Gość: Cenzor (tad)
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
30.12.03, 18:13
Zula poprosiła mnie ostatnio, bym polecił jej coś do czytania. Chętnie to
zrobiłem, natychmiast jednak pomyślałem, że powinienem zrobić coś jescze.
Otóż, jak wiadomo pełno jest na świecie książek szkodliwych, zwłaszcza dla
kobiet, które nie podchodzą do zagadnień intelektualnych z dystansem, jaki
cechuje mężczyzn. Dawniej sprawami tego rodzaju zajmował się czy to ojciec,
czy to brat, czy wreszcie mąż. Dbali oni, by kobiety, powieżone ich opiece
obcowały tylko z wartościową literaturą, niestety dziś mężczyźni lekceważą
swoje obowiązki, i nieodpowiednie książki zbyt często psują niewinne kobiece
umysły. Dlatego postanowiłem ostrzegać czytelniczki przed pewnymi tytułami.
Uruchamiam niniejszym Indeks, na którym znajdą się książki nieodpowiednie dla
kobiet. Oto część pierwsza:
Kinga Dunin - Karoca z dyni (książka miejscami interesująca. Chodzi o te
miejsca, w których autorka streszcza cudze myśli. Nietety w kilku miejscach
zamieszcza własne przemyślenia. Bez ocenzurowania tylko dla wyrobionych
czytelniczek)
Agnieszka Graff - Świat bez kobiet (książka ta właściwie jest zbyt głupia,
by być niebezpieczną, umieszczam ją jednak na indeksie, może bowiem - mimo
wszystko - zwodzić szczególnie naiwne czytelniczki)
Rosemarie Putnam Tong - Myśl feministyczna (przez długi czas książka
posiadała imprimatur, co więcej polecałem ją wszystkim feministkom
intuicyjnym, jako najlepszy środek na wyleczenie ich przypadłości. W swej
naiwności sądziłem, że każdy człowiek niezależnie od swej płci zapoznawszy
się z tym zbiorem nie będzie chciał mieć więcej z "myślą" feministyczną do
czynienia. Zmieniłem zdanie, ponieważ Barbinator oświadczyła, że ksiązkę
przeczytała i nie uważa, że nie odstraszyła jej ona od feminizmu. Co prawda,
o ile pamiętam, gdy miałem ochotę porozmawiać o tym "głębiej" Barbinator
zaczęła kręcić, ale - mimo wszystko - cofam imprimatur dla "Myśli
feministycznej", przynajniej do czasu dokładnego wyjaśnienia jak to z
Barbinator było)
Simone de Beauvoir - Druga płeć(nudne jak flaki z olejem "upłciowione"
popłuczyny po Sartrze pióra jego kochanki. Pisane zdaje się w czasach, gdy -
jak zaświadczyła w swoim dzienniku autorka - "ostro pili", co zresztą da się
łatwo zauważyć w trakcie lektury. Trudno co prawda spodziewać się, by ta
ramota robiła dziś jeszcze na kimś wrażenie, umieszczam ją jednak na Indeksie
przez ostrożność)
koniec cz.I
Uwaga:
Gdyby jakaś czytelniczka miała wątpliwości co do szkodliwości jakiegoś
tytułu, który zamierza przeczytać - służę radą (o ile oczywiście będę
wiedział coś o danej książce)