Gość: Doki
IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be
16.02.04, 11:12
Ulrik Becker, Morten Grønbæk, Ditte Johansen, Thorkild I. A. Sørensen Lower
risk for alcohol-induced cirrhosis in wine drinkers Hepatology Volume 35,
Issue 4 , Pages 868 - 875; 2002.
W skrocie: Badanie objelo ponad 30000 osob z okolic Kopenhagi. Kto byl, ten
wie jak Dunczycy pija. Wnioski: picie wiecej niz 5 jednostek alkoholu dziennie
(1 jednostka= kieliszek wina, male piwo albo piecdziesiatka wodki, czyli ok 20
g etanolu) znacznie zwiekszalo ryzyko marskosci watroby. Znacznie, to znaczy
14 do 20 razy w stosunku do abstynentow lub pijacych malo. Jednakze gdy
porownano osoby pijace wino z tymi, ktorzy pili inne trunki (piwo, destylaty),
bez wzgledu na ilosc wypijanego alkoholu, okazalo sie, ze jesli udzial wina w
calym spozyciu alkoholu wynosil 16 do 30%, to ryzyko marskosci zmniejszalo sie
2.5 raza w stosunku do tych, co wina nie pili, a jesli wina bylo ponad 50%, to
ryzyko zmniejszalo sie 3.3 raza.
Jesli dodac do tego znany korzystny wplyw flawonoidow zawartych w winie na
choroby serca i naczyn, to mysle, ze warto otworzyc buteleczke dobrego
burgunda do obiadu. Moze nie od razu trzeba wypic litr, ale kielich lub dwa
moga przyniesc pozytek. Enologiczne subtelnosci z przyjemnoscia przedyskutuje
z ma charmante confrére. :-)
Jeszcze link do artykulu, dla tych, co mnie zechca sprawdzac:
www3.interscience.wiley.com/cgi-bin/abstract/106597633/ABSTRACT