easyblue
15.08.12, 09:15
Wytłumaczcie mi, proszę, jak można zatruć się muchomorem. Bo tłumaczenie, że ktoś go z pieczarką czy kanią pomylił nie mieści mi się w głowie:/
Mieszkam przy lesie, grzyby zbieram, jem. Ale zbieram tylko te, które jestem pewna, że są jadalne. Jadalne, czyli po normalnym przyrządzeniu gotowe do jedzenia, a nie takie, które trzeba gotować 5 godzin zmieniając co pół godziny wodę (tak ludzie z pewnej wsi przyrządzają piestrzenicę kasztanowatą).
Może jestem dziwna, ale uważam, że nie ma możliwości pomyłki sromotnika z kanią. Można pomylić czubajkę kanię z innymi czubajkami (a jest ich sporo), ale nie da się przecież z muchomorem! To tak, jakby czarną porzeczkę pomylić z owocami bzu, kruszyny czy czeremchy.
Zdarza Wam się zbierać grzyby i nie mieć 101% pewności, że zbieracie właściwe? Zbieracie grzyby, o których wiecie tylko tyle, że Wasi rodzice czy dziadkowie zbierali i jedli? Sprawdzacie w atlasach, która odmiana jest jadalna, a która jadalna, ale lepiej jej jednak nie jeść? Bo tak jest z gąską zielonką, maślakiem zwyczajnym czy całą masą gołąbków. Gołąbki są bardzo smaczne, jednak tak trudno odróżnić gatunki jadalne od niejadalnych, że... nie zbieram ich. Jeden z gatunków pieczarek (pieczarka karbolowa) też jest trujący i to bardzo - ale łatwo odróżnić go po zapachu od jadalnych.
Zbieram tylko kilka gatunków grzybów, o których wiem, że to NA PEWNO TE. Nie zdarzyło mi się nigdy pomylić z gatunkiem niejadalnym. Zanim skosztuję nowego gatunku, którego wcześniej nie zbierałam sprawdzam we wszystkich możliwych miejscach informacje o nim (fantastyczne są atlasy Snowarskiego!) i dopiero wtedy przyrządzam. Tak było z siedzuniem sosnowym (stara nazwa szmaciak gałęzisty) i... czubajką kanią:)
Jak Wy zbieracie grzyby? Tylko te, które "od pokoleń" były w Waszych rodzinach zbierane? Sprawdzaliście kiedykolwiek informacje o grzybach, które jecie? Kupujecie grzyby przy drodze? Czy wiecie, że zawsze muszą być dobrze przyrządzone - porządnie przegotowane czy mocno przesmażone? Że lepiej niech nie będą zagrychą do alkoholi czy dodatkiem do piwa? Że trucizna wielu z nich potrafi latami kumulować się w organiźmie i nagle wywołać silne zatrucie? Tak może być z (jadanym kiedyś a może i dziś?) krowiakiem podwiniętym i gąską zielonką. Kurcze, ilekroć czytam o zatruciu grzybami nie moge wyjść z podziwu nad lekkomyślnością ludzką. Pal sześć młodzi ludzie - wszak młodość ma przywilej głupoty, ale ci starsi, ojcowie dzieciom albo wręcz babcie wnukom?? Czy to jest tak, że jak stary to mądry i doświadczony i jego pomyłki nie dotyczą? Że już trud myślenia omija go szerokim łukiem? :/