Dodaj do ulubionych

Czy to depresja?

IP: *.ramtel.pl 26.01.08, 08:11
Ostatnio czuję się wciąż przygnębiona. Na nic nie mam siły. Chętnie
bym zastygła w bezruchu. Nie chce mi się nic robić. Zmuszam się do
wszystkiego. Nie zależy mi na na niczym. Na moim wyglądzie
zwłaszcza. Możę to przemęczenia? Marzę o odpoczynku...
Ale to nierealne! Mam dzieci - w tym ponadroczne i nie ma mnie kto
wyręczyć. Rano wstaję po 5 i biegnę do pracy. Padam już.
A najgorsze jest to, że nie widzę sensu ani pracy, ani zmagania się
z tą głupią rzeczywistoscią. Mimio, że robię wszystko, co w mojej
mocy, to nie mogę zapewnić dzieciom tego, co niezbędne. To
beznadziejne! Więc po co to ciągnąć? Jaki sens ma dalsza praca i
poświęcenie?
Już nie wyrabiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: Sonia Re: Czy to depresja? IP: *.chello.pl 26.01.08, 09:44
      Ja uważam,że przede wszystkim jesteś przemęczona i to do takiego stopnia,że
      brakuje ci motywacji do dalszego działania.Powinnaś postarać się zmienić swój
      dotychczasowy styl zycia, poprosic kogoś z rodziny o pomoc, nie wstydzić się
      tego,że nie dajesz już rady.Tak reaguje każdy człowiek, na którego barki spadło
      za wiele obowiązków.Zapewne popadłaś też w rutynę, codziennie robisz to samo a
      efektów nie widać, wiadomo jak jest przy dzieciach.Taka postawa prowadzi do
      zaburzeń nerwicowych, zaburzeń nastroju, czyli depresji.PowinnaS też z kimś
      pogadać, najlepiej jakbyś wybrała się do psychologa i wyrzuciła z siebie
      wszystko co ci leży na wątrobie.Wtedy jest łatwiej, a obcy człowiek, widząc to z
      boku, podpowie ci co dalej robić.
    • lilith76 Re: Czy to depresja? 26.01.08, 18:48
      Przemęczenie, przedłużająca się bura, chłodna zima. Najsilniejszego by powaliło.

      Mam dzieci - w tym ponadroczne i nie ma mnie kto
      > wyręczyć.

      Jeśli nie jesteś samotną matką, to nie ma opcji, że nie ma kto wyręczyć. Dzieci mają ojca, on swoje obowiązki wobec nich, a ty prawo do choć jednego weekendu tylko dla siebie, z dala od reszty.
      • lulu28 Re: Czy to depresja? 27.01.08, 14:59
        sama zastanawiałam się czy nie rozpoczać takiego wątku. doskonale
        cię rozumiem bo czuję się identycznie. Teoretycznie powinnam być
        zadowolona z życia: mam dobrego mężą (podobno), super córeczkę (2
        latka), dobrą pracę, sytuacja finansowa ok, ponoć jestem atrakcyjna,
        a ja od jakiegoś czasu nie mogę się z tego cieszyć. chodzę ciągle
        poddenerwowana, czepiam się męża o wszystko, a najgorsze że jest mi
        w tym stanie dobrze. Być może to przez problemy hormonalne (nie
        dostał miesiączki drugi m-c, leczę się oczywiście ale diagnozę będę
        miała w przyszłym tygodniu). Wkurza mnie że mój mąż zamiast mnie
        pocieszyć to ma ciągle pretensje, że jestem nie w humorze. A ja
        chciałabym zeby on tylko mnie przytulił i powiedział że będzie ok.
        Wie o tym ale nie robi tak tylko uważa że problem tkwi we mnie.
        Więc ja oddalam się od niego, sexu zero tak jakbym chciała go ukarać
        za brak zrozumienia. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale wiem, ze nie
        mam wsparcia od nikogo, nawet nie mam z kim pogadać, wszyscy tylko
        oczekują, ze będę silna, stanowcza, zdecydowana, koleżanki zawsze
        dzwonią tylko interesownie oczekując że to ja będę wsparciem a ja
        poprostu juz mam dość. Nie ma kto mnie wesprzeć, a osoba z ktorą
        żyję pod jednym dachem i na której wsparciu mi najbardziej zależy
        olewa to.
        • Gość: Sonia Re:lulu28 IP: *.chello.pl 28.01.08, 11:19
          Mam takiego samego męża jak Twój i byłam w podobnej sytuacji jak Ty.Skończyło
          się na tym,że poszłam z moimi problemami do psychiatry, bo byłam tak
          wykończona.Wszyscy wokół oczywiście uważali,że ja nie mam powodów aby się
          denerwować, na cokolwiek skarżyć, bo przecież mam fajnego męża (nie pije,nie
          pali, zarabia !), zdrowe dziecko, nie muszę pracować...itd.Więc czego ja jestem
          taka niezadwolona? No cóż, nie będę wszystkim tłumaczyć się ze swoich emocji.
          Poszłam więc do obcej osoby po pomoc, wygadałam się i lekarz stwierdził
          zaburzenia lękowe, czyli popularnie mówiąc nerwicę.Na poprawę nastroju dostałam
          nowoczesne leki antydepresyjne, które nie uzalezniają i brałam je kilka
          miesięcy, czulam się super,moje życie zmieniło się diametralnie, byłam
          optymistycznie nastawiona na wszystko, jednym słowem było super, ja
          zadowolona,mąż zadowolony, sielanka.Chodziłam tez do psychologa na pogadanki,
          miałam komu sie wyżalić i nie czułam żadnych oporów, aby mówić o swoich sprawach
          obcemu człowiekowi.
          • lulu28 do soni 28.01.08, 12:32
            a czy nadal zażywasz te leki, bo zastanawiam się czy po zaprzestaniu
            wraca się do formy z przed kuracji. JA ciagle sie łudzę, że poradzę
            sobie z tym sama bez farmakologi potrzebna mi osoba, która mnie
            przytuli po czym da "kopa" ( no chyba, ze się mylę) A myslisz że
            psycholog jest za słaby? a jak wygladają rozmowy z taka osobą. A
            jeżeli możesz to napisz jakie leki przeyjmowałaś?
            • Gość: Sonia Re: do lulu IP: *.chello.pl 28.01.08, 17:50
              Leków nie zażywam od ponad dwóch lat i jest ok.Czasem miewam gorsze dni, ale
              wcale sie tym nie przejmuję, bo wiem ,że to minie.Najważniejsze to nie nakręcać
              się .
              Rozmowa z psychologiem to są takie zwierzenia, przy czym psycholog dość sprytnie
              kieruje rozmową i stara się dowiedzieć od ciebie tego wszystkiego co ci leży na
              sercu.Nie daje gotowych recept jak masz postępować, tylko podpowiada jakie mogą
              być rozwiązania twojego problemu.Mnie przychodziło bardzo łatwo rozmawiać z
              psychologiem, bo jestem otwarta i czułam w nim bratnią duszę, która chce mi
              pomóc, a na co zupełnie nie mogłam liczyć ze strony męża.
              Lek, który brałam to Seroxat.
    • Gość: ;pp Re: Czy to depresja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 17:42
      Jesli do tego dochodza zaburzenia snu (ciagla sennosc, lub
      bezsennosc) i wzmozony lub nazbyt pochamowany apetyt, to moga to byc
      objawy depresji.
      Radze WYBRAC SIE DO LEKARZA(!!). Poza tym, jeszcze DZIS idz do
      apteki i kup deprim, nawet jesli to nie jest depresja, to i tak
      pomoze przejsc ciezkie dni, tabletki nie sa drogie, ziolowe i
      naprawde skuteczne, po 2-3 tygodniach zobaczysz roznice i nie
      zalamuj rak tylko WALCZ z tym, bo da sie to pokonac, a ty masz
      cudowne DZIECI, ktore chca miec USMIECHNIETA i pelna ENERGII mame!!

      No juz! Do apteki marsz!!
      A jutro z samego rana telefon do lekarza i umowic sie na wizyte!!!
      No!! Nie ma cie ----> APTEKA !!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka