Witam
Proszę o pomoc w pewnej sprawie.....od 4 lat mam problemy z kręgosłupem.
Zaczęło się nagle; wstałam w pracy z fotela i tak już zostałam. Przez
następne 2 miesiące intensywna kuracja przeciwbólowa, leżenie plackiem w
domu, potem rehabilitacja i powrót do pracy. Średnio 2 razy w roku łapały
mnie bóle nie z tej ziemi, ale jakoś dawałam sobie z tym radę. Oczywiście nie
obyło się bez zwolnienia i tabletek, zastrzyków i maści, ale wracałam do
siebie. W tamtym czasie na zdjęciu rentgenowskim wykazano mi tzw. guzki
schmorla. Na moje pytanie co to jest, lekarz odpowiedział krótko - z tym się
żyje. Dziś odebrałam wynik z prześwietlenia i co sie okazało... że zmian w
obrazie rtg nie ma. Guzki zniknęły?? I co to za guzki?? Sama nie wiem, co o
tym myśleć. Dodam, że od 3 tygodni znowu potwornie boli mnie kręgosłup w
części lędźwiowej, bez zastrzyku przeciwbólowego nie jestem w stanie
normalnie funcjonować, neurolog stwierdza u mnie dyskopatię, a na rentgenie
tego nie widać. Nie rozumiem...
Może któraś z was przeżywa coś podobnego i może mi pomóc. Dziękuję.