22.08.03, 13:50
W wątku "Jak wychować córkę" hot_dog w liście
"antyzachowań" feministycznych rzucił wstąpienie do
Oazy (a raczej ruchu Światło-Życie). Niestety nie
raczył odpowiedzieć, co ma do rzeczonej. Chciałam się
więc dowiedzieć, od tych, którzy mają jakieś "ale", co
im się nie podoba.
Obserwuj wątek
    • sagan2 Re: Oaza 22.08.03, 13:59
      w podstawowce zaczelam chodzic na oaze, ale mi sie
      nudzilo, wiec przestalam.
      nie uwazam, zeby w samej idei bylo cokolwiek zlego czy
      nienormalnego. a ze diabel tkwi w szczegolach, wiec
      wszystko zalezy od organizacji i konkretnego przypadku.

      • Gość: hot_dog Re: Oaza IP: *.crowley.pl 22.08.03, 17:43
        Nic nie mam przeciwko "Oazie" osobiscie, tak jak przeciwko kilku innym
        wymienionym przeze mnie w poście rzeczom lub czynnosciom, tylko, że absolutnie
        nie kojarzą mi sie one z feminizmem, stąd jako "antidotum" na tenże, je podałam.
        P.S. Obserwowałam kiedys "oazowiczów "na jakimś obozie i ich zachowanie było
        nieco hmmmm dziwne (ja po prostu nie przepadam kiedy ktoś zbytno demonstruje
        swoją religijność.)
        • agrafek Re: Oaza 22.08.03, 17:55
          Gość portalu: hot_dog napisał(a):

          > P.S. Obserwowałam kiedys "oazowiczów "na jakimś obozie i ich zachowanie było
          > nieco hmmmm dziwne (ja po prostu nie przepadam kiedy ktoś zbytno demonstruje
          > swoją religijność.)

          A zwyrodnialcy! Demonstrowali przesadnie swoją religijność na własnym obozie!
          Jestem wstrząśnięty.
          pozdrawiam
          • Gość: barbinator Re: Oaza IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 18:38
            agrafek napisał:

            > Gość portalu: hot_dog napisał(a):
            >
            > > P.S. Obserwowałam kiedys "oazowiczów "na jakimś obozie i ich zachowanie by
            > ło
            > > nieco hmmmm dziwne (ja po prostu nie przepadam kiedy ktoś zbytno demonstru
            > je
            > > swoją religijność.)
            >
            > A zwyrodnialcy! Demonstrowali przesadnie swoją religijność na własnym obozie!
            > Jestem wstrząśnięty.
            > pozdrawiam




            W moim ogólniaku oazowcy demonstrowali swoją religijność poprzez kablowanie
            wychowawcy (też oazowiec)o tym kto na szkolnych wycieczkach popija wódeczkę
            oraz kto śpi w nie swoim łóżku. Mieli też miły zwyczaj głośnego komentowania
            kto chodzi do kościoła regularnie, kto raz do roku a kto wcale.
            • agrafek Re: Oaza 22.08.03, 18:40
              Współczuję ogólniaka. Czyżby tam tkwiły źródła Twego feminizmu?;).
              Patriarchalni donosiciele oazowi pchnęli Cię na właściwą drogę?;).
              pozdrawiam
              • Gość: barbinator Re: Oaza IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 19:03
                agrafek napisał:

                > Współczuję ogólniaka. Czyżby tam tkwiły źródła Twego feminizmu?;).
                > Patriarchalni donosiciele oazowi pchnęli Cię na właściwą drogę?;).
                > pozdrawiam


                NIezupełnie. Moją pierwszą feministyczną tyradę wygłosiłam na kursie prawa
                jazdy (też w czasach ogólniaka) po tym jak instruktor orzekł, że ja i jeszcze
                dwie dziewczyny nie będziemy instruowane jak zmieniać koło, bo (cytuję) "takie
                fajne dupeczki to staną przy samochodzie, wystawią nogę i mogą sobie przebierać
                w chętnych do pomocy". Ogłupiała mina tego faceta po tym jak mu wyjasniłam co
                sądzę o jego radach jest jednym z najpiękniejszych widoków jakie pamiętam...
                A najzabawniejsze jest to, że już po wszystkim bardzo się polubiliśmy a on
                nigdy więcej nie pozwolił sobie na podobne teksty pod moim adrestem...


                Pozdr. B.
                • agrafek Re: Oaza 23.08.03, 13:40
                  :).
                  Teraz już wiem czemu nie rozumiem idei feminizmu. Nigdy nawet mnie nie pokusiło
                  żeby zrobić prawojazdy:).
                  pozdrawiam.
                  • Gość: barbinator Re: Oaza IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 16:18
                    agrafek napisał:

                    > :).
                    > Teraz już wiem czemu nie rozumiem idei feminizmu. Nigdy nawet mnie nie
                    pokusiło
                    >
                    > żeby zrobić prawojazdy:).
                    > pozdrawiam.


                    Prawdziwy krakowianin z ciebie...
                    To może chociaż dorożką (zaczarowaną) umiesz powozić?
                    Pozdr. B.
            • goga.74 Re: Oaza 22.08.03, 20:28
              W moje podstawowce oazowczki (pod wodza jednej poteznej, grubej i silnej
              dziewczyny) odbieraly w piatek innym dzieciom kanapki z wedlina i wyrzucaly do
              kosza (bo w piatek post).
              • kasia.lomanczyk Re: Oaza 22.08.03, 21:14
                A w moim liceum przynaleznosc do oazy oraz milosc blizniego itepe nie
                przeszkodzily jednej kolezance podrywac (i to dosc skutecznie!) chlopaka
                swojej - podobno - przyjaciolki, i to podczas, gdy ta ostatnia schodzila z gor
                w sniezycy (!!!) bo cos jej sie stalo w noge i nie mogla dalej isc. Coz,
                przypadek, ale takich przypadkow znam wiecej... Facet tez nie byl bez winy
                oczywiscie.
                Sama bylam na paru spotkaniach oazowych, ale stwierdzilam ze to banda oszolomow
                po tym, jak:
                1. Ksiadz zapowiedzial, ze nie wolno nosic tamponow bo one moga uszkodzic
                nasze, jakze cenne, blony dziewicze.
                2. Kazde spotkanie polegalo na modleniu sie za "tych niewiernych, bo tylko my
                wiemy co dobre i sluszne".
                3. Przed letnim obozem zapowiedziano, ze dziewczyny na obozie maja chodzic w
                spodnicach na znak, ze akceptuja swoja role jako kobiety. Jak sobie wyobrazilam
                mnie hulajaca po lakach i borach w tej spodnicy, to stwierdzilam ze dzieki, nie
                tym razem. ;)
                To wszystko autentyki.
                A ludzi z oazy omijam do dzis, bo to po prostu oszolomy sa.
    • maly.ksiaze No dobra... 22.08.03, 21:41
      ...głosem tzw. większości ustalono, że uczestnicy tzw. oaz to modlące się
      oszołomy (po co się modlić, skoro Bóg umarł?), rabusie, które przemocą
      pozbawiają dzieci kanapek z szynką i podłe żmije, które podrywają chłopaków
      koleżanek, które to koleżanki...

      Czy mógłbym teraz prosić coś o harcerzach i harcerkach? Zwracam uwagę, że
      mundur harcerki składa sie, między innymi, ze spódnicy.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Już wiem, co jest podstawową wadą feminizmu...
      • Gość: tad Re: No dobra... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 21:43
        maly.ksiaze napisał:


        > Czy mógłbym teraz prosić coś o harcerzach i harcerkach? Zwracam uwagę, że
        > mundur harcerki składa sie, między innymi, ze spódnicy.


        Wasza Wysokość. Harcerze i harcerki to też łajdaki, ale jak wiadomo tych
        osobników z "Oaz" nic nie przebije.
      • goga.74 a co, 22.08.03, 22:05
        czasow mlodosci sobie nie mozna powspominac?
        Nawet sie wzruszylam, kiedy to bylo...
        O harcerzach bedzie w nastepnym odcinku. Przez 2 miesiace bylam "zuchem".
      • kasia.lomanczyk Re: No dobra... 22.08.03, 22:08
        Maly ksiaze, nie tragizuj ;) To byly przypadki. Ale z takich przypadkow sklada
        sie zycie...
        Ty tez jak spotkasz 5 nieogolonych wrednych zgorzknialych feministek z rzedu,
        stwierdzisz, ze feministki sa nieogolone, wredne i zgorzkniale.
        Niestety, ja jakos zbyt czesto natykalam sie na katolikow, ktorych wiara byla
        powierzchowna, a czyny swiadczyly o tym o czym swiadczyly. Stad moje opinie.
        A harcerstwa tez nie lubie ;) Powaznie, nienawidze takich spedow.
      • Gość: barbinator Re: No dobra... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 22:14
        maly.ksiaze napisał:

        > ...głosem tzw. większości ustalono, że uczestnicy tzw. oaz to modlące się
        > oszołomy (po co się modlić, skoro Bóg umarł?), rabusie, które przemocą
        > pozbawiają dzieci kanapek z szynką i podłe żmije, które podrywają chłopaków
        > koleżanek, które to koleżanki...
        >
        > Czy mógłbym teraz prosić coś o harcerzach i harcerkach? Zwracam uwagę, że
        > mundur harcerki składa sie, między innymi, ze spódnicy.


        Proszę bardzo. W podstawówce mieliśmy hufcowego (w cywilu wuefista) który na
        ogniskach obmacywał dziewczynki. Miałam też drużynową, która nigdy nie prała
        skarpetek tylko je suszyła. Przerąbane miała ta, która na biwaku spała z nią w
        jednym namiocie...



        > PS. Już wiem, co jest podstawową wadą feminizmu...


        Aż się boję spytać co też to może być. Zapewne coś okrutnie mądego, głębokiego
        i porażającego obiektywizmem - tylko takie to coś być może skoro inspiracją
        onego czegoś było tych kilka wspomnień z dzieciństwa...
        Pozdr. B.

        PS
        Mądrość życiowa na dzisiejszy wieczór: jak nigdy o nikim nie chcesz powiedzieć
        niczego złego to zawsze wszyscy będą mieli do ciebie o wszystko pretensje.
        • maly.ksiaze Nie oczekuj specjalnej głębi... 22.08.03, 22:39
          ...nie w tym rzecz. Ale jeśli pytasz - odpowiem. Największą wadą feminizmu są
          feministki.

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Oczywiście nie wszystkie i nie zawsze, ale jednak.
          • Gość: barbinator Re: Nie oczekuj specjalnej głębi... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 11:35
            maly.ksiaze napisał:

            > ...nie w tym rzecz. Ale jeśli pytasz - odpowiem. Największą wadą feminizmu są
            > feministki.
            >
            > Pozdrawiam,
            >
            > mk.
            >
            > PS. Oczywiście nie wszystkie i nie zawsze, ale jednak.


            Homo ideologicus już tak ma - człowiek przesiąka ideologią i czasami zapomina
            że jest sapiens...
            Ja całe życie starałam się dystansować od wszelkich ideologii, ale w pewnym
            momencie (parę lat temu) zauważyłam coś niepokojącego: taka postawa była co
            prawda wygodna, zapewniająca mi komfort dobrego zdania o samej sobie, pozwalała
            doznawać rozkoszy ironizowania i sceptycznego oportunizmu ALE...
            Płaci się za to pewną obojętnością wobec świata i uczuciowym chłodem.
            Od tego czasu eksperymentuję troszeczkę z ideologiczną stroną mojej osobowości.
            Jeśli czasm w tym przesadzę... cóż, nauka kosztuje...
            Pozdr. B.
            • agrafek Re: Nie oczekuj specjalnej głębi... 23.08.03, 13:44
              > Płaci się za to pewną obojętnością wobec świata i uczuciowym chłodem.
              > Od tego czasu eksperymentuję troszeczkę z ideologiczną stroną mojej
              osobowości.
              > Jeśli czasm w tym przesadzę... cóż, nauka kosztuje...
              > Pozdr. B.

              Nie sądzę by tak było. Zainteresowanie światem nie wymaga ideologii.
              pozdrawiam
              • Gość: barbinator Re: Nie oczekuj specjalnej głębi... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 16:15
                agrafek napisał:

                > > Płaci się za to pewną obojętnością wobec świata i uczuciowym chłodem.
                > > Od tego czasu eksperymentuję troszeczkę z ideologiczną stroną mojej
                > osobowości.
                > > Jeśli czasm w tym przesadzę... cóż, nauka kosztuje...
                > > Pozdr. B.
                >
                > Nie sądzę by tak było. Zainteresowanie światem nie wymaga ideologii.
                > pozdrawiam


                Zainteresowanie światem pociąga za sobą dokonywanie moralnych wyborów i
                przewartościowań. Posiadanie klarownego poglądu na świat i wyrażanie go to już
                jest ideologia. Mam wrażenie, że kierujesz się raczej niechęcią do tego słowa,
                którego definicja jest następująca:

                "Ideologia (z greckiego idéa – wyobrażenie, lógos – słowo, nauka), zbiór idei,
                poglądów i przekonań opisujących rzeczywistość oraz zawierających jej ocenę i
                zasady postępowania grup, ruchów społecznych i partii politycznych. Ideologia
                tworzy obraz świata istniejącego i prezentuje wizję przyszłości.
                W skład ideologii wchodzą koncepcje filozoficzne, ekonomiczne, prawne, etyczne,
                religijne"

                Niewielu z nas programowo odcina się od wszelkiej ideologii (ja sama jeszcze
                niedawno byłam jedną z nielicznych takich osób) Na pewno nie mogą tego
                powiedzieć o sobie ludzi religijni, niekoniecznie w konwencji oazowej.

                Pozdr. B.

                • Gość: Zły Wilk Re: Nie oczekuj specjalnej głębi... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 20:24
                  Zgadzam się z Agrafkiem, z zastrzeżeniem, że dotyczy to ludzi wierzących. Jeśli
                  chodzi o ateistów, a taka jest Barbinator - ideologia jest potrzebna, by
                  nadawać sens życiu. Jaki byłby bowiem sens zycia czlowieka, sens cierpienia,
                  gdyby nie towarzyszyła mu wizja szczęścia przyszłych pokoleń?

                  Człowiek wierzący może obyć się bez wizji raju na ziemi, bo wierzy w raj w
                  zaświatach. Ateista, jeśli chce uciec przed zwątpieniem w sens swojego zycia,
                  potrzebuje czegoś, co nadawałoby sens jego życiu bez odwoływania się do Boga -
                  i taką funkcję spełnia ideologia, z jej obietnicą budowy świetlanej przyszłości.

                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Zainteresowanie światem pociąga za sobą dokonywanie moralnych wyborów i
                  > przewartościowań. Posiadanie klarownego poglądu na świat i wyrażanie go to
                  już
                  > jest ideologia.

                  Nie. Przeczytaj sama uważnie swoją definicję, którą cytujesz.

                  > Mam wrażenie, że kierujesz się raczej niechęcią do tego słowa,
                  > którego definicja jest następująca:
                  >
                  > "Ideologia (z greckiego idéa – wyobrażenie, lógos – słowo, nauka),
                  > zbiór idei,
                  > poglądów i przekonań opisujących rzeczywistość oraz zawierających jej ocenę i
                  > zasady postępowania grup, ruchów społecznych i partii politycznych. Ideologia
                  > tworzy obraz świata istniejącego i prezentuje wizję przyszłości.
                  > W skład ideologii wchodzą koncepcje filozoficzne, ekonomiczne, prawne,
                  > etyczne,
                  > religijne"

                  Religia nie tworzy żadnej wizji przyszlosci, ani nie obiecuje stworzenia
                  lepszego swiata. Nie wiąże się zżadnym projektem urządzenia lepszego
                  społeczeństwa, nie obiecuje likwidacji zła i cierpienia.


                  > Niewielu z nas programowo odcina się od wszelkiej ideologii (ja sama jeszcze
                  > niedawno byłam jedną z nielicznych takich osób) Na pewno nie mogą tego
                  > powiedzieć o sobie ludzi religijni, niekoniecznie w konwencji oazowej.

                  Oczywiście, że mogą. Ludzie religijni z natury rzeczy są mniej podatni na wpływ
                  róznych ideologii.
                  Pozdrawiam -
                  > Pozdr. B.
                  >
                  • Gość: barbinator Re: Nie oczekuj specjalnej głębi... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 21:37
                    Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):


                    Jaki byłby bowiem sens zycia czlowieka, sens cierpienia,
                    > gdyby nie towarzyszyła mu wizja szczęścia przyszłych pokoleń?


                    A o hedonistach nigdy nie słyszałeś?


                    >
                    > Człowiek wierzący może obyć się bez wizji raju na ziemi, bo wierzy w raj w
                    > zaświatach. Ateista, jeśli chce uciec przed zwątpieniem w sens swojego zycia,
                    > potrzebuje czegoś, co nadawałoby sens jego życiu bez odwoływania się do Boga -
                    > i taką funkcję spełnia ideologia, z jej obietnicą budowy świetlanej
                    przyszłości


                    A dlaczego uważasz że ideologia=świetlana przyszłość?
                    Specjalnie dałam wcześniej definicję, żeby pewne sprawy były jasne.


                    > > Zainteresowanie światem pociąga za sobą dokonywanie moralnych wyborów i
                    > > przewartościowań. Posiadanie klarownego poglądu na świat i wyrażanie go to
                    > już
                    > > jest ideologia.
                    >
                    > Nie. Przeczytaj sama uważnie swoją definicję, którą cytujesz.


                    Mogę ci ją nawet zacytować: "zbiór idei, poglądów i przekonań opisujących
                    rzeczywistość oraz zawierających jej ocenę i zasady postępowania"



                    > Religia nie tworzy żadnej wizji przyszlosci,


                    Owszem, religia "tworzy obraz świata istniejącego i prezentuje wizję (rajskiej)
                    przyszłości" - dokładnie jak w definicji ideologii.



                    ani nie obiecuje stworzenia
                    > lepszego swiata.


                    A kto mówi, że ideologia musi to obiecywać? Jest mnóstwo ideologii które nic
                    podobnego nie obiecują, choćby hedonizm.


                    Nie wiąże się zżadnym projektem urządzenia lepszego
                    > społeczeństwa, nie obiecuje likwidacji zła i cierpienia.


                    Obiecuje, obiecuje tyle że po śmierci. W różnych religiach różnie to zresztą
                    wyglądało. Chociażby starożytni Grecy domagali się od swoich bogów nagrody za
                    życia, co dla bogów okazało się szalenie kłopotliwe. Obietnica nagrody
                    pośmiertnej jest znacznie praktyczniejszym rozwiązaniem z racji trudności w
                    składaniu reklamacji.


                    >
                    >
                    > > Niewielu z nas programowo odcina się od wszelkiej ideologii (ja sama jeszc
                    > ze
                    > > niedawno byłam jedną z nielicznych takich osób) Na pewno nie mogą tego
                    > > powiedzieć o sobie ludzi religijni, niekoniecznie w konwencji oazowej.
                    >
                    > Oczywiście, że mogą. Ludzie religijni z natury rzeczy są mniej podatni na
                    wpływ
                    > róznych ideologii.


                    Jeśli chodzi ci o to, że ludzie w pełni oddani JEDNEJ ideologii (czyli np osoby
                    głęboko religijne)są "z natury rzeczy" mniej podatni na INNE ideologie to
                    oczywiście się zgadzam.
                    Pozdr. B.


                    • Gość: Maciej Re: Nie oczekuj specjalnej głębi... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.03, 21:41
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      > A o hedonistach nigdy nie słyszałeś?

                      To fragment Twojej definicji: "Ideologia tworzy obraz świata istniejącego i
                      prezentuje wizję przyszłości."
                      Jaką wizję przyszłości tworzy hedonizm?

                      > A dlaczego uważasz że ideologia=świetlana przyszłość?

                      Dobre pytanie. Zapewne dlatego, że ideologie z czarną wizją przyszości
                      wydawałyby się mniej pociągające...

                      > Specjalnie dałam wcześniej definicję, żeby pewne sprawy były jasne.

                      Słusznie. Należało ją jeszcze samej przeczytać... ;-)

                      > Mogę ci ją nawet zacytować: "zbiór idei, poglądów i przekonań opisujących
                      > rzeczywistość oraz zawierających jej ocenę i zasady postępowania"

                      Teraz pominęłaś kluczowe zdanie: "Ideologia tworzy obraz świata istniejącego i
                      prezentuje wizję przyszłości."
                      > Owszem, religia "tworzy obraz świata istniejącego i prezentuje wizję
                      (rajskiej
                      > )
                      > przyszłości" - dokładnie jak w definicji ideologii.

                      Nie. To, co dla nas jest przyszością (smierć), dla wielu już jest przeszłoscią.
                      Ideologia natomiast mówi o przyszlości ziemskiej.

                      > A kto mówi, że ideologia musi to obiecywać? Jest mnóstwo ideologii które nic
                      > podobnego nie obiecują, choćby hedonizm.

                      Hedonizm nie spełnia Twojej definicji ideologii, bo nie prezentuje wizji
                      przyszłości.
                      Nb. słusznie zwróciłas na niego uwagę. Gdyby nie ideologia (feminizmu,
                      komunizmu lub jakakolwiek inna lewicowa utopia, obiecująca raj na ziemi),
                      Tobie, jako ateistce, pozostałby do wyboru jedynie hedonizm. A jego, zdaje się,
                      odrzucasz "z powodów moralnych", o ile dobrze pamiętam. Wyobrażam sobie, że
                      bardzo truno jest widzieć sens swojego życia, będąc hedonistą. Tak więc tylko
                      wiara w feminizm nadaje teraz sens Twojemu życiu.
                      Pozdrawiam -
                      • Gość: barbinator Ad personam IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 11:55
                        Gość portalu: Maciej napisał(a):

                        > > Tobie, jako ateistce, pozostałby do wyboru jedynie hedonizm. A jego, zdaje
                        się,
                        >
                        > odrzucasz "z powodów moralnych", o ile dobrze pamiętam. Wyobrażam sobie, że
                        > bardzo truno jest widzieć sens swojego życia, będąc hedonistą. Tak więc tylko
                        > wiara w feminizm nadaje teraz sens Twojemu życiu.


                        Wiesz Macieju, jestem przeciwna personalnym atakom i takiej
                        pseudopsychologicznej amatorszczyźnie jaką tu uprawiasz, ale jako że kolejny
                        raz pozwalasz sobie na analizowanie mojej osobowości i motywów mojego
                        postępowania więc czuję się zwolniona z zasady "ad argumentam".
                        Trudno dyskutować z tobą w kwestii tego czy religia jest ideologią gdyż
                        podchodzisz do tematu zbyt emocjonalnie. Rzecz w tym, że słowo "ideologia"
                        kojarzy się tobie i w ogóle większości ludzi, zwłaszcza w Polsce ery
                        postkomunistycznej z czymś złym i brudnym. Natomiast religia jest dla
                        wierzących czymś pięknym, czystym i wspaniałym. Jeśli w dodatku ktoś tak jak ty
                        ma organiczną skłonność do fanatyzmu, to nazwanie religii ideologią traktuje
                        emocjonalnie jako obrazę świętości, nie zaś merytorycznie. A jest jeszcze inna
                        sprawa: każdy ocenia innych po sobie. Ponieważ ty sam masz paskudny zwyczaj
                        ośmieszania i naigrywania się z cudzych poglądów, więc wydaje ci się, że
                        wszyscy są do ciebie podobni. Rzecz w tym, że tak nie jest. Gdy mówię, że
                        religia jest ideologią (a precyzyjniej byłoby: każda religia może stać się
                        częścią, także podstawową częścią różnych ideologii)to moim celem nie była
                        dyskredytacja jakiejkolwiek religii tylko proste stwierdzenie dość oczywistego
                        faktu. Nie oznacza to bynajmniej, że nie rozumiem różnic między ideologiami w
                        potocznym rozumieniu czyli związanymi z polityką, a religiami i doktrynami
                        etycznymi. Różnice są oczywiste, ale one nie wpływają na zawężenie
                        pojęcia "ideologia". Tak się składa, że dla botanika pomidor jest owocem zaś
                        kalafior kwiatem - jednak potocznie nazywamy je warzywami. Jeśli powiem, że
                        kalafior jest kwiatem tak samo jak fiołek czy szyszka, to wcale nie znaczy że
                        insynuuję jakoby kalafior był twardy jak szyszka (obraza dla rolników!) zaś
                        fiołek śmierdział jak gotujący się kalafior (obraza dla poetów...)
                        Oczywiście może się trafić rozmowa z kimś pojęcia nie mającym o botanice, kto
                        będzie się upierał przy swoim na zasadzie "kalafior jaki jest kużden wi" albo
                        na jakiej ty się upierasz, że religia ideologia absolutnie być nie może.
                        Trudno, tak to już jest na forum...
                        Mam jeszcze jedno pytanie do ciebie. Kiedyś przyznałeś się do "błędów młodości"
                        czyli do bycia przez pewien czas socjalistą, później chyba także liberałem.
                        Powiedz mi jak to się stało, że wiara nie uchroniła cię przed pokusami
                        ideologii i to w dodatku tak "utopijnie lewicującej" jak socjalizm? Mam wielki
                        dystans wobec ludzi którzy kiedykolwiek dali się złapać na lep tego typu
                        propagandy, uważam że zdarza się to zazwyczaj ludziom o dość fanatyzującej i
                        ideologizującej osobowości. Ja takiej osobowości nie mam i dlatego nigdy
                        socjalistką nie byłam a do wszelkich ideologii mam stosunek sceptyczny - widzę
                        ich jasne strony ale widzę też i ciemne i dlatego moja natura każe mi się nie
                        angażować. Ty natomiast latasz z kwiatka na kwiatek i bez ideologii żyć nie
                        możesz i w dodatku twierdzisz, że religijność chroni przed ideologizacja
                        osobowości zaś ateizm ku niej skłania. Czy nie widzisz, że piszesz głupoty iże
                        twoje wywody nijak się nie trzymają kupy?
                        Pozdr. B.
                        • Gość: Zły Wilk Ad rem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 22:56
                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                          > Wiesz Macieju, jestem przeciwna personalnym atakom i takiej
                          > pseudopsychologicznej amatorszczyźnie jaką tu uprawiasz, ale jako że kolejny
                          > raz pozwalasz sobie na analizowanie mojej osobowości i motywów mojego
                          > postępowania więc czuję się zwolniona z zasady "ad argumentam".

                          Przykro mi, jeśli poczułaś się dotknięta. Muszę Ci jednak przypomnieć, że to Ty
                          wprowadziłaś w tym wątku, parę postów wyżej, swoją osobę jako temat dyskusji:

                          "Ja całe życie starałam się dystansować od wszelkich ideologii, ale w pewnym
                          momencie (parę lat temu) zauważyłam coś niepokojącego: taka postawa była co
                          prawda wygodna, zapewniająca mi komfort dobrego zdania o samej sobie, pozwalała
                          doznawać rozkoszy ironizowania i sceptycznego oportunizmu ALE...
                          Płaci się za to pewną obojętnością wobec świata i uczuciowym chłodem.
                          Od tego czasu eksperymentuję troszeczkę z ideologiczną stroną mojej osobowości.
                          Jeśli czasm w tym przesadzę... cóż, nauka kosztuje..."

                          Tak więc, podejmując tę dyskusję, trzymam się tematu,który Ty wprowadziłaś do
                          dyskusji. Dyskusja ciągle pozostaje zatem "ad rem", rzecz w tym, że owo "rem"
                          to Twoje doświadczenia z ideologią.

                          Naprawdę, nie zamierzałem Cię urazić.

                          > Trudno dyskutować z tobą w kwestii tego czy religia jest ideologią gdyż
                          > podchodzisz do tematu zbyt emocjonalnie. Rzecz w tym, że słowo "ideologia"
                          > kojarzy się tobie i w ogóle większości ludzi, zwłaszcza w Polsce ery
                          > postkomunistycznej z czymś złym i brudnym.

                          Owszem, ale nie pisalismy nic o skojarzeniach, lecz o precyzyjnej definicji,
                          którą Ty przytovczyłaś. Zgodnie z tą definicją religia ideologią nie jest - a
                          feminizm - owszem.


                          > Mam jeszcze jedno pytanie do ciebie. Kiedyś przyznałeś się do "błędów
                          > młodości"
                          > czyli do bycia przez pewien czas socjalistą, później chyba także liberałem.
                          > Powiedz mi jak to się stało, że wiara nie uchroniła cię przed pokusami
                          > ideologii i to w dodatku tak "utopijnie lewicującej" jak socjalizm?

                          Nie jestem pewien, czy mam ochotę, by moja osoba była tematem dyskusji. Faktem
                          jest jednak, że porzuciłem błędy młodości i, jak sądzę, zawdzięczam to m.in.
                          wierze.
                          Pozdrawiam -
    • Gość: jendza Witam na FEMINIZMIE:))) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 23.08.03, 10:34
      Bardzo tu u WAS milo:))

      A teraz 'do' ad remu...

      Bylam przez pare lat 'oazowiczka'.
      Zrezygnowalam z rozmaitych powodow,
      bardziej natury ludzkiej, niz boskiej.
      Nie stalam sie na skutek owych doswiadczen
      'antyklerykalka...'... (he, he... feministki
      powinny opatentowac wlasciwa forme tego
      slowa dla r.z.:))).
      A z wycieczki szkolnej mam akurat odwrotne
      doswiadczenia...:(
      Przez przypadek spalam z wychowawczynia
      w pokoju. OWa wychowawczyni bardzo mnie nie lubila,
      wiec wspolny pokoj byl dla mnie koszmarem...
      Wychowawczyni wiedziala wszystko, co sie dzieje,
      kto i co podpija, kto z kim spi... od... najlepszej
      kumpeli klasowych zabijakow...
      ALe szlo na mnie, bo przeciez spalam w pokoju
      z wychowawczynia...
      Ostracyzm klasy w polaczeniu z niechecia wychowawczyni
      to byl melanz, na wspomnienie ktorego do dzis
      cierpnie mi skora...

      Czy na skutek owych doswiadczen powinnam
      postrzegac wszystkie dziewczeta z gatunku 'kumpele'
      jako donosicielki?

      Pozdrawiam weekendowo:))
      j
      • Gość: tad Re: Witam na FEMINIZMIE:))) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 10:49
        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Bardzo tu u WAS milo:))
        >
        >

        a gdzie się podziewłaś tyle czasu?
        • Gość: Zły Wilk Re: Witam na FEMINIZMIE:))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 20:12
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Gość portalu: jendza napisał(a):
          >
          > > Bardzo tu u WAS milo:))
          > >
          > >
          >
          > a gdzie się podziewłaś tyle czasu?

          Własnie, kochana Jendzo, tęskniliśmy za Tobą. Tłumacz się teraz...

          Pozdrawiam -
          • Gość: jendza Tad i Maciej:))) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 23.08.03, 21:12
            Tak jest:))
            Jendza do raportu:))

            Otoz, rzecz polega na tym, ze mam przed soba (stale, niestety)
            absorbujace zadanie do wykonania, niestety takoz: czaso- i pracochlonne.
            I stale: PRZED..
            A forumowe dyskusje WCIAGAJA i sa wymagajace:))).
            Staram sie zatem kierowac ma miotle w inne rejony...
            Ale czlek to slabe stworzenie jest:))
            I jak juz nie daje rady - to cos go tak CIaaaagnie..., oj, ciaaagnie....:))
            Zwlaszcza gdy mu cieplutko....:)))
            Jak jendzy tu...
            Prosze mnie zatem nie rozpieszczac, bo sie rozbisurmanie oraz rozpanosze... he,
            he...

            Pozdrawiam WAS serdecznie, oraz wszystkich milych
            DYSKUTANTOW:))
            j.
      • Gość: barbinator Re: Witam na FEMINIZMIE:))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.03, 11:25
        Gość portalu: jendza napisał(a):


        >
        > Czy na skutek owych doswiadczen powinnam
        > postrzegac wszystkie dziewczeta z gatunku 'kumpele'
        > jako donosicielki?


        Jasne że nie...
        Jednak pomyśl, czy gdyby dajmy na to 2 na 3 dziewczyny-kumpele okazywały się
        przy bliższym poznaniu wtykami to czy twój stosunek do ludzi o takim profilu
        osobowości nie byłby...hmmm...sceptyczny?
        Moje życiowe doświadczenia podpowiadają mi, że ludzie w ostentacyjny sposób
        manifestujący swoją pobożność często bywają fałszywi i wredni.
        BTW, my też oazowcom nie byliśmy dłużni... Jednym ze sposobów dokuczenia im
        było nucenie na ich widok piosenki: "my ZMP, my ZMP reakcji nie boimy się".
        Właśnie tak ich postrzegaliśmy (mówię o mojej paczce) - jako kolejne wcielenie
        zetempowskich aktywistów.
        Pozdr. B.
        • Gość: jendza Barbinator:)) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 23.08.03, 21:29
          Statystyka jest taka, droga Barbinator, ze
          sprawiedliwy jest jeden na Sodome...
          W kazdym czasie i miejscu. To sie niestety
          nie zmienia...:((
          Dlatego dwie czy trzy 'kumpele'-donosicielki
          nie sprawia, ze zidentyfikuje jedno z drugim...
          Tak jak pare trudnych doswiadczen oazowych
          nie sprawilo, ze sie rozczarowalam do 'oazy'jako takiej...
          Ja z niej po prostu... wyroslam...
          Bo na wszystko jest czas...
          Nie mozna byc cale zycie 'harcerzem'...

          Te formacje sluza - w ogromnym skrocie oraz uogolnieniu -
          ksztaltowaniu charakterow, ucza zycia duchowego....
          Przeciez nie bylyby do niczego
          potrzebne,gdyby wszyscy 'na wejsciu' byli idealni...

          Moja religijnosc nie wynika z urodzenia, moze lepiej:
          nie tylko z urodzenia... Ja tez WYBRALAM, swiadomie i 'rozumem' -
          koncepcje katolicka, bo to religia milosci...
          Kiedy sie te MIlosc (tozsama z Prawda, Madroscia, Dobrocia, WOlnoscia...)
          spotka sercem w serce - nie ma miejsca na watpliwosci...
          I tu naprawde nie chodzi o jakis nieokreslony blizej miraz
          przyszlego raju... CHodzi o twarde, czesto pelne cierpienia
          tu i teraz...
          I moglabym tak dlugo oraz namietnie:)), ale... tu nie rekolekcje...:))
          Dosc powiedziec, ze... poznaje sie po owocach...
          ALe trzeba sie wysilic, zeby te owoce zobaczyc...
          WIelu ludzi NAPRAWDE zmienilo swoje zycie dzieki temu,
          czego sie nauczyli na oazach... A ze wielu innych sie nie nauczylo...:(

          Czasem, gdy mysle o calej 2000 ponad lat liczacej historii
          chrzescijanstwa, poszerzonej o pare nastepnych tysiacleci
          w formacji judeo-chrzescijanskiej (ot, chocby dekalog...),
          to pojac nie moge mym bardzo malym rozumkiem (wybacz, Mosci
          Ksiaze...), jak to sie stalo, ze ludzkosc - posiadajaca
          tak JASNY drogowskaz - musiala przejsc przez totalitaryzmy
          dwudziestego stulecia???
          Czy my sie nigdy nie nauczymy????
          Trzeba wiecej oaz, harcerstw i nie wiem jeszcze czego -
          by stale PRZEKONYWAC ludzi, ze NAPRAWDE MAJA WOLNOSC
          WYBORU.... ale musza poniesc jego konsekwencje...
          Oni, a takze my wszyscy....
          Bo nikt nie jest samotna wyspa...
          (wole owo - pozytywne - wszyscy jestesmy Kosciolem...)

          Pozdrawiam serdecznie, przepraszam za rozmiary
          'wywodu' i zmykam - zajrze NIEBAWEM:))
          Dobrej niedzieli!
          j.
    • niedzwiedziczka Re: Oaza 23.08.03, 17:30
      Spytałam o Wasze zdanie na temat oazy, bo miałam z nią
      akurat wiele do czynienia. I oczywiście były przypadki
      gorsze (dziewczyna kradnąca zegarki na wyjeździe) ale
      ogólnie muszę stwierdzić, że Oaza dała mi więcej dobrego
      niż złego. Szczególnie, że w małej miejscowości, gdzie
      mieszkałam wybór byl niwielki: Oaza albo budka z piwem,
      ew. dyskoteka z urozmaiceniami w postaci gwałtu pijanych
      kolesi na pijanej ofierze. Tak się akurat złożyło, że to
      wlaśnie z Oazy wywodzili się Ci, którzy później szli na
      studia (95% absolwentów podstawówki kończyło zawodówkę).
      Bywalam także na koloniach, więc miałam porównanie w
      zachowaniu młodzieży oazowej i reszty.
      Może niektórzy się zdziwią, ale to właśnie na Oazie
      spotkałam się z równouprawnieniem. Na wyjazdach zarówno
      chłopcy, jak i dziewczęta mieli dyżury sprzątające czy w
      kuchni. Niektórzy chłopcy pierwszy raz w życiu robili
      samodzielnie kanapki, albo obierali ziemniaki (i to od
      razu dla 70-ciu osób).
      Znam wiele małżeństw "oazowych" i w zdecydowej większości
      z nich panuje równouprawnienie.
      Oczywiście można spotkać i oszołomów oazowych, ale
      powiedzcie mi, w jakiej grupie nie ma skrajności?
      • sagan2 Re: Oaza 25.08.03, 09:36
        niedzwiedziczka napisała:

        > Oczywiście można spotkać i oszołomów oazowych, ale
        > powiedzcie mi, w jakiej grupie nie ma skrajności?

        no wlasnie... wsrod feministek tez, czy po nich trzeba
        sadzic "cala resztek"?... ;)
    • e_wok A ja na ZHP 23.08.03, 20:49
      też nie dam złego słowa powiedzieć :)) Należałam do harcerstwa przez pięć lat
      i bardzo dobrze je wspominam. Spódnice owszem były, ale tylko na większe
      okazje, podobnie jak nikt nie nosił na codzień czarnych getrów z białymi
      skarpetkami. Bardzo cenię harcerstwo za naukę życia, bo nie było u nas taryfy
      ulgowej, dziewczyny budowały regały i stołówkę tak samo jak chłopcy, na nich
      natomiast, jak na wszystkich, przypadały dyżury w kuchni i musieli sobie
      radzić. Kiedy były zawody, w pływaniu, strzelaniu, w piłowaniu drewna albo
      bieg terenowy to również żadnych forów dla dziewczyn nie było. Moja koleżanka
      i ja byłyśmy bezkonkurencyjne w piłowaniu drewna, zostało mi na pamiątkę kilka
      blizn na rękach :))
      • niedzwiedziczka Re: A ja na ZHP 24.08.03, 11:04
        JA uważam, że Oaza była odpowiednikiem ZHP, tyle, że w
        tej pierwszej więcej się modlono :)
        • Gość: yawokim oaza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.03, 17:02


          z niczym dobrym mi sie nie kojarzy

          - byla to jedna z klik w szkole /inne to lobuzy, kujony, chlopaki fanatycy gry
          w noge/

          - histeryczne zachowania dziewczyn na skraju histerii erotycznej

          - religijnosc na zasadzie MY WIEMY NAJLEPIEJ

          - urzadzanie tandetnych mszy o 15 w niedziele z zakulisowymi targami kto bedzie
          wnosil to czy tamto- zenada

          a na plus

          - chodzilem przez cala szkole z bardzo fajna i pobozna ale inteligentna
          dziewczyna z oazy, ;] , wiec jakies fajne osoby tez tam musialy byc...

          pozdrawiam cie Kasiu

          • Gość: hot_dog Re: do agrafka o demonstrowaniu... IP: *.crowley.pl 24.08.03, 23:05
            Do tej pory miałam wrażenioe, że dość jasno formułuje swoje myśli, a tu okazuje
            sie,ze nie. otóż owi oazowicze będąc na obozie demonstrowali swoją religijność
            na zewnątrz, wszędzie gdzie się pojawili.Zaznaczam, że nie była to
            pielgrzymka.I to tyle.Spotkałam sie z tym jako osoba z zewnątrz wiele razy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka