Dodaj do ulubionych

Streptococcus agalactiae - antybiotych dopochwowo

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.10, 17:07
Dziewczyny zamierzam pójść do ginekologa po antybiotyk dopochwowy zrobiony z dalacinu c + nestatyna, piszę to do kobiet które miały lub mają obecna bakterię streptococcus agalactiae w pochwie. Bo zastanawiam się jaką dawkę lekarze wam przepisali 300 mg czy 600 mg na dobę?
Obserwuj wątek
    • aaaniula Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 03.11.10, 18:20
      nystatyna (nie nestatyna) jest przeciwgrzybicza. Po co więc w globulkach na infekcję bakteryjną?? Masz zakażenie współistniejące?? Zresztą o dawce i leczeniu decyduje lekarz i myślę, że możesz zostać źle odebrana przez ginekologa, jeśli pójdziesz do niego z gotową "receptą". Nie mówię tego złośliwe, wiem jak jest...
      • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.10, 18:40
        Nystatyna sie daje ochronnie , żeby nie nabawić sie grzybicy. A to leczenie jest stosowane bardzo często, więc liczę na to że jakaś dziwczyna była już tak leczona i odpowie.
        • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 05.11.10, 09:55
          Nie chcę Cię martwić, ale ta bakteria jest cięzka do wytępienia sad i daj sobie spokój z tą nystatyną. Wyjałowisz pochwę, a bakteria i tak pozostanie. W przypadku tej bakteri nosicielką jest sie do końca zycia, i nawet jak udaje sie wyleczyć ona później wraca. Ja sie lecze już od marca, wzięłam większosć antybiotyków z antybiogramu + masę innych leków dopochwowych, mnóstwo środkow naturalnych + odpowiednia dieta i niestety nic nie pomogło. Życzę Ci powodzenia, ale rzadko komu udaje się z niej wyleczyć na zawsze...
    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.10, 17:48
      Sare_nka to że Tobie się nie udało wyleczyć tej bakterii wcale nie oznacza że mnie się nie uda, ja narazie brałam tylko jeden antybiotyk doustnie, teraz zastosuje globułki dopochwowo i się zobaczy.
      • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 13.11.10, 15:51
        Efakt prawdodpodobnie bedzie taki, ze na chwile Ci pomoze, a po kilku dniach bedziesz miala nawrot bakterii i grzybow ze zdwojona sila plss wyjalowiona, podrazniona i bezbronna na wszelkie infekcje sluzowka. Oto typowe skutki tradycyjnego leczenia.

        No ale probuj, moze zdarzy sie jakis cud, czego Ci zycze. Daj znac co do efektow. Pozdrawiam!
        • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.10, 18:49
          A jak Ty leczysz? Bo ja leczę się już ostatni raz, bo skoro drugi antybiotyk nie pomaga z antybiogramu to i 3 nie pomoże. Pierwszy brałam doustnie bo miałam też e. colli w pęcherzu , więc musiałam, a teraz mam globułki z erytromycyny i nystatyny i nawet biorąc je czuje że tam nie jest "czysto", ciągle mam taki hmm glonkowaty zapach. Teraz będę stawiała na witaminy ew. propolis w globułkach to w końcu tylko witaminki. Może samo minie, czytałam o samouleczniach...
          • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 15.11.10, 09:23
            Marysia z propolisem bądź ostrożna, mi bardzo podrażnił śluzówkę, no i pomógł tylko na chwilkę. Jedyny antybiotyk, który mi pomógł to monural (który jest przepisywany na faecalisa) Po nim 2 tygodnie miałam całkowity spokój, niestety później uderzył ze zdwojona siłą. Jak już planujesz na coś postawić to postaw na leki wspomagające odporność, same witaminy w tabletkach niewiele dadzą. Ja po intensywnych 10 miesiącach leczenia widzę, że to wszystko pomaga doraźnie. Udało mi się zbić wzrost z bardzo obfitego na skąpy, ale nie wiem na jak długo. Życzę powodzenia w leczeniu.
            • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 11:01
              Sar_enka a jaki podnosisz odporność? U mnie z tym jest problem, bo ja nie wszystko mogę, chciałam srebro k. ale lekarz mi zabronił, bo jestem po przebytym nowotworze i to mogłoby go "ruszyć", nie wiem co lepsze czy Vikard, czy Propolis ( doustny) , czy olej z wiesiołka. A probiotyki dopochwowe? Co o nich myslisz?
              • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 15.11.10, 12:44
                Mogę ci napisać co ja stosowałam na odporność, ale niestety nie jestem w stanie określić co obniżyło wzrost tego dziadostwa. Na pewno przyczynił się do tego monural. Oprócz tego brałam citrosept, czosnek forte, Vilcacora, echinacea rathiopharm, vit C, Vit B complex propolis, żuravit, mieszanki ziół wspomagające odporność. Oczywiście nie wszystko na raz i nie cały czas. Jak mi się jeszcze coś przypomni napiszę. Z naturalnych środków codziennie syrop z czosnku i z cebuli, dużo warzyw i owoców w tym pietruszki, naturalny sok z czarnej porzeczki. Jeżeli chodzi o probiotyki to te dopochwowe mnie podrażniały i mój stan się pogarszał. Doustnie brałam lacibios, quatrum, provag, trivagin z czego ten ostatni wydaje mi się najskuteczniejszy. Stosowałam też odpowiednią dietę zakwaszającą: 4 miesiące bez słodyczy, alkoholu, śmieciowego jedzenia itp., za to dużo warzyw, owoców, kefirów, itp i tak naprawdę nie widzę żadnego związku, ponieważ po zrobieniu posiewu wzrost dalej był bardzo obfity. Teraz przymierzam się do srebra koloidalnego ale w postaci irygacji. Ja też jestem po przebytym nowotworze o granicznej złośliwości, ale szczerze mówiąc ta bakteria bardziej działa na moją psychę niż ten nowotwór... Nie sądzę, żeby cokolwiek mogło mi jeszcze pomóc ... Spróbowałam już chyba wszystkiego oprócz autoszczepionki. Jaki masz wzrost?
                • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 15.11.10, 17:40
                  Sarenka, ja tez ma ta bakterie. Rok temu posiew z szyjki ja wykazal. I jeszcze inne. Z tym, ze ja mam dodatkow zapalenie przydatkow. Po porstu masakra sadsadsad
                  Tez stosuje leczenie naturalne. Sa chwilowe poprawy a pozniej znow nawrot. Ja tez wysiadam juz psychicznie. Prosze, daj znac czy srebro ci pomoglo i w ogole jak to u ciebie ewoluuje. mam nadzieje, ze ci pomoze! Tylko, jak sama wiesz, to zawsze dlugie leczenie.
                  A czy probowalas irygacji lub nasiadowek na przyklad vagosanem? Niektorzy bardzo polecaja nasiadowki.
                • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 18:06
                  Sar_enka szczerze odradzam srebro k. , melate po przebytym nowotworze nie są wskazane, a istnieją też inne"specyfiki". A upławy mam koszmarne, najśmieszniejsze jest to, że jak się nie leczyłam to było ok, poszłam do gina. cytologia mi nie wyszła i zaczeli mnie faszerować, po 4 m-c miałam dość i zrobiłam na własną ręke wymaz, tam miałam liczne bakterie streptococcus agalactiae, teraz wymazu już nie robie, bo też po co...sama widzę co się dzieje. Lekarka badała mi ostatnio stopień zakwaszenia na jakims pasku...hmm powinno być 4,5 ja miała 5 co wskazywało na infekcję bakteryjną.
                  • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 15.11.10, 18:24
                    Pogorszylo ci sie prawdopodobnie dlatego, ze antybiotyki i leki chemiczne wyjalowily ci pochwe, zniszczyly jej ecosystem i naturalna odpornosc. Dlatego "weteranki" problemu omijaja antybiotyki i chemie.
                    • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 15.11.10, 18:28
                      Dziewczyny, zalozylam taki temat. Moze ktos nam pomoze...

                      forum.gazeta.pl/forum/w,216,118744007,118744007,Paciorkowiec_w_drogach_rodnych_wyleczyl_ktos_Jak_.html
                      • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 18:41
                        W sumie wcześniej to nie były antybiotyki, ale złe leczenie, dawali mi np Abotyl ( a to na odbudowę nadżerki) i gynalgin, w sumie po Abotylu tak ze mnie "cieknie". Antybiotyk doustny musiałam wziąźć gdyż wykryto u mnie bardzo liczne bakterie e-colli w pęcherzu, a wiadomo że nieleczone może prowadzić do zainfekowania nerek, na to Bioracef pomógł, więc zawsze to jednak jakiś mój mały sukces.
                        Teraz stawiam na witaminki propolis, olej z wiesiołka, vicard, jogurty. Słodyczy nie odstawiłam , ograniczyłam tylko, cukry też są w organizmie potrzebne.
                      • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 18:46
                        Chamommilla wiesz ja duzo o tym czytałam i dziewczyny antybiotykiem to wyleczyły, ale zazwyczaj za drugim razem, bo jeśli te dwa razy nie dały efektu to szanse malały, czytałam też o samouleczeniach, jedna pisała że brała 3 m-c olej z wiesiołka i po wymazie było czysto...ja teraz też zaczynam brać witaminki, żal mi tego srebra k. podobno dobre, choć ja mam internistkę , która uważa że jest przereklamowane, ja go i tak nie mogę , ale powiedziała, że nie mam czego żałować.
                        • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 15.11.10, 19:21
                          Olej z wiesiolka wyleczyl paciorkowca???

                          Mozesz podac jakies linki?
                        • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 15.11.10, 19:31
                          Cukry sa w organizmie potrzebne ale nie cukry..z cukru i slodyczy smile Ten sprzyja rozrostowi grzybow i bakterii.

                          • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 20:29
                            Jestem chuda jak tyczka, pozbawienie mnie słodkości to już jawny sadyzm :], nawet jak chorowałam na wrzody lekarz powiedział, że mnie nie może ich zakazać, nie ma sumienia , kazał tylko ograniczyć, przecież jeden batonik co 3 dni nikogo nie zabijesmile
                            Nie wiem czy mogę tutaj wklejac linki do innych forum, myśle że w jej przypadku chodziło o podniesienie odporności i w sumie nie ważne czym , byle było skuteczne. Znajde link i dam Ci na poczte. Tam dziewczyny bazuja głównie na czopkach z dalacin c + nystatyna, ja miałam z erytromycyną, bardzo skuteczna na paciorkowce, ale chyba bardziej przy anginach, niż te pochwy, swoją drogą to dziwne, że na antybiogramie jest to skuteczna , a nam nie pomaga.
                            • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 15.11.10, 22:07
                              Dziekuje za linka smile Ja tez tak mialam, ze podano mi antybio z antybiogramu i mnie nie wyleczyl sad Ja juz nie wiem co robic..

                              Co do slodyczy, to ja tez nie potrafie tak calkiem zrezygnowac. Ale ograniczam.
                              • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 16.11.10, 09:26
                                Cześć dziewczyny, niestety wczoraj nie miałam już dostępu do neta, ale dzisiaj jestem smile Jeśli chodzi o słodycze i inne cukry to na własnym przykładzie stwierdzam, że nie mają nic wspólnego z bakteriami. To w przypadku grzybów należy ich unikać. Ja stosowałam naprawdę ścisłą dietę bezcukrową + zdrowe odżywianie (chude mięso, warzywa, owoce z niską zawartością cukru itp, żadnych używek). W między czasie piłam dużo kefirów naturalnych i jogurtów. Do diety dołączyłam również inne środki wspomagające odporność, o których już pisałam wyżej i jedynym plusem tej diety była gładka cera i 4 kg mniej, co w moim przypadku nie wróży dobrze, bo i tak jestem chuda. Taką dietę sumiennie stosowałam 4 miesiące i niestety po zrobieniu posiewu wzrost był dalej bardzo obfity. Bardzo sie wkurzyłam, bo tyle wyrzeczeń na nic sad więc od lipca nomalnie jem, piję alkohol, jem słodycze i inne produkty z duża zawartością węglowodanów i po zrobieniu posiewu na początku listopada wyszedł wzrost skąpy. Dlatego uważam, że nie trzeba rezygnować ze słodyczy i innych pokus. Myslę, ze mi pomógł monural + irygacje z kwasu mlekowego, obniżył wzrost chociaz nie wiem na jak długo. Przyzwyczaiłam sie do myśli, ze muszę z tym żyć i na razie pociesza mnie fakt, ze upławy mi się zmniejszyły, bo wcześniej to wiecznie miałam powódź sad okropne to było. Najlepsze jest to, że tego monuralu nie miałam na antybiogramie i jest to antybiotyk, który przepisuje się na bakterię w drogach moczowych. Także same widzicie, że te antybiogramy tak naprawdę g..... są warte. Ja wzięłam prawie wszystkie antybiotyki z antybiogramu i one tylko pogorszyły mój stan. Tak jak pisałam wcześniej ja nie wierzę w żadne samouleczenie i po wizytach u najlepszych specjalistów pogodziłam sie z tym, że jak się ma to dziadostwo to zostaje się nosicielką do końca życia sad Marysiu co do srebra koloidalnego mi lekarz nie zabronił stosować dopochwowo, ale przy kolejnej wizycie zapytam dokładniej. Dziewczyny, a czy robiłyście badanie kału? Pasożyty często są przyczyną infekcji dróg rodnych kobiety. Choroby takie jak owsica, badź wywołane przez inne pasożyty często przebiegają bezobjawowo. Znajome z innego forum porobiły te badania i pomimo, że nie miały żadnych ale to żadnych objawów pasożytów wyszły im owsica lub lamblie w kale. Ja przymierzam się do takich badań. Myślę, że warto wykluczyć wszystkie przyczyny. Ja tez już mam dosyć tej bakteri sad Dajcie znać jak coś wymyślicie.
                                • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 09:52
                                  Myślałam o badaniu kału, ale ostatnio mam taką nową dziwną internistkę, że aż strach ją o coś poprosić, ale trzeba będzie się przełamać. Jak poprosiłam o posiew z moczu to mi taką łaskę zrobiła...a wyszły mi bakterie e.colli.
                                  Ja czytałam, że dziewczynom pomagał furagin, też na drogi moczowe, może spróbuje, bo mam w domu.
                                  Diet nie umiem stosować, bo ja i tak mało jem, więc nie mogę jeszcze się dodatkowo ograniczać. Ale słodyczy jem mniej.
                                  • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 16.11.10, 10:13
                                    Marysia takie badanie nie jest drogie. Ja wszystkie posiewy robię prywatnie, bo niestety nie mam ani czasu ani ochoty prosić się od wiecznie nafochanych lekarzy.
                                    Furagin też stosowałam.... i nic sad Mój gin już rozkłada ręce jak mnie widzi. Bardzo chce ale nie wie jak mi pomóc, bo spróbowaliśmy już praktycznie wszystkiego, a faszerowanie mnie kolejnymi antybiotykami po prostu nie ma sensu sad
                                    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 10:57
                                      Co do badań to jestem innego zdania, pracuje, płace składki zdrowotne, więc to mi się należy, tym bardziej że jest to uzasadnione. Posiwu z pochwy nie zrobią państwowo to fakt, ale z moczu czy kału, to co innego, to się podciaga pod badania okresowe i nie chodzi tutaj o skąpstwo, ale jak mi się coś należy to czemu mam z tego nie korzystać. Ostatnio gin. dał mi receptę pełnopłatną na czopki, kosztowała 60 zł, może nie majątek, ale stosuję też inne leki na stałe i nie chcę zostawiać 3/4 wypłaty w aptece, poszłam i zarządałam recepyt refundowanej i w efekcie za te same czopki zapłaciłam 5 zł. Ja antybiotykami już się nie zamierzam faszerować, podjełam 2 próby i myśle że starczy, teraz stwiam na podniesienie odporności i zobaczymy co z tego wyniknie.
                                      A ja mam różnych ginekologów, jeden mówi że te bakterie ma 80 % kobiet, więc mam nie panikować, kazał tylko brać probiotyki, drugi że nie są one takie naturalne i trzeba leczyć i bądz tu mądryuncertain
                                      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 16.11.10, 11:19
                                        smile Ależ ja się z Tobą w pełni zgadzam co do badań smile Tylko, ze jak mam sie użerać i naczekać w państwowej przychodni to szlak mnie trafia... Godzina mojej pracy jest więcej warta niż te 25 zł wydane na posiew smile a co do zostawiania pieniędzy w aptece to lepiej się nie wypowiadam.... bo nóż mi sie w kieszeni otwiera jak oglądam stan mojego portfela po wyjściu.
                                        Jeżeli chodzi o samą bakterię to niestety jej obecność lub konieczność wykonywania posiewów jest kwestią sporną wśród lekarzy, którzy często bagatelizują problem albo mówią, ze pacjentka jest przewrażliwiona. Wkurza mnie takie podejscie. Ta bakteria jest bardzo niebezpieczna dla płodu i noworodka. Mam kilka koleżanek, które poroniły sad
                              • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 16.11.10, 09:34
                                chamomilla - vagosanu nie stosowałam. Jedyne irygacje, które robiłam to Tantum rosa i kwas mlekowy. Jeżeli chodzi o ewolucje u mnie smile to tak naprawdę nie jestem w stanie wykazać żadnej zależności pomiedzy tym co jem, biorę, stosuje itp. a moim stanem. Po prostu czasami jest raz lepiej raz gorzej. Po antybiotykach z antybiogramu mój stan się pogarszał. Kolejne cudowne środki wspomagające odporność działały doraźnie, po prostu było raz lepiej raz gorzej. Jedynie po monuralu mój stan sie na tyle poprawił, ze przez okrągłe 2 tyg. nie miałam żadnych upławów, pieczenie, swędzenia itp. Niestety moja radosć trwała krótko, po 2 tyg. paciorkowiec uderzył ze zdwojoną siłą sad Dlatego ciężko mi powiedzieć po czym jest lepiej.
                                Dziewczyny, a jaki u Was wyszedł wzrost???
                                • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 16.11.10, 12:48
                                  Sarenka, a teraz jaki jest twoj stan? jestes po Onuralu, przez chwile bylo dobrze a teraz paciorkowiec uderzyl ze zdwojaona sila? Czy tez teraz jest dobrze na skutek innych rzeczy? Jesli tak, to jakich???

                                  Podobno zwiazek miedzy cukrami i bakteria jest taki, ze cukry zycia grzyby a bakterie zywia sie produktami przemiany materii grzybow. Czytalam o przypadku gdy lekarz zliwkwidowal jakiejs kobiecie jakims zabiegiem grzyby i bakterie same sobie poszly bo nie mialy sie czym zywic. Co zas do posiewow to slyszalam rowniez o ich nierzetelnosci. Ktos kiedys zrobil 3 posiewy w tym samym czasei w roznych laboratoriach i w kazdym wybik byl inny. Dlatego jesli chce sie miec rzetelny wynik trzeb aisc do jakiegos dobrego labo. Mozliwe, ze wyniki, ktore mialas nie byly rzetelne..
                                  • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 16.11.10, 15:07
                                    chammomilla tak jak pisałam wyżej nie jestem do końca pewna po czym oprócz monuralu mi się poprawiło. Brałam te wszystkie specyfiki wzmacniające odporność w różnych odstępach czasowych, do tego zawsze miałam jakąś kurację antybiotyk lub inny lek dopochwowo. Tak naprawdę dopiero po monuralu upławy znacznie się z mniejszyły. Co do Twoich uwag na temat laboratorium to w pełni się zgadzam, z tym że jeżeli chodzi o mój przypadek to akurat wiem kiedy mam wzrost obfity a kiedy skąpy, widzę to choćby po takich delegliwościach jak upławy, pieczenie, świąd. Teraz poprawa jest widoczna. Chociaż wiem, że to podstępna bakteria. Tak jak pisałam wcześniej po zażyciu drugiej dawki monuralu wszelkie dolegliwości zniknęły, nie było kompletnie nic, żadnych ale to żadnych upławów świądu, pieczenia, po prostu nic. Takiego stanu nie pamiętam od lat. Niestety po 2 tyg. wszystko wróciło sad Po około miesiącu wzięłam kolejną dawkę monuralu, ale niestety efektów spektakularnych nie było. Od tego czasu jest tak samo, raz lepiej raz gorzej. Są dni, że upławy są niewielkie i nic mnie nie piecze, ale są i takie że wyć mi się chce. Wymaz robiłam niedawno i wzrost jest skąpy, tzn akurat w tych dniach dolegliwości były niewielkie. Ale czytałam dużo opinii że to podstępna bakteria. Teraz przymierzam się do tego badania kału, bo to może byc jakiś trop.
                                    • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 16.11.10, 15:23
                                      Podstepnosc tej bakterii polega moze na tym, ze wytwarza owe formy przetrwalnikowe, ktore aktywizuja sie, jak juz maja dogodniejsze warunki. Poza tym, moze nie zostala wytluczona do konca. jak tez widac, uodparnia sie bardzo szybko na antybiotyki. Dlatego - przyszlo mi to do glowy teraz, trzeba brac caly czas jakis lek, najlepiej roslinny, ktory bedzie ja trzymal w ryzach. Antybiotyku nie mozna niestety brac caly czas, bo niszczac odpornosc, czyni nas podatna na wtorne zakazenia.
                • Gość: ella Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.dynamic.chello.pl 23.08.11, 10:24
                  a może irygaje z pochodnej jodu, która "zabija wszystko", a potem odbudowa prawidłowej flory? na "jodynę" bakterie się nie uodparniają, w przeciwieństwie do antybiotyków.
                  myślę o tym: www.aptekarzwarszawski.pl/pv-jod-10-20-ml.html

                  a na prawidłową florę znalazłam dwie nowości: vaginorm i iladian - jedna z dodatkiem żurawiny, a druga z laktoferyną:
                  www.aptekarzwarszawski.pl/iladian-10-kaps-wzbogacony-probiotyk-ginekologiczny.html
                  www.leki-apteka.pl/vaginorm-forte-10-kaps-probiotyk-ginekologiczny-z-zurawina.html
                  • ten_typ_tak_ma Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 13.12.11, 23:59
                    podobno zakończono produkcję PV Jod. można go zastąpić Betadine w płynie? Niby główny składnik ten sam, ale nie mam teraz wgladu w ulotkę.

                    i jeszcze, czytuje się w necie dobre opinie o citrosepcie przy infekcjach/słabej odporności. teraz jest nowy "Cirosept Organic" Podobno ma lepszy smak - ktoś już testował?
    • Gość: gość Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 19:19
      globułki z kwasu bornego ( 3%)
    • Gość: gość Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 19:23

      W aptece mozna zrobic sobie globulki z kwasem bornym o nastepujacym skladzie:
      Acidi borici 0,6
      Ol. cacao q.s.
      M.f. glob.vag.
      D.t.d. No 24


      • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 16.11.10, 22:22
        Globulki z kwasu bornego dzialaja na paciorkowce???
        • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 19:34
          Też o tym czytałam ( kwasie bornym), dziewczyny leczył tak zarówno grzybiczne zapalenia jak i bakteryjne, ale silnie uszkadza nerki, więc nie wiem czy ryzykować, żeby był efekt trzeba brać minimum dwa tygodnie, a nawet do 3 miesięcy. Ja myślalam o roztworze bo przemywając nie "zostawiamy" tyle tego w sobie, co wkładając taką globułkę (tak mi się wydaje).
          A jeszcze wracając do oleju z wiesiołka, to czytałam że dziewczyny stosują go przy paciorkowcach, bo nawilża pochwę ( w końcu jest na poprawienie skóry).
          Ja się dzis zaopatrzyłam w propolis, provag, a na olej z wiesiolka przyjdzie czas po kuracji podnoszącej odporność ( bo wiadomo nie wszystko na raz).
    • Gość: ? Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 19:59
      Podnośić odporność, to podstawa, i nasz organizm sam zwalczy bakterie.
      • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 17:23
        Tak , to napewno i staram się jak mogę, jem owoce, warzywa, witaminki, probiotyki.
    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 12:12
      Byłam dziś u gina, nadal nie jest "czysto", ehh narazie mam to gdzieś, nie mam zamiaru się wyjaławiać, bo skoro erytromycyna nie pomogła, która jest idealna na paciorkowce, to już chyba żaden antybiotyk nie pomoże.
      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 25.11.10, 12:52
        Marysiu , nie chcę być złośliwa i pisać "a nie mówiłam", ale tak jak pisałam na początku to naprawdę bardzo ciężka bakteria do wyleczenia (tak jak zresztą inne paciorkowce). Szczerze mówiąc antybiotyki to chyba nienajlepsza droga, jednak z tego co czytałam na forach wielu kobietom udaje się wyleczyć z paciorkowców końską dawką antybiotyków. Mi też pomógł antybiotyk tzn. pomógł obniżyć wzrost kolonii (wcześniej bardzo długi okres czasu utrzymywał się wzrost bardzo obfity, teraz jest skąpy) a dla mnie to i tak już bardzo dużo. A na jakiej podstawie Twój lekarz stwierdził, że nie jest "czysto", bo jeżeli wizualnie to chyba nie tędy droga. Ja wcześniej chodziłam do gina, który 2 lata leczył mnie na grzybicę stwierdzoną "na oko", a okazało się, że to był paciorkowiec. Wracając do kwestii lekow na odporność ... to z własnego doświadczenia wiem, ze niestety te cuda nie pomagają przy wzroście obfitym. Z innych leków, które możesz wypróbować, a nie są antybiotykami to globulki propolisowe (nie pamiętam tylko czy już je próbowałaś) i betadine (o ile nie jesteś uczulona na jod). Spróbuj również citrosept, olejek pichtowy i vilcacora. Nie gwarantuje, że się wyleczysz, ale u mnie złagodziły objawy i być może przyczyniły sie do obniżenia wzrostu kolonii. Pozdrawiam.
        • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.10, 11:06
          Hmmm tak " na oko", wymaz miała robiony tylko raz, 2 miesiące temu. Jodu nie mogę, nie mam tarczycy więc mam zakaz, a o propolis myślałam, w sumie musze spróbować prosić teraz o wymaz z NFZ, choć wiem że ciężko o to bo lekarze wola tylko wypisywać leki. Teraz byłam u mega wybaczcie ale głupiej lekarki, poszłam do niej tylko dlatego że moge tam zrobić USG z NFZ. Przepisała mi Clotrimazol ( recepta już jest w koszu) :]
        • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 28.11.10, 22:49
          Sarenko, czy bralas te leki - olejek pichtowy, vilcacore i citrosept jednoczesnie?
    • luna15 Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 27.11.10, 11:51
      Streptococcus agalactiae- a po co to leczyć? Toż paciorkowiec nie szkodzi i nie daje żadnych objawów.
      Szkodliwy może być tylko podczas porodu dla błon śluzowych noworodka, wtedy podaje się antybiotyk.
      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 29.11.10, 08:50
        Chamomilla - przepraszam, ze dopiero teraz. Citrosept biorę praktycznie do teraz (z przerwami) i razem z nim zażywałam vilcacorę. Olejek pichtowy w innym czasie. Tak czy inaczej myślę, że można brać to razem, żadna reakcja alergiczna nie powinna mieć miejsca. Jednak jeśli nie jesteś pewna zasięgnij porady lekarza. Ja teraz przymierzam się znowu do olejku pichtowego i standardowo citroseptu. Mam jeszcze zamiar zaopatrzyć się w preparat z żurawiną i propolis dopochwowo. Przy kolejnej wizycie u lekarza poproszę o receptę na betadine i kwas mlekowy, który mi pomaga przy dolegliwościach takie jak świąd i pieczenie.
        Luna - wybacz, ale jak słyszę takie wypowiedzi to mi się nóż w kieszeni otwiera, nie wiem na ile Twoja wiedza dot. paciorkowców jest rozległa, ale z tego co widzę to chyba ty sama nie chorujesz. Otóż kochana powiem Ci, że i owszem paciorkowce dla kobiety nie są groźne i nie szkodzą, jednak bardzo często kobieta w ciąży nie jest w stanie nawet dotrwać do porodu. Akurat ten paciorkoweic bardzo często doprowadza do wczesnych poronień lub przedwczesnego porodu. A co do antybiotyku to naprawdę nie wygląda to wcale tak rożowo. Nie zawsze jest on podany kobiecie na czas, co często skutkuje sepsą. A wracajac do objawów to na tym polu już w ogóle nie mogę się z Tobą zgodzić. U mnie objawy są tak dokuczliwe, że naprawdę nikomu nie życzę tej bakterii.
        • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 29.11.10, 09:58
          Sarenko, widze, ze idziemy w podbnym kierunku i preferujemy podobny profil leczniczy smile Ja tez raczej stawiam na naturalne metody. A czy po ktoryms z tych preparatow zauwazylas wieksza poprawe?
          I jeszcze jedno: ja stosuje ecovag na zakwaszanie - to kapsulki dopochwowe. czy uwazasz ze kwas mlekowy jest lepszy?
          • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 29.11.10, 11:10
            chammomilla - jeżeli chodzi o ecovag to niestety nie jestem Ci w stanie odpowiedzieć na pytanie co jest lepsze ponieważ tego nie stosowałam, jedyne co wiem to to, że kwas mlekowy jest o wiele tańszy (5 zł za litrową butelkę). Tak czy inaczej mi pomagał tylko doraźnie, podobnie jak inne leki. Jedyne co pomogło w znaczący sposób to antybiotyk monural, obniżył wzrost kolonii do "skąpy". W między czasie brałam leki na odporność i probiotyki doustnie, które też brałam wcześniej i nic nie pomogło dopiero w połączeniu z monuralem dało jako taki rezultat. Po takim czasie leczenia jestem prawie pewna, że w przypadku tej bakterii i bardzo obfitego wzrostu same leki na odporność i probiotyki nie wystarczą sad Ja brałam już chyba wszystkie możliwe typu lactovaginal, lacibios, provag, quatrum i naprawdę pomimo prawidłowej flory bakteryjnej w pochwie, która teoretycznie powinna uniemożliwić wzrost kolonii paciorkowca w pochwie ten ostatni miał i ma się świetnie. Wg mnie probiotyki to wywalanie kasy w błoto (w momencie kiedy flora bakteryjna w pochwie jest prawidłowa). Piszę to oczywscie na swoim przykładzie.
            • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.10, 18:38
              Jak stosujesz kwas mlekowy?
            • Gość: lola Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.10, 21:40
              Wiesz, opinie są podzielone odnośnie paciorkowca, są ginekolodzy , którzy tego nie leczą, uważają że kobiety często mają tego typu schorzenie, inni leczą, pare razy , żeby nie było później na nich że nic w tym kierunku nie robili , a jeszcze inni faszerują kobiety jak królika doświadczalnego, ja osobiście jestem zwolenniczką tej drugiej grupy. Sarenka nie jesteś lekarzem, bazujesz na tym co piszą w internecie i na znanych publikacjach, sama zauważ że różnią się od siebie. Paciorkowca można niwelować, dla komfortu, dobrego samopoczucia, ale nie za wszelką cenę, bo stanie się to obsesją.
              • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 29.11.10, 22:58
                Paciorkowca sie nie leczy jesli jest slaby wzrost. Ale jesli jest obfity tak. A co do lekarzy i ich autorytetu i wiedzy...to napisano juz tony na temat ich ignorancji. Ich aktualne metody leczenia pozostawiaja duzo do zyczenia.
                • chamommilla Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 29.11.10, 23:03
                  Powiem szczerze: mnie lekarze sluza glownie do wydania diagnozy. Bo na ich leczenie to ja juz sie nie pisze. Dlaczego? Bo jeszcze nigdy zadnemu nie udalo mnie sie z zadnej powazniejszej choroby wyleczyc. W koncu zawsze wyladuje u homeopaty a ostatnio lecze sie sama za pomoca roslin i roznych naturalnych metod, ktorych oni nie uznaja. I jest coraz lepiej. Natomiast kiedy leczylam sie u ginow, nie dosc, ze mnie nie wyleczyli, to jeszcze w wyniku ich leczenia dostalam potwornej grzybicy, podraznienia i kompletnego wyjalowienia sluzowki oraz przeostu candidy w jelitach. To im podziekowalam i poszlam leczyc sie na wlasna reke. I mam sie coraz lepiej!
                  • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 30.11.10, 09:49
                    Marysia - ja stosuje rozcieńczony kwas mlekowy do irygacji głównie.
                    Lola - masz racje lekarzem nie jestem, ale uwierz mi, ze na temat tego paciorkowca wiem więcej niz nie jeden lekarz, który się w ogóle lekarzem nie powinien nazywać. Szlak mnie trafia na temat ich g... wiedzy na ten temat. 2 lata byłam leczona na grzybicę stwierdzoną "na oko" co doprowadziło do pogorszenia mojego stanu, wyjałowienia pochwy i pustego portfela! I ty to nazywasz fachową lekarska wiedzą ? smile O pobranie wymazu musiałam się prosić, bo lekarz uznawał to bezasadne skoro "na oko było widać, że to grzybica" JAk mu przyniosłam wyniki to głupio mu się zrobiło i oczywiscie stwierdził, ze jedyną metodą żeby to wyleczyć jest "chodzenie bez majtek" i "nie depilowanie okolic intymnych" smile Kolejny zasadził mi taką dawkę antybiotyku, że myślałam że się przekręcę, po czym mój stan sie jeszcze pogorszył. Oczywiście, że paciorkowiec sam w sobie nie jest groźny dla kobiety, ale po pierwsze niektórym daje mocno popalić jeżeli chodzi o objawy (ja sie zaliczam do tych kobiet i jak słyszę od lekarza, ze sobie to wmawiam to po prostu wychodzę) Poza tym to naprawdę groźna bakteria dla płodu i noorodka. Moja serdeczna koleżanka do dzisiaj sądzi się ze szpitalem, bo uznali za bezzasadne wykonanie posiewu. Maluch do dzisiaj jest w ciężkim stanie na wskutek sepsy, którą wywołuje ten paciorkowiec. Niestety dla kobiety, która stara się od kilku lat o dziecko poronienie na wskutek tej bakterii (lub co gorsza przedwczesny poród) której leczenie lekarz uznaje za bezasadne to dramat, z którym ciężko sie pogodzić. Właśnie dlatego, ze to głupota lekarzy doprowadza do takich przypadków. Bo gdyby ich podejście w stosunku do bakterii było zdrowe, a nie na zasadzie "tego się nie leczy bo to normalne" szpitale nie wywalałyby pieniędzy podatnika na odszkodowania dla poszkodowanych pacjentek!
                    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 11:31
                      A kwas mlekowy dopochwowo (irygacja) , zastępuje Ci np probiotyki dopchwowe? On raz ze są potwornie drogie a dwa że mają w swoim składzie cukry i nie jestem ich zwolenniczką dopochwowo, a lekarka mi teraz zaleciła.
                      Hmmm ja już nie wiem co myśleć o tym paciorkowcu, staram się podchodzić do tego troszkę bardziej z dystansem, bo mam inne poważniejsze problemy, ale chciałabym się tego pozbyć, bo powiem wam że dobrze że mam już stałego partnera, bo nie wyobrażam sobie , że poznaje nowego chłopaka i mam się z nim pierwszy raz kochać, a tu na bieliźnie niewiodomo co...uncertain
                      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 30.11.10, 12:19
                        Nie Marysiu, te irygacje nie zastępują mi probiotyków. Dopochwowo w ogóle ich nie stosuje właśnie dlatego,że mój stan się pogarszał (przyczyna - najprawdopodobniej właśnie przez cukry). Ja probiotyki brałam dustnie, ale przestałam ponieważ środowisko w pochwie mam idealne, a tym samym prawidłową ilość pałeczek kwasu mlekowego. Lekarz stwierdził, że nie ma sensu się tym faszerować non stop bo trzeba dać pochwie możliwość ich wytwarzania bez tzw. "wspomagaczy" zresztą organizm sam powinien umieć się obronić. Co do kwasu mlekowego ja go dostałam od lekarza w celu wypłukiwania pozostałości po globulkach (wtedy brałam macmiror). Później stosowałam go tylko wtedy kiedy pojawiały się wzmożone dolegliwości takie jak świąd, pieczenie, upławy. Ciężko było wytrzymać szczególnie w pracy. Wiele osób podważa jakikolwiek sens robienia irygacji kwasem mlekowym, ale np w moim przypadku pomaga wprawdzie doraźnie, ale zawsze. Obecnie nie robię żadnych irygacji, bo mam wzrost skąpy, więc i objawy sa mniej dokuczliwe, ale pamiętam czas kiedy było źle sad i o współżyciu mogłam zapomnieć. Z irygacjami nie można przesadzać, ponieważ można sobie narobić szkód. Ja już tracę nadzieję, że się z tego dziadostwa wyleczę sad Pozdrawiam
                        • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 18:54
                          Ja kupilam kwas borowy i chcę spróbować, ale co do globułek, które były polecane nadla jestem sceptycznie nastawiona, nie chcę leczyć paciorkowca kosztem nerek.
                          Z kwasem mlekowym chyba też spróbuję.
                          A co do probiotykow dopochwowo, to ginekolodzy je przepisują chętnie, ale czytałam publikacje że przez zawartość cukru sprzyja rozwijaniu się bakterii, więc nie wiem czy jest sens wydawania 35 zł i jeszcze może sobie zaszkodzić niż odwrotnie.
                          • Gość: alicja Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.11, 17:48
                            A czy uprwiając sex oralny można się tą bakteria zarazić doustnie, że osadzi się na migdałach, krtani?
                          • ewelka233 Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 11.01.11, 18:17
                            Czy te bakterie się przenoszą np. z pochwy w inne miejsca?
                            • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.11, 13:28
                              ewelka233 chyba nie, ale pewna nie jestem, jeśli masz odwagę spytaj lekarza na wizycie.
                              • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 19.01.11, 12:09
                                Cześć dziewczyny, nie ma co się bać pytać trzeba... Tylko gdzie indziej tzn gdzie? Ta akurat bakteria najczęściej kolonizuje przewód pokarmowy i układ moczowo-płciowy. Ze względu na bliskie sąsiedztwo cewki moczowej i pochwy, bakteria obecna jest często w drogach rodnych kobiety i w zasadzie nie ma mozliwości przeniesienia się np. do gardła smile tam bytują inne gadziny smile Jedyne co to moze się przenieść w okolice odbytu, ale biorąc pod uwagę bliskość tych dwóch narządów może się tak zdarzyć.
                                Marysia - robiłaś już posiew?
                                • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.11, 12:31
                                  Sarenka eszcze nie robiłam, ale "cieknie" ze mnie znowu , więc pewnie się nie pozbyłam tego cholerst...w. Teraz byłam chora na anginę i brałam antybiotyk, więc narazie i tak muszę odczekać z posiewem.
                                  Czy odczuwasz ból podczas stosunku? Ja się ostatnio przeraziłam, bo wcześniej nie współżyłam , a teraz było koszmarnie, czułam ból .
                                  • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 20.01.11, 11:44
                                    jeżeli masz upławy to szkoda kasy na posiew... bo to one najczęściej są głównym objawem występowania bakterii. Jezeli chodzi o ból podczas stosunku to takowego nie odczuwam. Za to odczuwam taki dyskomfort z tytułu posiadania tego intruza, że chyba wolałabym ból podczas stosunku niż pieczenie i swędzenie w życiu codziennym sad
                                    Być może Twój ból jest spowodowany pogorszeniem Twojego stanu po antybiotyku na anginę. Niestety antybiotyki wyjaławiają śluzówkę, która później potrzebuje bardzo dużo czasu na regenerację. Ważne jest żeby po antybiotyku przyjmować probiotyki.
                                    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 13:15
                                      Sarenka mam taka nadzieję, że to chwilowe, albo odstawię gumki i kupię coś silnie nawilżającego. Co do świądu to też go mam, ale już nie codziennie tak jak przed leczeniem, bardziej zależy to od dnia. W sumie nie robie posiewu, bo sama czuję że "to" się nadal nie odczepiło i się juz chyba nie odczepi.
                                      Odchodząc od tematu, to sama się zastanawiałam czy ta bakteria może się przenosić do jamy ustnej, bo ja np ma grzybice to lekarze zawsze dają też cos doustnego własnie po to żeby uniknąć kolonizacji.
        • Gość: gabi. Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.dynamic.vectranet.pl 25.04.14, 11:06
          witam sarenka , mam pytanie jakie konkretnie objawy odczuwasz , poniewaz u mnie to okropny świąd odbytu okolic i warg sromowych oraz czeste oddawanie moczu biegam do toalety co 5 min.
          Na wymazie mam wzrost obfity tej bakterii bralam antybiotyki przepisane przez jednego lekarza ale nie potrafila odpowiedziec czy te dolegliwosci powoduje ta bakteria , dermatolog stwierdzil ze te bakterie ma kazdy i nie sa przyczyna powiedzial ze to na tle nerwowym ale ja nie sadze bo swedzi prawie caly czas zwariowac mozna a i te ciagle sikanie uniemozliwia mi normalne funkcjonowanie , prosze o pomoc bo juz nie wiem co robic.
          to pytanie kieruje rowniez do kazdego kto moze pomoc dziekuje
    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 20:13
      A czy to prawda że UGS narządow rodnych z ta bakterią nie wychodzi?
      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 04.12.10, 12:04
        Marysiu nieprawda, a przynajmniej nigdy o czymś takim nie słyszałam smile Jest wiele przyczyn, ktore mogą zakłócić obraz USG,ale na pewno nie należy do nich streptococcus smile
      • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.10, 12:10
        Ginekolog dawała mi skierowanie na USG tak niechętnie, twierdząc że z bakterią nie wyjdzie, więc trochę mnie to zadziwiło, ale pewnie twierdziła tak bo nie muszę za nie płacićwink Jakoś na prywatnej wizycie ginekolog zawsze mi robił USG , nawet z grzybicą.
    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 21:20
      Sarenka a gdzie kupujesz kwas mlekowy?
      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 07.12.10, 09:31
        W aptece.
        • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 15:28
          z recepty?
          • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 07.12.10, 16:05
            Tak
            • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 20:04
              Ahhh bo wysłałam po to męża do apteki i wrócił mówiąc że nie ma, ale twierdził że farmaceuta wysyłała go do chemicznego po to:x . Pod jaką nazwą przepisuje Ci to ginekolog?
              • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 08.12.10, 12:34
                Kwas mlekowy po prostu smile
    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.10, 20:45
      Dziś byłam u gina. wyszła mi cytologia i mam odpowiednie ph w pochwie, więc chyba się pozbyłam tego świństwa.
      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 29.12.10, 09:33
        Marysiu nie chce Cię straszyć, ale zbadanie papierkiem ph w pochwie nie oznacza braku bakterii... Tylko wymaz z pochwy ostatecznie może to potwierdzić. Chociaż i tu często zdarzają się pomyłki. Dla przykładu powiem Ci, że ja mam idealne ph w pochwie, a tym samym odpowiednią ilość pałeczek kwasu mlekowego, a moja bakteria czuje się świetnie wink
        • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 13:27
          A to że cytologia wyszla i nie wykryto bakterii?
          Wiesz wycieki nadal mam...ale wymazu nie robiłam jeszcze.
    • Gość: Marysia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 21:14
      Za niskie ph w pochwie wskazuje bardziej na grzybki, a za wysokie bakterie. Ale teraz się okazuje że niby też przy ph w normie...no to ja już nie wiem. Lekarka powiedzała że skoro jest dobre ph to jest wszystko dobrze.
      • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 30.12.10, 09:00
        Marysiu ja ph mam książkowe za każdym razem jak idę do gina i niestety bakteria dalej jest. Mimo wszystko Tobie radzę zrobić posiew zarówno z szyjki jak i z pochwy. Odczekaj jednak jakiś czas ponieważ to podstępna bakteria.
        Jeżeli chodzi o Olsztyn i możliwość zrobienia posiewu to niestety nie pomogę, ale myślę że internet tak, wpisz w wyszukiwarkę "laboratorium bakteriologiczne" i zobaczysz co wyjdzie.
    • Gość: julia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 14:10
      Polecam Wam homeopatie. Trzy do czterech miesięcy i powinno być dobrze.
      • Gość: Fortuna Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 21:47
        Tez polecam! Moja odpornosc znacznie wzrosla! Oprocz tego doustne probiotyki dla kobiet. Po pol roku byla zdrowa i odporna na zakazenia. Wczesniej mialam infekcje co miesiac!
        • Gość: mimi Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ntlworld.ie 20.01.11, 22:19
          o.k,ale czy ta homeopatia moze wyleczyc przewlekle stany zapalne narzadu rodnego?
          • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ip.netia.com.pl 21.01.11, 09:54
            Jeżeli chodzi o probiotyki to i owszem pomagają odbudować prawidłową florę bakteryjną pochwy jednak ni jak się mają do bakterii... co oznacza, ze nawet przy prawidłowym ph i prawidłowej ilości pałeczek kwasu mlekowego bakterie mają się świetnie i wcale nie zamierzają sie wynieść. Poza tym z probiotykami nie można przesadzać, bo ich nadmiar nadmiernie zakwasza sluzówkę.
            Co do homeopatii to mam mieszane uczucia... wydałam już tyle pieniędzy na naturalne środki, ktore nie pomogły, ze już chyba w nic nie wierzę...
            • Gość: julia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 13:20
              A co do ceny to w fiolce jest 80 kulek, koszt homeopatyku to ok 8 zł, wysokie dawki 30 CH podaje się zazwyczaj raz w tygodniu od 3 do 5 kulek, więc jedna fiolka wystarcza na całą kurację. Poczytajcie o homeopatii i o zadowolonych pacjentach.
              • sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch 24.02.11, 13:19
                Cześć dziewczyny, jak u Was sytuacja?
                Udało się Wam wyleczyć?
          • Gość: julia Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 13:17
            Homeopatią leczy się wiele chorób, również tych zapalnych, np anginę ropną, gdzie dzięki homeopatii mozna uniknąć podania antybiotyku (1,5 tygodnia) , zapalenie płuc (14 dni), co do paciorkowców, tutaj trzeba być cierpliwym, 3 - 4 miesiące, lek dobiera homeopata, dlatego że nie da się dobrać leku dla każdego, każdy jest indywidualny. Ja wyleczyłam e. colli po 4 misiącach właśnie homeopatią.
            • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ip.netia.com.pl 18.03.11, 11:47
              Odgrzebałam ten wątek ponieważ chciałam poinformować, że udało mi się!!!!!!!! Po prawie 3 latach walki pozbyłam się tego smile I nie za pomocą homeopatii. Wreszcie czuję, ze żyję smile smile smile Nie wiem na jak długo ale póki co cieszę się tą chwilą smile
              • Gość: misia Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ists.pl 20.03.11, 23:06
                hej, jak to swiństwo pokonałaś?
                • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ip.netia.com.pl 22.03.11, 08:46
                  Cześć, kuracja była dość kosztowna... tzn biorąc pod uwagę kwoty jakie zostawiałam wcześniej u lekarzy lub w aptekach każde kolejne wydane pieniądze bez pewności, że się uda wprawiały mnie we wściekłość. Ale po ostatnim nawrocie objawów byłam tak zdespesperowana, że stwierdziłam, że wydam każde pieniądze byle się tego pozbyć. 1,5 miesiąca temu moj stan się tak pogorszył, ze nie mogłam siedzieć na tyłku do tego stopnia, ze miałam problem wrócić samochodem z pracy 5 km sad Do końca nie jestem w stanie powidzieć co tak naprawdę mi pomogło. Mogę tylko podejrzewać że największy wpływ miało srebro (nierozcieńczane dopochwowo) i olej z dzikiego oregano (ja brałam oregano firmy Solgar-polecam ponieważ ma duże stężenie substancji aktywnej) Poza tym brałam: czosnek forte, mleczko pszczele, chela selen, olejek z wiesiołka, rutinacee, olejek pichtowy (wew.), Ambio probiotyk, Srebro, Vilcacore - wszystko naraz i w maksymalnych dawkach. Dopochwowo vitagyn C (po @) i srebro (1,5 m-ca). Robiłam posiewy tydz,. temu i czyściutko, czuje się jak nowo narodzona, żadnego swędzenia żadnych upławów smile . Planuje jeszcze zakupić liść oliwny (polecam). Tego srebra nie nalezy sie bać, brałam dopochwowo i doustnie w maksmalnych dawkach (6 łyzeczek dziennie, dopochwowo - nasączony tampon). jestem po operacji nowotoru o granicznej złosliwośći, drugi nowotwór mam na nadnerczu i żyję wink Rozmawiałam z onkologiem czy mogę zażywać to srebro, nie widział przeciwskazań. Nie namawiam nikogo ale mi to pomogło. Nadmienie jeszcze, ze przez ostatnie 2 lata probowałam naprawdę wszystkiego, również suplementów wymienionych wyżej (oprócz srebra i vilcacory), ale nie razem i w najmniejszych dawkach. I nie pomogło (strata kasy) jak widać należy uderzyć ze zdwojoną siłą. Nadmienię tylko ,że żadnej diety nie stosowałam. Po 2 latach walki nie wierzę ze dieta bezcukrowo-bezalkoholowa ma sens. Wcześniej (około rok temu) 3 miesiące byłam na diecie bezcukrowo-bezalkoholowej. Niestety rezultatu 0. Teraz mi się udało i bez rezygnowania ze słodyczy. Pozdrawiam. Acha i jeszcze jedno, dalej zdaję sobie sprawę, że to świństwo może wrócić, ale póki co każdy dzień bez niego jest super.
                  • Gość: misia Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ists.pl 22.03.11, 20:58
                    Dzięki, bardzo mi pomogłas ja juz zaczęłam kurację olejkiem pichtowym, zatoki "puściły" po tygodniu , nie łapię przeziębien(wczesniej cały czas praktycznie byłam przeziębiona), niestety jeszcze jelita, pecherz i pochwa.Dołączyłam Candida Clear w wiekszej dawce , jak na piszą, imbir, zakupie "idąc za Tobą" wiesiołek i srebro.Pozdrawiam, wiem jak to jest , sama nie raz miałam problem synka zawieźć do szkoły kilka kmsadZycze , aby rzadna bakteria, grzyb czy też inne świństwo juz nigdy Cię nie zaatakowałosmile
                    • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ip.netia.com.pl 24.03.11, 09:26
                      Misia - Cieszę sie, że mogłam pomóc smile tylko tego srebra nie rozcieńczaj, stosuj dopochwowo. To co mogę Ci jeszcze polecić to olej z dzikiego oregano i wyciąg z oliwki europejskiej (ale te z Solgara - tanie nie są, ale mają najwieksze stężenie substancji aktywnej). Ja brałam tylko oregano, ale zamierzam zakupić jeszcze tą oliwkę (pomogła mojej koleżance). Teraz żałuję, że straciłam tyle czasu i kasy na leczenie antybiotykami lub jakimiś cienkimi dawkami suplementów. Trzeba działać ostro na to dziadostwo smile Teraz jestem mądrzejsza smile
                      Pozdrawiam i dawaj znać o efektach leczenia.
                      • Gość: gosc Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.11, 16:41
                        Zakupilam wszystkie wymienione przez Ciebie specyfiki, czekam na przesylke, to prawda tanie nie byly, ale jezeli moga pomoc i nietylko na te bakterie (choc przede wszystkim o nie chodzi), ale takze na ogolne poprawienie zdrowia, to chyba warto. Bede czekac na efekty, mam nadzieje, ze beda tak samo dobre jak u Ciebiesmile
                        • Gość: gosc Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.11, 07:42
                          Sarenka, a napisz mi na ile wystarcza Ci butelka srebra. Ja kupilam 300ml, byl jeszcze tonik 500ml, ale chyba nie o niego Ci chodzilo...
                          • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ip.netia.com.pl 05.04.11, 13:09
                            Cześć,

                            Ciężko mi stwierdzić na ile mi starczała butelka. Ja brałam srebro kolodidalne Laboratoria natury, dopochwowo i piłam. Dopochwowo około 5-10 Ml dziennie. Mam nadzieję, ze uda ci się wyleczyć chociaż jak się zapewne orientujesz ciężko się tego całkowicie pozbyć sad no i często ta gadzina wraca. Pozdrawiam.
                            • Gość: gosc Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.11, 12:52
                              Dziekuje za szybka odpsmile
                              Ja tez mam nadzieje, ze w koncu sie tego pozbede i ze predko (albo wcale) nie powroci do nas!
                              Pozdrawiamsmile
                              • Gość: Magda Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ip.jarsat.pl 06.04.11, 14:37
                                Sarenko, bardzo się cieszę, że udało Ci się ostatecznie wyleczyćsmile Rozmawiałyśmy na temat paciorkowca w innym wątku. Ja też trzymam się zdrowo, dzięki Bogu. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.
                            • Gość: gosc Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.11, 09:47
                              Czescsmile
                              Sarenka jestes wielkasmile
                              wiem, wiem nie powinno sie chwalic slonca przed zachodem, ale... od okolo tygodnia stosuje wszystkie te "substancje" i widac golym okiem znaczna poprawesmile rowniez wydaje mi sie, ze srebro stosowane dopochwowo daje najlepszy efekt.
                              Pozdrawiam serdecznie.
                              • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ip.netia.com.pl 15.04.11, 14:27
                                Gosc - bardzo się cieszę smile mam nadz. że to swiństwo szybko sie wyniesie i nie wróci smile Pozdrawiam.
                                • Gość: gosc Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.11, 11:31
                                  No i pochwalilam za szybko...
                                  Od okolo miesiaca stosuje wszystkie te srodki, niektore juz mi sie pokonczyly, byla chwilowa poprawa i znow to samosad po @ wzielam 2 globulki vitagync i chyba, przez nie mi sie pogorszylo... tylko 2 a nie cale opakowanie, bo strasznie mnie zaczelo wszystko swedziec. tez tak mialas sarenko?
                                  Mam nadzieje, ze dluzsze stosowanie srebra jednak przyniesie poprawe.
                                  • Gość: sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.11, 15:03
                                    Hej,

                                    Też miałam chwilowe pogorszenie, zastosowałam multi gyn w żelu. Pomogło. Teraz biorę czosnek sproszkowany z Solgara i Padme basic. Teraz jest dobrze, posiew jałowy. Niestety ta bakteria lubi wracać. Nie ma na nią cudownego środka, a każdemu pomaga co innego. Ja tylko napisałam co mi pomogło. Nie chce nikogo nakłaniać do kuracji, która nie zawsze musi być skuteczna. Pozdrawiam
                                    • Gość: gosc Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.11, 12:38
                                      Wiem, wiem.
                                      Myslalam, ze mi pomoze, bo normlanie juz rece opadaja. zobaczymy bede probowac dalejsmile w koncu co nas nie zabije, to wzmocnismile
                                      pozdrawiam i zazdroszczesmile
                                    • Gość: gościówa Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.krak.tke.pl 12.06.11, 23:41
                                      Sar-enka, właśnie przeczytałam Twoją historię ze streptococcusem, pojawiła się dzięki Tobie jakaś iskierka nadziei, bo ja próbuję wytępić to świństwo od dłuższego czasu i nic nie pomaga. Nie odzywasz się od miesiąca, dlatego zżera mnie ciekawość jak się masz aktualnie, czy bakterii na dzień dzisiejszy nie ma i co teraz zażywasz. Odezwij się, proszę!
                                      Pozdrawiam smile
                                      • sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go 13.06.11, 09:55
                                        Cześć,
                                        Nie odzywam się, bo nikt nie pisze smile Nawet nie wiem jak sie mają dziewczyny, które tu pisały, no i założycielka tego tematu. Odpowiadając na twoje pytanie,aktualnie mam sie bardzo dobrze, dziękuję smile Póki co jestem zdrowa, no i czuję że żyję. Nic nie piecze, nie szczypie no i najważniejsze nie mam upławów. Po 4 latach walki udało się, chociaż bardzo dużo to kosztowało. Nie wiem co tak naprawdę pomogło. Najpierw udało mi się obniżyć wzrost, od tego czasu minęło 8 miesięcy. Ostatnio brałam czosnek (Sproszkowany z Solgara) w maksymalnej dawce, 1 x 2 kapsułki przez 45 dni, padmę basic i chlorophillit (wyciąg z eukaliptusa ale do stosowania wewnętrznego-niestety nie dostępny w Polsce). Nie stosowałam żadnej diety, piłam alkohol i jadłam słodycze. Dietę stosowałam około 1,5 roku temu przez 5 m-cy. Nic nie pomogła. Moim zdaniem dieta i probiotyki to za mało, żeby się wyleczyć. Aktualnie biorę tylko olejek z wiesiołka i wit. B. Myślę, że każdemu pomaga coś innego. Ja właściwie wzięłam wszystko co dostępne na naszym rynku i nie tylko. Wg mnie najbardziej pomógł mi olejek z dzikiego oregano, czosnek ale sproszkowany, srebro dopochwowo, wyciąg z eukaliptusa do picia (szkoda ze u nas niedostępny - ja go sprowadzałam z Ukrainy) na ostre pieczenie i świąd żel mutli gyn i olejek z ekaliptusa - też niestety u nas niedostępny sad U nas te olejki są dostępne, ale tylko do aromaterapii i inhalacji. Nie wolno ich pić. Tym eukaliptusem się zainteresowałam, bo mojej koleżance udało sie nim wyleczyć grzybicę. Jeżeli będziesz potrzebowała więcej informacji napisz, tylko moze na priv to na pewno szybciej odpiszę, na forum ostatnio zaglądam rzadko. Pozdrawiam serdecznie i życzę oby Tobie tez udało się pozbyć tego dziadostwa. Tylko musisz uzbroić sie w cierpliwość. Polecam również, ale to juz do zakwaszenia środowiska w pochwie po @ krem vitagyn C, ale krem nie globulki, one mogą podrażniać.
                                        • Gość: zmartwiona Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.gorzow.mm.pl 11.08.11, 17:21
                                          Witaj.przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi i jestem pod wrażeniem Twojej cierpliwości i wytrwałości w walce z tym dziadostwem.Ja jestem na początku tej drogi i mam kilka pytań do Ciebie. Bardzo proszę powiedz mi gdzie kupiłaś te wszystkie specyfiki, na pewno znalazłaś jakąś stronę gdzie można szybko i tanio je dostać.
                                        • Gość: zmartwiona Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.gorzow.mm.pl 15.08.11, 16:36
                                          Witaj,Sar_enka,przeczytałam Twoje wypowiedzi i mam do Ciebie kilka pytań związanych z Twoją walką z tym paskudztwem.Bardzo proszę napisz jak można się z Tobą skontaktować.Ja usiłuję również zwalczyć to dziadostwo, ale tylko napotykam na przeciwności.Wydałam już kupę kasy na leki, a efektów żadnych. Z tego co napisałaś zorientowałam się,że przetestowałaś mnóstwo specyfików i na pewno znalazłaś jakąś aptekę wysyłkową gdzie można najszybciej i najtaniej dostać te lekarstwa.Bardzo proszę pomóż mi i podaj jeśli możesz ten adres. Napisałaś też,że niektóre leki można dostać tylko za granicą i pewnie znasz również dojście do nich. Ja spędzam mnóstwo czasu na poszukiwania tych leków, a tu czas ucieka i to paskudztwo tylko rośnie w tym czasie w siłę. Nie mam już siły!Proszę pomóż mi.
                                          • iwona.marczak Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go 16.08.11, 09:41
                                            Cześć, przykro mi, że ty też musisz z tym walczyć sad wiem jakie to uciążliwe, bo sama długo nie mogłam się uporać i nadal nie jestem pewna czy to kiedyś nie wróci. Tym bardziej, że z tego podobno nie da się wyleczyć. Odpowiadając na Twoje pytania...jeżeli chodzi o aptekę, to owszem znalazłam jedną tańszą w moim mieście (około 20 - 30%), ale niestety jak to zwykle bywa ceny wzrosły jak tylko liczba klientów się powiększyła. Ciężko mi podać Ci jakąś aptekę wysyłkową ponieważ ja najczęściej zaopatrywałam się w tej mojej aptece, w wysyłkowych rzadziej, a jak już to każdy lek w innej. W przypadku kiedy jakiś lek Cię interesuje musisz poszukac w internecie, czasem są promocje w aptekach wysyłkowych. Jeżeli chodzi o sprowadzanie leków z zagranicy to z tego co sobie przypominam to sprowadzałam tylko eukaliptus do picia. Są różne leki, dostępne za granicą ale i tak musisz mieć receptę. Wracając do poszukiwań to niestety, ale muszę Cię zmartwić i jeszcze raz powtórzyć to co już pisałam na formu: każdemu pomaga co innego sad nie ma wspólnego lekarstwa dla wszystkich. Ja też wydałam mnóstwo pieniędzy, stopniowo obniżałam wzrost kolonii aż w końcu udało mi się wyeliminować intruza. Ja brałam to wszystko o czym już pisałam tu na forum, w max dawkach. Zazwyczaj wszystko naraz. I mi pomogło, ale nie wszystkim. Niestety musisz uzbroić się w cierpliwość, bo rzadko komu udaje się wyleczyć w szybkim czasie. Jeżeli chcesz to napisz na maila gazetowego. Pozdrawiam
                                            • Gość: zmartwiona Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.gorzow.mm.pl 16.08.11, 19:07
                                              Witaj!Dziękuję za szybką odpowiedź.Ja od niedawna wiem,że posiadam tego niszczyciela,ale biorąc pod uwagę przeczytane posty pewnie siedzi tam długo!Ostatnio często chorowałam na anginę i grzybicę. Nabrałam się oczywiście mnóstwo antybiotyków oraz wypróbowałam chyba wszystkie leki przeciwgrzybicze, a potem oczywiście bakterie mlekowe w każdej postaci. Na to dziadostwo przyjęłam Erytromycynę,bo tak wykazał antybiogram, a po niej leki przeciwgrzybicze,bakterie mlekowe i znowu zrobiłam posiew.Zrobiłam prywatnie,bo lekarz uznał,że to niepotrzebne,a on ma limity.Za pobranie materiału i wizytę skasował, no i oczywiście laboratorium też wzięło kasę. Wynik wyszedł jeszcze gorszy niż za pierwszym razem i oporność na Erytromycynę.Dostałam od lekarza Clindamycynę600 i czekam na efekty,ale czuję,że to też niewypał.Boję się co będzie dalej!
                                            • Gość: zmartwiona Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.gorzow.mm.pl 16.08.11, 19:20
                                              Mam do Ciebie pytanie.Pewnie więcej o tym dziadostwie wiesz niż lekarze.Pytałam ginek i ogólnego,ale żaden nie potrafił odpowiedzieć z całą pewnością.Chodzi mi o kontakt z partnerem.Czy to może przenieść się na partnera i czy on może odczuwać jakieś dolegliwości np. takie jak swędzenie i pieczenie.Zastanawiam się czy do dnia zwalczenia mam żyć jak mniszka?Czytałam wypowiedzi na forum,że niektóre kobiety odchodzą od swoich partnerów, bo boją się kontaktów i braku zrozumienia z ich strony.Wiem,że można stosować prezerwatywę,ale to akurat nie wchodzi w grę,bo żadne z nas nie uznaje tego.Nie chcę też, aby stało się tak,że po kontakcie nagle partner będzie odczuwał te dolegliwości, które my kobiety dobrze znamy i będzie robił mi wyrzuty z tego powodu.Nie wiem co mam robić ?!
                                              • sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go 17.08.11, 08:45
                                                Witaj, nie wiem czy wiem więcej niz niektórzy lekarze.... pewnie nie, ale mogę się podzielić spostrzeżeniami smile . Jeśli chodzi o antybiotyk ja już dałabym sobie z nim spokój. Już o tym pisałam... mało kto ma z nimi dobre doświadczenia. Jeżeli pierwszy przepisany nie pomógł, a organizm się tylko na niego uodpornił z drugim będzie podobnie. Obniżysz sobie dodatkowo odporność, a przy okazji możesz nabawić się grzybicy. Wracając do pytania o kontakt z partnerem to ja niestety też nie odpowiem Ci jednoznacznie. Może się zarazić, ale wcale nie musi. Mój mąż się nie zaraził, ale jeżeli Twój partner ma obniżoną odporność organizmu bakterie mogą się przenieść. Często dzieje się też tak, że partner ma już od dawna bakterie w nasieniu tylko nawet o tym nie wie ponieważ mężczyźni przechodzą to zazwyczaj bezobjawowo, jedynie badania (posiew z cewki, posiew nasienia lub z napletka) dają 100% pewności (wykluczając pomyłkę w laboratorium oczywiście). Wybór należy do Ciebie/Was czy używać prezerwatywy czy też nie, jednak musisz sie liczyć z tym, że jeżeli on zaraził się od Ciebie, a Ty się wyleczysz znowu będziecie zarażać się nawzajem. Chociaż tak jak powiedziałam wcześniej wcale nie musi tak być. Wracając do kwestii rozpadu związku przez bakterie to niestety często to ma miejsce, właśnie ze względu na to, że kobiety unikają stosunków. Każdy przypadek jest inny, niektórym zakażeniom dotyczy ból, świąd, pieczenie a niektóre kobiety nawet nie wiedzą, że mają bakterie. Ja sama pamiętam jak przez tydzień nie mogłam wysiedzieć w pracy przy biurku ani dojechać do domu autem (5 km) tak mnie piekło, o współżyciu nie wspomnę. Dużo zależy od tego jaki jest wzrost kolonii. Oczywiście wiekszość lekarzy to bagatelizuje wmawiając kobietom, że to ich wymysł. Pozdrawiam
                                                • Gość: zmartwiona Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.gorzow.mm.pl 18.08.11, 14:10
                                                  Witaj, dziękuję za odpowiedź.Mam jak zwykle do Ciebie pytanie.Powiedz mi proszę z jakich firm kupowałaś leki,bo np. napisałaś o czosnku ,że był z firmy Solgier.Jak będę znała producenta łatwiej będzie mi szukać tych lekarstw. Mam pytanie też o olej z dzikiego oregano i wyciąg z oliwki europejskiej,mleczko pszczele,olejek z wiesiołka czy dostępne to jest w aptece czy zielarni.Jeśli chodzi o wyciąg i olejek z eukaliptusa to czy znasz może jakieś dojścia żeby to sprowadzić?Mam zamiar spróbować tak jak pisałaś wszystkiego razem i w max dawce, ale najpierw muszę to wszystko zgromadzić.Pozdrawiam
                                                  • Gość: sar_enka@gazeta.pl Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.sti.net.pl 18.08.11, 16:48
                                                    Chodzi Ci o Solgar smile Nie jest to tani producent i nie w każdej aptece znajdziesz (zależy w jakiej miejscowości mieszkasz i jak zaopatrzona jest apteka) ale w wysyłkowych znajdziesz. Ja z Solgara brałam Oregano, wyciąg z oliwki i czosnek (ale sproszkowany! nie olejek). Najpierw bralam oregano, później liść oliwny i czosnek. Próbowałam po kolei wszystkiego a kuracje się nakładały. Nie wiem czy wytrzyma Ci żołądek, bo ten czosnek daje popalić w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jest ostry i ma okropny zapach, ale wg mnie skuteczny. Coś za coś. Na początku możesz spróbować z oregano + czosnek do tego olejek z wiesiołka (ja brałam z firmy Gal bo najtaniej wychodziło) Większosć suplementów dostaniesz w zielarniach (jeżeli są dobrze zaopatrzone) ale musisz popytać gdzie taniej. Do tego możesz dołożyć probiotyk (najlepiej taki który ma najwięcej szczepów) tylko nie pytaj który smile (+ wit B complex) bo ja brałam wszystkie i żaden nie sprawił, że ilość pałeczek kwasu mlekowego w pochwie zwiekszyła się, ale może na Ciebie zadziała. Na końcu brałam Ambio probiotyk, który nie zalicza się do grupy preparatów typu Lacibios Femina, trivagin, ecovag itp. ale mi pomógł chyba. Ale brałam go długo i w bardzo dużej dawce (3 x 2), bo w między czasie brałam antybiotyki na zapalenie oskrzeli i to końskie dawki no i bałam się, że grzybica mnie dopadnie. Polecam Ci dołożyć do kuracji Vitagyn C, ale krem nie globulki (po menstruacji). No i bardzo ważna jest wymiana bielizny na bawełnianą (nie stringi, ale to już pewnie wiesz). Dobrze jest też sie "wietrzyć" jak tylko będziesz miała taką możliwość. Śpij bez bielizny, a powrocie do domu ściągnij ciasne spodnie lub "sztuczne ubrania" - chodzi mi o dół smile. Ja zauważyłam, że dolegliwości były mniejsze. Jeżeli chodzi o mleczko pszczele to niestety nie pamiętam jakiej firmy, wiem że nie było aż takie drogie, było w saszetkach do picia i była to włoska firma. Wystarczy że zapytasz o propolis lub mleczko pszczele to coś znajdą. Fajnie by było jakbyś znalazła jakąś większą aptekę, w której pracują kompetentne farmaceutki. Mi dużo to pomogło. Po prostu szłam i brałam wszystko na odporność co mi poleciły. Trzeba oczywiście wyczuć próbę "naciągactwa" i ważne jest porównać ilość substancji czynnej w danym preparacie. Tak jak już pisałam musisz uzbroić się w cierpliwość. Nie wiem czy jest sens gromadzić wszystko naraz, a dopiero później zaczynać kuracje. Obawiam się, ze jak zaczniesz zażywać wszystko naraz żołądek Ci nie wytrzyma i portfel. Ja leczyłam sie długo (około 2 lat zresztą już sama do końca nie pamiętam), i przy obfitym wzroście zazwyczaj obniża się go stopniowo. O diecie nic Ci nie piszę, bo na mnie zadziałała, ale wiem ze innym pomaga.
                                                    Wracajac do eukaliptusa ja go sprowadzałam z Ukrainy dzięki uprzejmości koleżanki z innego forum, ale niestety ona już tam nie jeździ. Poszukaj w internecie. Z tego co pamiętam to gdzieś jest dostępny w sprzedaży wysyłkowej. Jak mi się jeszcze coś przypomni to napiszę. Zresztą jak przejrzysz cały wątek to znajdziesz czego próbowałam. Niestety jak człowiek jest zdesperowany to wyda każde pieniądze sad i łyka wszystko. Acha brałam jeszcze Padmę Basic nie pamiętam czy o tym pisałam. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Przepraszam za chaotyczną wypowiedź.
                                                  • Gość: zmartwiona Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.gorzow.mm.pl 20.08.11, 14:46
                                                    Dziękuję za odpowiedź, która nie była chaotyczna,ale dużo mi wyjaśniła. Mam nadzieję,że uporam się jak najszybciej z tym dziadostwem,bo już mi ręce opadają. Na dodatek mam już 14dni krwawienie i ból w lewej części podbrzusza i muszę chyba szukać innego gin, bo mój już nie może na mnie patrzeć. Ostatnio za często go odwiedzałam, a on umiał tylko ręce rozkładać i mówić,że mnóstwo kobiet żyje z tym dziadostwem i nie narzeka tak jak ja! Oprócz tego mój partner zaczął się złościć,bo od maja żadnych kontaktów. W maju miał objawy pieczenia i swędzenia, a nawet bólu okolic intymnych.Ja byłam pewna,że to nie moja wina,bo kilka dni wcześniej odebrałam wyniki czystości,które robię regularnie z powodu częstych grzybic,stanów zapalnych i były dobre.Poszedł do urologa,który zrobił posiew.Wyniki nic nie wykazały,ale dostał na wszelki wypadek leki przeciwgrzybicze. Ja wzięłam oczywiście też,bo tak lekarz radził. Za kilka dni doszło do zbliżenia i znowu u niego to samo!Znowu antybiotyk,posiew.Nie wiem dlaczego tylko u mnie posiew wykazał bakterie,a u niego nie!Jak zrobiłam 1raz posiew po tym jak drugi raz zachorował to zdębiałam jak zobaczyłam wyniki.Teraz wiem,że to moja wina i boję się kontaktów!Od maja nabrałam się antybiotyków,bo miałam anginy kilkakrotnie i po pierwszym posiewie,a potem po drugim.W między czasie oczywiście leki przeciwgrzybicze w postaci tabletek,globulek,maści,kremów, potem leki z kwasem mlekowym do środka i doustnie!Oprócz tego oczywiście jogurty,kefiry z bakteriami kwasu mlekowego i zero zbliżeń!Nie wiem jak teraz rzeczywiście będzie wyglądał mój związek jak widzę jak przebiega moje leczenie i czytam posty mówiące o kłopotach kobiet z tym tematem! Gin twierdzi,że kłopoty mojego partnera nie miały związku z moją chorobą,ale jak wytłumaczyć fakt,że jego dolegliwości odzywały się po zbliżeniach ze mną,a ja jestem nosicielem.Myślę również,że jest zarażony,ale posiew nie wykazał, bo mógł to być błąd w laboratorium.Dodam,że on miał robione wyniki przez innego lekarza i przez inne laboratorium.Chciałabym obudzić się jutro i zobaczyć,że to był tylko nocny koszmar i nasze życie z powrotem jest takie jak było,że żyjemy we dwoje(bez udziału niszczyciele we mnie!).
                                                  • sar_enka Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go 22.08.11, 12:08
                                                    Zmartwiona po pierwsze to zmień lekarza, już nie chodzi nawet o bakterie (bo mój też za wiele mi nie pomógł, ale przynajmniej nie mówił mi że wymyślam) a o to krwawienie i bóle w podbrzuszu. Jeżeli dotychczas Twoje cykle były w miarę regularne, a jeżeli nawet nie były to takie objawy są niepokojące i raczej bezpośrednio nie związane z tą bakterią. Jeżeli chodzi o Twoje wyniki i partnera... to niestety ta bakteria jest bardzo podstępna. Raz wychodzi, raz nie. Poza tym większość labów pojedyncze kolonie uznaje jako wynik negatywny. Może właśnie dlatego wychodził Ci posiew jałowy. Błąd też wchodzi w grę. Jeżeli chodzi o partnera to zależy z czego miał pobierany wymaz. Jeżeli z nasienia to się nie dziwię. Może właśnie dlatego wyszedł jałowy. Poza tym mężczyźni przechodzą to inaczej niż kobiety. Tak czy inaczej nie powinien się na Ciebie złościć ani mieć pretensji. Jeżeli chodzi o zbliżenia to musisz sama zdecydować. Prezerwatywa jest jakimś wyjściem, ale pisałaś, że oboje jej nie uznajecie, więc musisz sama zdecydować. Piszesz też, że masz częste anginy.... nie faszeruj się antybiotykami już. Ja też miałam z tym ogromny problem, jak już czułam drapanie w gardle to wiedziałam czym to się skończy. Mi bardzo pomaga olejek pichtowy (brany przez dłuzszy okres czasu) jak go brałam to 8 miesięcy miałam spokój. Niestety jest jeden minus.. jak się odstawi (a w końcu kiedyś trzeba) to dziadostwo wraca. Ja głównie narzekałam na migdał i ucho. Miałam non stop zapalenia sad Myślę, że raz nabyte bakterie nie odpuszczają, a zniszczonego układu odpornościowego tak łatwo nie da się odbudować sad Spróbuj z tym olejkiem tylko trzeba go długo brać. Można o nim poczytać w necie, jest dużo opinii ludzi, którzy męczą się z bakteriami w gardle.
                                                    Jeszcze jedno nie daj się opętać temu intruzowi smile Niestety ta bakteria strasznie działa na naszą psychę, ale można z tym walczyć. Tylko trzeba przestać patrzeć na fochy partnera czy męża. Jeżeli uniemożliwia Ci ona współżycie (przez ból czy świąd) to nie zmuszaj się do tego. Powiem Ci tylko tyle, że wg mnie to nie bakteria prowadzi do rozpadu związku, mówię to przez pryzmat własnych doświadczeń... Prawdziwa miłość zawsze się obroni. Pozdrawiam
                                                  • Gość: magaa lekarze mówią, że każda kobieta to ma... IP: *.users.attu.pl 24.08.11, 23:09
                                                    dwie ginekolog powiedziały mi to samo, kiedy mowiłam o poczuciu dyskomfortu, z czasem o pieczeniu, ostatnio to uczucie rozpękającej się skóry. I mimo że miałam zrobione wymazy (na własny koszt), na których był wskazany antybiotyk, który mógłby to pokonać to one mówiły, że nie ma sensu brać, bo to normalne, że w organizmie to jest i tyle. Nie mówiły, że - nie ma sensu brac antybiotyku, bo przeważnie i tak nie działa, automatycznie zakładały, że taka po prostu moja natura i tyle. I najgorsze jest to spojrzenie - jakby mnie traktowały jak wariatkę, a ja sobie nie wymyślam pieczenia, swędzenia, i tego wszystkiego.

                                                    dopiero z forum dowiedziałam się, że swędzenie może być przez to świństwo. wcześniej podejrzewałam, że mam grzybicę, zresztą czasami na wymazie była candida albicans. ale w piątek zrobiłam wymaz (znów), i mam tylko TO, nie mam żadnej candidy ani nic innego, tylko to, i mam objawy - swędzenie, uczucie rozpękającej się skóry, aż do ranki, dyskomfort.

                                                    ja chyba spróbuję homeopatii.... to trwa już 3 lata... chyba stres zabił moją odporność, myślę, że to się zaczęło od drastycznego obniżenia odporności
                                                  • sar_enka Re: lekarze mówią, że każda kobieta to ma... 25.08.11, 10:24
                                                    hej,
                                                    Stanowisko lekarzy jest zawsze podobne. To że każda kobieta to ma to wiadomo natomiast jeżeli dojdzie do namnożenia się tej bakterii wtedy powoduje staje się ona patogenna, powodując dyskomfort i inne dolegliwości. Sens brania antybiotyku moim zdaniem jest, ale tylko jednego lub max 2. Znam przypadki, w których antybiotyk pomógł. Mnie też denerwuje takie podejście lekarzy. Przecież gdyby nic nam nie było nie latałybyśmy do nich dla przyjemności... Ja sama pamiętam jak przez około tydz. nawet na tyłku nie mogłam siadać tak mnie piekło i swędziało. Do domu przychodziłam z płaczem sad dosłownie, bo ledwo udało mi się dojechać 4 km autem z pracy z tyłkiem w powietrzu.
                                                    Jeżeli chodzi o kuracje jodem i homeopatię to ja nigdy nie stosowałam jednak jestem za wypróbowaniem wszystkiego co mogłoby pomóc. Zresztą juz pisałam wielokrotnie, ze nie ma jednego lekarstwa dla wszystkich, a każdemu pomaga co innego. Z jodem trzeba uważać w momencie jak ktoś ma problemy z tarczycą. Pozdrawiam i życzę żeby to świństwo szybko odpuściło.
                                                  • Gość: zmartwiona Re: lekarze mówią, że każda kobieta to ma... IP: *.gorzow.mm.pl 08.09.11, 22:00
                                                    Witaj,
                                                    dawno nie pisałam, bo zajęłam się zwalczaniem intruza! Kupiłam czosnek, liść oliwny,ambiopriobiotyk,trivagin,citrosept,czopki propolisowe, a potem monural,srebro doustnie i dopochwowo. Szukam też lekarza, który spróbuje zrozumieć jaka to męczarnia z tym paskudztwem i pomoże, a nie zaszkodzi! Zamierzam zrobić posiew żeby przekonać się czy może chociaż zmniejszył się przyrost. Potem wypróbuję całą serię z Twojej listy jeszcze raz, ale oprócz tych co są nie do zdobycia u nas i zobaczę jaki efekt. Teraz oprócz zmartwienia z powodu tego paskudztwa martwię się brakiem kontaktu z moim partnerem, bo od maja ,,na dobranoc liczę owce" zamiast przytulić się! Nie chcę narazić go na to paskudztwo!Nie widujemy się sam na sam, aby nie kusić losu! Rozmawiamy przez tel lub esemesujemy, widujemy się w knajpie na chwilę żeby nie stwarzać sytuacji nerwowych. Oczywiście ja do tego dążę, bo się boję, że nie dam rady i ulegnę i narażę go! Widzę jednak, że ma dość tego i coraz częściej kłótnie, że mopże kogoś mam, bo nie mamy kontaktów, a kiedyś codziennie i regularnie! Okropność co może takie paskudztwo zrobić! Brakuje mi sił!!!
                                                  • sar_enka Re: lekarze mówią, że każda kobieta to ma... 09.09.11, 09:39
                                                    Hej, mam nadz. że uda Ci się chociaż obniżyć wzrost na początek. U mnie też było tak, że najpierw obniżyłam wzrost (miałam bardzo obfity). Ciężko mi określić ramy czasowe, bo ta bakteria jest bardzo podstępna. Dwa dni miałam całkowity spokój, a później nagle miałam wrażenie, że zżera mnie od środka. Teraz mam spokój, ale myslę, ze ją dalej mam. czasem wieczorem czuję dyskomfort, takie jakby szczypanie. I tak wiem, że prędzej czy później to dziadostwo wróci. A co do problemów z partnerem... to przykro mi, że tak Wam to uprzykrzyło życie, ale uwierz mi nie musi tak być. Ja też to przechodziłam. Pisałaś, że nie tolerujecie prezerwatywy, ale to chyba jedyny sposób, żeby nie zarażać się nawzajem. Może porozmawiajcie szczerze, bo szkoda żeby związek się rozpadł tylko z tego powodu. Wydaje mi się, że to paskudztwo nie jest tego warte. Jeżeli czujesz sie w miarę dobrze, a przed współżyciem blokuje Cię tylko strach, że go zarazisz nauczcie się stosować prezerwatywy i problem z głowy. Musicie przedyskutować co jest dal Was ważne. Czy wzajemna bliskość czy obrzydzenie do gumek. Ja też nie cierpiałam gumek (tym bardziej, że staraliśmy się o dziecko) , ale niestety nie chciałam ryzykować zarażeniem.
                                                    Chciałabym nawiązać jeszcze do laparoskopii. Pytałyście (przepraszam zapomniałam nicka)czy płukanie przed może pomóc. Ja miałam robioną laparo z pełnym garniturkiem bakterii. Oczywiście nie wiedziałam o tym. Ponieważ było to w czasie kiedy wszyscy lekarze leczyli mnie na grzybicę. Wtedy miałam wzrost bardzo obfity. Tak czy inaczej w przypadku starań o dziecko dobrze jest to wyleczyć, albo przynajmniej obniżyć wzrost, bo to bardzo niebezpieczna bakteria dla noworodka,ale o tym wiecie. Myślę, ze taka płukanka na czas laparo może pomóc. Słyszałam też, że przed zabiegiem lekarze podają antybiotyk. Pozdrawiam wszystkie walczące z tym paskudztwem.
                                                  • Gość: misia Re: lekarze mówią, że każda kobieta to ma... IP: *.aster.pl 10.09.11, 19:56
                                                    sar_enka, wreszcie przeczytałam cały ten wątek, w którym jak widzę dość znacząco się udzielasz. chciałam zapytać czy nadal masz zaleczoną tą bakterie? oraz czy robisz wymaz tylko z pochwy czy też z noso-gardła? bo widzisz, mnie od 15 lat leczą tą bakterię w zatokach (lampy+antybiotyki) no i w gardle przez to ze w dzieciństwie miałam ciągle anginy. Dopiero niedawno zrobiłam ten wymaz z pochwy przez przygotowywanie sie do tej laparoskopii i wyszło że tam też jest. Nagle okazało się że mam ją wszędzie może to śmieszne ale cały czas myślalam, że ona lubi siedzieć w tylko w zatokach i w gardle. Ponadto dość często mam robioną cytologie, conajmniej raz w roku, do tego miałam w zeszłym roku i w tym robioną czystość pochwy przed HSG nikt nic nie znalazł, a cytologia z reguly I grupa, chyba tylko raz miałam I/II? tak jak piszesz wiem,że ta bakteria jest niebezpieczna dla noworodka i dla płodu, poza tym może przez nią nie mogę zajść w ciąże, dlatego jeśli możesz napisać jak długo jej już nie masz? może tak jak piszesz sprobuję tej kuracji co ty, bo antybiotyków nie mam jak wziąźć. tylko już umówiłam się z lekarzem na te płukania więc po nich.
                                                  • sar_enka Re: lekarze mówią, że każda kobieta to ma... 12.09.11, 14:27
                                                    hej, udzielam się bo może moje rady komuś się przydadzą. Ja dość długo się z tym dziadostwem użerałam. Odpowiadajac po kolei na Twoje pytania. Tak, dalej mam spokój jednak wymazu na razie nie robiłam, bo w sumie nie ma po co. Ostatni posiew (robiony w marcu tego roku) wyszedł jałowy. Od tego czasu mam spokój. Mi bardzo dokuczała ta bakteria. Oprócz okropnych upławów strasznie mnie piekło i swędziało. Czasami stan był nie do wytrzymania. Miałam ją w pochwie i w szyjce macicy. Później tylko w szyjce. Czasem odczuwam dyskomfort, ale w porównianiu do tego co miałam to naprawdę nic, no i upławów już nie mam. Tylko na dzień przed @ się pojawiają, ale po @ juz ich nie ma. Dziwne to co piszesz odnośnie zatok, ponieważ ja z kolei pierwsze słyszę, żeby streptoccocus agalactiae bytował w zatokach. Jesteś pewna że to ta sama bakteria? Naprawdę masz ją wszędzie tak jak piszesz? może to jednak inny streptoccocus... Agalactiae prawie zawsze kolonizuje układ pokarmowy i moczowo-płciowy. No ale skoro tak Ci wyszło... ale naprawdę pierwsze słyszę. Mi w gardle wyszedł gronkowiec (też miałam częste anginy i zapalenia oskrzeli w dziecinstwie - bardzo sie męczyłam i co 2 tyg. byłam chora) teraz na gronkowca biorę olejek pichtowy, ale niestety na stałe nie da sie go wyleczyć, przynajmniej w moim przypadku). Jeśli chodzi o cytologie to tak naprawdę nie ma ona nic do tego chociaż powinno być napisane coś w rodzaju "niezydentyfikowana substancja bakteryjna" chociaż ja też raz miałam taką sytuację, że nic nie było wpisane (nic o stanie zapalnym) a kilka dni wcześniej robiłam posiew i wzrost był obfity. Może też być tak, że masz ją tylko w pochwie a nie w szyjce (a do cytologii jest pobierany wycinek z szyjki) i dlatego nic nie wyszło. Poza tym to podstępna bakteria. raz wychodzi a raz nie. Jeśli chodzi o zajście w ciążę to sama mam mieszane uczucia, myślę że to nie bakteria jest przyczyną. Jest mnóstwo kobiet, które zachodzą w ciażę i nawet nie wiedzą, że ją mają. Na płód ma/może mieć wpływ jak najbardziej, jednak co do samego zajścia ... hmmm nie sądzę. Oczywiście to jest tylko moje zdanie oparte na licznych przypadkach kobiet, które ją miały. Zresztą mój lekarz też tak myśli. Nie wiem jakie badania już zrobiłaś/zrobiliście, ale moze w Twoim przypadku problem leży w psychice. Może odpuść po prostu te starania i seks z kalendarzem dni płodnych. Podobno samo myślenie kobiet i nakręcanie się na dziecko blokuje ich psychikę. Coś w tym jest. Znam kilka takich historii, zresztą moja serdeczna przyjaciółka starała się 6 lat, okazało sie że w końcu z upływem czasu po przebytej operacji jajowody były już całkowice niedrozne. No i odpuściła. I co... nie minęły 3 miesiące i zaszła naturalnie smile czego i Tobie życzę kochana. Oczywiście bez tego czekania 6 lat smile Pozdrawiam.
                                          • Gość: jesliktoszajzy Re: Streptococcus agalactiae - pokonałam go IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 22.04.12, 21:33
                                            DZIEWCZYNY!!! JESLI JESZCZE TU ZAGLĄDACIE, NAPISZCIE PROSZĘ CZY PRZY STREPTOCOCCUS MIAŁYŚCIE TEŻ TEMPERATURĘ, LUB STAN PODGORACZKOWY???



                                            JA OD 5 MIESIĘCY MAM 37,5 stopni I BARDZO MNIE PIECZE.. W POSIEWIE WYSZŁO MI STREPTOCOCCUS HEMOLIZUJĄCY Z GR. B.
                                            ...BARDZO MNIE TO MARTWI.
    • Gość: ella Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.dynamic.chello.pl 23.08.11, 11:10
      a któraś moze stosowala pochodne jodu (powidon jodowany) zamiast antybiotyków? mam na myśli globulki Betadine (recepta), albo irygacje z PVJod 10% (bez recepty). na to żadna bakteria nie jest odporna. o takie: www.leki-apteka.pl/pv-jod-10-20-ml.html

      Dobre kilka lat temu mialam infekcję (nie pamiętam już jaka bakteria) i lekarz zalecił mi początkowo krem dopochwowy Dalacin, ale okazało się, że był nie do zdobycia i wróciłam do lekarza po coś innego - to dał mi globulki Polseptol (=Betadine) z tą pochodną jodu i szybko pomogło. Potem jeszcze probiotyki trzeba było stosować, ale to normalne.
      • arwena28 Streptococcus agalactiae czy tez to mam? 06.09.11, 20:40
        hej znalazlam ten watek szukajac informacji o tym paskudztwie i trafilam tu, w skrocie: od 3 i pol roku zmagam sie z nieustannymi stanami zapalnymi najpierw jednego jajnika a pozniej juz obu jajnikow,zapalenia pojawiaja sie przy leciutenkim przewianiu nawet przeciagu po plecach cz ybrzuchu chociaz ubieram sie naprawde cieplo,potrafia tez sie pojawic po wspolzyciu ktore swoja droga cale 3 lata jest wciaz bolesne i uciazliwe.
        Bylam leczona aquamentinem,metronidazolem,diclofenac,doxycyklina,distreptaza,butapirazolem i w szpitalu meronidazol i vibramycyna dozylnie, wszystko na nic sie zdalo,zapalenia znikaly po czym szybko byly nawroty lub pozniej antybiotyki wogole prawie nie dzialaly,jest tez podejrzenie endometriozy, trafilam teraz do lekarza ktory zlecil mi posiew z kanalu szyjki macicy(takowy posiew 2 lata temu mialam w szpitalu i niczego nie wykryl) a teraz nie wiem co mam myslec o tych wynikach juz, moze ktoras z was to zinterpretuje kopiuje co jest napisane:

        posiew wymazu z kanalu szyjki macicy:
        streptococcus agalactiae(strep.group B)
        lactobacillus spp.
        enterococcus spp. poj kol.

        preparat bezposredni

        nabłonki liczne
        leukocyty brak
        lactobacillus spp. liczne
        ziarniaki G(+) liczne

        czy ktoras wie jak to zinterpretowac? szczeolnie martwi mnie to
        streptococcus agalactiae(strep.group B) i zastanawia ze obok nic nie napisali tzn ile i czy to wykryto u mnie,niepokoja mie tez te ziarnialki i nablonki liczne.]bede wdzieczna za pomoc, oczywiscie za jakis czas udaje sie z tymi wynikami do gin ale ciagle sie denerwuje i martwie dlatego pytam.
        • Gość: misia Re: Streptococcus agalactiae czy tez to mam? IP: *.aster.pl 06.09.11, 21:56
          wczoraj odebralam podobny wynik wymazu z szyjki macicy do Twojego tz. też mam ta bakterie streptococcus agalactiae(strep.group B) i jeszcze jedną escherichia coli. moj gin na wizycie powiedział, ze powinnam brać antybiotyki, żeby je zwalczyć. Ponadto na koncu wyników była również informacja dot. lekozależności tych bakterii. Wszystko pęknie weźmie pani antybiotyk i po sprawie za miesiąc można podejść do laparoskopii, bo w tym celu miałam pobierany ten wymaz. Tylko u mnie zrobił się problem, bo jestem uczulona na niektóre antybiotyki, a znowu inne wyszło, że te dwie batkterie są na nie odporne i tak kółko sie u mnie zamknęło sad niestety. podobno jest jeszcze jakas metoda płukania szyjki, ale nie zawsze pomaga. takze odpowiadając na twoje pytanie pewnie dostaniesz antybiotyk aby zwalczyć tą bakterie, tylko powinni ci zrobić tak jak mnie lekooporność i podać odpowiedni antybiotyk.
          A korzystając z tego wątku, czy ktoś miał takiego rozdzaju płukania i czy jest szansa, że zadziałają na ta bakerie i będę mogła podejść do laparoskopii?
          • arwena28 Re: Streptococcus agalactiae czy tez to mam? 06.09.11, 22:11
            czyli jednak ja tez mam to paskudztwo ehh tylko czy to jest odpowiedz na moje 3 i pol roczne pytanie co wywoluje mi te zapalenia okropne jajnikow, czy to wlasnie ta bakteria czy tez moze co innego a ona wyszla sobie dodatkowo, a jak u Ciebie pisze na kartce w posiewie,napiszesz mi?
            laparoskopie masz z jakich powodow robiona?
            • Gość: misia Re: Streptococcus agalactiae czy tez to mam? IP: *.home.aster.pl 07.09.11, 21:17
              wiesz ze mną jest tak że ja moje dwie bakterie mam od zawsze odkad okazało się że je mam (w wieku 15 i 18 lat próbowano je "wytruć" raz antybiotykoterapia w domu, drugi raz byłam w szpitalu 10 dni nic nie pomogło wręcz jest gorzej, bo tak jak ci pisałam nie mogę żadnego leku wziąźć teraz, aby je zwaleczyć na chwilę na czas tej laparoskopii). o tamtego czasu mineło juz 16 lat i wiem że je mam (nosze je w sobie) i nie powodują u mnie żadnych objawów chorobowych tz. zman w badaniach krwi, czy też nawet nie mam podwyższonej temperatury, musze uważać tylko przy otarciach bo gorzej się goją, więc nie odpowiem ci na pytanie czy twoje zapalenia jajników nawracają z powodu tej bakterii, czy też z innego powodu. U mnie w posiewie napisane jest, że nie wyhodowano: żadnych bakterii beztlenowych, rześistka ani grzybów drożdzopodobnych a później, że wyhodowano i te dwie bakterie, o których pisalam w poprzednim poscie (trudno mi się pisze te łacinskie nazwy) a na samym końcu jest o tej lekooporności, o której też pisałam ci w poprzednim poscie.
              Laparoskopie mam mieć przeprowadzoną z racji tego iż od ponad dwóch lat staramy się o dziecko i nie wychodzi, a badania HSG nikt nie jest mnie w stanie przygotrować z racji mojego niskiego progu bólowego. Więc gin zdecydował, że zamiast narkoza i HSG to od razu laparoskopia. A teraz wyszły mi te bakterie i generalnie jestem załamana.
              P.S. przepraszam wszystkich bo koncówka posta to już nie ten watek i nie ten temat.
    • Gość: ola Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.12, 17:51
      a ja mam pytanie w jakich proporcjach stosować olejek pichtowy i srebro wewnętrznie? czy wystarczy przemywac czy jakoś do środka to aplikowac? rozcieńczać w wodzie??
      • Gość: fifi Re: Streptococcus agalactiae - antybiotych dopoch IP: *.ostnet.pl 22.10.16, 11:58
        Witam. Może tu ktoś mi cos doradzi.
        Otóż w kwietniu udałam się do ginekologa z objawami pieczenia i swedzenia pochwy oraz z upławami. Miałam robiony wymaz. wynik - e. coli bardzo liczne oraz s. agalactiae bardzo liczne. zaczęłam leczenie. moj ginekolog stwierdził, że musimy leczyć e.coli natomiast s.agalactiae po prostu się nie leczy, tylko w razie ciąży podaje antybiotyk.
        leczenie e.coli było dla mnie trunde ponieważ jestem uczulona na większość antybiotyków, które z kolei działałyby na te bakterie (m.in. penicylina). w następnym wymazie miałam e.coli liczne i s.agalactiae bardzo liczne (czyli tu bez zmian). kolejne multum leków.
        ostatnią wizytę miałam we wrzesniu. udając się na nią byłam pewna,że nadal mam e.coli, ponieważ objawy nie ustąpiły - pieczenie, swedzenie. były mniejsze, ale były. moje zaskoczenie kiedy zobaczyłam wyniki - tylko s. agalactiae bardzo liczne. e .coli nie ma. jeszcze nie byłam u ginekologa, poniważ oczekuje na wizyte.
        w czym problem - myslałam, że moje objawy wywołane są e. coli - skoro s.agalactiae się nie leczy. ale skoro w wymazie z pochwy e.coli już nie było (a objawy miałam w okresie kiedy robiony był wymaz) to czy to znaczy, że jednak s.agalactiae powoduje u mnie pieczenie, swedzenie i upławy? po tym jak lekarz mi powiedział, że teog się nie lecze, bylam przekonana, że to nie daje objawów.
        a może to zupełnie coś innego i powinnam miec jeszcze inne badania? jeśli tak to jakie? wiem, że nie jestescie lekarzami, jednak może coś podpowiecie - co powinnam może zasugerować lekarzowi?
        cytologie bedę mieć - jednak moj ginekolog powiedział, że najpierw musimy wyleczyć e.coli bo nie chce w stanie mocnej infekcji robic mi wlasnie cytologii. ale co jeszcze powinnam miec zrobione?
        bedę wdzieczna za każdą poradę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka