Na szczęście byliśmy mądrzy za młodu, bo zamiast studia kończyć,
pracy dobrej szukać, dorabiać się- zabraliśmy się za prokreację.
Mając 22 i pół roku urodziłam pierwszą córkę, mając 24 drugą. Zawsze
chcielismy mieć co najmniej troje dzieci, więc byliśmy pewni, że to
dopiero początek... Przez cztery lata nie pracowalismy nad
powiększeniem rodziny, nadrabialiśmy zaległości. Skończyłam studia,
zaczęłam pracować, mieszkania kupiśmy większe... I zaczeliśmy się
starać. Ale w ciążę nie zachodziłam. Najpierw byly jajniki
policystyczne, brak jajeczkowania. Nie chcieliśmy stymulować
jajeczkowania hormonalnie, liczylismy, że coś "zaskoczy" i zajdę. I
w sumie sytuacja się poprawiła, bo jajeczkowania wróciły. Ale wtedy
ujawnił się polip i przerost endometrium. W październiku miałam
histeroskopię z wyłyżeczkowaniem. Po dwóch tygodniach kontrola,
wynik histopato bez niepokojących zmian, w obrazie jajnikow w usg
piękne jajeczkowanie. Po dwóch tygodniach miesiączka, trwała 12 dni.
Dostałam duphaston na drugą fazę, miałam po nim straszne stany
depresyje, ale wytrwałam. Po zakończeniu totalny krwotok. Dostałam
tabletki jeanine. Po nich krwawienie niby lepsze, ale wciąż ogromne.
Zgodnie z zaleceniami lekarza wziełam dwa opakowania jedno po
drugim. Wyraźna poprawa, wreszcie normalne krwawienie. Po kolejnej
paczce jeszcze lepsze. Po kolejnej pierwszy, drugi, trzeci dzień
krwawienie malutkie, w czwartym krwotok(!). Trwał może z godzinę,
ale wszystko przemoczone łącznie z dżinsami. No i idę w poniedziałek
do gina. Pewnie znów mnie skieruje na histeroskopię, bo jakby na to
nie patrzeć po pół roku od ostatniej brak efektów leczenia. Może
zmieni leki.
Wiem, że na pytanie, czy mam jeszcze prawo marzyć o trzecim dziecku
mając dwie wspaniałe córki, muszę sobie sama odpowiedzieć. Ale czy
ktoś miał takie problemy z przerostem endometrium i jeszcze
zaciążył? I czy moje lecznie jest prawidłowe? Mam niecałe 32 lata.
Pozdrawiam