Dodaj do ulubionych

NPR a ilość zbliżeń

30.03.04, 17:51
Witajcie!
Ostatnio na innym forum ktoś napisał do mnie taki tekst:
"NPR znacznie ogranicza liczbę stosunków. Jak przeglądamy dostępne w
internecie karty, to średnia wypada gdzieś na poziomie 3-4 stosunków na cykl.
(Wołochowiczowie w swojej i tak dość odważnej jak na warunki katolickie
książce "Seks po chrześcijańsku" wyciągają z tego wniosek, że rzeczywiste
średnio-statystyczne potrzeby są takie niskie!? Ciekawe, że nie przyszło im
do głowy, iż jest to wymuszone przez metodę ) Czy taka częstość to jest to, o
czym zawsze z mężem marzyliście (zwłaszcza Twój mąż)? Obecnie z żoną jesteśmy
w ciąży i doświadczamy błogosławieństwa tego stanu i nie dam sobie wmówić,
że okresowa wstrzemięźliwość to jakaś wyjątkowo "ubogacająca" okoliczność,
jak to można przeczytać u propagatorów NPR i niestety także w doktrynalnych
tekstach Kościoła".
Spojrzałam na swoje karty (stosujemy NPR dopiero od pół roku - po pigułkach,
więc na początku reguły były zaostrzone) i faktycznie... średnio 4x w cyklu,
rekord 5x... No bo nawet jak już są dni nie płodne, to przecież nie kochamy
się codziennie tylko dlatego żeby nadrobić straty. A poza tym dochodzą inne
okoliczności typu stres, zmęczenie itp. - nic na siłę! No i efekt jest
właśnie taki... Czy to jest normalne dla młodego małżeństwa? Czy to jest
dobre? Z drugiej strony, nawet gdyby w dni niepłodne kochać się codziennie,
to co z tego, skoro potem i tak 2 tygodnie czekania? Znacznie lepiej byłoby
rzadziej, ale regularnie co kilka dni...
Jak to wygląda u Was? Jak sobie z tym radzicie? Czy Wam tak naprawdę
odpowiada taka sytuacja?
Obserwuj wątek
    • renatka45 Re: NPR a ilość zbliżeń 30.03.04, 19:35
      Hejo.
      My z mezem tez stosowaliśmy około 1,5 roku NPR. Czestotliwość kochania ok.5-6
      razy na cykl 29 dniowy ,jak nie bylo dodatkowego stresu itp .Czasem gdy
      chorowałam, lub dziecko nie chciało spać( dzieci wyczuwaja ze chcecie sie
      kochac),lub maz były za bardzo zapracowany czestotliwosc spadałado 2/3 razy. Z
      czasem zaczely rodzic sie frustracje i złosc oraz pytanie dlaczego mamy
      wyrzekac sie milości kiedy jej naprawde potrzebujemy.
      Od poł roku nie stosujemy NPR zabezpieczamy sie gumka, i wróciła normalna
      milosc bez zlosci i frustracji.:)
      Pozdrawiam.

      Renatka 45
    • barbie-torun Re: NPR a ilość zbliżeń 31.03.04, 07:34
      Faktyczne jest to trudna sprawa dla młodych małżeństw. Pisałam już w innym
      wątku, że najbardziej czuję potrzebę bliskości w dni płodne. W dni bezpieczne
      niestety często stres, zapracowanie, choroba dzieci. Przecież człowiek to nie
      maszyna, nie zaprogramuje się, że wtedy i wtedy robi to i to.
      U nas średnia była 3-5 razy w miesiącu.
      Kilka lat temu rozmawiałam z mamą i okazało się, że rodzice po 35 latach
      małżeństwa częściej kochają się niż ja po ślubie to łzy mi stanęły.
      Może my kobiety to inaczej odczuwamy, emocjonalnie, ale u mężczyzn pociąg
      fizyczny jest silniejszy i tak rodzą się frustracje, i często kłótnie z byle
      powodu. Doprowadziło to do tego, że stałam sie oziębła i już tak nie cieszy
      mnie bliskość męża.
      Takie jest życie wielu par stosujących NPR.
      Wiara wymaga poświęcenia.
      Są to trudne wybory.
      Czy prezerwatywa lub globulka to grzech? Mniejsze zło? Dla rodziców trójki
      dzieci? A może seks tylko w celu poczęcia dziecka? Zastanawiam się nad sensem
      tego wszystkiego i coraz bardziej mi smutno.
      Basia
      • carla7 Re: NPR a ilość zbliżeń 09.04.04, 10:26
        Dziewczyny, rozmawiałyście o tym z księdzem np. w czasie spowiedzi?
        Bo rozumiem, że NPR stosujecie z powodów religijnych.
        Ja przez takie właśnie podejście (potrzeby moje i męża były inne niż średnia
        statystyczna NPR)odeszłam najpierw od NPR, potem powoli ale skutecznie oddalałam
        się od KK. Po dobrych kilku latach poszukiwań (......) jednak stwierdziłam, że
        trudno żyć bez Boga.
        W czasie spowiedzi rozmawiałam o tym z księdzem i powiedział, że powinniśmy
        kierować się sumieniem. Ważniejsze jest, żeby Boga zaprosić do siebie do domu do
        serca, nie kłócić się o błahostki z powodu braku bliskości. Powiedział, żebym
        nie demonizowała tak np. sporadycznego użycia prezerwatywy, że Bóg dał nam
        cielesność abyśmy czerpali z niej radość a nie kolejne frustracje. Żeby pamiętać
        , że dajemy miłość, radość najbliższej nam osobie, skupiać się na dawaniu. Idąc
        tym śladem można by dodawać sobie kolejne "przywileje" - zaprzestać w ogóle NPR,
        może gumy na stałe, może pigułki nie wiem. Ale trzba cały czas pamiętać o tym
        sumieniu, chodzi o to, że jeśli staracie się stosujecie NPR (która ma minusy,
        ale jest też wiele plusów), rozważajcie czy Bogu bardziej się podoba to, że mąż
        zaczyna myśleć np. o koleżance z pracy, dziewczynie z sąsiedztwa, bo ze swoją
        żoną nie może się kochać. Zapewnie na tym myśleniu z reguły się kończy, ale
        uświęcony związek dwojga ludzi na tym zyskuje, rozwija się, czy traci? Trudny
        to temat, ale ważny i godny zastanowienia. Każdy człowiek jest inny, każdy ma
        też inne słabości, na pewno trzeba je przezwyciężać. Jeśli ktoś rozmawiał
        szczerze na ten temat z księdzem to chętnie o tym posłucham.
        • sympleks Re: NPR a ilość zbliżeń 09.04.04, 11:16
          co jest lepsze?
          no właśnie: czy mniej złe jest myślenie o koleżance czy "naruszenie" zasad NPR;
          oczywiście nie powinno się wybierać wyłącznie mnijszego zła zamiast szukać
          dobra, ale jakby człowiek potrafił zawsze uciec od pokus to świat chyba byłby
          trochę inny :-))
          Czasami na prawdę można nie mieć ABSOLUTNIE ochoty na zdradę, ale dziwne,
          niechciane myśli włażą do głowy na siłę :(

          w temacie: polecam wątek - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=11827438

          pozdrawiam
        • gosiaz75 Re: NPR a ilość zbliżeń 09.04.04, 13:07
          carla7 napisała:

          > Dziewczyny, rozmawiałyście o tym z księdzem np. w czasie spowiedzi?
          > Bo rozumiem, że NPR stosujecie z powodów religijnych.

          Ja nie stosuję NPR z powodów religijnych (miałam po prostu dość tabletek) więc
          teoretycznie nie mamy z mężem przeszkód, żeby wspomagać się prezerwatywami, a
          mimo to jesteśmy bardzo niechętni tej idei. Nie wiem jak zdesperowani
          musielibyśmy być, by po nią sięgnąć - ostatnio nawet nagięliśmy nieco zasady
          NPR co do końca okresu płodnego (!) - woleliśmy zaryzykować ("co ma być to
          będzie" ;)) niż użyć prezerwatywę... Stosujemy więc czysty NPR, mimo braku
          religijnych przesłanek. Czy to nie dziwne?
          • carla7 Re: NPR a ilość zbliżeń 09.04.04, 14:41
            Myślę, że nie dziwne w końcu prezerwatywa nie jest idealnym środkiem (na dłuższą
            metę może być bardziej frustrująca niż przekładanie zbliżenia na inny termin).
            Tutaj chodzi raczej o sytuację, kiedy małżonkowie (albo jedno z nich) mają
            większe potrzeby a ograniczenia jakie narzuca NPR rodzą frustracje i
            nieporozumienia. Naginanie metody przy trójce dzieci chyba trudniej przychodzi
            niż przy jednym.
            Jeśli ilość zbliżeń wszystkim odpowiada, to chyba jest ok. Zresztą, jeśli
            stosowanie NPR nie wypływa z motywów religijnych, to w okresach płodnych można
            inaczej.
            Jest jeszcze jedna sprawa, kiedy np. kobieta jest wierząca lub "bardziej
            wierząca" niż jej mąż. On z szacunku dla niej stosuje metodę NPR, ale może tego
            nie rozumie i tak naprawdę nie akceptuje. Jeśli on ma większe potrzeby od swojej
            żony to są na dobrej drodze do nieporozumień.
            Ważne jest aby obydwoje akceptowali stosowaną metodę. Oprócz motywów religijnych
            są inne. W końcu pigułkami nie faszerują się mężczyźni...


            • gosiaz75 Re: NPR a ilość zbliżeń 09.04.04, 17:36
              sympleks napisał:

              > no właśnie NIE dziwne - osoby stosujące NPR z pobudek innych niż religijne
              > potwierdzają że nazwa jest słuszna: Naturalne PR :) - nie jest to w końcu
              > Kościelne PR :-)

              Racja! :)
    • dziubulek111 Re: NPR a ilość zbliżeń 29.04.04, 10:09
      Po raz pierwszy trafiłam na to forum (do tej pory skupiałam się na innych
      obszarach eDziecka).
      Jestem zachwycona otwartością wypowiedzi, ale martwi mnie jedna rzecz:
      pojawiają sie głosy o odmienności potrzeb kobiecych i męskich. Chociaż
      fizjologiczna różnica nie da się nie zauważyć ;), to nie ma co usprawiedliwiać
      żadnej z płci. Mam na myśli to, że zarówno kobiety jak i mężczyźni odczuwają
      brak współżycia (ja tam nie tylko emocjonalnie, a jestem kobietą w końcu). Nie
      mówmy, że mężczyzna może zacząć patrzeć "łaskawym okiem" na koleżankę. Przecież
      potrzeby mają oboje. I cierpią razem.
      To naprawdę jest szalenie indywidualne. Kobieta też może być "fizyczna" i w
      końcu każda jest!
      T.
    • agulaa Re: NPR a ilość zbliżeń 29.04.04, 14:24
      Może dość swawolnie myślę, ale myślę sobie, że ludzie tzn ci co karty piszą nie
      notują wszystkich współżyć w cyklu, bo i po co ?. Myślę, że część z nich
      kieruje się podświadomie zasadą zapisu ostatnich dwóch może trzech zbliżeń w
      pierwszej fazie cyklu - względnej niepłodności, oraz zapisem pierwszego
      stosunku w fazie III - poowulacyjnej niepłodności. Wszystkie albo przynajmniej
      istotne dla czasu płodności współżycie zapisują ci co się starają o dziecko :)
      Myślę sobie, że to tak właśnie jest, na swoim i nie tylko przykładzie. Jak tak
      dobrze policzyć to w moich kartach tych z pełnym zapisem można się doszukać
      nawet kilkunastu krzyżyków czy fajek jak kto woli ;).
      Życzę udanych zapisów, czasem wystarczy po prostu zadbać o współżycie w
      małżeństwie, a piszę to jako mężatka z 7 letnim stażem.
      • adzia_a Re: NPR a ilość zbliżeń 29.04.04, 19:16
        Zaintrygowało mnie to, co psize Agula i zajrzałam sobie do notatek sprzed
        ciąży - nie podam liczb, bo nie ;-))) ale wychodzi podobnie jak Tobie, Aga,
        raczej powyżej średniej krajowej - to w cyklach, kiedy nie stosowaliśmy
        żadnych zabezpieczeń, bo rozumiem, że o tym mowa.

        czyli źle nie jest, a nawet całkiem dobrze.
        • poprzezknieje Re: NPR a ilość zbliżeń 30.04.04, 10:14
          jezeli ktos jest gotowy przyjac zwiekszone ryzyko
          w okresie nieplodnosci wzglednej to oczywiscie moze byc
          calkiem niezle

          natomiast jezeli jednak wykluczyc ryzykowna nieplodnosc wzgledna to prawie trzy
          tygodniowa abstynencja ma sie nijak do sredniej krajowej...

          wiec jezeli piszece o tym ze nienarzekacie to napiszcie tez ze jest to kosztem
          zwiekszonej niepewnosci ...zeby byla jasnosc
            • poprzezknieje Re: NPR a ilość zbliżeń 30.04.04, 16:04
              adzia_a napisała:

              > Oczywiście masz rację - myslałam, że to się rozumie samo przez się, w końcu
              > nikt nie ukrywa, że niepłodność przedowulacyjna jest bardziej "ryzykowna".
              >
              nie wiem czy ty rowneiz odnosisz takei wrazenei
              ale mnie sie wydaje ze wlasnie ta informacja jest najmniej eksponowana we
              wszystkich materialach dotyczacych npr (przynajmniej w tych z ktorymi sie
              zetknalem)
              raczej przypomina mi to takei typowe ulotki gdzie wielkimi czerwonymi literami
              jest wypisane haslo "Z NPR MOZESZ WSPOLZYC ROWNIE CZESTO JAK Z ANTYKONCEPCJA"
              a podspodem malymi literkami dodane "pod warunkiem ze zgodzisz sie na
              zwiekszone ryzko wpadki"
              • adzia_a Re: NPR a ilość zbliżeń 30.04.04, 19:17
                Wiesz, chyba nie odniosłam akurat takiego wrażenia, jak się wczytasz, to
                wszędzie o tym piszą. A to, że mnóstwo publikacji na ten temat stosuje dziwne
                socjotechniki to inna sprawa, może za mało jest rzetelnej informacji o
                ograniczeniach NPR - o tym dowiesz się raczej od ludzi, zgadza się? Jeden
                będzie chwalił, a drugi się rozczaruje, podobnie jak antykoncepcją hormonalną.

                Ale jeśli ktoś dopuszcza stosowanie prezerwatywy, to przecież można się
                wspomóc, kiedy człowiek jest niepewny, jednoczesnie robiąc sobie przerwę w
                okresie pewnej płodności (bo przecież prezerwatywa może nie zadziałać) i
                wszystko gra. Przecież te dwie rzeczy się nie wykluczają, chyba, że ktoś
                świadomie odrzuci jedną z nich.
                Wtedy to już średnia krajowa zostaje daleko w tyle ;-)))
                • franula Re: NPR a ilość zbliżeń 30.04.04, 22:30
                  Agula,
                  dosc ryzykowana teza (a razcej generalizacja) ze sie nie zapisuje wszystkich
                  zblizen
                  jak ktos prowadzi pednatyczne zapiski temperatur, sluzu, nawet pitego alkoholu
                  i chorob to tym bardziej zapisuje zblizenia, nie?
                  wiec mysle ze dziewczyny znajace liczbe swoich zblizen wiedza co mowia - nie ma
                  co tego podwazac.
                  Pozdrawiam
                  F

    • artus1231 Re: NPR a ilość zbliżeń 30.04.04, 17:41
      A jak Wy to dziewczyny robicie - agulla, adzia_a, skrzynka, zamia? Kilkanaście
      razy w ciągu 10 dni - w tym ze dwa z napięciem przedmiesiączkowym! I jak sobie
      radzicie z podwyższonym progesteronem, który przecież nie zachęca zbytnio do
      współżycia?
        • adzia_a Re: NPR a ilość zbliżeń 30.04.04, 19:12
          Czekaj, 10 dni? Mnie wychodziło więcej...a napięcie przedmiesiączkowe nie
          przeszkadzało aż tak bardzo w normalnym funkcjonowaniu (piszę w tej chwili w
          czasie przeszłym, bo jestem piąty miesiąc po porodzie i jeszcze normalnie nie
          funkcjonuję - chwilowo zresztą z przyczyn zdrowotnych mam utrudnione
          obserwacje, więc stosujmy w tej chwili metody "nienaturalne").
      • zamia1 Re: NPR a ilość zbliżeń 01.05.04, 08:01
        U mnie to trochę sprawa wieku - mam większe potrzeby w tym względzie, niż
        dawniej (mąż już się przyzwyczaił, nie skarży się ;-).

        Co do owych 10 dni - to tylko faza III, my dorzucamy jeszcze 3 dni fazy
        pierwszej (tylko 3 - bo dalej ryzyko ciąży rośnie, a mam swoje lata), więc
        wychodzi ok 13 - co w przypadku moich cykli daje mniej więcej pół na pół.

        Odczuwam pewien dyskomfort z powodu napięcia przedmiesiączkowego, ale ja jestem
        z tych, które największe potrzeby mają właśnie przed miesiączką, więc nie ma
        zgrzytu.

        W praktyce jest tak: W płodnej części cyklu planujemy, co będziemy robić, w
        niepłodnej - robimy to i już.

        CO do tej ilości - to nie radziłabym przywiązywać aż takiej wagi do liczb.
        Przecież nie chodzi o to, by bić rekordy, prawda?

        :-)

        Pozdrawiam.
        • poprzezknieje Re: NPR a ilość zbliżeń 01.05.04, 09:31
          zamia1 napisała:

          > Co do owych 10 dni - to tylko faza III, my dorzucamy jeszcze 3 dni fazy
          > pierwszej (tylko 3 - bo dalej ryzyko ciąży rośnie, a mam swoje lata), więc
          > wychodzi ok 13 - co w przypadku moich cykli daje mniej więcej pół na pół.
          >
          szczerze mowiac nie chce tutaj zabawiac sie w analize twojego cyklu ale jak juz
          napisalas to troche sprawe podraze bo mnie to nurtuje

          czy twoje cykle wynosza 35 dni ?
          srednia dlugosc cyklu to statystycznie 28 dni
          - 10 dni 3 fazy to daje 18 dzien kiedy masz 4 dzien wyzesz temperatury po skoku
          czyli skok byl w 14 dniu
          stosujac metode Rotzera chociazby okres nieplodnosci wzglednej konczy sie 7 dnia
          ty piszesz o 3 dniach wspolzycia czyli okres trwa u ciebie 4 dni?
          no to masz szczescie

          po drugie pragne zaprotestowac przeciwko kolejnemy przeklamaniu ktore pojawia
          sie w sprawie nieplodnosci bezwzglednej
          otoz to nei jest tak ze dopiero wspolzycie w 7 8 czy 9 dniu cyklu powoduje
          zwiekszenie ryzyka bo juz sama decyzja na wspolzycie w okresie przedowulacyjnym
          jest juz znacznym zwiekszeniem ryzyka ! a kolejne dni tylko je poteguja!
          i wynika to z prostej logiki ze warunkiem ze nie zajdziesz w ciaze jest to ze
          1) niebedziesz miec wczesniej owulacji niz zwykle - a ktorz to moze wiedziec?
          2) w pore zorientujesz sie ze cos sie w twoim cyklu zmienia...
          jedno i drugie jest obarczone sporym ryzykiem
          sa tam jakies niby metody aby to ryzyko zmniejszyc nei mniej trzeba pamietac ze
          jest to ryzyko bardzo realne
          nikt nie robil badan dokladnych ktore uzaleznialyby zwiekszone ryzyko wpadki w
          okresie przedowulacyjnym od jakis konkretnych czynnikow ...
          wiec nie masz pojecia czy akurat w twoim wypadku skutecznosc nie wynosi 89% a w
          przypadku jakiejs innej pary 99% a srednio wychodzi 94%!
          • adzia_a Re: NPR a ilość zbliżeń 01.05.04, 10:23
            > 1) niebedziesz miec wczesniej owulacji niz zwykle - a ktorz to moze wiedziec?

            No czekaj - a jak Twoim zdaniem dziewczyny wyłapuja pierwszą owulacje po
            porodzie, kiedy się jeszcze nie miesiączkuje, a obserwacje prowadzi nieraz
            przez rok, albo dłużej (jeśli się karmi piersią)?

            Właśnie na podstawie objawów - analogicznie jest przy normalnych cyklach,
            jesli owulacja się przesuwa to i jej objawy się przesuwają.
            • poprzezknieje Re: NPR a ilość zbliżeń 02.05.04, 08:39
              adzia_a napisała:

              > Właśnie na podstawie objawów - analogicznie jest przy normalnych cyklach,
              > jesli owulacja się przesuwa to i jej objawy się przesuwają.
              >

              adzia_a dobrze wiesz ze po porodzie czlowiek praktycznie wszystko traktuje jako
              okres plodny, dmucha sie na zimne a kazda anjmniejsza chocby watpliwosc
              traktuje jako potencjalne rozpoczecie okresu plodnego i tutaj akurat dosc
              szczerze Pani wrochna na swoej stonie napisala :

              "Po porodzie przez długi czas może pojawiać się i zanikać śluz, który za każdym
              razem traktujemy jako objaw płodności. Możemy nawet zaobserwować zależność
              między karmieniem, a pojawieniem się śluzu: kiedy wydłużają się przerwy między
              karmieniami może pojawić się śluz. Jeżeli wtedy mamy wątpliwości, czy
              wystarczająco wcześnie spostrzeżemy pojawienie się śluzu po raz kolejny, to
              należy przerwać współżycie na dłuższy czas, aż do pojawienia się regularnych
              cykli, albo zaakceptować niewielkie prawdopodobieństwo nieoczekiwanej ciąży."

              najbardziej mi sie podoba to zdanie o zaakceptowaniu "nieweilkiego" (jakiego?)
              ryzyka ciąży ...
          • zamia1 Re: NPR a ilość zbliżeń 01.05.04, 18:36
            Coś tu za duży mętlik, więc jeszcze raz:

            > czy twoje cykle wynosza 35 dni ?

            Skąd ten pomysł? Przeliczałam na wszystkie sposoby i tyle mi nie wychodzi, przy
            założeniu, że 13 dni to u mnie mniej więcej połowa (jak napisałam).


            > - 10 dni 3 fazy to daje 18 dzien kiedy masz 4 dzien wyzesz temperatury po
            skoku
            >
            > czyli skok byl w 14 dniu

            No, to by się zgadzało.
            > stosujac metode Rotzera chociazby okres nieplodnosci wzglednej konczy sie 7
            dni
            > a
            > ty piszesz o 3 dniach wspolzycia czyli okres trwa u ciebie 4 dni?
            > no to masz szczescie

            Okres trwa u mnie cztery, pięć dni, ale co ma do tego siódmy dzień o którym
            piszesz?
            >
            > po drugie pragne zaprotestowac przeciwko kolejnemy przeklamaniu ktore pojawia
            > sie w sprawie nieplodnosci bezwzglednej
            > otoz to nei jest tak ze dopiero wspolzycie w 7 8 czy 9 dniu cyklu powoduje
            > zwiekszenie ryzyka bo juz sama decyzja na wspolzycie w okresie
            przedowulacyjnym
            >
            > jest juz znacznym zwiekszeniem ryzyka ! a kolejne dni tylko je poteguja!


            No zgadzam się zupełnie, ale co to ma do mojego przypadku? Pisałam, że
            dorzucamy trzy dni fazy pierwszej - czyli kończymy w trzecim dniu cyklu!

            Każdy następny dzień zwiększa ryzyko ciąży (chociaż czterdziestolatka nie jest
            już tak płodna jak dwudziestopięciolatka), i mimo, że wg reguły klinicznej
            niepłodność przedowulacyjna wynosi dla mojego najkrótszego cyklu (26 dni)- 6
            dni (jeśli sucho), "zamykamy sezon" w dniu trzecim.

            > i wynika to z prostej logiki ze warunkiem ze nie zajdziesz w ciaze jest to ze
            > 1) niebedziesz miec wczesniej owulacji niz zwykle - a ktorz to moze wiedziec?
            > 2) w pore zorientujesz sie ze cos sie w twoim cyklu zmienia...
            > jedno i drugie jest obarczone sporym ryzykiem
            > sa tam jakies niby metody aby to ryzyko zmniejszyc nei mniej trzeba pamietac
            ze
            >
            > jest to ryzyko bardzo realne
            > nikt nie robil badan dokladnych ktore uzaleznialyby zwiekszone ryzyko wpadki
            w
            > okresie przedowulacyjnym od jakis konkretnych czynnikow ...
            > wiec nie masz pojecia czy akurat w twoim wypadku skutecznosc nie wynosi 89% a
            w
            >
            > przypadku jakiejs innej pary 99% a srednio wychodzi 94%!

            Ryzyko ciąży istnieje zawsze, nawet, jeśli bierzesz pigułki, masz drut w
            macicy, wysmarujesz się specyfikiem plemnikobójczym lub/i uzbroisz instrument w
            prezerwatywę. Ale, widzisz, moje młodsze dziecko ma już 16 lat, więc psuję Ci
            tę statystykę.

            Miłego dnia.



                • aniael Re: NPR a ilość zbliżeń 04.05.04, 19:02
                  Dla mnie trochę dziwne. To po pierwsze niechigieniczne,po drugie daje możliwość
                  wprowadzenia zakażenia a po trzecie grozi endometriozą. No i pozostaje
                  estetyka. Nie chcę nikogo krytykować, ale rozumiem, że ten fakt może budzić
                  zdziwienie.
                  Poza tym - odnośnie pytania w temacie, u nas też wychodzi dość rzadko. Ok. 4
                  razy w miesiącu. Mój najkrótszy cykl wynosi 25 dni, a menstruacja trwa 5. Tak
                  więc pierwsza faza cyklu u mnie odpada. Pozostaje ostatnia, a tu jak wiadomo -
                  samo życie. Różnie się układa. Mąż namawia na antykoncepcję chormonalną, jednak
                  ja mam opory - z różnych względów,.Najważniejszy to właśnie religijny. No i co
                  możecie mi doradzić?
                  Pozdrawiam
                  • skrzynka3 Re: NPR a ilość zbliżeń 05.05.04, 01:11
                    Hej! Dodaje wyjasnienia.Z reguly Doringa wychodzi mi 6 pierwszych dni cyklu
                    dorzucilismy dodatkowy dzien i sezon konczymy w 5-tym nawet jak sie nic nie
                    dzieje potem okolo 2 tyg przerwy i planowanie ;)) a potem realizacja. Napiecie
                    przedmiesiaczkowe a jakze buzuje tylko zauwazylam ze swietnie potrafi je
                    rozladowac wlasnie zblizenie.Staramy sie w miare mozliwosci planowac czas tak
                    zeby w czasie kiedy nie ma "sezonu" zalatwiac rozne rzeczy tak zeby potem miec
                    czas dla siebie. Jasne ze czasem cos wypadnie -np jakis skarb zachoruje ale po
                    10 latach widze ile zalezy od motywacji i dbania o czas i nastawienie, oprawe,
                    nastroj. A te statystyki to sa bardzo rozne (no i nie uwzgledniaja wieku, stazu
                    malzenskiego i liczby potomstwa :)) ale w paru miejscach spotkalam sie z liczba
                    ok 2 zblizenia tygodniowo. Przy NRP beda one po prostu skumulowane w dwa bloki
                    a nie rozrzucone rownomiernie. I tak naprawde to zajelam sie "numerologia" przy
                    okazji tego watku z ciekawosci bo do tej pory nie bylo dla mnie tak bardzo
                    istotne "ile razy" i jakos w kompleksy mnie to nie wpedzalo. Acha jeszcze jedno
                    to wszysko dotyczy przecietnych cykli -jasne ze w roku zdarzy sie jakis wyjazd
                    na ferie z dziecmi, infekcja itp ale traktujemy to jako sytuacje wyjatkowa
                    ktora trzeba przeczekac i tyle. Tym bardziej sie za soba stesknimy do
                    nastepnego razu.Przy karmieniu i malutkich dzieciach bylo znacznie gorzej ale
                    to osobny temat. Pozdrawiam Skrzynka
                    Ps Mnie w uswiadomieniu sobie ile tak naprawde zalezy od nas samych pomogla
                    lektura "Seksu po chrzescijansku" Wollochowiczow. Polecam -wiele celnych
                    przemyslen
    • gunka2 Re: NPR a ilość zbliżeń 22.12.04, 18:13
      No wiec kiedys czytalam badania naukowe mowiace, ze osoby stosujace NPR nie
      roznia sie po wzgledem ilosci zblizen od stosujacych inne metody. Tylko w tej
      chwili nie mam przy komputerze. Podam po Swietach. Natomiast na niemieckiej
      stronie internetowej gdzie umieszczona jest anonimowa ankieta
      (www.gyn.de/sex/sex_statistik.php3?lng=)
      srednia ilosc zblizen wynosi 10 razy po 30 min w ciagu miesiaca (trzeba wziasc
      poprawke na to, ze wpisuja sie ludzie wyjatkowo zainteresowani seksem, a wiec do
      danych trzeba podchodzic ostroznie). Wychodziloby wiec mniej wiecej piec godzin
      na miesiac. Osoby stosujace metody barierowe miewaja czasami klopot z techniczna
      niepraktycznoscia - co ich niekiedy zniecheca do stosunku, bo jest niewygodne i
      nieromantyczne. Natomiast kobiety biorace hormony czesto maja zanizone libido -
      dlatego rzadziej wspolzyja. Czesto tez poniewaz zawsze moga to tez odwlekaja to
      w nieskonczonosc. Najczesciej na poczatku zwiasku liczba zblizen jest duza,
      potem nudzi sie i inne rzecza sa wazniejsze, zanika po koniec zwiasku. O jakosc
      pozycia trzeba zadbac i to jst troche trudu, tak jak mozna jesc fastfood aby zyc
      ale dobre odzywianie sie wymaga troche zachodu. W malozestwach i zwiaskach
      dlugotrwalych ilosc zblizen zanika spowodu codziennego stresu jak rowniez i
      jakos spada. Lekarze zachodni "zalecaja" spolzycie dwa razy w tygodniu co by
      wychodzilo 8 razy na miesiac. U wiekszosci bedzie raczej mniej.
      • gunka2 Badania wyniki 22.12.04, 18:29
        Zanlazlam. Co prawda nie to co wteda ale za to aktualnejsze dane. Ale po angielsku.

        Streszczenie: nie znaleziono roznicy w ilosci zblizen w ciagu miesiaca miedzy
        osobami wstrzymujacymi sie od wspolzycia w czasie plodnym a stosujacymi inne
        metody w tym czasie. Srednia zblizen w grupie badanych (niezaleznie od metod
        barierowych lub odczekiwania czasu plodnego)byla wyzsza niz srednia krajowa.

        The 130th Annual Meeting of APHA
        3198.0: Monday, November 11, 2002 - Board 5
        Abstract #39500
        Intercourse patterns and frequency with fertility awareness-based methods

        Victoria H. Jennings, PhD , Marcos D Arevalo, MD, MPH, and Irit Sinai, PhD.
        Institute for Reproductive Health, Georgetown University School of Medicine,
        3800 Reservoir Road NW, 3PHC, Washington, DC 20007, 202-687-1392,
        jenningv@georgetown.edu


        It is commonly assumed that fertility awareness-based family planning methods,
        which involve use of a barrier method or abstinence during fertile days of the
        menstrual cycle, are unacceptable to a significant proportion of couples. The
        Standard Days Method (SDM) was offered to 478 couples in Bolivia, Peru and the
        Philippines in the context of an efficacy study. While SDM can be used with
        barrier methods during fertile days, couples participating in the study were
        asked to abstain on those days (days 8-19) to avoid confounding the
        contraceptive effect of barrier methods when calculating efficacy rates. They
        also were asked to complete a prospective diary card including cycle day,
        menses, intercourse, and use of another method. Study participants' coital
        frequency was slightly higher than that reported in respective country surveys.
        Intercourse during menses was more frequent than expected. Intercourse patterns
        during the remainder of the cycle were as expected, with significantly higher
        incidence on days just preceding and just following fertile days. Intercourse
        frequency during pregnancy cycles was slightly higher than in non-pregnancy cycles.
        There is no relationship between intercourse frequency and use of another method
        on fertile days.
        This suggests that while fertility awareness-based method's requirements of
        abstinence or barrier methods use may be difficult for some couples,

        there is no difference in coital frequency between those who used an additional
        method and those who did not. (!!!)

        However, barrier method use on fertile days is an important option. This has
        implications for counseling and may influence willingness of programs to offer
        these methods and of clients to use them.
        • poprzezknieje Re: Badania wyniki 22.12.04, 22:21
          Po pierwsze zgdnie z podanym tekstem w badaniu zaobserwowano wiekszą
          częstotliwość współżycia w czasie miesiączki ! A więc aby wyrobić normę biedni
          ludzie w Boliwi musieli wspolzyc w czasie menstruacji - fantastyczna sprawa
          przyznaję !
          Po drugie wnisek z badania jest taki ze czestotliwosc wspolzycia jest ta sama
          ale wsrod par stosujacych NPR ze wspomaganiem (antykoncpecją) i bez
          wspomagania.
          Co wiecej mozliwosc stosowania antykoncpecji w npr badacze uwazaja za bardzo
          wazna opcję ktorej nie nalzey odbierac w czasie propagowania NPR
          Nie ma natomiast odniesienia do wynikow badan ogolnych a wiec porownania
          czestotliwosci wspolzycia z uzyciem innych metod anykoncpecji.

          Ciekawe dlaczego takiego badania nie zrobia w Europie ?
          Moze w tej czesci globu taplanie sie w krwi mensturacyjnej w trakcie stosunku
          nie budzi takiego entuzjazmu jak w Boliwi czy Peru...
          I pozostaje jeszcze sprawa sposobu badania bo juz czytalem o takich wynikach
          gdzie do badania zglaszaly sie ochotniczki stosujace NPR ...i stwierdzono ze
          npr wszystkim badanym sie podoba!
          • grrrrw Re: Badania wyniki 23.12.04, 11:39
            Owszem, oprócz wskaznika skutecznosci jest jeszcze wskaznik kontynuacji metody
            tj. stopnia zadowolenia z metody. Okazuje sie, ze NPR ma najwyzszy, ale dopiero
            po przejsciu okresu adaptacji do metody, przełamaniu sceptycyzmu. Potem juz do
            rzadkosci naleza ci, którzy z NPR rezygnuja.
            Najnizszy wskaznik niezadowolenia miała w tych badaniach spirala.
            • fiamma75 Re: Badania wyniki 29.12.04, 13:59
              Jestem mezatka z raczej krotkim stazem (rok i prawie 3 m-ce). Jakos nie odbiegamy od sredniej krajowej a do tej pory bardzo zalezalo nam na uniknieciu poczecia - mimo to korzystalismy z nieplodnosci przedowulacyjnej wg reguly Doringa (do 7 dnia cyklu) + 1 ew. dzien wg samobadania szyjki. A potem od 3 wieczoru podwyzszonej temp.(czasem byl to 4 ranek) - wg metody Rotzera. Dni nieplodnych bylo wiec zazwyczaj tyle co plodnych, czasem wiecej, rzadziej mniej.
              Z drugiej strony znam malzenstwa, ktore nie korzystaja z nieplodnosci przdowulacyjnej np. dluga miesiaczka, stresujacy tryb zycia i trudne do uchwycenia objawy plodnosci. Im faktycznie znacznie skraca sie czas na zblizenia.
              Poza tym, gdy ktos ma bardzo zmienne cykle, to faktycznie moze byc tak, ze tylko pare dni pewnych.
              NPR po prostu nie zawsze jest idealne. Zreszta nie ma idealnej metody. Zawsze plusy i zawsze minusy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka