno się nie tak nie
            uśmiałem. Lecę, czas znaleźć kogoś dzięku komu, stosując powyższą metodę,
            udowodnię że ziemia jest płaska :P
            • Gość: barbinator Re: siostry po raz kolejny IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 20:08
              boogeyman napisał:

              >
              > Ciekawę metodę dowodzenia sobie wymyśliłaś dzisiaj B.


              Niestety to nie ja tylko Arystoteles. Jest dobra, bo działa w obie strony:
              dopóki ja nie udowodnię, że antyfeminiści to idioci to zdanie to jest zdaniem
              fałszywym nawet gdyby moja intuicja mówiła mi co innego.



              Dawno się nie tak nie
              > uśmiałem. Lecę, czas znaleźć kogoś dzięku komu, stosując powyższą metodę,
              > udowodnię że ziemia jest płaska :P


              Leć przez zboże, we wsi Moskal siedzi.
              Pozdr. B.

              PS
              Eh ludzie,ludzie, co wyście robili na zajęciach z logiki...



              • boogeyman Re: siostry po raz kolejny 02.09.03, 20:19
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > > Ciekawę metodę dowodzenia sobie wymyśliłaś dzisiaj B.
                >
                > Niestety to nie ja tylko Arystoteles. Jest dobra, bo działa w obie strony:
                > dopóki ja nie udowodnię, że antyfeminiści to idioci to zdanie to jest
                > zdaniem
                > fałszywym nawet gdyby moja intuicja mówiła mi co innego.

                Oj coś widzę że to ty spałaś na zajęciach z logiki/nie zrozumiałaś mnie/ja nie
                zrozumiałem Ciebie/ktoś sobie z kogoś robi jaja.

                Nie jest to zdaniem fałszywym. Jedynie nieudowodnionym.
                Żeby było fałszywym, ktoś musiałby udowodnić jego zaprzeczenie.

                > Eh ludzie,ludzie, co wyście robili na zajęciach z logiki...

                no właśnie B, co robiłaś? :P
                • Gość: barbinator Re: siostry po raz kolejny IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 20:44
                  boogeyman napisał:

                  >
                  > Nie jest to zdaniem fałszywym. Jedynie nieudowodnionym.


                  Czy zdanie nieudowodnione jest zdaniem prawdziwym czy fałszywym inaczej mówiąc
                  jaka jest jego wartość logiczna? Która sylogistyka dopuszcza istnienie innych
                  zdań poza prawdziwymi (i aksjomatami) i fałszywymi?



                  • boogeyman Re: siostry po raz kolejny 02.09.03, 21:20
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    (ograniczę się tutaj do dwuwartościowej, klasycznej logiki - zabawkami typu
                    logiki trójwartościowe czy modalne nie ma sensu się w tym przypadku bawić)

                    >
                    > Czy zdanie nieudowodnione jest zdaniem prawdziwym czy fałszywym inaczej
                    > mówiąc jaka jest jego wartość logiczna?

                    Prawdziwa lub(wyłączne) fałszywa oczywiście.

                    I nie wiesz dopóki nie wykażesz.

                    To że nie wykazałaś że zdanie jest prawdziwe wcale nie znaczy jeszcze że jest
                    fałszywe.

                    >Która sylogistyka dopuszcza istnienie innych
                    > zdań poza prawdziwymi (i aksjomatami) i fałszywymi?

                    Nawet po teoretyczne prostym dołożeniu arytmetyki już powstają teorie nie do
                    udowodnienia, a więc będące poza zasięgiem arystotelesowskiej logiki. Co
                    dopiero w prawdziwym życiu...
    • zanka No i dobrze, ze sa takie hasla 01.09.03, 20:26
      Dlaczego sie tak czepiasz tych hasel. POczytaj sobie troche plyboy a i hustlera
      dla rownowagi.
      • Gość: barbinator no i otto chodzi :)) n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 20:13
        Trochę luzu panowie antyfeminiści...
        Playboy, piwko...życie jest piękne, a jak wam feministki psują krajobraz, to
        patrzcie w drugą stronę. Podobno jest ich tak mało, że powinno to być łatwe ;)

        Pozdr. B.
        • Gość: tad sojusz gejo - feministyczny cz.1 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 18:21
          Nieoceniona "GW" raz kolejny dała nam możliwość zaglądnięcia za kulisy
          feminizmu polskiego, drukując cenny artykuł "Wszystkie barwy zieleni"
          poświęcony nowo założonej partii "Zielonych". Partia ta jest przytuliskiem
          przedstawicieli różnych ekscentrycznych środowisk, zwłaszcza zaś radykalnych
          ekologów, feministek i gejopolityków (ta zbieranina w ostatnim sondażu
          badającym popularność partii politycznych uzyskała poparcie 2% badanych). Nas
          interesować będą głównie relacje feministki - gejopolitycy. "Sojusz feministek
          i gejów istnieje od lat. Ich organizacje zawsze się wspierały - zapewnia Magda
          Mosiewicz wybrana w Warszawie na przewodniczącą parti" - możemy przeczytać w
          artykule. Zachęcony taką deklaracją zajrzałem na jedną z internetowych stron
          polskich gejów upolitycznionych (www.innastrona.pl), i rzeczywiście szybko
          natknąłem się tam na artykuł traktujący o ich sojuszu z feministkami. Nagłówek
          głosi" "Feministki - nasze sojuszniczki", a dopisk do tego hasła, stwierdza, iż
          feminizm to "potęga krusząca beton szowinizmu i homofobii" (w tekście autor
          mityguje się nieco, zaznaczając, że feministki są "ptęgą" tylko, jeśli zestawi
          się je z "ruchem gejowsko-lesbijskim"). Jest tam też zdjęcie kobiety palącej
          biustonosz - zatem, nawet światli geje zajmują się rozpowszechnianiem tego
          antyfeministycznego stereotypu! Jednak, jak się wydaje, poza takimi wpadkami
          współpraca gejo-feministyczna układa się świetnie. Obie grupy mają wspólnych
          wrogów, zwłaszcza Kościół Katolicki tudzież wszelkich innych homofobów i
          miłośników patriarchatu (czyli heteroseksualnych mężczyzn, i kobiety tkwiące
          uparcie w "Heteromatrixie"). Wg. autora tekstu feministki są "jednym ze
          sprzymierzeńców, jeśli nie jedynym homoseksulaistów". Kinga Dunin została w
          artykule ochrzczona przydomkiem "obrończyni praw gejów i lesbijek", która
          konsekwentenie przeciwstawia się "homofobii i heteronormatywności" Jej teksty
          (głównie z "WO") autor stawia za wzór, zapewniając przy tym, że mógłby "długo
          cytować co smaczniejsze fragmenty". Wszystkich "spragnionych większej ilości
          poglądów i obserwacji Dunin" odsyła do jej najnowszej książki "Czego chcecie
          ode mnie Wysokie Obcasy". Inną pozytywną bohatrerką jest Magdalena Środa, która
          głosi, że "w pewnym sensie to nie homoseksualista ma problem moralny, ale my".
          Artykuł zawiera też drobny rys historyczny. Autor pisze o "najsłynniejszej
          międzywojennej feministce polskiej" Irenie Krzywickiej, która "wraz ze swoim
          kochankiem T. Boyem-Żeleńskim" prowadziła " zakrojoną na szeroką skalę kampanię
          uświadamiającą walcząc z dominacją kleru, karalnością aborcji i dyskryminacją
          homoseksualistów" (tu autor wzdycha "wszystko jakże aktualne!"). Autor
          zapewnia, że związki feministek z ruchem gejopolitycznym są dużo "głębsze", i
          nie kończą się na wypowiedziach znanych feministek. "Nie można zapominać o
          ogromnej liczbie lesbijek które współtworzyły i współtworzą feminizm" -
          napomina, wymieniając przy tym nawet 2 nazwiska znanych polskich feministek-
          lesbijek (i znów warto zauważyć, że gejopolitycy szerzą anyfeministyczny
          sterotyp głoszący, że w ruchu feministycznym dużą rolę odgrywają lesbijki. A
          może nie jest to stereotyp?). Poza tym, feministki wykonują "ogromną pracę w
          humanistyce", polegającą na "reinterpretacji kanonu" oraz na
          odzyskiwaniu "zmarginalizowanej twórczości kobiet, oraz przemilczanej historii
          gejowsko-lesbijskiej". Przykładem owej "ogromnej pracy" jest dzieło Kazimiery
          Szczuki pt "Kopciuszek, Frankenstein i inne", w którym to dziele
          autorka "zreinterpretowała" mn. "Lalkę" odkrywając homoseksualny związek
          łączący Wokulskiego z Rzeczkim, co zachwycony autor artykułu skrupulatnie
          cytuje: "Największym (oprócz doktora Szumana) mizoginiem - pisze Kazia Szczuka -
          w powieści jest poczciwy Rzecki. Niewątpliwie zakochany w Stachu, sypiał z nim
          kiedyś w jednym łóżku, wyczekuje go tęsknie, przytula się do niego, obejmuje,
          i - być może - umiera z rozpaczy po jego odejściu" (co ciekawe, gdy
          wykorzystałem ten fragment z wątku "Wielka feministyczna reinterpretacja", bez
          podawania imienia autorki, nie wywołało to zachwytu. Jedna z dyskutantek uznała
          nawet, że jest to dość marny przykład "feministycznej interpretacji")
          koniec cz.I
          • kitus_kotus Re: sojusz gejo - feministyczny cz.1 10.11.03, 11:04
            jezu tego sie nie da przeczytac. i nie dlatego ze tresc feministyczna ale
            dlatego ze forma twoja - tad. ty po prostu jestes cytatomanem. pewie myslisz
            ze to swiadczy o erudycji. dla mnie to niestety tylko brak samodzielnego
            myslenia.
            • tad9 Re: sojusz gejo - feministyczny cz.1 10.11.03, 16:59
              kitus_kotus napisała:

              > jezu tego sie nie da przeczytac.

              Napisałaś, że nie jesteś w stanie przeczytać tego co napisałem. Trudno mi z tym
              polemizować.

              i nie dlatego ze tresc feministyczna ale
              > dlatego ze forma twoja - tad. ty po prostu jestes cytatomanem. pewie myslisz
              > ze to swiadczy o erudycji.

              Nie myślę, że zacytowanie jednego artykułu z "GW" i jednego artykułu ze strony
              gejoplolitycznej świadczy o erudycji.

              dla mnie to niestety tylko brak samodzielnego
              > myslenia.

              Ten post nie jest "samodzielny". To streszczenie 2 artykułów.
              • kitus_kotus Re: sojusz gejo - feministyczny cz.1 10.11.03, 23:37
                tad9 napisał:

                > kitus_kotus napisała:
                >
                > > jezu tego sie nie da przeczytac.
                >
                > Napisałaś, że nie jesteś w stanie przeczytać tego co napisałem. Trudno mi z
                tym
                >
                > polemizować.
                a czy ktos cie o prosi o polemike? to byla tylko moja ocena twojego stylu
                pisania.
                >
                > i nie dlatego ze tresc feministyczna ale
                > > dlatego ze forma twoja - tad. ty po prostu jestes cytatomanem. pewie mysli
                > sz
                > > ze to swiadczy o erudycji.
                >
                > Nie myślę, że zacytowanie jednego artykułu z "GW" i jednego artykułu ze
                strony
                > gejoplolitycznej świadczy o erudycji.
                >
                dobrze zatem ze samokrytycyzm cie do konca nie opuscil
                > dla mnie to niestety tylko brak samodzielnego
                > > myslenia.
                >
                > Ten post nie jest "samodzielny". To streszczenie 2 artykułów.
                po cholere zatem wpisywales to streszczenie? nie wystarczylo podac linku,
                mialbys mniej pisaniny. na forum pisze sie (przynajmniej ja tak uwazam) zeby
                wyrazac swoje poglady a nie po to aby streszczac cudze.
                • tad9 Re: sojusz gejo - feministyczny cz.1 11.11.03, 16:57
                  kitus_kotus napisała:

                  > po cholere zatem wpisywales to streszczenie?

                  Bo cholernie lubię pisywać stresczenia.

                  >nie wystarczylo podac linku,
                  > mialbys mniej pisaniny.

                  Nie wystarczyło. Gdybym po prostu podał link, miałbym mniej pisaniny, a tego
                  nie chcę (patrz wyżej)


                  >na forum pisze sie (przynajmniej ja tak uwazam) zeby
                  > wyrazac swoje poglady a nie po to aby streszczac cudze.

                  To zaiste głęboka myśl i nie wątpię, że tak właśnie uważasz, ale po pierwsze,
                  ja myślę inaczej, a po drugie, gdy pisałem streszczenie nie znałem jeszcze
                  Twoich przemyśleń na temat tego, co wypada, a czego nie wypada pisać na forum,
                  więc nawet gdybym chciał się do Twoich przemyśleń dostosować, nie mógłem tego
                  uczynić. Teraz już Twe przemyślenia znam, ale mówię wprost: streszczenia
                  zamieszczał będę nadal, choćby po to, byś miała stale coś do niepoczytania
                  (skoro nie jesteś w stanie ich czytać). Podoba mi się Twoja "niepoczytalność",
                  i pragnę ją podsycać.
          • Gość: barbinator prośba IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 12:49
            Czy mógłbyś jednym zdaniem podsumować o co chodzi w twoim poście i jakie
            wynikają z tego wnioski do ewentualnej dyskusji?
            • kitus_kotus Re: prośba 10.11.03, 14:06
              przepraszam ze sie znowu tracam ale chyba twoja prosba pozostanie jak zwykle
              zlekcewazona. tad nie moze wyrazac sie krotko i precyzyjnie bo wtedy wyszloby
              ze tak naprawde nie ma nic ciekawego do powiedzenia. a w potoku slow mozna
              tego nie zauwazyc.
              • tad9 Re: prośba 10.11.03, 16:56
                kitus_kotus napisała:

                > przepraszam ze sie znowu tracam ale chyba twoja prosba pozostanie jak zwykle
                > zlekcewazona.

                Jak zwykle? Czy mogę prosić o jakieś wyjaśnienia?

                • kitus_kotus Re: prośba 10.11.03, 23:39
                  co chcesz zebym wyjasniala? twoje lekcewazenie dla pytan barbirator? chyba nie
                  mozna inaczej nazwac bezustannego stosowania metody pytanie - pytanie. chyba
                  ze dziecinada.
            • tad9 Re: prośba 10.11.03, 16:54
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Czy mógłbyś jednym zdaniem podsumować o co chodzi w twoim poście i jakie
              > wynikają z tego wnioski do ewentualnej dyskusji?

              Po prostu rysuję "obraz środowiska". Czy będą jakieś wnioski? Zobaczymy.
            • e_wok Oj dziewczyny ...! 10.11.03, 18:25
              Ja Wam wytłumaczę. Chodzi o to, że feminizm jest be, ponieważ jest lubiany
              przez homoseksualistów. Podobnie jak Wagner jest be, ponieważ był lubiany przez
              nazistów. I Pola Negri, ponieważ była personalnie uwielbiana przez niejakiego
              Aldolfa H - ona też jest be. Tad, w swojej nieocenionej mądrości próbuje nam
              przekazać cenną wskazówkę - żyjcie tak, żeby nikt was nie lubił, gdyż wszystkie
              oznaki sympatii mogą zrobić z was jednostki be. Jest to maksyma ponadczasowa,
              bardzo uniwersalna, a co najważniejsze, sam Tad się do niej z powodzeniem
              stosuje.
              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Oj dziewczyny ...! 10.11.03, 19:02
                Chciałbym na chwilkę zmienić temat z, niewątpliwie ekscytującej, dyskusji na
                temat wad i zalet Tada (przepraszam, Tad) na sprawę omawianego sojuszu.

                Ewok, czy zagłosowałabyś na taką partię? Czy naprawdę uważasz, że cele i
                metody aktywistów gejowskich, feministek i zielonych są na tyle zbieżne, aby
                uzasadnić powstanie takiej organizacji?

                (-) Kilkujadek

                -
                Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
                • e_wok Re: Oj dziewczyny ...! 10.11.03, 19:37
                  nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                  > Chciałbym na chwilkę zmienić temat z, niewątpliwie ekscytującej, dyskusji na
                  > temat wad i zalet Tada (przepraszam, Tad) na sprawę omawianego sojuszu.
                  >
                  > Ewok, czy zagłosowałabyś na taką partię? Czy naprawdę uważasz, że cele i
                  > metody aktywistów gejowskich, feministek i zielonych są na tyle zbieżne, aby
                  > uzasadnić powstanie takiej organizacji?
                  >
                  > (-) Kilkujadek
                  >
                  Teraz czy ogólnie kiedyś tam? W obecnej sytuacji czy w kwitnącym dobrobycie? W
                  Polsce czy w jakimś kraju mlekiem i miodem płynącym? Żebym mogła udzielić
                  odpowiedzi na Twoje pytanie, musiałbyś to uściślić. A kto to
                  powiedział "gospodarka, głupcze"...?
                  • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Oj dziewczyny ...! 11.11.03, 04:03
                    Tu i teraz. To znaczy - tam, gdzie Ty jesteś, w sytuacji jakiej Ty osobiście
                    się znajdujesz.

                    Pomysł utworzenia takiej partii dziwi mnie nieco, ale wcale nie tak bardzo. Nie
                    bardziej w każdym razie, niż ileś tam poprzednio zawiązanych kieszonkowych
                    partii z dowolnego kierunku.
                    Tak naprawdę ich ewentualne powodzenie to kwestia tego, ile jest w Polsce osób,
                    w których poglądy taka 'nowofalowa' etykieta się wstrzeliwuje. Taki szablon
                    poglądów (miłość do drzewek + równouprawnienie mniejszości *obyczajowych* +
                    feminizm) jest (IMHO) całkiem popularnym zestawem, wśród średnio świadomych
                    świata młodych idealistów. Zwłaszcza, jak mniemam wśród licalistów - ale z tych
                    większość nie ma prawa głosu.
                    Program nie jest tu tak naprawdę szczególnie istotny, bo postulaty wynikające z
                    ideologii siłą rzeczy go zdominują. Ideologia zatem. Tu powstaje pytanie - dla
                    ilu osób wariacje na temat 'wyrównywania szans prześladowanych
                    mniejszości', 'Matki Ziemi' i 'tolerancji' są rzeczami na tyle podstawowymi, że
                    przesłonią im inne problemy kraju. Odpowiedź podobno brzmi: 2% uprawnionych do
                    głosowania - czyli pewnie około trzystu tysięcy osób (założyłem, że 15 mln osób
                    ma prawo głosu); z drugiej strony - to nawet nie sa wszyscy geje.

                    Teraz kwestia moich własnych poglądów, których ujawnienia (nie ujawniając
                    swoich) domaga się Kicia-Kocia.... czy kogokolwiek tutaj interesuje moje zdanie
                    na ten temat... nie? Tak myślałem!

                    (-) Kilkujadek

                    -
                    Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
                    • e_wok Re: Oj dziewczyny ...! 12.11.03, 09:33
                      Tu i teraz? No to nie. Bo mam w ... wszelkie ideologie, zajęta trochę
                      zaciskającymi mi się na szyi podatkami, Vatami, akcyzami, składkami itd. i
                      podejrzewam, że moment uduszenia jest już bliski. Kompletnie mnie nie
                      interesuje kwestia tzw. nadbudowy i uważam, że dobrze byłoby przewlec wszelkie
                      ugrupowania przez tunel przy rondzie Zesłańców, żeby im ta "naczepa" wreszcie
                      zleciała i wtedy by się okazało, kto ma coś sensownego do powiedzenia w
                      naprawdę istotnych sprawach. Jak się żyje w bogatym kraju to się można bawić
                      nawet w socjalizm, ale u nas to lepiej się pobawić w "zmniejszamy
                      interewencjonizm państowy" albo "za łapówkarstwo zaczynamy wywalać z pracy z
                      wilczym biletem". Naprawdę i bez gejów można sobie zapewnić ubaw po pachy.
                • kitus_kotus Re: Oj dziewczyny ...! 10.11.03, 23:29
                  i nastepny pytacz. czy wy naprawde nie moglibyscie zaczac choc raz: ja uwazam
                  ze... a ty jak muyslisz? czy odrobina odwagi w wyrazaniu wlasnych pogladow
                  jest az taka straszna? czy uwazacie ze metoda pytanie - pytanie nie jest
                  troche nudna? w koncu prowadzi tylko do pustej satysfakcji ostatniego pytacza
                  (wygrywajacego taka "dyskusje") ktory nie wie nawet co chcial udowodnic i o co
                  chodzilo ja odpowiem za siebie bo nie uwazam ujawniania sie z wlasnym zdaniem
                  za niebezpieczne nie zaglosowalabym na zadna z wymienionych partii bo nie mam
                  pojecia o ich postulatach. to, co wy przytaczacie nie jest opisem postulatow a
                  jedynie zlepkiem sloganow (choc byc moze wyglaszanych przez przedstawicieli
                  partii) a nie programem partii. to tak jakby glosowac/nie glosowa na sld bo
                  miller powiedzial ze mezczyzne poznaje sie itd(to chyba wszyscy znaja), nie
                  znajac kompletnie historii, programu, dotychczasowych osiagniec tej partii.
                  • nadszyszkownik.kilkujadek Pytam, bom ciekaw 11.11.03, 03:37
                    Jednak Ty, droga Kitus_kotus, nie zawracaj sobie główki odpowiadaniem na moje
                    pytania. Nie do czasu, gdy nauczysz się zwracać do rozmówców konkretnie,
                    zamiast grupować ich w kupki przy pomocy magicznego 'wy'. Co chce udowodnić
                    Tad - nie mam pojęcia. Pewnie sam nam to wkrótce napisze.

                    (-) Kilkujadek

                    -
                    Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
          • nadszyszkownik.kilkujadek Link czyli sznurek... 11.11.03, 06:47
            www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1729784.html
            (-) Kilkujadek

            -
            Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
          • Gość: tad Re: sojusz gejo - feministyczny cz.2 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.03, 10:26

            Nim pójdę dalej, chciałbym odnieść się do postu Ewok (jest nieco niżej).
            Rozumiem Ewok. Myśli sobie pewnie tak: "biedny Tad w swojej naiwności sądzi, że
            wystarczy skojarzyć feministki z homoseksualistami, żeby je dokumentnie
            wszystkim obrzydzić. Jakże się myli! Takie chwyty działają na ludzi
            prymitywnych. My - ludzie światli - nie sądzimy, by związek z homoseksualistami
            uchybiał komukolwiek. Wieść o sojuszu feministek z pedałami (1) albo pozostawia
            nas obojętnymi, albo wręcz cieszy". Ewok jednak racji nie ma. Nie chodzi mi
            bowiem o homoseksualistów, lecz o ich odłam upolityczniony i steoretyzowany,
            dlatego też nie używam tu określania "homoseksualiści". Partnerów feministek w
            pełni świadonie i celowo określam jako "gejopolityków". Relacja
            homoseksualiści - gejopolitycy przypomina relację feministki-kobiety: są
            samozwańczą grupką, która ogłosiła się reprezentantami pewnego środowiska.
            Grupą wściekle radykalną. Podobnie jak feministkom nie chodzi im
            o "równouprawnienie", lecz o likwidację "heteromatrixa", głęboką, rewolucyjną
            przebudowę naszej kultury. Jest to więc radykalny ruch kulturowo-polityczny, i
            dlatego sojusz gejo-feministyczny omawiam w wątku poświęconym stosunkowi
            feministek do ruchów radykalnych. Kwestia podłoża owego radykalizmu odgrywa tu
            rolę drugorzędną. Gejopolitycy wyprowadzają swój radykalizm akurat z "różnicy
            orientacji seksualnej", komuniści wyprowadzali go z "różnicy klasowej", naziści
            z "różnicy rasowej", radykalne feministki z "różnicy płciowej". Niezależnie od
            tych różnic w różnicach wszyscy oni nienawidzili "tego świata".
            >>>>>> >>>>>> >>>>>> >>>>>> >>>>> >>>>> >>>>> >>>>>> >>>>>> >>>>>> >>>>>> >>>>>
            (1) Tu uwaga dotycząca użytego przeze mnie słówka "pedał" tu i ówdzie
            uchodzącego ciągle jeszcze za obraźliwe. Postanowiłem go użyć ponieważ, jak
            wiadomo jest ono powszechnie stosowane wśród polskich elit, i to tych
            tolerancyjno lewicowych. Mam oczywiście na myśli znaną kobietę-polityka panią
            Błochowiak, która to publicznie oświadczyła, że "pedały noszą kolorowe
            skarpetki" (w nietolerancyjnej Polsce przeklną ją za to wszyscy producenci i
            sprzedawcy kolorowych skarpetek. Żaden homofob nie ubierze teraz kolorowych
            skarpetek, a jak wiadomo w Polsce homofobia szaleje). Anita została skarcona
            ostro za swój "wybryk", przez bodajże wszystkich zwyjątkiem LPR i KK. Karcący
            dali tym samym dowód swej ignorancji -nie są na bieżąco, jeśli chodzi o trendy
            światowe. To Anita miała rację (świadomie, czy nie). Na Zachodzie aktywiści
            gejowscy i teoretycy queer od dawna już prowadzą akcję "odwracania znaczenia"
            słowa "pedał". Nie będę się nad tym rozwodził, ciekawych odsyłam do uczonej
            książeczki J. Cullera "Teoria literatury", prac pani J. Butler, lub na stronę
            internetową naszej ulubionej K.U.R.W.Y, gdzie znaleźć można sporo informacji
            o "teorii pedalskiej" (to oficjalna nazwa tej teorii). Krótko mówiąc, może
            kiedyś słowo "pedał" było obelgą, ale dziś brzmi dumnie -przynajmniej w uszach
            gejopolitycznej awangardy -i dlatego w odniesieniu do gejopolityków jest
            zupełnie na miejscu.
            • Gość: tad sojusz gejo - feministyczny cz.3 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.03, 20:19
              W części trzeciej zamieszcam ciekawy wywiad z Robertem Biedroniem, prezesem
              Kampanii Przeciw Homofobii. Pozwoli nam to lepiej poznać sposób myślenia
              gejoplolityków:
              - Jakie są Wasze cele?
              - Walczymy o pełnie równouprawnienie osób homoseksualnych z
              heteroseksualistami. Chodzi nam o taką rzeczywistość, w której homoseksualiści
              będą mieli dokładnie takie same prawa jak heteroseksualiści.
              - Małżeństwa jednopłciowe, adopcja dzieci - to mają być te równe prawa?
              - Oczywiście - mają je heteroseksualiści, więc i nam się one należą. Powiem
              więcej: homoseksualiści jako mniejszość - w tak monokulturowym kraju, jakim
              jest Polska - powinni zostać otoczeni szczególną opieką, która pozwoli im
              normalnie funkcjonować w nietolerancyjnym społeczeństwie.
              - Jak Pan ocenia szansę wprowadzenie takiego prawa?
              - Na razie jest to niewyobrażalne. Obecnie większość naszych rodaków nie
              akceptuje osób homoseksualnych. Najpierw trzeba zacząć dyskusję na temat osób
              homoseksualnych w naszym kraju, a dopiero potem zająć się równością wobec norm
              prawnych czy wręcz zmianą prawa kształtowanego przez homofobiczne
              społeczeństwo, uformowanego przez KK.
              - A więc przeszkadza Wam też Kościół i jego nauczanie odnośnie homoseksualizmu?
              - Oczywiście. Definicja, która mówi, że homoseksualizm jest obiektywnym
              nieuporządkowaniem to bzdura. Ma się nijak do definicji przyjętej przez
              Światową Organizację Zdrowia.
              - Jak chcecie zmienić nastawienie Kościoła?
              - W najbliższej przyszłości nie zamierzamy z nim walczyć. Wynika to ze
              specyfiki ruchu gejowskiego w Polsce, który się dopiero tworzy. Ma on tylko dwa
              lata, trudno więc o porównanie z doświadczonym w walce z Kościołem ruchem
              amerykańskim. Co więcej, w Polsce wiele osób ma, niestety, zbyt emocjonalny
              stosunek do nauki Kościoła. Jakikolwiek atak na nią jest odbierany niezwykle
              negatywnie i szkodzi sprawie homoseksualistów. Dlatego KK niestety (podkreślam
              słowo "niestety") może czuć się bezpieczny. Ale ostrzegam, że Kampania Przeciw
              Homofobii będzie starała się to zmienić.
              - Dużo mówicie o tolerancji, a sami jesteście nietolerancyjni wobec innych
              homoseksualistów. Gdy w mediach prezentują się organizacje, których celem jest
              pomaganie w wychodzeniu z homoseksualizmu, natychmiast odzywają się głosy
              potępiające zarówno autorów takich publikacji, jak i same osoby korzystające z
              pomocy. Dlaczego?
              - Środowisko polskich gejów samo jest homofobiczne i boi się swojej
              orientacji. I dlatego na razie zbyt słabo - niestety - protesujemy przeciwko
              obecności czy pracy takich grup.
              - Zbyt słabo?
              - Światowa Organizacja Zdrowia wykreśliła homoseksualizm zlisty chorób. A
              jesli coś nie jest chorobą, to nie można tego leczyć.
              - Ale niektórzy z członków takich grup twierdzą, że udało im się zmienić
              swoją orientację seksualną. Kłamią?
              - Nie mogę tego jednoznacznie stwierdzić, ale medycyna nie notuje przypadków
              wyleczenia z homoseksualizmu.
              - Nie notuje, bo według WHO nie jest on chorobą, więc nie można z niego leczyć?
              - Dokładnie dlatego.
              (Nasza walka, Nowe Państwo, nr. 9/339)
              • Gość: barbinator Czy teraz już będą wnioski? n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.03, 10:05
                • tad9 Re: Czy teraz już będą wnioski? n/txt 15.11.03, 10:18
                  Wnioski? Chociażby taki, że fanatyzm feministek odznacza się stężeniem tak
                  dużym, że wywołuje tarcia nawet w środowisku tak postępowym i tolerancyjnym jak
                  środowisko aktywistów "Zielonych". Znaczące!
                  • Gość: barbinator Re: Czy teraz już będą wnioski? n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.03, 13:20
                    tad9 napisał:

                    > Wnioski? Chociażby taki, że fanatyzm feministek odznacza się stężeniem tak
                    > dużym, że wywołuje tarcia nawet w środowisku tak postępowym i tolerancyjnym
                    jak
                    >
                    > środowisko aktywistów "Zielonych". Znaczące!



                    Musiałbyś najpierw udowodnić, że aktywiści Zielonych wyróżniaja się w jakis
                    szczególny sposób tolerancyjnością - a więc, że są np bardziej "tolerancyjni"
                    od aktywistów PO, PiS czy SLD. Póki co ten wniosek jest nieuprawniony.
                    A inne wnioski, masz coś jeszcze?
                    Pozdr. B.
                    • tad9 Re: Czy teraz już będą wnioski? n/txt 16.11.03, 10:37
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      > Musiałbyś najpierw udowodnić, że aktywiści Zielonych wyróżniaja się w jakis
                      > szczególny sposób tolerancyjnością - a więc, że są np bardziej "tolerancyjni"
                      > od aktywistów PO, PiS czy SLD. Póki co ten wniosek jest nieuprawniony.

                      Nie istnieje wskaźnik "tolerancji", oparty na "tolerancyjności PiS, PO i SLD".
                      Jeśli twierdzisz, że "Zieloni" nie są "tolerancyjni", to TY musisz tego
                      dowieść. Jeśli chodzi o mnie uważam, że oni sami dowiedli swej "tolerancji"
                      zawiązując sojusz z feministkami i gejopolitykami (dopiero po bliższym poznaniu
                      swoich nowych sojuszników opadły ich wątpliwości) . Wynika z tego, że w
                      stosunku do tych grup są bardziej "tolerancyjni" niż aktywiści PO czy PiS,
                      którzy takich związków nie tworzą. W przypadku SLD, sprawa wygląda inaczej, bo
                      postkomuniści mrugają porozumiewawczao do feministek i gejopolityków, niemniej
                      pozostaje faktem, że feministki i gejopolitycy nie związali się z SLD tylko z
                      ekologami. Tak więc także feministki i gejopolitycy uznali "Zielonych" za
                      właściwe towarzystwo, skoro "weszli w ten interes".

                      > A inne wnioski, masz coś jeszcze?

                      Wystarczy mi ten jeden: polskie feministki, nawet te uważane za
                      przedstawicielki "głównego nurtu" to radykałki, by nie powiedzieć fanatyczki
                      opętane swoją ideologią.

                      > Pozdr.
                      • Gość: barbinator Re: Czy teraz już będą wnioski? n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.03, 11:32
                        tad9 napisał:

                        >
                        > Nie istnieje wskaźnik "tolerancji", oparty na "tolerancyjności PiS, PO i
                        SLD".
                        >
                        > Jeśli twierdzisz, że "Zieloni" nie są "tolerancyjni", to TY musisz tego
                        > dowieść.


                        Nie muszę niczego udowadniać. Przypominam, że to ty napisałeś tak: "fanatyzm
                        feministek odznacza się stężeniem tak dużym, że wywołuje tarcia nawet w
                        środowisku tak postępowym i tolerancyjnym jak środowisko
                        aktywistów "Zielonych"."
                        Wyraźnie wskazałeś tutaj na tolerancyjność jako szczególną cechę Zielonych,
                        wyróżniającą ich spośród innych ugrupowań politycznych.
                        Wniosek o rzekomym fanatyzmie feministek wynika z twierdzenia o WYJĄTKOWEJ
                        tolerancyjności Zielonych, nie zaś zwykłej tolerancji - będącej normą wśród
                        cywilizowanych ugrupowań politycznych.
                        Musisz udowodnić tą WYJĄTKOWĄ tolerancyjność.
                        Ponadto nawet i bez tego twoje rozumowanie ma więcej dziur niż ser szwajcarski -
                        piszę o tym na końcu tego posta.



                        Jeśli chodzi o mnie uważam, że oni sami dowiedli swej "tolerancji"
                        > zawiązując sojusz z feministkami i gejopolitykami




                        A co powiesz na taki argument: ja dyskutuję z tobą, gdyż jestem "wyjątkowo
                        tolerancyjna". Jednak mimo mojej wyjątkowej tolerancyjności rzadko kiedy się w
                        czymś zgadzamy - ergo ty jesteś fanatykiem...
                        Jak ci się podoba takie rozumowanie, czy uważasz je za logiczne? Zauważ, że
                        jest to DOKŁADNA KOPIA twojego rozumowania...



                        (dopiero po bliższym poznaniu
                        > swoich nowych sojuszników opadły ich wątpliwości) . Wynika z tego, że w
                        > stosunku do tych grup są bardziej "tolerancyjni" niż aktywiści PO czy PiS,
                        > którzy takich związków nie tworzą.



                        Czy jeśli PO w pewnych sprawach wchodzi w sojusze z PiS oznacza to ich większą
                        tolerancyjność, czy też może większą zbieżność celów i/lub idei?



                        > Wystarczy mi ten jeden: polskie feministki, nawet te uważane za
                        > przedstawicielki "głównego nurtu" to radykałki, by nie powiedzieć fanatyczki
                        > opętane swoją ideologią.

                        >

                        Po prostu nie wierzę byś sam nie zauważał - oględnie mówiąc - logicznej
                        ułomności swojego rozumowania. Wygląda to tak: 1.feministki to fanatyczki, ergo
                        Zieloni muszą być tolerancyjni by wejść z nimi w sojusz. 2.Mimo swojej
                        tolerancyjności Zieloni wchodzą w konflikt z feministkami, ergo feministki są
                        fanatyczkami.
                        Zdanie "feministki to fanatyczki" najpierw jest traktowane jak aksjomat, po
                        chwili zaś jest za dowodzone pomocą tegoż aksjomatu.
                        Arystoteles w grobie się przewraca...
                        Pozdr. B

                        PS
                        No i dalej czekam na LOGICZNE wnioski...
    • Gość: Zły Wilk założyciele "Zielonych" o feministkach i gejach... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.03, 15:49
      W nowej partii gejowsko - feministyczno - ekologicznej "Zieloni" szerzy sie...
      nietolerancja! Oto, co feministkach mówią ... założyciele partii.

      "Nie mogę się pod tym podpisać - tłumaczy Okrzesik. I dodaje: - Sposób myślenia
      feministek to nowa wersja marksizmu: walka płci zamiast walki klas. Zwalczają
      dyskryminację kobiet, regulaminowo dyskryminując mężczyzn."

      O gejach:

      "- Koledze Adlerowi coś się stało z głową - irytuje się Gawlik. - Chce walczyć
      o tolerancję, a łamie jej podstawowe zasady. Nie można nikogo dyskryminować z
      powodu wiary. "
      • tad9 Re: założyciele "Zielonych" o feministkach i geja 11.11.03, 20:20
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

        > W nowej partii gejowsko - feministyczno - ekologicznej "Zieloni" szerzy
        sie...
        > nietolerancja! Oto, co feministkach mówią ... założyciele partii.(...)


        W artykule mamy też nieco informacji o programie "Zielonych". Ciekawe są
        fragmenty, gdzie mowa o aborcji:
        "Okrzesik na pierwszym zjeździe nie wstąpił do partii, którą sam tworzył. Wśród
        poqodów na pierwszym miejscu wymienia jej stanowisko w kwestii aborcji -
        Program Zielonych zakłada całkowitą dowolność w tej sprawie. Ciążę można by
        usunąć nawet szydełkiem w 7 miesiącu! Żadne przepisy nie mają tego regulować.
        To skrajna głupota, której ja nie potrafię zaakceptować".
        Mamy też coś o parytetach:
        "Drugi powód, to przyjęcie zasady, że kobiety muszą zostać umieszczone na
        pierwszym miejscu na każdej liście wyborczej. (...). Ponieważ w wyborach do
        Sejmu Zieloni mogą liczyć co najwyżej na 5-7 proc. głosów, szanse na wybór mają
        tylko pierwsi na listach. A to znaczy, że kobiety (czyt: feministki - tad) będą
        nas reprezentować na wieki. Nie mogę się pod tym podpisać - tłumaczy Okrzesik".
        Warto w tym momencie przypomnieć sobie feministyczną "Manifestę" i moje jej
        tłumaczenie.


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=4370209&v=2&s=0
        Zieloni to NIEZWYKLE cenna inicjatywa. Po pierwsze widać dzięki nim "feminizm w
        działaniu", czyli to, jak feministki wyobrażają sobie realizację swoich haseł.
        Po drugie feministki stworzyły wreszcie coś w rodzaju swojej partii. Teraz
        można będzie zobaczyć jakim poparciem się cieszą (jak dotąd Zieloni w badaniach
        zyskują 2%. Kobiet wśród wyborców jest ponad 50%. Nie warto nawet
        komentować....). Po trzecie feministki najwyraźniej nie zmądrzały (i nie zanosi
        się na to)i w swej głupocie same pchają się w pułapkę radykalizmu, co ludzi
        rozumnych może tylko cieszyć. Oby tak dalej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka