Do barbinator...

IP: 217.96.29.* 08.09.03, 15:05
katolickich organizacji pomocy samotnym matkom jest b. wiele. Prawie każda
diecezja ma Ośrodek adopcyjny. Z ciekawych kkatolickich stron w interku dot.
pomocy samotnym matkom polecam: www.hli.org.pl/pl/fijałkowski/info.html
www.dpl.pl www.rodzina.przemysl.opoka.org.pl www.adopcja.lo.pl - to tylko
kilka na dobry poczatek
    • Gość: Jcenty Re: Do barbinator...cdn IP: 217.96.29.* 08.09.03, 16:00
      sprawdziłe: Diecezjalnych Ośrodków Adopcyjnych jest w Polsce 17 (wyszukuja
      rodziny lub pomagające samotnym matkom itp, lista z adresami, telefonami,
      stronami int. pod jednym z podanych wyżej adresów.Czy to Twój wróg??????????
      • Gość: barbinator Re: Do barbinator...cdn IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.03, 19:10
        Gość portalu: Jcenty napisał(a):

        > sprawdziłe: Diecezjalnych Ośrodków Adopcyjnych jest w Polsce 17 (wyszukuja
        > rodziny lub pomagające samotnym matkom itp, lista z adresami, telefonami,
        > stronami int. pod jednym z podanych wyżej adresów.Czy to Twój wróg??????????


        Mój wróg? Nie, a dlaczego?
        Eeee, tak tylko sobie pytam dla żartu... I tak wiem ze nijak nie potrafiłbys
        tego wytłumaczyć.
        Jak równeż i tego co ma piernik do wiatraka czyli co ma pomoc dla samotnych
        matek (BTW, zajrzyj na jakąś stronę środowisk kobiecych i zobacz jaką one
        oferują pomoc) do rzekomego samodzielnego prowadzenia przez KK domów dziecka.
        Ja zanegowałam to drugie a o tym co tutaj piszesz to w ogóle nie było mowy.
        Dla jasności dodam, ze bardzo sobie cenię i szanuję wszystkich ludzi
        pomagających innym ludziom niezależnie od ich opcji politycznej i
        światopglądowej.
        Dla całkowitej jasności dodam, że twój wątek z pretensjami do feministek o to,
        że nie prowadzą domów dziecka był bzdurny gdyż w Polsce tylko państwo ma do
        tego prawo - i zresztą bardzo słusznie.

        Pozdr. B.
        • Gość: tad Re: Do barbinator...cdn IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.03, 21:46
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > do rzekomego samodzielnego prowadzenia przez KK domów dziecka.
          > Ja zanegowałam to drugie a o tym co tutaj piszesz to w ogóle nie było mowy.
          > Dla jasności dodam, ze bardzo sobie cenię i szanuję wszystkich ludzi
          > pomagających innym ludziom niezależnie od ich opcji politycznej i
          > światopglądowej.
          > Dla całkowitej jasności dodam, że twój wątek z pretensjami do feministek o
          to,
          > że nie prowadzą domów dziecka był bzdurny gdyż w Polsce tylko państwo ma do
          > tego prawo - i zresztą bardzo słusznie.



          Czy aby nie mylisz się? O ile mi wiadomo, nie tylko państwo "ma prawo do
          prowadzenia domów dziecka". Nie mam danych aktualnych (pewnie można je łatwo
          znaleźć w sieci), ale nawet w PRL KK prowadził domy dziecka. Zajmowały się tym
          zakony żeńskie. Co prawda komuniści taką działalność KK ograniczali z czasem. W
          1949 roku żeńskie zgromadzenia zakonne prowadziły np. jeszcze 263 domy dziecka
          (i 680 przedszkoli, 87 szkół, 95 burs i internatów, 73 świetlice, 46 złobków,
          18 zakładów specjalnych dla dzieci), w 1967 było już tylko 20 takich domów
          dziecka (i żadnych przedszkoli, świetlic, szkół tylko 7, a burs i internatów 2,
          ale za to liczba zakładów specjalnych dla dzieci wzrosła do 126), Nie sądzę, by
          w III RP takich ośrodków nie było.
          A co do feministek - je znacznie bardziej interesuje aborcja.
          > Pozdr. B.
          • kociamama Re: Do barbinator...cdn 08.09.03, 22:46
            Gość portalu: tad napisał(a):

            >> A co do feministek - je znacznie bardziej interesuje aborcja.


            Pewnie, ze aborcja interesuje kobiety, bo mniej niechcianych ciazy oznacza
            mniej dzieci porzucanych i trafiajacych do domow dziecka.

            Dzieciom nalezy sie wychowanie w rodzinie, gdzie otaczane sa opieka i
            miloscia, co chyba Ty, jak rozumiem z opcji prorodzinnej popierasz.
            Zycie ze swiadomoscia, ze jest sie znalezionym na smietniku a potem
            mieszkajacym w domu dziecka i wedrujacym od jednej rodziny zastepczej do
            drugiej dzieckiem na pewno do najprzyjemniejszych nie nalezy.
            • mlody.panicz Re: Do barbinator...cdn 08.09.03, 23:04
              kociamama napisała:

              > Pewnie, ze aborcja interesuje kobiety, bo mniej niechcianych ciazy oznacza
              > mniej dzieci porzucanych i trafiajacych do domow dziecka.
              >
              > Dzieciom nalezy sie wychowanie w rodzinie, gdzie otaczane sa opieka i
              > miloscia, co chyba Ty, jak rozumiem z opcji prorodzinnej popierasz.
              > Zycie ze swiadomoscia, ze jest sie znalezionym na smietniku a potem
              > mieszkajacym w domu dziecka i wedrujacym od jednej rodziny zastepczej do
              > drugiej dzieckiem na pewno do najprzyjemniejszych nie nalezy.

              i dlatego wlasnie krzycza "wolnosc wyboru!", "moj brzuch - moja sprawa!" i tym
              podobne? to ktos im kiepskie hasla wymysla, moze ty sprobujesz?

              pozdrawiam
              mp
              • kociamama Re: Do barbinator...cdn 08.09.03, 23:13
                mlody.panicz napisał:

                .
                >
                > i dlatego wlasnie krzycza "wolnosc wyboru!", "moj brzuch - moja sprawa!" i
                tym
                > podobne? to ktos im kiepskie hasla wymysla, moze ty sprobujesz?
                >
                > pozdrawiam
                > mp
                >

                Wolnosc wyboru to juz zupelnie inny watek.
                A niby kto ma decydowac o moim ciele? O moim ciele tylko ja, o moim
                ewentualnym dziecku ja i moj partner, chociaz moje zdanie jest chyba
                wazniejsze w tej kwestii, bo to ja przez 9 miesiecy musze dbac o siebie jak o
                jajko, zeby tej malej istotce nic sie nie stalo, a jak sie stanie nie z mojej
                winy to i tak ja sama siebie bede o to obwiniac.
                Na pewno o tym nie maja prawa decydowac ustawy wydawane przez poslow, ktorych
                duzy procent to kryminalisci (zdaje sie ok. 60 ma sprawy w sadach), wiec nie
                staowia dla mnie zadnego autorytetu moralnego.

                Pozdrawiam.
                • nadszyszkownik.kilkujadek Dlaczego? 08.09.03, 23:23
                  kociamama napisała:

                  > Na pewno o tym nie maja prawa decydowac ustawy wydawane przez poslow,
                  ktorych
                  > duzy procent to kryminalisci (zdaje sie ok. 60 ma sprawy w sadach), wiec nie
                  > staowia dla mnie zadnego autorytetu moralnego.
                  Przecież jednocześnie uważasz, że parlament ma prawo zakazać prostytutkom i
                  ich klientom - prostytucji. Czyli - parlament ma prawo wydawać 'edykty' na
                  temat moralności tylko wtedy, kiedy Ty podzielasz dany pogląd.

                  Otóż 'ustawy mają prawo' - bo nim są. Inna sprawa, czy jest słusznym, że taka
                  akurat ustawa została ustanowiona. Moim zdaniem nie (w jednym i w drugim
                  przypadku).

                  Odbieranie parlamentowi 'prawa' do mówienia ludziom, jak się zachować - to
                  niefeministyczne. Kto wtedy uchwali zakaz dyskryminacji?!

                  (-) Kilkujadek
                  • kociamama Re: Dlaczego? 08.09.03, 23:36
                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                    > kociamama napisała:
                    >
                    >.
                    > Przecież jednocześnie uważasz, że parlament ma prawo zakazać prostytutkom i
                    > ich klientom - prostytucji.


                    Nigdzie takiej opinii nie wyrazilam!! Nie wiem skad wiesz jaka mam opinie na
                    temat prostytucji, bo jej nie wyrazilam. Chyba ze jestes prorokiem;)) Mysle,
                    ze po prostu z kims mnie pomyliles.


                    Czyli - parlament ma prawo wydawać 'edykty' na
                    > temat moralności tylko wtedy, kiedy Ty podzielasz dany pogląd.


                    Uwazam, ze parlament nie jest od wydawania parw dotyczacych moralnosci! Trudno
                    sprecyzowac co to moralnosc. Definicja jest chyba taka, ze to system norm
                    wyznawanych przez dana spolecznosc. Z tym, ze normy ewoluuja. Moralnosc to
                    abstrakcja. Kazdy ma sowje normy. Dla mnie o ile nie szkodzi sie innym , niech
                    kazdy sobie robi co mu sie zywnie podoba.
                    >


                    > Otóż 'ustawy mają prawo' - bo nim są. Inna sprawa, czy jest słusznym, że
                    taka
                    > akurat ustawa została ustanowiona. Moim zdaniem nie (w jednym i w drugim
                    > przypadku).
                    >
                    > Odbieranie parlamentowi 'prawa' do mówienia ludziom, jak się zachować - to
                    > niefeministyczne. Kto wtedy uchwali zakaz dyskryminacji?!

                    Oczywiscie "wybrancy narodu" sa od uchwalania praw, ale moralnosci sie nie
                    uchwala. Tym bardziej, ze nikt z nas nieskazitelny moralnie nie jest.


                    Co do rozstrzygania co jest feministyczne a co nie, to bardzo trudna kwestia.
                    Jak juz gdzies pisalam feminizm to nie tylko dzialalnosc spoleczna czy
                    polityczna, ale rowniez swiatopoglad. Mozna byc zatem anarchofeministka, a
                    anarchisci neguja instytucje panstwa, zatem i parlamentu...
                    >
                    > (-) Kilkujadek
                    • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Dlaczego? 09.09.03, 00:02
                      kociamama napisała:

                      > Mysle, ze po prostu z kims mnie pomyliles.
                      Nie jestem prorokiem. Faktycznie, pomyłka - nie mam pojęcia, jaki jest Twój
                      stosunek do większości 'feministycznych' tematów. Jeśli przypisałem Ci pogląd,
                      którego nie podzielasz - przepraszam.

                      > Oczywiscie "wybrancy narodu" sa od uchwalania praw, ale moralnosci sie nie
                      > uchwala. Tym bardziej, ze nikt z nas nieskazitelny moralnie nie jest.
                      Czy żeby móc się na taki temat wypowiedzieć, trzeba koniecznie być
                      nieskazitelnym? Rolą drogowskazu jest wskazywać drogę, a nie pójść do miasta.
                      Faktycznie, uważam, że rolą parlamentu nie jest uchwalanie norm obyczajowych.
                      Ale nakładanie ograniczeń wolności osobistych - to jak najbardziej ich
                      prerogatywa.

                      Chciałem Ci zwrócić uwagę, że argument o 'wolności wyboru' jest bardzo ułomny.
                      Z jednej strony - cenisz swoją wolność wyboru. Z drugiej strony - dość
                      dramatycznie próbujesz ograniczyć wolność wyboru Tada w (hipotetycznej)
                      kwestii środków wychowawczych, które chciałby stosować - bo uważasz, że one są
                      niewłaściwe i moralnie nie do przyjęcia. Otóż on może uważać, że aborcja jest
                      moralnie nie do przyjęcia i domagać się jej zakazu. W 'idealnym państwie'
                      prawo ustala, jakie są granice owej 'wolności' - i w tych granicach się
                      poruszamy. Te granice nie są wykute w kamieniu.


                      >
                      > Jak juz gdzies pisalam feminizm to nie tylko dzialalnosc spoleczna czy
                      > polityczna, ale rowniez swiatopoglad. Mozna byc zatem anarchofeministka, a
                      > anarchisci neguja instytucje panstwa, zatem i parlamentu...
                      Czy Ty je negujesz?

                      (-) Kilkujadek
                      • kociamama Re: Dlaczego? 11.09.03, 22:18
                        nadszyszkownik.kilkujadek napisał:



                        > Nie jestem prorokiem. Faktycznie, pomyłka - nie mam pojęcia, jaki jest Twój
                        > stosunek do większości 'feministycznych' tematów. Jeśli przypisałem Ci
                        pogląd,
                        > którego nie podzielasz - przepraszam.
                        >
                        > > Oczywiscie "wybrancy narodu" sa od uchwalania praw, ale moralnosci sie nie
                        >
                        > > uchwala. Tym bardziej, ze nikt z nas nieskazitelny moralnie nie jest.

                        > Czy żeby móc się na taki temat wypowiedzieć, trzeba koniecznie być
                        > nieskazitelnym?

                        Wypowiedziec sie mozna, ale nie w imieniu innych.


                        Rolą drogowskazu jest wskazywać drogę, a nie pójść do miasta.
                        > Faktycznie, uważam, że rolą parlamentu nie jest uchwalanie norm
                        obyczajowych.
                        > Ale nakładanie ograniczeń wolności osobistych - to jak najbardziej ich
                        > prerogatywa.
                        >


                        Tak, ale istnieje tendencja do jak najmniejszej ilosci ograniczen ( o ile to
                        mozliwe i o ile nie wyrzadza sie nikomu szkody)

                        > Chciałem Ci zwrócić uwagę, że argument o 'wolności wyboru' jest bardzo
                        ułomny.
                        > Z jednej strony - cenisz swoją wolność wyboru. Z drugiej strony - dość
                        > dramatycznie próbujesz ograniczyć wolność wyboru Tada w (hipotetycznej)
                        > kwestii środków wychowawczych, które chciałby stosować - bo uważasz, że one

                        > niewłaściwe i moralnie nie do przyjęcia.


                        Metody wychowawcze proponowane przez zwolennikow kar fizycznych szkodza. Moga
                        powodowac urazy zarowno fizyczne jak i psychiczne.


                        Otóż on może uważać, że aborcja jest
                        > moralnie nie do przyjęcia i domagać się jej zakazu.

                        Sam stwierdziles, moralnosc nie ma nic do rzeczy. Aborcja jest zabiegiem
                        usuniecia zaledwie zalążka człowieka, ale nie człowieka, nie mozna wiec jej
                        odbierac jako wyrzązanie szkody.

                        W 'idealnym państwie'
                        > prawo ustala, jakie są granice owej 'wolności' - i w tych granicach się
                        > poruszamy. Te granice nie są wykute w kamieniu.
                        >
                        > Generalnie rozumiem, ze nie aborcja i nie kary fizyczne są tu przedmiotem
                        dyskusji, chciales je jedynie podac jako przyklad na jak dalece idącą
                        ingerencje panstwa mozemy pozwolic.

                        > ...
                        > Czy Ty je negujesz?
                        >

                        Ta kwestia nie gra roli
                        K.M.
            • agrafek Re: Do barbinator...cdn 16.09.03, 11:24
              kociamama napisała:

              > Gość portalu: tad napisał(a):
              >
              > >> A co do feministek - je znacznie bardziej interesuje aborcja.
              >
              >
              > Pewnie, ze aborcja interesuje kobiety, bo mniej niechcianych ciazy oznacza
              > mniej dzieci porzucanych i trafiajacych do domow dziecka.
              >
              Zawsze mnie fascynowało dlaczego feministki uważają, że dla dziecka lepszym
              rozwiązaniem jest śmierć niż dom dziecka.
              pozdrawiam.
              • Gość: barbinator Re: Do barbinator...cdn IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 16:52
                agrafek napisał:

                > kociamama napisała:
                >
                > > Gość portalu: tad napisał(a):
                > >
                > > >> A co do feministek - je znacznie bardziej interesuje aborcja.
                > >
                > >
                > > Pewnie, ze aborcja interesuje kobiety, bo mniej niechcianych ciazy oznacza
                >
                > > mniej dzieci porzucanych i trafiajacych do domow dziecka.
                > >
                > Zawsze mnie fascynowało dlaczego feministki uważają, że dla dziecka lepszym
                > rozwiązaniem jest śmierć niż dom dziecka.
                > pozdrawiam.


                Feministki wcale tak nie uważają za to ty pisząc tak manipulujesz. Przypominam
                ci, że dla mniej więcej połowy ludzi w Polsce i ok. 80% ludzi w Europie
                kilkutygodniowy zarodek ludzki nie jest dzieckiem tylko płodem. Nie możesz więc
                mówić, że ci ludzie (w tym część feministek) "uważa, że dla dziecka lepszym
                rozwiązaniem jest śmierć niż dom dziecka." gdyż ich zdaniem aborcja nie oznacza
                śmierci dziecka a jedynie usunięcie płodu. Może ci się to nie podobać, ale nie
                wolno ci manipulować ich poglądami.
                Pozdr. B.

                • agrafek Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 11:50
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > agrafek napisał:
                  >
                  > > kociamama napisała:
                  > >
                  > > > Gość portalu: tad napisał(a):
                  > > >
                  > > > >> A co do feministek - je znacznie bardziej interesuje aborcja
                  > .
                  > > >
                  > > >
                  > > > Pewnie, ze aborcja interesuje kobiety, bo mniej niechcianych ciazy oz
                  > nacza
                  > >
                  > > > mniej dzieci porzucanych i trafiajacych do domow dziecka.
                  > > >
                  > > Zawsze mnie fascynowało dlaczego feministki uważają, że dla dziecka lepszy
                  > m
                  > > rozwiązaniem jest śmierć niż dom dziecka.
                  > > pozdrawiam.
                  >
                  >
                  > Feministki wcale tak nie uważają za to ty pisząc tak manipulujesz.
                  Przypominam
                  > ci, że dla mniej więcej połowy ludzi w Polsce i ok. 80% ludzi w Europie
                  > kilkutygodniowy zarodek ludzki nie jest dzieckiem tylko płodem. Nie możesz
                  więc
                  >
                  > mówić, że ci ludzie (w tym część feministek) "uważa, że dla dziecka lepszym
                  > rozwiązaniem jest śmierć niż dom dziecka." gdyż ich zdaniem aborcja nie
                  oznacza
                  >
                  > śmierci dziecka a jedynie usunięcie płodu. Może ci się to nie podobać, ale
                  nie
                  > wolno ci manipulować ich poglądami.
                  > Pozdr. B.
                  >
                  Wybacz, ale fakt, że feministki wyznaczają jakieś czasowe ogrniczenia od kiedy
                  ktoś staje się człowiekiem a do kiedy nim jeszcze nie jest nie przekonują.
                  Narzucając mi feministyczną definicję i feministyczne poglądy na ten temat
                  dopuszczasz się typowo feministycznego zabiegu - "ja mam rację i nawet jeśli
                  ktoś się z tym nie zgadza, to i tak w rozmowie musi uznawać moje poglądy i
                  definicje". Niejednokrotnie tutaj wypowiadałem się na temat "co oznacza dla
                  mnie człowiek i od kiedy" i pisząc o tym, że najwyraźniej lepsza jest dla
                  feministek "śmierć niż dom dziecka" opierałem się na moim poglądzie na ten
                  temat. Nie jest to zatem manipulacja lecz konsekwencja. Jeśli zacznę rozmawiać
                  językiem feministek stworzonym przez nie dla własnych potrzeb, to pewnie będę
                  musiał przystać na każdą ich tezę bo, po prostu, nie będę miał argumentów.
                  Dlaczego? Bo w feministycznym języku nie znajdę słów dla argumentów tych
                  wyrażenia. Bo nie będzie "dziecka" tylko "zarodek". I już. Koniec rozmowy. Jak
                  rozumiem, Twoim zdaniem, wolno mi posiadać własne zdanie, o ile będzie to
                  zdanie mieszczące się w pewnym przyjętym przez "oświeconych" i "nowoczesnych"
                  systemie?
                  To już wiesz czemu nie lubię feminizmu.
                  pozdrawiam.
                  • sagan2 Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 12:13
                    agrafek napisał:


                    > Wybacz, ale fakt, że feministki wyznaczają jakieś
                    > czasowe ogrniczenia od kiedy ktoś staje się człowiekiem
                    > a do kiedy nim jeszcze nie jest nie przekonują.

                    wybacz, ale to LEKARZE uznaja, ze swiadomosc u czlowieka
                    pojawia wraz z aktywnoscia pnia mozgu (~21 tydzien) i
                    dlatego duza z nich czesc (jak i innych ludzi) przyjmuje
                    ten fakt jako poczatek "czlowieczenstwa" czy tez
                    "swiadomosci". feministki tylko przyjmuja
                    naukowy/lekarski punkt widzenia, ale to nie one TWORZA ta
                    definicje.
                    oczywiscie mozesz zaraz napisac, jak obiecales, ze to
                    tylko teroia naukowa i moze sie zmienic, ALE to w niczym
                    nie zmienia faktu, ze nie jest to teoria wyznawana (a tym
                    bardziej *wymyslona*) przec feministki! to nie feministki
                    wyznaczyly te "ramy czasowe".
                    a Ty usilujesz tak to przedstawic.

                    > Narzucając mi feministyczną definicję i feministyczne
                    > poglądy na ten temat dopuszczasz się typowo
                    > feministycznego zabiegu

                    a Ty stosujesz typowo antyfeministyczny zabieg - to, co
                    mi sie u feministek nie podoba to *musi* byc zle i przez
                    nie wymyslone (wrecz wyssane z palca).
                    dyskutuj do upadlego z *ludzmi*, ktorzy uwazaja, ze
                    "czlowiek" zaczyna sie od swiadomosci a ta od
                    dzialalnosci pnia mozgu, ale przestan wypisywac, ze
                    feministki "definiuja" czy "wyznaczaja". robia to rowniez
                    inni (a poze przede wszystkim inni? przeciez feministki
                    skad czerpia swoja wiedze), wiec powiedzenie, ze to
                    feministki "wyznaczaja" jest manipulacja. one przyjmuja
                    "wyznaczeni" przez lekarzy/naukowcow. i w dodatku nie
                    wszytskie.

                    • agrafek Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 12:40
                      sagan2 napisała:

                      > wybacz, ale to LEKARZE uznaja, ze swiadomosc u czlowieka
                      > pojawia wraz z aktywnoscia pnia mozgu (~21 tydzien) i
                      > dlatego duza z nich czesc (jak i innych ludzi) przyjmuje
                      > ten fakt jako poczatek "czlowieczenstwa" czy tez
                      > "swiadomosci". feministki tylko przyjmuja
                      > naukowy/lekarski punkt widzenia, ale to nie one TWORZA ta
                      > definicje.
                      > oczywiscie mozesz zaraz napisac, jak obiecales, ze to
                      > tylko teroia naukowa i moze sie zmienic, ALE to w niczym
                      > nie zmienia faktu, ze nie jest to teoria wyznawana (a tym
                      > bardziej *wymyslona*) przec feministki! to nie feministki
                      > wyznaczyly te "ramy czasowe".
                      > a Ty usilujesz tak to przedstawic.
                      Możemy teraz przeciwstawiać autorytety medyczne filozoficznym, moralnym czy
                      religijnym. Współcześnie promowana jest raczej "zimna" (hm) nauka. Feministkom
                      to jak najbardziej na rękę, stąd moje ukazywanie punktu widzenia feminizmu. I
                      stąd moje akcentowanie: "feminizm/feministki mówią/twierdzą...". Jeśli uważasz,
                      że nauka (medycyna) może funkcjonować z wyłączeniem moralności - to Twój
                      pogląd, nie muszę się z nim zgadzać.
                      > > Narzucając mi feministyczną definicję i feministyczne
                      > > poglądy na ten temat dopuszczasz się typowo
                      > > feministycznego zabiegu
                      >
                      > a Ty stosujesz typowo antyfeministyczny zabieg - to, co
                      > mi sie u feministek nie podoba to *musi* byc zle i przez
                      > nie wymyslone (wrecz wyssane z palca).
                      A gdzież ja coś takiego napisałem? Czy muszę w każdym zdaniu
                      pisać: "oczywiście, wszystko co napisałem, poza tym, co w cudzysłowie to mój
                      pogląd"? Napisałem o sposobie na wygodne prowadzenie dyskusji zastosowanym
                      przez Barbinator i tyle. Czy gdzieś tam napisałem "wstrętne, złe feministki"?
                      Uważam, że taki sposób dyskusji wyklucza tak naprawdę dyskusję. Ani w jednym
                      zdaniu nie zasugerowałem, że Barbinator czy inne feministki mogą coś wyssać z
                      palca lub kłamać. Napisałem, że nie zgadzam się z takim sposobem widzenia
                      świata. Wolno Ci się z tym nie zgodzić, czemu nie.
                      > dyskutuj do upadlego z *ludzmi*, ktorzy uwazaja, ze
                      > "czlowiek" zaczyna sie od swiadomosci a ta od
                      > dzialalnosci pnia mozgu, ale przestan wypisywac, ze
                      > feministki "definiuja" czy "wyznaczaja". robia to rowniez
                      > inni (a poze przede wszystkim inni? przeciez feministki
                      > skad czerpia swoja wiedze), wiec powiedzenie, ze to
                      > feministki "wyznaczaja" jest manipulacja. one przyjmuja
                      > "wyznaczeni" przez lekarzy/naukowcow. i w dodatku nie
                      > wszytskim.
                      Oczywiście, że nie ze wszystkim. Jedynie z tym, co jest dla nich wygodne - stąd
                      właśnie moje: "feministki wyznaczają". Komponowanie obrazu świata z wygodnych
                      definicji to też jakiś rodzaj pracy twórczej.
                      pozdrawiam.
                      • sagan2 Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 12:44
                        feministki same nic nie wyznaczaja bo nie maja po temu
                        wiedzy (chyba, ze sa lekarzami, ale wtedy wyznaczaja jako
                        lekarze).
                        pisanie "feministki wyznaczaja" jest dla mnie paskudna
                        manipulacja.
                        mozna co najwyzej napisac "feministki przyjmuja naukowy
                        punkt wiedzenia" i z tym dyskutowac - do woli!
                        ale dyskutowac trzeba uczciwie.
                        • agrafek Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 13:10
                          sagan2 napisała:

                          > feministki same nic nie wyznaczaja bo nie maja po temu
                          > wiedzy (chyba, ze sa lekarzami, ale wtedy wyznaczaja jako
                          > lekarze).

                          No właśnie niezupełnie. Czy pani oświadczająca iż znalazła swe spełnienie
                          dopiero dokonując zabiegów aborcji wypowiadała się jako lekarz, czy jako
                          feministka?

                          > pisanie "feministki wyznaczaja" jest dla mnie paskudna
                          > manipulacja.
                          > mozna co najwyzej napisac "feministki przyjmuja naukowy
                          > punkt wiedzenia" i z tym dyskutowac - do woli!
                          > ale dyskutowac trzeba uczciwie.

                          1. Feministki wybierają sobie teorie, które im się podobają i nimi się
                          podpierają. Nawet w przypadku aborcji nie jest to takie proste i w dyskusji na
                          ten temat na tym forum i zwolennicy i przeciwnicy podpierali się teoriami
                          naukowymi. Dlaczego mam zatem przyjąć, że feministki przyjmują naukowy punkt
                          widzenia? Jeśli mamy być konsekwentni i dokładni, to piszmy: "feministki
                          przyjmują część teorii naukowych a część odrzucają" - inaczej wszyscy wszystkim
                          będą mogli zacząć zarzucać manipulację, co, zdaje się, ostatnio bardzo
                          popularne na tym forum.
                          2. Będę się upierał przy tym, że "feministki wyznaczają" własnie dlatego, że
                          podpierając się wygodnymi dla nich teoriami tworzą pewną ideologię akcentując
                          bardzo jej "naukowe" podstawy. Jeżeli uważasz to za manipulację - trudno, będę
                          musiał jakoś z tym żyć.
                          pozdrawiam
                          • sagan2 Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 13:19
                            no bedziesz musial z tym zyc, nie ma wyjscia ;)

                            dla mnie EOT (tzn o wyznaczaniu).
                            moje zdanie o aborcji i "poczatku" wyrazilam jasno juz
                            kilka razy i nie chce mi sie znowu o tym dyskutowac.

                            ale mam inne pytanie do Ciebie (pytalam Bruma, ale nie
                            odpowiada):
                            rozumiem, ze jestes albo za obecna ustawa antyaborcyjna,
                            albo za calkowitym zakazem, tzn nalezysz do opcji
                            "pro-life".
                            czy dla Ciebie jest wystarczajace, ze prawo odpowiada
                            Twoim pogladom (tzn obowiazaujaca ustawa jest wg Ciebie
                            ok, pomijajac teraz, jaka dokladnie jest ta ustwawa), czy
                            tez chialbys, aby Twoi oponeci przyznali Ci racje (w tym
                            konkretnym przypadku feministki stwierdzily "mylilysmy
                            sie, aborcja powinna byc zakazana")?
                            wydaje mi sie, ze to jest ciekawe pytanie - czy zalezy
                            nam na "dobrym prawie", czy tez na "nawroceniu"
                            przeciwnika?
                            • agrafek Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 13:50
                              sagan2 napisała:

                              >
                              > ale mam inne pytanie do Ciebie (pytalam Bruma, ale nie
                              > odpowiada):
                              > rozumiem, ze jestes albo za obecna ustawa antyaborcyjna,
                              > albo za calkowitym zakazem, tzn nalezysz do opcji
                              > "pro-life".
                              > czy dla Ciebie jest wystarczajace, ze prawo odpowiada
                              > Twoim pogladom (tzn obowiazaujaca ustawa jest wg Ciebie
                              > ok, pomijajac teraz, jaka dokladnie jest ta ustwawa), czy
                              > tez chialbys, aby Twoi oponeci przyznali Ci racje (w tym
                              > konkretnym przypadku feministki stwierdzily "mylilysmy
                              > sie, aborcja powinna byc zakazana")?
                              > wydaje mi sie, ze to jest ciekawe pytanie - czy zalezy
                              > nam na "dobrym prawie", czy tez na "nawroceniu"
                              > przeciwnika?
                              Zaskakująco trudne pytanie. Nie dziwię się, że Brum nie odpowiedział.
                              Nie lubię ingerować w poglądy innych ludzi, nie jestem też apostołem żadnej
                              wiary lub ideologii. Dlatego nie interesuje mnie "nawracanie przeciwnika".
                              Wystarczy mi dobre prawo. Nie zależy mi też na tym, by moi oponenci przyznawali
                              mi rację - ja przedstawiam własne poglądy, oni (one - powinienem chyba napisać)
                              własne. "Uszczęśliwianie" kogoś na siłę mnie nie pociąga.
                              Uważam, że jeśli pozwolić dobemu prawu sprawnie funkcjonować, to nawracanie
                              nikogo nie będzie potrzebne.
                              Poniżej - wątpliwości. Trochę nie ma temat, trochę tak - wariacja na temat
                              podobieństw Bruma i feministek. Można nie czytać:).
                              Dlaczego zatem - trudne pytanie? Bo istnieje pewne "ale". Jeżeli ktoś nie ma
                              wątpliwości co do swoich racji, to pewnie chciałby by inni się z nim zgodzili.
                              Niby czemu mają trwać w błędzie? Uszczęśliwmy ich! To, zapewne, pogląd części
                              feministek i Bruma.
                              Ja wątpliwości mam nieustannie właściwie. Ale to trudne - mieć wątpliwości
                              wobec feministek, które każde moje zawahanie wykorzystają przeciwko mnie.
                              Inaczej - nie jesteś stuprocentowo pewny swego? Zadajesz nam pytania? No
                              widzisz - mamy rację! Dlaczego? Bo my jesteśmy pewne.
                              pozdrawiam
                              • sagan2 Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 14:06
                                dziekuje za odpowiedz.
                                rozumiem Twoje "ale"...
                                dziala ono w obie strony...
                                "musicie zrozumiec, ze kobieta ma wolny wybor - chcecie
                                ubezwlasnowolic kobiety???"
                                "musicie zrozumiec, ze bez wzlgedu an wasze poglady,
                                morderstwo to morderstwo"...
                                czasem mam wrazenie, ze najwazniejsze jest to "musicie
                                zrozumiec", a nie satysfakcja z dobrego prawa.

                                zastanawiam sie, czy gdy feministki doprowadza do
                                "swojej" wersji ustawy antyaborcyjnej, to przestana o tym
                                mowic? czy nadal beda przekonywac "niewiernych"?
                                zawsze mozna sie tlumaczyc, ze "wrog" nie spi i trzeba
                                byc czujnym...

                                ja tez nie lubie ludzi, ktorzy zawsze maja racje i nigdy
                                nie zmieniaja zdania. ale to chyba nie jest glowna cecha
                                charakteryzujace feministki... ani jakiekolwiek inne
                                ugrupowanie (chyba, ze mowimy o konserwatystach, bo oni z
                                zalozenia nie moga zmienic zdania... ;))
                                • agrafek Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 14:18
                                  sagan2 napisała:

                                  > dziekuje za odpowiedz.
                                  > rozumiem Twoje "ale"...
                                  > dziala ono w obie strony...
                                  > "musicie zrozumiec, ze kobieta ma wolny wybor - chcecie
                                  > ubezwlasnowolic kobiety???"
                                  > "musicie zrozumiec, ze bez wzlgedu an wasze poglady,
                                  > morderstwo to morderstwo"...
                                  > czasem mam wrazenie, ze najwazniejsze jest to "musicie
                                  > zrozumiec", a nie satysfakcja z dobrego prawa.
                                  >
                                  > zastanawiam sie, czy gdy feministki doprowadza do
                                  > "swojej" wersji ustawy antyaborcyjnej, to przestana o tym
                                  > mowic? czy nadal beda przekonywac "niewiernych"?
                                  > zawsze mozna sie tlumaczyc, ze "wrog" nie spi i trzeba
                                  > byc czujnym...
                                  >
                                  > ja tez nie lubie ludzi, ktorzy zawsze maja racje i nigdy
                                  > nie zmieniaja zdania. ale to chyba nie jest glowna cecha
                                  > charakteryzujace feministki... ani jakiekolwiek inne
                                  > ugrupowanie (chyba, ze mowimy o konserwatystach, bo oni z
                                  > zalozenia nie moga zmienic zdania... ;))
                                  Pozwolę sobie na zawołanie:
                                  "Ojejku jak dobrze jest się z kimś zgodzić!".
                                  Ale z jednym się nie zgodzę.
                                  Jak to: "gdy feministki doprowadza do
                                  > "swojej" wersji ustawy antyaborcyjnej"?
                                  Chyba: "jeśli"?:)
                                  pozdrawiam.
                                  • sagan2 Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 14:19
                                    agrafek napisał:


                                    > Ale z jednym się nie zgodzę.
                                    > Jak to: "gdy feministki doprowadza do
                                    > > "swojej" wersji ustawy antyaborcyjnej"?
                                    > Chyba: "jeśli"?:)

                                    tak, to mialam na mysli - mniej lub bardziej hipotetyczna
                                    sytuacje, gdy (jesli) tak sie stanie. nie chodzilo mi o
                                    wyrazenie pogladu, ze musi im sie udac ;)
                    • tad9 do Sagan 17.09.03, 22:05
                      sagan2 napisała:


                      > wybacz, ale to LEKARZE uznaja, ze swiadomosc u czlowieka
                      > pojawia wraz z aktywnoscia pnia mozgu (~21 tydzien) i
                      > dlatego duza z nich czesc (jak i innych ludzi) przyjmuje
                      > ten fakt jako poczatek "czlowieczenstwa" czy tez
                      > "swiadomosci".

                      Czy mogę dowiedzieć się czegoś więcej na temat pojawiania się świadomości wraz
                      z aktywnością pnia mózgu?


                      feministki tylko przyjmuja
                      > naukowy/lekarski punkt widzenia, ale to nie one TWORZA ta
                      > definicje.


                      Czy możesz przytoczyć naukową definicję człowieka, o której mówisz, wraz ze
                      źródłem?
                      .
                      >
                      > > Narzucając mi feministyczną definicję i feministyczne
                      > > poglądy na ten temat dopuszczasz się typowo
                      > > feministycznego zabiegu
                      >
                      > a Ty stosujesz typowo antyfeministyczny zabieg - to, co
                      > mi sie u feministek nie podoba to *musi* byc zle i przez
                      > nie wymyslone (wrecz wyssane z palca).
                      > dyskutuj do upadlego z *ludzmi*, ktorzy uwazaja, ze
                      > "czlowiek" zaczyna sie od swiadomosci a ta od
                      > dzialalnosci pnia mozgu, ale przestan wypisywac, ze
                      > feministki "definiuja" czy "wyznaczaja". robia to rowniez
                      > inni (a poze przede wszystkim inni? przeciez feministki
                      > skad czerpia swoja wiedze), wiec powiedzenie, ze to
                      > feministki "wyznaczaja" jest manipulacja. one przyjmuja
                      > "wyznaczeni" przez lekarzy/naukowcow. i w dodatku nie
                      > wszytskie.
                      >
                  • Gość: barbinator Re: Do barbinator...cdn IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 14:34
                    agrafek napisał:

                    > Wybacz, ale fakt, że feministki wyznaczają jakieś czasowe ogrniczenia od
                    kiedy
                    > ktoś staje się człowiekiem a do kiedy nim jeszcze nie jest nie przekonują.
                    > Narzucając mi feministyczną definicję i feministyczne poglądy na ten temat
                    > dopuszczasz się typowo feministycznego zabiegu - "ja mam rację i nawet jeśli
                    > ktoś się z tym nie zgadza, to i tak w rozmowie musi uznawać moje poglądy i
                    > definicje". Niejednokrotnie tutaj wypowiadałem się na temat "co oznacza dla
                    > mnie człowiek i od kiedy" i pisząc o tym, że najwyraźniej lepsza jest dla
                    > feministek "śmierć niż dom dziecka" opierałem się na moim poglądzie na ten
                    > temat. Nie jest to zatem manipulacja lecz konsekwencja. Jeśli zacznę
                    rozmawiać
                    > językiem feministek stworzonym przez nie dla własnych potrzeb, to pewnie będę
                    > musiał przystać na każdą ich tezę bo, po prostu, nie będę miał argumentów.
                    > Dlaczego? Bo w feministycznym języku nie znajdę słów dla argumentów tych
                    > wyrażenia. Bo nie będzie "dziecka" tylko "zarodek". I już. Koniec rozmowy.
                    Jak
                    > rozumiem, Twoim zdaniem, wolno mi posiadać własne zdanie, o ile będzie to
                    > zdanie mieszczące się w pewnym przyjętym przez "oświeconych" i "nowoczesnych"
                    > systemie?
                    > To już wiesz czemu nie lubię feminizmu.
                    > pozdrawiam.


                    Naprawdę nie widzisz, że zdanie "feministki uważają, że lepiej zabić dziecko
                    zamiast oddać do adopcji" brzmi manipulancko i obłudnie? A przede wszystkim
                    jest to zdanie fałszywe gdyż żadna feministka NIE UWAŻA że lepiej zabić dziecko
                    niż...itd. Dla nich musiałoby to oznaczać zabicie dziecka JUŻ URODZONEGO -
                    zamiast oddania go do adopcji. Słyszałeś by jakaś feministka taki pogląd
                    kiedykolwiek wyraziła? Zrozum, że pisząc tak imputujesz im (i nie tylko im)
                    poglądy które nie są ich poglądami.
                    Dobrze wiesz, że mógłbyś to samo zdanie sformułować w inny sposób i to bez
                    zaprzeczania swoim poglądom, np tak: nie rozumiem dlaczego feministki uważają
                    iż lepiej jest nie dopuścić do urodzenia dziecka niż oddać je do adopcji". Sens
                    ten sam a manipulacji w tym nie ma żadnej. Natomiast pisząc to co ty napisałeś
                    uniemożliwiasz podjęcie jakiejkolwiek wymiany poglądów - tym samym stawiasz się
                    na równi z tymi feministkami które krzyczą "odczepcie się od naszych brzuchów".
                    One też takimi słowami uniemożliwiają sensowną rozmowę.
                    Pozdr. B.
                    • agrafek Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 15:02
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      > Naprawdę nie widzisz, że zdanie "feministki uważają, że lepiej zabić dziecko
                      > zamiast oddać do adopcji" brzmi manipulancko i obłudnie? A przede wszystkim
                      > jest to zdanie fałszywe gdyż żadna feministka NIE UWAŻA że lepiej zabić
                      dziecko
                      >
                      > niż...itd. Dla nich musiałoby to oznaczać zabicie dziecka JUŻ URODZONEGO -
                      > zamiast oddania go do adopcji. Słyszałeś by jakaś feministka taki pogląd
                      > kiedykolwiek wyraziła? Zrozum, że pisząc tak imputujesz im (i nie tylko im)
                      > poglądy które nie są ich poglądami.
                      > Dobrze wiesz, że mógłbyś to samo zdanie sformułować w inny sposób i to bez
                      > zaprzeczania swoim poglądom, np tak: nie rozumiem dlaczego feministki uważają
                      > iż lepiej jest nie dopuścić do urodzenia dziecka niż oddać je do adopcji".
                      Sens
                      >
                      > ten sam a manipulacji w tym nie ma żadnej. Natomiast pisząc to co ty
                      napisałeś
                      > uniemożliwiasz podjęcie jakiejkolwiek wymiany poglądów - tym samym stawiasz
                      się
                      >
                      > na równi z tymi feministkami które krzyczą "odczepcie się od naszych
                      brzuchów".
                      >
                      > One też takimi słowami uniemożliwiają sensowną rozmowę.
                      > Pozdr. B.
                      Pisząc tak jak napisałem, po prostu nazwałem rzecz po imieniu, pozostając w
                      zgodzie z własnymi poglądami na ten temat. Brzmi dla Ciebie za mocno? Tak
                      powinno brzmieć.
                      Oczywiście, że żadna feministka nie uważa, że lepiej zabić dziecko. Bo dzięki
                      długiej feministycznej edukacji nauczyły się w odniesieniu do aborcji używać
                      dowolnej liczby eufemizmów. Odczłowieczanie ofiary oraz wynajdywanie słów
                      zastępczych pomaga w podjęciu decyzji. Natomiast - w kontekście dyskusji o
                      domach dziecka - do tego się to właśnie sprowadza. Tym bardziej, że osoba
                      używająca argumentu: "lepiej dokonać aborcji niż zapełniać domy dziecka
                      niechcianymi dziećmi" pośrednio przyznaje, że to dziecko najprawdopodobniej by
                      się urodziło. I nie ma tu (w takim argumencie) ani słowa o zarodkach, początku
                      człowieczeństwa itp.
                      pozdrawiam
                      • Gość: barbinator Re: Do barbinator...cdn IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 15:41
                        agrafek napisał:

                        > Pisząc tak jak napisałem, po prostu nazwałem rzecz po imieniu, pozostając w
                        > zgodzie z własnymi poglądami na ten temat. Brzmi dla Ciebie za mocno? Tak
                        > powinno brzmieć.


                        Nawet jeśli to uniemożliwia rozmowę?
                        Przecież musisz rozumieć, że żaden rozsądnie myślący człowiek nie pozwoli sobie
                        na dyskusję z osobnikiem nazywającym go mordercą. Z takimi się nie gada, ich
                        się omija. Czyżbyś osiągnął ten etap zacietrzewienia w którym wierzy się, że
                        tylko twoje własne poglądy są słuszne i że nikt rozsądny nie może uważać, że
                        życie NIE zaczyna się od poczęcia?


                        > Oczywiście, że żadna feministka nie uważa, że lepiej zabić dziecko. Bo dzięki
                        > długiej feministycznej edukacji nauczyły się w odniesieniu do aborcji używać
                        > dowolnej liczby eufemizmów.


                        Daj spokój, jak mozna tak dalece wypaczać rzeczywistość. Te jak
                        piszesz "eufemizmy" to powszechnie, na całym świecie przyjęta terminologia
                        medyczna. Żaden lekarz nie napisze na badaniu USG kilkutygodniowego
                        zarodka "dziecko poczęte rozwija się prawidłowo" tylko użyje słowa "płód".
                        Jest dokładnie odwrotnie niż napisałeś: to prolajfowska propaganda doprowadziła
                        do powstania swoistej nowomowy antyaborcyjnej. Zapewniam cię (bo nie wiem czy
                        pamiętasz tamte czasy)że 20 lat temu nikt nie używał sloganu o "dziecku
                        poczętym" ani nie nazywał aborcji zabijaniem - nawet jeśli sam był przerywaniu
                        ciąży przeciwny.

                        Pozdr. B.
                        • agrafek Re: Do barbinator...cdn 17.09.03, 16:26
                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                          > Nawet jeśli to uniemożliwia rozmowę?
                          > Przecież musisz rozumieć, że żaden rozsądnie myślący człowiek nie pozwoli
                          sobie
                          >
                          > na dyskusję z osobnikiem nazywającym go mordercą. Z takimi się nie gada, ich
                          > się omija. Czyżbyś osiągnął ten etap zacietrzewienia w którym wierzy się, że
                          > tylko twoje własne poglądy są słuszne i że nikt rozsądny nie może uważać, że
                          > życie NIE zaczyna się od poczęcia?
                          Nigdzie nie nazwałem żadnej feministki mordercą (morderczynią), najwyraźniej
                          mylisz mnie z Brumem. "zabić" i "zamordować" to nie synonimy. Gdybym chciał
                          posługiwać się Twoją metodą dyskusji miałbym teraz znakomitą okazję do
                          oskarżenia Cię o manipulację - przypisujesz mi rzeczy, których nie powiedziałem.

                          > Daj spokój, jak mozna tak dalece wypaczać rzeczywistość. Te jak
                          > piszesz "eufemizmy" to powszechnie, na całym świecie przyjęta terminologia
                          > medyczna. Żaden lekarz nie napisze na badaniu USG kilkutygodniowego
                          > zarodka "dziecko poczęte rozwija się prawidłowo" tylko użyje słowa "płód".
                          > Jest dokładnie odwrotnie niż napisałeś: to prolajfowska propaganda
                          doprowadziła
                          > do powstania swoistej nowomowy antyaborcyjnej. Zapewniam cię (bo nie wiem czy
                          > pamiętasz tamte czasy)że 20 lat temu nikt nie używał sloganu o "dziecku
                          > poczętym" ani nie nazywał aborcji zabijaniem - nawet jeśli sam był
                          przerywaniu
                          > ciąży przeciwny.
                          >
                          > Pozdr. B.
                          Dwadzieścia lat temu nie mówiono o wielu rzeczach, a co za tym idzie, nie
                          używano wielu sformuowań. Powszechna dyskusja na jakikolwiek temat poza
                          amerykańskim atomowym planem zagłady świata była w ogóle niemożliwa. Na ile
                          pamiętam "tamte czasy", oczywiście. Nie przypominam sobie feministycznych manif
                          w obronie "naszych brzuchów" z lat siedemndziesiątych (w Polsce, bo jak
                          zrozumiałem, o Polsce mówimy). Dlaczego więc odnosisz się do "tamtych czasów"?
                          Były zupełnie inne. Równie dobrze moglibyśmy porównywać udział wojsk polskich w
                          inwazji na Czechosłowację i na Irak. Zauważasz tą różnicę w dyskusji z Tadem,
                          nie zauważasz jej tu. Ciekawe.
                          Przywołujesz przykład języka medycznego. Aborcja, wbrew temu, co chiałby
                          dowodnić feministki, nie sprowadza się tylko do zabiegu medycznego. Lekarz może
                          mówić o "płodzie" ale jeżeli przeniesiemy ten język na grunt dyskusji etycznej
                          to zastosowanie nomenklatury medycznej prowadzi do daleko idących konsekwencji.
                          Oczywiście, konsekwencji będących na rękę feministkom. Bardzo wygodne, ale tak
                          naprawdę usprawiedliwione jedynie ową wygodą. Nie dziw się, że przeciwnicy
                          aborcji unikają tego języka. Dla nich człowiek to nie jedynie medycyna. Dla
                          Ciebie tak? O seksie też rozmawiasz wyłącznie przy pomocy terminów medycznych?
                          A przecież można i żaden ginekolog czy seksuolog w karcie pacjenta nie
                          napisałby ... itd.
                          pozdrawiam
                          • Gość: barbinator Re: Do barbinator...cdn IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 20:10
                            agrafek napisał:

                            > Nigdzie nie nazwałem żadnej feministki mordercą (morderczynią), najwyraźniej
                            > mylisz mnie z Brumem. "zabić" i "zamordować" to nie synonimy. Gdybym chciał
                            > posługiwać się Twoją metodą dyskusji miałbym teraz znakomitą okazję do
                            > oskarżenia Cię o manipulację - przypisujesz mi rzeczy, których nie
                            powiedziałem


                            Obawiam się drogi Agrafku, że dla mnie różnica między mordowaniem a zabijaniem
                            jest nieco zbyt subtelna. Jeżeli ty istotnie ją dostrzegasz w takim stopniu, że
                            aż zmienia to sens tego o czym pisałam to, voila - zmień w moim tekście
                            słowo "morderca" na słowo "zabójca". Cała reszta bez zmian.



                            > Dwadzieścia lat temu nie mówiono o wielu rzeczach, a co za tym idzie, nie
                            > używano wielu sformuowań. Powszechna dyskusja na jakikolwiek temat poza
                            > amerykańskim atomowym planem zagłady świata była w ogóle niemożliwa. Na ile
                            > pamiętam "tamte czasy", oczywiście. Nie przypominam sobie feministycznych
                            manif
                            >
                            > w obronie "naszych brzuchów" z lat siedemndziesiątych (w Polsce, bo jak
                            > zrozumiałem, o Polsce mówimy). Dlaczego więc odnosisz się do "tamtych
                            czasów"?
                            > Były zupełnie inne. Równie dobrze moglibyśmy porównywać udział wojsk polskich
                            w
                            >
                            > inwazji na Czechosłowację i na Irak. Zauważasz tą różnicę w dyskusji z Tadem,
                            > nie zauważasz jej tu. Ciekawe.


                            Obawiam się, że ponownie twój tok myślenia jest dla mnie zbyt subtelny. Ja
                            prosta feministka intuicyjna jestem i może powiem ci tak: to nieprawda, że
                            wtedy się o aborcji nie dyskutowało, choćby w szkołach na lekcjach biologii
                            (tak było w mojej szkole) i nieprawda, że lekarze nie mieli w tej kwestii
                            dylematów moralnych (mieli, o tym dyskutowało się u mnie w domu) - a jednak
                            powszechnie używano terminologii medycznej.
                            Używa się jej także współcześnie w innych krajach. Nie sądzę by ktoś na tym
                            ucierpiał natomiast takie słownictwo bardzo odideologizuje rozmowę. Związku z
                            inwazją na Czechosłowację jakoś nie dostrzegam, ale cóż...ten mój brak
                            subtelności...



                            > Przywołujesz przykład języka medycznego. Aborcja, wbrew temu, co chiałby
                            > dowodnić feministki, nie sprowadza się tylko do zabiegu medycznego. Lekarz
                            może
                            >
                            > mówić o "płodzie" ale jeżeli przeniesiemy ten język na grunt dyskusji
                            etycznej
                            > to zastosowanie nomenklatury medycznej prowadzi do daleko idących
                            konsekwencji.
                            >
                            > Oczywiście, konsekwencji będących na rękę feministkom. Bardzo wygodne, ale
                            tak
                            > naprawdę usprawiedliwione jedynie ową wygodą. Nie dziw się, że przeciwnicy
                            > aborcji unikają tego języka. Dla nich człowiek to nie jedynie medycyna. Dla
                            > Ciebie tak? O seksie też rozmawiasz wyłącznie przy pomocy terminów
                            medycznych?
                            > A przecież można i żaden ginekolog czy seksuolog w karcie pacjenta nie
                            > napisałby ... itd.



                            Zapewniam cię, że prowadząc poważna dyskusję o seksie lub aborcji na
                            jakimkolwiek forum albo tym bardziej w realu używam WYŁĄCZNIE terminologii
                            medycznej - jest ona powszechnie zrozumiała, konkretna i pozbawiona podtekstu
                            ideologicznego lub też (to odnosi się do seksu) nie trywializuje zagadnienia.
                            Mam jednak wrażenie, że twoja (sorry ale nieco przesadna) reakcja wynika stąd,
                            iż niedokładnie przeczytałeś mój pierwszy post. Nie wymagam od prolajfowców by
                            zaprzestali używania określeń typu "dziecko poczęte" podobnie jak nie
                            zgodziłabym się na analogiczne żądanie z ich strony - abym ja zaprzestała
                            używania języka medycznego. Chodzi mi wyłącznie o to, że w opisanej, konkretnej
                            sytuacji przypisałeś feministkom (a raczej całej opcji pro-choice) poglądy
                            jakich one nie mają. Możesz sobie mówić do woli o zabijaniu dzieci, ale w
                            odniesieniu do twoich własnych poglądów. Jeżeli jednak wkładasz swoje własne
                            poglądy (a dobrze wiesz, że wybór słownictwa zależy od poglądów) w usta jakiejś
                            feministki, to jest to postępowanie nieetyczne. I faktycznie, choć mówię to
                            naprawdę z dużą przykrością, sytuuje cię to na jednej barykadzie z brrumem.
                            Wyjasniłam jak potrafiłam, teraz proponuję EOT bo raczej nic więcej w tej
                            sprawie powiedzieć nie mogę - jeśli cię nie przekonałam, jest mi przykro.
                            Kolejny dowód, że rozmowy o aborcji do niczego dobrego nie prowadzą...:(
                            Pozdr. B.
        • Gość: Jcenty Przecież to ja pytałem! IP: 217.96.29.* 09.09.03, 08:59
          skoro to nie Twój wróg, a przyjaciel. Co do domów dziecka-sama sobie przeczysz!
          piszesz o rodzinnych domach dziecka, a więc nie państwowych. Doweidz się czegoś
          o tej działalności, czasem dobrze wyjść z własnego getta!KKopieką społeczną
          (szpitale, domy dziecka itp) zajmuje się do ponad 1000 lat. To drugie oblicze
          tej instytucji obok inkwizycji i myslę, ze ważniejsze

          • Gość: barbinator Re: Przecież to ja pytałem! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.03, 22:00
            Gość portalu: Jcenty napisał(a):

            > skoro to nie Twój wróg, a przyjaciel. Co do domów dziecka-sama sobie
            przeczysz!
            >
            > piszesz o rodzinnych domach dziecka, a więc nie państwowych. Doweidz się
            czegoś
            >
            > o tej działalności, czasem dobrze wyjść z własnego getta!KKopieką społeczną
            > (szpitale, domy dziecka itp) zajmuje się do ponad 1000 lat. To drugie oblicze
            > tej instytucji obok inkwizycji i myslę, ze ważniejsze



            Nudzisz bracie a dodatku wymądrzasz się. Poczytaj sobie przepisy obowiązujące w
            kraju w którym mieszkasz i przestań próbować mnie impertynencko pouczać w
            każdym poście bo powinieneś już dawno zauważyć, że gramy w innej lidze - różni
            nas to, że ja wiem co mówię natomiast ty mówisz co wiesz. Dla ułatwienia
            podaję, że potrzebne ci informacje znajdziesz w Ustawie o Pomocy Społecznej
            (Dz. Ustaw 19/2000) Dowiesz się tam m.in. że prowadzenie domów dziecka leży w
            kompetencjach samorządów lokalnych zaś za nadzór systemowy odpowiedzialne jest
            Ministerstwo Pracy. Domy dziecka są finansowane z budżetu centralnego. Istnieją
            jeszcze tzw niepubliczne domy dziecka - te są finansowane z budżetu
            powiatowego. Identycznie finansowane są tzw rodzinne domy dziecka, których
            pracownicy choć dzieci nazywają ich "rodzicami" są po prostu pracownikami
            budżetówki takimi samymi jak np nauczyciele w państwowych szkołach - mają prawo
            do urlopu, emerytury itp. Nieistniejący w praktyce (ani teorii
            zresztą) "prywatny dom dziecka" musiałby być finansowany ze środków własnych.
            Takich domów w Polsce nie ma i prawo na ich tworzenie nie pozwala.
      • Gość: Jacenty B. się "nabzdyczają" w tej twojej lidze IP: 217.96.29.* 16.09.03, 10:03
        W żadnym miejscu nie pisałem, że Państwo nie nadzoruje d.d. Pisałem o tym jak
        KK pomaga samotnym matkom i porzuconym dzieciom, finansuje d.d i pośredniczy w
        adopocji.Czy Ty wogóle weszłaś na strony, które poleciłem T. uwadze?
        • Gość: barbinator Re: B. się 'nabzdyczają' w tej twojej lidze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 10:56
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > W żadnym miejscu nie pisałem, że Państwo nie nadzoruje d.d. Pisałem o tym jak
          > KK pomaga samotnym matkom i porzuconym dzieciom, finansuje d.d i pośredniczy
          w
          > adopocji.Czy Ty wogóle weszłaś na strony, które poleciłem T. uwadze?


          Przede wszystkim to ty zapytałeś "dlaczego feministki nie prowadzą swoich
          własnych domów dziecka a KK to czyni" a ja udowodniłam, że choćby chciały to
          nie mogą oraz że KK także takiej samodzielnej działalności nie podejmuje, gdyż
          prawo mu na to nie pozwala. Mam bardzo przydatny na forum zwyczaj trzymania się
          ściśle tematu czego i tobie życzę.
          A jeśli KK pomaga samotnym matkom, biednym dzieciom itd to bardzo to pochwalam
          i bardzo mnie to cieszy - przynajmniej feministki nie są w swojej (identycznej)
          działalności osamotnione.
          Pozdr. B.
          • Gość: Jacenty cudzysłów oznacza cytate, a ja nic takiego nie IP: 217.96.29.* 16.09.03, 13:07
            napisałem. Stwierdziłem, że KK prowadzi: dd, ośrodki adopcyjne pomaga samotnym
            matkom(działa w ramach obow. ustawodaw.i woparciu o fund publiczno-
            prywatne).Pomimo tego Fe zarzucaja przeciwnikom aborcji związanym z KK, że nie
            interesują sie samot. matkami. A pytanie zadam raz jeszcze: czy ktos słyszał o
            podobnej działalności organiz. Fe?
            • Gość: barbinator Re: cudzysłów oznacza cytate, a ja nic takiego ni IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 16:44
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > napisałem. Stwierdziłem, że KK prowadzi: dd, ośrodki adopcyjne pomaga
              samotnym
              > matkom(działa w ramach obow. ustawodaw.i woparciu o fund publiczno-
              > prywatne)


              A o domach dziecka to kto pisał, św. Mikołaj?


              .Pomimo tego Fe zarzucaja przeciwnikom aborcji związanym z KK, że nie
              > interesują sie samot. matkami.


              I słusznie zarzucają, bo feminizm nie jest religią i nie ma sensu porównywanie
              go z kościołem. Wskaż mi lepiej w jaki sposób matkom i dzieciom pomagają bitne
              chłopaki z Młodzieży Wszechpolskiej - takie porównywanie byłoby sensowne.


              A pytanie zadam raz jeszcze: czy ktos słyszał o
              > podobnej działalności organiz. Fe?


              A wejdź ty sobie na jakąklwiek stronę organizacji kobiecych zamiast zawracać
              ludziom głowę - takiej działalności ze strony feministek jest mnóstwo (były
              linki nawet tutaj na forum) i nie oczekuj, że znowu odwalę za ciebie robotę i
              dostarczę zestaw gotowych linków. Jak się chce rozmawiać o feminizmie, to
              trzeba się choć trochę orientować w temacie.
              Pozdr. B.
              • Gość: jacenty Jestes niczym obleżona twierdza! IP: 217.96.29.* 17.09.03, 09:04
                zapytałem czy ktoś słyszał. Jesli Ktos ma dobra wolę to odpowie. Jesli nie ma
                to niech milczy! Jaka rolę Ty sobie wyznaczyłaś nie wiem.Wszychpolacy nie mówia
                jak Fe, że są przyjaciółmi kobiet ale wrogami zabijania dzieci.No ale jesli
                chcesz aby was porównywać...fanatyzm, zacietrzewienie, brak szacunku dla
                inaczej myslących - wiele was łączy...
                • Gość: barbinator Re: Jestes niczym obleżona twierdza! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 15:27
                  Gość portalu: jacenty napisał(a):

                  fanatyzm, zacietrzewienie, brak szacunku dla
                  > inaczej myslących - wiele was łączy...



                  Łał, i to wszystko zapewne plus tytułową "oblężoną twierdzę" znalazłeś w moich
                  postach???
                  Doprawdy jestem pod wrażeniem.
                  Mówią że "i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu" ale mówią też "Polak potrafi!" -
                  ty jesteś zywym dowodem tego ostatniego.
                  Może poszukaj jeszcze trochę to ci z moich postów wyskoczy biały króliczek z
                  kokardką, albo stadko gołębi, albo... nie wiem co - najwyraźniej nie posiadam
                  takiej fantazji jak ty.
                  A całe to gadanie i cały ten wątek pt "do barbinator" tylko dlatego, że nie
                  potrafisz przyznać się do popełnienia głupiego błędu w pytaniu o domy
                  dziecka... żałosne.
                  EOT
                • kociamama Po prostu feministyczny beton 17.09.03, 15:31
                  Barbinator to po prostu feministyczny beton, co tu duzo gadac, takiego sie
                  kwasem nie zniszczy...
                  Pozdrawiam Barbi i wszystkie feministyczne betony

                  Kociamama


                  • Gość: barbinator Re: Po prostu feministyczny beton IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 15:43
                    kociamama napisała:

                    > Barbinator to po prostu feministyczny beton, co tu duzo gadac, takiego sie
                    > kwasem nie zniszczy...
                    > Pozdrawiam Barbi i wszystkie feministyczne betony
                    >
                    > Kociamama
                    >
                    >

                    Wzajemnie Kociamamo, wzajemnie - my kwasoodporni musimy się trzymać razem...
                    Pozdr. B.
    • Gość: , Re: Do barbinator... IP: 217.96.29.* 09.09.03, 08:41
      ,
Pełna wersja