23.03.07, 23:13
Witam!!

Ostatnio znowu dużo o nadżerce!! Zaraz na pewno zostanę obrzucona błotem, ale
odczuwam moralny obowiązek podzielić się z Wami doniesieniami z
cywilizowanych krajów. Otóż....nadżerki się nie usuwa (ani wypalaniem ani
krioterapią). Jest to fizjologiczna zmiana, której już od 20 lat nie nazywa
się zmianą przednowotworową. To, co robią polscy lekarze, jest sygnałem ich
niedouczenia i przestarzałej, nieaktualnej wiedzy. Dlatego proszę, zanim
usuniecie nadżerkę, zasięgnijcie opinii ginekologów klinicznych (tych, którzy
pracują przy Akademiach Medycznych). Usunięcie nadżerki (każdą drogą) grozi
zbyt wczesnym rozwiązaniem ciąży lub późnymi poronieniami (widziałam już
wiele przykładów młodych kobiet, które rodziły na początku 6 miesiąca albo
które musiały mieć zazytą szyjkę macicy aby donosić ciążę - wszystkie po
usuwaniu nadżerki). Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: tori Re: Nadżerka IP: *.core.lanet.net.pl 23.03.07, 23:14
      szkoda ze nie wiedzialam tego przed zabiegiemuncertain
      • toffie Re: Nadżerka 23.03.07, 23:16
        Niestety żadna kobieta tego nie wie - nie Twoja wina. Jeśli już się stało, to w
        przypadku planowanej ciąży poproś o specjalną kontrolę i ewentualnie zaszycie
        szyjki macicy w 5 miesiącu. To, że usunęłaś nadżerkę nie jest wyrokiem i nie
        oznacza, że nie donosisz ewentualnej ciąży. Jednak ryzyko poronień jest większe.
        • ewita80 Re: Nadżerka 24.03.07, 00:04
          A co z kobietami nie będącymi w ciaży - mają usuwać nadżerkę czy nie.
          • Gość: gość Re: Nadżerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 00:53
            Nadżerka to stan fizjologiczny i jako taka nie wymaga usuwania. Ja też to
            pisałam sto razy na tym forum, ale poza obrzucaniem mnie błotem żadnego odzewu
            nie było...Kobiety tu są tak przekonane o swojej ogromnej wiedzy w wielu
            sprawach ( a opartej jak nie na zdaniu ginekologa, to na Tinie), że naprawdę
            trudno jest podjąć dyskusję na jakikolwiek temat. Brawo, Toffie, że wreszcie
            odważyłas się na taki krok...
            • podyanty Re: Nadżerka 24.03.07, 01:29
              A ja z uporem maniaka wkleje raz jeszcze link do fundamentalnego artykulu na temat "nadzerek" (fuj,
              coz to za obrzydliwe slowo, nb. znakomicie nadajace sie do straszenia pacjentek!)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=59508423
              To taki sam polski mit jak skracanie sie szyjek...
            • toffie Re: Nadżerka 24.03.07, 15:09
              Odważyłam się, bo ostatnio moja koleżanka urodziła dziecko na początku 6
              miesiąca ciąży i teraz maleństwo walczy o życie. Dziewczyna ma 22 lata, jest po
              usunięciu nadżerki (spowodowało to skrócenie szyjki macicy i w konsekwencji
              przyspieszenie akcji porodowej). Nadżerka w okolicach szyjki macicy to
              właściwie (z tego co pamiętam z patomorfologii) nie jest ubytek w błonie
              śluzowej, a zamiana nabłonka (nie wiem, czy na wlacowaty czy na płski - nie
              pamiętam) przez który zaczynają przebijać naczynia krwionośne i imituje to
              nadżerkę taką, jaką mamy np. w żołądku w okresie przed owrzodzeniem.
    • ob-gynaec Re: Nadżerka 24.03.07, 09:37
      Obawiam się, że praca w Akademii Medycznej wcale nie musi wiązać się z
      posiadaniem nowoczesnej i aktualnej wiedzy. Znam wielu adiunktów i lekarzy
      klinicznych, którzy nadal "nadżerkę" uważają za głęboką patologię i masowo
      wykonują całkowicie niepotrzebne (i szkodliwe) zabiegi destrukcyjne na szyjce.
      A tak na marginesie - widzę, że w końcu coś drgnęło, przynajmniej na tym forum,
      w kwestii nieszczęsnych nadżerek wink
      Pozdrawiam.
      • Gość: mandarynka Re: Nadżerka IP: *.tvtom.pl 24.03.07, 16:50
        Potwierdzam, niestety. Chodzę do ginekologa, który jest adiunktem Ślaskiej
        Akademii Medycznej i w kwestii nadżerki zajmuje następujące stanowisko: każdą
        nadżerkę należy usunąć. Smutne to ...
    • Gość: Opti Re: Nadżerka IP: 195.136.176.* 24.03.07, 16:10
      Masz rację, Toffie.

      Ja pozwoliłam swojej nadżerce samoisnie się wyleczyć (a była ponoć wg
      gina "olbrzymia") w ciągu roku, chociaż gin usilnie namawiał najpierw na
      wypalanie a potem na zamrażanie (w jego prywatnym gabinecie, rzecz jasna, za
      około 300 zl, rzecz jasna). Natychmiast zmieniłam też gina.

      Im mniej takich niepotrzebnych ingerencji w nasze ciało i zatruwania go
      farmaceutykami, tym lepiej dla naszego zdrowia. Jeśli do tego jeszcze człowiek
      mądrze się odżywia, to nie musi w ogóle widzieć lekarzy (pomijając coroczną
      cytologię) smile
      • jeanne72 Re: Nadżerka 24.03.07, 18:31
        "Nadżerka w okolicach szyjki macicy to właściwie (z tego co pamiętam z
        patomorfologii) nie jest ubytek w błonie śluzowej, a zamiana nabłonka (nie
        wiem, czy na wlacowaty czy na płski - nie pamiętam) przez który zaczynają
        przebijać naczynia krwionośne i imituje to nadżerkę"

        Dokladnie tak. To co nazywamy nadżerką to w rzeczywistości "ektropion"
        lub "wynicowanie". Stan fizjologiczny, który rzadko wymaga "leczenia" ( w
        cudzysłowiu, bo trudno jest mówić o leczeniu stanu prawidłowego...). Dobrze, że
        ktoś to wreszcie napisal...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka