Dodaj do ulubionych

Przemoc ekonomiczna

25.03.09, 00:14
>>Przemoc ekonomiczna wiąże się z uzależnieniem od środków jednej
ze stron w małżeństwie. Mówimy o niej wtedy, kiedy partner
wykorzystuje to uzależnienie do znęcania się psychicznego nad
współmałżonkiem czy dziećmi; uniemożliwia dostęp do konta, wydziela
i kontroluje każdą wydawaną złotówkę; ogranicza możliwości podjęcia
pracy zarobkowej. Pieniądze stają się kartą przetargową, zaczyna
obowiązywać zasada „coś za coś”: jeśli zrobisz to czego od ciebie
oczekuję, to dostaniesz nagrodę - większą kwotę na utrzymanie
rodziny albo nawet możliwość kupna czegoś dla siebie. O przemocy
ekonomicznej mówimy też, kiedy partner celowo nie płaci alimentów;
bez wiedzy współmałżonka zaciąga kredyty czy przywłaszcza środki
przeznaczone na utrzymanie rodziny (...)

Przemoc ekonomiczna to rodzaj przemocy psychicznej. Skutkiem mogą
być zaburzenia nerwicowe, depresja, obniżenie poczucia własnej
wartości. Sprawcy przemocy ekonomicznej często utwierdzają swoje
ofiary w przekonaniu, że są nic nie warte; kontrolują wydatki,
straszą; że bez nich druga połowa nie da sobie rady. Jeśli na
przykład kobieta w ogóle nie zarabia, gdyż zajmuje się dziećmi i
domem, a jednocześnie ma długą przerwę zawodową, to może pogłębić
się jej przekonanie, że nie poradzi sobie na rynku pracy. Poczucie
bezradności, lęk przed przyszłością, przeświadczenie, że nie da
sobie rady oraz zależność finansowa od męża mają ogromny wpływ na
to, że osoba decyduje się, pomimo braku równych praw, pozostać w
związku - mówi Anna Mochnaczewska-Dzik, psycholog z Warszawskiej
Specjalistycznej Poradni Rodzinnej ds. Przeciwdziałania Przemocy.

Sprawcami przemocy ekonomicznej najczęściej są osoby z dużą
potrzebą poczucia władzy i sprawowania kontroli nad innymi. Chociaż
coraz częściej ofiarami przemocy ekonomicznej stają się mężczyźni,
to wciąż jednak zdecydowana ich większość to kobiety. Po pierwsze
mężczyźni wciąż lepiej zarabiają, a poza tym nadal społecznie jest
bardziej akceptowane i przyjęte, że to kobieta zajmuje się dziećmi –
w okresie urlopu wychowawczego może więc mieć ograniczony dostęp
do dodatkowych funduszy.<<

tinyurl.com/cc45ot
Obserwuj wątek
    • corgan1 on oprawca ona pokrzywdzona - to 1 z wariantów 25.03.09, 04:55
      Nie sądzisz że wariant ona - oprawca, on - pokrzywdzony również może wchodzić w grę?

      > Sprawcami przemocy ekonomicznej najczęściej są osoby z dużą
      > potrzebą poczucia władzy i sprawowania kontroli nad innymi.

      Jak ulał pasuje do bardzo wielu kobiet.

      > Chociaż coraz częściej ofiarami przemocy ekonomicznej stają się
      > mężczyźni, to wciąż jednak zdecydowana ich większość to kobiety.

      Poprosiłbym o szczegółowe dane i jakieś cyferki np. o ile nastąpił wzrost
      znęcania się psychicznego kobiet nad mężczyznami? No skoro jest mowa że "coraz
      częściej"...

      > a poza tym nadal społecznie jest
      > bardziej akceptowane i przyjęte, że to kobieta zajmuje się dziećmi

      Tak samo jak społecznie jest akceptowane i utrwalone że facet nie może się na
      nic skarżyć i kwękać a także żyć na koszt kobiety tylko "powinien ruszyć d..pę i
      iść do pracy a nie pitolić o jakieś depresji". Jeśli tak jest a tak jest to
      chyba nasze pospolite stereotypy ułatwiają pozycję kobiety jako oprawcy przemocy
      ekonomicznej czyli psychicznej? co nie? :)
        • claratrueba Re: on oprawca ona pokrzywdzona - to 1 z wariantó 25.03.09, 09:19
          Problem nierozwiązywalny- bo z jednej strony "władcza osobowość" ale z drugiej
          "osobowość typu bluszcz" czy "dusza niewolnika". Bo człowiek o normalnej
          samoocenie, poczuciu godności, ambitny wytrzyma w takim związku "dwa dni z
          dzisiem" a co najwyżej dopóki mu wielkie zauroczenie nie minie. O ile taki
          'władca" go w ogóle zauroczy. Ale wielu osobom to pasuje- "muszę prosić ale nie
          muszę pracować" coś da się wykombinować: autentyk- moja kuzynka (główne zajęcie
          seriale i plotki, zero pracy zawodowej) ma fest opracowany system- dziecko
          choruje więc wersja "demo" leczone prywatnie każda wizyta stówa+ leki
          pełnopłatne, wersja "real"- przychodnia i refundacja dla chorób przewlekłych
          (prawie darmo), buty dla dziecka+ np. 50 zł, od czynszu "opłata manipulacyjna"
          do kieszeni itd. itd. Dużo zachodu z taką konspiracją, ale mniej niż z pracą. Są
          i panie, dla których "mąż=sponsor" i pasuje im to aż pachnie, dopóki kogoś
          innego nie zechce sponsorować. Sa i takie, które pracy szukają bezskutecznie
          przez wiele miesięcy. Są i takie, które ją w końcu dostaną i nie zabawia w niej
          długo- ale nie będę dublować własnego wątku.
          • black-emissary Re: on oprawca ona pokrzywdzona - to 1 z wariantó 25.03.09, 09:29
            claratrueba napisała:
            > Problem nierozwiązywalny- bo z jednej strony "władcza osobowość" ale z drugiej
            > "osobowość typu bluszcz" czy "dusza niewolnika". Bo człowiek o normalnej
            > samoocenie, poczuciu godności, ambitny wytrzyma w takim związku "dwa dni z
            > dzisiem" a co najwyżej dopóki mu wielkie zauroczenie nie minie.

            Właśnie - w artykule brak refleksji nad tym jak to się wszystko zaczyna.
            Zwierzenia pani na początku, że tak jakoś wyszło, bo "stać nas było na to" to
            troszkę mało.
        • bertrada Re: on oprawca ona pokrzywdzona - to 1 z wariantó 25.03.09, 09:32
          Opowiastki o Ksantypie to raczej przykład tego, że ludzie, którzy chcą się
          samorealizować nie powinni zakładać rodzin. Zwłaszcza jak ta samorealizacja nie
          przekłada się na pieniądze i może zaszkodzić bliskim samorealizującego się.
          Bo z której strony na to nie patrzeć, z Sokratesa żaden mąż i ojciec. Całymi
          dniami zajmował się filozofowaniem, zapewne pieniędzy z tego wiele nie było, bo
          filozofowie nigdy bogaci nie byli. I jeszcze narażał się władzom, co też mogło
          odbić się negatywnie na całej rodzinie. Ksantypa musiała ze wszystkim radzić
          sobie sama. Nic dziwnego, że od czasu do czasu wychodziła z siebie i stawała
          obok. ;D
        • kocia_noga Re: on oprawca ona pokrzywdzona - to 1 z wariantó 25.03.09, 10:08
          dzikowy napisał:

          > To nie takie proste. Przykładem niech będzie Ksantypa, której
          uzależnienie
          > ekonomiczne męża nie wyszło z powodu braku "pociągu". Jak taka
          kobieta trafi na
          > "pięknoducha" to mogiła, zero szans na zaspokojenie potrzeby
          władzy i dominacji
          > . :P


          Skoro już powołałeś się na postać historyczną, to nie dopisuj bredni
          własnego autorstwa.
          • dzikowy Re: on oprawca ona pokrzywdzona - to 1 z wariantó 25.03.09, 10:45
            > Skoro już powołałeś się na postać historyczną, to nie dopisuj bredni
            > własnego autorstwa.
            Na ile historyczną? :P Raczej stereotypową, kobity bowiem są cierpliwe,
            wyrozumiałe i nie zrzędzą.

            System niewolniczy dawał kobiecie możliwość rozporządzania całym majątkiem,
            facet mógł (powinien) zająć się polityką, sztuką, służbie wojskowej. Cała
            "gospodarka" była na biednych żeńskich łepetynkach. Przez analogię, czym różniła
            się Ksantypa wyciągająca męża z parku Akademosa od dzisiejszej wyciągającej spod
            budki z piwem? :P
            • kocia_noga Re: on oprawca ona pokrzywdzona - to 1 z wariantó 25.03.09, 11:50
              dzikowy napisał:

              > > Skoro już powołałeś się na postać historyczną, to nie dopisuj
              bredni
              > > własnego autorstwa.
              > Na ile historyczną? :P Raczej stereotypową, kobity bowiem są
              cierpliwe,
              > wyrozumiałe i nie zrzędzą.
              >
              > System niewolniczy dawał kobiecie możliwość rozporządzania całym
              majątkiem,
              > facet mógł (powinien) zająć się polityką, sztuką, służbie
              wojskowej. Cała
              > "gospodarka" była na biednych żeńskich łepetynkach. Przez
              analogię, czym różnił
              > a
              > się Ksantypa wyciągająca męża z parku Akademosa od dzisiejszej
              wyciągającej spo
              > d
              > budki z piwem? :P


              O całej sytuacji wiemy z przekazu Arystoklesa, bardzo stronnicze3go,
              a mimo to dającego dość informacji, żeby tę stronniczość zobaczyć a
              reszztę dośpiewać. Równie dobre są opowieści panów spod budki,
              dodatkowo spółkujacych ze soba, o niedobrej żonie jednego z nich.
    • bertrada Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 09:08
      Przemoc ekonomiczna nie jest rodzajem przemocy psychicznej, to odrębny rodzaj
      przemocy. I chyba najpopularniejszy i najtrudniejszy do zwalczenia. W
      społeczeństwie panuje przekonanie, że jak ktoś kogoś utrzymuje to tym samym ma
      władzę absolutną nad tym kimś. Na zasadzie, jak ci się nie podoba to sobie idź
      sam/a zarób, i nikt nie będzie się wtrącał do tego co robisz. A jak jesteś
      nieudacznik i nie potrafisz się sam/a utrzymać to siedź cicho i rób co ci każą.
      • claratrueba Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 09:40
        Utrzymujący ma faktyczna (może nie absolutną) władzę nad utrzymankiem i
        przekonanie nie ma tu nic do rzeczy. To jest fakt, na który można się godzić lub
        nie. I ponosić konsekwencje "lepszy na wolności kąsek byle jaki niźli w niewoli
        przysmaki" lub odwrotnie. Sytuacja, w której "ty jesteś od zapieprzania ja od
        wydawania zgodnie z moim widzimisię" jest niesprawiedliwa bez względu, kto jest
        od czego. Nie dot. to sytuacji zajmowania się liczną rodziną, małymi dzieckiem,
        chorym bo to tez zapieprz tyle, że darmowy.
        • bertrada Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 10:05
          No i właśnie to jest przykład błędnego myślenia. Co innego jak obie strony
          umawiają się w zabawę w pana i niewolnika i jedna drugiej płaci za zaspokajanie
          swoich totalitarnych potrzeb. A co innego jak ktoś wykorzystuje cudzą
          niezaradność, żeby traktować go jak szmatę.
          Nawet prawo mówi, że osoby pozostające we wspólnym gospodarstwie domowym są
          sobie równe. Pieniądze są wspólne bez względu na to kto je zarabia i każdy ma
          takie same prawa do decydowania o wydatkach. A przemoc ekonomiczna jest
          przestępstwem.
          • kocia_noga Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 10:15
            Różnie być może i bywa, w artykule IMO chodzi o to, że do takiej
            sytuacji mozna doprowadzić, choćby się nie chciało i nie jest tak,
            że problem pojawia sie z dnia na dzień; to się dzieje stopniowo,
            stopniowo człowiek żegna się z poczuciem wartości, odwagą i innymi
            dobrami. A poradnie sa dla tych, co się w takim położeniu
            znalazły/znaleźli, a artykuły dla tych samych - żeby wiedziały, że
            mogą i gdzie szukać pomocy amen.
            • claratrueba Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 10:37
              Można doprowadzić, oczywiście. Może to być droga, kiedy celem małżeństwa jest
              jak w dowcipie zdobycie trzech ulubionych zwierząt kobiety- norek w szafie,
              Jaguara w garażu i osła, który na to wszystko będzie tyrał. Może być tak, że
              zawód kiepsko płatny więc rezygnuje się z pracy "bo wystarcza". Bo w domu dużo
              zajęć. Ale zawsze dokonuje się wyboru "zdaję się na cudzą łaskę" i Bożą łaskę
              też- choroba, śmierć, rozwód. Chociaż ta ostatnia ewentualność to "finansowo
              pasuje" o ile nie ma intercyzy, pół majątku dla kogoś, kto nie dołożył ani złotówki.
              • bertrada Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 11:13
                Na tej samej zasadzie można stwierdzić, że prostytutki same są sobie winne, bo
                wiedziały na co się decydują. Na pierwszy rzut oka też można powiedzieć, że
                część z nich przejechała się na własnym cwaniactwie i chęci łatwego zysku. Po
                prostu ludzie, zwłaszcza młodzi i niedoświadczeni, żyją złudzeniami i mają dość
                mocno ograniczoną zdolność realnej oceny sytuacji. Tak jak na pierwszy rzut oka
                wydaje się, że praca prostytutki jest łatwa lekka i przyjemna, tak też życie
                żony bogatego męża wydaje się być sielankowe. A potem jak życie już zweryfikuje
                te wyobrażenia, to na zmiany albo jest za późno, albo wyplątanie się z tej
                sytuacji jest ponad siły i możliwość delikwentki.
                Przecież jakby takie dziewczę pomyślało logicznie to od razu by zauważyło, że
                facet, który był na tyle szczwany żeby dorobić się majątku, będzie też na tyle
                szczwany, żeby nie dać się wykorzystać jakiejś ubogiej pannie. Jak ma kasę i
                władzę, to najprawdopodobniej jest bezwzględnym chamem, który po trupach idzie
                do celu. A jak tak, to swoich bliskich będzie też traktował przedmiotowo i z buta.
        • six_a Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 11:38
          to utrzymanie nie jest takie oczywiste w sytuacji, gdy utrzymujący płaci, a
          utrzymywany wykonuje za to określone świadczenia - i tak to najczęściej wygląda.
          a przekonanie o władzy w takiej sytuacji jest jak najbardziej fikcyjne i prostą
          ścieżką prowadzi do przemocy psychicznej.
          • kocia_noga Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 11:55
            Dodam jeszcze, że władza demoralizuje wszystkich ludzi oprócz
            świętych. Naczytałam się swojego czasu opowieści na różnych forach o
            Misiu, co był prawdziwym przyjacielem, a jak pojawiła się Julka,
            Patryczek i Zuzia, okazał się nieprzyjemnym tyranem "płacę i
            wymagam". I to wszystko przez te 6 lat urlopu i 3 porody.
            • bene_gesserit Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 12:05
              A jedna z przyczyn takiego obrotu spraw jest tradycyjny model
              rodziny, w ktorej to on zarabia, a ona obrządza. Kiedy z dwoch
              pensji przejda na jedna, pojawia sie dzieci, jego latwo moze dopasc
              potworny stres i ogromne skapstwo, i idaca za nimi nadgorliwosc w
              kontrolowaniu wydatkow - a stad juz prosta droga. On bowiem wie, ze
              jesli pieniadze, ktore przynosi do domu zostana ocenione jako zbyt
              male (albo, co nie daj Bog, okaza sie za male), on - zywiciel -
              skompromituje sie jako ojciec, maz i prawdziwy mezczyzna.
              Imo czesto ten atak wynika (przynajmniej na poczatku) ze strachu
              przed utrata tozsamosci. Podlosci uczy sie pozniej.
              • claratrueba Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 12:38
                W przeciwieństwie do Iranu, my możemy sobie model wybrać. I męża i sposób na
                życie. A jak sie wybrało źle to można albo próbowac to zmienić albo użalać sie
                nad sobą, co wiele osób wybiera. Ale słowo wybór jest tu kluczowe. Ostatnio
                dokonałam bardzo złych wyborów i to kilku- wybrałam pospiech i wiarę, że
                skrzynki z fotoradarami są puste. Bardzo proszę o dużą dolę współczucia, tym
                większą, że ja go dla siebie nie mam- gnałaś babo jak głupia to teraz będziesz
                jeździć z przepisowa prędkością albo wylądujesz na kursie. A może powinnam mieć
                pretensje do losu? Przecież tylu się udaje! I mnie, prawdę mówiąc nie raz się
                upiekło. A nie zrobiłam nic złego- na niemieckiej autostradzie byłaby to
                akceptowana prędkość. Płacę za lekkomyślność- jak te osoby. Za to zawsze się
                płaci, kwestia czasu.
                • bene_gesserit Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 12:53
                  claratrueba napisała:

                  > W przeciwieństwie do Iranu, my możemy sobie model wybrać. I męża
                  i sposób na
                  > życie. A jak sie wybrało źle to można albo próbowac to zmienić
                  albo użalać sie
                  > nad sobą, co wiele osób wybiera. Ale słowo wybór jest tu
                  kluczowe. Ostatnio
                  > dokonałam bardzo złych wyborów i to kilku- wybrałam pospiech i
                  wiarę, że
                  > skrzynki z fotoradarami są puste. Bardzo proszę o dużą dolę
                  współczucia, tym
                  > większą, że ja go dla siebie nie mam- gnałaś babo jak głupia to
                  teraz będziesz
                  > jeździć z przepisowa prędkością albo wylądujesz na kursie. A może
                  powinnam mieć
                  > pretensje do losu? Przecież tylu się udaje! I mnie, prawdę mówiąc
                  nie raz się
                  > upiekło. A nie zrobiłam nic złego- na niemieckiej autostradzie
                  byłaby to
                  > akceptowana prędkość. Płacę za lekkomyślność- jak te osoby. Za to
                  zawsze się
                  > płaci, kwestia czasu.

                  Imo dosc naiwne jest sadzic, ze ludzie sie nie zmieniaja.
                  Zreszta - wiekszosc malzenstw zawieranych jest przed 30tka, a do
                  tego wieku ludzie sie w najwyrazniejszy sposob formuja. Chociaz
                  oczywiscie _nie_ma_gwarancji_, ze ktos, kto w wieku lat 30 ma
                  dominujace cechy A, B i C, bedzie je mial (i w takim samym stopniu)
                  w wielu lat 40tu, 50ciu, 60ciu. Potwierdzaja to liczne badania
                  psycholo. Kazda szkola psychologiczna te zmiany uwzglednia w swoich
                  teoriach. Kazda cecha ewoluuje.

                  Nikt nas nie uczy trafnosci psychologicznych obserwacji. Czy to
                  znaczy, ze ktos, kto pare niepokojacych sygnalow w zachowaniu
                  partnera przed slubem zlozyl na karb jego 'zlego dnia', obnizonego
                  cisnienia czy czegotam _sam_ wybiera eskalacje tychze zachowan,
                  poniewierke i przemoc po slubie? Ejze. Czy oznacza to takze, ze
                  ktos, czyim wyborem kierowaly motywy utajone (klasyczny przyklad
                  corki alkoholika, ktora wiaze sie z ostro pijacym mezczyzna,
                  ktorego planuje 'uratowac' przed nalogiem, jak jej sie nie
                  udalo 'uratowac' taty) powinna cierpiec do konca zycia i nie nalezy
                  jej sie wspolczucie i pomoc? Ona nie jest ofiara?

                  Nie mowiac juz o najsmutniejszych przypadkach - psychopatach
                  zwyczajnych. Ci potrafia sie kryc w sposob perfekcyjny, a
                  pofolgowac sobie dopiero wtedy, kiedy moga, w wyrafinowany sposob
                  powoli osaczajac ofiare tak, ze w koncu nie moze sie ruszyc.
                • six_a Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 14:15
                  nie bardzo jest co porównywać: mniej więcej wiesz, co grozi za przekroczenie
                  prędkości, o ile oczywiście nie kupiłaś prawa jazdy razem z samochodem. a o tym,
                  czym grozi zły wybór partnera, nie przeczytasz w kodeksie, nie dowiesz się od
                  koleżanki, bo nie poślubisz jej męża, tylko niestety przeżyjesz własnej skórze.
                  a nawet gdybyś przypadkiem pozjadała wszystkie rozumy i poradniki o toksycznej
                  miłości, to i tak uznasz, że ten twój partner nijak nie pasuje do opisu. taka
                  ludzka natura.

                  i nie jesteś jedyną, która dostała mandat i nie użala się nad sobą. i nie
                  płacisz za lekkomyślność, bo wcale nie musisz być lekkomyślna, przekraczając
                  jakiś tam przepis. a jeśli uważasz, że płacisz jak inne osoby, to nie jesteś od
                  nich w niczym lepsza, bo też miałaś "wybór":), więc w ogóle nie wiem, o jakie
                  "w przeciwieństwie do iranu" Ci chodzi.
                • bertrada Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 16:24
                  A nie przyszło Ci do głowy, że za mąż wychodzą zazwyczaj bardzo młode kobiety,
                  prawie dzieci. A w tym wieku człowiek zazwyczaj nie jest ani dość mądry ani dość
                  szczwany, żeby wiedzieć czym grozi małżeństwo ani na co zwracać uwagę przy
                  wyborze partnera. Zwłaszcza, że nadal panuje trend, żeby mieć męża za wszelką
                  cenę a najlepiej bogatego i zaradnego życiowo. I nikt nie uczy kobiet
                  racjonalnego podejścia do sprawy. A w momencie jak same wszystkiego się nauczą,
                  to na zmiany jest już za późno.
                • ja.sinner Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 18:04
                  > Płacę za lekkomyślność- jak te osoby. Za to zawsze się
                  > płaci, kwestia czasu.

                  Takie cechy charaktru masz z kodu genetycznego, z wychowania czy z
                  niewiadomo skad?
                  Zakladam, ze jestes mloda osoba, swiadoma i odpowiedzialna.
                  Czy masz doswiadczenie w omawianym temacie czy tylko teorie i
                  zalozenia jak ma wygladac Twoje zycie?
                  W zwiazkach z przemoca znajduja sie osoby, ktore zazwyczaj wyniosly
                  z domu bycie ofiara lub bycie "oprawca". Mlody mezczyzna bierze
                  wzorce zachowan od ojca, mimo ze czesto go nienawidzi za zle
                  traktowanie matki, ale podswiadomie zachowuje sie podobnie.
                  Kobiety podobnie.
                  Gdyby to wszystko bylo takie proste nie istnialby problem.
    • antyswolocz Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 17:27
      bene_gesserit napisała:

      > Sprawcami przemocy ekonomicznej najczęściej są osoby z dużą
      > potrzebą poczucia władzy i sprawowania kontroli nad innymi. Chociaż
      > coraz częściej ofiarami przemocy ekonomicznej stają się mężczyźni,
      > to wciąż jednak zdecydowana ich większość to kobiety. Po pierwsze
      > mężczyźni wciąż lepiej zarabiają, a poza tym nadal społecznie jest
      > bardziej akceptowane i przyjęte, że to kobieta zajmuje się dziećmi –
      > w okresie urlopu wychowawczego może więc mieć ograniczony dostęp
      > do dodatkowych funduszy.<<
      >>
      >>
      Czyli wszystko sprowadza sie do - kto trzyma kase.
      No moze nie wszystko, gdyz sa ludzie dla ktorych nie ma znaczenia kto bo zawsze
      trzymaja razem i nigdy nie palna gafy mogacej sprawic przykrosc
      partnerce/partnerowi. Malzenstwa partnerskie bez przewag mozna oczywiscie
      zlecac, ale naiwnoscia byloby oczekiwanie urzeczywistniania sie ich na wieksza
      skale. Jesli juz pary dobieraja sie to takze pod katem charakteru, z wlaczeniem
      zaradnosci ekonomicznej. Ci zaradni raczej nigdy nie stworza partnerskiego
      malzenstwa bez przewag.
      • siegfriedswaelderin Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 18:53
        antyswolocz napisał:
        > Jesli juz pary dobieraja sie to takze pod katem charakteru, z wlaczeniem
        zaradnosci ekonomicznej. Ci zaradni raczej nigdy nie stworza partnerskiego
        malzenstwa bez przewag.

        Czyli twierdzisz, że dwójka "zaradnych", gdzie jedno jest tak samo zaradne jak
        drugie, nie ma szansy na takie partnerstwo?
        Chyba że masz na myśli tzw. przyciąganie się przeciwieństw.
        • antyswolocz Re: Przemoc ekonomiczna 25.03.09, 21:22
          siegfriedswaelderin napisała:
          >
          > Czyli twierdzisz, że dwójka "zaradnych", gdzie jedno jest tak samo zaradne jak
          drugie, nie ma szansy na takie partnerstwo?
          Chyba że masz na myśli tzw. przyciąganie się przeciwieństw.
          ====
          Przepraszam ale powinienem byl ujac zaradnosc w cudzyslow. Pod zaradnych wciagam
          takze ambicje, kompetytywnosc, czy nastawienie sukces w kategoriach materialnych.

          Jesli dwojka ludzi o wym. cechach dobierze sie w zwiazek to oczekiwalbym
          ciaglego tarcia. Sukces jednego z nich nie jest jednoczesnie radoscia dla
          drugiego, lecz odbierany jest czesto przez drugie jako z zazdroscia konkurenta.
          Ma miejsce ciagla przepychanka majaca na celu podkreslenie wlasnego JA.
          Gdy jedno ma akurat wyraznie lepsza pozycje (wyraznie lepsze zarobki)
          najprawdopodobniej stanie sie strona dominujaca i wymagajaca. Prawo do decyzji
          zwiazanych z finansami (wydatkami) postrzegane jest czesto poprzez pryzmat
          dochodow.

          Pary malzenskie ktore nie przykladaja wagi do tego kto ile, a wzajemnie traktuja
          sie jak rownych we wszystkim partnerow, oraz ciesza z sukcesow tego drugiego,
          nigdy nie sa uwiklane w spory o wydatki oraz zwiazane z wysokoscia dochodow.
          Zadna ze stron nie musi szukac satysfakcji w przewagach - przewagi takie nie sa
          nikomu potrzebne. W ukladach partnerskich nie ma strony dominujacej, przy czym
          partnerstwo wzgledem kasy wypracowywane zostaje we wspolnym myciu garow,
          sprzataniu, praniu, szykowaniu posilkow, zakupach... Ono nie przychodzi samo.
            • claratrueba Re: Przemoc ekonomiczna 26.03.09, 08:49
              Zdrowy, idealny układ kształtuje sie przez lata i wymaga odwagi i mądrości- jak
              wszystko w życiu. Mam za sobą prawie 20 lat udanego (bardzo) małżeństwa. Pewnie
              dlatego widzę sprawy inaczej niż większość z Was. W momencie "welon na głowie'
              (moja była tez młoda- 23 i niezbyt mądra) nic nie jest postanowione raz na
              zawsze. Zna się tę druga połówkę raz lepiej raz gorzej.I przyjmuje sie albo
              postawę "to jest nadal moje życie"- nie rezygnuje z własnych ambicji, planów,
              pasji itd. albo przyjmuje się postawę "dodatku go kogoś". Jeśli wybrało się
              ewidentnie źle- tyrana trzeba mieć odwagę się rozstać, trudno. To nie jest łatwe
              jeśli nie ma się wykształcenia, dobrego zawodu, dochodów. Ale nie jest
              niemożliwe. Trzeba te konieczne rzeczy zdobyć, albo godzić sie na czyjąś
              tyranię. Tu nikt nie pomoże poza psychologiem, ale jeszcze trzeba do niego iść.
              Jesli wybrało się dobrze ale wizje związku różnią sie od siebie- trzeba szukać
              złotego środka. Tu nie o przewagę chodzi ale akceptowanie odmienności. A o to
              trzeba walczyć, niestety. Od pocztku, nie wtedy kiedy już sie wszystko wali.
              • bene_gesserit Re: Przemoc ekonomiczna 26.03.09, 11:50
                Rady tyle warte, co 'wez sie w garsc' gromko wyhuczane nad glowa
                osoby, pograzonej w depresji.

                Ty masz cudowne malzenstwo, chociaz wyszlas za maz mlodo. Inne -
                skoro nie - 'powinny' to, 'musza' tamto. 'Nie maja chleba? Niech
                jedza ciastka!'.
              • six_a Re: Przemoc ekonomiczna 29.03.09, 15:25
                no marcinkiewicz miał na pewno i zdrowy, i idealny. przynajmniej też tak mówił,
                jeszcze całkiem niedawno. czyli powiedzieć można wszystko, niestety mówienie nie
                jest gwarancją, że tak właśnie będzie, jak się to ślicznie opisuje.
    • bertrada Re: Przemoc ekonomiczna 26.03.09, 14:29
      Przemoc ekonomiczna to najczęściej wstęp do wszelkiej innej przemocy. Tak mnie
      natchnął do tej myśli wątek z wysokich obcasów o molestowaniu i przemocy rodzinnej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=93051476
      Po prostu nie można dopuścić do tego, żeby ktoś miał znaczącą przewagę nad
      pozostałymi członkami rodziny. Człowiek to taka bestia, że jak tylko ma taką
      możliwość to zmieni się w potwora. Niejedne badania socjologiczne to potwierdziły.
      I kobiety od najmłodszych lat powinny być uświadamiane czym grozi wychodzenie za
      mąż dla pieniędzy i pozycji społecznej. I to, że kopciuszek wyszedł za księcia i
      żyli długo i szczęśliwie to naprawdę tylko bajka.
      A póki co to jeszcze wiele młodych kobiet marzy o tym, że jakiś milioner się
      nimi zainteresuje i wierzy, że potem to będą tylko leżeć, pachnieć a pan mąż
      będzie je zasypywał prezentami i bezkrytycznie miłował przez resztę wieczności.
        • bertrada Re: Przemoc ekonomiczna 26.03.09, 14:48
          Bo to nie tylko o pieniądze się rozchodzi. Chodzi również o pozycję społeczną,
          zaradność życiową, itp.
          Większość kobiet ma od urodzenia wtłoczoną do głowy oczywistą oczywistość, że
          mężczyzna musi zarabiać i dbać o finanse i pozycję rodziny. I ta większość
          kobiet mniej lub bardziej świadomie szuka partnera, który będzie w stanie temu
          sprostać. I nie musi być to od razu ktoś stary i bogaty. Może to być jakiś
          młody, operatywny i zaradny życiowo rówieśnik. ;)
          • sabinac-0 Re: Przemoc ekonomiczna 29.03.09, 21:51
            Tak to czytam i czytam i mam w glowie metlik. Zaczelam sie nawet czuc jak
            sprawczyni przemocy.
            Od dwoch lat moj maz nie ma pracy za to ja zasuwam na dwa etaty i zarabiam
            bardzo dobrze. Maz zajmuje sie domem i dzieckiem co zreszta wychodzi mu nie
            najgorzej. Niczego nam nie brakuje ale kilka miesiecy temu przeszlismy ostry kryzys.
            Maz nasluchal sie, od innych mezczyzn oczywiscie, tekstow w stylu "prawdziwy
            mezczyzna przynosi pieniadze a nie zasuwa z odkurzaczem" i zaczal miec
            kompleksy. W tym czasie ja czulam sie przeciazona praca i wsciekalam sie jak
            wracajac z pracy zdarzalo mi sie zastac balagan w domu lub jak maz, ktoremu co
            miesiac przelewam pewna kwote na konto, skarzyl sie ze skonczyla mu sie kasa.
            Od mezczyzn nieraz nasluchalam sie ze "taki maz co nie zarabia to pasozyt". Ja
            mojego meza wcale nie uwazam za pasozyta bo dzieki temu ze zdejmuje ze mnie
            obowiazki domowe moge laczyc prace z doksztalcaniem sie.
            Maz oskarzal mnie ze "nie daje mu pracowac" bo mial oferte pracy ktora wymagala
            dlugiego wyjazdu, akurat jak ja mialam nawciskane dyzurow ile wlezie i nie
            moglabym zajac sie synem a dochod z jego pracy nie skompensowalby kosztow
            wynajecia kogos do pilnowania dziecka. Uznalam to za bezsensowne, maz w koncu
            nie wzial tej roboty ale mial do mnie zal ze "nie pozwalam mu byc mezczyzna".
            To po co w koncu mezczyznie praca - dla dobra rodziny czy aby udowodnic swoja
            meskosc? Czy meskosc polega tylko na zarabianiu kasy?
            Jakos zesmy przez to przeszli ale teraz sie zastanawiam czy ten kryzys to byl
            efekt sily stereotypu w nas i czy byla w tym przemoc ekonomiczna z mojej strony?
            W sytuacji bezrobocia i ekonomicznej zaleznosci od zony chyba najwiekszym
            wrogiem mezczyzny sa inni mezczyzni, czesto o wiele mniej warci ale uwazajacy
            sie za supermenow bo "przynosza kase i rzadza".
      • claratrueba Re: Przemoc ekonomiczna 30.03.09, 13:41
        Rady tyle warte, co 'wez sie w garsc' gromko wyhuczane nad glowa
        osoby, pograzonej w depresji.

        Takim osobom polecam psychiatrę. Bardzo dobrego.
        Ty masz cudowne malzenstwo, chociaz wyszlas za maz mlodo. Inne -
        skoro nie - 'powinny' to, 'musza' tamto. 'Nie maja chleba? Niech
        jedza ciastka!'.

        Ja niestety, bene, tylko przyczyn potrafię szukać i rady dawać. Taki defekt
        osobowości, że nie potrafię się bezproduktywnie użalać nad sobą i innymi. I
        zdarza mi się usłyszeć "niby wszyscy mi współczuli ale pomogła tylko pani". Więc
        się nie zmienię. cytat z Marii Antoniny niezbyt zrozumiały- ta miła panienka
        dostała wszystko od losu. Ja- bardzo niewiele. Co bardzo wkurza tych, którzy na
        swoje "ty to miałaś szczęście" dostają pytanie "a właściwie kiedy?" bo okazuje
        sie, że od wielu z nich miałam go zdecydowanie mniej. Pracy więcej.
    • lykka1 Re: Przemoc ekonomiczna 30.03.09, 20:52
      nie napisze nic nowego na temat przemocy ekonomicznej. chyba kazdy
      wie, o co chodzi. chcialam tylko wspomniec, ze znam osobiscie osoby,
      ktore padly jej ofiara - i nie spotkalam takiej, ktora by to dluzej
      wytrzymala.

      dla normalnej kobiety, wydaje mi sie, ze dla normalnego faceta
      rowniez, niemoznosc dysponowania chocby niewielka suma wedlug
      wlasnego widzimisie to zdumiewajaco silny bodziec do konstruktywnych
      przemyslen na temat sensu zwiazku.

      im wczesniej sie czlowiek od niego uwolni, tym lepiej. i nawet
      najbardziej zastraszone, uzaleznione i niezdolne do dzialania osoby
      wydaja sie to pojmowac. na szczescie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka