Dodaj do ulubionych

Sprawa płodności

22.02.02, 14:07
Co byście zrobiły w przypadku gdyby Wasz chłopak nie byłby płodny?
Odeszłybyście czy zostały i pogodziły się z faktem nie posiadania własnego
dziecka. Pytanie czysto teoretyczne i trudne, proszę o poważne potraktowanie
mojego pytania.
Obserwuj wątek
    • belferka Re: Sprawa płodności 22.02.02, 14:30
      To zależy od tego, jak bardzo chcesz mieć własne dziecko. Ja chyba
      zdecydowałabym się zostać z chłopakiem i zaadoptować jakiegoś malucha. Ale
      czasem jest tak, że ktoś koniecznie chce mieć "swoje prawdziwe" dziecko. Wtedy
      to jest poważny problem i trzeba się zastanowić na czym Ci bardziej zależy - na
      partnerze czy dziecku. Pozdrawiam!
      • 0001m Re: Sprawa płodności 22.02.02, 14:42
        na tym polega problem. ja chcę mieć i partnerkę i dzieci z nią. to przecież
        takie normalne i często spotykane. zrozumiałem jak dużym problemem jest brak
        możliwości posiadania dzieci. są ludzie, którzy adoptują i są szczęśliwi.
        dzieje się tak jednak w ostateczności. ja chyba jeszcze mam wybór...
    • aleksandra3 Re: Sprawa płodności 22.02.02, 14:52
      Pytanie rzeczywiście trudne i poważne. Jeżeli masz takie podejrzenia i jeżeli
      obydwoje bardzo poważnie podchodzicie do tematu, można spróbować rozwiać
      wszelkie wątpliwości i zrobić badanie nasienia. W USA zdaje się przed
      wstąpieniem w związek małżeński, konieczne jest poddanie się badaniom, tym na
      płodność także. Ja bym na to pytanie odpowiedziała inaczej. Wyobrażmy sobie
      sytuację, że to ja jako kobieta jestem niepłodna. I o tym wiem. I mam chłopaka,
      i związek ten jest poważny. Ale nie chcę być nieuczciwa i mówię mu o tym, że
      wspólnych potomków się ze mną nie doczeka. I proszę go o to żeby zadecydował,
      co z nami dalej będzie, jeżeli chcemy ślubu. Przy tym mówię, żeby mnie z łaski
      i z dobrego serca nie zostawiał przy sobie. Jak się czujesz w takiej sytuacji -
      chcesz być mimo wszystko odrzucona jako osoba niepłodna, czy też nie? Przy tym
      myślę, że gdybyś to ty miała zadecydować, musisz się, oprócz uczucia, kierować
      chęcia posiadania własnych dzieci. To może być bowiem tak silne w przyszłości,
      że rozwali każdy związek. Nie tylko my kobiety tak miewamy- mężczyźni też tak
      mają. A z drugiej strony - jest tyle nieszczęśliwych istotek w domu dziecka...
      W każdym razie pytanie trudne i dające do myślenia. Będę z uwagą śledzić
      odpowiedzi.
    • aleksandra3 Re: Sprawa płodności 22.02.02, 14:57
      Właśnie przyczytałam Twoja odpowiedź 00001m i się zdumiałam? To Ty nie jesteś
      kobietą? Towje pytanie to sugerowało! W takim razie sam możesz sobie wykonać
      badanie nasienia i udać się do androloga po interpretację wyników. Jeżeli będą
      jakieś problemy, są sytuacje, gdzie da się trudności leczyć i może nie wsyzstko
      stracone? Upenij się że nic z tego a dopiero potem się zastanów, jak z nią
      porozmawiać. Mówię tak dlatego, że mam wrażenie, że 100% pewności nie masz...
      • belferka Re: Sprawa płodności 22.02.02, 15:09
        Zgadzam się z Aleksandrą. Jeżeli masz wątpliwości, zrób badania. Jeśli jesteś
        pewien, że jesteś bezpłodny, to porozmawiaj z partnerką. Nie da się udzielić
        jednoznacznej odpowiedzi na pytanie jak zareaguje i co zrobi. To zależy od
        człowieka - jego podejścia do macierzyństwa, do partnera, itd. Powodzenia!
    • hedonistka Re: Sprawa płodności 22.02.02, 15:32
      Jezeli w zwiazku mezczyzna jest nieplodny, dla kobiety wcale nie oznacza to, ze
      ona nie bedzie miala swoich dzieci. Mozna przeciez skorzystac z banku nasienia.
      To chyba lepsze wyjscie niz adopcja. Kobieta w pelnie spelni sie jako matka, a
      mezczyzna, jasli ja kocha - tak samo pokocha jej dziecko.

      hed
    • agata30 Re: Sprawa płodności 22.02.02, 16:23
      Ja jestem dokladnie w takie sytuacji. Jestesmy 6 lat po slubie. Zawsze
      chcielismy miec trojke dzieci. Przez caly okres studiow i pierwszy rok
      malzenstwa zabezpieczalismy sie przed ciaza , bo nie bylismy przygotowani. Az
      wreszcie przyszedl ten moment, zegar zaczal tykac. Po pol roku ja do lekarza,
      za duza prolaktyna, leki i mialo sie zaraz poprawic, ale nic z tego, wiec po
      kilku miesiacach maz na badanie.......i tu SZOK.....nie wiem dla kogo wiekszy.
      ZERO PLEMNIKOW .Od temtego czasu minelo 4 lata. Operacje ,lecenie, stres.
      Efektow nie ma, ale jest nadzieja na IVF/ICSI z pobraniem plemnika w trakcie
      punkcji. Teraz zbieramy na to kaske i za rok moze cos z tego bedzie. To moja
      historia , a co do twojego pytania: to prawda ze wiekszosc kobiet w pewnym
      wieku ma "obsesje" na punkcie dzieci ale czy to jest powod zeby sie rozstawac z
      najukochansza osoba. Jesli nie ma juz nadziei na wyleczenie( tylko czesc z
      mezczyzn powszechnie uznawanych za nieplodych nie ma szans na wlasne dziecko),
      albo nie ma na to pieniazkow, to sa jeszcze kochane sierotki ktore bardzo
      potrzebuja milosci. Ja nie zostawilam swojego meza kiedy najbardziej tego
      potrzebowal a jesli by mi to przyszlo do glowy , to by znaczylo ze go poprostu
      nie kochalam
    • 0001m Re: Sprawa płodności 25.02.02, 10:23
      Za wszystkie odpowiedzi bardzo dziękuję. Pragnę wyjaśnić bo rzeczywiście z
      mojej wypowiedzi jasno nie wynika kim jestem. Jestem mężczyzną a to moja
      kobieta nie może urodzić dziecka. Przekonują mnie Wasze opinie do pozostania z
      niż na dobre i złe. Ona jest na prawdę bardzo kochana i zasługuje na szczęśliwy
      los.
      • mel1 Re: Sprawa płodności 25.02.02, 12:11
        Przytoczę tu historię prawdziwą sprzed wielu lat. Moja mama poznała koleżankę
        na porodówce smile(gdzie przebywały w wiadomym celu). Koleżanka dowiedziala się od
        lekarzy,że jest bezpłodna. Byla wtedy w stałym związku. Niestety facet ją
        rzucił, jak mu o tym powiedziala. Zalamalo ją to bardzo. Do tego stopnia, że
        każdemu poznanemu facetowi na pierwszej randce zaczęła mówić o swojej
        bezplodności. Większość miała ją za stukniętą, bo umawiając się na 1 randkę nie
        myśli się o dzieciach. Ale znalazł się facet, który powiedział, że mu to nie
        przeszkadza. Powiedział, że jak kiedyś zapragną dzieci to zaadoptują. Stworzyli
        związek, zawarli malżeństwo i... Ona zaszła w ciążę. Wiem że 30 lat temu
        medycyna nie byla tak rozwinięta jak dziś, ale ktoś miał chyba jakieś powody by
        mówić jej o bezplodności. Musieli jej robić jakieś badania!
        Morał: nie wiadomo nigdy nic na 100% można zrobić badania, ale czy ludzie
        którzy się kochają są ze sobą ze względu na dzieci?
        Zyczę dużo optymizmu i miłości
        Pozdrawiam
      • balbina2000 Re: Sprawa płodności 25.02.02, 14:14
        0001m! Od rana mysle o Twiom problemie i zaczynam powoli
        kojarzyc to z moja sytuacja. Ale od poczatku:
        jaka masz pewnosc ze Twoja parterka nie bedzie miec potomstwa.
        Medycyna stwierdza ze jesli kobieta nie posiada narzadow rodnych
        to jej bezplodnosc jest rzecza pewna.Czy na pewno byliscie u dobrego
        lekarza /juz przeszlam to leczenie w Polsce i wiem ze spotkanie tam dobrego
        i uczciwego lekarza jest wrecz niemozliwe/nie wspomne o kosztach/.
        Ale zakladajac,ze rzecz jest pewna, to nie licz ze my kobiety walczace
        o macierzynstwo damy Ci tutaj obiektywna porade.Sadze, ze zawsze nasze porady
        beda obarczone tym subiektywnym traktowaniem problemu.Ja rowniez co miesiac
        kiedy okazuje sie ze znow nie zaszlam,z obawa , strachem i okropnym poczuciem
        winy obserwuje mojego meza.Czy bedzie mial sile aby byc ze mna jeszcze troche?
        Musisz sam rozwazyc rozne warianty np: jak bedziesz sie czul z inna kobieta i z
        Waszym dzieckiem, wiedzac ze Ona jest sama i na pewno cierpi ?
        Wybacz ale blizej jest mi do samotnej bezdzietnej kobiety niz plodnego
        mezczyzny. Jako partnerka bezplodnego meza pewnie widzialabym ten problem
        inaczej i lepiej przedstaw swoj problem na Forum mezczyzn , i tam mozesz
        otrzymac rzeczowe porady od facetow w podobnej do Twojej sytuacji.
        Na pewno jest ich wielu,tak wielu jak nas kobiet czekajacych na dziecko
        co miesiac,co miesiac co misiac.........
    • iwonabw Re: Sprawa płodności 25.02.02, 13:50
      Mnie się wydaje, że trochę za wcześnie na mówienie o bezpłodności. Często myli
      się pojęcia niepłodnosci i bezpłodności, a niepłodność przecież można leczyć.
      Nie znam waszej historii, ale aby zdiagnozować niepłodność potrzeba niekiedy
      wielu lat. Czasem lekarze mówią dziewczynom mającym problemy endokrynologiczne
      czy kłopoty z tarczycą: "nie będziesz miała dziecka". Bzdura, można to leczyć.
      Czy się uda to inna kwestia, zawsze warto spróbować.
    • okazja Re: Sprawa płodności 25.02.02, 14:22
      co ty koles prace zaliczeniowa piszesz?
      nie dajcie sie podpuscic.... w jego zwiazku zdaje sie i on i ona sa
      bezplodni.....
      ponizej podobne pytanie strzelone na seksuologii.....

      "wątek nr 1159
      Co by było gdyby...
      Autor: 0001m@poczta.gazeta.pl
      Data: 22-02-2002 13:46


      --------------------------------------------------------------------------------
      Co byście zrobili gdybyście dowiedzieli się, że Wasza dziewczyna nie może mieć
      dzieci? Czy bylibyście w stanie żyć ze świadomością, że nigdy nie pójdziecie z
      własnymi dziećmi na lody do parku, nie będziecie mogli ich wychowywać,
      pokazywać im świat? Czy zostalibyście w takim związku i pogodzili się z
      sytuacją czy odeszli od niej i szukali szczęścia u boku innej? Kto jest na
      siłach i odpowie?"

      oj nie ladnie nedzniku....nie ladnie.......
      • 0001m Re: Sprawa płodności 04.03.02, 13:20
        okazjo, okazjo! masz mnie za nędznika! tylko winny się tłumaczy, winnym się nie
        czuję ale mimo wszystko postanowiłem odpowiedzieć. Mam problem. Szukam
        odpowiedzi. Chcę poznać opinie i rady innych ludzi. Forum w internecie swoją
        anonimowością wydało mi się do tego odpowiednie. Nie widzę w tym nic złego że
        napisałem o tym w dwóch działach i chyba nikogo to nie boli prócz Ciebie.
        Wszystkim dziękuję za odpowiedzi. Pomogłyście mi. Pozdrawiam i życzę szczęścia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka