Gość: zmartwiona
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.05.06, 17:52
Mam małe pytanie

. Od kilku lat mam stałego partnera. Układa nam się
wspaniale, jesteśmy dobraną parą. Sypiamy ze sobą od 3 lat i tu pojawia się
problem. Mój chłopak nie rozumie, że kobieta nie zawsze musi umieć przeżywać
orgazm pochwowy. Ja właśnie jestem taką kobietą i wcale mi to nie
przeszkadza. Seks sprawia mi przyjemność mimo, że przeżywam "tylko" orgazm
łechtaczkowy. Nie wiem już, jak mam z nim rozmawiać. Tłumaczyłam, że na
wszystko jest czas i że wszystkiego trzeba się w życiu nauczyć, że to wymaga
pracy i dobrania odpowiednich technik, że nie zawsze musi wychodzić,
zwłaszcza jeśli ludzie nie mają dla siebie zbyt wiele czasu i nie mogą dużo
ćwiczyć

(studiuję w innym mieście, spotykamy się rzadko). On ma do siebie
pretensje, ja przestaję się cieszyć seksem (i tak już coraz lepszym), bo
wiem, że po fakcie i tak padnie jedno pytanie - czy tym razem się udało? Nie
mogę w ten sposób oddać się przyjemności. Jak mu wybić z tego "głupiutkiego"
łebka te urojenia?