Dodaj do ulubionych

Język, jakim mówimy o fizjologii

27.06.07, 16:22
Kiedyś trochę sie udzielałam na tym forum, potem tylko czytałam, a teraz nawet
czytać nie jestem w stanie. Wiecie dlaczego? Wydawało mi się, że piszą tutaj
dorosłe, dojrzałe, pragnące odpowiedzialnie decydować o swoim ciele, kobiety.
Język, jakim mówi sie o ciele i fizjologii kobiety bywa z reguły albo
skrajnie, odpychająco medyczny, albo wulgarny. Mówienie i pisanie o NPR to
świetny sposób na odnalezienie innego, kobiecego języka na opisanie tego, co w
naszych ciałach się dzieje. Przez długi czas na forum taki język był obecny.
Tymczasem od pewnego czasu mamy do czynienia z nieprawdopodobna infantylizacją
kobiety - te śluziki, tempki, przytulanka, pupcie, parafinki, nasionka,
żołnierzyki, wąteczki, pytanka i nie wiadomo co jeszcze. Język, jakim mówimy
kreujemy rzeczywistość - czy chcemy być postrzegane jako infantylne
dzierlatki, czy jak dorosłe odpowiedzialne kobiety? ja bym wolała to drugie...
Obserwuj wątek
    • qonewa Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 27.06.07, 21:05
      Witam! Powiem szczerze, że dla mnie nie ma wielkiego znaczenia, jakiej
      terminologii używają forumowiczki, bo to nie jest dla mnie najważniejsze.
      Jeżeli komuś odpowiada zdrabnianie, niech zdrabnia do woli, jeżeli kogoś to
      razi, niech tego nie robi. I tyle. Pozdrawiam
      PS A z wulgaryzmami na tym forum się nie spotkałam
    • neri2007 Re: w obronie 28.06.07, 07:57
      jezyk jaki jest tu uzywany w ogole mnie nie razi i jest nieistotny tak na prawde
      w obliczu pomocy i wiedzy z jaka dziewczyny sie dziela. pisza na luzie o swoich
      problemach - to nie jest rozmowa o prace czy z przyszla tesciowa.
      jestem tu tylko czytelniczka i jestem fanka wiosenki - {pomogla mojej
      przyjaciolce} i megiski ( ze wzdledu na fajne wypowiedzi - megiska, a wiosenka -
      pomoc i pogoda ducha, jest tez rezolutna agafrutka - przepraszam pokrecilam i
      inne madre dziewdzyny). mam nadzieje ze wasze marzenia sie spelnia !! pozdrawiam
    • nglka A ja popieram autorkę... 28.06.07, 09:25
      Problem jest istotny. Czasem aż tak mnie to wkurza, że nie wchodzę na forum.
      Nie było mnie tu trochę czasu i widzę, że nic się nie zmieniło, a raczej poszło
      jeszcze dalej. Nie mam osobiście nic do osób, które tego typu określeń używają
      ale fakt faktem - może trafić. Mnie trwafiło.
      Widzę też, że sporo osób (wiedzących co nieco o NPR) - również odeszło.

      O ile termin "tempka" mnie nie razi (bo jest raczej skrótem niż zdrobnieniem) o
      tyle faktycznie staranka, owulka, przytulanko, mężulek, tempcia, śluzik,
      dzidziulka, ciążulka - powodują pewien niesmak. Nie chce się czytać takich postów.

      Dziewczyny, ja myslę, że nie rozumiecie autorki.
      Osobiście nie mam kompletnie NIC do osób (bezpośrednio) ani do samej atmosfery -
      ALE czasem wali taką słodyczą, że ja osobiście po prostu nie daję rady :-)
      No.. to jest tylko moja opinia.
      • wiosenka1 a ja mam to gdzies 28.06.07, 09:46
        czy "wali" slodycza czy nie wali, jesli cos wiem to odpowiadam i tyle,
        dziewczyny nie odeszly, poprostu z czasem mija chec na forum, mysle ze
        Agafrytka sobie odpoczywa, a Horpyna i Skrzynka od czasu do czasu zagladaja

        Imbirko ja nie zagladam na fora w ktorych uczestniczych i nie zakladam watkow
        zupelnie nie na temat! nie obrazam nikogo i nie komentuje wypowiedzi, rownie
        dla mnie wstrzasajacych i przerazajacych i smiesznych nawet.

        Oczywiscie przytulkam Cie mocno, buziaczki, a jak masz jakis problemik z
        tempciami to prosze napisz.
      • tessie124 A ja nie popieram autorki... 28.06.07, 10:01
        Dziewczyny, przepraszam Niewiasty same dobieramy słowa, którymi posługujemy się
        na tym forum. Nikt nie musi używać tych samych utartych określeń i zwrotów. Nie
        ma przymusu, żeby pisać 'wredna @' zamiast 'wytęskniona upragniona menstruacja
        przy której się zwijam z bólu nadeszła bladym świtem'. To, że każda nowa osoba
        pojawiająca się na forum przejmuje język to też o czymś świadczy i nie
        bynajmniej o infantyliźmie forumowiczki. Widocznie zwroty są zrozumiałe i
        chwytliwe, łatwe do zapamiętania. Poza tym trzeba pamiętać, że język internetu
        jest specyficzny: różne skróty, zdrobnienia są częścią tej kultury. Jeżeli,
        kogoś to razi a jest aktywnym uczestnikiem forum to niech używa takich zwrotów,
        które są odpowiednie - być może inne uczestniczki forum przejmą bardziej
        elegancki i wyszukany sposób wyrażania myśli. Na pewno język będzie taki,
        jakiego będzie używać większość osób piszących tu na tym forum. Natomiast,
        jeżeli ktoś jedynie czyta a nie udziela się aktywnie i nagle zwraca uwagę, że
        język jest taki a nie inny to uważam, że to jest szczyt bezczelności. Jeżeli coś
        się nie podoba to nie bierz w tym udziału. Forum jest otwarte dla wszystkich,
        każdy może wyrazić co myśli, co czuje, jakie ma problemy i oczekiwać wsparcia.
        Jednak krytykować język i sposób wyrażania się innych uczestniczek forum (jeżeli
        to nie sa wulgaryzmy) uważam za nie na miejscu.

        Pozdr

        Tessie.
        • nglka Re: A ja nie popieram autorki... 28.06.07, 10:12
          W pewien sposób masz rację - a w pewien sposób każdy ma prawo do wyrażenia
          własnej opinii.
          "Jeżeli coś się nie podoba to nie bierz w tym udziału. Forum jest otwarte dla
          wszystkich"
          Tak samo, jak Autorka tego tematu nie musi czytać i komentować zdrobnień - tak
          samo przecież Wy nie musicie czytać i komentować treści napisanego przez Nią
          postu. Mam dziwne wrażenie, że nie na temat może się tu wypowiedzieć tylko ktoś,
          kto "jest na forum". Bo offtopów tu przecież pełno.
          Jeśli już o sprawiedliwości ma być, to niech będzie chociaż sprawiedliwie.


          No ale. Jak pisałam - to moje przemyślenia i raczej ostatnie, bo nie chcę
          wywoływać burzy w szklance wody.
          Też tu zaglądam, udzielam się raz na jakiś czas - niegdyś bywało częściej i
          obficiej. Mnie również taki język przeszkadza co nie znaczy, że Autorki tych
          tekstów traktuję jak babki infantylne, po prostu w postach dot. konkretnego
          problemu nie zwracam innym uwagi. Ale to przecież zupełnie osobny post, Autorka
          nie wytknęła nikogo palcem, zachowała się wg mnie kulturalnie. Nie wiem czemu
          jesteście takie złośliwe? Nie napisała "jesteście infantylne", tylko "czy chcemy
          być postrzegane jako infantylne dzierlatki, czy jak dorosłe odpowiedzialne
          kobiety?". Słowa: "chcemy" oraz "być postrzegane".
          • tessie124 Re: A ja nie popieram autorki... 28.06.07, 10:40
            Rzeczywiście nie wytknęła nikogo palcem tylko pięścią wszystkie, które używają
            takiego języka. Nie napisała 'jesteście infantylne' tylko 'czy chcecie być
            postrzegane....' tak trochę - pod włos. A ja to odbieram, że tak właśnie Ona nas
            postrzega - bo skoro zadaje retoryczne pytanie czy chcecie być postrzegane itd
            to widać tak nas ocenia i postrzega. A ja nie jestem małolatą i nie podoba mi
            się gdy ktoś zwraca się do mnie w taki protekcjonalny sposób. Gdy jestem
            załamana i zgnębiona kolejnymi niepowodzeniami to ważne jest dla mnie wsparcie
            i zrozumienie - a język jakiego ta osoba używa jest mniej istotny. Doceniam
            fakt, że znalazła się taka osoba by powiedziec mi dobre słowo. Nie forma a treść
            jest ważna. Osoby zainteresowane niech zmienią język i tyle.

            Pozdr

            Tessie.
      • fiamma75 Re: A ja popieram autorkę... 28.06.07, 12:29
        nglka napisała:

        > Problem jest istotny. Czasem aż tak mnie to wkurza, że nie wchodzę na forum.
        > Nie było mnie tu trochę czasu i widzę, że nic się nie zmieniło, a raczej
        poszło
        > jeszcze dalej. Nie mam osobiście nic do osób, które tego typu określeń używają
        > ale fakt faktem - może trafić. Mnie trwafiło.
        > Widzę też, że sporo osób (wiedzących co nieco o NPR) - również odeszło.
        >
        > O ile termin "tempka" mnie nie razi (bo jest raczej skrótem niż zdrobnieniem)
        o
        > tyle faktycznie staranka, owulka, przytulanko, mężulek, tempcia, śluzik,
        > dzidziulka, ciążulka - powodują pewien niesmak. Nie chce się czytać takich
        post
        > ów.
        >
        > Dziewczyny, ja myslę, że nie rozumiecie autorki.
        > Osobiście nie mam kompletnie NIC do osób (bezpośrednio) ani do samej
        atmosfery
        > -
        > ALE czasem wali taką słodyczą, że ja osobiście po prostu nie daję rady :-)
        > No.. to jest tylko moja opinia.



        Zostawiłam cały post, bo się zgadzam z nglką, a na tym forum byłam jeszcze
        dawniej niż ona, coraz rzadziej zaglądam, bo się po prostu za trudno czyta. Jak
        mam odpowiedzieć merytorycznie na takie "słodkości"? To nie dla mnie. Wolę
        pisać na forum, gdzie używa się normalnego języka (lub skrótowców, które
        akceptuję).
              • nglka Dobra... 28.06.07, 16:45
                Poleciałam po całości. Przejrzałam tematy, włos mi się zjerzył na głowie, że
                tyle tam zdrobnień. Fakt faktem, że ja nie wchodzę na niektóre tematy i jakby
                ich nie widzę - ale można zauważyć, że zdrobniale pisza dziewczyny zazwyczaj o
                sprawach luźnych czy jednorazowych (nowe osoby). Jest dużo poważnych dyskusji
                dot metod, gdzie nie używa się raczej tego typu zdrobnień.
              • uccellino 28dni... 28.06.07, 16:52
                Ale numer! Weszlam tam i oto, co zobaczyłam:
                - starające się o DZIDZIĘ
                - przyszłe MAMUSIE
                - nasze RADOŚCI i SMUTECZKI
                - kiedy PRZYTULANKI
                - IMIONKA dla naszych pociech
                - BRZUSZKI

                I to tylko w tytułach wątków na pierwszej stronie!

                !!!!!! Nie ma nadziei dla kobiet chcących porozumiewać się jak dorośli?... :-
                /// Dajcie jeszcze jakiś adres!
                • wiosenka1 Re: 28dni... 28.06.07, 17:59
                  dziewczyny dajcie na luz, oki?
                  do czego zmierzacie?, moze na gg sobie porozmawiacie, teraz Wy wychodzicie na
                  niepowazne
                  jak mozna nie znajac kogos, nasmiewac sie!
                  • nglka Re: 28dni... 28.06.07, 19:20
                    Wiosenko, z nikogo się nie naśmiewam. Koleżanka poprosiła o adres to jej dałam,
                    dlaczego mamy rozmawiać na gg? Przecież po to jest forum.
                    Nie obraź się, ale myślę, że ciut przewrażliwiona jesteś..

                    uccellino - wyjaśnienie znajdziesz w poście "Dobra" :-)
                    • uccellino Aaaa. Myślałam, że to jeszcze dotyczyło... 29.06.07, 08:18
                      ...gazetowego.

                      A ja od jakiejś "dzidzi" zdecydowanie wolałabym zwykłe dziecko (niemowlę, córkę
                      lub syna). Mam nadzieję, że to nie pozbawi mnie cennej pomocy wiosenki,
                      zwłaszcza że właśnie mam pytanie. Własnie skończyłam 10 dni luteiny. Jak brałam
                      receptę, to zapytałam, czy luteina wywoła owu i dostałam odpowiedź, że w tym
                      cyklu już nie (dostalam też od razu na dwa kolejne), że wywoła tylko @.
                      Tymczasem dziś skoczyła temperatura. To jak to jest?
                      • mentafolia luteina 29.06.07, 08:26
                        czyli syntetyczny progesteron nie wywołuje owulacji.Przyjmowana PO owulacji
                        powoduje,że śluzówka macicy staje się batdziej receptywna na przyjęcie zarodka.
                        Jej odstawienie powoduje @.
                        A skok temperatury moze być jednorazowy i o niczym nie świadczyć.
                        Zresztą nawet nie wiem w którym dc jesteś.
                              • mentafolia Re: Zauważyłam :-))) 29.06.07, 10:27
                                Poczytałam Twoje wątki,niestety nie pomogę.
                                Ty szukasz metod naturalnych,ja nie do końca w nie wierzę.W każdym razie nie w
                                sytuacji kiedy cykl ciągnie sie w nieskończoność,pęcherzyków brak a temperatura
                                skacze.
                                Ze mnie taki niewierny Tomasz,ze na wszystko muszę miec dowody,najlepiej w
                                postaci badań.
                                Najbardziej zaintrygowały mnie okłady z oleju rycynowego na brzuch:).Z tego co
                                wiem olej ten nie wchłania sie przez skórę,więc nie rozumiem zamierzeń pani
                                doktor,której nazwiska juz nie pamiętam.
                                No ale jeśli ktos wierzy,że to działa to mozna okłady robić,czemu nie...

                                A badałas poziom niektórych hormonów,no.prolaktyny?
                                Ona bardzo często zaburza cykl.
                                • uccellino Mentafolia, ale ja wzięłam tę luteinę :-))) 29.06.07, 11:03
                                  A w metody naturalne wierzę całym sercem. Okłady robię, są to okłady z użyciem
                                  termoforu, więc pewnie olej jakoś wspomaga rozgrzewanie :-))) Cel był taki,
                                  żeby poprawić ukrwienie całego układu rozrodczego. Na pewno zadziała, chocby na
                                  zasadzie placebo :-))

                                  Nie chcę na razie żadnych dalszych badań, bo obawiam się ich wpływu na
                                  psychikę. Jak zacznę badać hormony, to wejdę mentalnie na ścieżkę "jestem
                                  chora". Fatalnie. Wolę myśleć, że wszystko się właśnie ustawia :-))) Na razie
                                  jest luteina, wybieram się na akupunkturę, potem zobaczymy dalej.

                                  A i dzięki za poczytanie moich wypocin :-))
                • wiosenka1 Re: 28dni... 28.06.07, 18:01
                  urodziwszy synka, mowilam do niego dzidzia, moja kochana dzidzia, i co
                  pojechana jestem?
                  teraz tez pragne miec dzidzie
                  jestem osoba powazna, dorosla i wyksztalcona, i pieprze czasem bzdury bo mam
                  ochote i koniec tematu
                  jak ktos ten watek podciagnie, to biada mu
                • fiamma75 www.naturalnemetody.fora.pl 28.06.07, 18:57
                  uccellino napisała:

                  > !!!!!! Nie ma nadziei dla kobiet chcących porozumiewać się jak dorośli?... :-
                  > /// Dajcie jeszcze jakiś adres!

                  Ależ jest (nie bywam na 28 dniach) :-)
                  Proszę:
                  www.naturalnemetody.fora.pl
    • imbirka Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 10:27
      Nie zamierzam tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem. Nie mam nic do osób
      stosujących zdrobnienia. Podzieliłam się jedynie refleksją na temat
      infantylizacji języka używanego w odniesieniu do kobiecych spraw. Mnie osobiście
      ta infantylizacja razi, a w powodzi zdrobnień czasami nie sposób zrozumieć sensu
      wypowiedzi.
      papatki ;-)
    • iwasz2000 Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 10:38
      a powiedz mi proszę, dla kogo my tu piszemy? kto ma nas tak czy inaczej
      postrzegać? dla mnie nie ma większego znaczenia czy będę pisać temperatura czy
      tempka (tu akurat jest po prostu krócej). nie uważam, żeby któraś z nas była
      infantylną dzierlatką. Oczywiście, można pisać "śluz, krawienie, stosunek,
      pochwa, wydzielina, śluz, nasienie", ale tez można inaczej. nie pamiętam, żeby
      ktoś narzucał styl w jakim piszemy tu sobie. każdy pisze jak mu wygodniej.
      Najważniejsza jest treść. Wiele razy to co tu napisane mi pomogło i ogólnie
      rzecz biorąc mam gdzieś jakim językiem to jest pisane.
      Morze być nawet pisane tak jak ja teraz o tym piszem, czyli z błendami
      otrograficznymi a i tak wogule mi to nie bendzie pszeszkadzać!!! Najważniejsza
      jest jakość, nie opakowanie!!
      postrafiam serdecznie.... z letkim hłodem jednagrze !!!! :)))
        • wiosenka1 Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 11:22
          Nglka pamietaj kochana ze Cie bardzo lubie. Ale niestety Imbirka mnie wytknela,
          bo ja glupiutko napisalam, i faktycznie ciut infantylnie, ale dopiero jak mi to
          wytknieto to zauwazylam ten fakt. I wlasnie wytknieto mi to, Imbirka nie
          napisala ze Wiosenka to i to: .... ale wiem ze wlasnie ja napisalam w
          odpowiedzi pewnej forumowiczce hasło "pupcia" i "parafinka", ot tak mi się
          napisało, było to dosc intymne pytanie, czsami nawet wole na priv odpisac, ale
          z drugiej strony bez przesady.

          Faktycznie ze jak ktos poczyta nas z zewnatrz to moze mu sie wydac to smieszne,
          itp, no ale coz nie musimy sie starac byc na forum innymi niz jestesmy. Nie
          zawieramy tu raczej przyjazni, tylko szukamy wsparcia, pomocy, itp.

          Pozdrawiam Was wszystkie i przepraszam ze bylam ciut złośliwa, ale post autorki
          tez taki byl.

          P.S. Kiedys chyba jednej forumowiczce zwrocilam uwage i owszem, czepiala sie
          nie mnie tylko innej forumowiczki, zrobilam to bardzo kulturnie, wyslalam info
          na priv.

          I juz sie nie odzywam i nic nie pisze.
          • iwasz2000 Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 11:54
            Wiosenko, ja to moge z Tobą pupkować i tempkować do woli. Liczy się dla mnie
            to, że pomagasz i jesteś tutaj. nic sie nie przejmuj. może po prostu nie do
            końca ważne dla niektórych jest to, o czym tu się pisze. i jak dla mnie, nie
            zmieniaj nic. NIC. pa pa
          • nglka Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 12:01
            Wiosenko.. to, że drażnią mnie zdrobnienia nie znaczy, że pałam niechęcią do
            osób, które Ich używają :-)
            Podobnie jest z wieloma moimi koleżankami - np. nie podoba mi się sposób w jaki
            się ubierają, nie podoba mi się jak czasem reagują - ale to nie zmienia faktu,
            że je lubię. I w zasadzie stwierdzenie "nie podoba mi się" jest formą wyrzucenia
            myśli - nie ma nic wspólne go z tym co osoba chce przekazać - a jak to robi, to
            już prywatna sprawa. Równie dobrze ktoś moe powiedzieć, że nie podoba mu się
            sposób w jakiopisuję dane zdarzenia - i nie jest to w moim mniemaniu
            jednoznaczne z koniecznością dokonania zmian. Traktuję to jako chęć wyrażenia
            własnych myśli - każdy ma do tego prawo - do pozytywnych i negatywnych.
            Fakt, że nie zawsze jest to miłe, ale..

            Pozdrawiam :)
            • qonewa Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 13:28
              To prawda, że w każdym moglibyśmy znaleźć coś, co nas w tej osobie drażni i
              mimo że każdy ma prawo do własnego zdania, większość ludzi wstrzymuje się z
              wyrażeniem swojej opinii wprost, żeby po prostu kogoś nie urazić. Jeżeli nie
              podoba mi się sposób ubierania mojej koleżanki, na pewno jej tego nie powiem,
              bo to po prostu nie moja sprawa i kłóci się to z zasadami dobrego wychowania.
              Poza tym chciałam jeszcze na jedną rzecz zwrócić uwagę-mam wrażenie, że jest
              kilka tematów dyżurnych (L4, cesarka a poród naturalny, infantylizacja języka),
              które są przysłowiowym kijem w mrowisko. Co jakiś czas takie wątki wypływają w
              mniej lub bardziej prowokujący sposób i tak naprawdę niczego nie wnoszą, bo
              nikt nikogo do niczego nie przekona. A niesmak pozostaje...
          • qonewa Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 13:37
            Wiosenko, czytałam Twój post i naprawdę wszystko wydaje mi się na miejscu i o
            wiele sympatyczniejsze niż medyczne opisy. Pamietam, jak przed porodem
            zakupiłam w aptece jednorazową lewatywę-instrukcja obsługi napisana oczywiście
            fachowym medycznym językiem dała całej mojej rodzinie i wielu znajomym dużo,
            dużo radości.
    • uccellino Jakże się cieszę, że ktoś poruszył tę... 28.06.07, 12:27
      ...kwestię, chyba sama bym tego lepiej nie wyraziła. Z języka tego forum podoba
      mi się tylko owu i @. Wszystkie tempki i śluziki przyprawiaja mnie o gęsią
      skórkę. A dzień, w którym nazwę seks przytulankiem (w czyim chorym umyśle mogło
      powstać coś takiego??? a może ja się kocham na pralce, bez przytulania?! ;-
      )))), będzie początkiem mojego końca.
      • uccellino No i rzeczywiście może to mieć wpływ na... 28.06.07, 12:34
        ...wizerunek NPR. Wydawałoby się, że jest to właśnie środowisko, które powinno
        promować godność i świadomość kobiety. A ten język nas ośmiesza. Jestem
        wdzięczna dziewczynom, ktore mi tu pomagają w moich problemach (pozdrawiam w 61
        dc :-///), ale może warto pomyśleć o PRze zanim kolejny raz zadamy sobie
        pytanie, dlaczego 3/4 społeczeństwa śmieje się z metod objawowo-termicznych, a
        ginekolog olewa to, że robimy obserwacje... To powinien być konkretny problem
        także dla tych, którym osobiście nie przeszkadzają te dziumdziania.
        • lacitadelle Re: No i rzeczywiście może to mieć wpływ na... 28.06.07, 13:30
          miałam się nie wypowiadać w tym temacie, bo choć osobiście nie lubię zdrobnień
          (przekonałam się jedynie do tempki, bo faktycznie dużo krócej), to staram się
          być tolerancyjna i rozumieć, że ludzie są różni po prostu. I robię postępy:
          przytulanko faktycznie wciąż mnie rozkłada na łopatki, ale nie mam już ochoty
          odpisywać na każdy post z ostrzeżeniem, że od przytulania niestety w ciążę się
          nie zajdzie ;)

          Natomiast uccellino poruszyła ważny problem PRu, czyli tego, jakie świadectwo
          wystawiamy NPRowi rozmawiając o nim w ten sposób. Zastanówcie się na tym, bo
          przecież chyba nie chcemy innych zniechęcać, a i same często mamy pretensje do
          tych, którzy piszą o NPR z lekceważeniem.

          Ja do tych metod jestem przekonana, ale wyobrażam sobie, że zaglądając tu jako
          nowicjuszka z nieokreślonymi do końca preferencjami, mogłabym się zniechęcić.
        • iwasz2000 Re: No i rzeczywiście może to mieć wpływ na... 28.06.07, 13:30
          ... to zapisz się do partii kobiet Gretkowskiej... to na pewno nie ośmiesza
          kobiet promując "waginy", jak to ktoś nie dawno powiedział.
          i znowu pojawia się problem, że ktoś się z czegoś śmieje czy postrzega tak czy
          inaczej to forum: nie jesteśmy tu dla promowania NPR, albo dlatego, żeby ktoś
          mógł czy nie mógł sie z nas śmiać. jesteśmy tu bo dokonałyśmy takiego wyboru!!!
          i te które chcą w ciążę zajśc i te, które unikają ciąży. Szczerze mówiąc nikogo
          nie zamierzam przekonywać czy to jest dobre, czy nie. I nie interesuje mnie to
          czyj ginekolog to olewa, a czyj nie. Mój tak nie robi. To pierwsze o co prosi:
          o wykres cyklu. Zależy do jakiego ginekologa się pójdzie - też kwestia
          indwyidualnego wyboru. Jeśli tak strasznie boisz się Ty i inne śmiejące się,
          własnego końca, przenieś się na inne forum. Albo utwórz własne, równoległe.
          Nikt Ci tego nie broni. Jeśli drażni Ciebie język niektórych postów to ogranicz
          się do swojego wątku, albo koresponduj sobie na prywatnym. Innych nie czytaj.
          Szczerze mówiąc, gdyby nie ten pierwszy post o języku, w ogóle nie zwróciłabym
          na to uwagi. To jest tak nieistotne, że chyba autor się po prostu nudził, albo
          ma niezaspokojone aspiracje lingwistyczno-pedagogiczne.
          pozdrawiam i przesyłam tysiące uścikuniów w pupeńki i rączynki. i dzisiaj
          urządzę sobie przytulanko na maksa i będziemy się przytulkować jak norki i rano
          mierzyć tempki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! to tyle co miałam do
          powiedzenia.
          • lacitadelle Re: No i rzeczywiście może to mieć wpływ na... 28.06.07, 14:07
            > nie jesteśmy tu dla promowania NPR

            ale też chyba nie chcemy do niego zniechęcać? ja przynajmniej nie chcę.

            > Szczerze mówiąc, gdyby nie ten pierwszy post o języku, w ogóle nie zwróciłabym
            > na to uwagi. To jest tak nieistotne, że chyba autor się po prostu nudził, albo
            > ma niezaspokojone aspiracje lingwistyczno-pedagogiczne.

            a jednak sporo osób zwraca na to uwagę, co widać w postach w tym wątku.

            żebyśmy się dobrze zrozumiały: ja nie chcę nikogo namawiać do zmiany sposobu
            wypowiadania się. Ale Twoje argumenty uważam za nietrafione.

            Poza tym, Ty też możesz nie czytać tego wątku, jeżeli Ci się nie podoba.

            Innymi słowy: szanujmy prawo do oddmiennych opinii, ale w jedną i drugą stronę.
            • iwasz2000 Re: No i rzeczywiście może to mieć wpływ na... 28.06.07, 14:40
              ależ absolutnie się z Tobą zgadzam i szanuję odmienność pogladów. ale co innego
              jest wspomnień o tej odmiennośći, a co innego na podstawie tejże oceniać
              postawy (dzierlatki, infantylne itd). Ja też się nie uchroniłam przed takim
              zestwieniem, mówiąc o niezaspokojonych, ale to dla mnie gruba przesada, kiedy
              na forum o planowaniu rodziny ktoś zwraca uwagę na zdrobnienia. rozumiem, żeby
              ktoś namawiał do rż... d... czy operował innymi wulgaryzmami. ale czepianie się
              takich drobiazgów i wysuwanie teorii, że jakie my tu jesteśmy infantylne i
              jesli ktoś choć raz użyłby podobnego sformuowania, to byłby jego koniec, no to
              jest już przegięcie. proponuję niech każdy zostanie przy swoim, ale pewnych
              granic nie przekraczajmy.
              • uccellino Nie chodzi o to, czy jesteśmy infantylne... 28.06.07, 15:47
                (pewnie nie, bo stosowanie metod objawowo-termicznych wymaga pewnej
                dojrzałości), tylko o to, że możemy być tak postrzegane, jeśli będziemy
                pokazywać światu głównie pupcie. Jak idę do pracy, to nie tylko "zabieram" ze
                sobą swoje dośwaidczenie i kompetencje, które powinny być dla każdego
                wystarczającym powodem, aby mnie poważać, ale też wskakuję w garsonkę i na
                szpilki, bo strój stanowi komunikat o mojej dojrzałości, który dociera do mózgu
                rozmówcy, zanim pozna moje umiejętności. Analogicznie z językiem.
                Wiem, że jest tu sporo starających się, kindercentrycznych osób - ten moment,
                taka sytuacja może nas szczególnie predystynować do spieszczania i ciamkania.
                Ale można nad sobą panować.
      • aguita5 Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 28.06.07, 14:36
        Jeśli Wam się nie podoba język tego forum, to możecie go zmienić, nikt Wam nie
        każe pisać śluzik ani tempka, możecie pisać temperatura i śluz, z pewnościa nie
        spowoduje to problemu u osób, które same piszą inaczej i na pewno nie zignorują
        przez to Waszego postu. A jeśli takich osób będzie większość, to język forum
        zmieni się tak, jak tego chcecie. W końcu podobno mamy demokracje ...?
        Natomiast dopóki większość dziewczyn na forum woli zdrobnienia to będzie trzeba
        to przeżyć (ale niekoniecznie samemu stosowac!).
        Osobiście nie stosuje wielu zdrobnień, ale uważam, że eufemizmy są pożyteczne
        i takie na przykład przytulanko z mężusiem, choć początkowo zadziwiające i
        niedokładne, jest w tym kontekście jak najbardziej zrozumiałe i ładniejsze od
        uprawiania seksu, ale jeśli ktoś napisze że uprawiał seks z małzonkiem to też w
        żądnym wypadku nie będzie mi to przeszkadzało (o ile to nie moj małzonek ;).
        W koncu kazdy jest inny i ma swoj styl i to jest wlasnie piekne.
        • kysu Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 29.06.07, 08:22
          to jest post, w ktorym sie mozna wypowiedziec dokladnie na ten temat co tez
          uczynilam. przeszkadza mi ta infantylnosc, ale z drugiej strony nie zamierzam
          kogos upominac czy tez zmianiac. sama nie uzywam zdrobnien.

          a co do zmiany forum...
          to dosc mocna propozycja. pamietaj, ze forum to ludzie a nie odwrotnie... rozni
          ludzie i kazdy jest tak samo potrzebny.
          • lilith76 Re: Język, jakim mówimy o fizjologii 29.06.07, 10:27
            > a co do zmiany forum...

            Chodziło o zmianę języka, nie forum...

            Choć ja przychylam się do autorki wątki.
            W głowie mi się nie mieści, że dojrzała, inteligentna kobieta nie potrafi napisać "seks", tylko sadzi pruderyjne "przytulanka" jak poczciwa królowa Wiktoria ("zamknij oczy i myśl o Anglii").
            Czy dla nich seks, to rżnięcie, pieprzenie, rypanie, jebanie :P
            Przez to sama mam wrażenie, że uprawiam prostytucję małżeńską, bo ja się nie przytulam.


            ;D
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka