mamajaktalala
10.02.14, 13:16
Witam,
proszę o sugestie, pomoc. Od 6 mcy leczę się na reflux bo po ciąży bardzo mi dokuczały bóle w śródpiersiu zawsze po obfitym posiłku. W gastroskopii 2 tygodnie temu bez jakichkolwiek zmian nadżerkowych itp. ale zauważalna anatomiczna niedomykalność przełyku oraz reflux żółci w żołądku. Helicobacter ujemny. Zalecenie od gastrologa-gasec 20mg x 2 dziennie.
I 5 dni nagle napad bólu, poczatkowo myślałam że podobny do tego co bywał wcześniej gdy nie brałam gasec lub coś więcej zjadłam. Ale tym razem nospa nie pomogła. I zaczęłam zauważać że ten ból jest inny, bo rozpiera, gniecie po prawej stornie, promieniuje do pleców, do przestrzeni pod łopatką.
Nie spałam z bólu całą noc. Pojechałam na IP, zlecono ekg (ok), morfologię (bez odchyleń), bilirubina (w normie), ASPAT i ALAT wynik po 40 (co wg normy tego laboratorium też w normie), amylaza również w normie.
Dosałam helicid i metoklopramid w zastrzyku, ale już wcześniej mi przeszło, było już rano, byłam już bardzo senna.
Oczywiście następnego dnia ciągle czułam "kamień w brzuchu", dieta lekka, suchary, woda. 3 dzien to samo, znów ból nie do wytrzymania. Pomogły leki typowo przeciwbólowe - ketonal, diclac...
dziwne że leki te mi pomagają a nie podrażniają żołądka.
Proszę o poradę, czy wyniki biochemii krwi wykluczają przyczynę z wątroby? Czy to znaczy że mam problem z dwunastnicą? Może popełniłam błąd żywieniowy (zimne sajgonki) i to mi tam leży? Co mogę zrobić, jak sobie pomóc doraźnie w oczekiwaniu na usg i wizytę u specjalisty? Jakieś zioła? Jakieś leki bez recepty? Możliwe że mam powiększoną wątrobę i to ona mnie boli mimo że wyniki z krwi ok?