Witam, mam dopiero 26lat, a od jakiegoś czasu zaczynam intensywnie tracić włosy na zakolach. Dodam, że pozostałe włosy np. z tyłu głowy są zdrowe, lśniące, a ich końcówki nie rozdwajają się. Cały proces zaszedł już tak daleko, że przestałam wiązać włosy w kucyk, żeby nie świecić łysymi plackami

Zrobiłam badania hormonów płciowych i tarczycy - wszystko w normie, a łysienie wciąż postępuje. Zaprzyjaźniona dermatolożka powiedziała - To geny, z nimi nie wygrasz, wiec zaakceptuj to. Kosmetolożka poleciła loxon, silice, pokrzywę i rzepę. Po 3 miesiącach takiej kuracji nic się nie zmieniło poza tym, że wyrósł mi wąsik, więc wszystko to odstawiłam! Proszę o pomoc, gdzie jej szukać i czy rzeczywiście muszę się pogodzić z tym, że zaraz stracę włosy z całego przodu głowy? Może wykosztować się i pójść na wizyte do trychologa?