20.02.07, 15:15
Stary, gruby facet w sklepie zaczął mnie zaczepiać, ze kupuję gotowe kluski,
co to za żona, co w domu nic nie ugotuje itd. Najpierw odpowiadałam mu
rzeczowo, ze jak się zarabia, to się nie robi wszystkiego w domu, ale facet
coraz bardziej się rozsierdzał, stwierdzajac, ze on by taka żonę wyrzucił.
Po czym zaczął płacic za trzy pączki. Powiedzialam "O, to pan tez ma leniwą
żonę, kupne pączki, bo żona leniwa i nie chciało jej sie upiec? Wstyd. Żonę
trzeba wyrzucić."
Kasjerka wybuchnęła dzikim śmiechem, a facet zbladł i zamilkł.
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: W sklepie 20.02.07, 15:40
      Hi hi, co za riposta:-)

      Znajoma pani, z pokolenia mojej mamy, spotkawszy mnie z mężem i dzieckiem w
      supermarkecie, centralnie, pałaszującą kurczaka z rożna, skomentowała: "Co, nie
      chce ci się obiadu gotować?"
      • jagandra Re: W sklepie 20.02.07, 16:23
        Dobre :)
        Skojarzyła mi się babcia mojego męża z jego dziadkiem. Dziadek był gruby jak beka i słynął z wszywania sobie "klinków" w kroku, by się mieścić w spodnie (klinki były dowolnego koloru, zależnie od materiału, który się napatoczył, bywały i czerwone ;)). A babcia chdziutka. Babcia jadła malutko, za to dziadkowi gotowała, że hej i nie pozwalała mu nie jeść. Sadystyczna to była miłość ;) Ale babcia miała się za co mścić, bo łatwego życia z dziadkiem nie miała.
        • falafala Re: W sklepie 20.02.07, 19:28
          Skad wy takich ludzi wytrzaskujecie? ;) Ja nigdy nie mialam "przyjemnosci".
          Jedynym tekstem jaki mi sasiad zaaplikowal po urodzeniu syna (wczesniej mialam
          corke) bylo :"O to teraz tata wreszcie sie doczekal, na pewno jest szczesliwy".
          Nawet mi sie nie chcialo szukac jakiejos odpowiedzi, po co robic sobie wroga z
          sympatycznego, skad innad, sasiada.
          • mankencja Re: W sklepie 20.02.07, 21:30
            moja babcia sypie mądrościami typu: "jesteś kobietą więc musisz sprzątać, bo
            jak będziesz taką bałaganiarą, to cię żaden nie zechce". nóż mi się w kieszeni
            otwiera, zwłaszcza, jesli wcześniej następuje seria wyrzutow na tematy
            religijne: "ty tylko te książki i komputer, a pomodlić się, to nie", "bo ty nie
            szanujesz pana Jezusa!" etc. Gdyż babcia o moim ateizmie nie wie, a gdyby
            wiedziala, zaczelaby symulować zejście śmiertelne i jeszcze przypadkiem
            zeszłaby naprawdę
      • malila Re: W sklepie 21.02.07, 18:34
        dagmama napisała:
        > Znajoma pani, z pokolenia mojej mamy, spotkawszy mnie z mężem i dzieckiem w
        > supermarkecie, centralnie, pałaszującą kurczaka z rożna, skomentowała: "Co,
        nie
        >
        > chce ci się obiadu gotować?"

        A czy ona spoglądała przy tym na tego kurczaka z tęsknotą?:))
    • ancila Re: W sklepie 21.02.07, 15:38
      5 lat po pierworodnej córce urodziłam syna. Babcia męża: "Och, nie zaginie
      teraz nasze nazwisko!" Hmmm, nazwisko należy do ścisłej czołówki
      najpopularniejszych polskich nazwisk! Byłoby to niezmiernie śmieszne, gdyby mi
      się przykro nie zrobiło w imieniu mojej córki - jakby jakimś wybrakowanym
      towarem była, niezdolnym do przenoszenia nazwiska. Oczywiście, wszystkie celne
      riposty przyszły mi do głowy gdzieś po tygodniu i nie nadawały sie do
      zaserwowania babci.
    • czekolada_orzechowa Re: W sklepie 21.02.07, 19:26
      Ja w takich razach bywam agresywna, niestety..każda taka próba zaczepki
      wywołuje salwę bluzgów z mojej strony- na początek lekkokalibrowych, im dalej w
      las , tym gorzej:)
      • jottka verdana 21.02.07, 22:06
        cie nie chce martwić, ale pączki się smaży, a nie piecze - wykazałaś się, nie
        bójmy się tego słowa, porażającą ignorancją:)

        a tak poza tym to faktycznie chamidło i podziwiam opanowanie
        • verdana Re: verdana 21.02.07, 22:08
          A może i powedziałam - smazy?
          raz w zyciu smazyłam, z kolezanka - nigdy wiecej...
          Najśmieszniejsze w tym wszyskim jest, ze ja codziennie gotuję obiad - i gotuję,
          nie chwaląc się, bardzo dobrze.
    • beata2802 Re: W sklepie 22.02.07, 22:20
      Mnie zaczepił w sklepie, kiedy lecąc na zajęcia kupowałam kajzerkę i kefir aby
      połknąc je w locie.
      Ooo - powiedział, kiedy płaciłam - nie można tak się odżywiać.
      A co panu do tego? - zapytałam niegrzecznie. Sprzedawczyni zerknęła na mnie
      badawczo. Dziadek przecież wykazał troskę o mnie, a ja do niego tak oschle.
      Panienka to powinna jeść dobrze, dobrze się odżywiać, żeby byla silna! - i jego
      oczy musnęły moją macicę. Zagotowało się we mnie.
      A co? Pewnie chodzi o to, żebym miała sile dzieci rodzic?
      Tak - rzecze dziadek - nie chciałem być taki dosłowny... ale tak! I uśmiecha
      się do mnie ciepło pewnien, że teraz to na pewno powiem coś miło i potulnie.

      ...na chwilę zapomniałam języka w gębie, absurd tej sytuacji mnie przerósł, ale
      kiedy już wydano mi resztę wzięłam głęboki oddech i powiedziałam, żeby nie
      zarządzał moim życiem, bo przecież mogę zdecydować, ze nie chcę mieć dzieci i
      realizowac się w inny sposób.

      Spojrzał na mnie jakbym mówiła po chińsku.
      • mankencja Re: W sklepie 22.02.07, 22:29
        w tym wypadku skoro dziadek zachowywał się uprzejmie, może nie należało od razu
        reagować tak ostro? to jest denerwujące, ale facet nie miał nic złego - w jego
        mniemaniu - na myśli i nie atakował cię. a, że wizję swiata ma taką, a nie
        inną, to jest jego problem i dopóki ogranicza się do stosunkowo kulturalnej
        (pomińmy zaczepianie ludzi w sklepie) rozmowy, nie ma powodu do tak gwałtownych
        reakcji.
      • sir.vimes Re: W sklepie 22.02.07, 22:38
        Ale ten dziadek miał rację - to bardzo niezdrowo się tak odżywiać!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka