Dodaj do ulubionych

NPR czy pigułki??

02.02.07, 08:59
Cześć dziewczyny. Chciałabym stosować NPR ale boję się czy to jest na pewno
skuteczna metoda. Chcemy odłożyć na rok dziecko i zastanawiam się czy nie
zdecydować się jednak na pigułki antykoncepcyjne. Wiem, że mają szkodliwy
wpływ na zdrowie ale przez rok to chyba nic mi się nie stanie? A my naprawdę
musimy poczekać z dzieckiem... Czy warto zaufać NPR? Będę wdzięczna za wasze
opinie
Obserwuj wątek
      • ajliwia Re: NPR czy pigułki?? 02.02.07, 09:46
        Jasne, że wiem. Nawet obserwowałam już dwa swoje cykle i muszę przyznać, że
        widzę te niższe temperatury i później skok. Ale dziecko w naszej obecnej
        sytuacji musi poczekać i dlatego się boję, zwłaszcza tego czasu przed owulacją.
        Zawsze chciałam stosować NPR ale jestem spanikowana i w desperacji zaczynam
        myśleć o pigułkach...
      • ajliwia Re: NPR czy pigułki?? 02.02.07, 09:49
        Czytałam trochę o pigułkach i podobno te nowe generacje nie są tak szkodliwe.
        Moje trzy koleżanki brały pigułki i wszystko z ich zdrowiem ok. Nie zrozum mnie
        źle, ja zawsze byłam zwolenniczką NPR ale moja sytuacja obecna życiowa sprawia
        że się boję i mam wątpliwości czy zaufać NPR.
        • horpyna4 Re: NPR czy pigułki?? 02.02.07, 11:34
          Faza niepłodności poowulacyjnej jest pewna. Początek cyklu rzeczywiście dla
          pewności może być wspomagany prezerwatywami, bo najtrudniej jest ocenić początek
          dni płodnych. Ale i pigułka nie daje stuprocentowej gwarancji, jeżeli zdarzy się
          jakaś dolegliwość związana ze złym wchłanianiem (biegunka). Uważam, że jeżeli
          chce się zdecydowanie uniknąć ciąży, to najpewniejszy jest czas niepłodności
          poowulacyjnej. Ale może być to związane z długimi przerwami we współżyciu,
          jeżeli trafi się cykl, w którym narastający pęcherzyk nie pęknie i zacznie
          rosnąć następny. Bo wydłuża się wtedy czas potencjalnie płodny. I ewentualne
          używanie prezerwatyw, jeżeli nie chcesz długich przerw.
          Na temat skutków ubocznych pigułek dyskutować nie będę, bo każdy organizm jest
          inny. Jedna kobieta może specjalnie nie odczuć działań ubocznych
          najprymitywniejszych pigułek, inna może mieć fatalne w przypadku tych
          najnowszych i najmniej szkodliwych. Tego nie można uogólniać, statystyka nie
          zdaje w takich przypadkach egzaminu. Co z tego, że coś może zaszkodzić z
          prawdopodobieństwem np. 0,000001%, jeżeli się akurat człowiek znajdzie w tej
          minimalnej grupie?
          Myślę, że nikt nie może Ci dać dobrej odpowiedzi. Sama musisz rozważyć wszystkie
          "za" i "przeciw". Zwłaszcza, że chcesz nie zachodzić w ciążę raptem jeden rok.
          Czy w takim przypadku warto brać hormony? To już musisz zdecydować Ty.
    • viewiorka Re: NPR czy pigułki?? 02.02.07, 12:42
      Witaj. Ja brałam pigułki pół roku (w celach leczniczych, nie antykoncepcyjnych).
      Pierwszy miesiąc był straszny: mdłości, wymioty, zawroty głowy. I ciągłe krwa
      wieie (zwłaszcza po stosunku). Później jakoś się unormowało.
      Z własnej woli nie serwowałabym sobie takich dolegliwości.
      Ponadto sporo kobiet przy pigułkach ma zmniejszone libido.

      Ale ty to pewnie wszystko wiesz.
      NPR mnie nie zawiodło, jak zresztą chyba żadnej z nas tutaj. Ja stosuję je wraz
      z prezerwatywami (teraz nie, bo się staram o dzidzię ;) i jest naprawdę ok.
      No i nie truję organzmu, co jest szczególnie ważne przed planowaną ciążą.

      Dodam jeszcze, że moja koleżanka brała piguły 4 lata. Teraz od 1,5 roku stara
      się o dziecko. Najpierw miała długaaaaśne cykle (50-60 dni, przed pigułkami
      28), teraz niby wszystko ok, ale... dziecka nie ma.

      Nie wiem czy to wina pigułek czy nie, ale ja bym nie ryzykowała.

      Pozdrawiam i życzę słusznego wyboru.
      • elf1977 Re: NPR czy pigułki?? 02.02.07, 13:37
        To zależy. Jeśli zależy Ci na komforcie współżycia, weź dobrze dobrane tabletki
        (jeśli brak przeciwskazań). Z Towjego listu wynika, że boisz się metod
        naturalnych.
        Pigułki też można odstawić, gdyby coś było nie tak, nie jest to decyzja na całe
        życie:-)Muszę powiedzieć, że stosowałam przeważnie antykoncepcję hormonalną
        (wyjątek, rok po porodzie, ktory bardzo mnie zmęczył, bo bały czas się
        martwiłam, czy można, czy nie...), zawsze dobrze się czułam (robiłam przerwy
        zalecane przez lekarza), odstawiłam podczas planowania dziecka, w drugim cyklu
        już byłam w ciąży. Ogólnie rzecz biorąc, chwalę sobie. Wybór zależy od Ciebie.
    • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 03.02.07, 12:12
      Obserwacje prowadzę ok 15 lat,12 rok w praktyce.Nigdy nie stosowaliśmy żadnych
      środków antykoncepcyjnych w tym prezerwatyw i przerywanych.Jesem bardzo
      dociekliwa, więc "studiuję" skutki uboczne antykoncepcji-raczej z
      ciekawości,ponieważ bardo ufam NPR i nigdy nie zamieniłabym metod na jakąś
      antykoncepcję.Swoją drogą niestety różna literatura chwali antykoncepcję,
      natomiast bardzo pobieżnie i mało solidnie informuje o skutkach ubocznych.Nawet
      gin prawdy Ci nie powie/oczywiście nie generalizuje/.Przykład?Moja kumpela
      dostała propozycje od gina,że założy jej wkładkę domaciczną.Ponieważ była
      nieźle zorientowana, powiedziała:doktorze,ale spirala powoduje sztuczne
      poronienie w bardzo wczesnej fazie rozwoju dziecka.A p.dr na to"Ależ skąd,gdyby
      tak było,nigdy bym tego pani nie zaproponował!"
      Jeżeli na metodzie znasz się nieźle, to jaki problem?
      Chcesz 100% pewności.Zrezygnuj ze współżycia w pierwszej fazie,w drugiej trzy
      wyższe tempki i wieczorem masz już okres bezwzględnej niepłodności.Oczywiście
      przed wyższymi tempkami powinna być faza śluzowa.
      • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 03.02.07, 12:17
        I jeszcze jedno.Gin jak dowiedział się, że stosuję NPR/zawsze dziwił się,że nie
        chcę żadnych pigułek/powiedział:"Za miesiąc przyjdzie pani do mnie w
        ciąży".Swoją drogą minęły trzy lata zanim poczęła się Julia.Było to dziecko
        chciane i znamy datę jej poczęcia.
        • horpyna4 Re: NPR czy pigułki?? 03.02.07, 21:01
          Agafrytka, przecież za tym wszystkim stoją interesy koncernów farmaceutycznych.
          Trudno się dziwić, bo chodzi o naprawdę o wielkie pieniądze. Ale kobietki
          powinny to zrozumieć i nie wierzyć do końca lekarzom, podatnym przecież na
          "argumenty" producentów leków.
    • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 04.02.07, 10:51
      Co by nie mówić o NPR to prawidłowo stosowane są i tak kilkakrotnie mniej skuteczne od pigułki. A jakże trudno jest stosować prawidłowo NPR w porównaniu do łyknięcia jednej głupiej pastylki wieczorem lub najdalej rano (jak się zapomni).
      • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 04.02.07, 11:38
        NPR kilkakrotnie mniej skuteczne od pigułki?
        Zapytam tak:co Ty wobec tego możesz wiedzieć na temat NPR-u?Podejrzewam,że nie
        za wiele.Porównaj sobie wskaźnik Pearla/Pearl Indeks/i zobacz jak NPR jest
        skuteczne w porównaniu ze środkami antykoncepcyjnymi.
        NPR trudniejsze niż stosowanie pigułek? Nic z tych rzeczy. Zawsze znajdzie się
        jakiś argument przeciw. Przeczytaj sobie ulotki antykoncepcyjne i zobacz jakie
        są skutki uboczne.Czego nie mozna powiedzieć o NPR.
        • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 04.02.07, 21:47
          > NPR kilkakrotnie mniej skuteczne od pigułki?
          > Zapytam tak:co Ty wobec tego możesz wiedzieć na temat NPR-u?Podejrzewam,że nie
          > za wiele.Porównaj sobie wskaźnik Pearla/Pearl Indeks/i zobacz jak NPR jest
          > skuteczne w porównaniu ze środkami antykoncepcyjnymi.

          Pozwolisz, że zacytuję mądrą wypowiedź z tego forum na ten właśnie temat :)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=48289866&a=48289866
          W skrócie: prawidłowo stosowana pigułka jest 10 razy skuteczniejsza od prawidłowo stosowanych metod termiczno-objawowych. A jakże łatwo o pomyłkę przy tych ostatnich (o tym świadczy choćby liczba wątków na tym forum typu: jak zinterpretowac wykres).

          Ja nie jestem przeciwnikiem NPR. Mnie to obojętne co kto stosuje. Ale Wy jesteście tu nieobiektywne, a założycielka wątku pewnie wolałaby obiektywną informację. Czym służę.
          • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 00:27
            Faktycznie bardzo mądrze babeczki wypowiadają się na podanym przez Ciebie
            linku.Nie wiem o jakie "wątki" ci chodzi.
            Służysz obiektywną informacją? Powiem tak:jesteś uprzedzony do NPR-u i
            tyle.Jeszcze raz sprawdź sobie wskaźnik Pearla dla metod naturalnych i przyswój
            sobie tę wiedzę/na pewno znasz jakieś skuteczne metody uczenia się/.
            A jeżeli chodzi o prośby dotyczące zinterpretowania wykresu, to zauważ,że
            często proszą o nie kobietki początkujące w metodzie.I cóż w tym złego,że ktoś
            chce pogadać o swoim wykresie?Zresztą szkoda mi czasu na gadanie z
            Tobą,ponieważ jeżeli do tej pory-czytając wiele mądrych postów- nie przekonałeś
            się do metody to nie szukaj tutaj zaczepki i przenieś się na inne forum-bardzo
            cię o to proszę.
            A na koniec:twierdzisz,że nie jesteś przeciwnikiem NPR-u.Ciekawe stwierdzenie.
            Jeżeli chcesz truć swoją żonę pigułami to naprawdę jest to TWOJA INDYWIDUALNA
            sprawa.Życzę ci dużo siły i zdrowia w stosowaniu antykoncepcji
            hormonalnej.Swoją drogą ciekawa jestem,czy znasz wszystkie skutki uboczne
            stosowanej przez was antykonc.?
            • yagiennka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 00:34
              Właśnie. Najlepszym sprawdzianem jest to, że jeśli ktoś zacznie stosować NPR i
              mu pasuje to już nigdy nie wraca do innych metod :) Ja kiedyś brałam piguły i za
              żadne skarby świata i 100% pewności nawet do nich nie wrócę. Czułam sie jak
              robot sztucznie regulowany, byłam strasznie wyciszona hormonalnie,
              uokropieństwo. A seksu to mi sie w ogóle nie chciało :) Więc po co pigułki.
              NRP jest super, czuję że kontroluję swój organizm, fajnie wiedzieć i widzieć jak
              on funkcjonuje. Stosuję na zmiane z gumką jak chcę, po prostu w 2 fazie nie
              musze sie już martwić o żadne wpadki i ta swoboda jest super. A łykac piguły
              trzeba cały cykl, inne zabezpieczenia też stosować cały czas. Nic pod tym
              względem nie przebije NRP.
              • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 00:59
                Yagiennko,też nie możesz spać jak czytasz podobne posty?
                Bardzo Ci dziękuję za tę wypowiedź.
                Tak jak napisałaś druga faza jest nie do ruszenia.Kobieta owuluje raz w cyklu i
                jeżeli rozpozna się ten czas/a jest to stosunkowo proste-swiadczy o tym wymiana
                doświadczeń na tym forum/ to jest to nie do ruszenia.W momencie rozpoznanej
                niepłodności nie ma żadnej uzasadnionej potrzeby stosowania jakiejkolwiek
                antykoncepcji!!!Na tym to wszystko polega,że niestety człowiek,a może nie
                niestety edukować się musi przez całe życie.
                Wiedzieć co się ze mną dzieje w kożdym momencie cyklu- to jest to co tygrysy
                lubia najbardziej.
                Bierzesz piguły - panie ogolone jajka/fajną masz ksywkę nie ma co!-przepraszam
                nie mogę się powstrzymać/masz wszystko sztucznie wywołane.Nawet jeżeli twoja
                żona miesiączkuje,to nie jest to prawdziwa,naturalna miesiączka.Hormony hamują
                owulację,działają na ruchy rzęstek jajowodu/są spowolnione/ skutkuje to tym,że
                zapłodnione jajo zamiast dotrzeć do macicy w odpowiednim momencie może zacząć
                rozwijać się w jajowodzie/ciąża pozamaciczna/, dalej idźmy,hormony"odchudzają"
                skutecznie endometrium,czyli śluzówkę macicy-nawet jezeli dojdzie do
                poczęcia ,bo nie masz 100% pewności,że owu nie wystąpi-to nowopoczęte dziecko
                nie będzie w stanie się zagnieździć w śluzówce bardzo odchudzonej i nastąpi
                sztuczne poronienie w bardzo wczesnej fazie rozwoju dziecka.Hormony równiez
                działają na krypty szyjki macicy, w których produkowany jest śluz płodny.Jednym
                słowem:BAJKA!!!!Perspektywa"super".
                Dobranoc panie ogolone jajka,a Tobie Yagiennko rzyczę kolorowych,bynajmniej nie
                hormonalnych snów.
                • horpyna4 Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 10:34
                  To i ja jeszcze coś dodam na temat fazy poowulacyjnej. Jest super, bo można
                  szaleć bez ŻADNYCH działań antykoncepcyjnych. Przecież termometr też wtedy można
                  spokojnie odłożyć, jeżeli nie prowadzi się akurat obserwacji fazy lutealnej.
                  Zupełny luzik i nie trzeba o niczym pamiętać, o pigułkach niestety trzeba.
                  • imbirka Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 14:10
                    Nie jestem fanką antykoncepcji hormonalnej, a raczej zwolenniczką unikania
                    farmakologii gdzie się da, ale z drugiej strony w wychwalaniu NPR naprawdę
                    lepiej nie przesadzać, zwłaszcza jeśli chodzi o zalety fazy poowulacyjnej.
                    > To i ja jeszcze coś dodam na temat fazy poowulacyjnej. Jest super, bo można
                    > szaleć bez ŻADNYCH działań antykoncepcyjnych. Przecież termometr też wtedy
                    można spokojnie odłożyć, jeżeli nie prowadzi się akurat obserwacji fazy lutealnej.
                    > Zupełny luzik i nie trzeba o niczym pamiętać, o pigułkach niestety trzeba.
                    Jest wiele kobiet, które w tej fazie sobie nie poszaleją, ponieważ nie mają na
                    to najmniejszej ochoty, suchą waginę i ogólną niechęć do współżycia. Jeśli nie
                    łączy się NPR z ortodoksyjną katolicką etyką seks. i dopuszcza różne metody
                    uprawiania seksu - to NPR moze być ok, ale w wersji ortodoksyjnej nader często
                    okazuje się, ze seksu w małżeństwie po prostu nie ma.
                    • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 22:51
                      Imbirko,czy mogłabyś bardziej rozwinąć zdanie:"Jeśli nie łączy się NPR z
                      ortodoksyjną katolicką etyką seksualną i dopuszcza się różne metody uprawiania
                      seksu-to NPR może być ok."Czy mogłabyś jaśniej rozwińąć słowa:różne metody
                      uprawiania seksu.Dzięki z góry
                      • imbirka Re: NPR czy pigułki?? 09.02.07, 10:10

                        >Czy mogłabyś jaśniej rozwińąć słowa:różne metody
                        > uprawiania seksu
                        Czy rzeczywiście to konieczne? ;-) Chodzi mi o rozmaite pieszczoty niekoniecznie
                        kończące się "złożeniem spermy w drogach rodnych kobiety", nazywane przez
                        niektórych moralistów onanizmem małżeńskim, które to określenie powoduje u mnie
                        drgawki.
                        Proponuję, abyś przeczytała wątek
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=19413969&a=19413969
                        to wiele wyjaśnia - przede wszystkim to, że NPR ma wiele twarzy, i nie zawsze
                        sprzyja rozwojowi małżeństwa.
            • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 11:02
              > Służysz obiektywną informacją? Powiem tak:jesteś uprzedzony do NPR-u i
              > tyle.Jeszcze raz sprawdź sobie wskaźnik Pearla dla metod naturalnych i przyswój
              >
              > sobie tę wiedzę/na pewno znasz jakieś skuteczne metody uczenia się/.

              W tym poście wyraźnie jest napisane (z podaniem źródeł) że wskaźnik Pearla dla metody objawowo-termincznej to ok. 1 {(przy perfekcyjnym stosowaniu i bezbłędnej interpretacji i z zachowaniem wszelkich wymagań i dyscypliny może być 0,8). A dla hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych wynosi on 0,1 - 0,2 - to już dane z innych źródeł.

              Tak więc, statystycznie, na tysiąc kobiet stosujących super dokładnie NPR i dobrą pigułkę, 8 enpeerek zajdzie w ciążę i tylko jedna pigulara.
              Pytanie w której grupie chcemy się znaleźć.


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=47838807&a=48015582
            • blaszany_dzwoneczek Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 11:18
              agafrytka napisała:
              jeżeli do tej pory-czytając wiele mądrych postów- nie przekonałeś
              >
              > się do metody to nie szukaj tutaj zaczepki i przenieś się na inne forum-bardzo
              > cię o to proszę.

              Agafrytka, nieładnie tak wypraszać kogoś z forum tylko dlatego, że ma inne
              zdanie i usiłuje (w dodatku kulturalnie) dyskutować. Niestety taka postawa jak
              twoja, tzn. postawa wojujacego zwolennika NPR jako jedynie słusznej metody
              antykoncepcyjnej (tfu: regulacji poczęć ;-), robi moim zdaniem więcej złego niż
              dobrego w przekonywaniu ludzi, że NPR to rzetelna wiedza a nie wyśmiewana
              "watykańska ruletka" :-(
      • nglka Re: NPR rozwaliło moje małżeństwo 05.02.07, 13:00
        Ogolone..
        złej baletnicy. Nie lubię ani fanatycznych NPRowców ani fanatycznych przeciwników.

        Jesteś już na tyle duży że powinieneś rozumieć pewną zasadę - za związek
        odpowiadają tylko i wyłącznie ludzie, którzy owe partnerstwo tworzą.
        Zrzucanie winy na NPR, tabletki, pogodę, okres - jest śmieszne.
      • yagiennka Ale co ty bredzisz :) 05.02.07, 13:46
        To jest jakieś małżeństwo z problemami, twierdzenie ze NPR rozwaliło małżeństwo
        to brzmi jak niezakręcona tubka od pasty do zębów rozwaliła moje małżeństwo :D
        Taka sama bzdurna przyczyna.
        Poza tym nie wiem czemu tu przed okresem kiedy jest całą 2 połowa cyklu do
        dyspozycji a przy dłuższych cyklach i kilka dni z 1 połowy. Po prostu szukanie
        dziury w całym, małżeństwo z problemami zapewne zupełnie innymi i nieumiejętność
        stosowania NPR.
    • lacitadelle Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 14:39
      rety, no nie cierpię takich dyskusji, kiedy któraś ze stron (albo co gorsza -
      obydwie) są w nią zbyt emocjonalnie zaangażowane, choć temat w żaden sposób do
      tego nie zachęca.

      Koleżanka napisała, że boi się stosować NPR, bo naprawdę muszą poczekać z dzieckiem.

      Zawsze byłam gorącym orędownikiem uświadamiania ludzi w kwestii: SEKS =
      MOŻLIWOŚĆ ZAJŚCIA W CIĄŻĘ. Jakoś do tej pory nikt nie wymyślił stuprocentowo
      skutecznej metody antykoncepcji i musimy się z tym pogodzić.

      Oczywiście, są rożne badania i różne źródła podające różne wartości wskaźników.
      Nic tak naprawdę nie wiemy o metodzie tych badań i ich wiarygodności, ale nawet
      jeżeli przyjmiemy któreś źródło za wiarygodne, to znów musimy pamiętać, że
      statystyka statystyką, a życie życiem :) To że będziemy stosowali 10 razy
      skuteczniejsze środki niż koleżanka, nie wyklucza faktu, że wpadniemy, podczas
      kiedy ona - wręcz przeciwnie. Owszem, możemy zmniejszać prawdopodobieństwo
      wpadki, ale jeżeli będziemy mieli "szczęście" (w końcu niejednemu już udało się
      trafić szóstkę w totka, choć prawdopodobieństwo było wielokrotnie mniejsze) i
      zajdziemy w ciążę, to wątpię, czy fakt "zabezpieczałam się najlepiej, jak
      mogłam" będzie dla nas jakimkolwiek pocieszeniem.

      Kiedy więc już uświadomimy sobie, że SEKS = MOŻLIWOŚĆ ZAJŚCIA W CIĄŻĘ, możemy
      spokojnie wybrać najlepszą dla nas metodę antykoncepcji. Jeżeli nie kierujemy
      się w tym względzie żadnymi metodami ideologicznymi, to wybór jest dość szeroki.
      Warto więc w miarę możliwości zapoznać się z obiektywnymi wadami i zaletami
      każdej z metod i wybrać to, co najbardziej nam odpowiada (nam, czyli mi i
      partnerowi, a nie koleżance, która uważa, że dana metoda to jedyna słuszna albo
      koledze, któremu jakaś metoda rzekomo rozwaliła małżeństwo).

      Od siebie mogę dodać, że na wstępie wyeliminowaliśmy metody, które z pewnych
      względów w ogóle nam nie odpowiadają. Taką metodą są pigułki, które (pomijając
      skutki uboczne, te znane i te o których dowiemy się po iluś tam latach ich
      stosowania) wpływają bezpośrednio na moje samopoczucie czy zachowanie. Co nie
      zmienia faktu, że nie mam zamiaru w żaden sposób nawracać koleżanek, które je
      stosują. Każdy ma prawo do własnych wyborów.

      Stosujemy wiedzę NPRu w połączeniu z prezerwatywami (tzn. prezerwatywy w fazie
      niepłodności względnej, abstynencja w okresie płodnym i bardzo radosny okres
      niczym nieskrępowanej niepłodności poowulacyjnej :), ponieważ w chwili obecnej
      rzeczywiście zależy nam na niezachodzeniu w ciążę (choć oczywiście przygotowani
      jesteśmy na możliwość, że w nią zajdę). Wiem, że niedługo przestanie nam już tak
      bardzo zależeć i wtedy mamy zamiar nieco poeksperymentować już bez wspomagania
      prezerwatywami.

      Jakie są zalety (w kolejności od najważniejszych):
      - mam pewność, że nie zajdę w ciążę (wiem dokładnie, co się dzieje z moim ciałem
      i że nie było fizycznej możliwości zapłodnienia);
      - mamy w sumie 2 cudowne tygodnie, kiedy możemy się cieszyć niczym nie
      skrępowaną bliskością (tę radość dodatkowo pobudza poprzedzający ją okres
      oczekiwania);
      - uczymy się radzić sobie z okresami wstrzemięźliwości, które są w życiu
      nieuniknione, odkrywamy nowe sposoby na okazywania sobie uczuć, dowiadujemy się
      (tu szczególnie ja :), że można żyć bez seksu;
      - po stwierdzonej owulacji wiem, kiedy mogę się spodziewać miesiączki (przy
      moich bardzo nieregularnych okresach wcześniej było to niemożliwe do
      określenia), wiem, co się dzieje z moim ciałem (wcześniej podejrzewałam, że
      skoro tak nieregularnie miesiączkuję, to być może nie mam wcale owulacji).

      Jakie są wady:
      - okresy wstrzemięźliwości (opisane też w zaletach, ale jednak często dokuczliwe).

      Myślę, że postawiłam sprawę uczciwie.

      To jest rozwiązanie dla nas najlepsze w chwili obecnej. Nie wykluczam, że kiedyś
      coś się zmieni, my się zmienimy i wybierzemy inną drogę.

      Aha, nikt normalny chyba też nie uwierzy w to, że związek może się rozpaść z
      winy metod antykoncepcyjnych, ale o tym już pisali poprzednicy.

      Pozdrawiam i życzę satysfakcjonujących wyborów.
      • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 15:38
        > - mam pewność, że nie zajdę w ciążę (wiem dokładnie, co się dzieje z moim ciałe
        > m
        > i że nie było fizycznej możliwości zapłodnienia);

        To skąd się biorą wpadki skoro nib jest pewność?? Pewności NIGDY NIE MA. A tabletki dają jej więcej niż NPR (przynajmniej wg wskaźnika Pearla)
        • lacitadelle Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 15:57
          > To skąd się biorą wpadki skoro nib jest pewność?

          napisałam, że ja mam pewność - po prostu nauczyłam się wsłuchiwać w swój
          organizm, a kiedy nie mam pewności, jak pewne objawy interpretować, to po prostu
          rezygnuję ze współżycia. Wiem z dokładnością do +/- 2 dni, kiedy była owulacja,
          ile maksymalnie może przeżyć komórka i plemnik i wiem, że nie współżyłam w
          okresie, który umożliwiałby zapłodnienie. I stąd pewność - w danym cyklu
          oczywiście, kiedy wiem, jak przebiegał i czy byłam odpowiednio ostrożna, nie
          mogę powiedzieć, że mam pewność typu "stosuję NPR, nigdy nie wpadnę".

          Wpadki biorą się z nieznajomości zasad lub też ich nieprzestrzegania czy
          naciągania. A że ja mam akurat takie cykle, że mogę np. spokojnie korzystać z
          niepłodności przedowulacyjnej (b. długie cykle i b. wyraźny i odpowiednio
          wcześnie występujący objaw śluzu), to moje szczęście. Nie mogę nikomu obiecać,
          że u niego tak będzie. Co więcej, jak się trafi cykl bezowulacyjny, to nawet nie
          będzie radosnego okresu pewnego, kiedy można się już nie obserwować. Mnie też
          często kusi, żeby trochę nadinterpretować, ale wiem, że na razie nie mogę. A
          jeżeli bym się skusiła, to w razie wpadki będzie to moja wina, a nie metod.

          > A tabl
          > etki dają jej więcej niż NPR (przynajmniej wg wskaźnika Pearla)

          śmieszne zdanie, skoro jej nie ma, to chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jedno
          zero jest większe od drugiego ;)

          a tak już nie czepiając się semantyki - już o wskaźnikach pisałam - nie będę się
          powtarzać (zajmuję się statystyką i bardzo dobrze wiem, jak łatwo jest przy jej
          pomocy manipulować ludźmi).

          Tak czy inaczej wskaźnik nie jest jedynym kryterium - trzeba też przy tym
          pamiętać o kosztach. Podam przejaskrawiony przykład: ktoś da Ci środek w 100%
          zapobiegający ciąży, ale w 10% podnoszący ryzyko zachorowania z iluś tam powodów
          i drugi, który zabezpiecza w 99% i nie niesie za sobą żadnego ryzyka. Wybór
          należy do Ciebie, ważne, żeby był świadomy.
          • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 19:17
            Generalnie się zgadzam, ale należy również pamiętać, że niektóre tabletki REGULUJĄ równowagę hormonalną u wielu kobiet. Np. mojej żonie ginekolog/endokrynolog zaleciła jakies niewielkie dawki hormonów, ale ja się na tym nie znam, więc mnie nie krzyzujcie od razu.
      • lacitadelle Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 17:37
        aha, pisząc ze swojego punktu widzenia zapomniałam wspomnieć o jednej rzeczy: w
        przypadku npr trzeba mieć trochę czasu i chęci, żeby się metody nauczyć :)
        Wiadomo, że jeżeli ktoś nigdy wcześniej nie zwracał uwagi na śluz, to nie będzie
        w pierwszym cyklu korzystał z niepłodności względnej warunkowanej obserwacjami
        tegoż. I w ogóle może czuć się niepewnie w trakcie pierwszych cykli obserwacji,
        dlatego też zaleca się, żeby przed rozpoczęciem stosowania metody "w praktyce"
        poobserwować się przez kilka cykli.
        • horpyna4 Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 18:01
          Żeby uściślić - tak zwane "wpadki przy stosowaniu NPR" biorą się stąd, że te
          kobiety myślały, że stosują NPR. I nie można im wytłumaczyć, że NPR polega na
          czymś zupełnie innym, na stwierdzaniu stanu faktycznego dzięki różnym objawom.
          A te bidulki "obliczały sobie"...
          • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 19:20
            Wiele forumowiczek podkreśla że NPR jest łatwe. I że zabiera im dosłownie chwilę. Ale żeby dojść do takiej wprawy trzeba sporo czasu poświęcić i sporo się nauczyć. Jak ktoś chwilowo jest ABSOLUTNIE zamknięty na nowe życie i chce zacząć uczyć się NPR, to nie polecałbym. ALe to tylko moja opinia. Dzielę się nią by pomóc kobietom zdecydować o swoim losie.
            • nglka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 19:50
              > Jak ktoś chwilowo jest ABSOLUTNIE zamknięty na nowe życie i chce zacząć u
              > czyć się NPR, to nie polecałbym. ALe to tylko moja opinia. Dzielę się nią by po
              > móc kobietom zdecydować o swoim losie.

              No to ja "sobie" dodam - że ja owszem, polecam, np z prezerwatywą. Bo jeśli ktoś
              jest absolutnie zamknięty, to - praktycznie - nie powinien współżyć :-)
              • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 05.02.07, 22:31
                Bo jeśli kto
                > ś
                > jest absolutnie zamknięty, to - praktycznie - nie powinien współżyć :-)

                Zgadza się, ale celibat nawet księżom się często nie udaje, a co dopiero mówić o "zwykłych" ludziach. NPR+guma to w sumie nie jest zły pomysł. No chyba że "wacek" jest uczulony na latex, jak to tłumaczyła jedna posłanka z jedynie słusznej opcji. :)
            • lacitadelle Re: NPR czy pigułki?? 06.02.07, 10:50
              >Wiele forumowiczek podkreśla że NPR jest łatwe. I że zabiera im dosłownie chwil
              > ę. Ale żeby dojść do takiej wprawy trzeba sporo czasu poświęcić i sporo się nau
              > czyć.

              to prawda - ale tak to już w życiu jest, że naprawdę dobre rzeczy wymagają od
              nas trochę wysiłku :)
              • horpyna4 Re: NPR czy pigułki?? 06.02.07, 11:19
                Po prostu większość uczy się NPR dość późno. Ideałem byłoby uczenie tego każdej
                dziewczyny, która zaczęła miesiączkować. W wieku dorosłym wiedza ta byłaby już
                "w małym palcu", a i u nastolatek nie byłoby tylu niechcianych ciąż.
                  • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 09:45
                    Jesteś bardzo sarkastyczny.
                    Między innymi uczę przedmiotu Wych. do życia w rodzinie i muszę Cię
                    uswiadomić,ze rodzice,którzy było nie było muszą wyrazić zgodę na udział w
                    takich zajęciach,po zapoznaniou się z programem nauczania,z niepokojem pytają o
                    to czy będę ich dzieci uswiadamiać nt antykoncepcji./Mówię tu o szkole
                    podtawowej,a dzieciaki bardzo żywo interesują sie sprawami swojej seksualności-
                    i bardzo dobrze!-ale chyba od tego mają swoich rodziców,aby to własnie oni
                    brali sprawy w swoje ręce.Moja najstarsza jest juz nieźle przeze mnie
                    uswiadomiona w tym względzie.A zaczęła pytać już w wieku 3 lat.Były to pytania
                    bardzo proste i zawsze otrzymywała odpowiedź-prawdziwą,nigdy nie unikam
                    tematów.Aż w te wakacje zadała mi takie pytanie,że przez chwilę dech zaparło mi
                    w piersiach.Ze spokojem zaczęłyśmy o tym rozmawiać,włączył się także mój mąż i
                    sprawa była rozwiązana.Rodzice nie mogą unikać takich rozmów,jeżeli czegoś nie
                    wiedzą,trzeba dziecku o tym powiedzieć i doedukować się,a później wrócić do
                    tematu.Dziecko nie bedzie szukało odpowiedzi "gdzieś po kątach",edukowało się
                    na własną rekę i zakończy się to niechcianą ciążą.Szkoła ma tylko dopomagać
                    rodzicom w wychowaniu,a nie za nich wychowywać./
                    Wracając do wątku o reakcji rodziców na słowo antykoncepcja.Wych w rodzinie
                    uczę od momentu kiedy tylko weszło do szkół, więc mam jakieś doświadczenie w
                    tym względzie.Rodzicom chodzi właśnie o środki antykoncepc.Może ich "bojażń" o
                    to bierze się właśnie z tego,że znają z własnego doświadczenia skutki
                    antykoncepcji?Czasami aż mnie skręca, bo dzieciaki zadają rózne pytania,na
                    wszystkie odpowiadam,ale tez szanuję wolę rodziców w tym względzie.
                    Dla mnie wola rodzica jest święta.Niemniej jednak,czy nie sądzisz,że dziecku
                    trzeba przedstawić obiektywną prawdę na temat wszystkich metod regulacji poczęć
                    i antykoncepcji.Będzie wchodzić w życie seksualne-będzie miało szeroką wiedzę
                    na te tematy i wybierze to co dla niego najlepsze.
                    Ale z dziećmi trzeba rozmawiać!!!!!!!Bo inaczej klapa!!!!!
                    Ogolone,czy Ty masz jakieś kompleksy?Czy ktoś Cie skrzywdził ?Bynajmniej mojego
                    pytania nie odbierz jako jakiś atak z mojej strony,bo zdążyłam Cię polubić.
                    • 0golone_jajka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 11:42
                      > Jesteś bardzo sarkastyczny.

                      Ano :)

                      > Ogolone,czy Ty masz jakieś kompleksy?Czy ktoś Cie skrzywdził ?Bynajmniej mojego
                      >
                      > pytania nie odbierz jako jakiś atak z mojej strony,bo zdążyłam Cię polubić.

                      Dlaczego sądzisz, że ktos mógł mnie skrzywdzić? A za ostatnie zdanie dziękuję, miło mi bardzo i ciesze się.

                      A wracając do Wychowania do życia w rodzinie... Uważam, że należy informować rzetelnie o WSZYSTKICH aspektach seksualności, a boję się że dziś klimat temu nie sprzyja. Moim zdaniem dzieci powinny wiedzieć że szklanka wody zamiast jest świetna, ale także to, że pigułka nie zabija a masturbacja nie powoduje ślepoty.
                      • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 15:52
                        Czy ktoś Cie skrzywdził pod względem religijnym,Twojej wiary albo niewiary- nie
                        wim.Bo Twój sarkazm jest jednoznaczny.Podpisuje się obiema rękami pod
                        tekstem,że należy informować rzetelnie o WSZYSTKICH aspektach seksualności.Ale
                        chyba nie sądzisz,że powinien robić to nauczyciel?Nigdy nie unikam zadnych
                        tematów, no chyba,że po prostu nie wiem,ale bez bólu przyznaje sie do
                        tego,przecież nie jestem alfą i omegą - na szczęscie.Jeszcze raz powtórzę-
                        szkoła ma uczyć,ale i WSPOMAGAĆ rodziców.Jakże ja mogę rodzicom,którzy z lękiem
                        myślą- cóż ta kobieta będzie opowiadać naszym dzieciom na zajęciach-powiedzieć:
                        drodzy państwo jezeli nie zyczycie sobie pewnych tematów,to ich po prostu nie
                        podejmę,albo podejmę w sposób bardzo delikatny.12 lat współpracuję z rodzicami
                        i wiem co mi wolno,a czego nie.To rodzic jako pierwszy sprawuje władzę
                        wychowawczą nad swoim dzieckiem.Zakładamy oczywiscie, że nie ma w tym żadnej
                        patologii.Zajęcia wych do zycia w rodz. są nieobowiązkowe i przychodzą na nie
                        osoby,które chcą.Jest to zupełnie inny przedmiot niz pozostałe.Czy nie
                        uważasz,że dziecko należy informować stopniowo,za to rzetelnie.Nigdy nie
                        mydliłam dzieciom oczu.
                        A odnośnie "pigułki,która zabija"owszem ta wczesnoporonna,zabija również
                        zdrowie kobiety,bo nie powiesz mi,że jest inaczej.Co innego jezeli kobieta
                        cierpi na różne schorzenia i np trzeba wyłączyć na jakiś czas czynność
                        jajników,albo cierpi na endometriozę itd,można tu w nieskończoność
                        wymieniać."Masturbacja,która powoduje slepotę"!Doprawdy dobry dowcip,ale skoro
                        jesteśmy przy rzetelnym informowaniu:nie jest konieczna ani niezbędna,ani też
                        nie wnosi niczego dobrego.Najbardziej mogą o tym opowiedzieć kobiety tych
                        panów,którzy często wychodzą do łazienki w wiadomo jakim celu.Przepraszam
                        tych,którzy w tym momencie mogą czuć lekki niesmak.A sam mężczyzna?Jak długo
                        może utrzymać wzwód i wytrysk skoro intensywnie"ćwiczy"członka masturbując
                        się.Jeszcze raz przepraszam.Zaraz pewnie na moją głowę poleci grom z jasnego
                        nieba.Nie w tym celu to piszę,ale przeciez chodzi o rzetelne informowanie.Kto
                        zna zalety masturbacji to proszę o douczenie mnie w tym względzie-naprawdę
                        jestem otwarta na każdą wiedzę.Ile rozmów miałam z chłopcami,którzy już sobie z
                        tym nie radzą,bo działają mechanicznie kilka razy dziennie.I wcale ich nie
                        obchodzą dziewczyny,bo oni 'doskonale sobie radzili sami",ale juz nie
                        chcą "sobie radzić".Mają dość.-Proszę pani,jak przestać?
                        Masz rację masturbacja nie powoduje ślepoty.
                        • nglka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 16:09
                          Owszem, będę się czepiać :
                          O poronieniu mowa wówczas, gdy dochodzi do usunięcia zagnieżdżonego zarodka.
                          Dlatego nadal twierdzę, że stosujesz manipulację słowną.nie ma poronienia bez
                          zagnieżdżenia. Nie powiem na nożyczki "śrubokręt" tylko dlatego, że w moim
                          słowniku istnieje taka możliwość. Słownik medyczny jest jasny. nie ma potrzeby
                          przeinaczać spraw.
                          Rozumiem, że ta kwestia może być w Twoim mniemaniu Aborcją ale na miłość - NIE
                          JEST PIGUłKĄ WCZESNOPORONNĄ bo z definicji poronienia wynika to, co wynika. I
                          wybacz ale będę rostoać takie kwestie - bo piszesz o tym, że niechcesz mydlić
                          dzieciom oczu a powinnać uświadamiać o wszelkich aspektach - a nie tylko o tym,
                          co wg Twojego światopoglądu jest moralne.
                          Nie musisz się z tym zgadzać -a le musisz to przyjąć do wiadomości, bo
                          wprowadzasz w błąd czytelnikow (w uczniów się nie wtrącam, chociaż trochę
                          świerzbi...).

                          I właśnie TO Agofrytko jest przekłamanie. Pech, że akurat znów padło na TEN temat.
                          I dlatego ja również nie jestem za tym, by Wychowaniem do Życia w Rodzinie
                          zajmowały się osoby, które pewne fakty po prostu przekręcają - świadomie bądź
                          nie - jednak mówą rzeczy nieprawdziwe wg tego, co głosi medycyna.

                          Co do masturbacji - swego czasu było gośno o tym, że nie ma osoby, która nigdy
                          nie masturbowałaby się. Masturbacja służy również rozładowaniu napięcia.
                          Wolałabym by spytano mnie jak przestać w "tej kwestii", niż w sytuacji, kiedy
                          jeden Uczeń wyładowuje nadmiar energii i agresję na drugim Uczniu.
                          Agofrytko - masturbacja jest naturalna.
                          • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 19:25
                            Nglko zarzucasz mi tu wiele rzeczy,jestem w stanie to przyjąć i przemyśleć to.
                            Zauważ,że to Ty ciągle wracasz do słowa"aborcja".Ja podjęłam ten temat tylko
                            raz, kiedy proponowałaś to Asidoo,a kiedy to ona bardzo martwi się o swoje
                            dziecko i o siebie. I bynajmniej nie wzięłam tego z księżyca,ale z doświadczeń
                            innych ludzi.Dlatego ośmieliłam się w tej kwestii zabrać głos.Ośmieliłam,
                            poniewaz jest to temat bardzo bolesny.To Ty ciągle przypisujesz mi to,że mówię
                            o aborcji,rozumiem, że nie możesz mnie ścierpieć na tym forum,bo mam inne
                            zdanie od Ciebie.Mam i juz i nie mam zamiaru tego zmieniać.
                            I nie wprowadzam w bład czytelnika!!!!
                            To Ty tu czegos nie rozumiesz-przynajmniej mam takie wrażenie.Są pigułki
                            takie,które hamują owulacje w jajnikach,ale są i takie,które skutecznie
                            powoduja sztuczne poronienie.Zdarzają się kobiety,które zgłaszają się do
                            lekarza w trakcie poronienia,a tu okazuje się, że kobietka wzięła pigułkę.
                            Sa tez takie pigułki,które zawierają takie hormony,które z kolei skutecznie
                            odchudzają endometrium tak, że zapłodniona komórka jajowa nie ma najmniejszych
                            szans na zagnieżdżenie się w macicy.Jak to nazwiesz?
                            Nie będę mówić dalej nt. w kazdym razie mam kontakt z bardzo obiektywnym
                            ginekologiem,którego nie napędzają koncerny farmaceutyczne i m.in. stad czerpię
                            swoją wiedzę.
                            Co ma do tego światopogląd?????? Zresztą co możesz wiedzieć na temat mojego
                            światopoglądu?Przecież nawet mnie nie znasz.Myślę,że gdyby ktoś spróbował wejść
                            na Twoje terytorium to by się miał z pyszna.Ale czy o to chodzi?Naprawdę, czy
                            o to chodzi w tym wszystkim?
                            Odnośnik do wych. w rodzienie,rozumiem,że tyczy się do mnie, że nie powinnam
                            uczyć tego przedmiotu?Przestań podważać moje kompetencje jako nauczyciela,bo
                            nigdy nie byłas u mnie na lekcji i nie wiesz jak uczę.
                            Nie zarzucaj mi też przekłamań,nie uważam,abym kogoś wprowadzała w błąd.
                            Czy ktoś na tym forum czuje się wprowadzony przeze mnie w błąd?
                            Prosze powiedzcie,jestem otwarta na krytykę.
                            Masturbacja-powiem tyle:tylko ja wiem ile czasu wysłuchiwałam żali swojej
                            koleżanki,której mąż nie radził sobie z tym,a przecież miał ją. Druga
                            koleżanka,której mąż zanim do niej "wejdzie" ma wytrysk w locie.Przepraszam za
                            określenie.Przykładów dość.
                            Naprawdę myślisz, że agresja w szkole bierze się z braku,albo z zabraniania
                            masturbacji?Dobrawdy tak dobrego dowcipu dawno nie słyszałam.
                            Mam wrażenie,że odbijamy sobie pałeczkę,czy naprawdę o to w tym wszystkim
                            chodzi?Nie mogę jednak pozostawić bez odpowiedzi czegoś co się mi zarzuca.
                            Bardzo dziękuję osobom na tym forum ,od których otrzymałam naprawdę wiele
                            ciepła!
                            • nglka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 20:39
                              > Zauważ,że to Ty ciągle wracasz do słowa"aborcja".
                              - Nie, to Ty o tym piszesz a ja jedynie odpowiadam. Niczegonie proponowałam
                              Asido więc przeczytaj proszę ze zrozumieniem, wyłącznie informowałam Ją o takiej
                              możliwości tak, jak informuję innych np. o możliwości skorzystania z danej usługi.
                              Źle rozumiesz, to nie kwestia tego w jaki sposób ja Ciebie odbieram t na forum -
                              bo forum jest dla wszystkih. Jesli ktoś mi działa na nerwy - to go olewam. Ale -
                              jeśli ktoś pisze nieprawdę (vide "poronny" gdy nie ma poronienia) - to będę
                              prostować. Tak - jakbym sprostowała fałszywe informacje dot. NPR.
                              Po prostu wprowadzasz w błąd.
                              Sprawa aborcji jest kwestią przekonania i niech kazdy myśli co mu się podoba -
                              ale kwestie medyczne są i będą - jeśli coś azywa się ogórek, to nie będzie
                              marchewką i kropka. Tu odnoszę się do słowa "poronienie". O ile słowo "człowiek
                              od poczęcia" jest kwestią prekonania o tyle "poronienie"jest kwestią dokładnego
                              określenia momentu, od którego poronienie może się zacząć.

                              Główny problem Ago leży w tym, że Ty nie rozumiesz co piszę. Wszystko podciągasz
                              pod to, że wmawiam, pod to, że nie mogę Cię ścierpieć, pod to, że zaczynam
                              dyskusje o aborcji - spójrz, jest najwidoczniej zupełnie na odwrót.

                              Jesli nie chcesz ze mną dyskutować, bądź nie masz argumentów i wolisz ten brak
                              owinąć w bawełnę - wolna droga. Ale nie siej błędnej wiedzy, szczególnie, że -
                              jak pewnie zdajesz sobie sprawę - dla dość serokiej grupy osób jesteś
                              autorytetem - zarówno dla swoich Uczniów jak i paru osób tutaj zapwne też.

                              Nie mam nic do Ciebie osobiście - po prostu poprawiam. Tak jak mnie poprawiają,
                              gdy się pomylę. To naturalne.
                              Pytasz co ma światopogląd do wszystkiego? Już wyjaśniam. Poronienie to wydalenie
                              z organizmu ZAGNIEżDżONEJ komórki w związku z czym nie ma możliwośćci,
                              bypostinor był tabletką wczesnoporobnny. Nie ma czegoś takiego w tym wypadku,
                              jak "ja uważam, że poronienie..". Jest sztywna reguła.
                              NATOMIAST Aborcja zależy od światopoglądu. Jedni sądżą tak - inni inaczej. I w
                              tej sytuacji masz prawo powiedzieć, że wg Ciebie postinor jest aborcją - ale nie
                              możesz napisać, że jest tabletką wczesnoporonną - czy teraz rozumiesz, o co mi
                              chodzi i gdzie leży różnica?

                              Przykro mi, że nie jestem osobą, która rozsiewa ciepło na lewo i prawo. Co nie
                              znaczy, że jestem gorsza. Jestem rzeczowa i nie czepam się tego kogo i ile razy
                              w wątku przytulasz, więc myślę, że nie ma sensu zahaczać o boczne tory dyskusji.

                              Nigdzie też nie napisałam, że nie powinnaś uczyć tego przedmiotu.
                              Nadinterpretujesz. Wyłącznie określiłam, że nie chciałabym, by dzieci
                              dowiadywały się w szkole, że na przykład postinor jest tabletką wczesnoporonną.
                              Bo nie jest to prawdą. Nigdzie też nie napisałam, że o tym mówisz dzieciom w
                              szkole.
                              Nie podważam twoich kompetencji natomiast ty powinnaś przestać mnie atakować.
                              Jeśli nie rozumiesz różnicy między tabletką wczesnoporonną a postinorem to
                              powinnaś o tym poczytać zamiast odgórnie zarzucać mi co chwilę coś nowego.
                              To nie pierwszy raz, kiedy piszesz wbrew prawdzie (nie twierdzę, że robisz to
                              celowo - uważam, że nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć tego, co chcę
                              przekazać). i nie pierwszy raz, kiedy uważasz, że wiesz lepiej ode mnie - co myślę.

                              i to byłoby na tyle.
                              Nie chce mi się stale dyskutować na temat mymr z mymrami.
                              Miłego wieczoru.
                              • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 21:42
                                Mogłabym napisać kolejny post,który zawierałby 1000 słów,ale mi się po prostu
                                nie chce.Mam dość.Jest kilka rzeczy o których napisałaś,a z którymi się po
                                prosu nie zgadzam-"nie wiem lepiej",ale się po prostu nie zgadzam.
                                Mądremu dość.Nie będę z Tobą więcej podejmować dyskusji.
                                Jest mi przykro.
                                A Tobie Nglko życzę naprawdę tego co najlepsze.
                                NIE BĘDĘ Z TOBĄ DYSKUTOWAĆ.
                                • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 21:58
                                  W ramach uzupełnienia,żebyś nie miała wątpliwości:zajrzyj do postu z
                                  25.01.Napisałaś do Asidoo"pozostaje Ci jeszcze prawna możliwość skorzystania z
                                  aborcji w przypadku wykrycia cięzkiej wady płodu".To oczywiście nie jest
                                  propozycja według Ciebie.Wobec tego co?
                                  • nglka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 22:04
                                    Gdyby to była propozycja Agafrytko to zaproponowałabym ofertę dfinansową. Bądź
                                    poważna. Ma do tego PRAWO - o czym mówi PRAWO DO ABORCJI W PRZYPADKU WYKRYCIA
                                    CIężKIEJ WADY PłODU.
                                    I aurat Twoje przekonanie nic tu nie zmienia - Ty to możesz rozumieć jako
                                    propozycje a ktoś inny może to rozumieć jako próbę wylotu na Marsa.

                                    Masz rację, nie ma sensu dyskutować.
                                    • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 07.02.07, 23:33
                                      Żeby było jasne:swojej wiedzy nie wzięłam z kosmosu.Regularnie, systematycznie
                                      uzupełniam swoja wiedzę,jestem dyplomowanym nauczycielem i instruktorem NPR-
                                      u,bardzo często uczestniczę w przeróżnych szkoleniach prowadzonych m.in. przez
                                      lekarzy w tym ginekologów,psychologów.Właśnie wybieram się 24.02 na szkolenie
                                      na temat niepłodności.
                                      Piszę to nie po to,by się chwalić,ale po to żebyś przestała mi w końcu zarzucać
                                      kłamstwa.
                                      A wychowanie do życia w rodzinie to moja pasja dodatkowa,ponieważ uczę jeszcze
                                      innego przedmiotu.
                                      Owocnego dokształcania.
                                      • nglka Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 12:57
                                        Jeśli uważasz, Agafrytko, że dyplom załatwa sprawę i daje Ci monopol na
                                        posiadanie racji - to się mylisz.
                                        Nie zarzucam Ci kłamstwa (bo to celowe działanie). Po prostu w niektórych
                                        kwestiach się mylisz. I dyplom nie ma tu nic do tego - ale, jeśli już go
                                        wyciągasz na wierzch - to owszem, dziwię się, że mimo przejścia tylu kursów
                                        nadal Twoja wiedza jest w niektórych kwestiach błędna.
                                        I nie piszę tego, żeby Ci "dowalić" - jak pewnie pomyślisz - ale po to, byś nie
                                        zasłaniała się dyplomem, jeśli ktoś zwraca Ci uwagę, że możesz pewnym
                                        stwierdzeniem narobić szkody.
                                        • annisko Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 13:22
                                          Zgadzam się z ngalką. Agofrytko, troche więcej pokory i opanowania i może
                                          jeszcze mniej ckliwości w wypowiedziach :-) a więcej skupienia podczas czytania
                                          i interpretowania niektórych postów. Pozdrawiam was dziewczyny serdecznie. Ania
                                        • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 16:33
                                          "Nie zarzucam Ci kłamstwa",a trochę wyżej"I właśnie TO agafrytko jest
                                          przekłamanie"zdecyduj się wreszcie.
                                          Dyplomu bym w życiu nie wyciągnęła,ale poczułam się zmuszona do tego,ponieważ
                                          czytając Twoje posty/odpowiadałaś na to co pisałam innym/uczyniłaś ze mnie
                                          osobę niekompetentną.Tak przynajmniej to odebrałam.
                                          I nie zasłaniam się dyplomem,napisałam,że nie jestem alfą i omegą-na szczęscie
                                          i staram się na bieżąco uzupełniać swoją wiedzę.
                                          • nglka Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 16:58
                                            Zachęcam do zdefiniowania pojęć. Kłamstwo a przekłamanie w treści - to dwa różne
                                            znaczenia. O ile pierwsze jest działaniem celowym, o tyle drugie może być
                                            działaniem nieświadomym. Poniższe informacje pochodzą ze słownika języka
                                            polskiego - PWN. Możesz sprawdzić.

                                            kłamstwo
                                            «twierdzenie niezgodne z rzeczywistością, mające wprowadzić kogoś w błąd»

                                            przekłamanie
                                            1. «informacja częściowo zmieniona, nie w pełni prawdziwa»
                                            2. «niezamierzona zmiana wskazań urządzeń pomiarowych lub zmiana wartości
                                            danych, powstała w procesie ich przetwarzania»

                                            Nikt Cię nie zmusza do pokazywania dyplomu, to była Twoja decyzja i Twój wybór.
                      • yagiennka Oczywiście jajka 08.02.07, 00:28
                        Tylko nikogo nie informuje sie o szkodliwości hormonów i hormony stały się
                        lekiem na całe zło. Na opakowaniach jest tylko ostrzeżenie przed zakrzepicą i że
                        nie mogą stosować kobiety palące - a i tak stosują. A konowały ginekolodzy
                        potrafią je przepisywać bez żadnych wcześniejszych badań, co jest karygodne -
                        sama miałam tak przepisane.
                        Powinno się uczyc i informowac o wszystkich dostępnych metodach i o ich zaletach
                        i wadach a nie tylko skuteczności.
    • yagiennka A propo's pewności i wskaźników :) 06.02.07, 20:16
      Pewność daje tylko BRAK SEKSU. I w końcu sobie jajka i inni to uświadomcie. Jak
      już wyżej koleżanka napisała nie ma sensu się licytować co jest lepsze a co
      gorsze, dla jednego to jest lepsze a dla inngo co innego.
      Mi się osobiście wydaje że dla kobiet, które chcą miec jeszcze dzieci lepsze
      jest NPR bo - nie powoduje skutków ubocznych, nie rozwala gospodarki hormonalnej
      organizmu, nie powoduje późniejszych problemóz z zajściem w ciążę - co po
      pigułkach się zdarza. Jedynym skutkiem ubocznym NPR jest..ciąża :) Jeśli coś się
      źle wyliczy, czyli z powodu nieumiejętności stosowania metody a nie samej
      metody. Skutki hormonów sa o wiele powazniejsze + tez ciąża, zdarza się.
      Jełśi kobieta nie chce juz miec definitywnie dzieci to mi się wydaje że
      najlepsza jest spirala - z tym że nie każda może stosować.
    • asidoo Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 07:15
      Pigułki są bardzo szkodliwe. Nigdy żadnej nie zażyłam. !6 stycznia br. miałam
      robiony test wysiłkowy serca. Poznałam tam bardzo miłą p. doktor, z którą
      porozmawiałyśmy, co wpływa na zdrowie kobiety. Wówczas ona zapytała mnie, czy
      brałam/biorę pigułki. Ja odpowiedziałam, że nigdy. Wówczas dopiero powiedziała,
      ze nie mówią o tym media, nie reaguje minister zdrowia a u wielu kobiet pigułka
      niszczy układ krwionośny i serce, przyczynia się do zawałów serca i ... jelita
      (to drugie jest dużo rzadsze, lecz się zdarza). Ja zawsze byłam przeciwniczką
      pigułki. Używałam prezerwatyw.
      • agafrytka Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 09:55
        Tak,pigułki są bardzo szkodliwe.Bardzo często jak jestem pod gabinetem
        ginekologicznym zbieram sobie ulotki środków antykoncepcyjnych w celu
        doinmformowania się.Zatrzymam się zatem na pigułkach.Pozwolisz,że nie będę
        używać nazw,aby ktoś z kolei nie zarzucił mi tym razem reklamy jakiegoś
        środka.Oczywiście zatrzymam się tylko na niektórych,ponieważ nie sposób
        ogarnąć wszystkiego co jest na rynku.
        1.(nazwa pigułki....)"leczenie może zwiększyć ryzyko powstania raka trzonu
        macicy(...)przerost błony śluzowej macicy,występowanie plamień i krwawienia z
        dróg rodnych,a także zwiekszenie ryzyka powstania kamicy pęcherzyka żółciowego"
        2.(n.p......)"osłabia libido,wprawia w przygnębienie,powoduje ból głowy i
        nudności,powoduje wzrot masy ciała,uczucie spuchnięcia kilka dni przed
        miesiączką"
        3.(n.p....)"blokuje receptory końcowe wielu różnych tkanek(..),blikuje
        receptory dla progesteronu.Ponieważ progesteron jest hormonem nieodzownym dla
        podtrzymania ciąży,zablokowanie jego działania powoduje PORONIENIE.Progesteron
        jest konieczny dla zachowania prawidłowego rozwoju śluzówki macicy,która
        stanowi podłoże odżywiające,konieczne dla implantacji i rozwoju płodu"
        W TYM MIEJSCU PRZERWĘ CYTOWANIE I PROSZĘ,ABY NIKT NIE ZARZUCAŁ MI,ŻE
        KŁAMIĘ,PONIEWAŻ NIE WYMYŚLIŁAM SOBIE TEGO SAMA,A WIEDZĘ TĘ CZERPIĘ ZE ŹRÓDEŁ.
        Cytuję dalej "Wykazano,że(n.p....) blokuje inne hormony,szczególnie kortyzol w
        chorobie Cushinga".
        4.O środkach hormonalnych:"pierwsza generacja hormonalnych środków
        antykoncepcyjnych okazała się niebezpieczna z powodu wysokiej zawartości
        estrogenów.Komponenta estrogenów jest odpowiedzialna za wysoką,trudną do
        zaakceptowania,część powikłań zakrzepowo-zatorowych,włączając udary
        mózgu,zatory płuc i zawały serca."
        5."Raport o antykoncepcji" Gazeta Wyborcza:"Działanie pigułki(...)może
        pogorszyć cerę.Tabletki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko raka sutka.Pigułek
        nie mogą brać m.in.kobiety cierpiace na niektóre odmiany migreny, z wysokim
        poziomem cholesterolu i trójglicerydów,zagrożone rakiem piersi,z niewydolnością
        wątroby z zakrzepicą w wywiadzie własnym lub rodzinnym(bo pigułka zwiększa u
        nich ryzyko powstania zatorów)często także z chorobami układu krążenia, z
        cukrzycą i nadciśnieniem."

        Jest wielu ginekologów,którzy uczciwie podchodzą do antykoncepcji, rzetelnie
        informując pacjentkę o skutkach antykoncepcji.Ale wielu jest też takich,którzy
        niestety tego nie robią.Sama spotkałam się z tym/pisałam to już w wątku/z
        bardzo jednostronnym podejsciem,albo co gorsza!wprowadzającym w błąd,spotkałam
        się również z ogromną nahalnością w tej kwestii.Po co wciskać kobiecie piguły
        lub cokolwiek innego,skoro ona wybrała już swój model rozpoznawania płodności i
        jest jej z tym dobrze.Prawdę mówiąc jak siedziałam w tym gabinecie to czułam
        się jak jakieś UFO!,ponieważ lekarz wątpił w moją wiedzę na temat znajomości
        mojego organizmu.Było nie było w końcu to mój organizm!
        • asidoo Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 10:44
          Tak Agafrytko. Mnie także bardzo nachalnie wciskano pigułkę, na problemy
          hormonalne. To miało być dla mnie panaceum. A jaka zdziwiona była mina lekarza,
          gdy powiedziałam , ze mnie nie namówi. Zresztą mężczyźni lubią pigułkę, bo sami
          jej nie używają. Mój kochany mąż też nalegał swego czasu. Jak dobrze, ze wówczas
          też byłam asertywna!
          • yagiennka Re: NPR czy pigułki?? 08.02.07, 20:37
            A wiecie dlaczego nie ostrzega się przed pigułkami? Bo by to znacznie
            uszczupliło dochody dużych firm farmaceutycznych. Zresztą o szkodliwości wielu
            lekó się nie informuje, najbardziej dla mnie przerażające sa nachalne reklamy
            środkó przeciwbólowych - coś cię boli weż pigułkę. A to jest ostateczność! Leki
            pw. bólowe sa bardzo szkodliwe.
          • aishka2307 Re: NPR czy pigułki?? - NPR grzmi gin! 12.02.07, 13:51
            A mój gin. jest jak najdalszy od polecania pigułek i innych środków
            hormonalnych. Dodam, że nigdy nic takiego nie stosowałam, mam 1 dziecko, w
            planie jeszcze dwójke i nie zamierzam sie faszerowac hormonami. Tak ostatnio na
            wizycie chciałam go tylko podpuścic i rzuciłam temat antykoncepcji hormonalnej.
            Wiecie, jaka mi mówke palną? Az uszy więdną...
    • ewa.z1 Re: NPR czy pigułki?? 22.02.07, 22:34
      hmm Ostra była ta dyskusja. Ajliwia, skoro wiesz że piguły są szkodliwe, to po
      co chcesz je brać??? Biorąc piguły jest prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.
      Stosująć NPR też jest (i jest TAKIE SAMO kolego Jajka a nie większe dla npr).
      Załużmy że "wpadniecie" choć Wam tego nie życzę: kiedy będziesz bardziesz
      spokojna o zdrowie poczętego dziecka - po pigułach?

      Toczyła się tu dyskusja czy niektóre piguły mają działanie poronne, czy
      aborcyjne ( czy jakoś tak). Zwał jak zwał! Po prostu chodzi tu o przerwanie
      poczętego życia! Po co się kłócić o takie szczegóły. ( zapłodniona komórka
      dzieli się, przemieszcza, w jej kodzie genetycznym "zapisane "są
      rożne "informacje" o przyszłym człowieczku itp., itd. - czyli jednym słowem
      ŻYJE!)

      Pytasz, czy warto zaufać npr. Moim zdaniem - warto. Niektóre dziewczy ny
      polecały ci prezerwatywy - tak dla poczucia Twojego bezpieczeństwa. Jeśli nie
      kłóci się to z twoim morale - to na pewno jestto "zdrowsze" niż piguła i szkód
      we organiźmie ci nie narobi. Mnie nikt za żadne skarby świata nie namówiłby na
      piguły! ( też chcę odłożyć kolejne poczęcie, koniecznie)

      aacha, mam dwoje tzw PLANOWANYCH dzieci przy stosowaniu npr bez wspomagaczy
      typu prezerwatywa i spółka.
      pozdrawiam, Ewa
        • sunflower_like Re: NPR czy pigułki?? 15.03.07, 17:38
          Ajliwia,
          Zainteresowałam się NPR bo w niedługim czasie planujemy rozpocząć starania o
          bejbika. Tabletki odstawiłam jakieś pół roku temu. Z lekarskiego punktu
          widzenia tolerancja tabletek jest różna w zależności od preparatu. Ze swojego
          długiego doświadczenia w ich stosowaniu wiem, że można je dobrać optymalnie,
          tak aby nie sprawiały istotnych dolegliwości i były dobrze tolerowane. Wiele
          kobiet je stosuje i jak do tej pory są jedną z najlepszych i najwygodniejszych
          metod zapobiegania ciąży. NPR zainteresowałam się całkiem niedawno jako świetną
          metodą na określenie idealnego czasu do zapłodnienia bo jak wspomniałam
          planujemy bejbika.
          Na chwilę obecną nie jestem w stanie zaufać NPR do tego stopnia żeby używać jej
          jako JEDYNEJ metody "antykoncepcyjnej" wtedy kiedy dziecka nie planuję.
          Rozumiem doskonale jej ideę i znam bardzo dobrze swoje ciało ale metoda ta
          wymaga:
          1. ode mnie dyscypliny codziennego pomiaru temperatury o tej samej porze,
          2. od nas wspólnie powstrzymanie się w czasie kiedy współżycie nie jest
          bezpieczne i ten okres niestety jest dla nas zbyt długi,
          3. nie zgadzam się z założeniem tej metody, że w czasie cyklu tylko raz
          dochodzi do owulacji. Niestety cialo człowieka to nie jest matematyka, to jest
          biologia. Dodatkowe owulacje się zdarzają, podobnie jak możliwe jest uwolnienie
          dwóch lub więcej komórek jajowych w czasie owulacji czego następstwem są ciąże
          mnogie. Śliczna dzidzia mojej koleżanki jest świetnym dowodem na to że możliwe
          jest poczęcie parę dni przed spodziewaną miesiączką a kolejna że jest to
          możliwe w czasie miesiączki!
          Stosowanie tej metody wymaga wprawy, dyscypliny a i tak można się pomylić bo
          czasem biologia płata nam figla.
          Jeśli na 100proc dziecko chcecie odłożyć w czasie proponowałabym pigułki.
          Jeśli dopuszczasz myśl " że jak się przydarzy to nic złego się nie stanie i
          będzie ok" możesz zacząć eksperymentować NPR plus np. prezerwatywa.
          Samego NPR nie polecam bo niestety dla mało doświadczonej osoby może zakończyć
          się ciążą bardziej wcześniej niż później.

          Na twoim miejscu wybrałabym NPR ( aby poznać swoje ciało) plus prezerwatywa
          Weź pod uwagę że jak weźmiesz pigułki twój cykl zmieni się do tego stopnia że
          pomiar temperatury będzie niemiarodajny ( jak nie pozbawiony sensu) i że
          będziesz tkwiła w punkcie wyjścia po ich odstawieniu.
          NPR daje fantastyczną możliwość bycia blisko ze swoim ciałem i odczywtywania
          znaków jakie nam ono daje :-) i dlatego warto :-)

          • horpyna4 Re: NPR czy pigułki?? 15.03.07, 18:05
            W celu odłożenia poczęcia nie jest konieczne mierzenie temperatury przez cały
            cykl. Wystarczy zacząć, jak pojawia się śluz płodny, a zakończyć trzy dni po
            skoku temperatury. Może to być np. tylko tydzień w ciągu jednego cyklu.
            Dodatkowa owulacja może mieć miejsce krótko po tej pierwszej, przed wzrostem
            temperatury. W zasadzie w ciągu 24 godzin. A trzy dni wyższej temperatury to
            już jak antykoncepcja hormonalna.
            Wskutek współżycia podczas miesiączki można oczywiście zajść w ciążę, jeżeli
            już pojawił się śluz płodny i za kilka dni ma być owulacja. Ale też zdarzają
            się krwawienia przy owulacji i osoby nie znające i nie stosujące NPR mogą je
            wziąć za miesiączkę. Przy stosowaniu NPR taka pomyłka jest absolutnie
            wykluczona.
            Najbardziej bałamutne jest stwierdzenie o możliwości zajścia w ciążę tuż przed
            spodziewaną miesiączką. Spodziewaną na jakiej podstawie? Kalendarza??? Wybacz,
            ale to nie ma nic wspólnego z NPR. Stosując NPR wyznacza się dni płodne w
            każdym cyklu indywidualnie, a co za tym idzie, również spodziewany termin
            miesiączki w przypadku nawet najbardziej nieregularnych cykli.
            Tak więc krytykując NPR warto wiedzieć, co naprawdę się krytykuje.
            • keyti77 Re: NPR czy pigułki?? 18.03.07, 19:41
              Hmm...ciało kobiety to biologia a nie matematyka.
              A biologia dopuszcza możliwość dodatkowej owulacji np w silnych sytuacjach
              stresowych, które mają przełożenie na gospodarkę hormonalną. Moja koleżanka
              zaszła w ciąże dokładnie 4 dni przed spodziewaną miesiączką a stres był
              spowodowany ślubem i weselem.
              Mało tego, jak zaaferowana pobiegła do swojej ginekolog usłyszała tylko tyle,
              że nie jest pierwszą osobą której coś takiego się przytrafia bo widziała już
              wiele takich sytuacji.
              Koleżanka, która zaszła w ciąże w czasie miesiączki jest lekarzem więc ciężko
              ja podejrzewać że nie odróznia krwawienia okołowulacyjnego od miesiączki.
              Nie neguję tutaj roli NPR.
              Myślę, że jest dobrą metodą ale dla osób mało doświadczonych stwarza zbyt
              wielkie ryzyko gdy nie jest uzupełniona dodatkowym zabezpieczeniem.
              Horpyno, słusznie podkreślasz rolę doświadczenia. To jest metoda dla
              doświadczonych i dojrzałych kobiet mających ustabilizowane życie rodzinne i
              stałego partnera.
              Niestety żyjemy w świecie gdzie pierwsze kroki w życiu seksualnym stawiają już
              nastolatki, którym trudno z czystym sercem polecić tę metodę jako jedyną formę
              zabezpieczenia.

              • horpyna4 Re: NPR czy pigułki?? 18.03.07, 21:00
                Keyti77, wciąż uważam, że Twoja koleżanka spodziewała się miesiączki za 4 dni
                na podstawie niewłaściwych przesłanek, na przykład wyliczeń. Jest to bardzo
                częste zjawisko, takie "zachodzenie w ciążę tuż przed miesiączką". Tyle, że
                gdyby ciąży nie było, to miesiączka byłaby nie za 4 dni, tylko za 2 tygodnie.
                Zrozum, że długość cyklu nie jest dana raz na zawsze, bo owulacja może
                przesunąć się w każdą stronę. A czas od owulacji do następnej miesiączki jest w
                przybliżeniu stały. I nie ma możliwości drugiej owulacji 10 dni po pierwszej,
                jest tylko możliwość przesunięcia wskutek sytuacji stresowej. Natomiast jeżeli
                owulacja już się odbyła, to wskutek stresu może co najwyżej nastąpić
                przyspieszona miesiączka, albo wczesne poronienie. Nigdy druga owulacja, jeżeli
                nastąpił już poowulacyjny skok temperatury.
                Kobieta, która zaszła w ciążę wskutek współżycia w czasie miesiączki, nie
                zdawała sobie sprawy, że przy ewentualnej wczesnej owulacji, jeżeli chce się
                korzystać z fazy niepłodności przedowulacyjnej, trzeba mieć pewność, że nie ma
                śluzu płodnego. Dopóki nie skończy się miesiączka, taka pewność jest niemożliwa!
                I nie zgadzam się, że jest to metoda wyłącznie dla doświadczonych i dojrzałych
                kobiet. Wręcz przeciwnie, młode dziewczyny powinny ją poznawać, zanim zaczną
                współżyć. Dla nich z czystym sumieniem można polecić jako formę zabezpieczenia
                czas niepłodności poowulacyjnej, bo z oceną śluzu mogą mieć problem.
                Dla mnie w okresie młodości bardzo ważne było, że stosując obserwacje mogę z
                bardzo dużą dokładnością przewidzieć datę następnej miesiączki, co w przypadku
                cykli nieregularnych (od trzech do siedmiu tygodni) bez obserwcji byłoby
                niemożliwe.
                Dlatego zresztą uważam, że NPR najlepsze jest dla kobiet o nieregularnych
                cyklach, bo nie sugerują się kalendarzem. A te o cyklach regularnych (do czasu
                oczywiście) liczą na regularność i zaliczają wpadki.
              • ell_anna Re: NPR czy pigułki?? 18.03.07, 21:02
                keyti77 napisała:
                > Hmm...ciało kobiety to biologia a nie matematyka.

                Jak najbardziej słuszne stwierdzenie i z tego co wiem NPR opiera się właśnie na
                biologii, a nie na matematyce...

                > Moja koleżanka
                > zaszła w ciąże dokładnie 4 dni przed spodziewaną miesiączką

                Ale nadal nie wiemy na jakiej podstawie koleżanka spodziewała się miesiączki:
                temperatura + śluz + szyjka - jeżeli tak to biologia, a jeżeli wspomniana
                koleżanka miała zapisany w kalendarzu dzień poprzedniej miesiączki i na tej
                podstawie spodziewała się kolejnej to zaufała matematyce :)
                Dziwię się, że ginekolog nie potrafiła tego dziewczynie wyjaśnić.

                Bardzo proszę: nie piszcie, że NPR jest dla osób doświadczonych!!!!!!!!!!!!!!!
                Kiedyś trzeba zacząć, aby to doświadczenie nabyć!!!!!! Takimi beznadziejnymi
                stwierdzeniami zniechęcacie osoby, które być może się wahają!!!!!!!!!!!

                Ja obserwuję drugi cykl, jestem pod ogromnym wrażeniem możliwości ciała kobiety.
                Wiem kiedy mogę podjąć współżycie aby być zupełnie pewną, że nie zajdę w ciążę.
                Ale to nie przychodzi ot tak samo, trochę trzeba poczytać, poszperać, znaleźć
                osobę, która pomoże stawiać pierwsze kroki... Samemu jest trudno, z tym się jak
                najbardziej zgodzę.
                A przede wszystkim trzeba zacząć od obserwacji, to nic nie kosztuje, a może
                okazać się, że pierwszy obserwowany cykl będzie doskonałą inspiracją do
                następnych obserwacji

                Pozdrawiam
    • aguita5 Re: NPR czy pigułki?? 18.03.07, 21:43
      Wiesz, ja tez nie radze Ci pigulek. Sama stosowalam wiele lat, rozne rodzaje i
      rozne reakcje mialam na nie, ale ogolnie dobralam sobie takie, po ktorych nic mi
      nie bylo i sadzilam, ze switnie je znosze, a dopiero jak je odstawilam to sie
      przekonalam, ze bylam w depresji, z cellulitem i innymi przypadlosciami. Po ich
      odstawieniu po prostu odzylam i nabralam wiatru w zagle! Nie warto bylo ich
      brac, mysle ze jesli bedziecie bardzo ostrozni to NPR + prezerwatywa w 1 fazie
      cyklu zapewni Wam bezpieczenstwo. pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka