Dodaj do ulubionych

Wino nam sluzy

IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 11:12
Ulrik Becker, Morten Grønbæk, Ditte Johansen, Thorkild I. A. Sørensen Lower
risk for alcohol-induced cirrhosis in wine drinkers Hepatology Volume 35,
Issue 4 , Pages 868 - 875; 2002.

W skrocie: Badanie objelo ponad 30000 osob z okolic Kopenhagi. Kto byl, ten
wie jak Dunczycy pija. Wnioski: picie wiecej niz 5 jednostek alkoholu dziennie
(1 jednostka= kieliszek wina, male piwo albo piecdziesiatka wodki, czyli ok 20
g etanolu) znacznie zwiekszalo ryzyko marskosci watroby. Znacznie, to znaczy
14 do 20 razy w stosunku do abstynentow lub pijacych malo. Jednakze gdy
porownano osoby pijace wino z tymi, ktorzy pili inne trunki (piwo, destylaty),
bez wzgledu na ilosc wypijanego alkoholu, okazalo sie, ze jesli udzial wina w
calym spozyciu alkoholu wynosil 16 do 30%, to ryzyko marskosci zmniejszalo sie
2.5 raza w stosunku do tych, co wina nie pili, a jesli wina bylo ponad 50%, to
ryzyko zmniejszalo sie 3.3 raza.

Jesli dodac do tego znany korzystny wplyw flawonoidow zawartych w winie na
choroby serca i naczyn, to mysle, ze warto otworzyc buteleczke dobrego
burgunda do obiadu. Moze nie od razu trzeba wypic litr, ale kielich lub dwa
moga przyniesc pozytek. Enologiczne subtelnosci z przyjemnoscia przedyskutuje
z ma charmante confrére. :-)

Jeszcze link do artykulu, dla tych, co mnie zechca sprawdzac:

www3.interscience.wiley.com/cgi-bin/abstract/106597633/ABSTRACT
Obserwuj wątek
    • sprite35 Re: Wino nam sluzy 16.02.04, 12:18
      Popieram całym sercem. Smak i atmosfera jaką potrafi wytworzyć dobre wino jest
      z całą pewnością korzystna dla zdrowia, i to nie tylko fizycznego... :)

      A dla "suplemenciarzy" mam też ciekawostkę: wino w tabletkach.
      Smacznego i dużo zdrowia...

      pozdrawiam
      sprite
      • eta5 Re: Wino nam sluzy 16.02.04, 12:31
        ja tam wole w płynie :)))
        a na serio to na własnej skórze sprawdziłam wpływ czerwonego- wytrawnego na
        poziom cholesterolu :)))

    • Gość: Jasio Przyznaj sie Doki! IP: *.ipt.aol.com 16.02.04, 14:35
      > ze wypiles cos silniejszego od wina ze raptem odkrywasz od lat znane
      wlasciwosci czerwonego wina.

      > Medycyna alternatywna na chwiejnym horyzoncie?


      > Raczkujemy, co?
    • wedrowiec2 Re: Wino nam sluzy 16.02.04, 14:53
      W winach zawarte są związki - antycyjaniny oraz flawonoidy, które mają
      właściwości antyoksydacyjne. Zdolność do zmiatania wolnych rodników (głównych
      źródeł procesów zapalnych w miażdżycy) zależy od rodzaju alkoholu. Największ
      występuje w winach czerwonych
      Egri Bikaver 5,51
      Desire Ruoge 6,63
      Sophia Merlot 4,06
      Wina białe mają tę zdolność zdecydowanie mniejszą
      Riesling 0,33
      Karp White 0,36
      Dla porównania piwo Okocim Jasne 0,83, Zagłoba Premium 0,66. Inne alkohole
      wódka 0,0, Martell Cognac 0,74. Uważa się, że w mocnych alkoholach właściwości
      antyoksydacyjne pochodzą z beczek dębowych, w których leżakują:)
      Literatura na życzenie:)
      • Gość: feline Re: Wino nam sluzy IP: *.dial.proxad.net 16.02.04, 17:05
        Merci, mon docte et illustre confrère! Je suis charmée
        Ale do rzeczy:linkow o winie nawinelo mi sie tak wiele, ze cytujac je wszystkie
        narazilabym Was na zawrot glowy silniejszy nawet niz po wypiciu cytuje: "1
        butelki wina 17%".
        Tu, skad misze na kazdej butelce alkoholu, w tym i wina zgodnie z obowiazujacym
        prawem widnieje napis "à consommer avec moderation", czyli "konsumowac z
        umiarel".
        Ten umiar niewatpliwie stracil wspolforumowicz opisujacy namzalety napitku o
        mocy iluz to? 17% pedzonego z niewatpliwie doskonalego owocu, jakim jest
        aronia. Chocbym jednak chetnie wychylila kieliszek tego trunku winem nijak
        nazwac go nie moge. tak juz bowiem jest, ze wszelkie napoje uzyskane z owocu
        innego niz winogrona moga byc nazwane conajwyzej alkoholowym wyrobem
        winpopodobnym - czy sie nam to podoba, czy nie. Charakter i jakosc wina
        okresla bowiem caly szereg nader sztywnych norm i chwala tym, ktorzy je
        ustalili.
        I tak: wszyscy wiedza, ze sa wina czerwone i biale, wiekszosc bywalcow sklepow
        z winami wie juz tez, ze sa i rozowe, ja do tego dodam jeszcze "szare"
        i "zielone", choc te okreslenia perfidnie wpuszczaja nas w maliny, bowiem wino
        tak nazywane dalej jest biale lub rozowe.
        nie nalezy sadzic jednak, ze z czerwonych (lub "czarnych" winogron mozemy
        otrzymac wylacznie wina czerwone. Uzyskamy doskonale wino biale lub rozowe, w
        zaleznosci od tego czy i ile pozostawimy w moszczu skorek.
        W handlu - tak w poczciwym hypermarkecie (np Leclerc czy Carrefour, zeby
        pozostac tylko przy moich rodzimych), jak i bezposrednio "u zrodla", czyli u
        wytworcy mozna "nabyc droga kupna" wino 11-12% i bynajmniej nie jest
        to "cienkusz". taka jest optymalna zawartosc alkoholu w winie. oczywiscie, z
        fermentacji moszczu tak winogronowego, jak i "innoowocowego" bez dodatkowego
        doalkoholizowania mozna uzyskac produkt o zawartosci alkoholu do 15-16 % (
        szanowny Panie Bogdanie, a czymze to PAN mierzy zawartosc alkoholu w
        jakimkolwiek roztworze?)
        Wedlug zawartosci cukru natomiast dziela sie te szlachetne trunki w porzaadku
        rosnacym na nastepujace zasadnicze kategorie: wytrawne, polwytrawne,
        polslodkie, slodkie (deserowe). Ze swieca jednak szukac by mozna czerwonego
        wina...slodkiego. Wielu z Was zakrzyknie: "Bzdura, sam pilem". Tak sie bowiem w
        kraju nad Wisla przyjelo, ze rowniez czerwone wysokocukrowe POCHODNE wina
        nazywamy tylez tradycyjnie, co blednie "czerwonym slodkim". W krajach ich
        pochodzenia jednakna wszystkich mozliwych "cwierckulach" takiego okreslenia nie
        zna ani konsument, nawet ten najmniej wytrawny, co przede wszystkim producent -
        wszyscy ci, z ktorymi mialam przyjemnosc dyskutowac degustujac albo odwrotnie
        byli tym ogromnie zdziwieni i tylez "zdegustowani". Wszelkie wiec Porto,
        Malagi, Pinaut, Grènache sa to tzw "vins cuits" (doslownie: "wina gotowane"),
        poddawane dodatkowej obrobce i pijane nie do posilku ale jako aperitify, tzn
        przed posilkiem.
        No i co z tego? Po co wlasciwie zawracam Wam glowe tymi szczegolami?
        Ano, bo w tych szczegolach tkwi sedno sprawy ( a jak mawiaja Francuzi "spi
        diabel): pamietacie, co na poczatku tej epistoly wspomnialam o ustawowym
        napisie na butelce? "Konsumowac z umiarem"!!!!!!! Otoz TO! Jak slusznie
        zauwazyl moj ulubiony forumowy konfrater "wino dobrze nam robi" - ale pod
        warunkiem, ze nie bedziemy przekraczac OPTYMALNEJ dozy: dla mezczyzn
        o "sredniej wadze/+- 80kg jest to 200ml dziennie (podkreslam: dziennie) a dla
        kobiet 100 ml. Praktycznie wiec dla panow 2, dla dam 1 kieliszek dziennie. I to
        jest praktycznie jedyna stala wartosc w tzw "diecie srodziemnomorskiej" w
        sensie teoretycznym tejze. Trzeba wiec wybierac - albo codziennie ow 1-2
        kieliszki, albo ciut wiecej przy "specjalnej okazji a wtedy rowniez i owe
        aperitify."
        A szampan" krzykniecie zapewne oburzeni. Odpowiem: zawsze i wszedzie i przy
        kazdej okazji, rowniez z umiarem.
        Na koniec dzieki Wedrowcowi za uswiadomienie nam dlaczego wino nam "dobrze
        robi".
        A na deser kilka linkow:
        -www.institut-vin-sante.com/
        perso.wanadoo.fr/philippe.fouillen/
        Tym, ktorzy chcieliby znowu krzyczec o "szpanowaniu" jezykami obcymi
        odpowiem: "disce, puer latinae".
        A na koniec do mojego szanownego konfratra: je suis d'accord d'être ta
        consoëur, ta "conesseur", même ton "confrère" ( quoique avec bcp de
        difficulté), mais JAMAIS ta conne de soëur.
        • Gość: Doki Re: Wino nam sluzy IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 17:39
          Droga Kolezanko,

          dziekuje za wyklad, tym bardziej ze, jak widac, nie roznimy sie w pogladach na
          omawiane sprawy. Tak sie bowiem dziwnie sklada, ze wsrod kolegow- anestezjologow
          w mojej okolicy enologia jest wcale popularnym hobby, tak wiec Twoj unizony
          sluga mial wielka przyjemnosc sluchajac dyskusji na te tematy, poczytujac czasem
          pismiennictwo w temacie, a takze uczeszczajac na zajecia praktyczne. To ostatnie
          moze mniej regularnie niz powinienem, no ale do pracy tez chodzic kiedys trzeba,
          jest sie jednak zaleznym od samochodu, a i koszt tego hobby jest niemaly.

          Pragne tez przeprosic za ewentualne niedociagniecia w mej francuzczyznie. Na tym
          polu jest jeszcze wiele do zrobienia (mam na mysli wklad wlasny). Jakkolwiek
          czuje sie powolany do kategorycznych sadow w dziedzinie polskiej ortografii i
          gramatyki (jako dwukrotny finalista konkursu "Mistrz polskiej ortografii", choc
          to bylo dawno), to we francuskiej zdaje sie na Twoj osad, niewatpliwie
          celniejszy od mojego.

          PZDR
          • Gość: feline Re: Wino nam sluzy IP: *.dial.proxad.net 16.02.04, 18:27
            Moj arcymily "konfratrze"
            Tu nie chodzilo mi bynajmniej o ortografie,z ktorej daje ci dyspense a tylko i
            li-tylko o "gre slowek" i pozwalam skonsultowac z innymi konfratrami -
            frankofonami na miejscu. Juz widze ich miny...
            No to "nasze anestezjologiczne" (moim ulubionym "Crèmant de Loire", bo niemal
            plynie z kranu). Dzis z racji urodzin osobistego "conjointe'a mozemy po wiecej
            niz 2 kieliszki! Et glu et glu et....
            • Gość: Doki Re: Wino niech wam sluzy! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 19:12
              No to zdrowie Wasz w gardla... tez Wasze, bo ja musze tu tkwic.

              Nawet nasz ulubiony guru by temu przyklasnal, czmu niech zaswiadczy taka jego
              zlota mysl, wykopana przypadkowo z czelusci internetu:

              "Alkohol jest dla ludzi. Prawie wszystkie błony komorkowe w ciele czlowieka
              zawieraja alkohol etylowy, ale w bardzo malych ilosciach. Gdy czlowiek zupelnie
              nie pije alkoholu, organizm sam musi go wytwarzac."

              Pomyslec, ze kiedys bylo raczej tak: gdy czlowiek nie ma dostepu do alkoholu, to
              musi go sam wytwarzac. :-) Ale to jest wlasnie postep!
      • Gość: brumbak Re: Wino nam sluzy IP: *.crowley.pl 16.02.04, 21:46
        wedrowiec2 napisał:
        > W winach zawarte są związki - antycyjaniny oraz flawonoidy, które mają
        > właściwości antyoksydacyjne. Zdolność do zmiatania wolnych rodników (głównych
        > źródeł procesów zapalnych w miażdżycy) zależy od rodzaju alkoholu. Największ
        > występuje w winach czerwonych
        > Egri Bikaver 5,51
        > Desire Ruoge 6,63
        > Sophia Merlot 4,06

        > Wina białe mają tę zdolność zdecydowanie mniejszą
        > Riesling 0,33
        > Karp White 0,36
        - a te flawonoidy to sie
        po prostu biora z winogron
        w czerwonych winogronach jest tych związków wiecej niż w niałych
        owoce dostarczają wiecej antyoksydantów niż wina
        • wedrowiec2 Re: Wino nam sluzy 16.02.04, 22:17
          Gość portalu: brumbak napisał(a):

          > owoce dostarczają wiecej antyoksydantów niż wina

          Właściwości chemiczne licznych antyoksydantów powodują, że sa one lepiej
          przyswajalne po fermentacji alkoholowej, czyli pite w winie.
          • Gość: brumbak Re: Wino nam sluzy IP: *.crowley.pl 17.02.04, 17:51
            wedrowiec2 napisała: Właściwości chemiczne licznych antyoksydantów powodują,
            że sa one lepiej
            > przyswajalne po fermentacji alkoholowej, czyli pite w winie.
            --
            ale w winie mozna dostarczyc ich bardzo mało..
            cyba że sie pije bardzo duzo wina
            =lepszy efekt da niewątpliwie jedzenie surowych owoców i warzyw
            - głownym składnikiem wina - mimo wszystk0 - pod względem siły działania
            pozostaje
            alkohol etylowy
            trudno mu przypisywać działanie lecznicze
            choc niewatpliwie
            dezynfekuje

    • Gość: Bogdan Re: Wino nam sluzy IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 16.02.04, 21:35
      Może i ja dorzucę cegiełkę do dyskusji o winie,aby wybić z głowy Żabojadom,że
      produkują najlepsze i niezastąpione wina na świecie.
      Fragment z literatury:

      "Skład chemiczny wina
      Składniki chemiczne decydujące o charakterze wina
      1/ Alkohol etylowy (nazwa chemiczna czystego spirytusu) znajduje się w winach
      w ilości od 9 do 18% objętościowych, co oznacza, że w 100 l wina znajduje się
      od 9 do 18 l alkoholu. Wina zawierające powyżej 18% obj. alkoholu (do 25%) są
      to tzw. wina wzmocnione, a więc sporządzone z dodatkiem spirytusu.
      2/Ekstrakt ogólny jest to suma wszystkich nielotnych składników wina, wyrażona
      w gramach na 1 l wina; ilość ekstraktu ogólnie waha się przeciętnie od 15 do
      175 g na 1 l wina.
      Ekstrakt ogólny składa się z cukrów w ilości od 0 do 150g/l (czyli ok. 15%)
      oraz tzw. ekstraktu bezcukrowego w ilości od 15 do 25 g/l. Ekstrakt bezcukrowy
      jest sumą nielotnych składników wina (głównie nielotnych kwasów organicznych)
      po odliczeniu zawartości cukru, decyduje więc o właściwym smaku wina. Wina z
      owoców bardzo kwaśnych zbytnio rozcieńczone wodą wykazują wskutek tego małą
      zawartość ekstraktu bezcukrowego i są w smaku "puste".
      3/Kwasy organiczne nielotne występują w winie głównie jako kwas jabłkowy (w
      winach owocowych) lub cytrynowy (w winach jagodowych) w ilości od 5 do 10 g/l.
      4/Kwasy organiczne lotne (nazwane tak, gdyż ulatniają się z parą wodną)
      występują w winie jako kwas octowy w ilości od 1,8 g/l; kwas octowy w ilościach
      większych powoduje ostry, nieprzyjemny zapach i smak octowy, czyli tzw. sztych
      octowy.
      5/Składniki mineralne występują w winie w ilości ok. 2g/l (co znajduje wyraz w
      odpowiedniej zawartości popiołu w winie).
      6/Składniki białkowe, barwnikowe, aromatyczne (estry), garbniki, gliceryna i
      inne są również stałymi składnikami wina.
      7/Witaminy zawarte w winie pochodzą z owoców; głównie występuje witamina C
      (szczególnie w winach z czarnej porzeczki, głogu i dzikiej róży), a ponadto
      karoten, witaminy z grupy B, m. in. witamina PP (w bardzo małych ilościach)
      8/Woda jest ilościowo największym składnikiem wina; zawartość jej waha się od
      90% (wina wytrawne) do 60% (ciężkie wina likierowe o dużej zawartości cukru].

      Wino jest to napój alkoholowy powstały z moszczu owocowego poddanemu procesowi
      fermentacji w sposób naturalny lub z udziałem szlachetnych drożdży.Francja i
      niektóre kraje uważają,że winem jest tylko produkt powstały z moszczu[soku]
      winogron".

      Jak widać zarozumiałość Francuzów wynika nie tylko z przekonania,że produkują
      najlepsze wina,ale z bezprawnej uzurpacji do jego definicji.
      Na szczęście obecnie niejednokrotnie lepsze wina produkują inne kraje jak
      Australia,Chile czy USA.
      Bojkot koalicji antysaddamowskiej przez Francję spowodował bojkot wyrobów
      francuskich szczególnie przez USA.Miejsce wina francuskiego zajmują wina z w/w
      krajów.Popyt na wina z Francji zmniejszył się o 30%.Związki plantatorów
      francuskich piszą obecnie błagalne petycje do władz o pomoc.

      W reklamach win francuskich bardzo często pokreśla się jego walory polegające
      na aromacie maliny,truskawki czy czarnej porzeczki.Z tego wniosek,że itnieją
      owoce,które dają lepszy rezultat niż winogrona.W zależności od owcu można
      otrzymać wino o określonym smaku,aromacie,a co najważniejsze o określonym
      działaniu zdrowotnym.Wyśmiewane przez Feline wino z aronii jest takim
      przykładem.Wpływa na obniżenie ciśnienia tętniczego.Gdyby Feline spróbowała
      wina z leśnych bieszczadzkich malin pewnie skończyłoby się to orgazmem.
      Niestety wina gronowe takich właściwości nie mają dlatego Feline jest taka
      złośliwa.






      • Gość: zlosliwa feline Re: Wino nam sluzy IP: *.dial.proxad.net 16.02.04, 22:02
        Feline doskonale w zakresie orgazmow radzi sobie bez koniecznosci stosowania
        podniecajacych uzywek. Z pewnoscia w duzym stopniu dlatego, ze ma partnera
        podatnego na wszelkie sugestie i nie upierajacego sie przy tym, zeby "zawsze
        byc gora". Twoje wiadomosci o winie czerpiesz z pospolitej ksiazki kucharskiej,
        ja swoje ze "zrodla", jak juz o tym pisalam. Wino z calego swiata jest dobre i
        zadne wzgledy polityczne nie moga tu odgrywac roli. Na jego jakosc wplywa tylko
        szczep winorosli, gleba, klimat, woda i to niezmiernie malenkie i wielkie
        zarazem - wiedza i sztuka oenologiczna. To fakt, ze w aromatach roznych win
        wyczuwa sie aromaty pewnych owocow czy ziol a nawet...aromaty zwierzece
        (pizmo). To wlasnie stanowi o bogactwie wina, z ktorych 2 butelki pochodzace z
        identycznego szczepu, z parcel oddalonych od siebie o kilkadziesiat metrow, ale
        inaczej np nachylonych do slonca i wyprodukowane przez 2 roznych wytworcow beda
        sie od siebie roznily jak 2 strony medalu. Jesli bedziesz czesciej mial okazje
        do wypicia czegos innego niz napoj z Aronii, ktory moze byc sobie calkiem -
        calkiem to moze i Twoja partnerka dostapi jakiejtakiej satysfakcji z
        Twoich "zalotow". Na poczatek polecam "Muscadet sur lie" i ostrygi - ponoc
        dzialaja cuda.

      • Gość: Doki Odi profanum vulgus et arceo IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 22:25
        Coz wiecej mozna rzec na elukubracje Bogdana?

        LOL
        • Gość: feline Re: Odi profanum vulgus et arceo IP: *.dial.proxad.net 16.02.04, 22:29

          LOL LOL LOL LOL i "Wiec pijmy, wiec pijmy na zdrooooowie milosci tralalalala....
          Spokojnego dyzuru konfratrowi z calego serca zyczy znajaca "ten bol" consoëur -
          winofilka. Moja kolejka wypada we srode.
        • Gość: Bogdan wino nam służy IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 16.02.04, 22:32
          Ze wstydu schować się pod stół.
          • Gość: zlosliwa feline Re: wino nam służy IP: *.dial.proxad.net 16.02.04, 22:52
            Robisz niejakie postepy, choc raz wyciagnales wlasciwy wniosek, moze twoja
            partnerka nie jest bez szans, o ile stol nie jest stolem z powylamywanymi
            nogami.
            • Gość: Bogdan Re: wino nam służy IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 17.02.04, 16:51
              Aby nie było wątpliwości co nazywamy w Polsce winem cytuję jego definicje wg
              Encyklopedii Powszechnej wydanej przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
              "Wino,napój alkoholowy otrzymywany w wyniku fermentacji alkoholowej miazgi lub
              moszczu z winogron i innych owoców.."
              Chyba teraz już wiadomo kto nie zna definicji wina i kto powinień wstydzić się.
              • Gość: Doki Re: wino nam służy IP: *.8-200-80.adsl.skynet.be 17.02.04, 17:15
                Gość portalu: Bogdan napisał(a):

                > ...miazgi lub moszczu z winogron i innych owoców.."

                ... lub czasopisma. Tak mozna zrobic wino "Arizona", a nie szlaczetny trunek.
                Wino robi sie WYLACZNIE z winogron. I nie zmieni tego zadna polska encyklopedia.

                > Chyba teraz już wiadomo kto nie zna definicji wina i kto powinień wstydzić się.

                Oczywiscie. Panowie redaktorzy z PWN. Tu akurat jestem spokojny o swoja racje, a
                Ty nie ucz francuzow robic wina, bo oni nie ucza Polakow jak sie robi kielbase
                krakowska. I bardzo dobrze.
                • Gość: feline Re: wino nam służy IP: *.dial.proxad.net 17.02.04, 17:57
                  Nie wiem, z ktorego roku to wydanie encyklopedii PWN-u, pewnie jeszcze
                  peerelowskie, a wtedy wiadomo, ze wszystko mozna bylo zrobic z buraka,
                  ziemniaka, w najlepszym wypadku z ...landrynek. Przeciez bylo haslo "Polak
                  potrafi".
                • Gość: BOGDAN Re: wino nam służy IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 17.02.04, 18:22
                  Rozdrażniona kobieta nikomu nie odpuści.Tym razem dostało się polskim naukowcom
                  i PRL-owi.Tylko co to ma do jakości wina?.
                  Ja w każdej chwili mogę kupić i spróbować każde wino francuskie i wielokrotnie
                  to robiłem.Mogę też w każdej chwili skosztować polskie wino z malin, wiśni,
                  truskawek czy głogu.Niestety wy zawzięci adwersarze takich możliwości nie
                  macie.Powstaje banalne pytanie.Na postawie czego uważacie,że polskie wina
                  owocowe są do niczego?.
                  Przypomina mnie to rozmowę taty z synkiem.Jasiu lubisz jajecznicę pyta tata.Nie
                  odpowiada Jasio.A próbowałeś.Nie.
                  • Gość: Bynajmniej nie roi Re: wino nam służy IP: *.dial.proxad.net 17.02.04, 18:39
                  • Gość: feline Re: wino nam służy IP: *.dial.proxad.net 17.02.04, 18:52
                    Bynajmniej nie rozdrazniona, raczej znuzona, bo coraz silniejsze jest moje
                    wrazenie, ze dyskutuje "ze slepym o kolorach", co spotegowalo jeszcze Twoje
                    ostatnie pyszalkowate stwierdzenie "w kazdej chwili moge miec kazde wino
                    francuskie" - swiadczy to tylko o ogromie Twojej niewiedzy, bowiem ilosc win
                    francuskich - a mowie tu TYLKO o tzw "wielkich " winach ("grands vins") i
                    pomijam litosciwym milczeniem pospolite "sikacze" z pozlewanych roznych win
                    niskiej klasy i opatrywanych wielce barwnymi i o wymyslnym liternictwie
                    etykietkami.jest OGROMNA, z czego tylko znikomy ulamek znajduje sie aktualnie w
                    sprzedazy w Polsce. Radze zaopatrzyc sie w dobry "przewodnik po winach (np
                    Hachette" i wybrac na wedrowke po "winodajnych" regionach Francji a prawie
                    wszystkie jej regiony sa takimi, pogadac z robotnikiem wa winnicy i z "maitre
                    du chais" w wytworni, posluchac go i wg jego wskazowek wsmakowac sie w
                    degustowany trunek.
                    Nawiasem mowiac - tradycja degustacji kieruje sie zelazna regula, ze w winie
                    ocenia sie przymioty identyczne jak u kobiety: "robe" czyli suknie
                    (kolor), "nez" albo "bouquet" czyli zapach, " jambe", czyli noge - podstawowy
                    smak zaraz po nabraniu do ust i wreszcie "tête" czyli zapachy bardziej
                    finezyjne.
                    Kto posiadzie odrobine takiej wiedzy moze sie potem "bawic" w someliera i ma
                    cien szansy na wprawienie swojej partnerki w extaze. Dluuuuuuga czeka cie
                    droga......
                    • Gość: fc suplement Re: wino nam służy IP: *.dial.proxad.net 17.02.04, 18:58
                      Nawiasem mowiac czesto bywajac w Polsce zdarza mi sie kosztowac owocowych
                      trunkow winopodobnych lokalnej produkcji, niektore sa "pijalne". Niedawno
                      skonczylam przywieziona z wakacji butelke wina wyprodukowanego na rodzinnej
                      mikrowinnicy w okolicach Bramy Morawskiej przez moich przyjaciol, ktorzy swego
                      czasu przyjezdzali do moich francuskich przyjaciol - winiarzy po nauki i franki
                      (winobranie). Winko(z winogron ze szczepki stad przywiezionej) bylo calkiem
                      zacne, acz za slodkie, bo dosladzane wg zlej, polskiej tradycji. Tu
                      chaptelizacja, czyli dodawanie cukru czy likierow jest surowo wzbronione i
                      grozi wytworcy odebraniem licencji i bardzo duzymi karami pienieznymi.
                      • Gość: feline suplement b Re: wino nam służy IP: *.dial.proxad.net 17.02.04, 19:02
                        A soczku czy raczej syropku z Aronii chetnie dodam sobie "lezke" do biualego
                        wina i wypije wynalazek pewnego francuskiego kanonika od jego nazwiska zwacy
                        sie "Kirem". Jesli wino bedzie musujace "kir" bedzie "royal" czyli krolewski,
                        jesli bedzie to szampan kir bedzie w randze "imperial" (cesarski). Kiry sa
                        swietne z syropami np z brzoskwini, poziomek, malin a najklasyczniejszy jest z
                        czarna porzeczka (cassis).
        • Gość: Artur Odi profanum vulgus et arceo IP: *.sdh.sk.ca 16.02.04, 22:36
          Ditto! Bo nieublagane zycie wiec mi dzis napisac nie pozwala.
          • Gość: feline Re: Odi profanum vulgus et arceo IP: *.dial.proxad.net 16.02.04, 22:54
            Witam konfratra transatlantyckiego i choc z przykroscia zegnam obu, bo bladym
            switem musze byc wyspaniutka i trzezwiutka, by moi "delikwenci" nie byli
            przytomniejsi ode mnie.
      • venus22 Re: Wino nam sluzy 17.02.04, 02:52
        Hmmm.. a ja mam watpliwosci co do dobroczynnych zalet wina od kiedy zobaczylam
        napis na nalepce "zwartosc siarki nie zagraza zdrowiu" ;)
        Venus
        • Gość: Artur Re: Wino nam sluzy IP: *.sdh.sk.ca 17.02.04, 03:04
          Ale siarke maja tylko tansze rodzaje win, kiedy to producentom nie chce sie
          czekac na zakonczenie fermentacji tylko dodaja kwasu siarkowego by ja
          zatrzymac. I dlatego jest m.in taniej - bo szybciej.
          • Gość: Doki Re: Wino nam sluzy IP: *.8-200-80.adsl.skynet.be 17.02.04, 09:22
            Arturze, wino, do ktorego dodano jakiegokolwiek kwasu nie nadaje sie do picia.
            Sprobuj napic sie wina, przegryzajac ogorkiem kiszonym- bueee!

            To nie kwasu siarkowego dodaje sie, zeby przerwac fermentacje, tylko beczki do
            dojrzewania wina "od zawsze", to znaczy od setek lat, odkaza sie palac w nich
            siarke- co uwalnia dwutlenek siarki. Ten w polaczeniu z woda daje kwas siarkawy.
            Producenci tanszych win uzywaja starych beczek (bo beczki sa drogie), co
            najwyzej wymieniajac w nich niektore klepki (bo jednak kontakt mlodego wina z
            drewnem debowym jest konieczny do dojrzewania) i stad kupujac tanie wino masz
            wieksza szanse na wchloniecie odrobiny siarki.
            • Gość: Artur Re: Wino nam sluzy IP: *.sasknet.sk.ca 17.02.04, 09:38
              Sam nigdy nie robilem wina, natomiast czytalem o tych dziwnych dodatkach, ktore
              niekiedy sie dodaje by zatrzymac fermentacje i moc rozlac wino do butelek bez
              niebezpieczenstwa, ze dalej bede fermentowac zakorkowane w butelce i wytworza
              rodzaj niesmacznego szampana.
              Wg autora w tym celu dodawalo sie kw. cytrynowego, lizozymu lub kw. siarkowego
              i paru innych rzeczy. Ale moze wiesz lepiej bo az tak sie tym nie interesowalem
              i przeczytalem tylko ta jedna pozycje.
              A kwas siarkawy moze tez pochodzic ze sposobu w jaki przechowuje sie owoce
              zanim zacznie sie je przerabiac na dzemy i moze wlasnie tanie wina.
              • Gość: Doki Re: Wino nam sluzy IP: *.8-200-80.adsl.skynet.be 17.02.04, 09:56
                A wlasnie, dzieki za przypomnienie, takze moszcz traktuje sie czasem dwutlenkiem
                siarki zeby zabic dzikie drozdze.
                A co do zatrzymywania fermentacji, to mysle, ze najprostsza obecnie metoda
                bedzie pasteryzacja.
                • Gość: Bogdan Re: Wino nam sluzy IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 17.02.04, 17:56
                  Dzikie drożdże to najlepsze i najszlachetniejsze drożdże konieczne do
                  fermentacji.Ich likwidacja[np.przez mycie owoców przed fermentacją]to
                  analfabetyzm winiarstwa.
                  Dzięki tym drożdżom produkuje się wina,które można nazwać szlachetnymi,jeżeli
                  do fermentacji nie użyto cukru[np.wino mszalne].Ale moc takiego wina nie
                  przekracza 8%. Powyżej tej mocy te drożdże obumierają.
                  Dzikie drożdże występują nie na wszystkich owocach.
                  Siarkę przeważnie w postaci pirosiarczynów dodaje się do zbyt kwaśnych moszczy
                  w celu otrzymania wina,a nie octu oraz do win o niskim procencie alkoholu i
                  koncentratu w celu przedłużenia ich trwałości.Wina słabe są nietrwałe.
                  W winiarstwie nie ma problemu z zatrzymaniem fermentacji.
                  Kwasek cytrynowy dodaje się do moszczu o zbyt małej kwasowości,która musi być
                  zagwarantowana na odpowiednim poziomie,aby fermentacja ruszyła.
                  Wszystko to nie jest szkodliwe.
                  Najbardziej szkodliwe w winie jest użycie skażonych owoców i zbyt długie
                  fermentowanie w miazdze.Wiele pestek zawiera związki,które w czasie fermentacji
                  tworzą szkodliwe związki jak np.kwas pruski.
                  Tyle ględzenia [jak to zapewne nazwie Doki] na temat winiarstwa.Napisałem ten
                  post z myślą o Arturze i Dokim,którzy w tym wątku zadają sobie pytania o winie
                  i sami na nie odpowiadają w przekonaniu,że publiczność postawi im ocenę
                  celującą pomimo,że w tych odpowiedziach nie ma najmnieszego ziarenka prawdy.
                  • Gość: Doki Bogdan, zrozum... IP: *.241.81.adsl.skynet.be 17.02.04, 18:35
                    Ja tego sobie nie wymyslilem. Produkcja wina to jest przemysl, ktory jest
                    obwarowany roznymi zastrzezeniami, od oczywistych (ze wino robi sie tylko z
                    winogron) do szczegolowych (jaki odsetek jakich szczepow moze byc uzyty do
                    produkcji i w ktorym tygodniu zebrany). To ze w encyklopedii jest napisane
                    inaczej, nie oznacza jeszcze, ze to prawda. To Francuzi ustalaja co jest prawda,
                    a Ty i ja mozemy tylko pokornie sluchac.
    • Gość: Jasio Wino takze 'sluzy' sulfitami IP: *.ipt.aol.com 17.02.04, 17:58
      > ktorymi jest konserwowane ( aby butelki na polce w sklepie nie
      eksplodowaly...).

      > Moze tak szanowni 'lekarze - moczy-geby', wspomna cos na ten temat i pomysla
      o tych 'pacjentach', ktorzy sa uczuleni na sulfity nie zawsze zdajac sobie z
      tego sprawe do czasu, kiedy laduja w szpitalu. Z ...niewiadomych przyczyn.


      > Jeszcze jedna koniecznosc 'odkrywania Ameryki'?
    • Gość: Doki bawcie sie sami IP: *.241.81.adsl.skynet.be 17.02.04, 18:55
      To moj ostatni post w tym watku, ktorego wartosc informacyjna spada do zera, i
      to szybko; Bogdan wykazal, ze o winie nie ma pojecia, ale na oslode tej wiedzy
      powiem mu, ze ja tez nie jestem doskonaly.
      Wypilismy wlasnie do obiadu razem z malzonka butelke Clairette de Bellegarde z
      Domain du Mas Carlot i bardzo nam smakowalo- jak zawsze, bo mamy to winko juz
      wyprobowane. Niestety, zdania ekspertow o samym szczepie Clairette sa... hm...
      negatywne. A mi smakuje. No i ma zupelnie korzystny stosunek ceny do jakosci-
      butelka w Carrefourze tylko € 3.69 (feline, to jest tip dla Ciebie...). Skoro mi
      smakuje, a nie powinno, to pewnie sie nie znam. :-(
      • Gość: (znow ta zolza) Re: bawcie sie sami IP: *.dial.proxad.net 17.02.04, 19:07
        tzn feline: Drogi konfratrze! Clairette z aktualnej winifikacji zaczyna
        odzyskiwac dobra slawe i wchodzi w mode, gratuluje nosa i domagam sie powrotu.
        podpisano "ta consoëur" z bractwa winolubow i ponoc koneserow "Fins Goussiers"
        ;-))))))) ;-P ;-O
      • Gość: Bogdan Re: bawcie sie sami IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 17.02.04, 20:29
        Rzeczywiście Doki,wartość informacyjna tego wątka zbliża się do zera.Jeżeli z
        niego wymaszeruję to będzie to absolutne zero.Co wniosłem ja do tej dyskusji,a
        co ty i Feline pozostawiam do oceny czytającej,ale nie zabierąjacej głosu
        forumowej większości.
        Podziwiam wasz dobry humor przykrywający niewiedzę,zarozumiałość i naiwne
        krętactwa.
        Bez odbioru
        • Gość: Doki nie no, czy to mozliwe? IP: *.241.81.adsl.skynet.be 17.02.04, 22:17
          Gość portalu: Bogdan napisał(a):

          > Rzeczywiście Doki,wartość informacyjna tego wątka zbliża się do zera.Jeżeli z
          > niego wymaszeruję to będzie to absolutne zero.

          Czyzby Bogdan Ziobro? :-)
          • Gość: feline Re: nie no, czy to mozliwe? IP: *.dial.proxad.net 17.02.04, 23:13
            Czesc, konfratrze, ciesze sie, ze wrociles! Dopijam mezowskich urodzin, bo
            jutro u mnie pelna abstynencja dyzurowa. Milej nocy zycze i nie watpie w
            satysfakcje szanownej polowicy ;-P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka