nadszyszkownik.kilkujadek
11.09.03, 21:25
Kilka dni temu zmarła Leni Riefenstahl. Zdania do tego, czy była
ona 'artystką, która zawsze film stawiała na pierwszym miejscu',
czy 'hitlerowską dziwką' podzielone są do dziś. To znaczy - ona i jej
przyjaciele twierdzili, że to pierwsze, reszta świata - że to drugie.
Jej osoba i życiorys jest moim zdaniem interesująca w kontekście dyskusji,
którą tu prowadzimy. Feminizm to, jak często słyszymy, ruch społeczny
skoncentrowany na równości szans i wolności wyboru kobiet. Nie ruch
polityczny. Czy zatem kobieta-faszystka, hipotetyczna szefowa partii
rasistów - pasowałaby w feministycznej konstelacji?