Witajcie.
Od jakiegoś czasu mam dość dziwny problem - nie mogę jeść.
Jestem głodna, ściska mnie w żołądku, brzuch mi burczy i CZUJĘ, że zjadłabym coś, chcę jeść, ale kiedy już staję przed lodówką - nie jem, mimo głodu. Mam jakąś blokadę na jedzenie, które mam w domu (albo raczej - którego nie mam - mieszkam z rodzicami jeszcze, zaczęłam studia i jeszcze się nie wyprowadziłam, a w lodówce często albo nie ma nic, albo jest ich jedzenie, tj. jakiś boczek, kiełbasy i schaby ohyda) i w efekcie jem tylko mleko z płatkami.
To jest naprawdę dziwne, bo nie mam problemu żadnego z jedzeniem na mieście (prócz oczywiście finansowego

, a w domu nic nie chcę jeść, nawet jak sobie zrobię dzień wcześniej zakupy.
Zdecydowałam się napisać, bo to kolejny raz jest tak, że wczoraj jadłam tylko mleko z płatkami po południu i od tego czasu nie miałam w ustach nic.
Od razu mówię, że nie mam żadnych zaburzeń typu anoreksja czy bulimia, bo ja chcę jeść, ale nic mi nie smakuje.

Może to też jakiś problem psychiczny, dodam, ze w domu mam dziwną sytuację rodzinną.
Proszę, pomóżcie mi, jeśli możecie.