Gość: Zalamana
IP: *.aster.pl
11.06.07, 13:09
Czytalam kilka postow na tym forum, ale w wiekszosci wypadkow dziewczyny pisza
o strasznym bolu , jak rozumiem, przez dlugi czas, temperaturze i takich tam.
Mam 28 lat, do tej pory na nic nie narzekalam, moze oprocz tego, ze mam za
wysoka prolaktyne, ktora zbijam Dostinexem i dopoki jej nie zbilam do
przyzywoitego pozimu to ciagle cierpialam na drozdzyce. Niedawno wybralam sie
po polrocznej przerwie do mojej ginekolog, ktora przy badaniu zapytala, czy
przypadkiem nie przechodzilam zapalenia przydatkow, bo macica przesunieta w
prawo i jakby przykurcz prawego jajowodu. Dala mi jakies czopki i tyle. Do
tego drugi miesiac zazywam Yasminette - przesuwam sobie @ w zwiazku ze slubem.
W tym miesiacu dostalam @ troche wczesniej niz zwykle, ale co najgorsze - bol
po prawej stronie byl nie do zniesienia. Myslalam, ze Nospa zadziala
rozkurczowo, nic z tego. Bol byl falowy, zwiekszal sie co jakas minute (jak
przy porodzie, jak mniemam). Wylam z bolu. Wezwalismy karetke, dostalam
domiesniowo zastrzyk przeciwbolowy i rozkurcozwy. W koncu po godzinie troche
zelzalo, ale i tak chodzilam przez dwa dni zgieta w pol, jakbym miala
przykurcz prawej strony - przy probie wyprostowania - silny bol i ciagniecie.
Musialam odczekac @ i jutro wybieram sie na USG. Jestem w nerwach po tym, co
czytalam o nieleczonych przydatkach i nieplodnosci. Dziwie sie, ze do tej pory
nie mialam zadnych objawow (czasem przy stosunku lekki bol, ale nie zwracalam
na to uwagi).
Przepraszam, ze taki dlugi ten post, ale chcialam jak najdokladniej opisac moj
przypadek. Jak myslicie, czy tabletki mogly jakos wplynac na zapalenie
przydatkow? Dodam, ze tabletki zaczelam zazywac juz po teoretycznym wykryciu
zapalenia.